Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Szpital i pogotowie

Idź do strony : 1, 2, 3 ... 16 ... 32  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 32]

1 Szpital i pogotowie on Pią 06 Cze 2014, 18:49

Szpital w Appaloosa City to potężny kompleks. Murowany, trzypiętrowy i mocno rozbudowany. Ma wiele wejść, duży parking, na tyłach znajduje się plac, na którym stoją kontenery na śmieci i którędy podaje się wszelkiego rodzaju dostawy. Tędy także wywożone są zwłoki.

Szpital ma wiele oddziałów specjalistycznych (położniczo-ginekologiczny, chorób zakaźnych, chorób wewnętrznych, chirurgiczny, onkologiczny, intensywnej terapii i inne), laboratorium analityczne, stołówkę, aptekę. Na wyższe piętra można dostać się windami lub klatką schodową.

Osobne skrzydło szpitala stanowi pogotowie ratunkowe, gdzie można udać się z nagłymi przypadkami. Stąd blisko na oddział intensywnej terapii.

Należy oczywiście pamiętać, że koszty pojedynczej wizyty są wysokie. Jeśli nie posiada się ubezpieczenia, są horrendalnie wysokie, zaś przeleżenie tygodnia na jakimś oddziale prawdopodobnie może doprowadzić na skraj bankructwa.

Zobacz profil autora

2 Re: Szpital i pogotowie on Sob 18 Paź 2014, 17:09

<--- OW

Baker i Betty wjechali do Appaloosa City. Na motocyklu przedarcie się przez pełne aut ulice nie zajęło im na szczęście zbyt wiele czasu. W końcu zatrzymali się przed szpitalem. Sue zsiadł, zdjął kask i przeczesał swoje piękne, zadbane włosy (!) palcami. Ach, na pewno małolatom majty pospadały na ten widok.
- Ekm. Także tego. Jesteśmy - wyciągnął papierosa i zagryzł go w zębach.



Zobacz profil autora

3 Re: Szpital i pogotowie on Sob 18 Paź 2014, 17:35

Chwyciła tego papierosa i rzuciła go na ziemię.
- Nie ma palenia, zaraz wchodzimy! - Prychnęła, rozczarowana brakiem pomyślunku Bakera. 
Poprawiła włosy, które nie były takie piękne jak te Bakera... ale i tak była z nich dumna. Skierowała się do wyjścia, gdy nagle wpadła na jakiegoś mężczyznę. Jak się okazało pastora.
- Och, Steven, już, już Sally jest na oddziale?
- Tak, tak pani Betty, jest! - Powiedział duchowny, który widać, tez dopiero co się dostał na oddział. - Ja byłem akurat na mszy i dostałem telefon... och, chodźmy nie ma czasu!
Betty jednak chwyciła mężczyznę za rękę i wskazała na Bakera.
- Poznaj. Sue, to Steven, ojciec twojego wnuka.

Zobacz profil autora

4 Re: Szpital i pogotowie on Sob 18 Paź 2014, 17:46

Burknął coś pod nosem, narzekając na marnotrawstwo papierosa. Wsadził ręce w kieszenie i poczłapał za Betty Jou. Zatrzymał się jednak, gdy kobieta zaczęła się witać z jakimś... klechą? A skąd ona, kurwa, znala takich ludzi? Usiłował wykumać, czy to typ z Old Whiskey. W sumie nie wiedział, nie chodził do kościoła za bardzo.
Co.
Gdy zwróciła się do Sue, ten nastroszył się, a potem...
- O ja pierdole.
Przytknął pięść do ust i odkaszlnął parę razy.
- Znaczy, niech będzie pochwa-ekhekhe-lony, czy coś - burknął. No to było ponad jego siły. Pastor? Kurwa, pastor?! Spojrzał na Betty Jou. Chryste panie, widzisz i nie grzmisz.



Zobacz profil autora

5 Re: Szpital i pogotowie on Sob 18 Paź 2014, 17:59

- Miło mi poznać! - Steven wyciągnął dłoń do Bakera i uścisnął ją mocno.
- Dobrze, koniec pogaduszek! - Betty chwyciła Bakera za ramię i odciągnęła od pastora. - Leć Steven!
Pasto zawinął kiece i poleciał na oddział. Wtedy to Betty spojrzała na Sue.
- Bądź miły.



Zobacz profil autora

6 Re: Szpital i pogotowie on Sob 18 Paź 2014, 18:21

- Wzajemnie - odparł raczej chłodno. Gdy pastor wszedł do szpitala, Baker spojrzał na Betty i wykrzywił usta.
- Pastor? Serio? To jest kurwa jakiś żart. Gdzie ona go poznała?!
Jezu no. W ogole w glowie Bakera pojawiło się nowe pytanie. Czym w sumie zajmowała się Sally? Wiedział, że studiowała, ale czy jeszcze, czy już pracowała, czy co? Był zły i sfrustrowany tym wszystkim.
- Ja zawsze jestem miły - burknął i pchnął drzwi. Przepuścił Betty do środka. Rozejrzał się po wnętrzu szpitala i usiłował zorientować się, gdzie ta porodówka.



Zobacz profil autora

7 Re: Szpital i pogotowie on Sob 18 Paź 2014, 20:40

- A co, ja mam jej męża wybierać? - fuknęła. - Jak sie zakochała. Serce nie sługa, Baker. Jedne wybierają motocyklistów z kartoteką, inni duchownych. Nic ci do tego.
Wzruszyła ramionami.
- Mówiła, ze poznała go na MSZY. tak, bo twoja córka chodzi DO KOŚCIOŁA. Lubi to i uważa, ze to potrzebne. I mnie tez próbuje namówić. Zastanawiam się, bo jak takich miłych pastorów się spotyka...
Zastanowiła sie chwilę.
- Co nie zmienia faktu, ze jest hipokrytką, bzykając się przed ślubem. och!
Rozejrzała się po oddziale.
- Już mi się przypomina jak rodziłam Sally. Już mnie wszystko boli. A ty Jakie masz wspomnienia? A chwila, tak, ty wtedy siedziałeś.

Zobacz profil autora

8 Re: Szpital i pogotowie on Sob 18 Paź 2014, 20:56

Baker westchnął ciężko. Pokręcił głową i zacisnął zęby. Gdy spotykali się z Betty sto lat temu, wcale nie miał kartoteki. Ani nawet nie był motocyklistą.
- Jasne, nic mi do tego.
Nie skomentował chodzenia do kościoła. Ale kurwa, naprawdę to musiał być pastor?
- No jest hipokrytką. - Dodał do siebie pod nosem: - Po matce zapewne.
Po kolejnych słowach Betty Baker miał dość. Przez chwilę sądził, że nie jest aż taką suką. Ostatecznie przeprosiła. Ale jednak była suką. Chryste.
- Zajebiście. Idę zapalić - warknął. Niech sama se idzie koczować ze swoim pieprzonym pastorem-wanna-be-zięciem. - Przyjdę potem - dodał, żeby nie było. Chociaż stracił ochotę na towarzyszenie Betty.
Wyszedł przed szpital i stanął w miejscu, gdzie mógł zapalić. Wrócił później, zasiadł gdzieś i spoglądając spod byka na Betty, czekał.



Zobacz profil autora

9 Re: Szpital i pogotowie on Sob 18 Paź 2014, 21:06

Mijały godziny. Betty już dawno zniknęła na porodówce, a Baker spacerował korytarzami, które wypełniały się krzykami kobiet.
Wreszcie Jou wybiegła z jednej z sal, chwyciła Bakera za ramie i wysapała.
- Jesteś dziadkiem! Dziewczynka! Sally chce... chce ją nazwać... Sue.

Zobacz profil autora

10 Re: Szpital i pogotowie on Sob 18 Paź 2014, 21:20

Baker zdążył przejść pół szpitala i wypalić kilka papierosów. Kiedy wreszcie z jednej z sal wybiegła Betty Jou, mężczyzna zatrzymał się i spojrzał na nią w lekkim szoku.
- Że co?
Jak to. Sally chce nazwać swoje dziecko...
- Cooo - powiedział przeciągle, spoglądając na kobietę w konsternacji. - Ale że Sue?... Susanna?
Ale dlaczego. Nie rozumiał. To miało być chyba miłe. Jako komplement. Ale... Ale przecież Sally nie chciała mieć z nim wiele wspólnego... Baker stał wbijając nieco tępy wzrok w Betty Jou. Zwiesił się.



Zobacz profil autora

11 Re: Szpital i pogotowie on Sob 18 Paź 2014, 21:37

- Tak, tak. Dobra, sam zobaczysz.
Potarła czoło, po którym płynęła już Niagara potu, tak się kobieta zestresowała. Wzięła Bakera za ramie i poprowadziła wzdłuż korytarza by mogli obejrzeć mała Sue w sali, gdzie leżały noworodki. Pchnęła Sue ku szybie i wskazała dzieciaki, które i tak wyglądały tak samo i darły głośno mordy.
- To najbardziej czerwone, z dużym nosem. 
Potem uroniła łezkę i przytuliła sie na chwilę do ramienia Sue.

Zobacz profil autora

12 Re: Szpital i pogotowie on Sob 18 Paź 2014, 22:03

- Umm... - pozwolił Betty poprowadzić się gdzieś dalej korytarzem. O, dzieci. Obrócił się i zerknął przez ramię na kobietę, a potem wbił wzrok w łóżeczka. Wszystkie takie same. Eeeeeee.
- Och...
Chyba w końcu znalazł to, o które chodziło, ale nie był całkiem pewny.
I to prawdopodobnie było najsłodsze parę sekund w ciągu ostatnich miesięcy. Boże, była taka małaaa! I przez to zaczął myśleć, że Sally też taka była, że go to wszystko ominęło, że była córką innych, pierdolonych facetów Betty Jou. Baker odwrócił się, odchrząknął i rzekł:
- No, ekhe, no ładna chyba. To ja, ee, idę zapalić - burknął i nie patrząc na kobietę odszedł w stronę wyjścia z oddziału.



Zobacz profil autora

13 Re: Szpital i pogotowie on Sob 18 Paź 2014, 22:30

- Ma nos po tobie! - wyszeptała bardzo wzruszona.
Gdy chciał odejść, pociągnęła go za ramię, żeby jednak jeszcze nie szedł na te fajkę.
- Przepraszam, Sue. Powinieneś widzieć tak Sally.

Zobacz profil autora

14 Re: Szpital i pogotowie on Sob 18 Paź 2014, 22:51

Zatrzymał się w pół kroku, gdy Betty go zatrzymała. Znów spojrzał przez szybę na łóżeczko i czerwonego noworodka.
- Tak. Powinienem - odparł cicho i z wyrzutem.
Wolałby odejść, a nie stać tu z Betty. Nagle ogarnęła, że zjebala sprawę? Wow. Wow, brawo, Betts. A jeszcze gorzej, że z jej postawy i tonu wnioskował, że zaraz zacznie płakać. Czy coś. To wcale nie poprawiało jego nastroju.



Zobacz profil autora

15 Re: Szpital i pogotowie on Sob 18 Paź 2014, 23:55

Spuściła głowę, wciąż trzymając Bakera za ramię.
- Dlatego cie przepraszam. Jasne, miałam swoje powody, ale... w sumie chyba powinnam być ponad to wszystko i być mądrzejsza. 
W końcu puściła Bakera i cofnęła sie o krok.
- Zrobisz co chcesz.

Zobacz profil autora

16 Re: Szpital i pogotowie on Nie 19 Paź 2014, 00:39

Och. Nie spodziewał się, że Betty powie coś takiego.
- Tak, w końcu powiedziałaś coś z sensem. Powinnaś być mądrzejsza - mruknął. Zerkał jednym okiem na salę z noworodkami.
Boże, ich życie mogło być tak bardzo inne. Ale już się chyba nie dowiedzą, jak mogło być. Chociaż może... wciąż mieli szansę. Jakąś. Na nie zjebanie tego do samego końca.
- Umm. No to, em. Sally chciałaby mnie widzieć? - spytał po dłuższej chwili. Nie wiedział w sumie, może Sally spała. Czy coś.



Zobacz profil autora

17 Re: Szpital i pogotowie on Nie 19 Paź 2014, 01:01

Szansa zawsze była, problem polegał na tym, że oboje nie byli w stanie tego dostrzec albo wykorzystać. Bo oboje byli za dumni. Albo uprzedzeni. 
- Sally teraz odpoczywa. Ale jutro rano będziemy mogli ją odwiedzić. - Pokiwała głową. - Możesz przyjechać. Albo możemy razem.
Wzruszyła ramionami.
- Ja i tak tu będę. Pewnie zatrzymam się w Appaloosa na jakiś czas.

Zobacz profil autora

18 Re: Szpital i pogotowie on Nie 19 Paź 2014, 01:29

- Uhm. Okej. No to... to ja już pojade chyba.
Popatrzył na Betty, na swoją (sic!) wnuczkę i znów na Betty.
- Ale nie zamierzam gadać z tym pastorem - dodał, nie kryjąc pogardy. Nie znał go, fakt, ale to nie przeszkadzało mu w krytyce. No bo kurde. Jakiś klecha zrobił dziecko jego córce. No ej.
- Także ten. Pogratuluj jej ode mnie, jeśli zobaczysz się z nią wcześniej.
Baker stał jeszcze chwilę, jakby nie mógł się zdecydować co zrobic. A potem już tylko skinął głową, posłał Betty Jou krótki uśmiech i ruszył do wyjścia.



Zobacz profil autora

19 Re: Szpital i pogotowie on Nie 19 Paź 2014, 01:34

- Czekaj.
Zrównała się z Bakerem i zajrzała do swojej torebki. Wyjęła z niej klucze.
- Na cholerę, będziesz jechać tam i z powrotem. Mam klucze do mieszkania Sally, to możemy skorzystać.
Zacisnęła nieco usta nim znowu coś powiedziała.
- Są dwa pokoje.



Zobacz profil autora

20 Re: Szpital i pogotowie on Nie 19 Paź 2014, 01:56

Znowu się zatrzymał. No co jeszcze? Popatrzyl zdziwiony na Betty Jou. Mieszkanie? Ona chce, żeby został? Dzień pełen wrażeń.
- Eee - burknął niezdecydowany. Wzruszyl ramionami. - To tylko godzina jazdy - powiedział w końcu. No, może godzina z hakiem, co to tam dla niego!
Propozycja była kusząca. Dopóki nie powiedziała, że są dwa pokoje. Meh. A Baker nie był pewien, czy mimo... zrzeszającej ich sytuacji, będą w stanie wytrzymać ze sobą więcej czasu. W każdej chwili Betty Jou mogła wrócić do trybu bycia suką.
- Pojadę już. Możesz mi wysłać esemesa jutro, jakby Sally chciala mnie widzieć - uznał.



Zobacz profil autora

21 Re: Szpital i pogotowie on Nie 19 Paź 2014, 02:04

- To przynajmniej mnie odwieź do tego mieszkania, dobrze?
Przecież ona nie miała tu samochodu, a to było na drugim końcu miasta. Miała wzywać taksówkę i płacić ciężkie pieniądze za to, ze jakiś Arab będzie ją wiózł jakimiś uliczkami?
O nie.

Zobacz profil autora

22 Re: Szpital i pogotowie on Nie 19 Paź 2014, 02:15

- Dobra! - rzekł, powstrzymując się przed ponownym wywróceniem oczami. Już niech będzie. - No to chodźmy.
Już Bakerowi chyba się po prostu spieszyło, żeby wyjść ze szpitala. Nie zwlekając, mężczyzna ruszył do wyjścia. Na dole wręczył Betty Jou kask, sam wcisnął swój na glowę i poprosiwszy ją o instrukcje odnośnie adresu, ruszył.

zt oboje, nie wiem dokąd



Zobacz profil autora

23 Re: Szpital i pogotowie on Nie 19 Paź 2014, 13:37

03.02.2013

Betty z Bakerem ponownie przekroczyli próg szpitala, w którym leżała Sally. Jou była wyjątkowo milcząca jak na siebie - nawet nie robiła uwag Bakerowi. Wyglądała na zmieszaną, ale tez może nieco złą - tym bardziej dziwiło, że nie rzucała kąśliwych uwag w kierunku Sue.

Zobacz profil autora

24 Re: Szpital i pogotowie on Nie 19 Paź 2014, 13:59

Baker wszedł do szpitala wraz z Betty Jou. W przeciwieństwie do niej wydawał się być w całkiem dobrym humorze. Szedł krokiem pewnym i sprężystym.
- To tego. Mam wejść do niej z tobą, czy co?
Jakby byli tą szczęśliwą rodzinką, z której oboje kpili.
Miał tylko nadzieję, że nie natkną się na tego pastora. Bleh.



Zobacz profil autora

25 Re: Szpital i pogotowie on Nie 19 Paź 2014, 15:33

- Co ty taki dziarski? - prychnęła Betty, widząc zadowolonego Sue.
- Tak, tak... - mruknęła Betty, poprawiają sobie grzywkę. Odszukała w końcu salę, w której leżała Sally. Na nieszczęście dla Bakera, był tam też pastor Steven.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 32]

Idź do strony : 1, 2, 3 ... 16 ... 32  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach