Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Czerwone skały

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 12 ... 21  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 21]

1 Czerwone skały on Pon 19 Maj 2014, 16:21

First topic message reminder :

Czerwone skały to jedne z najciekawszych i najpiękniejszych elementów krajobrazu, jakie można napotkać podczas podróży po Arizonie. Okoliczne tereny są nieco bogatsze w roślinność, która pięknie współgra z niezwykłym kolorem skał.
Asfaltowa droga prowadząca do Old Whiskey, poprowadzona nieopodal skał jest jedną z częściej i chętniej uczęszczanych, właśnie ze względu na jej malowniczość.

Zobacz profil autora

51 Re: Czerwone skały on Wto 28 Paź 2014, 21:46

W końcu jednak Cath wyrównała jazdę i znów jechała przed siebie. Jednak nie zatrzymali się od razu tak jak jej kazał.
- Ale jak? Tylko hamulec? - zawołała, prawie ogłuszając Maro swym piskliwym głosem. Miała taki, gdy emocje brały górę. W końcu jednak jakoś to ogarnęła. Zatrzymali się, a mężczyzna zgasił silnik. A Cath się rozpływała w zachwycie. Nie czuła żadnych mdłości. Victoria! Puściła wreszcie kierownicę i oparła się stopami o ziemię. Opadła do tyłu na Maro i westchnęła jak po dobrym... no, wiadomo.
- Nie wiedziałam, że to takie fajne! Ten wiatr we włosach! I w ogóle! - mówiła głośno, podekscytowana i gestykulowała żywo rękami.



Zobacz profil autora

52 Re: Czerwone skały on Wto 28 Paź 2014, 22:00

Jak to się oparło od tak o mnie. Tak po prostu? Przecież byłem Rattelsnake, to było jak zaproszenie. Słuchałem jej podobało się to dobrze, gdy wspomniała o włosach moja dłoń powędrowała w ich kierunku, wplotły się w nie moje palce tuż w okolicach karku dziewczyny.
- Tak wiatr we włosach, trzeba je mieć - rzuciłem z rozbawieniem, od taki Marowy suchar, przegarnąłem jej włosy by odsłonić jej kark i smukłą szyję. Och chciałbym być wampirem i wbić zęby w jej szyję, och przecież nie muszę być wampirem by wbić zęby w jej szyję. Inteligent ze mnie. Nie miałem zamiaru zadawać, pytań, nie miałem zamiaru prosić, najwyżej jebnie mnie przez łeb. Żałował bym gdybym nie spróbował. Dłonie zacisnąłem na jej biodrach a skubanie zębami przerodziło się po chwili w zatapianie ust w łabędziej szyi.



Zobacz profil autora

53 Re: Czerwone skały on Wto 28 Paź 2014, 22:26

Chyba panna Catherina znów nie myślała za bardzo nad tym co robi, albo była aż nadto świadoma. Roześmiała się cicho, gdy zarzucił marowym sucharem. Był śmieszny, a co!
Jakby słyszała jego myśli to pewnie ze śmiechu, by spadła z tego motocykla, nawet mimo tego, że ją trzymał.
Na szczęście (albo jednak nieszczęście) nie słyszała tego, więc skupiła się na tym czego była pewna. Że ktoś ją gryzł w szyję niczym krwiopijca. Nie dogryzł się do jej żył, więc nie miała na co narzekać.
- Hmmm... - mruknęła, gubiąc wątek i odchyliła mimowolnie lekko głowę na bok. Nagle jakby sobie o czymś przypominając. Drgnęła i pochyliła się do przodu. Po chwili już zlazła z motoru i stanęła obok, drapiąc się po głowie z miną zagubionego dzieciaka. Nie odzywała się, tylko gapiła na Maro, przygryzając wargę.



Zobacz profil autora

54 Re: Czerwone skały on Wto 28 Paź 2014, 22:33

Hmmm a potem tak szybko zlazła.
- No co? Siadaj... - mruknąłem jak potulny misio po czym kiwnąłem na przednie siedzenie a właściwie na miejsce w którym chwilę temu siedziała. Potem wyciągnąłem dłoń by chwycić ją za klamrę paska o ile taki miał, na pewno miała ślepy przecież nie byłem i przyciągnąłem ją do siebie. Mój wzrok znalazł się na wysokości jej ust.



Zobacz profil autora

55 Re: Czerwone skały on Wto 28 Paź 2014, 22:50

Zamrugała oczętami i wyglądała chyba na speszoną. Jeny, tej to się zmieniały nastroje jak pogoda w górach.
- No... nie wiem. - burknęła elokwentnie, ale jakoś się nie broniła, gdy przyciągnął ją za dżinsy. Zdecydowanie ten ułamek jej meksykańskich korzeni podpowiadał co innego niż zdrowy rozsądek. Ale Maro był taki słodziak, przynajmniej przy niej. No normalnie misiek.
Z drugiej jednak strony w głowie siedziała myśl, że co, będzie się kręcić przy wszystkich Świętych po kolei? Jakby się Smith dowiedział... A co mu do tego w sumie.
Wzruszyła ramionami i z lekkim uśmieszkiem usiadła z powrotem na motorze, tym razem przodem do Maro. Położyła dłonie na jego policzkach i nachyliła się wpijając swoje usta w jego. Takie tam, niewinne, nie miała przecież zamiaru iść na całość pośrodku jakiejś drogi.



Zobacz profil autora

56 Re: Czerwone skały on Wto 28 Paź 2014, 22:58

Po środku pustyni, zobacz jakie piękne krajobrazy. To było jak zaproszenie jej pocałunek wcale niue był taki nie winny, jeśli myślała o czymś na pewno by mi nie przeszkadzało, ja myślałem o niej, dlatego moje dłonie zacisnęły się na jej pośladkach i przyciągnęły do mojego hmmm ciała.
Pocałunki stawały się coraz śmielsze, ręce z każdą sekundą śmielej se poczynały no i w dodatku te jej włosy błyszczące w słońcu.
Pchnąłem ją na bak by zająć się jej spodniami, póki nie protestowała ja robiłem co do Maro należało, pieściłem ustami jej brzuch, chwaląc pod niebiosa wynalazce zamka błyskawicznego. To przecież wszystko było niewinne. Ja, ona, motocykl i czerwone skały.



Zobacz profil autora

57 Re: Czerwone skały on Wto 28 Paź 2014, 23:24

Może i nie był niewinny, ale jednak nie aż tak... grzeszny? No pewnie, że nie. Toć Catherine była taką niewinną kobietą. Prawie. Tak, czy siak do głowy jej wróciła ostatnia akcja i to jak została oszukana. To momentalnie popsuło jej nastrój i żaden motocykl na który została właśnie popchnięta nie mógł tego naprawić. Westchnęła i z ciężkim sercem złapała za brodę Maro i podniosła mu głowę, zanim dobrał się do zamka od jej dżinsów.
- No na pewno nie tutaj. - rzuciła zdecydowanym głosem, choć uśmiechała się lekko. No i wybrnęła, znalazła dobry argument. Chyba. Miała nadzieję, że będzie musiała użyć lepszej perswazji, bo to by było trudne.



Zobacz profil autora

58 Re: Czerwone skały on Wto 28 Paź 2014, 23:34

Że co no jasne, podniosłem się opierając o oparcie chwilę patrzyłem z uśmiechem, ale nie było w nim cynizmu, ani ignorancji. Był szacunek. Pociągnąłem ją za dłonie by usiadła.
- Rozumiem, nie zabiorę cię do siebie bo trzymam zakneblowanego w pokoju Pana Cwela - uśmiechnąłem się lekko.
- Chcesz już wracać? - dodałem ze spokojem, może i bylem na nią napalony jak szczerbaty na suchary, ale przecież świat się nie kończył...
- Mam nadzieję że to nie kosz ostateczny, bo podoba mi się jak całujesz... właściwie ty mi się podobasz - zaczesałem palcem kosmyk włosów odsłaniając tym samym gładką twarz Cath - no i mam obiecane brykanie na koniach...



Zobacz profil autora

59 Re: Czerwone skały on Wto 28 Paź 2014, 23:42

Jeny, tego to się ona nie spodziewała. Ich znajomość zaczęła się tak niefortunnie, a teraz Maro był taki... słodki. Tak, to było idealne określenie. Roześmiała się na stwierdzenie o jakimś zakneblowanym cwelu. Ah, te żarciki mechanika. Jak zwykle przezabawne.
- Nie ma problemu, u mnie więcej miejsca. - odparła, uśmiechając się i wyprostowała się, wracając do pionu z drobną pomocą silnych rąk mężczyzny. Przekrzywiła lekko głowę, gdy odgarnął jej włosy z policzka. Spodobał jej się ten czuły gest.
- Nie chcę już wracać, ale chyba sporo czasu już minęło... - rzuciła i odwróciła na moment wzrok na widnokrąg. Niebo zdążyło się zrobić pomarańczowe. Potem wróciła zielenią oczu na niego. - To w ogóle nie jest kosz. Po prostu... Jeszcze nie.
Dodała i westchnęła, wyraźnie niezadowolona z swych następnych słów.
- Jedźmy? - zapytała nieśmiało.



Zobacz profil autora

60 Re: Czerwone skały on Wto 28 Paź 2014, 23:54

Ach gdyby wiedziała że nie żartuję, może cwel nie naszczał pod siebie.
- Przecież rozumiem - mruknąłem z uśmiechem - postaram się poczekać na te już - ponowny uśmiech. Potem podążyłem za wzrokiem dziewczyny by skrzyżować go w końcu z jej zielonymi oczami. Wtedy pocałowałem ją ostatni raz, tego wieczoru, tak mi się wtedy wydawało. Po tym pocałunku był jeszcze jeden delikatny w usta. Zsunąłem się z motocykla stając na wprost siedzącej na mojej hondzie Cath.
Uniosłem ręce do góry zrobiłem z dłoni coś na kształt aparatu.
- Cyk... to na pamiątkę... no jedziemy, ale ten tego ja prowadzę... pozwolisz?



Zobacz profil autora

61 Re: Czerwone skały on Wto 28 Paź 2014, 23:59

- Jak poczekasz to się doczekasz. - rzuciła totalną mądrość życiową i przymknęła na moment oczy, gdy ją całował. Już miała zmienić zdanie, ale opamiętała się w ostatniej chwili. Gdy zszedł i ułożył z dłoni aparat, ona jak rasowa modelka zapozowała, uśmiechając się słodko.
Potem ze śmiechem pokiwała głową.
- Tak, tak, mi prowadzenia tego pojazdu starczy na jakiś czas. - odparła i przesunęła się na tyły, a do tego odwróciła się unosząc wysoko wpierw jedną, a potem drugą nogę niczym baletnica. Gdy zasiadł z przodu to objęła i standardowo wtuliła się, by czuć się bezpieczniej.
- Gotowa. - zamruczała i ruszyli w drogę powrotną.

2xzt Maro&Cath



Zobacz profil autora

62 Re: Czerwone skały on Czw 29 Sty 2015, 21:10

/z Radia

Nie, nie wyszli z odbiornika jak jacyś bohaterowie seriali science-fiction czy innych Doktorów Kto. Wyłonili się na asfaltowej drodze wiodącej z Old Whiskey, jadąc starym, ale chodliwym jeszcze samochodem.
Za kółkiem siedział blondyn milczący od jakiegoś czasu. Jego oczy skierowane były martwo na drogę, a lewa dłoń dzierżyła rozżarzony papieros, co jakiś czas unosząc go do ust. Z ust buchał dymem co jakiś czas, gdy mijali samochody (głównie tiry) na swej drodze.
Pojazd pokonywał kolejne kilometry, aż w końcu znaleźli się pośród czerwonych skał. Miejsca, które Seth zapamiętał jako pierwsze ze swojej podróży do Old Whiskey dziesięć lat temu i do którego wracał co jakiś czas by zebrać myśli, powspominać.
Zjechali z drogi asfaltowej, wkraczając na trasę wyjeżdżoną terenówkami. Seth znał ją dość dobrze, dlatego też samochód nie zdawał się mieć problemów z pokonywaniem piaszczystego podłoża. Jechali tak w pustynię jakieś dobre dwadzieścia minut, klucząc między majestatycznymi bryłami majaczącymi gdzieś w ciemności.
Księżyc przyświecał im drogi, odbijając się od czerwonych piasków oświetlanych jednostajnym snopem światła z reflektorów samochodu.
W końcu, bez żadnego słowa Seth zjechał z drogi i stanął za jedną z większych skał. To był ostatni przystanek. Nie dla niego, ale ostatni.
Silnik zgasł bez życia, reflektory zgasły. Członek gangu Świętych obejrzał się w tył na Curwooda związanego za nogi i ręce, po czym bez słowa wysiadł.
Otworzył długi bagażnik i wydobył z niego brezent i łopatę, które to polecił Consueli zabrać i ruszył w kierunku małego przesmyku między skałami, gdzie ziemia była nieco bardziej miękka.
Zarzucił tworzywem i rozłożył je. Przy nikłym wietrze nie sprawiło mu to problemów. Kamieniami ustabilizował 'konstrukcję' i przeniósł spojrzenie na samochód. Zaciągnął się papierosem i odgasił go, zakopując go w piachu.
Dwie minuty do północy.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

63 Re: Czerwone skały on Czw 29 Sty 2015, 21:25

Consuela milczała niemal przez całą drogę. Była blada, czuła suchość w ustach, a dłonie drżały jej, jakby wpadły w rezonans. jeszcze trochę i zaczną odbierać fale radiowe i nadawać Radio Maryja.
- Gdzie jedziemy, Seth? - zapytała, lecz ten nie raczył się odpowiedzieć. W końcu oboje wiedzieli do czego to wszystko zmierza. Spojrzała przez ramię na wycieńczonego już Billy'ego. Łatwo się było zgrywać, nawet jak Maro pozbywał go palca. Teraz jednak czuła niewiarygodny ciężar, żałując że w ogóle dała się namówić na tą akcję, która przecież była jej pierwszą po przyjęciu do gangu.
Przypomniała sobie moment, w którym Maro zabrał ją w nocy na przejażdżkę, wywiózł daleko za miasto, a potem kazał wpakować kulkę między oczy okolicznemu dilerowi, którego transportował w bagażniku.
Consuela wyjęła z bagażnika łopatę, idąc za Clusterem, czując jak wali jej serce.
- Nie róbmy tego. Zabierzmy go na ranczo, czy cokolwiek. Nic nie powie, obiecuję. - zaczęła drżącym głosem.
- To znana postać w miasteczku, szybko zaczną go szukać... Seth, błagam. - mówiła cicho, w niczym nie przypominając cwaniakowatej Consueli sprzed kilku godzin.



Zobacz profil autora

64 Re: Czerwone skały on Czw 29 Sty 2015, 21:35

Jakkolwiek wahanie Consueli mogło tknąć Setha, i było rozczulające, tak niestety nie mogło przebić się przez twardą skorupę, która spowijała motocyklistę. Skorupę, którą latami wykształcił, która sprawiła że potrafił się odciąć, potrafił zagłuszyć głos sumienia. Młoda była jeszcze młoda, nie było to więc dziwne. Cluster wiedział jednak, że życie, jakie wybrał, droga, którą jechał wiedzie przez takie miejsca i nie da się od nich uciec. Prędzej czy później cię dopadną.
Blondyn wbijał martwy wzrok w drzwi samochodu słuchając błagań Ramirez.
- Nie. - odpowiedział krótko i otworzył tylne drzwi, spowijając spojrzeniem szarych oczu związanego Curwooda. Chwycił go za ręce i wywlókł z samochodu.
Trzymając go tak, z twarzą w górze zawlókł go na brezent, rzucając go na materiał. Rozwiązał mu ręce i nogi, patrząc na niego martwo. Rzucił sznur gdzieś obok i spojrzał na niego z góry.
- Na kolana.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

65 Re: Czerwone skały on Czw 29 Sty 2015, 21:47

Billy stracił dużo krwi, na dodatek był pobity. Żadna perswazja nie była mu potrzebna do padnięcia na kolana, gdyż nie mógł utrzymać się na nogach.
- To nie jest konieczne, słyszysz?! - podniosła głos - Słuchaj mnie! - dodała jeszcze głośniej, czując potworną bezsilność, bo doskonale zdawała sobie sprawę, że Seth jej nie posłucha, a ona tak naprawdę jest dupiastym Świętym i jeszcze wiele będzie się musiała nauczyć.



Zobacz profil autora

66 Re: Czerwone skały on Czw 29 Sty 2015, 21:53

Słowa Consueli przebiły się koniec końców do umysłu motocyklisty. Zabrał spojrzenie z Billego i przeniósł je na nią, wyjmując pistolet zza paska. Pociągnął za zamek.
- A może ty chcesz to zrobić? - zapytał wprost, patrząc na nią beznamiętnie. Zupełnie inaczej, niż mógł ją przyzwyczaić. Wyglądał jak sama Śmierć. (no, może mniej niebotycznie i mistycznie, ale nie mniej przerażająco) Przechylił głowę, czekając aż odpowie i powoli wymierzył prawą ręką w stronę leżącego blondyna.
Tak, tak musiało się stać, powtarzał sobie w duchu. Inaczej po raz kolejny opinia publiczna uderzyłaby w Świętych, znów zaczęłyby się problemy. To, co Cluster zamierzał zrobić, było sprzątaniem gówna po Maro. Po jego porywczości i braku pomyślunku. Trzeba było tak zrobić, tak robią bracia, tak się dzieje w klubach. Seth miał w swojej historii w Świętych dość mało na sumieniu. Przełknie to, da radę. Nauczył się. A Consuela nie pomagała.
Ani trochę.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

67 Re: Czerwone skały on Czw 29 Sty 2015, 22:01

Consuela zacisnęła mocno usta, a wyraz jej twarzy zrobił się zacięty. Zbyt mało jeszcze widziała, by takie akcje nie robiły na niej aż takiego wrażenia.
Nie wytrzymała długiej konfrontacji ze spojrzeniem Clustera, po czym spuściła wzrok, wyglądając jak pokorna owieczka. Oczywiście, że tego nie zrobi, nie da rady. Było o tyle trudno, że znała Curwooda, znała też jego ojca, niemal od dziecka. Takie zadanie przerastało ją parokrotnie.
Nic nie zrobiła. Milczała.



Zobacz profil autora

68 Re: Czerwone skały on Czw 29 Sty 2015, 22:13

Tak jak się spodziewał. Consuela tego nie zrobi. Rozumiał to w całej rozciągłości i nie potępiał jej ani na chwilę. Nie mógł, bo dokonale pamiętał kiedy jemu przyszło zrobić coś takiego pierwszy, drugi raz. Sentymenty, moralność, sumienie. Nie dawało spać, budziło w nocy. Mówiło, jak mogłoby być, co będzie, co może być.
Wzrok Clustera przeniósł się na Billego. Zmizerniały, słaby, zupełnie skontrastowany do tego, jakim był jeszcze parę godzin temu. Pieprzony cwaniak, twardziel, który był zwykłym radiowcem. Skąd tacy faceci się biorą? Przez jedną kobietę i dwa tysiące dolarów ryzykował wystawiając się gangowi motocyklowemu. Ruzykował palec, miłość... A teraz...
Oczy automatycznie przylgnęły do szczerbinki wycelowanej w głowę Billego. Seth wciągnął głęboko powietrze i poprawił palce na pistolecie. To tylko kolejna butelka. Szkło, które próbowało cię pokaleczyć.

Zamek poruszył się, wypuszczając łuskę, a ta spłynęła, opadając na piasek. Kula wbiła się w tył głowy mężczyzny. Ciało bezwładnie rozłożyło się na tkaninie w pokracznej pozie. Seth powoli opuścił broń, zabezpieczając ją i wsunął sobie bez słowa za pasek. Pochylił się i z piasku podjął łuskę, chowając sobie do kieszeni. To samo zrobił z więzami. Bez słowa zwinął brezent, owijając nim ciało mężczyzny, po czym chwycił łopatę i wbił ją w miękką ziemię.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

69 Re: Czerwone skały on Czw 29 Sty 2015, 22:31

Widząc jak Seth celuje w głowę młodego Curwooda, Consuela odwróciła wzrok. Wstrzymała oddech, czekając na strzał, który pojawił się po całej wieczności. tak jej się przynajmniej wydawało.
Gdy otworzyła oczy, Billy już nie żył.
Consuela schowała twarz w dłoniach na chwilę, czując że nigdy sobie tego nie wybaczy. Ciekawe, czy tak rzeczywiście będzie.
W momencie, w którym w końcu odważyła spojrzeć się na rozwalony łeb radiowca, to od razu pożałowała tego przedsięwzięcia.
- Ja pierdole... - wychrypiała, czując się wyjątkowo słabo z tym wszystkim - Co teraz? - zapytała Setha.



Zobacz profil autora

70 Re: Czerwone skały on Czw 29 Sty 2015, 22:37

Seth nie odpowiedział, wbijając i wyjmując łopatę z ziemi, tą odrzucając tuż obok. W myślach miał pustkę. Taką prawdziwą, zupełnie jak czas przed narodzinami i po śmierci. Całkowity niebyt. Jedyne o czym myślał to o pozbawianiu przestrzeni ziemi, żeby zrobić więcej miejsca. Dłonie w jednostajnym rytmie pracowały, wypluwając za pomocą łopaty suchy piach i nieco mokrą ziemię. Górka stawała się nieco większa, tworząc pod Sethem coraz większą pustkę. Porównywalną do tej, którą odczuwał.
Dziura sięgnęła kilkudziesięciu centymetrów w dół, Seth wyrzucił łopatę i dźwignął się na krawędź.
Tak musiało się stać, powtarzał sobie. Ta kula była za gang. Za śmieci, które Salinas wypierdolił z kosza. Chronił swoich, chronił siebie, bo i on by beknął za to wszystko. Wszyscy by beknęli i pewnie teraz siedzieliby na przesłuchaniu. Ach to skurwiałe sumienie nadal próbujące dokopać się do wnętrza mężczyzny. Zagłuszył je. Zadusił.
Stanął nad dołem i spojrzał na zawinięte w brezent ciało Billego.
- Kanister. - rzucił do Consueli mając na myśli kanister z benzyną, który znajdował się w bagażniku. Sam tylko chwycił brezent i zsunął zwłoki do dołu. Te wpadły do środka z nogami wyciągniętymi nieco na ściance dziury.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

71 Re: Czerwone skały on Czw 29 Sty 2015, 22:49

Consuela wpatrywała się tępo w Setha, kiedy ten wykopywał dziurę w ziemi. Kiedy usłyszała polecenie, to bez większego namysłu skierowała się po kanister, który niedługo potem znalazł się przy mężczyźnie.
Miała ochotę powiedzieć wiele rzeczy, jednak żadna z nich nie pomogłaby uporać się jej z tym, co właśnie się stało. No i zdecydowanie nie pomogłaby Sethowi, który w jej oczach stał się bezuczuciowym bydlakiem. Zupełnie nie zdawała sobie sprawy z jego rozterek w ty momencie, gdyż nie dawał po sobie poznać żadnego zwątpienia.
Atmosfera na nimi była co najmniej cięzka. Zanim ciało Billy'ego zostało wrzucone do dziury, Consuela przeżegnała się i ucałowała medalik z Matką Boską z Guadelupe. Miała nadzieję, że Bozia im kiedyś wybaczy.
Potem usiadła na piasku, dalej, równie tępo przyglądając się temu, co robi Seth. W międzyczasie zaintonowała piosenkę:

Tomcio Paluszek ma malutki brzuszek,
malutką główkę, nosek jak okruszek.
I choć małą buzię ma,
głośno śpiewa: tra-la-la



Zobacz profil autora

72 Re: Czerwone skały on Czw 29 Sty 2015, 23:06

- We all got left behind... We'll let it all slip away... - mruknął do siebie Seth, jakby nie słysząc tego, co śpiewa w tym momencie Consuela. Ostatni raz zsunął się jeszcze do dołu. Zabrał portfel, rzeczy osobiste i wszystkie inne, które mogłyby przetrwać.
Po raz kolejny wyczłapał się z dołu, stając nad nim. Spojrzał na niebieski kolor tworzywa, w które zawinięte było bezwładne ciało Billego, po czym pochylił się by chwycić kanister z benzyną.
Ach, benzyna, była niczym alkohol. Przy podpaleniu czyściła wszystko do cna, nie zostawiając praktycznie żadnych śladów... Niestety alkoholowi brakowało tych cech, bo mimo że ten czyścił umysł na jakiś czas, nie trwało to dostatecznie długo.
Seth odkręcił korek i przechylił kanister, wlewając jego zawartość do dołu. Gdy w końcu Cluster mógł stwierdzić, że wylał wystarczającą ilość, zakręcił kanister i odstawił go na bok. Wyjął paczkę papierosów i powolnym ruchem wsunął sobie jednego do ust. A potem wyjął paczkę zapałek. Tę jedną jedyną, którą zachowywał na specjalne okazje. Z logo Hells Angels na pudełku. Czas wspomnień.

Robił to już raz. Dawno temu, kiedy syn jednego z członków gangu sprzymierzył się z konkurującym, małym gangiem. I to Sethowi przyszło czynić sprawiedliwość. Zapolować na niego i za pozwoleniem ojca zdrajcy strzelić mu w głowę, pozbyć się zwłok. Wtedy po raz pierwszy użył tej samej paczki zapałek w tym celu.

Zapałka rozświetliła się jasnym płomieniem, motocyklista zbliżył ją do ust, podpalając końcówkę papierosa. Gdy już zaciągnąl się porządnie, rozpalając tytoń, przyjrzał się płomieniowi. Palce opuściły drewniany patyczek, pozwalając mu spaść wgłąb dołu.
Ciało Billego owinięte w brezent rozświetliło się potężnym płomieniem, aż Seth cofnął się o krok, przyglądając się mu. Ostatnia podróż Billego... Niczym żydzi - w atmosferę.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

73 Re: Czerwone skały on Czw 29 Sty 2015, 23:20

Tomcio Paluszek ma czerwone butki,
żółte spodenki i sweterek krótki.
I choć małe nóżki ma,
pięknie skacze: hop-sa-sa!

Kiedy skończyła nucić tę podniosłą, pożegnalną pieść, wpatrywała się z niewyraźną miną w ognisko.
- I co teraz? - zapytała bezradnie - Co z Bejbe? Jak się o tym dowie... przecież ona też może na nas ściągnąć kłopoty. Maro nie będzie jej wiecznie niańczył... - mówiła, przejeżdżając dłońmi po twarzy.
- Ją też odstrzelimy? - zapytała z pewną pretensją w głosie.



Zobacz profil autora

74 Re: Czerwone skały on Czw 29 Sty 2015, 23:25

Słowa Consueli powoli wróciły Sethowi świadomość. Dym nikotynowy wpłynął w jego płuca, otrzeźwiając nieco zmysły. Zarejestrował całkowicie jej wypowiedź, przemyślał przez chwilę.
- Mam tu jego telefon komórkowy. Wyślemy do niej wiadomość z jego telefonu, że się dogadał ze Świętymi ale musi wyjechać na jakiś czas, że odezwie się kiedy będzie już mieć spokój. Zabierzemy z jego domu co ważniejsze rzeczy, przy okazji część wartościowych, które mogą nam zwrócić jego dług. - wytłumaczył jej, zaciągając się papierosem. Zajrzał do środka, patrząc jak płomienie powoli połykają ciało Billego. A mogło się to skończyć na tyle innych sposobów... Mógł żyć, wystarczyło tylko dać dwa kafle... Kurwa.
Dla dwóch kafli...




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

75 Re: Czerwone skały on Czw 29 Sty 2015, 23:36

- To nie było tego warte. - oznajmiła, jakby dokańczając myśl Clustera.
- Jebany debil. Kurwa, co za palant... - zaczęła powtarzać i dreptać w miejscu - Co za kretyn nadstawia się gangowi? Sam jeden? Jarało go to?! - zapytała z pretensją do całego świata, po czym podsumowała:
- No teraz, to go na pewno jara. Super. Kurwa, super. - warknęła.
- Jedziemy stąd, bo zaraz sobie jebnę w łeb. - dodała, po czym skierowała się do auta.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 21]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 12 ... 21  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach