Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom Joan Wharton

Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 3]

1 Dom Joan Wharton on Pon 04 Maj 2015, 13:23

First topic message reminder :

Parterowy dom o niskospadowym dachu pokrytym brązową dachówką. Zbudowany ze dobrej jakości materiałów. Ma dobrą izolację i działającą klimatyzację.
Wchodzi się do sieni, a z niej do dużego pokoju dziennego z otwartą kuchnią. Część kuchenna nie jest duża, poza całą masą szafek i szuflad, i oczywiście lodówką, mieści wyspę z płytą grzewczą. Nieco dalej znajduje się niewielki stół maksymalnie na sześć osób. Więcej miejsca przeznaczono na pokój dzienny z kanapą i fotelem oraz niskim stołem. Pod oknem znajduje się biurko, a przy ścianach kolejne regały z książkami. Może na półkach znajdzie się pojedyncze zdjęcia, ale ogólnie brak jakiś osobistych pamiątek. Na wolnych przestrzeniach wiszą oprawione karty z zielników.
Korytarz po lewej stronie prowadzi do łazienki i dwóch pokoi, a mały korytarzyk przy kuchni kryje małe pomieszczenie gospodarcze i przejście do garażu. Garaż mieści jeden samochód.

Zobacz profil autora

51 Re: Dom Joan Wharton on Czw 16 Lip 2015, 21:52

Joan nie wiedziała o szamanizmie Liluye i ogólnie raczej uznała te słowa za żart.
- To i dobrze. Sytuacja jest jasna.
Nie brała się za nic do jedzenie już, bo dość zmuliła się cukrem.
- Brat, tak? Nie mieliście zamieszkać razem? - W tym temacie Joan też była do tyłu.

Zobacz profil autora

52 Re: Dom Joan Wharton on Czw 16 Lip 2015, 21:59

- Mieliśmy - oblizała palce i wypiła resztkę soku - Ale.. po wojnie ma problemy z kontrolą.. - Joan była drugą osobą, której Lil mówiła to wprost - I popchnął mnie, trochę za mocno, walnęłam głową w róg stołu czy szafki.. A How się przestraszył i wyniósł z domu.. I nie odzywał sam z siebie, na początku.. - westchnęła.
- I tyle w sumie. Teraz dopiero przyszedł, bo miał.. nie wiem, chwilę zwątpienia?




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

53 Re: Dom Joan Wharton on Czw 16 Lip 2015, 22:13

Niewiele rzeczy mogło ją zdziwić. Zespół stresu pourazowego czy cokolwiek w ten deseń u kogoś, kto był na misji, to się zdarzało. Zdarzała się przemoc domowa, też. Ale tu, dotyczyło wszystko kogoś, kogo znała.
- I tyle? - zapytała z niedowierzaniem. - Stres bojowy, wojna i pewnie mogłaś zginąć, a on ma chwilę zwątpienia? Podjął chociaż terapię? - To nie kwestia, że może sobie coś zrobić, że zrobi Liluye, ale każdemu, kto przypadkiem mu się po rękę nawinie. Lub ten ktoś zrobi jej bratu krzywdę.

Zobacz profil autora

54 Re: Dom Joan Wharton on Czw 16 Lip 2015, 22:26

- Tak. W sumie o to poszło, że zaproponowałam mu terapię, ale potem sam się jej podjął. Mówi, że nie ma efektów, ale to dopiero kilka spotkań.. Więc musi jeszcze poczekać.. nie wiem czy mogłam zginąć. Miałam guza tylko i straciłam przytomność.. No i kilka godzin trochę gorzej widziałam - wzruszyła ramionami, jakby to nie było nic takiego.
- I teraz miał problem na jakimś wyjściu ze znajomymi, wrócił na chwilę, powiedział mi co się stało.. i że nie chce wracać, póki tego nie opanuje, bo nie jest pewny, że nic mi nie zrobi.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

55 Re: Dom Joan Wharton on Czw 16 Lip 2015, 22:37

- Mówimy o urazie głowy, więc co to nie jest coś do zlekceważenia. - Co miała wymieniać? Pęknięcie czaszki, krwiak, wylew i takie tam wątpliwe atrakcje. Same zabawne sprawy. I Liluye to bagatelizuje, bo to brat, bo jest chory.
- Takie terapie trwają bardzo długo - i znowu temat chorób psychicznych, nie czuła się komfortowo. Oczywiście, że się nie zarazi, ale nieprzyjemne.
- To chyba dobre podejście, choć no może być zagrożeniem też dla siebie.

Zobacz profil autora

56 Re: Dom Joan Wharton on Czw 16 Lip 2015, 22:46

- No tak, ale przeciez nie zrobił tego specjalnie - nadal go broniła, tak czy siak. W końcu był jej bratem. Pewnie by mógł jej gorsze rzeczy zrobić i nadal by za nim stała.
- Tak, ale grunt, żeby jej nie przerywał i zobaczył, że coś się zaczyna zmieniać - pokiwała głową.
- Może.. wiem.. ale.. co innego można zrobić? Musze mu dać decydować przeciez o sobie..




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

57 Re: Dom Joan Wharton on Czw 16 Lip 2015, 22:51

Joan wzruszyła ramionami.
- To wszystko to jego sprawa. I chyba nie chce cię w to mieszać lub obarczać. Trzeba na to mu pozwolić. Tak czy inaczej wie, że ma wsparcie w tobie. To wszystko, co mogłaś zrobić.

Zobacz profil autora

58 Re: Dom Joan Wharton on Czw 16 Lip 2015, 23:09

- Tak.. to samo pomyślałam - przyznała, kiwajac głową. Odsunęła do siebie miskę i przestawiła ją na stół. Dolała sobie soku. Obżarła się dokumentnie.
- A co u ciebie? mam nadzieję, że prościej niż u mnie? Jak poszły urodziny u Jona? przezyłaś jakoś?




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

59 Re: Dom Joan Wharton on Czw 16 Lip 2015, 23:26

Skinęła głową. Z tej rozmowy wynikało jedno wielkie czekanie. Byle to nie było czekanie na godota.
- Widać, uszłam z życiem - zaśmiała się. - Nie było źle, znaczy była najbardziej trzeźwa. Nie licząc szeryfa, ale on też szybciej poszedł. Poza tym w porządku. - Gdy tak to powiedziała, to doszło, jakie ma ostatnio jałowe życie. Nie była pewna czy tak być powinno.

Zobacz profil autora

60 Re: Dom Joan Wharton on Czw 16 Lip 2015, 23:31

Fakt. Czekanie na rozmowę, na zachowanie Delshaya, na zmiany u Howiego. Tylko czekanie. Ale dobrze, że to wszystko jakoś sobie rozwiazała i poukładała w głowie. Było łatwiej.
- No, to chyba dobrze. Właśnie.. chciałam was z Bobbim zaprosić do siebie. Mam kilka starych filmów, znalazłam je jakis czas temu jak się przeprowadzałam i w sumie można je oberjzeć. A Bobbiemu wisze piwo, chociaz już nie pamiętam za co - uśmiechnęła się.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

61 Re: Dom Joan Wharton on Czw 16 Lip 2015, 23:41

- Ważne, że pamiętasz o swoim długu - uśmiechnęła się wesoło.
- Filmy jasne, nie wiem, jak u niego z czasem. Praca zmianowa. Z innych spraw, chyba czas najwyższy wybrać się nam na groby. Skoro Jon już ma fedorę, to czas na przygodę.

Zobacz profil autora

62 Re: Dom Joan Wharton on Czw 16 Lip 2015, 23:44

- No, to po prostu daj znac i wpadnijcie jakoś, jak będziecie mieli obydwoje czas. Tylko mam nadzieję, że żaden z was się ptaków nie boi? Kupiłam sobie kruka, jest trochę złośliwy, a jeszcze jestem w trakcie temperowania go.. - wyjaśniła.
- Tak, też o tym myślałam.. Czytałam o tej trójce jak chciał i znalazłam jeszcze pamiętnik..




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

63 Re: Dom Joan Wharton on Czw 16 Lip 2015, 23:49

- Kruka? Pewnie lepiej, niż kota. W końcu to przeklęty znak dla niezamężnych panien - zaśmiała się. Taki symbol staropanieństwa rozbudowujący się w czasie i przestrzeni, aż sierść zaczyna opanowywać cały dom.
- Pamiętnik? Coś ciekawego?

Zobacz profil autora

64 Re: Dom Joan Wharton on Czw 16 Lip 2015, 23:59

Sierść już opanowała cały dom. Ale Moiry. Teraz okazyjnie latały tam tez pióra.
- Moira kota by zjadła. Co do Omena nie jest taka pewna, bo ten ostro się odwija w razie czego.. - uśmiechnęła się.
- No, trochę. Głównie to studium szaleństwa i miłości, makabryczne połączenie.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

65 Re: Dom Joan Wharton on Pią 17 Lip 2015, 00:10

- Omen, piękne imię. Menda z klasą - zaśmiała się.
- Podejrzanie często to się łączy, jak gatunek ludzki dotrwał do tych czasów? I do tego się tak rozplenił? - to bardzo podejrzane!

Zobacz profil autora

66 Re: Dom Joan Wharton on Pią 17 Lip 2015, 00:12

- W sumie dobry Omen, no ale nie będę go tak wołać, nie? Zwykle i tak krzyczę coś w rodzaju "ptaku!" "ty cholero!" "Zarazo!" albo coś podobnego - uśmiechnęła się rozbawiona.
- Też nie wiem - pokręciła głową.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

67 Re: Dom Joan Wharton on Pią 17 Lip 2015, 00:16

- Ty draniu? - podpowiedziała z niewinnym uśmiechem.
- Zagadka, ale chyba nie podejmę się jej rozwiązania. Jednak całkiem cenię sobie tę nudę w moim życiu.

Zobacz profil autora

68 Re: Dom Joan Wharton on Pią 17 Lip 2015, 00:22

- Tak, dokładnie - jej tez coś zaskoczyło w głowie - Tylko nie ma garba.. - rzuciła, a potem się zastanowiła czemu właściwie to powiedziała. Przez głowę przemknęło jej "Myślisz, że umie liczyć?".
- Będe się zbierać.. nie nabawiłyśmy się jeszcze niestrawności.. i chyba chciałabym, żeby się okazało, że bakalie dojrzały, jednak..




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

69 Re: Dom Joan Wharton on Pią 17 Lip 2015, 00:33

Uśmiechnęła się. Może garba nie miał, ale o słabość do winogron, jako substytutu gałek ocznych, to Joan mogła się założyć. Z bliżej nieokreślonych przyczyn. Oczywiście.
- Może bakalie też tego chcą? - Skoro wszyscy tego chcieli, to może by i coś tego wyjść. Joan może w to nie wierzyła, ale życzyła tego Liluye.
Odprowadziła Indiankę do drzwi, póki jeszcze obie były w stanie się ruszyć.
/zt

Zobacz profil autora

70 Re: Dom Joan Wharton on Pon 27 Lip 2015, 18:06

20.10.13
Jak co rano trening do muzyki Jasona Derulo. Wymachy, marsz w miejscu, przydałby się jej stepper. Potem prysznic, zbilansowane śniadanie.
Usiadła na kanapie, przeskoczyła kilka kanałów akurat trafiła na program o pszczołach, Biednych owadów było co raz mniej i oczywiście był ten wyświechtany cytat z Einsteina, że jak wyginą, to ludzkości pozostaną cztery lata. Nic nowego, ale to niezła rzecz na książkę - pszczoły (trzmiele i inne zapylające owady też) masowo wyginęły i teraz wyścig z czasem nad odtworzeniem gatunku. Albo lepiej stworzenie małych, inteligentnych robotów zapylających, a one później by się zbuntowały i atakowały ludzi, jak w "Ptakach". Koniec głupot, Joan włączyła laptopa i poszukała informacji o tych owadach. Na koniec ściągnęła kolejne artykuły o nowej generacji statyn oraz lekach wydłużających odcinek QT i poczytała.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 3]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach