Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Przyczepa Sue Bakera vol.2

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 6]

1 Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sro 03 Cze 2015, 16:25

First topic message reminder :

Stojąca na betonowych bloczkach przyczepa może nie wydawać się idealnym miejscem do życia, jednak dobrze urządzona okazuje się całkiem wygodna. Ma wymiary 9x3 metry i jest wyposażona w kuchnię z aneksem jadalnym i salonikiem, łazienkę oraz dwie sypialnie. Przyczepa ma ogrzewanie gazowe oraz gazowy podgrzewacz wody i jest podłączona do szamba.

Nowa metalowa puszka własności Sue Bakera. W środku panuje porządek, szafki i komody zdają się raczej puste. W użyciu jest tylko jedna sypialna, druga jak na razie robi za graciarnię, chociaż tymczasem tych gratów też niewiele tutaj leży.



Ostatnio zmieniony przez Sue Baker dnia Sob 11 Lip 2015, 21:57, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

51 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 21:36

- Niegłupie - pogładził się po brodzie. Nie, tak naprawdę w duchu rozpaczał nad swoimi włosami, ale przecież nie da tego po sobie poznać!
- No nie, ale z jej możliwościami wszyscy by wiedzieli, zanim w ogóle wjechałbym do centrum - prychnął.
Machnął ręką na Consuelę. Zamiast w spokoju przyzwyczajać się do imidżu, będzie w spokoju obmyślał dla niej jakąś zemstę. Musiała być równie efektowna, co jego nowa fryzura.



Zobacz profil autora

52 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 21:39

- Jestem pewien, że wyjdziesz jutro ledwo z przyczepy, a już będą szukać zielonej kępki na czyjejś głowie - podsumował, powstrzymując się od śmiechu. Przetarł swoją twarz, zdając sobie sprawy, że jest zmęczony.
- Trzeba będzie Clausowi pogratulować, zostanie dziadkiem - wypalił, choć prędzej czy później i tak by Baker się dowiedział.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

53 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 21:48

- Ech - westchnął zbolałym tonem. No, chciał zmianę to miał. Tylko nie spodziewał się, że będzie taka drastyczna.
Teraz to on się zakrztusił, tylko że piwem. Przechylił się do przodu i kaszlał chwilę.
- Ty serio mówisz? Która? No chyba nie Evangelia?!



Zobacz profil autora

54 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 21:51

Na pewno może poczuć się młodo. I modnie.
Will był gotów poklepać Bakera po plecach. W imię współczucia za włosy i pomocy, by szefu tu nie padł.
- Ta, ona na pewno mogłaby być w ciąży, jasne - sarknął. Nie wyobrażał sobie tego! - Carma mi ostatnio powiedziała, jak u nich byłem, bo chciałem sakwy odebrać.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

55 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 22:00

A bo on tam wiedział! No, niby wiedział, że Eva to cipki woli, ale kto ją tam wie.
- Carmalita? - powtórzył z niedowierzaniem. Przecież... To takie grzeczne dziecko było. Ona jedna Clausowi kłopotu nie sprawiała. Jakby Will powiedział, że się zaręczyła, to by go nie zdziwiło, a tak?
- No nieźle. To się Claus... W sumie nie wiem. Ehehe. Ucieszy? - albo wkurzy! Zależy pewnie z kim dzieciaka zrobiła, heheheh.



Zobacz profil autora

56 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 22:03

Fakt, zawsze mogło jej się odmienić.
- Ano, sam byłem zdziwiony - przyznał. - I chyba nie wydawała się ucieszona reakcją Clausa, ale tam nie wiem - wzruszył ramionami, odpowiadając tym samym na drugie pytanie. Nie dodawał już, że dziewczyna nie wie, kto będzie ojcem, bo to nie była jego sprawa, a Claus, jeśli będzie chciał, to się pochwali. Lub wyżali.
- Wszystkiego być może dowiemy się na wyjeździe.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

57 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 22:13

- Ach. No co zrobić, nie da się tych dzieciaków upilnować przed wszystkim!
Skoro Carmalita nie była uradowana reakcją ojca, to chyba i on nie był uradowany wesołą nowiną. Ale co zrobić. Baker będzie przynajmniej miał kompana do spacerów z małą Sue.



Zobacz profil autora

58 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Nie 14 Cze 2015, 22:16

- Niestety! - podsumował. Inaczej, gdyby to byli synowie, bo pewnie dostaliby wciry, nauczyliby się odpowiedzialności, a tak to troska, jeśli chodzi o córki.
Będą mogli sobie dawać wskazówki jako dziadkowie, całkiem urocza wizja!
Will z Bakerem pewnie jeszcze porozmawiali. Księgowy się chwilę pośmiał z włosów szefa, polecając mu, żeby się ściął na łyso, nawet jeśli miałby Jima przypominać. Potem pogadali na temat tego wyjazdu, jakichś niszowych planach i w końcu Will - na swojej nowej maszynie, której odgłos mógł doprowadzić Bakera do płaczu, wzmacniając jego rozpacz po włosach, wyjechał z obrzeży.

/zt



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

59 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Pon 15 Cze 2015, 15:22

/12.09.2013/przedpołudnie/z domu Consueli/

Dziewczyna znalazła się pod przyczepą Bakera, licząc na to, że  ten nie będzie się  wylegiwał na leżaczku akurat teraz. Na szczęście - fart dopisał jej w tym przypadku.
Zaczaiła się pod drzwi szefa gangu i wcisnęła w nie kopertę, by potem prysnąć czym prędzej do siebie.
zt

W kopercie znajdował się list:

Drogi Sue!


Pisze do Ciebie ten list, gdyż przez ostatnie dwa dni myśl o Tobie spędzała mi sen z powiek. Od naszego poprzedniego spotkania towarzyszysz mi nieustannie, o każdej porze. Kiedy wstaję rano i kładę się spać. Kiedy patrzę w lustro, mam wrażenie, że twoje oblicze odbija się w moich oczach. Kiedy znajdziemy się na zakręcie, co z nami będzie...
Muszę Ci coś wyznać. Coś, z czym męczyłam się całe 48 godzin.
Sue, ja Tobie skłamałam. Tak, skłamałam. Z palca wyssałam. Skłamałam od tak, całkiem niewinnie, byś w mym rychłym zgonie nie brał udziału czynnie. Wiem, miałeś wyglądać jak holenderski tulipan, a wyglądasz jak polska rzeżucha. Taka już dawno po Wielkanocy. Miałeś wyglądać jak członek Bee Gees, a wyglądasz jak zzieleniały ze starości bigos.
Nie, mimo tego co powiedziałam - nie wyglądasz młodzieżowo. Z tą zielenią na głowie wyglądasz jak stary homoseksualista, który dopiero co wrócił z parady równości. Jak Muppet na emeryturze. Jak archeologiczna ruina porośnięta mchem.
Jak anioła głos.
Przepraszam, że nie miałam odwagi, by przyznać Ci tego prosto w oczy, wtedy, kiedy wyrządziłam Ci tę krzywdę. Nie, żebym się bała, ale... po prostu nie chciałam sprawiać Ci przykrości. Dziś już wiem - to był błąd. Błąd, który pewnie pozwolił ci uwierzyć, że ta porażka wizerunkowa wcale nie jest taka zła. Przepraszam. Błagam, nie karz mnie za ten błąd. Jeśli dasz mi szansę, zrobię wszystko, by go naprawić.
Przekażmy znak. Pokoju znak.
Chcę, byś jeszcze wiedział, że mimo tego jak teraz wyglądasz dla mnie zawsze będziesz tym samym Bakerem.
Z całego serca - kocham Cię, kochanie moje.


Consuela

P.S. Tylko nie wieszaj mnie w chłodni.
P.S.2 ...i nie każ mi pracować w Heaven's.
P.S.3 ...i nie bij mnie, proszę.



Zobacz profil autora

60 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Pon 22 Cze 2015, 19:42

/17.09.2013/godz. 6.10 am/z domu/

Consuela, na boso, w samych gaciach i koszulce w mopsy, podjechała pod przyczepę Bakera. Zlazła z motocyklu i podbiegła do drzwi, w które zaczęła walić pięścią, czując jak panika jej nie odpuszcza. Im dłużej musiała czekać, aż Baker zwlecze się z wyra i raczy jej otworzyć, tym mocniej uderzała.



Zobacz profil autora

61 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Pon 22 Cze 2015, 19:47

No trochę sobie poczekała. A kiedy już Baker otworzył drzwi, ze srebrno zielonymi włosami, w szarym podkoszulku i dresie - powitał ją lufą rewolweru i mało przyjaznym spojrzeniem. Dopiero gdy zobaczył, w kogo celuje, opuścił broń.
Obciął dziewczynę z góry na dół.
- Co ty odpierdalasz?



Zobacz profil autora

62 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Pon 22 Cze 2015, 19:51

Widząc pod swoim nosem lufę Bakera, dziewczyna wydała z siebie krótki okrzyk - w końcu w darciu japy miała już wprawę. Dopiero gdy opuścił broń, dziewczyna bezczelnie wepchnęła się do środka.
- 10 sierpnia. 10 sierpnia, kojarzysz?! - zaczęła mówić szybko i nerwowo - To dzień, w którym mieliśmy kościół, a potem zgarnęliśmy Skittlesa i pojechaliśmy do Sugar Hill, a potem ta burda w Małym Johnie... - mówiła, dreptając w miejscu nerwowo i wiercąc się jakby miała owsiki.
- Ktoś się do mnie włamał w nocy. Umazał mi ścianę czerwoną farbą. Napisał tę datę, 10 sierpnia! - miał nadzieje, że Baker nadążał.



Zobacz profil autora

63 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Pon 22 Cze 2015, 19:58

10 sierpnia? Niestety, jeśli chodzi o daty, to głównie pamiętał "remember, remember, the 5th of september" czy coś takiego. No, to nie była jego mocna strona. Dopiero wyjaśnienie Consueli rozjaśniło sprawę. No tak, teraz już pamiętał. Feralny dzień.
- O, kurwa - skwitował i odłożył broń na blat. Podrapał się po zarośniętym policzku. Spojrzał na dziewczynę jakby bardziej zatroskany. - P? Buendia? Kurwa, jak Buendia to też przejebane... - mruczał pod nosem.



Zobacz profil autora

64 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Pon 22 Cze 2015, 20:07

- Co robić, co robić?! - zapytała. nie trzeba było się jej nawet zbyt wnikliwie przyglądać, by dostrzec, że dziewczyna jest posiusiana ze strachu. W końcu skoro ktoś z taką łatwością wkradł się do jej domu, to równie łatwo mógł im tam wszystkim we śnie poderznąć gardła. Aż jej się niedobrze zrobiło na samą myśl.



Zobacz profil autora

65 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Pon 22 Cze 2015, 20:16

- Może zacznij od wstawienia okien - burknął, mimo powagi sytuacji nie mogąc się powstrzymać przed uwagą. - Broń masz? Zmień zamki. To nie zaszkodzi, choć jakby ktoś chciał to powtórzyć, to go to pewnie nie powstrzyma...
Baker, mistrz pocieszenia.
- Nie panikuj, Consuela. To absolutnie w niczym nie pomoże - dodał. Podszedł do niej, złapał za ramię i popchnął w stronę krzesła. - Siad, bo mi zaraz dziurę w podłodze wydepczesz.
Przetarł zmęczoną twarz dłońmi.
- Słyszałaś coś, widziałaś? Na początek wypadałoby ustalić, kto to zrobił. I uważać. Ktoś tu się prosi o jatkę - mruknął na koniec do siebie. Jeśli to P, to Święci mieli już nadto powodów, by ich przetrzebić.



Zobacz profil autora

66 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Pon 22 Cze 2015, 20:39

- Nic nie widziałam. Nic! Ten ktoś, ktokolwiek to był, wkradł się do domu jak... duch. - przełknęła głośno ślinę, czując jak jej organy wewnętrzne zwijają się w pętelkę.
- No... nie mam za bardzo kasy na to wszystko... oskubał mnie ktoś na tym fajtklabie. Nie mam złamanego centa. - przyznała, wzruszając lekko ramionami.
- Ale coś wymyślę, chociażbym miała zabić sobie drzwi i okna dechami. - obiecała - Poradzę sobie. Zwłaszcza, że nie mieszkam sama. - spojrzała badawczo na Bakera - ...tylko z tym ćpunem, co się z nim bujałam w liceum, no i... z bratem Liluye. - skrzywiła się mocno.
- Wiem, wiem, brzmi to gównianie, ale to nie tak jak myślisz. Pomagam im chwilowo, a oni potem pomogą mi. Nam. - sprostowała.



Zobacz profil autora

67 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Pon 22 Cze 2015, 20:58

To co mówiła Consuela nie brzmiało zbyt dobrze. A już w ogóle jak doszła do współlokatorów.
- Że co? - warknął, rozbudzając się już całkiem. - Jakim, kurwa, ćpunem? I jak to z bratem Liluye! Jezu, dziewczyno - wywrócił oczami. - Nie wiem teraz, kurwa, co myślę. Możesz mnie oświecić. I jak niby ćpun i brat Oldwood mieliby NAM pomóc?
Sapnął zdenerwowany. No, ładny mu poranek urządziła. Same hity.



Zobacz profil autora

68 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Pon 22 Cze 2015, 21:08

No i po co ona mu to mówiła, akurat w takim momencie. Westchneła, przykładając dłonie do twarzy.
- Ten ćpun, to... on już praktycznie teoretycznie nie ćpa... - powiedziała bez większego przekonania, A Howie, noo... ten. No Howie chyba się coś z Lilu nie teges. - przekonywała Bakera.
- Proszę, zaufaj mi. Brat Noah zginął przez Skittlesa. Myśli o nim podobnie jak ja. No i jest... szefem tych całych Duszków. Od starego Jacoba. Znałeś go, prawda? Zaufaj mi Baker, proszę. Ja wiem co robię. - nie miała pojęcia co robi, ale wiedziała, że coś w końcu wymyśli.
- No i Howie... chce dołączyć jakoś.. do nas. Więc tak jakoś... się zdecydowałam mu pomóc. - ściemniła, starając się najwidoczniej ukryć fakt, że jest za miękką pipką, by odmówić pomocy komuś, kto jej w niczym nie zawinił.



Zobacz profil autora

69 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Pon 22 Cze 2015, 21:21

- Ta?... A ty, Ramirez? Nie ćpasz praktycznie czy teoretycznie?! - zagrzmiał, uderzając dłonią o stół. Spojrzał na nią wkurzony. - No? Co, myślisz, że nie wiem, jak działka kusi? Nie będę cię ratować, jak wrócisz do koki - warknął.
Może nie do końca tak myślał, ale zasady to zasady.
Zmarszczył brwi.
- Ćpun jest przywódcą Duchów? No ty chyba sobie kpisz - jęknął, siadając ciężko na twardej kanapie. Jacob się pewnie w grobie przewraca.
Spojrzał na nią jak na idiotkę.
- Dołączyć do nas? Gość, któremu spuściliśmy wpierdol dla sportu? - oparł łokcie o blat stołu i schował twarz w dłoniach. Toć to wszystko brzmiało jak naprawdę kiepski żart. Miał nadzieję, że Consuela go wkręcała.



Zobacz profil autora

70 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Pon 22 Cze 2015, 21:37

- Wiem, ale... - nie zdążyła nawet powiedzieć niczego do końca, gdyż zgarnęła ciąg dalszy opierdolu od Bakera.
- Nie ćpam! I nie wrócę do ćpania! Gdyby nie prochy, to w ogóle nie byłoby mnie tutaj! mieszkałabym sobie z rodzicami i miałabym wszystko w dupie! - poczuła się trochę urażona tymi jego podejrzeniami o to, że wróci do ćpania. Mimo iż miał trochę racji. Działka kusiła. Czasem kuła w oczy dość mocno, jednak za każdym razem udawało jej się odepchnąć myśl o niej. Przynajmniej do tej pory.
- On już nie ćpa, naprawdę! - broniła go, mimo iż sama nie wiedziała, czy to prawda.
- Wiem, ze Howiemu wjebaliście, ale najwidoczniej... No... w sumie to go nie znam. To kolega Noah, potrzebował nagle pomocy. Najwidoczniej tak bardzo, że nie przeszkadza mu to, że jestem w Świętych. I nie, nie chce dołączyć, ale nie wiedziałam co powiedzieć, bo prawda brzmi dużo gorzej niż bajka o tym jak bardzo koleś nie znosi Skittlesa. - oj, słabo jej szło i była tego mocno świadoma. Chciała dobrze, a wszystko znowu szło nie tak.
- Proszę, Baker... Nic im o nas nie mówię, NIC. Nie będziemy mieli przez nich kłopotów, ręczę za nich. - trochę się przy okazji zająknęła. No bo niby Noah nie ufała na sto procent, ale za niego jeszcze mogła ręczyć w kryzysowej sytuacji. Z Howiem... Nie znała dziada w ogóle.
- Oboje są u mnie tylko chwilowo, przysięgam! Z resztą to nie u niech mamy teraz kłopoty, a najpewniej u tych jebańców z P!



Zobacz profil autora

71 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Wto 23 Cze 2015, 17:45

Dalej siedział z twarzą schowaną w dłoniach. Boże, Boże! W końcu spojrzał na Consuelę.
- Ręczysz? - westchnął. - Lepiej, żebyś miała rację, bo szkoda by było twojej ręki - rzekł, ściągając brwi. Ramirez powinna się domyślić, że na jej barki spadła odpowiedzialność za dwie osoby.
- Wiem, Jezu - wywrócił oczami. - Co nie znaczy, że nie mam prawa mieć DUŻYCH wątpliwości do twoich nowych współlokatorów.
No, bo to brzmiało bardzo źle. Ale fakt faktem, groźba od P była poważniejszą sprawą.
- Dobra, uważaj na nich. I na siebie też - westchnął. - I daj znać reszcie, niech wzmogą czujność...



Zobacz profil autora

72 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Wto 23 Cze 2015, 18:09

- Nie sprawią nam żadnych kłopotów, przysięgam. Nic im nawet o nas nie powiem, słowo honoru. - uniosła dwa palce w górę, rozpaczliwie wierząc w to, że uda jej się zapanować nad jej domem, który ostatnio służył za schronisko dla bezdomnych ludzi i zwierząt.
- Możesz mi zaufać. - oznajmiła z powagą, a potem pokiwała posłusznie głową, kiedy kazał jej dać znać chłopakom.
Podniosła się z krzesła i otworzyła drzwi, by wyjść z przyczepy.
- Dostałeś mój list? - zapytała jeszcze, oglądając się na Bakera przez ramię, ale już nie czekała na odpowiedź. Wsiadła na motocykl i skierowała go w stronę swojego domu.
zt



Zobacz profil autora

73 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Pon 06 Lip 2015, 16:53

Johnson Road, późna noc, 25.09.13 --->

Swe kroki Tyrsen skierował prosto na osiedle przyczep. Jako że na ulicy praktycznie nikogo nie było, to nie miał i kogo straszyć swoim wyglądem. Zdecydował, że uda się do Bakera aby wrócić na jego łono, jakkolwiek by to nie brzmiało. Po wcale niekrótkich poszukiwaniach (trochę się tutaj pozmieniało od ostatniego razu) w końcu odnalazł przyczepę, która prawdopodobnie do Panienki Sue należała i zapukał w drzwi dwa razy. Tak dla pewności.
A sam Tyrsen też nie prezentował się najlepiej. Przybył tu boso, ubrany w zakrwawiony i brudny podkoszulek oraz podarte jeansy. Całe jego ciało - a szczególnie twarz, okalały siniaki i zadrapania. Z tego wszystkiego twarz prezentowała się najgorzej. Rozcięty łuk brwiowy z którego spływała mała strużka zeschniętej już krwi, dwa wielkie lima pod okiem, przegryziona warga i boląca kość policzkowa a to wszystko zwieńczone skrzywionym, złamanym nosem wokół którego także była krew.
Znając Bakera to i tak dostanie zamiast buziaczka na przywitanie.



Zobacz profil autora

74 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Pon 06 Lip 2015, 17:05

25.09.2013, noc

Baker kolejny raz został obudzony w środku nocy. Co to kurwa za zwyczaje? Czy to się paliło wiecznie, czy jak? Kolejny raz ktoś włamał się do mieszkania Consueli i wymalował jej ścianę? Poirytowany zwlekł się z łóżka i otworzył drzwi, jak zwykle w takich sytuacjach, z lufą pistoletu wystawioną na powitanie.
...I zamarł.
- Chryste Panie - wychrypiał, widząc pośród mroku nocy zakrwawioną i zarośniętą (to akurat nie była nowość) twarz Canizasa.
- Ty żyjesz - wymruczał znowu pod nosem, nie dowierzając własnym oczom. Długo, oj długo zastanawiał się, gdzie zniknął Tyrsen. Kiedyś ktoś z klubu nawet włamał się do jego przyczepy i ze znalezionych tam rzeczy wysnuli wniosek, że wyjechał na Florydę... I najwyraźniej tam pozostał. Bez znaku życia przez tyle miesięcy!
- Jezu, kurwa... - w końcu się otrząsnął. Wcisnął pistolet za spodnie, narzucił na kark kamizelkę i złapał za telefon i kluczyki. - Chodź!
Złapał Tyrsena za ramię i pociągnął w stronę motocykla. Miał nadzieję, że się chłop utrzyma.

---> zt, dom klubu



Zobacz profil autora

75 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 14:49

/ 08.10.2013, wieczór, początek

Po jazdach po wertepach godzinę spędził pod prysznicem. A potem modlił się o to, by nie mieć zakwasów przez następny rok. 
Obolały i potłuczony - jednak mimo wszystko podjechał do Bakera na motorze. Najwyżej do końca się połamie! A teraz to przynajmniej jakoś TROCHĘ męsko wyglądał (mimo, ze dla Świętych pewnie jak pizdeczka). 
Zgasił silnik, wziął kask i podszedł do drzwi. Zapukał.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 6]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach