Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Przyczepa Sue Bakera vol.2

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 6]

1 Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sro 03 Cze 2015, 16:25

First topic message reminder :

Stojąca na betonowych bloczkach przyczepa może nie wydawać się idealnym miejscem do życia, jednak dobrze urządzona okazuje się całkiem wygodna. Ma wymiary 9x3 metry i jest wyposażona w kuchnię z aneksem jadalnym i salonikiem, łazienkę oraz dwie sypialnie. Przyczepa ma ogrzewanie gazowe oraz gazowy podgrzewacz wody i jest podłączona do szamba.

Nowa metalowa puszka własności Sue Bakera. W środku panuje porządek, szafki i komody zdają się raczej puste. W użyciu jest tylko jedna sypialna, druga jak na razie robi za graciarnię, chociaż tymczasem tych gratów też niewiele tutaj leży.



Ostatnio zmieniony przez Sue Baker dnia Sob 11 Lip 2015, 21:57, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

26 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 13 Cze 2015, 10:36

Consuela, tak jak Baker nakazał, wlazła do przyczepy, by przygotować farby do nałożenia ich na gęste, lśniące włosy szefa gangu. Ten nie miał się czego obawiać - Consuela zapewne przeszła już sporo eksperymentalnych metamorfoz własnego autorstwa na swoich kłaczorach, poza tym zaglądała na wizaż.pl, więc nie obce były jej urodowe tajniki.
Mieszała farby, doprawiając je swoimi łzami (ze śmiechu), nałożyła foliowe rękawiczki na dłonie i była gotowa do działania.
Wylazła z przyczepy, narzuciła siedzącemu na lezaczku Sue ręcznik na ramiona, po czym umoczyła pędzel do nakładania farby w śmierdzącej substancji.
- Czy jesteś gotowy, by pozbyć się siwizny i ubogacić swoją fryzurę w narutalne, złociste refleksy, dzięki farbie z aktywatorem połysku i odpowiednim kompleksem witamin, by uchronić twoje włosy przed uszkodzeniami? - zapytała całkiem poważnie.
- O czym tu tak rozprawiacie? William jest przed opierdolem, czy już po? - zapytała, czując się nieco sfrustrowana jego towarzystwem. Z pewnością nie odpuści mu tej koalicji z Liluye. W końcu nawet nie próbował jej wyjaśnić sytuacji, a to tym bardziej sprawiało, że ta cała sytuacja wyglądała dość jednoznacznie.



Zobacz profil autora

27 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 13 Cze 2015, 11:07

- No, jeszcze bym je pomylił - w końcu obie jakieś takie ciapate, nie?
Baker uśmiechnął się pod nosem. Oczywiście, że był złotousty. No heloł.
- Ty mi tu się nie mądrz - pogroził mu palcem. - Lecą na mnie do tej pory, nie mam sobie nic do zarzucenia - zarechotał, przeczesując włosy jak modele z reklamy L'Oreal.
Pokręcił głową.
- Trochę ruchu i mnie nie zaszkodzi. Ale owszem, młodym się przyda podszkolenie. - Zaśmiał się po kolejnych słowach Williama: - Ja bym się kurwa nie obraził, jakby się powybijali pod naszą nieobecność! Buendia z Pizdami, albo na odwrót, za dużo tych brudasów mamy na głowie.
A co się tyczyło głowy... Consuela nagle wyrosła tuż za nim i zarzuciła mu ręcznik na ramiona.
- Eeee - mruknął, zbity z tropu. - No.
Po kolejnych słowach Consueli wywrócił oczami.
- Ramirez, jeszcze jedno słowo, to i twoją fryzurę odświeżę, psia mać. Nie wiem, czy zauważyłaś, ale sprawa jest zamknięta. Przedstawiłem sprawę jasno, czy może się mylę? Chociaż jak teraz o tym myślę, może trzeba ją było zostawić Hernandez. Suka Smitha bez mrugnięcia okiem by tę dzidę wypatroszyła... W każdym razie, jeszcze jeden komentarz, to cię wyślę z Parkerem do liczenia całek, kurwa. A teraz bierz się do roboty - machnął ręką.



Zobacz profil autora

28 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 13 Cze 2015, 12:58

Bakereal Old Whiskey. Tak, to na pewno!
- I wrócić na gotowy cmentarz - przytaknął, poprawiając się na tym krześle. - I mnie ta wizja się podoba - przyznał; pewnie w toaście się napił. No cóż, selekcja naturalna narkotykowa by się przydała, nie ma to tamto.
Zerknął na Ramirez, gdy ta robiła reklamę swoich usług. Pewnie wyczytała to z opakowania, by móc się pochwalić. Szkoda, że księgowy odniósł wrażenie, jakby Sue nie był pewien czy usłyszał to, co dziewczę ma do powiedzenia.
Gdyby nie to, że Baker ubiegł, to pewnie i Will zdążyłby przewrócić oczami.
- Pierdolenie o morenie cię nie nudzi z czasem, Ramirez? - spytał, nieco znużony jej pretensją. Pewnie podczas opierdolu przez szefa gangu się nie odezwał. Nie skomentował też tego, jaki był kolejny pomysł, który mógł wykorzystać. - Baker o wszystkim wie - podsumował krótko, bo nie wydawało mu się, by był zobowiązany do tego, ażeby wyjaśniać Consueli całą sytuację. Zwłaszcza, że dwa razy próbował, a jako że dziewczyna wówczas nie miała ochoty go słuchać to nie będzie się domagał tego, aby mieć szansę wyjaśnić. - No, ale było, postanowiono. Można iść dalej, więc nakładaj tę farbę - dodał jeszcze i przyjrzał się Bakerowi.
O to na pewno byłoby do roboty, jakby były całki i inne sprawunki do liczenia. Pewnie skończyłoby się na gównianej inwentaryzacji o kilka miesięcy za wcześnie i może podliczanie tego, co dziewczyny w Heaven's zarobiły.
- Poza tym... rozmawialiśmy o kilkudniowym wyjeździe, ale to nie do mnie o wyjaśnienia - wzruszył ramionami. Ino pewnie nawet tego wyjaśnić by mu nie dała, jak teraz była obrażona!  



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

29 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 13 Cze 2015, 13:58

- Ja pierdole! - warknęła w końcu i najchętniej cisnęłaby miseczką z farbą o ziemię, gdyby nie to, że Baker wiązał z nią najbliższą przyszłość.
- Może mi ktoś to w końcu wytłumaczy, bo ja tutaj czegoś chyba nie rozumiem! - mówiła, podnosząc głos - Rozumiem, że Liluye dostała już opierdol i sprawa jest teoretycznie zamknięta... no ale, kurwa! Mam taki ból dupy, że Parker ją bronił! Connor się pewnie w grobie przewraca, że jego najlepszy przyjaciel broni laski, która kuma się z ludźmi przez których najprawdopodobniej zginął. Jest to dla mnie jakieś, kurwa, niezrozumiałe! Proszę, oświećcie mnie dlaczego się przymyka oko na ten fakt. I błagam, nie chcę słyszeć "Och, bo ta Liluye o niczym nie wiedziała i nic w sumie nie zrobiła". Nawet jeśli teoretycznie o niczym nie wiedziała, to najwidoczniej jest głupią pizdą, która powinno się zajebać czym prędzej, zanim się zdąży rozmnożyć! - pozwoliła popuścić swojej frustracji. W końcu przez to całe zajście straciła przyjaciela, który do całkiem niedawna był jedną z najbliższych jej sercu osób.
W każdym razie, cała poddenerwowana zaczęła nakładać farbę Bakerowi.
- O jakim wyjeździe mowa? - zapytała, myślami wciąż tkwiąc przy fakcie, jak strasznie wkurwia ją ta cała sytuacji z Parkerem.



Zobacz profil autora

30 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 13 Cze 2015, 14:42

- Ale już nie broni - odparł twardo, kierując wzrok na Parkera. - Żaden Święty w niczym jej już nie pomoże, czy nie wyraziłem się dostatecznie jasno ostatnim razem?
Mówiąc to, naprawdę miał nadzieję, że William wziął to sobie do serca. Naprawdę, w Old Whiskey musiała być jakaś porządniejsza kobieta, której mógłby poświęcić uwagę. Bo Baker mimo wszystko uważał, że księgowy jakiejś potrzebował.
Zmarszczył nos, czując chemiczny zapach farby do włosów. Nawet może by na to ponarzekał, ale Consuela dalej wylewała gorzkie żale.
- Zresztą nie bronił jej - dodał. - Przyszedł do mnie i przedstawił fakty. I w ogóle, do chuja pana, William siedzi obok, więc może przestań podskakiwać i porozmawiajcie jak ludzie!
Zaciągnął się niedopałkiem i wcisnął go trochę na ślepo do popielniczki.
- Aczkolwiek zgadzam się, że jest głupią pizdą i powinno się ją zajebać, dawno temu. Nawet, kurwa, dziecka donosić nie umiała. Widzisz, Consuelo, dobór naturalny upomina się sam prędzej czy później.
Odetchnął głęboko powietrzem przesyconym amoniakiem. Fuj.
- Wyjazd, żeby się podszkolić. Głównie was, gówniary. Chociaż najbardziej to by się wam przydało trochę kultury - dodał zgryźliwie.



Zobacz profil autora

31 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 13 Cze 2015, 15:01

Baker mógł się załamać zarówno nad Parkerem, jak i Ramirez oraz ich jakże logiczną, przyjacielską dyskusją. No, chyba że nawali się zapachem farby, hehe, to inna sprawa!
Zapewne po wysłuchaniu monologu Consueli, Will przez moment milczał. Głównie, żeby zebrać myśli, choć i tak wiedział, że albo miną się w rozumowaniu, albo dziewczyna zbagatelizuje to, towarzyszący im szef go wyśmieje. Zatem wydawało się to dość interesujące.
- Do cholery, Ramirez. Toć ci mówię, po raz nie wiem który, Baker wiedział o tym, jakie są przypuszczenia, że blond szmata może trzymać z Buendiami, a nie było jak temu dowieść. O Liluye sam właściwie się wtedy dowiedziałem i jej powiedziałem, że będzie przejebane z tą znajomością, mimo że znały się wcześniej, ale nieważne. Było spotkanie, Baker załatwił, bo poszedłem do niego później i mu wyjaśniłem, o co chodzi, on chociaż da komuś coś powiedzieć - żachnął się i skinął do szefa, a piwa napił. - I sobie też kurwa nie pozwalaj! Ostatnio o cokolwiek się czepiasz, ale chuj z tym - już nie dodał, że może jest niedopieszczona albo nadal trzyma ją ból dupy, bo Maro zaczął z rudą się przyjaźnić. - Wiesz dlaczego chociaż tak stałem za Liluye długi czas? Bo, kurwa, obiecałem to Connorowi, że w razie czego, gdyby mu się coś stało to miałem się nią zaopiekować. Nie wspomnę o tym, że Liluye już wcześniej była z nim zaręczona czy w ciąży, bo to najwidoczniej nie ma znaczenia, a kwestia obietnicy? Jakbyś nie wiedziała to cię poinformuję. Jeśli ja coś obiecuję to mam zamiar się do tego zobowiązać, to oznacza bycie lojalnym - dalej wyjaśniał, pewnie samemu się gubiąc, co ma do powiedzenia. Zapewne przerwał na moment, kiedy Sue miał coś do dodania i nie skomentował tej wzmianki o Liluye i niedoniesieniu dziecka, bo nie było sensu. - I jeśli mnie mój przyjaciel prosi, by - jak to możliwe - zaopiekować się jego dziewczyną, w czasie gdy on kurwa gryzie piach i wącha kaktusy od spodu, bo na tym mi zależy, to się do tego, cholera, zobowiązuję. Aż tak ciężkie jest to do zrozumienia czy tylko patrzysz przez pryzmat swojego problemu? - spytał, nie wyjaśniając dokładnie. Ot, zwierzyła mu się, a Will nie miał zamiaru wygadywać. - I gdyby to dotyczyło Bakera, Betty, Jima i jego gromadki czy Clausa, czy też ciebie - także starałbym się pomóc na tyle, na ile mogę. Nie bez powodu za tobą się wstawiałem, jak chciałaś dołączyć do tego gangu, czasem o tym napominając Bakerowi. I mam nadzieję, że nie sprawisz, abym tego żałował. Też potrafiłabyś być taka lojalna? - spytał, kończąc swój wywód.
- Ja już swoje wyjaśniłem. Koniec tematu - mruknął zarówno do Bakera, jak i Consueli.
W tym momencie Parker wypowiedział chyba najwięcej słów od ostatniego półrocza. Może nawet kilku lat. Aż mu zaschło w gardle i znowu się napił. Może i jego monolog mógł załamać, ale chociaż w końcu wyjaśnił to, o co mu chodziło w całej sytuacji.
Autorka się nie zdziwi, jak Baker się załamie. Może wzruszy? Dobre sobie.
Will zapalił papierosa, rozsiadł się wygodniej. Już chciał powiedzieć, że wyjeżdżają do obozu dla uchodźców Starej Kiszewy, ale Baker go ubiegł, więc nie miał nic do dodania od siebie.
- Trochę - podsumował równie złośliwie.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

32 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 13 Cze 2015, 16:01

- Gdyby jej nie bronił, to bym się tak nie wkurwiała. - odparła po słowach Bakera.- I nie wiedziałam o żadnej obietnicy składanej Connorowi, bo nawet mi o niej nie wspomniałeś, Parker. Z resztą taką obietnicę można o kant dupy roztrzaskać, jeśli chodzi o Buendiów, nie? Podejrzewam, że sam Connor, gdyby się o tym dowiedział, to byłby pierwszy do zajebania tej suki. - prychnęła. Consuela bardzo, bardzo źle znosiła wszystko, co miało związek z Buendiami.Z resztą cała ta ich 'koalicja' ją mocno przerażała i kosztowała wiele stresów, także słowa Parkera nie wzruszyły jej jakoś bardzo.
- Czepiam się o cokolwiek?! - zapytała i zmusiła się do śmiechu - Jeśli to 'cokolwiek' będzie miało zawsze związek z Buendiami, to będę się czepiać do usrania. - oznajmiła.
- I przestań mi tu pierdolić o lojalności, bo doskonale wiecie, że dałabym się pokroić za gang. Jestem na każde wasze kichnięcie. Zrezygnowałam dla was nawet z kontaktami z moją siostrą, z moją jedyną rodziną. - powiedziała ciągle mocno poddenerwowana, gdyż i to było coś, co bardzo ją bolało - Możecie mnie nawet poddać jakiejkolwiek próbie, w każdym momencie. Nie powstrzymujcie się przed tym. - prychnęła pod nosem, ciapając farbą po głowie Bakera niedbale.



Zobacz profil autora

33 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 13 Cze 2015, 16:34

Chryste, gdyby wiedział, że przez kolejną godzinę będzie słuchał gorzkich żali, to by Ramirez nie wołał. Ech, a wieczór miał taki spokojny! Na monolog Pakera chciałoby się zakrzyknąć "he speaks!" ale Baker nie miał na to czasu, bo potem znów Consuela trajkotała mu nad głową.
Sue przymknął oczy i westchnął ciężko.
Osobiście uważał, że obietnica Williama faktycznie traciła na znaczeniu w zestawieniu z Buendią. Zresztą, Connor przy Liluye zachowywał się jak nierozgarnięty szczeniak, więc jego osąd z pewnością byłby nieobiektywny. Baker od początku uważał, że ta cała farsa z ich zaręczynami to była jednostronna, bo odkąd pamiętał, Oldwood prezentowała się jako wiecznie obrażona na cały świat dziumdzia, która wszystkich Świętych uważała za zło najgorsze. Na ostatnim spotkaniu zaprezentowała zresztą tą samą postawę. Nie mówiąc o tym, że zaręczyny zerwali (Baker był pewien, że to ona za tym stała), a dziecko spłynęło po kafelkach w łazience Betty Jou (to też jej wina, no bo przecież nie jego!). Po co pomagać lasce, która zawiodła Connora na całej linii?
- Więc teraz najlepiej spełnisz swoją obietnicę, zostawiając ją w spokoju. Niech trzyma się z dala od nas i od Hernandez, niech se kurwa wyszywa i wyprowadza psa na spacer, bo to jedyne do czego się nadaje... Weź może jakoś uważniej to rób, Ramirez - dodał do dziewczyny. - Chlastasz mi po głowie jakbyś płot malowała. A twojej lojalności nie kwestionuję, tylko twój wiecznie niewyparzony język.



Zobacz profil autora

34 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 13 Cze 2015, 22:47

- Bo nie dałaś powiedzieć. Proste jak budowa cepa - powiedział Parker, wzruszając ramionami. Nie przepadał za długim tłumaczeniem danej sprawy. Zwłaszcza, że jej koniec miał miejsce kilka dni temu i nawet jeśliby chciał, to ino nie było szans czy sensu, żeby to wszystko odwlec.
Przewrócił oczami, jak ta się zaczęła nakręcać.
- Jak mówiłem, koniec tematu - podsumował i kiwnął na słowa Bakera.
- Wiem o tym - odparł, bo nie miał problemu (aż tak wielkiego przynajmniej, acz szef musi to się działa) z dostosowaniem się do danego polecenia i - na szczęście - dwa razy mu nie trzeba było powtarzać. Zresztą, nie było już co mówić. Dla Parkera kwestia wyjaśniania została zakończona. Nerwów do stracenia znowu mniej!
- To dobrze - powiedział. - Nie będę musiał chociaż opiekunki do młodej szukać, jeśli gdzieś mnie poślą - dodał, całkiem wymownie. Najwidoczniej Consia z Noah będzie mogła dzielić się wskazówkami dotyczącymi opieki nad dzieckiem.
Kiwnął na słowa Bakera, zgadzając się z nim, jeśli chodzi o niewyparzony język.
- Ponoć każdego z czasem się utemperuje. Ponoć - mruknął, czując się nieco zmęczony tym wszystkim.
- Żebyś nie skończył jak kurczak - stwierdził, patrząc na to, jak Ramirez macha pędzlem po łbie szefa. Nie była to złośliwa (aż tak) uwaga. Przecież nie miał zamiaru wszczynać kolejnej kłótni, która doprowadziłaby donikąd.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

35 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 19:35

- Koniec tematu, koniec sratu... - przedrzeźniła Parkera po cichu pod nosem niczym dzieciak, wmasowując Bakerowi farbę we włosy, co na pewno stanowiło dla niego miły relaks.
Potem tylko kiwała głową na słowa Bakera, bo tak się ostatnio składało, że zgadzała się z każdym jego słowem.
- Co? Dla małej? O ile wiem, to małą Sue wystarczy jej matka. - prychnęła, nie mając pojęcia o tym, że Parker mówił o swojej własnoręcznie wyprodukowanej córce.



Zobacz profil autora

36 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 20:01

- Jak to, jak kurczak? - zmarszczył brwi, znów nie rozumiejąc. Nie był świadomy, że po farbowaniu kolor może wcale nie być taki, jak na pudełku.
- No, młoda, długo to jeszcze będzie trwało?



Zobacz profil autora

37 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 20:04

- No, tak to. Może, nie wiem, źle złapią ten kolor czy jak to się mówi - machnął na Consuelę. - Za tobą stoi fryzjerka gangu, więc niech ci powie - dorzucił. Niestety, pomimo punktów inteligencji, które ostatnio mu podskoczyły, za wiele wiedzieć nie mógł. Albo i nie chciał. Chciał dobrze spać.
- Dla mojej młodej - wyjaśnił, nie rozdrabniając się i nie czekając na napięcie. - Nie martw się, dużo osób w miasteczku nie wie, bo i dziecko rzadko kiedy tu jest, no ale... będziesz opiekunką i tyle - zerknął na Bakera, którego poczęstował papierosem.
- Albo Carma... Gdzie w ogóle Claus? Tego też nie widziałem - przyznał po chwili i spojrzał na zegarek.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

38 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 20:10

- No, w sumie już możesz spłukiwać, Pamelo. - zarechotała głupio, mówiąc do Bakera, a potem uniosła wysoko brwi.
- Co?! Masz dzieciaka? Ty też?! - zapytała w lekkim szoku. Przecież Parker był albo homo, albo impotentem, albo był dobrze kamuflującą się kobietą. Jak mógłby mieć z kimś dziecko? W końcu nigdy nie okazywał tego, że kręcą go kobitki. Nawet żadnej przy nim nigdy nie widziała.
- Powiedz mi, że jeszcze z Jakąś Foxy, czy inną blerwą, a zaraz tu jebnę - dodała.

A dla Bakera...KOSTKI!
1,4,6 - Kolor wychodzi idealnie. Naturalny blond i złociste refleksy sprawiają, że wyglądasz 30 lat młodziej
2,3,5 - Consuela źle wymieszała kolory, przez co na twojej czuprynie zawitała szarawa zieleń



Zobacz profil autora

39 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 20:22

2 : /

- Chwila, przywieziesz ją tu w końcu na stałe? - zdziwił się, nachylając się lekko ku Williamowi, by capnąć papierosa.
- Claus... Stawiałbym, że znów ma przeprawy ze swoją kobietą. Sto lat temu się rozwiedli, a jakoś zakończyć tego nie mogą - prychnął. No, on rozumiał, że dzieci, no ale kurde. Ona wciąż mu dawała dupy, a potem wyrzucała z domu, czyż nie?
Nie zdążył odpalić papierosa, bo Consuela skończyła farbować. No, jak powiedziała że spłukiwac, no to poszedł. Wsadził łeb pod kran i płukał. Umył szamponem, bo mu nikt nie powiedział, że po farbowaniu się tego raczej nie robi. Sięgnął po ręcznik, wycisnął, odrzucił włosy, spojrzał w lustro...
- ...RAMIREZ! - wrzasnął, a głos poniósł się po całej przyczepie.



Zobacz profil autora

40 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 20:28

- Wal się, nie z nimi, ale dziecko mam - wbrew pozorom to chyba Parker wiedział, że jego penis nie jest tylko do oddawania moczu. Na szczęście (albo i nie).
- Nie wiem czy na stałe - powiedział do Bakera. - Może teraz na jakiś czas, bo się stopi w tym upale - poinformował. Nie dość, że dziecko z Kanady by się stopiło, to pewnie non toper będzie przepraszać w tym wychowaniu typowo północnej Ameryki.
- Ciężka miłość - podsumował, nieco ironicznie. - A jeszcze do tego dojdą inne obowiązki rodzinne - wzruszył ramionami. I pewnie sam zaciągnął się porządnie papierosem, milcząc przez ten czas i nie odzywając się do Ramirez. Do czasu, póki wrzask nie rozgrzmiał w puszce Bakera.
- No to masz przejebane - podsumował, nie chcąc wejść i zobaczyć, bo by pewnie nie wyrobił ze śmiechu, choć już rozbawienie pokazywało się na jego twarzy.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

41 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 20:33

- Co?! - zapytała raz jeszcze, w kompletnym szoku. W końcu to było niesprawiedliwe, że Parker wiedział o niej dosłownie wszystko, a ona, jak się okazuje, nic nie wiedziała o nim.
- Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi! - rzuciła z pretensją, a potem powietrze rozerwał krzyk Bakera. Consuela w pierwszym odruchu zbladła, jednak potem wiedziona ciekawością wparowała do przyczepy.
Widząc Bakera z zielonkawymi, mokrymi włosami, wybuchła niepohamowanym, głośnym, dzikim śmiechem. Takim śmiechem, że ledwo powstrzymała się od zasiusiania Bakerowi podłogi w przyczepie. Widząc jednak minę Bakera, śmiech dziewczyny przemienił się szybko w niepohamowany, głośny, dziki płacz. W końcu miała przejebane, a nie chciała, by znowu Baker rozbierał ją w Heaven's.
- Miał wyjść bananowy song z refleksami niczym światełka Heraklionu, skąd ja miałam wiedzieć, że wyjdzie wyrzygana przez psa trawa - zawyła boleśnie, a łzy spływały jej po policzkach obficie.



Zobacz profil autora

42 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 20:44

Zapytałby, jakie inne obowiązki rodzinne, ale akurat stał w łazience i wpatrywał się w swoje odbicie. No na takie włosy to dupeczek chyba nie wyrwie. Chociaż, z jego wrodzonym wdziękiem...
Spojrzał na Consuelę z miną Grumpy Cata, gdy ta wpadła do środka i po jednym rzucie oka mało nie padła na ziemię ze śmiechu. A potem zaczęła wyć i Sue nie bardzo wiedział, czy jeszcze się śmieje, czy już płacze.
Westchnął ciężko i złapał za grzebień. Rozczesał je raz dwa, przeczesał jeszcze palcami i zwrócił się przodem do dziewczyny.
- ...I blame you - rzekł grobowym tonem.
Otworzył swoją małą lodówkę i wyciągnął nowe piwo, bo na trzeźwo to się nie da.
- Nie zdziw się, jak wezwę cię do czyszczenia szamba - dodał i wyszedł z przyczepy. Choćby bardzo nie chciał, musiał się skonfrontować z Parkerem. I nosić swoje nowe włosy like a boss! Deal with it, bitches!
- I co myślisz, Will? - zagadnął uwodzicielko, stając w progu przyczepy i opierając się szarmancko o ściankę. Zarzucił wilgotnymi włosami.



Zobacz profil autora

43 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 20:50

- Nie wszyscy wiedzą, że mam dziecko i zachowaj to dla siebie - powiedział. Może dobrze by było, gdyby Consuela zapomniała? Will wiedział, że idiotycznym byłoby pokazywanie się z dzieckiem, ale skoro przez siedem lat względnie udawało mu się trzymać to w tajemnicy jako bezpieczeństwo to tak było i już.
W czasie, gdy śmiech Consueli rozbrzmiał po przyczepie, podobnie jak wcześniejszy wrzask, Will pewnie zajął leżak, siedząc (leżąc, cokolwiek) sobie wygodnie. Palił papierosa raz po raz, jednak zamiast wypuścić dym jak kulturalny czlowiek, to się nim zakrztusił, że aż mu oczy załzawiły się, a resztki nikotynowego obłoku uciekły nozdrzami księgowego.
- Twoje włosy wyglądają jak kolor banknotów, co do mnie przemawia, ale tak to wolałbym już ojebać się na łyso albo iść do Baby, żeby ci trzasnęła neon - stwierdził zachrypniętym głosem i odkaszlnął. - Taka trochę żydowska zieleń - dodał ciszej i zaczął się śmiać.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

44 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 20:54

Consuela bała się wyjść z przyczepy, gryząc kciuk niemal do krwi, trzęsąc gaciami przed opierdolem, no bo kto jak kto, ale Baker z reguły dawał srogi. Wyciągnęła spod koszulki swój medalik z Maryjką, wykonała zamaszysty znak krzyża i zaczęła odmawiać zdrowaśki, licząc na to, że chociaż Bozia uchroni ją przed rychłym i okrutnym końcem.
Po chwili wyjrzała nieśmiało z przyczepy, lecz szybko się znowu do niej wycofała.



Zobacz profil autora

45 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 21:02

- Ale spokojnie! Nie wiedziałem, że aż tak na ciebie działam, Parker - zafalował brwiami i podszedł do księgowego, by sobie klapnąć na jego miejscu. Otworzył piwo i napił się porządnie, potem sięgając po papierosa, który sobie na niego czekał.
- Ja pierdole - westchnął, drapiąc się po policzku. Odchrząknął. - To ten, bandana i kask i jakoś ujdzie?
- No chodźże tu, Ramirez! - krzyknął. - Przecież cię nie zajebię... przy świadkach - dodał ciszej, rechocząc pod nosem.



Zobacz profil autora

46 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 21:06

Mężczyzna pokręcił głową, nic nie mówiąc. Pewnie od razu zacząłby się śmiać, a starał się uspokoić w tym momencie.
Przyjrzał mu się sceptycznie.
- Jakoś tak, ale lepiej, jakbyś sobie perukę zgarnął albo nie wiem... Nie znam się - rozłożył ręce w bezradnym geście. Nie mógł mu pomóc, w końcu był księgowym.
- Mogę jechać, jakby co, nie będę wam przeszkadzać - zażartował, jakby chciał doprowadzić do tego, aby szybciej Baker zajebał.
- Nie pomyliłaś na pewno farb? - spytał, z czystej ciekawości.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

47 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 21:11

Consuela znowu wychyliła się z przyczepy, ściskając w dłoni swój medalik niczym najcenniejszy amulet.
- To ja sobie już może pójdę, co? - zapytała, powolutku wynurzając się z przyczepy, omiatając wzrokiem swoje znoszone trampki.
- Swoją drogą Baker... wcale nie wyglądasz aż tak źle... zielone włosy, wiesz, to bardzo młodzieżowe... - mówiła oddalając się powolutku coraz bardziej. - Niektórzy wydają ciężkie pieniądze, by wyglądać, jakby dopiero co wpadli łbem w świeżo skoszoną trawę... serio, weź sobie obczaj na necie - pokiwała głową z przekonaniem, a na pytanie Parkera wzruszyła tylko ramionami. W gruncie rzeczy nie wiedziała co zrobiła źle, bo się w ogóle nie znała na farbowaniu.



Zobacz profil autora

48 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 21:18

- Hmm - mruknął pod nosem, zagryzając papierosa. - No ja też nie.
Zaśmiał się jednak na propozycję Willa. No cóż, może jednak z wykańczaniem Consueli się wstrzyma. Boot camp zbliżał się w końcu wielkimi krokami!
Popatrzył na zesraną Consuelę. Jej tłumaczenia skwitował krzywym uśmiechem i pokręcił głową.
- No uciekaj, ale morda na kłódkę - wywrócił oczami. Jeszcze by tego brakowało, żeby zaczęła kłapać po miasteczku swoim długim jęzorem.
- Ej, czekaj. Czy to się zmyje? - spytał zrezygnowany.



Zobacz profil autora

49 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 21:21

Will wsparł brodę o dłoń zamkniętą w pięść.
- Szkoda, że Halloween za półtora miesiąca, chyba ponad. Wystarczyłoby ci pierdolnąć makijaż albo strój i byłbyś jajkiem z rzeżuchą. Tapir by ci pasował, twoje lata - powiedział poważnie. Pewnie dlatego, że sobie uświadomił, że w ten jakże smutny dzień ma swoje urodziny.
- Morda na kłódkę? - spytał. - W czepku będziesz popierniczać czy co? Bo nie wiem jak chcesz ukryć swoje zielone włosy - westchnął. Sam pewnie będzie się zbierał niedługo. Za dużo wrażeń.
- Najwyżej na łyso - dodał.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

50 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 21:28

- Nie wiem czy się zmyje. Sprawdzę dzisiaj w google! - obiecała, po czym czym prędzej ulotniła się, zanim Baker by się rozmyślił i jednak zdecydował się udzielić jej ostrzejszej reprymendy. Lepiej żeby jednak miał czas w spokoju przyzwyczaić się do swojego nowego imidżu.
zt



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 6]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach