Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Przyczepa Sue Bakera vol.2

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 4 z 6]

1 Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sro 03 Cze 2015, 16:25

First topic message reminder :

Stojąca na betonowych bloczkach przyczepa może nie wydawać się idealnym miejscem do życia, jednak dobrze urządzona okazuje się całkiem wygodna. Ma wymiary 9x3 metry i jest wyposażona w kuchnię z aneksem jadalnym i salonikiem, łazienkę oraz dwie sypialnie. Przyczepa ma ogrzewanie gazowe oraz gazowy podgrzewacz wody i jest podłączona do szamba.

Nowa metalowa puszka własności Sue Bakera. W środku panuje porządek, szafki i komody zdają się raczej puste. W użyciu jest tylko jedna sypialna, druga jak na razie robi za graciarnię, chociaż tymczasem tych gratów też niewiele tutaj leży.



Ostatnio zmieniony przez Sue Baker dnia Sob 11 Lip 2015, 21:57, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

76 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 15:10

/8.10, wieczór, początek

Claus zajechał swoim nowiutkim, lśniącym cacuszkiem na osiedle przyczep i niczym król, panicz, pan i władca, wjechał między nie, by się w końcu zatrzymać przed odpowiednią przyczepą. Odpiął kask i ściągnął go z łba, pewnie odrzucając głową do tyłu, z której krople potu trysnęły na piasek.
Pewnym krokiem podszedł do drzwi i zmierzył uważnie Houstera.
-Zgubiłeś się, chłopcze?-zapytał, podejrzliwie, po czym sam zawołał:
-Sue, otwieraj, sprawę mam!



Zobacz profil autora

77 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 15:18

Słyszał jeden silnik, potem drugi. Ależ on był rozrywany. Sława, piniondze, wielka kariera... No nie, to ostatnie to raczej nie. Głos Clausa utwierdził go, że to faktycznie do niego ta delegacja. Otworzył drzwi, kiwając głową na powitanie Auguste'a, a potem zerknął na Noah.
- Cześć, Claus. I ty, smarkaczu... Ty zaczekaj, zawołam cię - zarządził i zaprosił Świętego do środka.



Zobacz profil autora

78 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 15:20

Odsunął się niepewnie, gdy przybył Claus, gotowy go staranować przy tych drzwiach. Zacisnął palce na kasku i mruknął nieśmiało:
- Nie, nie zgubiłem się proszę pana, ja...
Wtedy to Baker otworzył drzwi.
- Tak, proszę pana, ja poczekam.
I tak oto Noah zasiadł na schodkach, czekając cierpliwie, jak w kolejce do lekarza.



Zobacz profil autora

79 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 15:26

Pewnie uścisnął rękę Świętemu i wszedł do środka, obrzucając Noah kolejnym, podejrzliwym spojrzeniem.
-Co to za smarkacz?-zapytał, kciukiem wskazując za siebie, gdy zamykał drzwi.
Ale chwilę potem zrobił się trochę mniej pewny. Oczyścił gardło i pewnie zanim cokolwiek się odezwał, to usiadł.
-Ja nie wiem co ja mam z tymi moimi córkami zrobić...-zaczął trochę niezgrabnie, wzdychając. Przetarł dłonią spoconą czuprynę.-Słyszałeś o tej krowie, nie? Kurwa, Sue, co będzie następne? I jeszcze psy się dowiedziały o wszystkim...-zacisnął usta na chwilę, ciągle nie mogąc przeżyć faktu, że to przez jego latorośl tak radośnie ich poinformowała...!



Zobacz profil autora

80 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 15:36

- ...Znajomy Ramirez - westchnął. - Ma powiązania z Ghost Basterds.
Wyjaśnił krótko i poklepał Clausa po ramieniu, po czym sięgnął do lodóweczki po dwa piwka i wręczył mu jedno. Siadł naprzeciwko niego i spojrzał poważnie, choć poruszony temat nie był najciekawszy. Kiwnął głową.
- Słyszałem. O policji też. Przejebane - mruknął. - Zresztą, to już druga taka akcja, Consuela miała wcześniej włam do mieszkania. Słyszałeś o tym, nie? Wymalowali datę burdy z Sugar Hill... Jak u ciebie, o ile się nie mylę?
Przyssał się do puszki.
- Eva kręci się przy nas dużo, ale... Carmalitę to może weź do żony odeślij? W takim stanie to lepiej, żeby się trzymała z dala od kłopotów - westchnął znowu. To było smutne, ale w tej chwili, niestety, to oni - Święci, byli kłopotami.



Zobacz profil autora

81 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 15:44

A Noah siedział na uroczym ganku. Podparł głowę dłonią i chyba uciął sobie drzemkę.



Zobacz profil autora

82 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 15:47

Zmarszczył brwi.
-Ramirez się w to też zaangażowała?-zapytał kontrolnie, trochę zaniepokojony. Ta dziewczyna to jedno chodzące nieszczęście. Lepiej, by nie zwiększała ryzyka zostania cedzakiem poprzez pakowanie się we wszystko, co już z daleka ma wymalowane: RYZYKO!!!!!!
-No i co on od ciebie chce? ...Sue...-wziął głęboki wdech.
Jeszcze KKK im brakowało na głowie.
Otworzył piwo i żłopnął porządnie.
-Za mocno się już zapędzają...-mruknął, zły.-A najgorzej, że skurwysynów się nie da złapać. Sue, my tego nie możemy tak zostawić.-powiedział, prostując się.
Pokiwał głową, przyssając się znowu do butelki.
-Tak zrobię.-zgodził się.-Kurwa. Nie pamiętam kiedy ostatnio ktoś nam tak grał na nosie...!



Zobacz profil autora

83 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 15:54

- Nie, nie. Chyba. Nic mi o tym nie wiadomo. Problem jest nieco inny... Eh - machnął ręką. Już nie będzie zrzucał na barki Clausa faktu, że koleżka za drzwiami był ex-ćpunem, że mieszkał z Consuelą, a jakby tego było mało, to jeszcze z nimi brat Liluye, któremu rozkwasili mordę za bycie jej bratem.
- Jeszcze nie wiem. Zaraz się okaże - strzelił oczami w stronę drzwi.
Pokiwał głową.
- Wiem, że nie możemy, Claus. Ruszymy tę sprawę. Teraz nie ma bata, musimy zajebać skurwysynów, zanim oni wezmą się za nas. Z Canizasem jest już lepiej, więc przy najbliższym kościele ogarniemy sprawę. I może... trzeba będzie skorzystać z pomocy Skittlesa, albo może... Właśnie ich? - znów ruszył głową w stronę drzwi. - Potrzebne nam plecy, bo oni wiedzą zdecydowanie za dużo.



Zobacz profil autora

84 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 16:07

Drzemka Noah zmieniła się w regularny sen. Chłopak się położył i z kasku zrobił sobie poduszkę.
A śniło mu się, ze zarówno Shakira jak i Nicki Minaj walczą o jego serce.



Zobacz profil autora

85 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 16:09

Nieco inny...? Cóż, to nie uspokoiło Clausa, ale chyba... no, nie było to teraz ważne. Nie był niańką Ramirez. Były ważniejsze sprawy. Jak na przykład co zrobić by nie dać się stłamsić przez Pizdeczki.
Kiwał głową, słuchając go. No. Z Canizasem też przejebana sprawa.
-Skittlesa?-powtórzył, krzywiąc się.-Za każdym razem źle na tym wyszliśmy, Sue... Jeśli coś wie, to albo ma niekompletne informacje, albo specjalnie nasz wpuszcza w bagno, skurwysyn.-mruknął.-Pewnie, że wiedzą za dużo! Ale oni...-kiwnął na drzwi.-...oznaczają dodatkowe kłopoty. Jeszcze KKK nam brakowało na ogonie. A z tego, co słyszałem, to Duszki nie są ostatnio zbyt subtelne i nieźle podkurwiły to, co zostało z KKK.



Zobacz profil autora

86 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 16:18

Odchylił się na siedzeniu i spojrzał pochmurno na Clausa. Też miał w sumie rację.
- Psiakrew. Sami sobie nie poradzimy. Jest nas za mało i z każdej strony jakiś problem. Nie mamy nawet dostatecznych zapasów broni, ani forsy. Jesteśmy, kurwa, w gównie po szyję. Rozwalenie P musi się udać, bo jeśli nie... - urwał. Jeśli nie, to najpewniej P rozwalą ich. A jeśli Święci będą pierwsi, będą mogli dorwać się do ich magazynów, ich kasy, czy dragów. Święci nie handlowali dragami, ale skoro mieli ugodę z Buendią, to prochy P by im mogli wcisnąć i tym samym zakończyć tę wątpliwą współpracę. Tak sobie rozważał Baker.
- Ech. Wysłuchajmy, co mogą nam zaoferować, hm? - dźwignął się z kanapy i podszedł do drzwi. Widząc śpiącego Noah, gwizdnął na palcach. - Ty, śpiąca królewna, ruszaj dupsko!



Zobacz profil autora

87 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 16:28

-  Żadnej z was tak nie kocham jak... - och - obudził się w momencie, gdy musiał wybierać, którąś z kobiet. Potarł oczy, zebrał się z podłogi i wszedł do przyczepy. Ale nie wszedł w jej głąb, zachowując bezpieczną odległość od wielkiego Murzyna, który mógłby złamać Noah w pół jednym ciosem.
- Dobry wieczór panom - wybąkał i poprawił gogle, które miał przewieszone na szyi.
- No. To tak jak pan mówił, ja się przygotowałem - odparł, spoglądając na Bakera. Odpiął kurtkę i z wewnętrznej kieszeni wyciągnął... kartkę w kratkę.
- No i ja sobie spisałem wszystko co chce powiedzieć - rozłożył swoje notatki i spojrzał na nie uważnie, co jakiś czas podnosząc kontrolnie wzrok na mężczyzn, którzy czekali na jego przemówienie. 
- Dobry wieczór... a to już mówiłem. Nazywam się Noah Houser, syn Arona Housera z Old Whiskey, z plemienia Apaczów Chiricahua i.. blablabla, to nie istotne, po co to napisałem. hmmm...a, mam. Przeszedłem do pana, panie Baker, ze względu na moje powiązania z grupą, którą nazwano Duchami. Jak pan wie, pana stary znajomy, Jacob Whiteoak, był jej przywódcą, a po jego śmierci był nim Tobias Whiteoak... po ostatnich wydarzeniach i wojnach... pańskiego klubu motocyklowego z... innymi niemiłymi ludźmi, uznaliśmy wspólnie z resztą... członków, że... chcemy się w końcu opowiedzieć po... czyjejś stornie w tym konflikcie. No i głosowaniem demokratycznym wybrana pana. a ja jako... nowy szef... no, dziękuję za uwagę.
Mam nadzieję, ze Noah dostanie za to punkty do charyzmy.
- A, ja przepraszam pana - zwrócił się do Clausa - że to tak tylko do pana Bakera, ja nie wiedziałem, ze pan też będzie, to sobie mowę przygotowałem tylko taką, no. Przykro trochę. 
Aż głowę spuścił.



Zobacz profil autora

88 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 16:33

Claus przetarł nerwowo twarz.
-A co z tymi dragami co ostatnio znaleźliśmy z Jonesem?-zapytał, zmęczonym tonem.
Byli zdesperowani. Dosłownie. Zwłaszcza zdał sobie z tego sprawę po tym, jak zobaczył śpiącego Houstera. A jego przemówienie i... fakt, że to on się okazał być szefem, sprawiło, że na koniec tej przemowy Auguste wypowiedział tylko cicho słowa:
-Umów się ze Skittlesem, Sue.



Zobacz profil autora

89 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 16:40

Baker zamknął za chłopakiem drzwi i siadł na swoim poprzednim miejscu. Noah mógł się poczuć prawie jak na ustnym egzaminie. A właściwie to Baker doszedł do tego wniosku dopiero, jak chłopak wyciągnął karteczkę. Spojrzał kontrolnie na Clausa i znów na Noah. To jakieś żarty chyba.
Gdy skończył, Sue znów spojrzał na Auguste'a. Jego mina wyrażała bezbrzeżną rezygnację.
- Tak - przytaknął z ciężkim westchnieniem i zwrócił się do Noah. - No, khem. Tego. Cieszę się, chłopcze, że Basterdsi są po naszej stronie. Doceniam. Doceniamy. No i cóż mogę rzecz... Powodzenia w prowadzeniu waszej działalności, Houser. Obyś się wyrobił - ...bo na razie to się nie zanosi, dodał w myślach.
Wstał, klepnął go po ramieniu i wskazał drzwi.



Zobacz profil autora

90 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 16:43

- Ej, chwila, Skittlesa? - rzucił, spoglądając na mężczyzn. Szybko zgiął kartkę i schował do kieszeni. 
- Chcecie się bratać ze Skittlesem? To... a... to może jak wprost zapytam, czy w razie czego mają panowie plan ""B? 
Podrapał się po nosie.
- No chyba, ze panowie wiedzą na pewno, ze was nie wychuja. O, przepraszam, że przeklinam, nie powinienem. No ale!



Zobacz profil autora

91 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 16:49

Claus był zaszokowany. Co z tą młodzieżą? Wszyscy są jak Ramirez? Nieogarnięci? Chaotyczni? Do dupy?
Westchnął.
-Tak, doceniamy, chłopcze, doceniamy.-zgodził się z Sue.-Lepiej nie mogliście wybrać.-dodał jeszcze, mimo że... no, czuł się, jakby rozmawiał z dzieckiem o poważnych sprawach.
I nagle, gdy Houster użył ostrzejszych słów i zaczął się wtrącać w sprawy klanu, Auguste momentalnie wyostrzył się wzrok, który skupił na Indiańcu.
-Nie wiesz o czym mówisz, chłopcze.-powiedział trochę ostrzegawczym tonem, gotów się zaraz podnieść, by zrobić większe wrażenie.



Zobacz profil autora

92 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 16:56

Spoważniał, gdy Noah zaczął wypytywać o Skittlesa.
- Dokładnie. Nie znasz naszej sytuacji, młody, więc radzę ci się wstrzymać z takimi tekstami - rzucił ostro.
No kurde, nie będą mu nagle wyśpiewywać informacji o sojuszach... i czymkolwiek związanym z wewnętrznymi sprawami klubu. Heloł.
- A bo co, chcesz nam coś zaoferować? - zapytał w końcu. Tak będzie bezpiecznie.



Zobacz profil autora

93 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 17:00

- Jones był w Duszkach. zanim go nie wywaliliśmy. Bo za każdym razem jak mu ratowaliśmy dupsko to...
Zawiesił się na chwilę. Spoważniał i spiął się w sobie.
- Jeździliśmy z nim na akcje. W sumie o zawsze z nami był, ze względu na Naiche. Ale potem... to przez Skittlesa zginął mój brat i Tobias. Przez niego i jego interesy z kartelem i "P".
Spojrzał po mężczyznach.
- Może faktycznie gadam jak ciota i mam charyzmę chomika, ale... wiem co mówię i doskonale się poznałem na nielojalności sukinsyna. Przepraszam - znowu zwiesił głowę.
- Wiec może... by panowie się zastanowili, czy nie potrzebują... pleców... w czasie robienia "byznesów" z Jonsem.



Zobacz profil autora

94 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 17:06

Patrzył na Housera, kontrolnie zerkając na Sue. Ale mieli takie samo podejście.
Gdy chłopak zaczął mówić, zmrużył oczy. Przecież wiedzieli, że Skittles to podstępna żmija. Ale Noah nie musiał o tym wiedzieć. Nie znali jego prawdziwej wartości i Claus nie miał zamiaru pozwolić, by jakiś gnojek wiedział o stanie ich gangu... o ile oczywiście Ramirez nie wypaplała. Kurwa, ta to z tym językiem...! Uciąć jej go powinni! Za odzywki i za to, że za łatwo daje się za niego ciągnąć.
Westchnął i założył ręce na klatce piersiowej, gdy chłopak rzucił propozycją.
-No, rozwiń swoją myśl, chłopcze.-ponaglił go dłonią.



Zobacz profil autora

95 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 17:11

Parsknął. Skittles robił dla kartelu dłużej, niż ten szczeniak chodził po świecie, a rzuca tu gorzkimi żalami? Że co, że nie wiedzieli, że pracował dla Buendii i dopiero śmierć Naiche im to uświadomiła? Baker pokręcił głową z politowaniem.
- Tak, tak, mów dalej - rzekł w końcu. Niech już wydusi, co miał do powiedzenia.



Zobacz profil autora

96 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 17:22

Duszki doskonale wiedziały, że Skittles był w kartelu, ale im to nigdy jakoś nie przeszkadzało, póki ten nie mieszał ich spraw w interesy innych gangów. Ale widać się coś ostatnio zmieniło. 
- A co... jeśli byśmy wiedzieli w jaki punkt uderzyć w razie czego? Znaczy, my, Duszki. Ja znam Skittlesa od trochę innej strony niż wy...



Zobacz profil autora

97 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 17:25

Claus zmrużył lekko oczy i odchylił głowę do tyłu. Chyba się nawet lekko uśmiechnął. Jednak chłopak ma coś w tej makówie. No, może coś z tego będzie!
-Mam nadzieję, że nie mówisz o jego uroczym synku, o którego istnieniu wiemy...?
Cóż, pomijając, że nie wiedzą gdzie teraz przebywa...!



Zobacz profil autora

98 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 18:01

- No, powiedzmy, że mnie zainteresowałeś - mruknął Baker, przyglądając się chłopcu. Widać, że też wiele nie chciał zdradzać, ale cóż, chyba nie miał wyboru.
- Swoją drogą... Czemu w ogóle chcecie nam pomóc? Macie chyba własne problemy?



Zobacz profil autora

99 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 18:07

Skrzywił się, słysząc Clausa. Lecz nie wycofał się już.
- Może i wiecie, ale wątpię byście mieli do niego jakieś dojście - spojrzał na Clausa uważniej - Syn Skittlesa to rodzina Naiche. Zresztą, on miał chyba z nim lepszy kontakt niż z własnym ojcem. Tobias to był mój przyjaciel... no, matematykę odrobicie sobie sami, bo, przepraszam panów, ale chyba i tka już wystarczająco dużo powiedziałem. 
Nerwowo poprawił gogle, jakby go uwierały w szyję.
- To... powiem szczerze. Na pewno nie jest to bezinteresowne. Potrzebny nam ktoś kto i nam dupy obroni.



Zobacz profil autora

100 Re: Przyczepa Sue Bakera vol.2 on Sob 11 Lip 2015, 18:15

Clausowi nie podobało się, że smarkacz tutaj stawia warunki. A zwłaszcza, że wcale o tak mało nie prosi. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że działania Duszków to jak Consueli, z tym, że ich nie ma kto przywrócić do pionu, gdy przegną pałę. A robią to nagminnie.
-Houser. Masz zamiar się chować za naszymi plecami za każdym razem, jak coś przeskrobiesz? I my mamy to robić z powodu mgliście nakreślonej alternatywy, że może uda ci się wpłynąć na Jonesa?-podsumował, krzyżując ponownie ręce na klatce piersiowej.-Chyba nie zdajesz sobie sprawy, młodzieńcze, że prowadzenie dwóch wojen na raz to bardzo słaby pomysł.-mruknął, mrużąc oczy.
Cóż. Surowy. No taki był!



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 4 z 6]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach