Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Apartamentowiec

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 9 z 11]

1 Apartamentowiec on Sro 28 Maj 2014, 11:32

First topic message reminder :

Jest to jeden z tych wysokich na kilkanaście pięter, nowocześnie wykończonych budynków. Na dachu ma ogród, a w piwnicy siłownię. Posiada klatkę schodową i dwie błyskawiczne windy. Mieszkania tutaj są drogie, o dużych metrażach. Nic więc dziwnego, że lista mieszkańców składa się głównie z osób zamożnych.

MIESZKANIA W APARTAMENTOWCU: NIEDOSTĘPNE

Zobacz profil autora

201 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Mar 2015, 11:12

- Och, chciałbym, żeby to była Debbie Lynn - stwierdził - wtedy mógłbym się rozwieść.
Dotknął potłuczonej szczęki.
- Święci. Byłem pogadać z Bakerem i jego koledzy uznali, że fajnie jest mnie pobić. Ale mają pecha, bo zapamiętałem jak wyglądają. 
Spojrzał w kierunku, w którym wskazywał Skittles. Podszedł do torby i ją zamknął.
- Nie będę tu siedzieć kolejnego dnia, wracam do San Maria.

Zobacz profil autora

202 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Mar 2015, 11:18

Skittles spojrzał wyjątkowo zdziwiony na Smitha. Zapewne lizak wypadł mu z ust. Zdziwienie to wymieszane było z lekką pogardą i znudzeniem, jako że były to dwa, nieodłączne przymioty Jonesa.
- Święci. - powtórzył za nim, po czym pokręcił głową.
- Dlaczego sam pakowałeś się w towarzystwo Świętych? Myślałem, że jesteś rozsądniejszy, Smith. - znowu pokręcił głowa, cmokając z dezaprobatą, po czym rozsiadł się w jednym z foteli.
- Może lepiej zostaw tę całą sprawę mi. - mruknął. Widać było, że nie jest zachwycony obrotem spraw. Ba, wkurwił się. W końcu od tego, jak sprawa się potoczy, zależy przyszłość nie tylko jego, ale może przede wszystkim Seleny i Ducka.



Zobacz profil autora

203 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Mar 2015, 11:24

Oczywiście, nie chodziło tu o to, że Smith w ogóle chciałby się rozwieść. Kwestia dotyczyła raczej rozwiązania sprawy - bo pobicie przez świętych nie można rozwiązać sądownie. 
- Dobra, nie ważne i tak bym się nie rozwiódł - powiedział, jakby sam do siebie - kogo ja oszukuje. 
Wreszcie wrócił na ziemię.
- Właśnie chyba zrobiłem ci przysługę, dając się pobić, wiesz? Myślałem o tym... - westchnął i postawił torbę obok kanapy - nic nie zrobię. Nie będę się mścić. Niech Baker trochę posra w gacie. Bo w sumie, tak naprawdę to mu zależy an sojuszu, a teraz, jak jego pachołki mnie tknęły, będzie chyba bardziej skłonny nas słuchać. Wiesz, może się bać, że teraz wrócę i ich wszystkich powystrzelam. 
Przysiadł na oparciu kanapy i spalił całego papierosa.
- "Hej Sue, wiesz, może jak nie chcesz, żebym zajebał ci połowę miasta, to się teraz posłuchasz".

Zobacz profil autora

204 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Mar 2015, 11:32

- Mi? Przysługę? - roześmiał się - A w jaki sposób miało by mi to pomóc? - prychnął.
- Sam niedawno rozmawiałem z Bakerem i jego dziwkami (mówiąc 'dziwki' miał na myśli resztę Świętych) i doskonale wiem, w jakim znajdujemy się położeniu. Proszenie się o wpierdol w niczym nie pomoże. Nie staniemy się, kurwa, chłopcami do popychania, tylko dlatego, że nam na czymś zależy. - wywrócił oczami.
- Nie sądzę, byś wzbudzał w nich teraz jakikolwiek postrach, skoro dałeś się im tak urządzić. Jeszcze powiedz mi, że polazłeś tam sam, to ci kurwa paszport polsatu skołuję za wybitne osiągnięcia na polu bezdennego kretynizmu.



Zobacz profil autora

205 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Mar 2015, 11:35

- Znam Bakera dłużej niż ty. A zresztą... w sumie...
Spojrzał na swoją torbę, w której zapewne miał tez broń.
- Jak chcesz, możemy iść ich nieco nastraszyć, żeby się w końcu zdecydowali, czy się mnie boją czy mi współczują.

Zobacz profil autora

206 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Mar 2015, 11:43

- ...a mimo wszystko Baker ostatnio przylazł do mnie, do Rosie, dał się ogołocić z broni i grzecznie wysłuchał tego, co mam mu do powiedzenia. - był zły i na Smitha, że niepotrzebnie się wtrąca i być może niszczy postępy, które udało mu się załatwić w sprawie współpracy, jak i na Świętych, którzy podnoszą znowu łapy nie na tych których trzeba.
- Chcesz ich teraz straszyć? Myślałem, że to ja jestem niestabilny. Możesz mi przypomnieć może o co nam tak naprawdę chodzi? Bo wydaje mi się, że chcieliśmy z nimi nawiązać współpracę, ale może się mylę? - przejechał dłońmi po twarzy, wkurwiony.
- Cwaniakować to sobie możemy, ale wtedy kiedy mamy wyraźną przewagę. Jasne, moglibyśmy ich wszystkich pozałatwiać, ale chyba nie o to nam chodzi, żeby mieć jeszcze gang motocyklowy na ogonie, kurwa. Może weźmy się najpierw za tych skurwieli z 'P'. - aż wstał, podnosząc sobie znacznie ciśnienie samym wspomnieniem na temat pizd. - ..bo z tego co wiem, to oni wykazują dużo większe chęci, by nas odstrzelić. By MNIE odstrzelić. Na dodatek cały czas sprzedają swoje dragi w okolicy. Mam już dosyć cackania się, do kurwy nędzy!



Zobacz profil autora

207 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Mar 2015, 11:47

- To może w końcu zaczniesz mówić, co takiego robisz w tym Old Whiskey, Skittles - rzucił, też wkurwiony - bo jak na razie, o twoich wszystkich ruchach dowiaduję się, gdy masz do mnie pretensje. Nie chcę ci tu przypominać, kto sra wyżej niż dupę ma, Jones. A teraz, siadaj!
Sam zaszedł do jednej z komód i otworzył ostatnią, szeroką szufladę. Przekręcił kluczyk a ze środka wyciągnął futerał na karabin.
- Dowiedziałeś się chociaż, gdzie sprzedają te swoje prochy?

Zobacz profil autora

208 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Mar 2015, 11:58

- Tak samo mógłbym spytać co ty robisz w Appaloosa. Old Whiskey to mój teren, więc byłoby fajnie, gdybyś mi nie wchodził w paradę, Smith. Przynajmniej dopóki nie będę cię potrzebował. - niczym dziwnym był fakt, że Skittles był Zosią-samosią. Doceniał to, co robił Smith, jednak też bardzo drażniło go to, kiedy coś chrzanił. Tak jak teraz.
- Moi chłopcy mają ich na oku. Skurwiele siedzą głównie w Sugar Hill. Zapuszczają się też do Old Whiskey. Podobno zaopatrują kogoś na przyczepach. - spojrzał znacząco na Smitha.
- Sprzedają dragi też w okolicznych meliniarniach, na trasie Old Whiskey - Apaloosa. Kurwa, nie wiem czy to tylko parę cwaniaczków bawiących się w gang, czy też część jakiejś większej grupy. Wiesz, że nie mam z reguły nic przeciw ryzyku, ale akurat nie w tej sprawie. Nie jeśli w grę wchodzą nasze dzieci, Smith.



Zobacz profil autora

209 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Mar 2015, 12:09

- Ale Hai Wu wciąż uważa, ze JA jestem za ciebie odpowiedzialny.
Wyciągnął z futerału broń i zaczął sprawdzać stan naboi. 
- No, ty prowadzisz - powiedział, spoglądając do futerału - dawno nie strzelałem, sobie przypomnę jak to jest.



Zobacz profil autora

210 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Mar 2015, 12:12

- Zebrało ci się na polowanie? - zapytał z lekkim uśmieszkiem, przyglądając się, jak Smith ogarnia swoją broń. Miał już wyrazić swoje stanowisko na ten temat, gdyż nagle go olśniło.
- Tonic...a co gdyby tak... załatwić za jednym zamachem rozrywkę zarówno pizdeczkom, jak i świętoszkom? - zapytał tajemniczo i podrapał się po brodzie w zamyśleniu.



Zobacz profil autora

211 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Mar 2015, 12:14

Włożył złożony karabin ponownie do futerału.
- Co masz na myśli? - spytał, mrużąc oczy. Sięgnął do innej szuflady, z której wyciągnął czarny podkoszulek. Ściągnął koszulę, by się przebrać.

Zobacz profil autora

212 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Mar 2015, 12:19

- Myślę, że gdyby Święci poczuli, że 'P' również z nimi ma problem... - i on zmrużył oczy, po czym przeniósł spojrzenie na Smitha.
- ...chętniej by się za nich zabrali. Tu tkwi problem. Święci nie chcą dodatkowych kłopotów. Ociągają się ze współpracą nie tylko dlatego, że my im ją proponujemy, ale też być może dlatego, że nie widzą bezpośredniego zagrożenia dla siebie ze strony pizd. - klasnął w ręce.
- A co, jeśli zdecydowalibyśmy się załatwić odpowiednią ilość atencji z ich strony? Co... co jeśli byśmy zaczęli bawić się w Świętych?



Zobacz profil autora

213 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Mar 2015, 12:33

Spojrzał na Skittlesa, wpierw z kamienną twarzą. Z każdym słowem, jednak Smith coraz bardziej się uśmiechał.
- Czyli masz ochotę na przebieranki, co? - zapytał i sięgnął po telefon.
- Myślę, ze do wieczora uda mi się... zorganizować rekwizyty - powiedział. A potem zachichotał jak Ronald Łabędź.

Zobacz profil autora

214 Re: Apartamentowiec on Pią 27 Mar 2015, 12:46

- Motory i broń nie powinny być jakimś większym problemem. Potrzebne nam jeszcze jakieś małe, chińskie dzieci, które skołowałyby nam naszywki... - zaczął wyliczać wszystko, co będzie im potrzebne do tego przedsięwzięcia.
- ...kamizelki kuloodporne, kaski i bandany na ryje. Wyślę jeszcze paru moich chłopców, by rozejrzeli się po okolicy i dali znać, gdzie dokładnie znajdują się kutasiarze. Musimy narobić wokół nich dużo hałasu i na razie powstrzymać się z wystrzelaniem ich. W miarę możliwości. - aż zaśmiał się, zadowolony ze swojej kreatywności.
- ...no i uważać, żeby nie natrafić na prawdziwych Świętych. - wyprostował się i chwycił za telefon.
- Biorę się do pracy. Spotkamy się jutro wieczorem, mam nadzieję, że do tej pory uda nam się wszystko załatwić. - oznajmił, po czym wyszedł.
zt

Zobacz profil autora

215 Re: Apartamentowiec on Sro 24 Cze 2015, 22:55

/ 18.09.2013, koło 20:00, z "u Gordona"

Oczywiście, ze to był automat. Byli w Ameryka, do jasnej cholery! No ale spokojnie, Hai Wu była spokojna - pozornie. Ale coś chyba w niej buzowało.
Nie odzywała się, póki nie było to potrzebne,. Podała adres. kazała wjechać na parking. A potem zaprowadziła go do mieszkania, na jednym z ostatnich pięter.
- Rozgość się - rzuciła, wprowadzając Scotta do środka.
- Tylko niczego nie stłucz i nie potłucz, to nie moje mieszkanie.

Zobacz profil autora

216 Re: Apartamentowiec on Sro 24 Cze 2015, 23:02

/18.09, z Gordona

Scott był bardzo przywiązany do swojej Impali. Ze smutkiem ją zostawiał pod pubem. Zwłaszcza po to, by się przesiąść z coś takiego. Ale nie narzekał. Był dużym chłopcem.
Dał się prowadzić, bo niestety nie miał innego wyjścia jak za nią podążać. Oczywiście, że prowadziła go do penthouse'u. Oczywiście. Wszedł do środka, rozglądając się. Patrzył po ścianach, szukając zapewne czegoś, co scharakteryzowałoby to miejsce. Zrzucił z siebie kurtkę i rzucił ją na kanapie. Pewnie podszedł do komody czy jakiegoś regału, wpatrując się w przedmioty, które mogłyby coś powiedzieć o mieszkańcu.
-Nie?-zdziwił się.-Firmowe czy... przyjaciela?-dopytał, obracając się w jej stronę.



Zobacz profil autora

217 Re: Apartamentowiec on Sro 24 Cze 2015, 23:17

Dom był schludny, urządzony na biało. Biała kanapa, białe regały, szafki, puchowy dywan. Wysokie okna z widokiem na centrum. Jedyne kolory, jakie tu widniały, to kilka filmowych plakatów, w tym z hitu "Przejażdżka".
Było tak sterylnie, że można powiedzieć, ze to bardziej pokój hotelowy niż normalne mieszkanie. A na pewno ktoś się postarał, by osobiste rzeczy były pochowane. 
- Przyjaciela... za dużo powiedziane. Podwładnego - sprostowała. Wskazała na barek.
- Częstuj się. Nie wiem czy jest tu coś prócz wódki, no ale!

Zobacz profil autora

218 Re: Apartamentowiec on Sro 24 Cze 2015, 23:36

Scott uniósł brew, oglądając to wszystko. To mieszkanie było tak bezpłciowe jak jego własne. A, nie. Nawet jego mieszkanie miało więcej charakteru. Postarał się o to. Inaczej wyglądałoby podejrzanie. Jak to.
Podszedł do okna i przyjrzał się widokom.
-Nie wiedziałem, że firmy ubezpieczeniowe sobie tak dobrze radzą.-rzucił, uśmiechając się pod nosem.
Odwrócił się i podszedł do barku. Faktycznie. Wódka. Rozlał do dwóch kieliszków. Miał kiedyś kolegę, Polaka. Szaleni ludzie. Podał jej jeden, nawiązując z nią kontakt wzrokowy i... już tego wzroku nie spuszczając.
-Pokażesz mi sypialnię?



Zobacz profil autora

219 Re: Apartamentowiec on Czw 25 Cze 2015, 00:07

- Zależy kogo się ubezpiecza. Ale chwila, nie przyszliśmy chyba o tym gadać, co?
Szybko wypiła wódkę, chociaż nie był to jej ulubiony alkohol. Ale teraz się raczej smak nie liczył, a znieczulenie. Odstawiła kieliszek i zaszła do drzwi sypialni. Pchnęła drzwi.
Ten pokój był zdecydowanie bardziej osobisty, lecz wciąż surowy i jasny. Jedynymi rzeczami mówiącymi coś o właścicielu było kilka resoraków na komodzie, modele aut z lat 80. i kubek z napisem "Tata tysiąclecia".

Zobacz profil autora

220 Re: Apartamentowiec on Czw 25 Cze 2015, 00:23

Nie, Scott też nie był fanem czystej. Robiła dziwne rzeczy z człowiekiem. Poniewierała nim jak ścierwem. Whiskey była wdzięczniejsza.
-Nie.-zgodził się spokojnie, podążając za nią.
Zwrócił uwagę na te kilka osobistych przedmiotów tylko dlatego, że koło nich przechodził. Pewnie o wiele bardziej skupiał się na plecach Wu i na tym, jak spódnica idealnie opinała jej uda.
Chyba w końcu środkiem jego myśli było to, po co tutaj właściwie przyjechali. Nie był do końca pewien na co każde z nich liczyło, ale... w takich sprawach ludzie się dosyć szybko dogrywali. O ile tylko chcieli.
Złapał ją za nadgarstek i obrócił w swoją stronę, by się nachylić i pocałować. No bo w końcu nie byli w Pretty Woman. Ludzie się całują.



Zobacz profil autora

221 Re: Apartamentowiec on Czw 25 Cze 2015, 00:33

Tylko, że Hai Wu, chyba od razu chciała przejść do rzeczy i całowanie się uważała za zbędne. A przynajmniej było to coś zbyt uczuciowego. Ale nie przerwała, poczekała, aż sam skończy. 
Dlatego szarpnęła go za pasek, by w końcu ten się pozbył tego co zbędne.
- Ale kilka zasad - rzuciła - nie odzywasz się i nawet nie myśl o tym., by gumki nie użyć. Rozumiemy się?

Zobacz profil autora

222 Re: Apartamentowiec on Czw 25 Cze 2015, 00:36

Scott był chyba bardziej uczuciowy od niej. No cóż. Trudno. Odsunął się, by móc na nią spojrzeć. Zmrużył nieco oczy i skinął głową na znak, że rozumie.
Gdy zajęła się jego paskiem, Walker nie udawał szczeniaka, który się nie może doczekać, by zobaczyć skrawek kobiecego ciała. Rozbieranie zarówno siebie jak i drugiej osoby było niewygodne. Ręce się plątały. I było to ogólnie... awkward. Dlatego sam sięgnął po guziki swojej koszuli i zaczął je rozpinać, by ją z siebie zsunąć. Nie, raczej mu nie przeszkadzało, że się pierwszy obnaża. Potem on będzie mógł pooglądać.

Zobacz profil autora

223 Re: Apartamentowiec on Czw 25 Cze 2015, 01:11

To jej odpowiadało. Zajęła się sowimi ubraniami. W końcu została tylko w samych cienkich, wysoko wyciętych majtkach. Stanik dawno wylądował obok.
Odwróciła się i pchnęła go na łóżko. Scott nie musiał się bać, Hai Wu nie miała żadnych większych dewiacji i fantazji - dziś po prostu chciała kogoś przelecieć. By nieco się zrelaksować i spuścić pary.
Tak, te ostanie dni były nie do zniesienia i teraz kobieta miała zamiar się wyżyć na zupełnie obcym facecie.
Gdy Scott wylądował na materacu, ona nie traciła czasu. Lubiła być na górze. A gdyby usiłował zmienić pozycję, albo się odezwać - nie pozwalała mu, zaciskając palce na jego ramieniu i wbijając swoje długie paznokcie w jego skórę.

Zobacz profil autora

224 Re: Apartamentowiec on Czw 25 Cze 2015, 13:15

Nie lubił się podporządkowywać kobiecie. Jasne, było miło, gdy czasem przejmowała kontrolę i pokazywała pazur... ale na dłuższą metę odejmowało mu to męskości i pewności siebie. W Hai Wu było jednak coś na tyle seksownego, gdy sama sterowała całym tym procesem uprawiania miłości, że mimo iż obdzierała to z jakichkolwiek otoczek, to ciągle zachowywała coś, co odróżniało ją od królika, który czuł niesamowitą, nieodpartą huć.
Pozwolił jej utrzymać się na górze, mając zamiaru czerpać z tego jednorazowego doświadczenia. To nie odzywanie się wydawało się dużo łatwiejsze na początku, jednak w trakcie okazało się... problematyczne. Ale, cóż, był dobrym chłopcem. Może ze względu na te drobne niedotarcie, Wu miała okazję pozaspakajać swoje potrzeby dłużej, jednak w końcu frustracja obojga miała ujście. Cóż, a przynajmniej jego, w dosyć dosadny i ostateczny sposób.
Moment leżał dalej na plecach, nie ruszając się. W końcu jednak wyciągnął w jej stronę dłoń i pogłaskał jej ciało wzdłuż delikatnym dotykiem. Wiedział, że kobiety dłużej stygły. I potrzebowały bliskości po. Ale był przekonany, że kobieta odrzuci zupełnie swoją naturę i zrobi coś przeciwnego.
-Zadowolona z finału?-zapytał, przerywając ciszę.



Zobacz profil autora

225 Re: Apartamentowiec on Czw 25 Cze 2015, 14:05

Pozwoliła się pogłaskać, ale raczej Scott nie mógł oczekiwać, ze kobieta odwdzięczy się czymś podobnym. Ot, przyjęła tę czułość i nic więcej.
- Może być - rzuciła lakonicznie, wstając w końcu i sięgając po bieliznę. 
- Jak chcesz, możesz sobie jeszcze jednego drinka zrobić - zaproponowała i wyszła do łazienki.
Chyba nie spodziewał się całusków? Dobrze jej było podczas seksu, zrelaksowała się i było jej błogo, ale na ile to byłą zasługa samego Scotta, czy po prostu rozładowanej frustracji - nie zastanawiała się nad tym. Nie było sensu.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 9 z 11]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next

Similar topics

-

» Apartamentowiec Shadowa

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach