Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Apartamentowiec

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 5 z 11]

1 Apartamentowiec on Sro 28 Maj 2014, 11:32

First topic message reminder :

Jest to jeden z tych wysokich na kilkanaście pięter, nowocześnie wykończonych budynków. Na dachu ma ogród, a w piwnicy siłownię. Posiada klatkę schodową i dwie błyskawiczne windy. Mieszkania tutaj są drogie, o dużych metrażach. Nic więc dziwnego, że lista mieszkańców składa się głównie z osób zamożnych.

MIESZKANIA W APARTAMENTOWCU: NIEDOSTĘPNE

Zobacz profil autora

101 Re: Apartamentowiec on Sro 25 Lut 2015, 20:50

<-- ??

- Bo jesteś dobry w obciąganiu.
W drzwiach pojawiła się wspomniana już wcześniej Hai Wu. W obcisłym, białym kostiumie ze spodniami, wysokich szpilkach i chustce spryskanej Szanel numer Sześć. 
- O, tak, wchodź, jak do siebie! Wchodź, największa suko po tej stornie Rio Grande!
- Daruj sobie, Smith. 
- Myślałem, ze lubisz swoje imię, Hau Hau!
Kobita usiadła obok pijanego Anthony'ego i ignorując jego zaczepki, spojrzała na Skittlesa.
- Dobry wieczór, Jones.

Zobacz profil autora

102 Re: Apartamentowiec on Sro 25 Lut 2015, 20:55

- Kurwa, Tonic. Święci niech lepiej nie wiedzą, że ty wiesz... - urwał i przyłożył sobie dłoń do czoła. W końcu nie był pewny na ile Smith ogarnia w tym stanie, a nie chciało mu się potem drugi raz powtarzać.
Kiedy Hai Wu weszła do pomieszczenia, Skittles jedynie obciął ją wzrokiem, a potem przywitał ją swoją perfekcyjną angielszczyzną:
- Hi...Hai.



Zobacz profil autora

103 Re: Apartamentowiec on Sro 25 Lut 2015, 21:01

- O tak, tak, może buzi na dzień dobry, co? - wybełkotał Smith. 
Hai Wu wstała i zabrała od niego butelkę.
- Dla ciebie to już koniec na dziś.
- Nie jesteś moją żoną!
- I całe szczęście. A teraz trzeźwiej, Polaczku!
Gdy już pozbyła się wódki, przywaliła mężczyźnie parę razy w twarz.
- Skup się, bo nie będzie z ciebie żadnego pożytku. A ty, Jones, zdaj mi raporcik z obciągania Bakerowi.

Zobacz profil autora

104 Re: Apartamentowiec on Sro 25 Lut 2015, 21:17

Skittles przyglądał się wydarzeniom z obojętną mina, a kiedy Hai Wu zaczęła się domagać opisania postępów w przeprowadzanej przez niego misji.
- No cóż... wiadomo, początki były trudne. Dość długo zajęło mi przekonanie Bakera, by wyzbył się uprzedzeń i wbicia mu do głowy, że tak naprawdę to mnie właśnie pragnie. W końcu jednak miękł coraz bardziej, a ja idąc zza ciosem, coraz bardziej naciskałem. W końcu przy pomocy kilku głębszych, odwiedził mnie. Noc była gwiaździsta, a ja akurat tego dnia prałem pościel. Pachniała świeżo ściętymi różami i pożądaniem. W końcu dobrałem się do niego. Byłem trochę zawiedziony rozmiarem, który reprezentował jego wysuszony korniszonek, ledwo dosięgnął mych migdałków, ale na szczęście za to mi nie można odmówić talentu. Moje usta czynią cuda. - i w ten sposób Skittles wygłosił chyba najbardziej pedalski monolog w historii tego forum. Dziękuję.



Zobacz profil autora

105 Re: Apartamentowiec on Sro 25 Lut 2015, 21:22

- Dzięki, Jones, następnym razem jak będę chciała się podniecić, to zadzwonię właśnie do ciebie. A teraz, bierz mnie, i mi obciągnij mojego kutasa.
Potem usiadła na kanapie, obok zamroczonego Smitha.
- A tak poważnie, Jones, myślisz, że reszta tych śmierdzieli się zgodzi? Czy sądzisz, że trzeba będzie odkopać stare miłości i wysłać Smitha by nadstawił dupy?
- O tak, marzę o tym, by mi Baker wlazł w dupsko - odezwał się Tony.

Zobacz profil autora

106 Re: Apartamentowiec on Sro 25 Lut 2015, 21:43

- To zależy ile jesteś w stanie mi za to zapłacić. - odpowiedział kobiecie z kamienną twarzą, niczym Steven Seagal.
- Myślę, że ten proces zajmie sporo czasu. Powiedziałbym, że sytuacja jest beznadziejna, ale wychujałem ich już tyle razy, że wiem jakie potrafią być z nich pokraczne cioty. I mają kilka, naprawdę słabych punktów. - pokiwał głowę w lekkim zastanowieniu, po czym spojrzał na Hai Wu.
- Na przykład taki, że wszyscy traktują się jak rodzina. Jedno za drugie by pewnie zabiło. Wzruszające, prawda? - zapytał, nieco prześmiewczo.
- Mają rodzeństwo, dzieci... których nie są w stanie posłać do Europy, co nie, Tonic? - prychnął lekko, po czym znowu spojrzał na kobietę.
- Daj mi trochę czasu. Jeszcze do końca nie wiem, jak zbliżę się do ich dup, ale w razie czego znajdę tysiąc sposobów, by nas popamiętali.



Zobacz profil autora

107 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 10:46

- Nie wiem, czy mamy czas, Jones - przerwała mu Hai Wu.
- Pamiętaj, że oni mogą grać na zwłokę, po to, żeby znaleźć coś na nas. Dlatego... tak, tak, nie śmiej się Smith, dlatego wy, oboje, musicie jak najszybciej zrobić coś ze swoimi smarkaczami. 
- Tak, już o tym gadaliśmy... 
- I co, Smith, coście ustalili?
- Nie wiem, nie wiem... wysyłam dziewczynki do, kurwa, Francji albo Hiszpanii!
- To nie są żarty, Smith.
- Ja nie żartuję.
- Dobra, przejdźmy do ważniejszych rzeczy. Jones, musisz się jeszcze raz z Bakerem spotkać. Powiedzieć mu, że czekanie wcale nie działa na jego korzyść. Może...
- Co? Co może? Ja myślałem, że ty jesteś pewna siebie, Hau Hau! - Zaśmiał się Smith.
- Może pieniądze go skuszą - dodała po chwili Wu, ignorując Smitha - zamiast kija, marchewka. Tak na sam początek.

Zobacz profil autora

108 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 12:32

- Pieniądze? - uniósł brew, po czym prychnął cicho pod nosem - Nie wiem na ile jesteś zorientowana, ale Święci mają skłonności do unoszenia się honorem. To nie działa tak jak u nas, że każdy za większą kwotę jest w stanie wbić swojemu bratu nóż w plecy. Wątpię, by dało się ich tak łatwo przekupić. - podrapał się po brodzie, zastanawiając się gorąco.
- Może... może też pipami powinniśmy się ugadać? Doskonale wiemy, że i ze Świętymi mają na pieńku po tej całej strzelaninie. Jakby tak naszczuć jednych na drugich, a potem pomóc naszym świętoszkowatym znajomym wydostać się z tego kotła, które im te szczury z pewnością zaserwują... - myślał głośno, gapiąc się tępo w podłogę.



Zobacz profil autora

109 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 12:51

- Jest jedne problem, Jones - odparła Hai Wu, wyjątkowo spokojnie - nie znamy "P" na tyle, by wiedzieć jak zareagują. Świętych znamy od lat, mimo wszystko, żyjemy na jednym terenie kawał czasu i doskonale znamy ich słabe punkty... cóż, tka jak oni nasze. A "P"? Co o nich wiesz? Znasz ich szefa? Gdzie dilują? Własnie tego musimy się dowiedzieć. I wiemy... my i góra, że potrzebny nam do tego Baker. 
Wstała i poprawiła swoją garsonkę. 
- Nie wiem jak, ale trzeba go namówić. Może... nawet ja mogę z nim porozmawiać. ale na neutralnym gruncie. Poza Old Whiskey i Appaloosa. Ty i Smith... - wskazała na mężczyzn - będziecie mi chronić dupę.

Zobacz profil autora

110 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 13:41

Skittles pokiwał głową.
- Dobra. Ale najpierw daj jeszcze szansę załatwić to mi. Porozmawiam z Bakerem raz jeszcze. Potem od razu się do ciebie odezwę. - obiecał.



Zobacz profil autora

111 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 15:15

- Masz tydzień - oznajmiła, spoglądając na Skittlesa.
- Nie mogę dłużej wciskać górze kit, że wszystko idzie dobrze. Prędzej czy później sami się tym zajmą i rozpęta się prawdziwa wojna. A tego chcemy uniknąć, prawda?

Zobacz profil autora

112 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 15:21

- Nie bądź durna. Rozpracowywanie gangu to niekiedy robota na lata. Nie sądzę, byśmy zdobyli ich zaufanie w tydzień. Potrzebne nam co najmniej parę miesięcy. - oznajmił, po czym uniósł lekko brew.
- Zejdź na ziemię, dziewczynko. Góra raczej też nie jest skłonna do karmienia się złudzeniami.



Zobacz profil autora

113 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 15:30

Podeszłą do Skittlesa i dała mu w twarz.
- Jeszcze raz nazwiesz mnie dziewczynką, a skończysz z własnym kutasem w ustach. Nie zapominaj, kto się z ciupy za każdym razem wyciągał. 
Wzięła swoja aktówkę i skierowała się do wyjścia.
- Za tydzień się z tobą skontaktuje i zdasz mi relację z obciągania Bakerowi. Niezależnie od twoich przeczuć i mądrości życiowych, masz z nim pogadać.
Po czym wyszła, trzaskając drzwiami.
/zt

Zobacz profil autora

114 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 15:36

Zmarszczył brwi, z pewnym zniesmaczeniem obserwując zachowanie Hai Wu. Najbardziej w niej cenił zimną krew i rozsądek, a teraz wydawało mu się, że brakuje jej i jednego i drugiego. Głupia baba, jak każda inna.
- Nawiązania do homoseksualnego seksu oralnego padają z twoich ust niepokojąco często. - zauważył na pożegnanie, a potem spojrzał w stronę Tonica. Pijanego w trzy dupy.
Odsunął od niego alkohol, po czym zaprowadził go do łóżka i przykrył kołderką.
A potem zniknął.
zt



Zobacz profil autora

115 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 20:15

/czapątek, 1.06.2013/
Pani Smith przyjechała przed południem, kiedy załatwiła najważniejsze sprawy zawodowe, które nie cierpiały zwłoki. Jakieś zamówienie, jakiś podpis, jakaś recepta.
Pan Smith napisał jej wczoraj dość zwięzłego sms-a o spotkaniu w apartamentowcu, jedak nie prosił o moralne wsparcie, czy stawienie się w celach służbowych, więc została w domu z córkami. Nie wiedziała, czego dokładnie się spodziewać, otworzyła więc drzwi powoli i zajrzała do środka.
- Anthony? - Rzuciła w powietrze, wchodząc i zamykając za sobą drzwi.

Zobacz profil autora

116 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 20:19

Smith siedział na kanapie i... układał pasjansa. Tak, tka właśnie leczył kaca. Klin klinem i partyjką gry dla emerytek. Nie miał siły myśleć na niczym innym, jak tylko zapachem strawionej wódki i dziwnym uczucie wypłukania z siebie wszelakich minerałów. 
- To ja - odparł, słysząc głos żony za sobą.

Zobacz profil autora

117 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 20:28

Dłoń Debbi Lynn na chwilę zatrzymała się na klamce, kiedy do nozdrzy kobiety dotrał znajomy, duszący zapach.
- Dzień dobry, czy niekoniecznie? - Zapytała i ruszyła spod drzwi w stronę męża. - Pachniesz jak stare ubrania Bakera. - Powiedziała, jednak nachyliła się i pocałowała męża w policzek.
- Jak spotkanie? - Zapytała, zdejmując cieniutki trencz z najnowszej kolekcji, pod którym miała jasną, służbową sukienkę z cienkim paskiem na talii. Z wierzchu udało jej się wrócić do względnej normalności. Pożegnała domowy dres i tusz rozmazany pod oczami. Znalazła sobie cele, na których mogła się skupić, a wendeta dodatkowo dodawała jej otuchy.

Zobacz profil autora

118 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 20:40

Skrzywił się nieco, czując jej pocałunek. Nie miał dziś ochoty na czułości.
- Nie bardzo. Spotkanie... chuj a nie spotkanie. Dobrze, że Hai Wu nie poruszyła tematu naszych... tego, że Brzoskwinka nie daje Buendiom zarobić. Ale czuję, ze na dniach temat wróci. 
Spojrzał na kobietę.
- Trzeba coś zrobić, nim uznają, ze jestem im niepotrzebny. I chyba Baker jest jedynym ratunkiem.



Zobacz profil autora

119 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 21:00

Debbie też nie chciała całować zalatującego wódką męża, jednak za bardzo go kochała. I się poświęciła.
- Nie daje! - Prychnęła. - To jest klub, nie kopalnia złota. - Skrzywiła się i poprawiła trochę nerwowo na fotelu, na którym wcześniej usiadła. Starała się, aby Brzoskwinka notowała jak największe wpływy. Nie jej wina, że Buendie ciągnęły za rękę, jak dostały palec! - Zarabia. - Dodała tonem naburmuszonego dziecka.
- Co ty opowiadasz! - Podniosła głos, zaraz próbując się uspokoić. Odchrząknęła i sięgnęła po karafkę z wodą ze stolika. - Jeśli mieliby się kogoś pozbyć, to najpierw Skittlesa. Stroi fochy jak małe dziecko i to on, ON! - Podkreśliła, dźgajac powietrze palcem. - On jest tu zbędny. Generuje same kłopoty. Może i ma swoją małą misję i chociaż chcę, żeby się udała, naprawdę! - Uniosła ręce w obronnym geście. - Nie wiem, jak mu się to uda. Trzeba było wysłać do Bakera bardziej wprawionego mediatora... - Powiedziała, nieświadoma deadline'u dla kolejnej rozmowy.

Zobacz profil autora

120 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 21:11

- Ale też oboje wiemy, ze gdybyśmy Buendiom oddawali wszystko co byśmy mogli im odpalić... to by nie narzekali.
Spojrzał na żonę, mrużąc oczy.
- Oboje się zgodziliśmy brać dla siebie większy procent i sprzedawać pod lada, tak?
Przeczesał swoje, brudne już, włosy palcami. Wziął kilka głębszych oddechów, jakby chcąc się uspokoić.
- Co z tego, ze niepotrzebny, jak dla nich nieszkodliwy. Na takich się nie nasyła Kojota.

Zobacz profil autora

121 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 21:26

Pani Smith nabrała powietrza, ale rozmyśliła się z gorączkowego tłumaczenia się i zacisnęła na chwilę usta.
- Jeśli to taki problem... - Machnęła ręką. Brzoskwinka mogła przecież zanotować wzrost wpływów. Stały wzrost. Taki, który usatysfakcjonuje Buendiów, a im zapewni święty spokój.
Tylko zeby to było takie proste...
Debbi zmrużyła oczy na uwagę o Kojocie i przez chwilę się nie odzywała.
- Nigdy nie wiadomo, co mu odbije. - Skwitowała tylko, nie chcą rezygnować ze swojego stanowiska.

Zobacz profil autora

122 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 21:41

- Musisz się spotkać z Hai Wu i zapewnić ją, że nasze dziewczyny zaczną przynosić więcej zysków. Chyba... rozumiesz o co mi chodzi.
Sięgnął po paczkę papierosów, która leżała na oparciu sofy.
- Może trzeba pomyśleć nad dodatkowymi... atrakcjami klubu.



Zobacz profil autora

123 Re: Apartamentowiec on Czw 26 Lut 2015, 22:03

- Tak zrobię. - Westchnęła, dziwnym trafem bez jakichkolwiek prostestów. Zbyt duża stawka na kręcenie nosem.
- Dodatkowe? - Uniosła jedną brew. Niedługo w Brzoswkince zaczną sprzedawać obrotowe mopy, niezawodne noże i klocki świecące w ciemności. Mieli dobrych DJ-ów, alkohol i dragi, selekcję, ochronę, dziewczęta do towarzystwa dla bardziej kasiastych a dla najbardziej wymagających - lewe recepty. Co jeszcze mieliby tam wsadzić?

Zobacz profil autora

124 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Lut 2015, 10:17

Wzruszyła ramionami.
- Może nowy klub?
Spojrzał na żonę.
- Może jakby Buendia zajęli się nowym przybytkiem to nie skupialiby się na Brzoskwince, prawda? A ten drugi klub... mógłby być nieco bardziej oczywisty jeśli chodzi o usługi dziewcząt.



Zobacz profil autora

125 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Lut 2015, 17:32

Nowy? Debbi przekrzywiła głowę, a po wyjaśnieniach męża zamyśliła się na chwilę.
- Rozumiem. - Mruknęła, a trybiki w jej głowie zaczęły działać. - Nie chcę sygnować tego naszym nazwiskiem lub Brzoskwinką, bo możemy stracić paru intratnych klientów. A zdrugiej strony tak po prostu sobie wejść na rynek... - Zaczęła myśleć na głos. - Trzeba byłoby załatwić lokal. Wiem nawet kto mógłby mi pomóc skompletować dziewczyny... Nie chcę byle ćpunki z ulicy, potrzebny jest ktoś, kto chce zarobić i da Buendiom zarobić. - Wyciągnęła wiśniowego papierosa i odpaliła go od stylowej zapalniczki żarowej, wciąż patrząc przy tym gdzieś w przestrzeń.
- Da się zrobić... - Mruknęła. - Da się zrobić! - Dodała żywiej.
- Podejrzewam, że skoro chcemy zaprzyjaźnić się z psiarnią Bakera, to nie ma szans na otworzenie tego grajdołka w Old Whiskey? - Dodała kwaśno po chwili. Ona by już zrobiła konkurencję Świętym i dziewczynkom Betty. I chociaż nie byłaby zadowolona z roli burdelmamy, postarałaby sie o bycie najlepszą. Na złość innym!

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 5 z 11]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next

Similar topics

-

» Apartamentowiec Shadowa

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach