Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Posiadłość Ramirez-Cooper

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 5]

1 Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 12 Maj 2015, 10:16

First topic message reminder :

Dom dwupiętrowy, z garażem mieszczącym dwa samochody. Na parterze znajduje się kuchnia z wyspą połączona z jadalnią, obszerny salon, łazienka, pomieszczenie gospodarcze i jeden pokój. Na piętrze mieszczą się trzy pokoje, łazienka i toaleta. Dom posiada niewielką piwnicę. Na tyłach znajduje się ogród z basenem.

Zobacz profil autora

26 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 28 Lip 2015, 16:13

- Odlozymy.
Zdecydowala i wypuscila telefon z dloni, nie zwracajac uwagi na jego upadek na podloge. Sciagnela koszulke przez glowe i nachylila sie nad mezem, chcac by ten zapomnial o zmartwieniach. No i chcac, no. Jeden plus. Teraz bedzie na gorze. Jesli maz sie nie wycofa.
Ucalowala Nate ponownie, wsuwajac dlon pod jego koszulę.

Zobacz profil autora

27 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 28 Lip 2015, 16:42

Nie, nie protestował. Pozwolił kobiecie na pocałunki, a nawet ściągnięcie mu koszulki. Chociaż ta mogła dostrzec, ze z każdą chwilą Nathan jest coraz bardziej wycofany.
- Ja... nie wiem czy to jest dobry pomysł...

Zobacz profil autora

28 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 28 Lip 2015, 16:57

- Ja sie wszystkim zajme.
Zamknela mezowi usta pocalunkiem i odpiela sama stanik, zrzucajac go na lozko. Jesli to Nate nie przekona..

Zobacz profil autora

29 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 28 Lip 2015, 17:46

Spojrzał po żonie - nie, że nie chciał. Chciał i to bardzo, ale wciąż nie był pewny siebie!
- Dobrze... - odparł w końcu pozwalając swojej żonie na pocałunki.

Zobacz profil autora

30 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 28 Lip 2015, 19:17

Gabrielle zsunęła się z nóg małżonka i nie przerywając pocałunków, które zjechały na szyję, rozebrała Nate ze spodni. Pierwszy raz miała nie walczyć z nim o dominację, otrzymując ją jak na tacy. Ale nie żeby narzekała!
Swoje ubrania też porzuciła na podłogę i usiadła na mężu ponownie, wracając do jego ust i rozgrzewając pocałunkami, przed przejęciem inicjatywy.

Zobacz profil autora

31 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 28 Lip 2015, 19:35

To było dziwne. Miłe, ale dziwne, bo przecież było tak... inaczej? Na pewno nie był tak pewny siebie, a skrępowanie nie pozwalało mu się skupić.
Tak bardzo, że... no niestety.
- No przepraszam... - powiedział zażenowany.
- Ale chyba nic z tego dziś nie będzie. Ale to... moja wina.

Zobacz profil autora

32 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 28 Lip 2015, 19:48

Opadła na łóżko obok męża i leżała tak przez moment. Nie widząc zaangażowania ze strony męża ani też ochoty na seks, sama również nie poczuła żadnej przyjemności.
- Nic się nie stało.
Stwierdziła i wstała, by się ubrać. Jednak jeszcze się nachyliła nad Nate'm i ucałowała go, żeby nie myślał, że jest zła. Gabrielle miała więcej problemów niż nieudany seks. Podała mu jego ciuchy i zaczęła się ubierać.

Zobacz profil autora

33 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 28 Lip 2015, 21:40

- Możesz mnie teraz zostawić? - dopytał, spoglądając na żonę. Uniósł się nieco na łokciach. 
Nie chciał być niegrzeczny ale też... boże, czuł się fatalnie. Chyba wróci do czytania akt, bo do niczego innego sie nie nadaje.

Zobacz profil autora

34 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 28 Lip 2015, 21:48

Spojrzała na męża zaskoczona i minęła chwila nim kiwnęła głową, przełykając gorycz. Czuła się, jakby została wyganiana, więc tylko wciągnęła majtki na tyłek i złapała za spodnie, by wyjść i zamknąć za sobą drzwi.
Na korytarzu oczy jej zaszły łzami, ale Gabrielle zdusiła w sobie żal i zniknęła na piętrze. Przebrała się w dres i wyszła z domu pobiegać. Wyżyć się w biegu i stracić siły na cokolwiek.

zt

Zobacz profil autora

35 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 11 Sie 2015, 15:40

/1.02, południe

Lola nie potrzebowała zachęty. A poza tym to oznaczało, że Cooper w końcu się w coś zaangażuje. Wyściubi nosa. Ogarnie się. Może. I być może sprzeda mu też dzieci. Nathaniel lubił dzieci. Pewnie wolałby własne, ale blondynka z chęcia się nimi podzieli.
Prowadząc wózek nawet przez głowę jej nie przemknęło, że mogłaby mieć kłopoty. Dosyć dobrze kryła się z tym co... no, czuła do topowego dilera w Old Whiskey. Jeju, była okropną osobą. I czasem była w stanie to przed sobą przyznać. Czasem. Tak samo jak fakt, że w dalszym ciągu kryła przed wszystkimi prawdę o tym, co zrobił Naiche. Ale nic by to nie zmieniło, prawda?
Westchnęła, poprawiając czapeczkę Barbie. Wyciągnęła rękę nad wózkiem, by zapukać do drzwi.
-Cooper? To ja!-krzyknęła, jakby się jej nie spodziewał.



Zobacz profil autora

36 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 11 Sie 2015, 15:45

// ta sama pora

Lola mogła usłyszeć z głębi domu wołanie. Pewnie Cooper krzycząc by weszła. Gdy tylko to zrobiła, mogła zobaczyć Nathana w salonie, przeglądającego jakieś teczki. 
- Lola! Ach i widzę, że przybyłaś ze świtą - dodał, widząc wózek dla trojaczków - dobrze, dobrze!
Wydawał się chyba dziś zdecydowanie pogodniejszy.

Zobacz profil autora

37 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 11 Sie 2015, 16:00

Nacisnęła na klamkę, by wepchnąć jakimś cudem wózek do środka. Dzieciaki dopiero co jadły więc były dosyć ciche. Poza tym istniała niepisana zasada, że dzieci do czasu aż nie skończą pół roku są raczej ciche. Jakby ich nie było. A potem odkrywają siłę płaczu.
-Tato pojechał do sklepu.-powiedziała, wzruszając ramionami, po czym podjechała do kanapy i opadła na nią, kołysząc ciągle wózkiem.
-A ty co taki wesoły? Coś znalazłeś, tak?-zapytała, zaraz wyglądając do tych jego akt.-Dobrze, dobrze.-powtórzyła jego gadkę ze śmiechem.-To o czym chciałeś konkretnie rozmawiać?-zapytała, przechodząc do konkretów.-Chcesz chrupka?-zapytała, wyciągając chrupki kukurydziane. Już się szykowała do etapu, gdy będzie to głównym składnikiem diety jej dzieci.



Zobacz profil autora

38 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 11 Sie 2015, 16:24

- Wesoły, bo odwiedza mnie moja ulubiona koleżanka ze sowimi dziećmi - odparł całkiem serio. Zamknął teczkę i odrzucił ją na bok. 
Nie, dzięki, jadłem już dzisiaj kleik - zaśmiał się, ale po chwili wrócił do poważniejszego tonu, gdy sama Lola przeszła do rzeczy.
- Consuela kupowała dragi od Skittlesa, prawda? - zapytał, nie siląc się na wstępy.

Zobacz profil autora

39 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 11 Sie 2015, 16:57

-Oooo, bo się rozpłynę, Nath!-powiedziała słodkim głosem, poprawiając jednemu z dzieci kocyk.
Prychnęła. I przewróciła oczami. Po czym zajadła chrupkiem. I skupiła się na Cooperze, gdy spoważniał. Praca to praca.
-Tak.-przyznała, ignorując fakt, że ona sama również czasem zakupowała od niego marihuanę. Ale to było dawno. Nie liczyło się.-No i co? Chcesz go przymknąć? Zrobimy mu nalot? Możemy, nie? Na pewno coś tam chowa u siebie. Albo chociaż gaciami zatrzęsie. Tylko trzeba mu tą szajkę robić, nie? Albo... no, co tam planujesz, Cooper?!-rozgadała się.



Zobacz profil autora

40 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 11 Sie 2015, 17:15

- Myślisz, ze dom Consueli podpalono? - pytał dalej, spoglądając na dziewczynę i nawet nie myśląc, by na razie jej zdradzać swoje plany.
- Dziwne, ze w ogóle nie pociągnięto tego śledztwa. Ot, pożar i już - wzruszyła ramionami. 
- Jest ćpun są i długi. Gdzie są długi, są wypadki. A jak są wypadki to... - machnął ręką, jakby zachęcić Lole do wysuwania wniosków.

Zobacz profil autora

41 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 11 Sie 2015, 17:53

Spięła się. Rozmawiała o tym z Consuelą. Cooper nie musiał jej tego przedstawiać. A raczej... to, co on przed nią rozwinął, tylko sprawiło, że coś ją ścisnęło. Bo jeśli on dochodził do takich wniosków jak młodsza Ramirezówna miała podejrzenia... to Lola była najgorszym człowiekiem chodzącym po tej kuli ziemskiej. Bo to oznaczało, że...
-...Skittles podpalił dom Consueli.-zakończyła na wydechu.-Za jej rodzinę. I za jej dług. Tak?-spojrzała na niego panicznym wzrokiem.
Wstrzymała oddech.
-Co wiesz? Co masz?-przeniosła spojrzenie na akta, chcąc dostać jak najszybciej odpowiedź.



Zobacz profil autora

42 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 11 Sie 2015, 17:59

- Właśnie nic nie mam. Nie ma raportu, ze to jst podpalenie. Nie ma zeznań Consueli, która zniknęła nagle po podpaleniu. Nie ma zeznań Gabrielle, ani twoich. Nie ma nic. Są domysły. A tego prokurator mi nie uzna.
Rozłożył ręce.
- Wiem tylko, że wuj sióstr Ramirez pracował w DEA i rozpracowywał Buendię. Zginał. Egzekucja.

Zobacz profil autora

43 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 11 Sie 2015, 18:31

Skrzywiła się.
-Jak to nie ma? Byli na miejscu technicy i co? Co było przyczyną pożaru?-zapytała, wpadając w stan skupienia.-Jak to...-westchnęła.-Cooper, ja wiem tylko co mówiła Consuela... Jest przekonana, że to Jones. Ale co z tego? Jak sam mówisz, że...-machnęła rękoma.-Wiem. To wiem.-pokiwała głową.-No... nie znajdziemy nic na to u Skittlesa. Za dużo czasu minęło, by przekopywać miejsce pożaru. Więc.. możemy tylko spojrzeć na to, co mamy, nie? Jakieś... zdjęcia... cokolwiek?-uniosła na niego wzrok.
Zagryzła wargę.
-To nie jest ślepy zaułek? Jakbyśmy go teraz przymknęli za dragi, to... przez zawiasy by się nie wygrzebał za szybko.-zauważyła, ale... wiedziała, że to nie to samo.-Nikt na niego nie sypnie.



Zobacz profil autora

44 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 11 Sie 2015, 18:36

- Śledztwo prowadziła straż pożarna. Potem, nagle, wszystko ucichło. Wtedy McConnor jeszcze nie był szeryfem, on zajął urząd na początku 2013 roku. Możemy wznowić śledztwo.
Przybliżył się do kanapy i spojrzał na dzieciaki śpiące w wózku.
- Mówiła ci. A masz to w oficjalnym raporcie? Zeznawała na policji? w sądzie? Masz to nagrane? Mi też mówiła, ale co z tego, jak na komisariacie nie piśnie słowa.

Zobacz profil autora

45 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 11 Sie 2015, 18:41

-Wznówmy.-zadecydowała po chwili, z pewnością siebie. Gdzieś tam w głowie tliło się w niej, że Cooper ją podpuszcza. Manipuluje, bo sam już do wszystkiego doszedł. A ona była mu tylko potrzebna do tego, by czegoś dopełnić. Ale nie miało to znaczenia tak długo, jak efekt będzie jeden, prawda?
-Nic nie szkodzi jej to zeznać...-powiedziała ostrożnie, jakby rozważając przez chwilę powody, dla których mogłoby jej to zaszkodzić.
Buendia wie gdzie jest. Wie co robi. Mogliby ją sprzątnąć już teraz. Obdarzają ją chwilową łaską za milczenie? Przecież wiedzą po co jest w Świętych...
-...zwiększyłoby to może prawdopodobieństwo powodzenia, nie?-zaryzykowała, zwracając na niego wzrok, jakby testując, czy tego po niej oczekiwał.



Zobacz profil autora

46 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 11 Sie 2015, 18:58

Cooper chwilę milczał, jakby coś kalkulując w głowie. Wciąż patrzył na pociechy Loli, które wyglądały na niezwykle spokojne.
- Trzeba będzie zrobić coś, by jak najszybciej stamtąd wyszła - mruknął - nie może siedzieć z Buedniami. Nie, nie - pokręcił głową.
- Lola, czemu ona poszła do Świętych a nie do ciebie? - w końcu podniósł wzrok na kobietę obok. - Może da się coś zrobić, żeby... odpuściła sobie gang?

Zobacz profil autora

47 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 11 Sie 2015, 19:25

Zmarszczyła lekko brwi. I mrugnęła oczami.
-Chcesz jej coś zaproponować?-ożywiła się, zmieniając nieco kurs dyskusji, a raczej... idąc za jego.-Ona coś powie, a my zrobimy z niej świadka koronnego?-dopytała, przesuwając pośladki na skraj kanapy. Zapomniała na chwilę o bujaniu wózka, ale gdy przeniosła wzrok na zamknięte oczka ciemnych dzieciaczków, to wznowiła tą czynność. Nie chciała, by się budziły. Kochała je, ale były potworkami.
Wzdrygnęła się, gdy uwaga skupiła się na niej. Pytanie ją trochę zraniło.
-Nie uważała, że coś wskóram.-odpowiedziała, spuszczając wzrok na dół.-Chyba nie wierzy za mocno w wymiar sprawiedliwości.-parsknęła, ale bez wesołości.-Nie wiem, ona jest przekonana, że to jedyna droga. Rozmawiałam z nią tyle razy i...-rozłożyła ręce z bezradności.



Zobacz profil autora

48 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Wto 11 Sie 2015, 19:34

- To jest jakaś myśl. Tyle, że status takiego świadka wiąże się z wyjazdem, zmianą danych, wszystkim... nie wszyscy chcą się na to godzić - powiedział. Sam wyciągnął rękę do wózka, w którym leżały dzieci Loli i wyręczył dziewczynę w kołysaniu. 
- Ręce mam jeszcze sprawne.
Ciężko mu się tego słuchało, ale trzeba było osobiste powiązania odłożyć na bok. 
- Możemy jej załatwić skrócenie kary i ochronę. Jeśli cokolwiek powie. No ale wiadomo, może sobie narobić wrogów.

Zobacz profil autora

49 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Czw 13 Sie 2015, 03:18

Odchyliła głowę do tyłu.
-Ona tego nie rzuci, Cooper. Nie wiem co by musiało się zdarzyć, żeby to zrobiła.-stwierdziła z przekonaniem i lekką rezygnacją.
Spojrzała na niego uważnie.
-No pewnie, że masz. Ale to moje dzieci, nie? Gdyby były twoje, to miałbyś się co przejmować. A tak to wyluzuj, Nath.-położyła mu rękę na głowie, jak prawdziwa matka Polka. Albo matka Ameryka. Korzystała przy okazji z faktu, że w końcu miała okazję sięgnąć. I że mogła dotknąć jego miękkich pukli. Ach.
-Już ma wrogów.-zauważyła.-Ale gdyby dała nam choć powód do zajścia Jonesowi za skórę...



Zobacz profil autora

50 Re: Posiadłość Ramirez-Cooper on Czw 13 Sie 2015, 15:05

- Można zapytać. Spróbować. 
Uśmiechnął  się lekko, gdy lola dotknęła jego włosów. Wciąż nie przestawał kołysać wózka.
- Oj, no daj mi się poczuć jak dobry wujek. Ty się już namachałaś przy tym wózku. 
Mimo, ze wzrok skupiał na dzieciach, to i tak jego myśli wciąż krążyły wokół Consueli.
- Musisz się z nią spotkać - dodał po chwili, unosząc wzrok na Lolę. 
- Porozmawiać.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 5]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach