Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Santa Barbara's ZOO

Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 8]

1 Santa Barbara's ZOO on Pią 03 Kwi 2015, 22:39

Otwarte w 1963 roku, mieści się na obszarze 12 hektarów, gromadząc ponad 500 gatunków zwierząt, w tym kapibarę i kondora kalifornijskiego. Jest także sławne z posiadania żyrafy z zakrzywioną szyją (o dumnym imieniu Dżemina). Sporą atrakcją jest także lokomotywa, która zabiera turystów na pociągającą wycieczkę po ZOO.

Wstęp kosztuje 10$, wycieczka lokomotywą – 15$

Zobacz profil autora

2 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 13:39

/ 30.07.2013, koło godziny 13:00

Ślub Gabrielle Ramirez i Nathaniela Coopera był już faktem. Para miała złożyć sobie przysięgę na błoniach w ogrodzie zoologicznym, niedaleko ukochanych słoni Pana Młodego. O nie, Gabrielle nie miała nic do mówienia – ona chciała, by na ślubie była jej siostra, Cooper chciał by były słonie.
Jednak mimo dziwnej scenerii, cała uroczystość nie miała się niczym różnić od innych. Urzędnik, goście, świadkowie... w tym i rodzina Nathaniela, jego siostra, siostrzeniec i kuzyn Damon.  
Wszyscy zaproszeni mogli przyjść z osobą towarzyszącą, rozkoszować się zapachami zoo a potem uczestniczyć w przyjęciu.
Prezenty mile widziane! Tak samo jak Pan Młody – oby nie stchórzył.

Zobacz profil autora

3 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 13:53

/30.07

Pojawiła się Lola, pewnie już od pół godziny płacząca ze wzruszenia, a także z faktu, że nie wcisnęła się w swoją ulubioną sukienkę, ale za to totalnie pocieszył ją fakt, że dzięki temu miała wymówkę do kupienia nowej. Ale wtedy załamał ją fakt związany z tym, jaki to był rozmiar sukienki i jak długo musiała się naprzymierzać, by znaleźć tą jedyną, bo ciuchy w tym rozmiarze W OGÓLE nie miały efektu WOW.
Pewnie stanęła... gdzieś, smarkając w chusteczkę. Czekała.
Fuj, ale słońskie gówno śmierdziało.



Zobacz profil autora

4 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 14:03

/30.07.2013/

Co to za ślub bez księdza, nie w kościele, tylko w jakimś durnym ZOO. Rodzice się pewnie w grobie przewracają.
Consuela kręciła się na razie między klatkami ze zwięrzętami, dopóki cała uroczystość się nie rozpoczęła. No i po raz pierwszy w historii fabuły Old Whiskey wyglądała po prostu ślicznie. Miała na sobie skromną, jasną, lekko rozkloszowaną sukienkę do kolan. Włosy ujarzmione, spięte luźno nad karkiem. Powyjmowała kolczyki z uszu, zostawiając jedynie dwa - po jednym w każdym uchu, tak jak Pan Bóg przykazał.
Gdzieś tam przewinęła jej się Lola (dorównująca prawie gabarytami słoniom), jednak trochę głupio jej było ją zaczepiać.
Tak czy siak - jej serce dziś było gotowe na kolejne złamanie.



Zobacz profil autora

5 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 14:04

/ początek

Jonathan przyszedł z Lolą robiąc jej za rękaw do ocierania łez i pocieszyciela bo tak, dobrze wyglądała, nie sukienka jej ni pogrubiała, no i przecież i tak trzeba wyglądać gorzej niż panna młoda.
Za to ostatnie Lola chyba się oburzyła i Jon pocierał co jakiś czas czerwony policzek. Piekło.
Ślub w zoo wydawał mu się głupawy ale jakże idealnie pasujący do państwa młodych.
Stali gdzieś po stronie panny młodej a Jon całą swoją wolą powstrzymywał się przed patrzeniem w stronę świadków. Podrygiwał nerwowo nogą.
- Nie przepadam ma słońmi. Żyrafy są fajniejsze - zagadał do swojej blond kompanki.





Zobacz profil autora

6 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 14:13

Tak, tak, był tam ON. Damon Cooper we własnej osobie. Któż inny przeleciałby wszerz całe Stany, by zmienić jeden ogród zoologiczny na inny? I jeśli miał być szczery, to wolał aligatory od słoni. Niestety, ale smród łajna nie był najlepszym dodatkiem do uroczystości. Nathanielowi się chyba w dupie poprzewracało.
W każdym razie stał tam gdzieś przyglądając zwierzętom, wystrojony, cierpiąc katusze w marynarce, mimo że letniej. Pudełeczko z obrączkami miał schowane w wewnętrznej kieszeni. Miał nadzieję, że tym razem jego kuzyn nie okaże się totalnym dupkiem i jednak przyjdzie.

Zobacz profil autora

7 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 14:16

Cóż. Lola ciągle potrafiła przywalić. Na szczęście ciąża jej tego nie odebrała. Jeszcze. W środku tak naprawdę się obawiała, że w końcu jej fasolki przybiją ją do łóżka i będzie koniec ze wszystkim. Ale na razie miała poważniejsze problemy. Jonathan praktycznie jej powiedział, że wyglądała brzydko. Dalej nie mogła się z tym pogodzić. A fala jej małych dram była jak domino. Bo zaraz potem dostrzegła Consuelę i rozpłakała się jeszcze bardziej. Bo kiedyś to ona była jej najlepszą przyjaciółką. A aktualnie... dzieli je praktycznie wszystko!
-No...-przyznała mu, ciągnąc nosem.-Ja wolę zebry... ale... ale tu jedna żyrafa jest całkiem spoko. Ma krzywą szyję i w ogóle.-uspokajała się powoli.
Zaraz potem przypomniała sobie jednak, że ona też miała totalnie być panną młodą i ostatkiem sił powstrzymała się przed ewakuowaniem stąd. Bolała ją już głowa od tego płaczu. Miała dosyć.
-Czy... czy możemy jeszcze raz zobaczyć tego pana tygrysa z ulotkami?-zapytała, korzystając z faktu, że ceremonia się jeszcze nie zaczęła.-Jest taki śmieszny.



Zobacz profil autora

8 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 14:17

Cooper nie stchórzył. Był tam, na swoim osobistym ślubie – nie tak jak dziesięciu lat trmu. Ubrany w garnitur, muszkę i kolorowe skarpetki. Czekał na pannę młodą i zastawiał się, czy będzie na weselu poncz.
- Ej, Damon, będzie poncz? - zagadał swojego drużbę.

Zobacz profil autora

9 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 14:23

/ początek, 30.07

Zapewne Parker też cierpiał. Głównie przez zapachy i otoczkę, nie rozumiejąc zbytnio tego, by brać ślub w ZOO. No ale jak się takie coś zapragnęło to co można było zrobić? Zresztą, przyszedł tutaj jako osoba towarzysząca Consueli, więc równie dobrze może się zdrzemnąć na ślubie, jego to przecież nie dotyczy.
I nawet jeśli to był ślub dwóch psów to wypadało wyglądać. Może nie jakoś typowo odświętnie, ale na tyle porządnie, że samemu sobie nie mógł nic zarzucić, idąc w koszuli z podwiniętymi rękawami, wpuszczonej w ciemne spodnie.
Nie poznał w pierwszej chwili młodszej Ramirez, przy której się znalazł w następnych sekundach, nachylając się nieco.
- Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek będziesz w sukience i tak ogarnięta - powiedział ciszej. Już drugi raz ktoś go zaskoczył w tej Santa Barbara.
Księgowy wyprostował się i zauważył Lolę z Jonem, do których skinął krótko. Jeszcze spojrzał w stronę Coopera i obcego mężczyzny, ostatecznie wzrok zatrzymując na swojej towarzyszce.

Zobacz profil autora

10 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 14:29

- No widziałem, śmieszna. Podobno w ogóle jej to nie przeszkadza.
Jon popatrzył smutno na Lolę bo zdawał sobie sprawę co przeżywa. Objął ją mocno ramieniem i pocałował w czubek głowy. Rozluźnił uścisk,
- Pójdziemy po, ok? Nie chcę, żeby Gabi nas zżarła za to, że zniknęliśmy. ... Wyglądasz pięknie, nie niszcz tego. Popatrz, maskara ci się rozmazała.





Zobacz profil autora

11 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 14:30

/ 30.07

Zjawił się w zoo, nieco bardziej elegancko ubrany niż zwykle. Spacerował trochę z fajką w ustach i telefonem przy uchu. Zapewne zdawał relację żonie i porozmawiał trochę z młodszą z córek. Gdy skończył ruszył do miejsca, gdzie miał ten ich ślub. Nie przepadał za takimi uroczystościami, ale koledzy z pracy to wypadało.
W domyśle, może był też z Tammy. Przywitał się ze wszystkimi, a Cooperowi może nawet przelotnie uścisnął dłoń.
Szkoda, że nietoperze były w innej części zoo. Chętnie by się przeszedł po części zwierząt aktywnych nocą.

Zobacz profil autora

12 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 14:35

Widząc Parkera, Consuela odetchnęła z ulga. W końcu znalazł się wśród gości ktoś, kto będzie dla niej wsparciem i oszczędzi sobie oceniania jej.
- Wystarczyłoby 'Wyglądasz ślicznie, Cons - z resztą tak jak zawsze' - powiedziała, wywracając oczami, po czym uśmiechnęła się do niego lekko.
- To będzie najgorszy dzień w moim życiu. - przyznała, nie zdejmując jednak z twarzy tego uśmieszku. Spojrzała w stronę ołtarzyka, przy którym, w upale i smrodzie, będą brali ślub Gabrielle i Pooper.
- Mimo wszystko zapach łajna pasuje mi do okoliczności. - powiedziała patrząc na Poopera i wzruszając ramionami.



Zobacz profil autora

13 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 14:38

- Może zawsze wyglądasz ślicznie, ale teraz pięknie, serio - podsumował, sprzedając jej komplement, który choć trochę podreperuje jej serce przed kolejnym złamaniem. Taki dobry był księgowy.
- To też mi akurat pasuje - parsknął. - Ale wiesz, zazwyczaj związki kończą się z momentem małżeństwa. To może cię pocieszyć, że zawsze skończy się źle - dodał po chwili. Świetny pocieszyciel, nie ma co.
- I tak robisz to dla siostry, a to się najbardziej liczy - dorzucił, poprawiając zwitek lewego rękawa, coby się trzymał.

Zobacz profil autora

14 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 14:48

W końcu pojawiła się także Gabrielle. W białej, prostej sukience do kostek. Włosy mając rozpuszczone, ale podkręcone na końcach. Uśmiechnięta! Nawet jej zwierzęta nie przeszkadzały. Nawet przychylniejszym spojrzeniem na Parkera zwrociła uwagę. Do przyjaciół uśmiechając się szeroko, podczas gdy na siostrę spoglądając ze wzruszeniem.
Przeszła w stronę przyszłego męża i stanęła obok niego, a Nate mógł zobaczyć, że jest zestresowana.
Ha! Mogła niezłomnie stanąć przed lufą broni, a teraz się denerwowała!
Ale mimo wszystko wyglądała na szczęśliwą.

Zobacz profil autora

15 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 14:51

Uniosła wzrok, uśmiechając się do Jona delikatnie na tą czułość. Pogłaskała go po policzku, jakby wypowiadając nieme "przepraszam". Bardzo nieme. Lola nie lubiła przyznawać się do błędu. I zaraz spanikowała, gdy usłyszała, że się rozmazała. Momentalnie wyciągnęła lusterko z torebki i zaczęła wycierać łzy, poprawiać makijaż i to wszystko na raz, sprawiając, że prawie jej się paliły ręce z tego tempa.
W końcu skończyła i odetchnęła z ulgą, ostro stwierdzając, że koniec płakania. Są rzeczy ważne i ważniejsze. A utrzymanie tapety na twarzy należało do najwyższych priorytetów.
Skinęła głową Parkerowi, na chwilę zatrzymując wzrok na Consueli. Zacisnęła lekko usta.
-Dlaczego ludzie tak chujowo wybierają, Jon?-zapytała, wzdychając.-To takie słabe...-mruknęła, mając na myśli aktualną sytuację.
Nie chciała stać po drugiej strony barykady.
Potem spojrzała na Damona.
-Mam mu zrobić piekło?-odezwała się już bardziej neutralnie.
Wejście Gabrielle odebrało jej jednak mowę i... złamała swoje postanowienie.



Zobacz profil autora

16 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 14:52

Uniosła brew, spoglądając na Parkera z powątpiewaniem. Mimo wszystko uśmiechnęła się po jego komplemencie, z resztą - słusznym! W końcu się musiała trochę postarać, żeby tak wyglądać.
- Taa... wiem coś o tym. - odparła na jego tekst o związkach, po czym westchnęła ciężko.
Jasne, robiła to dla siostry i ten fakt sprawiał, że czuła się nieco lepiej. Spodziewała się w tym momencie po Parkerze jakiegoś filozoficznego, nudnego i niezrozumiałego bełkotu, ale zamiast tego trafił w sedno. Chyba rzeczywiście wolała, kiedy mniej mówił.
W każdym razie chwyciła go pod ramię i zaczęła zmierzać ku reszcie gości, czując się trochę, jakby właziła prosto w paszczę lwa.
Zajęła swoje miejsce druchny, zerkając kątem oka na Damona. Nie miała pojęcia kim był ten człowiek. Być może był tak samo zjebany jak Pooper.
Kiedy w końcu pojawiła się na miejscu Gabi - szczęśliwa i uśmiechnięta, Consuela wbiła wzrok w ziemię. Cieszyła się, że Gabi potrafiła na ten moment zapomnieć o tym, że to nie tak miało wyglądać. To ich tata powinien ją prowadzić do ślubu, nie powinna iść sama.



Zobacz profil autora

17 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 14:57

- Tak, będzie poncz. Ale jak zaczniesz go żłopać jak licealiści na domówce, to każę wszystko wynieść. Już ja dopilnuję, żebyś sam sobie siary nie narobił - westchnął i poklepał Nathaniela po ramieniu. Może Damon tez był dupkiem, ale dbał o kuzyna. Nawet, jeśli jego się to nie podobało.
Nim się Damon obejrzał, to już wszyscy nagle wyrośli obok. Usmiechnął się uprzejmie do Gabrielle, może nawet przytulił i cmoknął w policzek? Ostatecznie sprawiła, że jej przyszły mąż nie stchórzył, a to nie lada wyczyn!
A potem zerknął na młodą dziewczynę, która stanęła obok.
- Damon - wyciągnął do niej dłoń na powitanie. - Druhna Gabrielle, hm?

Zobacz profil autora

18 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 15:00

Z usmiechem patrzył, jak Lola doprowadza się do porządku.
Również zacisnał usta niezadowolony gdy Lola poruszyła temat Consueli i świętych, chociaż on sam myslał o kimś zupełmnie innym, który też dokonał chujowego wyboru.
- Sam chciałbym to wiedzieć.
Rozszerzył komicznie oczy i wbrew swojej woli zerknął w stronę Damona, zajętego na szczęście rozmową z Consuelą. Zawiesił wzrok nieco dłużej niż to było absolutnie konieczne po czym potrząsnał głową i popatrzył na Lolę ostrzegawczo.
- Ani się waż. Nic nie rób, okej? Nie ma żadnej sprawy! - powiedział szeptem ale stanowczo.
Przyszła Gabi, piękna jak nigdy i Jon podał Loli chusteczki.





Zobacz profil autora

19 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 15:06

Wreszcie Gabrielle pojawiła się przy Cooperze, a ten zapomniał o czymś takim jak poncz. Ha, zapomniał nawet o tym, ze gdzieś obok jest święty, którego chciał zaaresztować i Consulela - która chciała go zabić. Wszystko to miał, brzydko mówiąc, w dupie. Bo przed sobą miał swoją przyszłą żonę!
W przeciwieństwie do Gabrielle, Nathan był całkowicie rozluźniony. Wiedział co ma powiedzieć, dokładnie sobie to obmyślił.
Rozpoczęto uroczystość, a państwo młodzi mogli wypowiedzieć swoje przysięgi.
- Mógłbym powiedzieć coś mądrego i romantycznego - zaczął Nate - mogłem napisać przysięgę na dwa tysiące słów, albo zacytować klasyka. Ale - wzruszył ramionami - po co. Powiem tylko, ze mam ochotę być twoim mężem.
Siostra Coopera zrobiła facepalma.

Zobacz profil autora

20 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 15:10

No cóż. Raz, dwa razy zdarzyło się Parkerowi powiedzieć coś więcej, coś co przechodziło w bełkot i się źle kończyło. Najwidoczniej sam uznał, że lepiej nic nie mówić albo ograniczać, coś w tym stylu.
Widok Loli i Jona, którzy jakoś nie wydawali się zadowoleni, podobnie Coopera, nie obchodził Willa. Choć jedna myśl go rozbawiła, może nawet więcej niż jedna, ale tego nie miał zamiaru wygłaszać, ba, nawet autorka nie zawrze w poście, bo i po co!
Księgowy zapewne podprowadził kawałek Consuelę, aby gdzieś dalej stanąć, bez potrzeby śledzenia całej ceremonii bacznie i pilnie. Przyjrzał się Gabrielle, która najwidoczniej jako jedyna - w jakimś stopniu - potrafiła zrozumieć obecność Willa tutaj, a wspomniany mężczyzna tylko czekał na to, aż to minie.
No i prychnął cicho, niesłyszalnie, na słowa Coopera.

Zobacz profil autora

21 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 15:12

Z lekkiego zamyślenia wyrwał ją Damon, wyciągający do niej dłoń. Consuela na początku speszyła się lekko, jednak po sekundzie wyprostowała się i znów zaczęła wyglądać niczym osiedlowy ancymonek.
- No siema, no jasne. No... Consuela jestem. - oznajmiła nienaturalnie niskim tonem i uścisnęła 'po męsku' jego dłoń. Potem spojrzała w kierunku pary młodej, wywracając oczami po słowach Poopera.
- Ja pierdole, ale wieśniak. - mruknęła pod nosem, jednak na tyle głośno, by Damon mógł to usłyszeć. Zaraz potem spojrzała na niego, znowu nieco speszona, orientując się, że chyba w tej sekundzie zapomniała o jego istnieniu. Nie wiedziała w końcu kim dla Poopera był i jak mógłby zareagować na jej niewyparzoną gębę. postanowiła więc skorzystać ze swojego uroku osobistego i zaraz po tym uśmiechnęła się promiennie i niewinnie, wyglądając trochę jak idiotka.



Zobacz profil autora

22 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 15:21

- Miło poznać - usmiechnął się do niej, ale potem zamilkł, skoro para młoda przeszła do rzeczy. Damon popatrzył po towarzystwie, wyłapujac na chwilę spojrzenie Jonathana. Wykonał szybki ruch brwiami, posyłając mu bardzo przelotny usmiech. Dłuższą chwilę przyglądał się Loli. Jak widać, nie próżnowała. Pozostałych nie znał.
W każdym razie zwiesił z rezygnacją głowę, gdy Nath się wypowiedział. Spojrzał z pewnym współczuciem na swoją kuzynkę, a potem parsknął pod nosem śmiechem, słysząc komentarz Consueli.
- No - przytaknął, szczerząc zęby.

Zobacz profil autora

23 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 15:31

Wbrew pozorom obecność Williama Parkera na ślubie Gabrielle i Nathaniela była ostatnią rzeczą, o którą martwiła się Lola. Blondynkę bardziej martwiło to, co zwiastowała jego bliskość do Consueli. A bardziej od tego troszczyła się o to, że prawdopodobnie już nigdy nie wypije z nią piwo na nieczynnej stacji. I prawdopodobnie raczej będzie znów próbować przebić koła motocyklu, na którym ucieka przed policyjną interwencją, niż znów rzuci jej się w ramiona po wykładzie o kaktusach. Nieco wyżej stało to, że właśnie mocno zachciało jej się siku. A potem już w dowolnej kolejności były problemy natury: "oboże, to ja powinnam stać tam w białej sukni, chcę umrzeć" lub "szykowałam się 2 godziny do tego wyjścia. nie chce tego zepsuć!".
-Jezu, czemu nie chcesz bym ci pomagała?-i na przykład w tym momencie Lola poczuła się naprawdę dotknięta.
Wysmarkała nos. A rok Coopera wycisnął z jej oczu kolejne dwie krople łez.



Zobacz profil autora

24 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 15:37

Szybko odwrócił wzrok gdy Damon zrobił to głupie coś z brwiami. Może zbyt szybko, żeby wyglądało do naturalnie.
- Wręcz przeciwnie - Wziął Lolę za rękę - Musisz mi pomóc. Pilnuj, żebym nie zrobił czegoś głupiego - powiedział z cierpieniem na twarzy, zdając sobie sprawę jakim jest kretynem. Cholera, kiedy zrobiłeś się tak żałosny, Harper.
- Ale błagam nie rób czasem... awantury. Ok? Nie wypada odwracać uwagi od państwa młodych. - Ścisnął jej dłoń wspierająco.
Sam też zrobił facepalma na słowa Coopera. Jezu, cała ich rodzina to romantycy od siedmiu boleści.
- Po wyżerce pójdziemy do tygrysów.





Zobacz profil autora

25 Re: Santa Barbara's ZOO on Nie 19 Kwi 2015, 15:50

Zaśmiała się na słowa Nate, jednak nieco nerwowo, bo zapomniała, że mieli sami wygłaszać przysięgi. Ale musiała dalej grać twardą panią glinę, która niczego się nie boi, chociaż łzy cisnęły się jej do oczu.
- A ja chcę byś zawsze był na górze, nawet jeśli będę o to z Tobą walczyć. A będę. Ale Ty mnie musisz kochać dalej. Bo ja Ciebie nie przestanę. I ciesze sie, ze spotkalam cie w ciemnej jaskini - Znizyla glos do szeptu i nachylila sie do Nate - Przycisnij mnie znow do sciany - Pocalowala meza.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 8]

Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach