Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Alameda Park

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 7 z 7]

1 Alameda Park on Pią 03 Kwi 2015, 22:40

First topic message reminder :

Jeden z najstarszych parków miejskich Santa Barbary, założony w 1874 roku. Odbywa się tu m.in. impreza związana z przesileniem letnim, gdzie główną atrakcją są występy muzyczne i fajerwerki. Na terenie parku znajduje się jeden z największych placów zabaw dla dzieci (740 m2), scena muzyczna i... wiele zabytkowych drzew! To idealne miejsce dla imprezowicza, miłośnika przyrody czy... zmęczonego turysty! 

Zobacz profil autora

151 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 00:50

Sabrina przekrzywiła głowę, obserwując wciąż Lilu. Jeśli to, co siostra mówiła było prawdą, to Indianka tylko bawiła się znajomością z Sashą. A mimo wszystko to był dobry chłopak i takiego by widziała z Reginą. Może trochę by ją okiełznał?
- Do... Do kiedyś! - Rzuciła blondynka i chwyciła siostrę pod ramię. Po odejściu paru kroków odwróciła się i dyskretnie spojrzała znów na Lilu i jej koleżankę.
- Dziwna była. - Skwitowała. - Co jej powiedziałaś? - Zapytała, ciekawa ich rozmowy.

Zobacz profil autora

152 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 00:53

Wzięła Sabrinę pod rękę i uniosła wyże podbródek. Mijając Sashę, pomachała mu lekko, ale już nic nie powiedziała w jego kierunku.
- Że nie mus się martwić, bo nie jestem zainteresowana jej chłopakiem - odparł.
- No co, on mnie poprosił o to. Widać mu na niej zależy.



Zobacz profil autora

153 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 00:57

Sabrina prychnęła, na wpół rozbawiona, na wpół zniecierpliwiona.
- Tyle zachodu o jakąś... Wakacyjną miłostkę. - Skrzywiła się. - Ona jest dla niego za stara, to jasne, ze by im nie wyszło. Jeśli nie z powodu, o którym mówiłaś to... Życie. - Spojrzała na siostrę z ukosa. Próbowała przesłać jej swoje fale myślowe, które krzyczały, że to ona powinna się wziąć za Sashę. Taki na pewno jej nie skrzywdzi - nie po tym, jak wie na co stać jej ojca.
- Fajny jest ten Sasha? - Zapytała od niechcenia, patrząc na jego osobę przechadającą się nieopodal.

Zobacz profil autora

154 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 01:02

- Wakacyjna czy nie... nie ważne.
Westchnęła i faktycznie zaczęła się zastanawiać nad tym jaki ten Sasha jest.
- Lubie go - odparła - dziwne, fukam na niego i wyzywam, groże, że wyrwe flaki a ten to wytrzymuje. Chyba... mogłabym się z nim zaprzyjaźnić. Nauczył mnie palić... na studenta, ale zawsze.

Zobacz profil autora

155 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 01:11

Czekała - czuła, że sisotra będzie kontynuować, więc nie chciała jej przerwać, zeby nie przepłoszyć jej myśli.
- To jest takie... - Sabrina zaczęła cmokać, uwieszając się na ramieniu siostry. - Przyjaźnić się, ehe! - Żartowała dalej. Rzadko kiedy udawało jej się mówić o relacjach damsko-męskich tak swobodnie, ale z Reginą było inaczej. Regina była silna. I ich rodzice byli teraz bardziej wyczuleni.
- Na studenta?! - Sabrina aż się zatrzymała. - W sensie... Twoje usta dotykały jego ust? - Dziewczyna zachichotała i aż się zarumieniła. Pocałunki... Chciane pocałunki, tak, to było coś... Sabrina przygryzła mocno wargę, odpędzjąc od siebie okropne uczucie, które powracało do niej wciąż i wciąż. - I jak było? - Zapytała szybko, zanim znów zamknęłaby się w sobie, zanim odechciałoby się jej mówić cokolwiek.

Zobacz profil autora

156 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 01:17

Prychnęła, ale nie skomentowała żartów siostry. Po co? Im silniej by zaprezeczała to ta byłaby bardziej pewna swego.
- Nieeee... - zaprezeczyła, zaciągając - otwierałam usta i ten wdmuchiwał dym. Nie było całowania.
Nie chciała się przyznać, że wcześniej, przed paleniem jednak się z nim całowała. Bo po co? I tak nie było to warte zapamiętania... Sama Regina już to wyparła z pamięci.
O wiele przyjemniejsze było wspólne palenie.

Zobacz profil autora

157 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 01:20

- No, ale chyba jakoś musieliście się nimi dotykać? - Dopytywała dalej, znów ruszajac w stronę budki. - Nic a nic? Ani jednego buziaka? - Uśmiechnęła się niewinnie.

Zobacz profil autora

158 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 01:23

Aż wywróciła oczami.
- Och, no prawie, było blisko - powiedziała, w głowie mając obraz tego jak leżała na trawie a Sasha się nad nią pochylał. Ciekawa była, czy z Liluye tez tak robił.

Zobacz profil autora

159 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 01:27

- Ha! Jednak! - Sabrina aż klasnęła w dłonie. - Wiedziałam, wiedziałam... - Mówiła, przedrzeźniającym tonem. - I jak było? A czemu prawie? A chciałaś tego? - Zapytała ściszonym głosem, pochylajac się do siostry. Udało jej się znów poczuć jak beztroska nastolatka, która bez krępacji może pogadać sobie o chłopakach.

Zobacz profil autora

160 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 01:30

Zmrużyła oczy i zrobiła groźna minę ale to nie odstraszyło Sabriny.
- Paliliśmy trawę - sprostowała - czułam się dziwnie i wszystko mnie śmieszyło. A prawie, bo on nie miał zamiaru mnie całować.

Zobacz profil autora

161 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 01:40

Groźne oczy Reginy rzeczywiście nie działały na Sabrinę - a na pewno nie w takiej sytuacji. Teraz potęgowały tylko wrażenie, że Regi strzeże jakiegoś sekretu.
- Nie? - Sabrina zdziwiła się szczerze. - Głupi jakiś? No... Helou... - Powiedziała z lekkim niedowierzaniem i nawykowo obejrzała się za siebie. Nawet jakby bardzo się wysiliła, to nie zobaczyłaby Sachy w tym tłumie.
- Ja nie wiem, jeśli on taki jest, to chyba są siebie warci z tą całą Liluye!

Zobacz profil autora

162 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 06:46

Sasha przez cały ten czas kręcił się w kółko, czując przeogromne zdenerwowanie. Co sobie mówią? Powinien ją prosić? Czemu jeszcze nie wraca? Co myśli Liluye? I... Regina? A co jak się z niego śmieją? Albo go znienawidzą?
Ten natłok myśli był tak straszny, że... przestał o tym myśleć. Zobaczył budkę z hot-dogami i postanowił coś zjeść. Stojąc w kolejce zdał sobie sprawę, że może powinien też kupić po jednym dziewczynom. Ale tylko Liliuye? Jej koleżance też? A Reginie? Obrażą się jak kupi nie tak?
I stał tak, a gdy przyszła jego kolej nie był pewien decyzji. Wrócił bez niczego do Indianki, z niepokojem zauważając, że nie ma Smithówny. To chyba nie był dobry omen. Ale jeszcze nie wiedział co to oznaczało.
-Wszystko ok?-spróbował od tego pytania, jednak zaraz rzucił kolejne:-Gdzie Regina?
...ups?



Zobacz profil autora

163 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 09:26

Wzniosła oczy to nieba i ze świstem wypuściła powietrze. w Końcu zaciągnęła siostrę do budki z lodami, by mogły wybrać desery. Regina, jak zwykle, wybrała największą opcję z litrami czekolady i kilogramami posypki.
Nie ma to jak zajadać stres.
Wzruszyła ramionami, słysząc uwagę Sabriny i dopasowaniu Sashy i Liluye.
- No, widocznie. Boże, ale nie ważne, no! Niech się całuje z mamłygą. Lepszy jest ten ratownik z plaży, hehe. O, albo te kitajec z baru. Ci to by się chcieli całować, co nie?
Wyszczerzyła zęby.
- Hm, pisałaś już do Ennisa?

Zobacz profil autora

164 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 09:37

- Poszła z siostrą po lody - wyjaśniła podnosząc na niego wzrok.
- Coś ty jej nagadał, co? - uśmiechnęła się lekko. Chyba nie była zła. Chyba, bo czy można być pewnym czegokolwiek z kobietami?
- I jak widzę nie zamierzasz mnie posłuchać? - pokręciła zrezygnowana głową. - No ale masz swój rozum.. - westchnęła - i chyba wiesz co dla ciebie najlepsze.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

165 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 09:45

-A...-uniósł głowę do góry.-...ha.-opuścił ją, wolno przytakując.
Zaśmiał się nerwowo, drapiąc po potylicy.
-Eee, no co ty, nic.-odpowiedział kulawo i już wiedział, że będzie musiał cos dopowiedzieć.-Znaczy, no... bo nie chciałem, żebyś sobie coś pomyślała. Bo my z Reginą to się tak tylko bujamy tak...-wzruszył ramionami.
...czemu w sumie?
-...tak o.-dokończył, uśmiechając się lekko.
Zaraz mu jednak zrzedła mina. Nie wiedział co powiedzieć. W sumie miała rację. Pakował się w kłopoty. Chyba. No ale... Jeju. To nie wina dziewczyny, że ma ojca psychola, nie?



Zobacz profil autora

166 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 09:53

- Ah.. a mówiłam kiedykolwiek, że mi to przeszkadza? - uniosła brwi.
- Mówiłam tylko, że to niezbyt bezpieczne i wolałabym, żebyś się trzymał z daleka. Zresztą ja też powinnam - obejrzała się n amiejsce gdzie zniknęły siostry. Will jej to mówił, sama to wiedziała, jak Eva się dowie to pewnie też będzie marudzić. A tu jak widać ma mieć z nią kontakt. Kulawy bo kulawy, ale jakikolwiek.
- Ale jeśli jeszcze raz dostaniesz od Smitha po twarzy, albo gdziekolwiek albo od któregoś z jego goryli to obiecuje, że ja ci jeszcze dołoże - zapowiedziała marszcząc nos na moment.
- Idziemy stąd? - zapytała, w końcu było już późno i koncert sie kończyl.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

167 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 10:01

Speszył się.
-A powiesz?-on też uniósł brwi.
Boże, to jak stąpanie po cienkim lodzie, pod którym czają się mordercze i głodne foki. A jak wiadomo - foki są mięsożercami. One tylko wyglądają niewinnie.
-...trzymać się od niej z daleka też powinnaś?-dopytał.-Czemu?
Nie ogarniał tych podziałów.
Zaśmiał się na jej obietnicę i objął ją ramieniem, by pocałować w skroń.
-Nadstawię policzek jak Jezus i będę cierpieć za własne grzechy.-obiecał sam, po czym się od niej odsunął.
Odchrząknął. W sumie... do imprezy jest jeszcze czas. Ma z Reginą kontakt.
-No, idziemy!-zgodził się.
Chyba jest w lekkiej dupie.



Zobacz profil autora

168 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 10:05

- A mam? Może tak by było lepiej. Wybrał byś jedno i.. i tyle - wzruszyła ramionami. Serio się nad tym zastanawiała. Wtedy mogłaby sobie wmawiać, że to nie jej problem i nie oberwałaby rykoszetem czasami.
- Bo Smith to kłopoty, a tego nie chcę. Nie na wakacjach, dość tego mam w domu - przyznała. Oh, gdyby wiedział jaki to kolorek ma nad głową i że w OW porusza się w barze pełnym facetów w skórach.. Ciekawe co by sobie pomyślał?
- Już Regina mi obiecała, że nadstawi się za ciebie. Ciekawe na ile to prawda - zastanowiła się. Zmrużyła oczy gdy ją cmoknął, ale uśmiechnela się. Złapała go za dłoń i poszli.

zt-hotel




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

169 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 10:10

Zmarszczył brwi.
-...jedno?-powtórzył z zagadkowym wyrazem twarzy.
Zmarszczka między jego brwiami się pogłębiła. Dość miała tego w domu? Jak to?
Patrzył na nią z rosnącym niepokojem. Cóż, chyba dobrze, że się dziś umówił z Reginą. Zada jej kilka pytań i może coś od niej wyciągnie...?
-Obiecała mi kupić bilet na Bora Bora. Może załatwi tez drugi...?-zagadnął, po czym ją lekko ścisnął i wrócili sobie dzielnie do hotelu!

/zt



Zobacz profil autora

170 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 11:13

Sabrina wybrała posypkę z kolorowych czekoladek i orzeszków, oraz polewę czekoladową. Duzo czekolady!
- Skoro tak mówisz... - Powiedziała, smakując loda. Mmm... Niebo w gębie. Przestała jednak jeść, gdy siostra wspomniała o Pepe i o ratowniku. Zrobiło jej się dziwnie - miała wrażenie, że te wspomnienia do niej wracają.
Ci to by się chcieli całować, co nie? Ci to by się chcieli całować, co nie? Ci to by się chcieli całować, co nie?
Sabrinie urosła gula w gardle i zrobiło jej się niedobrze. Spojrzała z niesmakiem na loda i zaczęła się trząść, jakby zrobiło jej się zimno.
- Nie. - Wydusiła tylko i zamilkła, żeby się nie rozpłakać.

Zobacz profil autora

171 Re: Alameda Park on Wto 14 Kwi 2015, 11:32

Zauważyła zmianę nastroju u Sabriny i już wiedziała, że to jej wina. Była na siebie zła - wściekła, że wciąż nie umie zrozumieć i dostrzec co może zaboleć jej młodszą siostrę. To trudne - zdawała sobie z tego sprawę, ale wciąż miała wrażenie, że POWINNA temu podołać. Bo jak nie ona, to kto?
Matka, która chodziła równie przygnębiona? Ojciec, który był wściekły? 
Ale gówno - myślała za każdym razem, gdy coś spierdoliła. Tak, bo ona nie psuła tylko od razu pierdoliła sprawę. 
Powinna być rozsądniejsza i więcej myśleć.
Chwyciła Sabrinę pod rękę i się do niej przytuliła.
- Chodź, wracamy do hotelu. 
Spojrzała na Koksa i podała mu swoje lody, robiąc groźną minę i mówiąc:
- Możesz je dojeść.
Zwróciła się znowu do swojej siostry i znowu się do niej przytuliła, powoli idąc z nią za rękę do wyjścia. 
- Wiesz, ze cię kocham, nie - zapytała, patrząc przed siebie - będzie dobrze. Musi być.
A przynajmniej sobie tak powtarzała.
- Wrócimy i zagramy w pokemony z Duckiem, może doprowadzę go do łez zabijając jego ukochanego Magicarpa.

/zt

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 7 z 7]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach