Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Restauracja "Santa Santana"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Restauracja "Santa Santana" on Pią 03 Kwi 2015, 22:44

Budynek restauracji znajduje się w samym centrum miasta. Łatwo się tu znaleźć, spacerując główną ulicą. Wejście otacza niewielki ogródek. Wnętrze urządzone jest ze smakiem, w nieco europejskim stylu. W oknach wiszą jasne firanki, stoliki pokrywają zawsze czyste obrusy. Na ścianach wiszą ozdobne lampy i landszafty w suto zdobionych ramkach, przedstawiające, oczywiście, najbliższe nadmorskie okolice. Obsługa jest szybka i uprzejma, dołoży starań, by klient wyszedł najedzony i zadowolony! Specjalnością tego lokalu jest tradycyjna kuchnia wybrzeża, bogata w ryby i owoce morza; nie brak tu jednak też specjałów mięsnych i wegetariańskich.

Zobacz profil autora

2 Re: Restauracja "Santa Santana" on Sro 22 Kwi 2015, 09:37

/ plaza

- Nie jeżdżę na razie - skrzywila się. Weszli do środka i pewnie zajęli któryś stolik.
- Narobilam głupot na początku roku i mi zabrali - głupot. Dziwne określenie na to, co zrobiła. Ale przecież nie powie wprost prawda? Spojrzała na menu i zaczęła je czytać.
- Zawsze możesz pojechać gdzie indziej. Albo wcale nie wyjeżdżać. Albo w ogóle wrócić do Europy. Bo nie jesteś stąd, prawda? - podniosła na niego wzrok i uniosła brwi pytająco.
- Jak z Regina..? - czuła że pożałuje tego pytania. W ogóle jeśli Sasha zdecyduje się pojechać do OW to powinna zerwać z nim kontakt.. a tego nie chciała. Nie chciała wracać do domu.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

3 Re: Restauracja "Santa Santana" on Sro 22 Kwi 2015, 10:21

/de la guerra plaza, 31.07, około 10-11

Wpuścił ją do środka, bo tam mieli klimatyzację. A można było sczeznąć w tym ukropie.
-Głupot? Jeździłaś po pijaku?-zapytał, rozbawiony, bo co innego mogło się kryć pod "głupotą"?
A zaraz potem przypomniała sobie, co powiedziała im ta ruda dziewczyna. "Potrąciła kobietę...". I nagle spoważniał. Czy... poważnie to się stało?
Usiadł i ukrył twarz za menu, myśląc intensywnie.
Liluye nie była typem mordercy. Może to... wypadek?
-No, mogę.-przyznał, wzdychając.-Eee, no moi pradziadkowie to Czesi. Przyjechali tu z moimi dziadkami no i...-wzruszył ramionami.-Nie wiem, nigdy nie byłem w Europie.-przyznał.
Czułby się w Czechach jak w domu...?
-...to by było dziwne, gdybym pojechał do OW nagle, nie?-zapytał nagle, kładąc menu na stole.-Niepokojące trochę.-wyjaśnił, mrużąc lekko jedno oko.
No bo poznaje dziewczynę i nagle postanawia zamieszkać w tym samym mieście co ona? CREEPY!
Zdziwił się na jej pytanie.
-A co ma z nią być?-zapytał w miarę neutralnie, powstrzymując się przed jakimkolwiek ruchem, który miałby cokolwiek zdradzić.-O. Miałaś mi opowiedzieć, nie?-zmienił temat i zamówił sobie jakiś zestaw obiadowy (nieważne, że nie było południa - był głodny!), po czym spojrzał na Indiankę.



Zobacz profil autora

4 Re: Restauracja "Santa Santana" on Sro 22 Kwi 2015, 10:30

Westchnęła.
- Powiedzmy - stwierdziła lakonicznie. Może kiedyś mu powie jeśli będzie okazja. Może. Chociaż w sumie i tak całe OW wiedziało wiec w końcu się dowie jeśli przyjedzie. Ale co, każdemu ma mówić na wstępie co zrobiła bo może się od kogoś dowiedzieć? "Hej, jestem Liluye i w lutym tego roku potrąciłam ze skutkiem śmiertelnym kobietę" świetna rzecz do mówienia na początku znajomości. Robi dobre wrażenie.
- Widzisz, teraz masz powód żeby odwiedzić swój kraj jeśli byś chciał - stwierdziła.
- Nie, dlaczego? - zapytała patrząc na niego. Jakoś nie przyszło jej do głowy ze miałby jechać za nią. Old Whiskey to miejsce dobre jak każde inne a tu już na prawdę kilka osób zna i byłoby mu łatwiej na start niż gdyby przyjeżdżał do obcego miasta.
- No nie wiem co. Może mi powiesz. Miałeś na nią uważać, udało się? - przekrzywiła głowę w bok, obserwując go uważnie.
- Co opowiedzieć? - udała idiotkę. Idiotyczny to był ten pomysł by mu cokolwiek mówić!




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

5 Re: Restauracja "Santa Santana" on Sro 22 Kwi 2015, 10:38

Jej odpowiedź wcale nie pomogła w odrzuceniu słów, które usłyszał od Tammy. Więc... więc to prawda. Aż przymknął powieki, dalej chowając się za kartą. Więc ten tekst o zakładzie psychiatrycznym też jest prawdą?
Boże.
Sasha w myślach zaczął szukać logicznych powodów, dla których ktoś miałby trafić do wariatkowa i nie być wariatem. Postanowił, że to wybinookluje.
-Słabo mówię po czesku.-przyznał.-Nigdy się nie przykładałem za mocno.
-Eee, no wiesz. Poznaję ciebie i... nagle jadę do miejsca, w którym mieszkasz?-zaryzykował wytłumaczenie jej tej sytuacji.
-Uważać na nią? No, uważam. Bez przerwy.-powiedział szybko, nie patrząc na nią. Zaczął przesuwać sztućce z wielką dokładnością.
Gdy go zbyła, nagle powróciła do niego cała pewność siebie. Uniósł na nią wzrok i nie ukrywał tego, że był zły. Już ostatnio, pod klubem, obiecał sobie, że jeśli dalej będzie mu mydlić oczy, to on się w to nie będzie pchać. Coś było nie tak i on głupi nie jest.
Nie odzywał się przez chwilę.
-Załóżmy, że jadę do OW. I niekoniecznie chcę się pchać w paszczę lwa. A wnioskuję, że ich jest tam kilka, skoro, jak mówiłaś, bez przerwy tam się coś dzieje?-starał się nie brzmieć jakby był zirytowany.



Zobacz profil autora

6 Re: Restauracja "Santa Santana" on Sro 22 Kwi 2015, 10:56

Nikt nigdy nie mówił ze Lil była normalna. Chociaż chyba dostała na to jakiś papier ze szpitala? Kto wie. Pewnie miała go gdzieś schowanego na wypadek jakby naszło ja biegać nago z maczeta po głównej ulicy miasta.
- To byś się poduczyl -ona nie widziała w tym żadnego problemu. Na pewno mówią tam po angielsku tez! Ona znała trzy języki to on mógł dwa.
- Poznajesz Regine o nagle jedziesz do wsio obok? - przechylila głowę w bok. - Bez przesady. Jedziesz tam, gdzie kogoś znasz po prostu - wzruszyła ramionami i zamówiła sobie jakąś sałatkę.
- Bez przerwy? Czyli się z nią widujesz? - uśmiechnęła się jakby rozbawiona. Pokręciła głową ale nic nie mówiła. Jego sprawa, tak? Jest dorosłym chłopcem i sam o sobie decyduje.
Widząc taką zmianę w jego zachowaniu oparła się na krześle i patrzyła na Sashe.
- Jadąc do OW i mając kontakt z Regina juz pakujesz się w paszcze lwa - stwierdziła. Ona nie była ważna, ale jeśli mieli by utrzymać kontakt to byłoby.. kiepsko. Święta, choć tylko nominalnie, on i córka Smitha. Cudowne trio Wonder childs. Baker by ją powiesił za jaja, gdyby je miała. Chociaż pewnie znalazł by co innego do powieszenia. I co ona mu miała teraz mówić, skoro potencjalnie chciał jechać do OW? westchnęła. Historię życia mu musi tutaj zrobić.
- Mam tylko prośbę, żebyś nie mówił Reginie bo to ja za to mogę oberwać - spojrzała na Sashe szukając jakiegoś potwierdzenia. Nawet do końca nie wiedziała czy może mu ufać. Pewnie nie powinna. Will ja zabije. I na czym jej zależy? Powinna to olać i się od niego odsunąć.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

7 Re: Restauracja "Santa Santana" on Sro 22 Kwi 2015, 11:04

Prychnął.
-Co ty tak z tą Reginą?-wypuścił wolno powietrze.-Może.-przyznał.
Choć ciągle nie był przekonany do tego pomysłu. Nigdy się nie ruszał poza Kalifornię!
-Czasem.-przyznał niechętnie, unikając jej spojrzenia.
Spojrzał na nią, gdy się odezwała i zaczęła w końcu jednak coś mówić.
-Wiem coś o tym.-palnął zanim zdążył pomyśleć i ugryzł się zaraz w język.-Znaczy... no, to co ci mówiłem. Nigdy wcześniej ojciec żadnej laski nie groził mi śmiercią poprzez pralkę.-wyjaśnił, próbując obrócić to w żart.
Przynieśli jedzenie, więc się nim zajął czym prędzej.
-Po prostu...-odłożył na chwilę widelec.-Po prostu powiedz o co w tym wszystkim chodzi.-poprosił, bo same szczegóły może niekoniecznie go interesowały - w końcu wiedza czasami była niebezpieczna, ale jakieś ogólne pojęcie o sytuacji byłoby raczej pomocne.



Zobacz profil autora

8 Re: Restauracja "Santa Santana" on Sro 22 Kwi 2015, 11:15

- Bo masz z nią kontakt. Używam jej jako przykładu - machnela ręką. - Równie dobrze mogła bym mówić o kimkolwiek innym kogo poznałeś i tyle. PP prostu nie widzę nic złego w tym byś pojechał do OW jeśli chcesz - wyjaśniła.
- No widzisz.. oberwałeś juz raz i nadal się w to pchasz. Jesteś niemożliwy - pokręciła głową z niedowierzaniem.
- No jak juz pewnie się domyslasz ojciec Reginy to nie tylko szef ochrony czy co tam mówił -dziabnela widelcem pomidora.
- I w okolicy u nas są takie dwie.. organizacje, nie lubiące się wzajemnie - w sumie to trzy razem z P a cztery jakby liczyć policję! W końcu też byli organizacja i nie lubili reszty.
- I skracając całą sprawę życie wyszło mi tak, że znalazłam się w tej przeciwnej do ich.. chociaż znalazłam to za duże słowo. No ale - członkiem się do końca nie czuła.
- I w sumie tyle - wzruszyła ramionami. Spojrzała na Sashe czekając na jakąś reakcje. Na pewno za dużo dramatyzowala.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

9 Re: Restauracja "Santa Santana" on Sro 22 Kwi 2015, 13:11

Westchnął. Ale czy chciał? Cholera, sam nie wiedział! Czy ktoś nie mógłby zdecydować po prostu za niego? Proszę...?
Kiwnął głową, gdy zaczęła od ojca Reginy.
-Ale nie jest ojcem chrzestnym?-wypalił z pytaniem, nie mogąc się powstrzymać.
Ściągnął brwi, gdy wspomniała o "organizacjach". Klany? Gangi? Mafia? Sekty?
Otworzył usta.
-Jesteś gangsterką?!-nachylił się nad stołem i zapytał zduszonym głosem, przejęty.
O Boże. O Boże. O Jezusuniu. O Maryjko przenajświętsza. O matulku. To dlatego nosi nóż w torebce! Pewnie nie wyciągnęła gnata, bo nie chciała go przestraszyć! Jezu!
Wziął kilka głębokich oddechów, próbując się uspokoić.
-Ile osób zabiłaś?-odezwał się więc szeptem, zastanawiając się, z jak bardzo niebezpieczną osobą ma do czynienia. No ale... miłość wszystko pokona, nie? Złapał ją za dłoń.-Może i nie będziemy jak Bonnie i Clyde... Ale...-poklepał ją po dłoni.-...cokolwiek tobą powoduje, Liluye, są inne drogi.-powiedział, ciągle mocno przejęty i nieco przestraszony.



Zobacz profil autora

10 Re: Restauracja "Santa Santana" on Sro 22 Kwi 2015, 13:27

- Sasha proszę cię. Na oglądałeś się za dużo filmów - uśmiechnęła się do niego ściskając jego dłoń.
- Chodzi mi o to, że nie chce kłopotów ani dla ciebie ani dla mnie. I nie jestem żadną gangsterka jak to pięknie nazwales. Po prostu pomagam w barze no i.. - wzruszyła ramionami.
- Niewiele więcej, tak na prawdę - uspokoiła go, miała taką nadzieję przynajmniej.
- chodzi o sam fakt. Tyle - zmarszczyła nos na moment. - nie umiem tłumaczyć - westchnęła.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

11 Re: Restauracja "Santa Santana" on Sro 22 Kwi 2015, 15:49

Zmieszał się. Jak to? Czekał więc na wyjaśnienie o co chodzi i jak to naprawdę wygląda.
-...i ten bar jest siedzibą mafiozów?-dokończył pomocnie, ciągle mając swoją wizję jakiejś włoskiej mafii. No, może Indiańskiej wersji.
Zmarszczył czoło. I chwilę myślał, milcząc. Zabrał rękę i wrócił do jedzenia, ciągle z zamyślonym wyrazem twarzy.
-...to co, szmuglujesz alkohol? Załatwiasz coś spod lady?-próbował dalej, bo go to najwyraźniej gnębiło.



Zobacz profil autora

12 Re: Restauracja "Santa Santana" on Sro 22 Kwi 2015, 17:12

- Pi razy oko. Ale wątpię, że bym ich tak nazwała - pokręciła głową. Mafiozi? Nie. Gang motocyklowy. Rowerowy czasem, jak tak na nich patrzyła. No i teraz, jak im spalili motocykle.
- Raczej skóry i motory - wyjaśniła, żeby pozbył się z głowy wersji włoskiej mafii.
- Nie. Serio. Pomagam w barze i znoszę niewybredne przytyki. To nic wielkiego - pokręciła głową po raz kolejny.
Ona jak zwykle w chwilach stresu nie miała ochoty na jedzenie, więc dziubała niemrawo swoją sałatkę. I tak schudła. A bała się, że będzie gorzej po powrocie.
- A nóz miałam w razie czego. Obrona własna. Niektórzy mają gaz pieprzowy, inni broń. Ja nóz - nie wspomniala, że broń ma w domu. I pewnie bejsbol też, bo już się przydał.
- Bardzo źle to wszystko brzmi? - podniosła wzrok znad talerza.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

13 Re: Restauracja "Santa Santana" on Sro 22 Kwi 2015, 18:18

O Boże. Właśnie siedział przy jednym stole z przestępczynią...!
-A gdzie twoja skóra?-zapytał od razu.
Gdyby Liluye chodziła w skórze, to nie byłby chyba w stanie dać jej jakiegokolwiek czasu na zastanowienie czy ona chce czy nie chce. Ale pewnie gdyby zobaczył laskę w skórze to by się nie ośmielił to niej podbić.
-Jeśli nie masz, to idziemy ci kupić.-zadecydował z powagą, unosząc lekko jedną brew do góry. Zaraz potem się roześmiał.
Zastanowił się.
-Nie wiem. Ale co? Czujecie się jak stróże prawa? Trzymacie porządku? Co robicie?-zainteresował się, najwyraźniej odrzucając strach na bok. Teraz był po prostu... zaintrygowany.-Czy tylko podwyższacie ilość decybeli w miasteczku?
Bo skąd miał wiedzieć, że Liluye NIE MA motoru?



Zobacz profil autora

14 Re: Restauracja "Santa Santana" on Sro 22 Kwi 2015, 18:32

- Nie mam i nie zamierzam mieć - pokręciła głową. - Czy ja ci wygladam na kogoś, kto chodzi w skórach? - uśmiechnęła się obserwując Sashę. Poza tym, że czuła jakby tam w ogóle nie pasowała. I jej nie lubili. A ona nie zamierzała niczego udowadniać, bo nie czuła takiej potrzeby.
- Uważaj, bo ciebie w skóry wsadzę - zagroziła rozbawiona i popiła sokiem.
- W teorii - przytaknęła. A potem pomyślała o Clausie i Jimie i jedyne co oni mogli trzymać to cycek Gigi w łapie i puszke piwa w drugiej.
- Na prawdę Sasha, jedyne co mnie z nimi trzyma to seria niefortunnych zdarzeń.. - skrzywiła się - I tak wyszło. A w barze dobrze mi się pomaga, mimo wszystko. Po prostu byly tam osoby, które mi pomogły jak było trzeba.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

15 Re: Restauracja "Santa Santana" on Sro 22 Kwi 2015, 19:41

Zmierzył ją wzrokiem.
-Ale mogłabyś.-zauważył, robiąc niewinną minę.
Odsunął od siebie pusty talerz, przyglądając jej się. No dobra. Liluye prawdopodobnie (na 99%) kogoś potrąciła, prawdopodobnie (na... 75%?) była w wariatkowie, była gangsterką, była barmanką i nie chodziła w skórze. I nie chciała się spieszyć.
-Cokolwiek nie powiesz, ja się zgodzę, będę grzeczny, tylko mnie nie krzywdź!-powiedział, bo łatwiej było to wszystko wziąć na mniej poważnie niż... no. Niż patrzeć na wszystko zbyt serio, nie?
Pewnie zapłacili za siebie i wyszli. A Sasha rozstał się z Liluye, bo musiał... obmyślić to wszystko. Pogadać z Kenny'm. I z Pepe. I z samym sobą.

/zt x2

(muszę robić lekcję, a jutro mnie nie ma cały dzień!)



Zobacz profil autora

16 Re: Restauracja "Santa Santana" on Sro 22 Kwi 2015, 19:52

- A chciałbyś? - przekrecił głowę w bok, usmiechajac sie lekko. Szał. Lil i flirt. Niesamowita sprawa.
- No jak bedziesz grzeczny to pomyślę.. - udawała, że się zastanawia.
Ona też musiała pomyśleć. A powrót bedzie ciężki. Właściwie nie wiedziała czy chce, by Sasha się w to wszystko pakował. Miała mieszane uczucia. Bo że coś do niego czuła, to już nawet do tego doszla! Pytanie czy i w co to się ewentualnie może rozwinąć.

zt - zlozyc zeznania




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach