Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Szpital i pogotowie

Idź do strony : Previous  1 ... 15 ... 26, 27, 28 ... 32  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 27 z 32]

1 Szpital i pogotowie on Pią 06 Cze 2014, 18:49

First topic message reminder :

Szpital w Appaloosa City to potężny kompleks. Murowany, trzypiętrowy i mocno rozbudowany. Ma wiele wejść, duży parking, na tyłach znajduje się plac, na którym stoją kontenery na śmieci i którędy podaje się wszelkiego rodzaju dostawy. Tędy także wywożone są zwłoki.

Szpital ma wiele oddziałów specjalistycznych (położniczo-ginekologiczny, chorób zakaźnych, chorób wewnętrznych, chirurgiczny, onkologiczny, intensywnej terapii i inne), laboratorium analityczne, stołówkę, aptekę. Na wyższe piętra można dostać się windami lub klatką schodową.

Osobne skrzydło szpitala stanowi pogotowie ratunkowe, gdzie można udać się z nagłymi przypadkami. Stąd blisko na oddział intensywnej terapii.

Należy oczywiście pamiętać, że koszty pojedynczej wizyty są wysokie. Jeśli nie posiada się ubezpieczenia, są horrendalnie wysokie, zaś przeleżenie tygodnia na jakimś oddziale prawdopodobnie może doprowadzić na skraj bankructwa.

Zobacz profil autora

651 Re: Szpital i pogotowie on Nie 14 Cze 2015, 17:13

- Dobrze- przytaknęła na słowa o znalezieniu trenera. Może to jest jakieś wyjście, ale musiala też ćwiczyć z Moirą czyli znów muszą znaleźć kogoś, kto ogarnie i ją i psa najlepiej. Bedzie tak samo ciężko jak z tym dietetykiem od tycia.
- Jasne - rozejrzała się za torebką i pewnie po nią sięgneła, wyciągajac wizytówkę, którą dostała kiedyś od dietetyka. Jego numer miała już wbity w telefon, wiec nie potrzebowała tego - Proszę - podała lekarzowi. - Ile to będzie trwać? - zerknęła na kroplówkę.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

652 Re: Szpital i pogotowie on Nie 14 Cze 2015, 17:18

Mężczyzna przyjął wizytówkę i zapewnił kobietę, ze przekaże dietetykowi wszystkie wyniki badań. 
- Jeszcze godzina. I może pani wracać do siebie. W recepcji odbierze pani recepty na leki na wzmocnienie i witaminy. I przez następne dwa tygodnie żadnych treningów. I może... dobrym rozwiązaniem byłoby zaciągnięcie rady psychologa?

Zobacz profil autora

653 Re: Szpital i pogotowie on Nie 14 Cze 2015, 17:21

- Dwa tygodnie? - uniosła brwi, przerażona - Ale.. ale.. Ja tak nie mogę.. - jak ona ma ćwiczyć niby z Moirą? Najlepiej im się biegało razem przecież!
- Psychologa? - tym razem zmarszczyła brwi. A ten po co?




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

654 Re: Szpital i pogotowie on Nie 14 Cze 2015, 17:23

- A chce pani wypocząć i móc trenować? Dwa tygodnie przerwy - zarządził.
- Tak... po tym co panią spotkało... widziała się pani z jakimś psychologiem? Może on pani porad jak umieć się ZRELAKSOWAĆ.

Zobacz profil autora

655 Re: Szpital i pogotowie on Nie 14 Cze 2015, 17:31

- Nie.. nie bardzo. To znaczy wcześniej w szpitalu psychiatrycznym.. - niechętnie mówiła, ale chyba musiała. - Ale później już nie - pokręciła lekko glową.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

656 Re: Szpital i pogotowie on Nie 14 Cze 2015, 17:33

Pokręcił głową.
- Proszę się zastanowić, dobrze? To by pomogło. Ale to pani decyzja.
Odparł, że za godzinę przyjdzie pielęgniarka i wyszedł.
Teraz mógł do niej przyjść brat.

Zobacz profil autora

657 Re: Szpital i pogotowie on Nie 14 Cze 2015, 19:24

Początkowo nie miał zamiaru wcale wracać do sali, z której go wywalono. W końcu jednak się uspokoił po maltretowaniu biednego krzaczka i wszedł z poważną miną, ze schowanymi rękami w kieszeniach.
- Kiedy wychodzisz? Ile będziemy czekać? - zapytał, siląc się na spokojny głos.



Zobacz profil autora

658 Re: Szpital i pogotowie on Nie 14 Cze 2015, 19:29

- Godzinę jeszcze - tak jej powiedział doktor, więc powtórzyła. Spojrzała na Howahkana i przez chwilę chciała go przeprosić, ale tak na prawdę za co? Nie było za co.
- Skąd się dowiedziałeś? Szpital cię poinformował?




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

659 Re: Szpital i pogotowie on Nie 14 Cze 2015, 19:43

- Mhm. - odpowiedział i pokiwał głową dla potwierdzenia swych słów. Przysiadł na szpitalnym krzesełku i oparł się przedramionami o kolana. Chwilę miał spuszczoną głowę, ale zaraz potem uniósł wzrok na Liluye.
- Eh ty... - rzucił tylko i pokręcił głową. - Dorosła kobieta, a takie głupoty strzela jedna za drugą. Liluye, ja osiwieję przy tobie. Na wojnie było łatwiej!



Zobacz profil autora

660 Re: Szpital i pogotowie on Nie 14 Cze 2015, 19:46

- Nie chciałam przecież skończyć w szpitalu - mruknęła, nie patrząc na niego, tylko na swoje dłonie i wenflon na jednej z nich.
- Dobrze wiesz, ze tak odreagowuje.. Zresztą, masz to samo - zerknęła na niego. On też wychodził i znikał, a potem wracał brudny, morky i padnięty.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

661 Re: Szpital i pogotowie on Nie 14 Cze 2015, 19:58

- Tak, ale ja doskonale znam swoje możliwości. I jadam, że aż hej. A ty najwyraźniej nie. I nie znasz umiaru. Cholera. Robisz mi przytyki, a to ty leżysz w szpitalnym łóżku! - wstał gwałtownie i machnął ręką w jej kierunku, chcąc przedstawić mizerny obraz jej samej. - Musisz się wziąć w garść. Musisz być silna. Hm...
Urwał na chwilę drapiąc się po czuprynie. Widać było, że to co chce powiedzieć, będzie mówił z niechęcią.
- Bo my nie jesteśmy słabi! Wiesz o kim mówię. O nas, naszych rodzicach, naszych dziadkach. Nigdy się nie poddawaliśmy naszym słabościom.
I skrzywił się już nie chcąc o tym mówić. Bo nigdy tego nie czuł. Ale wiedział, że siostra owszem, dlatego to wszystko mówił.



Zobacz profil autora

662 Re: Szpital i pogotowie on Nie 14 Cze 2015, 20:21

- Jem, tylko.. trochę za mało - wzruszyła lekko ramionami i poskubała plaster naokoło wenflonu - Porozmawiam z dietetykiem - uspokoiła go. Chociaż to nie było wyjście, bo przecież Lil i tak miała ustaloną dietę i tak, tylko.. nie jadła.
- Lekarz zaproponował trenera.. - dodala jeszcze. Nie powiedziała, że psychologa też.
Spojrzałą na niego zdziwiona tym tonem. Nigdy tak nie mówil, zawsze chciał się wyrwać z rezerwatu i denerwowalo go gadanie i rodziców i dziadków. I pewnie wszystkich innych naokoło. Zresztą nie tylko jego, wielu młodych chciało sie wyrwać.
- Zawsze musi być jakaś czarna owca w rodzinie - mruknęła cicho, bardziej do siebie.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

663 Re: Szpital i pogotowie on Nie 14 Cze 2015, 20:50

- Serio?! - huknął i podszedł do jej łóżka z wściekłością w oczach. Wyglądał jakby miał zamiar się zaraz zamachnąć i gruchnąć ją w łeb. Na szczęście się powstrzymał. Odetchnął kilkakrotnie i minął łóżko, po czym podszedł do okna.
- Kurwa, jak tak stawiasz sprawę to ja nie mam nic do dodania. - odparł, wpatrując się w okolicę za oknem. - Jeżeli to jest twoje usprawiedliwienie i wolisz być taka rozmemłana to proszę bardzo! Będę czekał w samochodzie.
Odwrócił się na pięcie i nie spoglądając na nią wyszedł do sali. Ale można było z łatwością zauważyć, że był cały spięty, a pięści miał zaciśnięte, aż mu kłykcie pobielały.



Zobacz profil autora

664 Re: Szpital i pogotowie on Nie 14 Cze 2015, 20:59

Przez sekundę myślała, że na prawdę jej strzeli. Ale nie, na szczęście, jej szczęście. A swoje pewnie nieszczęście, bo jakby to zrobił, to Lil po powrocie pierwsze co by zrobiła to spakowała swoje rzeczy i poszła.. W sumie nie wiedziala gdzie. Kupiłaby sobie znów przyczepę i grzała się w niej jak sardynka jak ostatnie trzy lata.
Nie odezwała się i odprowadziła go tylko wzrokiem. Wyczekała aż kroplówka zejdzie i lekarz do niej przyjdzie wszystko poodłączać. Pewnie ją dowieźli do wyjścia na wózku i musiała zapewnić, ze ktoś na nią czeka. Bo czekał. Wściekły brat. Przez chwilę miała ochotę iść na autobus, ale nie czuła się najlepiej. Podreptała więc do samochodu, gdy już go znalazła na parkingu i wsiadła na miejsce pasażera, też bez słowa.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

665 Re: Szpital i pogotowie on Nie 14 Cze 2015, 21:04

Nie spojrzał na nią. Nie odezwał się. Ciężko powiedzieć co mu się w głowie kłębiło. Z miny ciężko było cokolwiek wyczytać. Pojechali do domu.

zt oboje > OW



Zobacz profil autora

666 Re: Szpital i pogotowie on Pon 15 Cze 2015, 14:53

<- Arizona Drive

Ebenezer zajechał pod gmach szpitala, przepuszczając najpierw dwie karetki, które wyjeżdżały z zatoki. Gdy już miał możliwość - wjechał na parking, parkując możliwie jak najbliżej wyjazdu. Ot, jakby się gdzieś śpieszył.
Reynolds przeszedł przez główny hol, stając przed wielką tablicą z informacjami, co, gdzie i na którym piętrze się znajduje. Patrzył nieuważnie, bo nie zwracał uwagi na to, co jest. Wiedział doskonale. Kostnica na dole, laboratoria na piętrze po prawej... zaszedł do niewielkiego sklepu, żeby może nie kupić jakiegoś prezentu, a jakąś słodycz! Zresztą, miał przy sobie pakunek, więc jeśli chodzi o upominki - o tych zawsze pomyślał.
Przeszedł może na pierwsze piętro po schodach, ale potem uznał, że skoro winda znajdywała się na tym piętrze i ludzie włazili. Wcisnął odpowiedni przycisk na panelu i - o dziwo - w milczeniu zajechał na kondygnację, której cyfrę wcześniej wybrał. Wysiadł z windy jako jedyny na tym piętrze i spojrzał niepewnie na podwieszoną tablicę Onkologia dziecięca, która prowadziły go w jedną stronę korytarza. Nie był tu pierwszy raz, ani ostatni. Reynolds poprawił kraciastą koszulę o ciemnoniebieskim i szarym ubarwieniu, a potem zmierzwił swoje nieco kręcone włosy, wzdychając cicho i ciężko zarazem. Zamiast iść do sal, w których leżały dzieciaki, on skierował się do pomieszczeń, w którym miała miejsce chemioterapia. Nietrudno było dostrzec znajomy wyraz twarzy u chłopca, któremu już poskąpiono włosów, a waga opadała niezbyt zadowalająco. Mimo tego - widok na jego twarzy był czymś, co pewnie sam Eb chciałby widzieć na co dzień, a niestety nie mógł. I to go bolało.
- Cześć młody - przywitał się, sprzedając dzieciakowi żółwika, a gdy ten wykonał kuksańca w ramię to Jools udał, że go zabolało. Kiwnął do znajomej pielęgniarki, a potem przysunął sobie obrotowy stołek, na którym zasiadł. - I co, boli? - spytał wskazując na żyłkę, przez którą przemykała cała chemia.
- Troche, później będzie, nie? Ale wiesz... to mi da siły potem - zaśmiał się dwunastolatek, który wskazywał na swoją rękę, nieco bladą. Zresztą jak cała część ciała. Spojrzał na pakunek. - To dla mnie?
- No, no, radioaktywne sprawy i skończysz jako kurdupel pająk czy inne wymyślone cosie, huh? - powiedział z uśmiechem, a potem skinął lekko. Podał opakowanie. - Później rozpakujesz. Kończy ci się? - spytał, mając na myśli cały proces. Pewnie młody został wyręczony w odpowiedzi przez pielęgniarkę, która przyznała, że zaraz będą kończyć i da im wózek, na co obaj przystanęli chętnie. Tak też się stało, kiedy kobieta o przyjemnej aparycji odłączyła chłopaczka. Jools wówczas wyręczył i pomógł mu przenieść się na wózek inwalidzki, który był zdobiony tak, by dzieci nie były jakoś przerażone. Z młodym wyjechał z sali, aby pędem mogli przecisnąć przez korytarz, zakręcając mocniej czy słabiej. Głównie w postaci zabawy, żeby trochę rozweselić i siebie, i chłopaka. Oczywiście, uważał na to, żeby nie zrobić krzywdy.
W końcu jednak dojechali do sali, w której młody dźwignął się na łóżko, rozpakowując prezent. Ten okazał się jakimś wielkim komiksem o Niesprecyzowanym Superbohaterze i dodatkowo były dwie gry do jego Gameboya, co to od Joolsa dostał.
- Kiedy rodzice będą? - spytał Reynolds, siadając obok młodego i wziął karty do ręki, tasując je.
- E, tata ma chyba być pod wieczór, a mama za godzinę - odparł. - A co, chcesz się z nimi widzieć? - spytał, przekładając grę w swoim sprzęcie, a prezent, po podziękowaniu w postaci objęcia szyi kierowcy, odłożył na bok.
- Może kiedyś, młody - przyznał Jools z uśmiechem, zaraz rozkładając karty i wtedy przez co najmniej dwie godziny spędził czas z młodym, grając z nim to w wojnę, to w makao, jakby normalnie grał o swoje życie. Co nie miara się zaśmiał.
Pożegnał się z chłopakiem, który robił się śpiący i już przysypiał. Następnie wyszedł z sali i przeszedł do głównego korytarza, by tam usiąść na schodach i zapłakać zauważalnie, przy czym przetarł swoją twarz, nieco wilgotną od łez, dłońmi i się nad czymś zastanowił. No, raczej to nie było łatwe. Raczej na pewno.
Musiał się przejść.

/ zt, AC ogólnie ->

Zobacz profil autora

667 Re: Szpital i pogotowie on Pon 15 Cze 2015, 20:09

/ po raz drugi, 11.09

Liluye po raz drugi trafiła do szpitala. I to w ten sam dzień. Nie zamierzała się kłócić i mówić, że sobie poradzi bo może faktycznie przyda jej się badanie na głowę. Czy coś. Wiec bez słowa dała się badać na co tam chcieli.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

668 Re: Szpital i pogotowie on Pon 15 Cze 2015, 20:33

/ 11.09.2013

Po kilku godzinach i kilku badaniach, w końcu Liluye dostała wypis. Nic nie znaleźli. Dostała opatrunek na guza. Oczywiście, wypytali, skąd te rany i siniaki, ale jeśli dziewczyna nic nie powiedziała - nikt nie wezwał policji.

Sally już czekała na nią w holu.



Zobacz profil autora

669 Re: Szpital i pogotowie on Pon 15 Cze 2015, 20:58

Oczywiście że nic nie powiedziała. Co by się nie działo Howie był jej bratem.
Wyszła na hol.
- Dzięki że przyjechałaś, nie chce wracać sama jak to drugi raz dzisiaj.. możemy iść.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

670 Re: Szpital i pogotowie on Pon 15 Cze 2015, 21:17

Pokiwała głową.
- Chcesz żebym... została z tobą w domu? - zapytała nieśmiało, gdy wychodziły na parking. Otworzyła drzwi i zaprosiła dziewczynę do swojego skromnego auta.
- Mogę zostać.



Zobacz profil autora

671 Re: Szpital i pogotowie on Pon 15 Cze 2015, 21:35

- A Sue? - zapytała patrząc na nią i wsiadając do samochodu. Potem pomyślała, że Sally tez pewnie chce odpocząć, kilka godzin bez dziecka dobrze jej zrobi.
- Wiesz co.. właściwie byłabym wdzięczna jakbyś mogła zostać - postanowiła. Zapięła pas, siadając wygodniej.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

672 Re: Szpital i pogotowie on Pon 15 Cze 2015, 22:27

- Sue, młoda czy stary? - zaśmiała się.
- Mała zostanie u matki,a  zdanie Bakera... no, cóż. może i jest moim ojcem, ale nie ma praw ami rozkazywać z kim się widuję.
Odpaliła samochód i wyjechała z parkingu.



Zobacz profil autora

673 Re: Szpital i pogotowie on Pon 15 Cze 2015, 22:34

- No w sumie to oba - uśmiechnęła się lekko. Aż dziw. Za to coraz bardziej bolała ją głowa.
- cieszę się, że są jeszcze osoby, które chcą się ze mną widywać - dodała. I pewnie pojechały do jej domu.
Zt - dom Lil i Howahkana




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

674 Re: Szpital i pogotowie on Czw 16 Lip 2015, 15:21

/dom autumn

Dojechały na miejsce i pewnie zabrano Autumn na porodówkę. Chciała przecież cesarkę!




Zobacz profil autora

675 Re: Szpital i pogotowie on Czw 16 Lip 2015, 15:23

Foxx załatwiła sobie zastępstwo w pracy. Chwycila torbę Autumn i poszła czekać na korytarzu.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 27 z 32]

Idź do strony : Previous  1 ... 15 ... 26, 27, 28 ... 32  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach