Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Strumień

Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 9]

1 Strumień on Pon 19 Maj 2014, 16:25

Niedaleko kotliny, w drodze na zachodni szlak, można natknąć się na strumień. Woda w tym miejscu dla niejednego to wybawienie - a na pewno dla zagubionych i zmęczonych turystów. W tym miejscu tez postawiono tablice informacyjna i mapę, która wskaże nam drogę na szlak zachodni oraz północny.



Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Czw 07 Sie 2014, 14:38, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

2 Re: Strumień on Czw 07 Sie 2014, 14:38

--> zachodnia droga

Jako że całe swe skupienie poświęcił na nie zgubienie z oczy drobnych punktów czerwonego światła, nie zauważył grząskiego gruntu po prawej stronie drogi.
- Kurwa!
Gdy w końcu wygramolił się z błota nie widział już samochodu. Jechał dalej w nadziei, że nadgoni straty. Muszą gdzieś tu być!





Zobacz profil autora

3 Re: Strumień on Czw 07 Sie 2014, 14:44

Niestety, droga dostosowana dla samochodów się skończyła, a kupa kamieni wymieszana z błotem uniemożliwiała dalsza jazdę. W dodatku, przed Jonathanem pojawił się dosyć szeroki strumień.
Trzeba było chyba wyjść z samochodu i pieszo obejrzeć okolice, by odnaleźć drogę powrotną!

Wiał zimny wiatr, a w okolicy jedynym źródłem światła był księżyc - a ten pozornie dawał dobrą widoczność, gdyż przy strumieniu rosła bardzo mała ilość drzew. Jonathan widział doskonale, że   okolicy są tylko wąskie ścieżki wydeptane przez turystów.

Kostki na spostrzegawczość, próg 55. Jeśli przekroczysz, zauważasz jakąś kobietę przy strumieniu. Ubrana całkiem normalnie, jakby sama była zagubiona turystką.

Jeśli nie przekroczysz - dalej jesteś sam. A przynajmniej ci się tam wydaje.

Zobacz profil autora

4 Re: Strumień on Czw 07 Sie 2014, 15:07

50+ 4*5 = 70>55

No i klops. Droga się skończyła, a samochodu ani widu, ani słychu. Westchnął ciężko - a było już tak blisko. Po chwili dotarł do niego, w jakiej sytuacji się znalazł. Środek nocy a on jest sam, w lesie, nie znając drogi ani swojego położenia. Zatrzymał się przed strumieniem, zgasił silnik i ciężko przejechał dłońmi po twarzy.
Zachciało ci się przygody, Harper.
Wyszedł z samochodu, żeby rozejrzeć się po okolicy i obmyślić plan działania. Zostawił samochód na światłach postojowych i poszedł przed siebie w stronę strumienia. Był przekonany, że gdzieś w tym obszarze powinna być jakaś tablica informacyjna... albo to nie było tu? Nie był w tym lesie od dobrych kilkunastu lat i pamięć o tym miejscu się nieco wytarła.
Przeszedł go dreszcz gdy zawiał lodowaty wiatr. Odwrócił się plecami w jego stronę aby nieco się osłonić.
Przed jego oczami pojawiła się sylwetka jakiejś kobiety odwróconej w stronę strumienia. Oświecało ją wątłe światło księżyca.
Wstrzymał powietrze i zamarł na kilka chwil. Spokojnie Jon, uspokój swoją wyobraźnię.
Była sama, więc nie mogła to być Liluye. Chyba. Czy potrzebuje podwózki? Może też się tu zgubiła w ciemności? W takim razie mają wspólny cel, a w grupie raźniej.
Podszedł do kobiety. Odchrząknął, aby zaznaczyć swoją obecność. Nie chciał jej przestraszyć.
- Przepraszam - zaczął - proszę Pani? Czy potrzebuje Pani pomocy?





Zobacz profil autora

5 Re: Strumień on Czw 07 Sie 2014, 15:19

Kobieta odwróciła się do mężczyzny, a ten mógł przyjrzeć się jej twarzy. Indianka, z ciemnymi, długimi włosami, zmęczona twarzą i lekko rozwartymi, szerokimi wargami. Oddychała ciężko i nie zdawała się być zjawą czy duchem, Jon czuł wszak jej westchnienia.
- Tak, tak. - Powiedziała cicho. - potrzebuję, potrzebuję.
Pokręciła głowa i potarła czoło wierzchem dłoni. 
- Szukam kogoś, w domu go nie było, szukam i szukam...

Zobacz profil autora

6 Re: Strumień on Czw 07 Sie 2014, 15:37

Kompletnie zapomniawszy o wcześniejszym strachu, przestawił się na tryb lekarza - majaczenie, spocone czoło i ciężki oddech wskazuje na wysoką gorączkę. Kilka wytłumaczeń : uraz - nie , żadnych widocznych śladów, postura też nie wskazuje na ból; odurzenie alkoholowe też odpada jako że nie czuje typowego zapachu. Pozostają najbardziej prawdopodobne : zatrucie, odwodnienie, infekcja ... kobieta mogła też mieć predyspozycje do jakichś nietypowych zaburzeń.
Cokolwiek jej było, należało się nią jak najszybciej zająć. Nie może stracić świadomości.
- Czy dobrze się Pani czuje? Czy coś Panią boli? Jestem tu samochodem, mogę Panią podwieźć do domu albo kliniki. - jak tylko będzie wiedział gdzie do cholery są. Zamilkł gdy kobieta kontynuowała. Ktoś jeszcze się zgubił? Sprawa zaczynała się robić poważna.
- Kogo Pani szuka? Pomogę Pani, ale powinna Pani na chwilę usiąść - chcąc podtrzymać ją na duchu wyciągnął rękę by położyć ją na jej ramieniu.





Zobacz profil autora

7 Re: Strumień on Czw 07 Sie 2014, 15:41

Kobieta pokręciła głową.
- Nie, ja chciałam po prostu iść wzdłuż strumienia, do rzeki. Bo and rzeką go znajdę. 
Kobieta jakby wzięła głęboki oddech i spojrzała na Jonathana uważniej. Oczy miała młode, ale zmęczone, skóra jędrna, ale jakby posiwiała. A ubrana... no właśnie, wpierw mężczyźnie zdawało się, ze ma ona na sobie spodnie i ciemną kurtkę, lecz teraz nagle jej ramiona okrywał wielki szal w kolorowe wzoru.
może coś przeoczył.
- Zapomniałam mu powiedzieć, że go kocham.

Zobacz profil autora

8 Re: Strumień on Czw 07 Sie 2014, 16:00

Jonathan zamrugał kilka razy wyraźnie skonfundowany. Spojrzał na szal. W sumie ubranie kobiety nie miało teraz znaczenia, a to że go przeoczył ...cóż ciemno jest, no i przecież jego priorytetem było ocenienie stanu zdrowi kobiety, a nie jej wyczucia stylu.
Oszacował sytuację.
Zdrowie indianki jest niepewne. Jest sama w ciemnym lesie - Jonathan nie może jej zostawić samej, z resztą gdzie by pojechał mając jedynie mgliste pojęcie o swojej lokacji.
- Ktoś czeka na Panią przy rzece? - Słowa kobiety miały wątpliwy sens, ale jeśli faktycznie jakiś jej ukochany czeka na nią, a nuż będzie też w stanie powiedzieć Jonowi jak się wydostać z lasu.
- Nie powinna być Pani sama. Pomogę Pani dotrzeć, gdzie Pani chce.



Ostatnio zmieniony przez Jonathan Harper dnia Czw 07 Sie 2014, 16:12, w całości zmieniany 1 raz





Zobacz profil autora

9 Re: Strumień on Czw 07 Sie 2014, 16:05

- Nie, nie powinnam, a jestem!
Kobieta odsunęła się nieco od Jonathana. Teraz wyglądała na przestraszoną.
- bo go zabili, zabili go i nic już nie mam! - Kobieta nieco sie przygarbiła i zrobiła kolejny krok w tył. - Wyście go zabili, wy!
Nagle nieznajoma już przestała poprzypominać turystkę, a jej szal stał się jakimś pledem, okrywającym ciało odziane w dziwna suknie. 
- Zabiliście go, nim urodziłam mu dzieci!

Zobacz profil autora

10 Re: Strumień on Czw 07 Sie 2014, 16:35

Jonathan wytrzeszczył oczy i zamarł. Stał jak wryty, nie mając kompletnie pojęcia co się dzieje. Skąd te ubrania, czegoś takiego nie miał prawa przecież pomylić z dżinsami! Słowa kobiety wywołały u niego dreszcze.
- Kto zabił? Nie rozumiem... - I w tym momencie przyszła mu do głowy szalona myśl. Oczy mu się rozszerzyły a serce przyspieszyło. Nie, nie nie nie nie. Niemożliwe. Jego umysł naukowca się buntował, ale tylko jedno chodziło mu po głowie. Kolana mu zmiękły i zachwiał się.
- O... - zaschło mu w gardle. Przecież dotknął jej ramienia!
- Onawa...? - stwierdził bardziej, niż zapytał. Przez chwilę Jon zapomniał o tym, że zaraz zmoczy spodnie, gdy na twarzy zjawy dostrzegł nie tylko gniew, ale i ogromny żal. Przypomniał sobie historię Jacoba, o tragedii kobiety.
Spojrzał na nią smutnymi oczami. Nie był w stanie powiedzieć nic więcej. W głowie miał kompletną pustkę. Cały się trząsł.





Zobacz profil autora

11 Re: Strumień on Czw 07 Sie 2014, 16:40

- Wy! Wy mi go odebraliście! - Zawołała, cofając się. Jej stopy odziane w mokasyny wchodziły w głębokie błoto, ale nie zostawiała za sobą żadnych śladów.
- Wy, zabiliście Lisa i zabraliście mi to, co po nim mi zostało. Tak, tak. Żebyście wy się udławili krwią własnych żon i mężów, o tak! 
Wyciągnęła rękę i wskazała na Jonathana.
- a ja szukałam, szukałam wszędzie i nie było go, bo zabraliście nawet ciało. Wy, plugawe , małe robaki!
Nagle kobieta się wyprostowała i zrzuciła z ramion pled. Lecz teraz jakby była cała naga, lecz Jonathan nie mógł dostrzec detali jej ciała. Szamanka skoczyła ku mężczyźnie, objęła go i wyszeptała do ucha.
- Oddaj mi to, co mi zabraliście.

Zobacz profil autora

12 Re: Strumień on Czw 07 Sie 2014, 17:12

'Lis?... Ciało?'- zarejestrował.
John przestał oddychać. Co to oddychanie? Powietrze? Nie mógł sobie przypomnieć. Jedyne co czuł to przenikliwe zimno. Lodowaty chłód, zdający się wydobywać z przytulonego do niego ciała...jednak nie czuł na sobie żadnej masy. Zjawa trzymała go w swoich objęciach mimo, że była niematerialna. Nie mógł się ruszyć. Ciężko stwierdzić czy to przez ducha, zimno, czy też paraliżujące przerażenie. Przypomniał sobie o oddychaniu gdy zaczęło mu się kręcić w głowie. Cudem nie zemdlał i wziął głęboki oddech. Delikatnie przekręcił głowę i poparzył kątem oka na zjawę, której twarz częściowo przykrywały włosy.
Nie był w stanie walczyć, z reszta nie wiedział nawet czy walka z duchem jest możliwa.
Zawędrował w miejsce, w którym nie powinno go być. Sam jest sobie winien - pomyślał - on, i jego fantazje z dzieciństwa. Chciał przygody, to ją znalazł no i skończy tu i teraz, w lesie na jakimś zadupiu.  
...Cholera...zaraz zacznie ryczeć...
Spojrzał zjawie w oczy, albo racze w miejsce w którym mu się zdawało że ma oczy. Nie wiedział jak udobruchać ducha. Nie wiedział jak ma naprawić krzywdy mu wyrządzone. Nic nie wiedział. Głupi biały człowiek. Łamiącym się głosem powiedział jedyną rzecz jaka mu przychodziła do głowy.
- ...wybacz. Nie wiem jak ci pomóc. - zamknął oczy i czekał.





Zobacz profil autora

13 Re: Strumień on Czw 07 Sie 2014, 17:16

- Obiecaj, obiecaj, ze przyniesiesz mi to co po nim zostało! - wyjęczała zjawa. -  Obiecaj to nie będę cie nękać. Złam słowo, a sam umrzesz nie mogac zasnać. Tak jak ja!

Zobacz profil autora

14 Re: Strumień on Czw 07 Sie 2014, 17:28

Otworzył oczy w odwrócił się do zjawy. Przez wpatrywał się w jej twarz, zaledwie kilka centymetrów od jego własnej. Zmęczone oczy, usta wykrzywione w żałosnym grymasie. Nie odważył się mrugnąć. Łzy, które nazbierały się się w jego oczach w końcu ściekły mu po policzkach.
- obiecuję - usłyszał własny szept tak jakby powiedziała to inna osoba, jak gdyby był jedynie obserwatorem.





Zobacz profil autora

15 Re: Strumień on Czw 07 Sie 2014, 17:30

- Będę czekać. Codziennie. Codziennie będę tu czekać aż mi przyniesiesz to co z niego zostało. - wyszeptała, lecz te słowa jakby tylko odbijały się echem w głowie Jonathana.
bo przecież nikogo tam nie było, prawda?
Nie było kobiety, tylko sam Jonathan, stojący nad strumieniem, a w tle samochód z włączonymi światłami.

Zobacz profil autora

16 Re: Strumień on Czw 07 Sie 2014, 18:18

Jonathan runął na kolana, jak marionetka, której obcięto sznurki. Leżał na kolanach, podparty rękami i zaczął szlochać. Spływało z niego całe napięcie i strach. Po kilku minutach zorientował się, że się zapowietrza i zaczął uspokajać oddech.
Usiadł na ziemi, na swoich podwiniętych nogach i wytarł twarz rękawem. Przez chwilę trzymał twarz ukrytą w dłoniach, aż zupełnie się uspokoił.
Rozejrzał się wokół. Zjawy nie było nigdzie widać. Wiatr przestał wiać, tylko dlaczego wiąż się trząsł? Wstał z kolan i chwiejącym, acz szybkim krokiem wrócił do samochodu. Siadł ciężko w fotelu i opierając się o kierowncę schował twarz w ramionach.
Oddychaj. Spokojnie. Nie palił od studiów, ale teraz zabił by za jednego szluga, lub całą paczkę.
Musi się dostać do domu. Przespać się, a potem się będzie zastanawiał co się stało.
Mając ogólny plan działania wyszedł jeszcze raz z samochodu. Kilka metrów w stronę z której przyjechał stała tablica informacyjna z mapą. Dlaczego jej nie zauważył wcześniej?
Sprawdziwszy swoją pozycję i znając mniej więcej drogę wrócił do samochodu, odpalił silnik i rzuciwszy ostatnie spojrzenie na strumień zawrócił.

zt --> Zachodni szlak





Zobacz profil autora

17 Re: Strumień on Sro 13 Sie 2014, 21:24

//późny wieczór

Dzisiejszym miejscem do którego miał się udać był strumień, to był dzisiaj jego rewir. Tak więc spokojnie, powolutku ruszył oświetlając sobie drogę mocną latarką, która zapewne oślepiła by każdą osobę, która zechciałaby patrzeć prosto w żarówkę. Oczywiście miała też słabszy tryb świecenia który nie oślepiał. Rozejrzał się po tym miejscu i zastanowił się czy kogoś tutaj nie ma. Póki co nikogo nie zobaczył.

Zobacz profil autora

18 Re: Strumień on Sro 13 Sie 2014, 21:32

/od siebie

Cóż. Ktoś tu był. Nie miała dzisiaj pracy. Tego się pewnie nie spodziewał. Siedzącej nad strumieniem drobnej sylwetki w ciepłej kurtce i długich włosach opadających na plecy. Siedziała na jakimś pieńku i patrzyła w wodę.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

19 Re: Strumień on Sro 13 Sie 2014, 21:42

Gdyby Loco był bardziej wyluzowany ostatnimi czasy to pewnie zaczaiłby się na czarnowłosą i spróbowałby ją przestraszyć. Teraz jednak spokojnie do niej podszedł, ale na tyle, aby słyszała jego kroki. Kucnął obok niej i zgasił latarkę.
- Hej. - Powiedział spoglądając jej w oczy. Nie widzieli się już od sytuacji na indiańskim święcie, to była sytuacja którą Connor zdecydowanie wolał sobie w tej chwili nie przypominać.

Zobacz profil autora

20 Re: Strumień on Sro 13 Sie 2014, 21:49

Obróciła głowę i spojrzała na Loco.
- Niedźwiadek! - uśmiechnęła się do niego. Oczy miała smutne, twarz trochę pooraną odłamkami od wybuchającego samochodu, ale poza tym nic więcej. Przesunęła się na kłodzie, robiac mu miejsce.
- Oberwałeś w nos? - nawet nie wiedziała.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

21 Re: Strumień on Sro 13 Sie 2014, 22:01

Szczerze powiedziawszy to Eastman mógłby nie być zadowolony nazywaniem go niedźwiadkiem, bo w sumie niezbyt za tym przepadał, ale jakoś w tej sytuacji nie zamierzał nic na ten temat mówić.
Usiadł obok niej i objął ją ręką. Było w sumie zimno i niedźwiedź mógł ją trochę ogrzać.
- Wiesz, z moim nosem to nic się gorszego już nie zrobi. - Zaśmiał się, raz już go złamał to chyba nie powinno się nigdy więcej coś gorszego z nim wydarzyć. - Ciebie trochę szkło pokaleczyło. - Powiedział przyglądając jej się.

Zobacz profil autora

22 Re: Strumień on Sro 13 Sie 2014, 22:06

Niech jej kiedyś powie, że tego nie lubi, to na pewno się od przezwiska nie uwolni do końca życia. Albo ich pracy w jednym miejscu. Chociaż wtedy mu będzie karteczki wysyłać. Takie do segregatora. Z Kubusiem Puchatkiem. Oparła się o niego, nie marudząc o to co zrobił, bo faktycznie było zimno. Ręce miała schowane w złączonych rękawach lekkiej kurtki, raczej nie nadającej się na długie siedzenie nad strumieniem zimą.
- A nie mogą go nastawić, żeby był prosty? - zastanowila się, patrząc w wodę poniżej.
- Trochę tak. Ale nic mi nie jest. - oprócz tych kilku małych otarć, ranek i przygryzionej do krwi wargi. No i traumy, stresu i nocnych koszmarów.
- Ciebie nie zamkneli? - zainteresowała się.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

23 Re: Strumień on Sro 13 Sie 2014, 22:20

Szczerze powiedziawszy to Connor nigdy nie chciał, aby mu nastawiali.
- Wiesz, dla mnie ten połamany nos jest czymś więcej niż tylko raną. On jest dla mnie jak trofeum, nabyłem go podczas odsiadki, jak chcesz to ci kiedyś to opowiem. - Mruknął nie wiedział czy będzie zainteresowana tą opowieścią dlatego nie zaczął jej.
- I bez tego mam co robić. - Odpowiedział jej na pytanie o jego zatrzymaniu. Miał teraz co robić i jego zamknięcie w więzieniu nie wchodziło w rachubę. Dlatego obecnie starał się nie łamać prawa i szczerze powiedziawszy nawet trochę unikał Świętych. Wszystko powinno się rozwiązać za jakiś czas, gdy wreszcie ktoś nawiąże z nim telefoniczne połączenie.

Zobacz profil autora

24 Re: Strumień on Sro 13 Sie 2014, 22:24

- Chyba mamy teraz cość czasu, hm? - podniosła na chwilę głowę, żeby na niego zerknąć.
- O ile nie musisz gdzieś śpieszyć albo mnie wywalić za wtargnięcie tu nocą. W sumie mógłbyś. Ha, pewnie byś pierwszy raz użył tych przydziałowych kajdanek. - roześmiała się i poprawiła trochę w uścisku. Niedźwiedzim.
O ile Lilu wiedziała, że Connor należy do świętych tak nie miała zielonego pojęcia co też tam tak na prawdę robi. Nigdy nie pytała.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

25 Re: Strumień on Sro 13 Sie 2014, 22:54

Indianin uśmiechnął się lekko, lubił tę historię. Wiedział, że gdyby nie odsiadka to pewnie nadal tłukłby się z kim popadnie i mogłoby to gorzej się skończyć, nawet jego śmiercią. Co jak co, ale więzienie kształtowało charakter i zupełnie inaczej po wyjściu z niego postrzega się świat.
- I gdzie miałbym cię niby przykuć? - Zaśmiał się. Brzmiało to co najmniej dwuznacznie. - No, ale tak precyzując. To wiesz za co w ogóle byłem w więzieniu? Byłem młody, głupi i w dodatku cholernie skory do bitki - spojrzał w niebo - no troszeczkę bardziej niż teraz. - Uśmiechnął się.
- Krążyły plotki odnośnie mojego więzienia, został skazany w Appaloosa, także mieszkańcy Old Whiskey zbytnio dobrze nie wiedzieli. Otóż, rzekomo stałem się gwałcicielem i zgwałciłem jakąś dziewczynę, a prawda jest taka, że zwyczajnie przy... - tu urwał nie chcąc razić dziewczyny swoim słownictwem - uderzyłem pewnego syna bogatego i wpływowego gościa z Appaloosa. To tyle odnośnie powodu mojej odsiadki. - Opowiedział i zamierzał przejść do tego co jej chciał właściwie opowiedzieć.
- No to dobra, nie przedłużając lecimy z tematem. Byłem już chyba jakieś 4 lub 5 miesięcy w więzieniu. Był tam swoisty król więzienia. Zwrócił na mnie uwagę, on był w młodości bokserem. Facet miał co najmniej dwa razy tyle lat co ja. - Uśmiechnął się, to było dobre wspomnienie. - W każdym razie facet wypatrywał potencjalnych przeciwników i zwyczajnie dogadywał się z klawiszami aby ich udostępniali mu. No i nie było zmiłuj, trzeba było walczyć. Chyba z dziesięć razy upadłem, ale za każdym razem wstawałem, wtedy też złamałem ten nos, krew mi ściekała jak cholera, ale nie poddałem się. On potem kilka razy padł na ziemię i walka w sumie była nierozstrzygnięta, mieliśmy to powtórzyć, ale nie było nam dane, bo podobno klawisz się na niego wkurwił, że przegrał sporą kasę i to był koniec jego żywota. Nie wiem czy to prawda czy nie, ale w każdym razie oficjalna wersja była taka, że ktoś go zasztyletował pod prysznicem. Szkoda, bo twardy z niego gość był. - Mruknął, ta historia nie miała happy-endu, ale była pouczająca.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 9]

Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach