Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Szpital i pogotowie

Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 30, 31, 32  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 31 z 32]

1 Szpital i pogotowie on Pią 06 Cze 2014, 18:49

First topic message reminder :

Szpital w Appaloosa City to potężny kompleks. Murowany, trzypiętrowy i mocno rozbudowany. Ma wiele wejść, duży parking, na tyłach znajduje się plac, na którym stoją kontenery na śmieci i którędy podaje się wszelkiego rodzaju dostawy. Tędy także wywożone są zwłoki.

Szpital ma wiele oddziałów specjalistycznych (położniczo-ginekologiczny, chorób zakaźnych, chorób wewnętrznych, chirurgiczny, onkologiczny, intensywnej terapii i inne), laboratorium analityczne, stołówkę, aptekę. Na wyższe piętra można dostać się windami lub klatką schodową.

Osobne skrzydło szpitala stanowi pogotowie ratunkowe, gdzie można udać się z nagłymi przypadkami. Stąd blisko na oddział intensywnej terapii.

Należy oczywiście pamiętać, że koszty pojedynczej wizyty są wysokie. Jeśli nie posiada się ubezpieczenia, są horrendalnie wysokie, zaś przeleżenie tygodnia na jakimś oddziale prawdopodobnie może doprowadzić na skraj bankructwa.

Zobacz profil autora

751 Re: Szpital i pogotowie on Wto 29 Wrz 2015, 17:15

01.03.14, z Eaton Street

Obie dziewczyny przewieziono do szpitala. Czekało je cały szereg badań krwi, prześwietleń, tomografii oraz wywiadu lekarskiego.
Teddy musiała dać znać w pracy, że przez kilka dni może się nie pojawić. Poza tym wiedziała, że muszą ustalić oficjalną wersję zdarzeń. Wszystko to ją przytłaczało, ale pewnie Reginie było ciężej, w końcu to ona była celem.
/zt



Zobacz profil autora

752 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 13:50

/ 13.03.2017 r., godz. 19:00

Po dwudziestoczterogodzinnym dyżurze każdy wyglądałby jak zwłoki, nie mając siły nawet oddychać. Podobnie działo się z Catherine. Jednak próżność nie pozwalała jej na wyglądanie jak kawałek gówna. Po każdej interwencji, wezwaniu czy czymkolwiek innym szła się odświeżyć i doprowadzić do porządku. A na zmęczenie miała zawsze jakieś cukiereczki, dzięki którym potrafiła pracować tyle czasu. W końcu niedawno zwolniło się miejsce ordynatora neurochirurgii, a ona pięła się po szczeblach właśnie w tym kierunku. Udając wspaniałą samarytankę, pomocną, miłą i czułą. Tak naprawdę pacjentów miała głęboko gdzieś, a liczyły się dla niej wyniki. Udane operacje beznadziejnych przypadków były niczym złoto mieniące się w kopalni.
Dużo czasu spędzała w pracy lub na imprezach z ludźmi ze szpitala. W domu była rzadko, podobnie jak jej mąż. Mąż, żart jakiś! Przypominali sobie o sobie, gdy mieli chcicę. Lub, gdy trzeba było podjąć ważną decyzję w sprawie któregoś z dzieciaków. Wtedy zwykle odpowiedzialność zwalali na drugą połówkę. Łączył ich papier. Nie miłość, przywiązanie, zaufanie, czułość.
Wychodziła właśnie z sali operacyjnej, ściągając czepek z głowy oraz maskę z twarzy. Westchnęła, kierując się do rejestracji, z której wołała ją pielęgniarka. Papierkowa robota. Kilka dokumentów do podpisywania. Przeglądając któryś z kolei, sięgnęła do kieszeni fartucha, wyciągając żółte pudełeczko z tabletkami. Wyciągnęła jedną i połknęła pośpiesznie. Szybko schowała opakowanie i wróciła do podpisywania, nachylając się lekko nad ladą, a włosy przesłoniły jej twarz.
- Pierdolone papiery... - burknęła pod nosem, chwytając tabliczkę z rozpiską pacjentów na oddziale i ruszyła z kopyta dalej, nie patrząc zza firany włosów.



Zobacz profil autora

753 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 14:27

Cath szła przed siebie, nie zwracając uwagi na ludzi spacerując po korytarzach. Pielęgniarki zwinnie unikały zderzenia z lekarką, doskonale wiedząc w jakim humorze możne być Hernandez. Pacjenci także byli nauczeni, by nie wchodzić w drogę kobiecie. 
Ale trafił się ktoś, kto się do zasady nie dostosował.
Jakiś mężczyzna, trochę ponad lat trzydzieści. Z niedbałym zarostem, poczochranymi, kręconymi włosami. Zatrzymał się tuż naprzeciw Catherine, nie ustępując z miejsca. Uśmiechnął się do niej, ale nic nie powiedział.

Zobacz profil autora

754 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 15:01

Może i lekarka była w dobrym humorze czasami, ale i tak rzadko ktokolwiek wchodził jej w drogę. Jednak znalazł się jakiś gościu, który miał gdzieś to, czy Hernandez się spieszy czy nie. Wpadła na niego z impetem, a tabliczka wypadła jej z rąk. Stuknęła obcasami zszokowana (tak, tak, obcasy, zawsze i wszędzie). Uniesione brwi zaraz się zmarszczyły, gdy z zaskoczenia jej mimika przeszła we wściekłość.
- Czy Pan zwariował? Spieszę się do pacjenta, a Pan tak wtargnął na moją drogę - mruknęła, zbierając z podłogi papiery. Gdy się wyprostowała zlustrowała uważnie gościa. Chciała go minąć i ruszyć dalej, by nie mieć z tym niechlujem więcej do czynienia. Zarzuciła gniewnie włosami.



Zobacz profil autora

755 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 15:04

Mężczyzna nic nie powiedział. Wciąż się uśmiechał a dłonią sięgnął do kieszeni spodni. Wyciagnął z niej kopertę, złożoną w pół. Podał Cath.
Nie było ani nadawcy ani adresata, żadnego znaczka. 
Gdy tylko Hernandez odebrała list, nieznajomy ją wyminął i skierował się do wyjścia. 
Jeśli kobieta otworzyła przesyłkę, zauważyła list i dosyć znany jej charakter pisma.

Zobacz profil autora

756 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 15:13

Zanim zdążyła minąć nieznajomego to pomachał jej przed oczami kopertą. No, może nie pomachał, ale na pewno zauważyła co chciał jej przekazać. Zanim wzięła kopertę, spojrzała tylko myśląc, że to jakaś łapówka, której nie przyjmowała za żadne skarby... przy świadkach. Jednak zobaczyła, że koperta jest zupełnie płaska. Wzięła do rąk i odwróciła papier kilkakrotnie w rękach.
Jeszcze się obejrzała na gościa, który ruszył do windy. Potem rozejrzała się po korytarzu i ruszyła szybkim krokiem, by zaraz znaleźć się w pustej sali, gdzie pacjentka najprawdopodobniej pojechała na badania.
Otworzyła pośpiesznie kopertę, rwąc ją trochę i dobierając się do środka, czytając.



Zobacz profil autora

757 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 15:20

Catherine,


po pierwsze, proszę cię, byś zaraz po przeczytaniu tego listu, zniszczyła go. 
Nie martw się, będę doskonale wiedział, jeśli tego nie zrobisz. 
Piszę tylko po to, by cię ostrzec. Nie wychylaj się. Mimo, że wielu z nich już nie ma
to największe gnidy pozostają w ukryciu.
Ale co zrobisz - twoja sprawa.
Bylebyś dziecka nie narażała.


A.

Zobacz profil autora

758 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 15:38

Z każdym kolejnym przeczytanym słowem dłonie drżały jej coraz bardziej. Doskonale poznawała to pismo. Po takim czasie. Po tylu miesiącach i latach jej serce zadrżało znów, a żołądek ścisnął się boleśnie. Troszczył się o nią. Naiwnie w to wierzyła, nadal. O tak, na pewno mu na niej zależało. Nie pisałby przecież tego.
Gnidy nadal pozostawały w ukryciu. Ale przecież mało kto wiedział, że ona należała kiedykolwiek do Familii. Że miała układy ze Smithem. Doszły ją plotki, że Skittles kropnął w kalendarz. Milo siedział w pierdlu. O tej gnidzie, Tyrsenie nie słyszała od dawna. Zatem musiało chodzić o kogoś postawionego wyżej.
Cath przejechała opuszkami palców po literach swojego imienia, napisanych przez NIEGO. Zaraz potem przytuliła ten marny skrawek papieru do piersi i westchnęła przeciągle. I co ona miała teraz zrobić. Ile ona by dała, że ujrzeć go raz jeszcze. Usłyszeć jego głos. Oddała by tego dzieciaka, którego miała nie narażać, dla tego wszystkiego. By odzyskać Smitha. "Odzyska". Brutalna prawda, lecz prawdziwa.
Dopiero po dobrej chwili dotarło do niej o co ją prosił. Nie wychylać się. Nawet takie niewinne wypisywanie lewych recept? Musiała to przemyśleć.
I musiała pozbyć się tego listu, mimo tego, że bardzo nie chciała. Chciała czyta go co wieczór do poduszki, gdy mąż będzie już chrapał w łóżku, obok niej. Ale była posłuszna Smithowi, od zawsze na zawsze.
Wyszła z sali i ruszyła do toalety. Po drodze zaczepiła ją pielęgniarka, ale ta ruszyła dalej nie zatrzymując się. Gdy już wylądowała w toalecie to list został wpuszczony w kanał. Dosłownie.
Wyszła z toalety i oparła się o ścianę, ponownie wzdychając przeciągle. Zrobiło jej się gorąco.



Zobacz profil autora

759 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 15:44

Nie wiadomo ile czasu Cath spędziła w toalecie. W końcu musiała stamtąd wyjść, bo pielęgniarki ją wzywały. Upierdliwe kobity, stojące pod toaletą i tylko czekające na okazję do kolejnego obgadywania Catherine za plecami!
Gdy w końcu Hernandez wróciła do pracy, kończąc dyżur, w holu napotkała kolejną osobę. Tym razem znająmą. 
Szeryfa McConnora. W mundurze. Pytającego właśnie o Catherine.

Zobacz profil autora

760 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 18:42

Przylgnęła do ściany i zrobiła wielkie oczy. Serce jej stanęło, a w gardle pojawiła się wielka gula. Aż się zachłysnęła powietrzem. Planowała uciec gdzie pieprz rośnie.
Po co on chciał coś od niej? W sprawie żony? Na pewno nie, szczególnie, że Pani McConnor CHYBA na innym oddziale. Po tylu godzinach Cath już sama nie pamiętała i wszystko zaczęło jej się mylić. Po prostu chciała odpocząć. Albo się upić. O, to dobry pomysł!
Zrobiła zatem krok w bok, chcąc uciec do socjalnego na końcu korytarza. Była już po dyżurze i miała gdzieś czy ktoś coś od niej chciał. Była po pracy.



Zobacz profil autora

761 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 19:19

Ale McConnor ją przyuważył. Zaczął się ku niej kierować, bez uśmiechu, z surowym wyrazem twarzy. Jeszcze tylko brakowało, żeby zaczął wymachiwać odznaką.
- Pani Hernandez! Długo się nie widzieliśmy.
głos miał pewny i doniosły. Raczej nie brał pod uwagę tego, by Cath go zbyła.
- Możemy porozmawiać?

Zobacz profil autora

762 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 19:32

Zatrzymała się w pół kroku i skrzywiła lekko, odwracając się w stronę szeryfa z ociąganiem. Stuknęła obcasem i zagarnęła włosy za ucho.
- Khm, tak? O co chodzi? - chrząknęła i burknęła niewyraźnie, rozglądając się po korytarzu i obdarzając mężczyznę niewielką uwagą. Ręce skrzyżowała na piersi. - Tylko proszę szybko, bo jestem już po pracy i naprawdę muszę jechać do moich kochanych dzieci.
Grała wzorową matronę.



Zobacz profil autora

763 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 19:51

- To zajmie tylko chwilę - mężczyzna sięgnął po notatnik. Coś w nim sprawdził, kiwając powoli głową.
- Wie pani, wciąż trwają śledztwa w sprawie kartelu. Tak... po tylu latach. Ale co zrobić? Burokracja... aj to bym juz dawno...
Machnął ręką na to co mówił.
- Chodzi o uzupełnienie zeznań... gdzie była pani dnia, w którym Anthony Smith przyznał się do morderstw?

Zobacz profil autora

764 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 20:05

Wyprostowała się jak struna, gdy Szeryf zapytał o sytuację sprzed trzech lat. Stłumiła wzdrygnięcie, gdy usłyszała nazwisko Smith oraz wyobrażenie tego jak go zakuwają w kajdany.
Co robiła trzy lata temu w dniu kiedy Smith się przyznał? Jak to możliwe żeby pamiętała takie rzeczy.
- Yyy, wie Pan, ciężko pamiętać każdy konkretny dzień sprzed trzech lat. Ale zapewne byłam ubabrana po pachy w dziecięcych kupach i ślinie, mając niemowlę - uniosła brwi z wymowną miną świadczącą o tym, że jest doprawdy zażenowana tymi pytaniami. Wzruszyła do tego ramionami. - A czemu Pan pyta? Jestem nagle o coś oskarżona? Nawet za bardzo nie znałam tego człowieka. Ale to było wielkie wydarzenie, że wypaplał wszystko. Wtedy jeszcze siedziałam w OW.



Zobacz profil autora

765 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 20:09

Zaczał cos zapisywać.
- Spokojnie, spokojnie.Po rpostu naprawiamy coś co ktos inny zepsuł. Nie wymagam od pani takiej pamięci. To tylko formalnosc, we pani.
Spojrzał na nią uważnie, chwilę jednak milcząc.
Długopis znowu przejechał po kartkach notatnika.
- O nic nie ejst pani oskarżona. No... chyba, ze się pani nagle chce do czegoś przyznać.

Zobacz profil autora

766 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 20:44

Prychnęła i pokręciła głową, a zaraz potem roześmiała się.
- Chyba Pan żartuje. Co za bezsensowne stwierdzenie. Do czego mam się przyznawać? Chyba do dwudziestej wymienionej pieluchy o trzeciej nad ranem.
Przekrzywiła głowę i zmrużyła oczy.
- Wydawało mi się, że wszystkie rzeczy zostały wyjaśnione, czyż nie? Chyba sam Pan... Jak mu tam Wam wszystko wyśpiewał? Aż taki burdel macie u siebie w biurze?
Prychnęła ponownie.
- Gdyby się to stało w szpitalu, proszę... Tutaj na szali jest ludzkie życie, nie możemy sobie pozwolić na taki bałagan.



Zobacz profil autora

767 Re: Szpital i pogotowie on Sro 23 Sie 2017, 21:57

Pokręcił głową z niewielkim uśmieszkiem.
- Spokojnie. Czemu pani jest taka nerwowa? Uzupełniamy akta, żeby wszystko było jasne. Nie zna pani i nie widziała tego dnia Anthony'ego Smitha. Tak?
Zastukał długopisem o notes.
- Tak mam napisać?
A co do służby zdrowia, to miał wiele złego do powiedzenia. oj, on już zna te wasze kolejki i rachunki! Lecz ugryzł się w język, bo Cath była gotowa go opluć jadem.

Zobacz profil autora

768 Re: Szpital i pogotowie on Czw 24 Sie 2017, 08:43

Podrapała się wypielęgnowanym paznokciem, chwilę zwlekając z odpowiedzią.
- Nerwowa? Bo mi Pan zawraca głowę po dwudziestoczterogodzinnym dyżurze. Nie widziałam tego Smitha, nawet nie wiem dokładnie jak on wygląda. Tak proszę napisać, co tam Pan chce.
Machnęła niedbale ręką i przestąpiła z nogi na nogę z niecierpliwością. Myślami była zupełnie gdzie indziej. Wciąż przy liściku od jej jedynej, prawdziwej i wielkiej miłości, hehe.
I owszem, jadem by splunęła.
- Czy coś jeszcze, Szeryfie?



Zobacz profil autora

769 Re: Szpital i pogotowie on Czw 24 Sie 2017, 09:18

Chwila ciszy ze strony szeryfa, przerywana tylko co jakiś czas odgłosem pisania w notesie. Mężczyzna łypał spode łba na Catherine, jakby z tej jej nerwowości miał wyczytać jakieś zeznania. 
- Nie, nie... to już wszystko.
Zamknął kajecik, chowając go go do kieszeni spodni.
- Jeśli by pani się jednak zdecydowała coś więcej powiedzieć... albo zauważyła coś niepokojącego to proszę dać znać. Dzwonić nawet do mnie osobiście.
Uśmiechnął sie łagodnie, po czym po raz kolejny sięgnął do kieszeni - tym razem koszuli. A z niej wyciągnął wizytówkę.

Zobacz profil autora

770 Re: Szpital i pogotowie on Czw 24 Sie 2017, 09:27

Odetchnęłaby z ulgą, gdyby nie fakt, że Szeryf wciąż stał przed nią. Jednak nie męczył jej już więcej. Zamknął ten swój notesik, przerywając bazgranie po nim. Jednak nie odpuszczał tak łatwo. Zdecydowała coś więcej powiedzieć?
- Nie mam o czym decydować, bo nic więcej nie wiem - wycedziła przez zęby, tracąc powoli cierpliwość. McConnor trafił na mur. Nieświadomy niczego, trafił do osoby najbardziej oddanej i lojalnej Smithowi.
Zaraz jednak opamiętała się szybko i uśmiechnęła słodko w stronę Szeryfa.
- Oczywiście Panie Władzo. Oczywiście - chwyciła wizytówkę w tym lekkim uśmieszkiem. Zaraz jak tylko mężczyzna zniknie z jej pola widzenia planowała po prostu wywalić ten skrawek tekturki do kosza. Z jej strony mogli liczyć na zero współpracy.



Zobacz profil autora

771 Re: Szpital i pogotowie on Czw 24 Sie 2017, 09:46

Pokiwał głową, wciąż sie lekko uśmeichajac do Cath.
- Już pani nie męczę. Proszę uważać na siebie i dzieciaki. 
Lekko zasalutował, przykładając dłoń do ronda kapelusza. Ach, McConnor i jego kapelusze! 
- życze miłego dnia. Niech pani odpocznie.
Wreszcie się wycofał. Powolnym krokiem skierował się do holu, przechodząc przez poczekalnię. Trochę zajęło, nim zniknął z oczu Cath. Ale gdy tak się stało, kobieta mogła być pewna, że szeryf już nie zawróci.

/zt

Zobacz profil autora

772 Re: Szpital i pogotowie on Czw 24 Sie 2017, 10:06

Skinęła głową, gdy Szeryf chwycił za kapelusz.
- Tak zrobię - odparła jedynie, żegnając go jednocześnie tymi słowami. Stała w bezruchu, w uniesioną dłonią, trzymającą wizytówkę. Czekała, aż McConnor zniknie za rogiem. Gdy tak się stało, wyrzuciła kartonik do pobliskiego kosza na śmieci i ruszyła spokojnym krokiem w stronę pomieszczeń socjalnych, by się przebrać, wyjść ze szpitala i pójść do pubu na drinka. Normalna matka poleciałaby zaraz do dzieci. Nie ona.

zt



Zobacz profil autora

773 Re: Szpital i pogotowie on Nie 27 Sie 2017, 14:34

/Niedziela, 11.03.17r., przed godziną 14/

Na parking szpitala powoli, dumnie wjechał Passat.
Edward czuł się już gotowy - on uzbrojony był w Glocka i gaz pieprzowy, torba z Remingtonem leżała na podłodze przy fotelu bocznym, lokalizator przestudiowany i gotowy leżał na siedzeniu zaraz obok szczelnie zapakowanego w worek fiolowy zestawu powiększonego Wieśniaka z DuckDonalda. W kieszeni Tyrsen miał karteczkę samoprzylepną z przygotowanym, koślawym napisem.
"Przepraszam porysowałem ci auto.
Zadzwoń pod xx-x-xxx-xx"

Numer był drugim numerem Edwarda.

Niespiesznie Passat sunął się po parkingu, kiedy jego kierowca wyszukiwał parkingu dla pracowników szpitala i, jeśli los da, parkingu imiennego Cath. W końcu była poważnym (khe khe) lekarzem, prawda?
Czuł, że nie będzie to takie proste.



Zobacz profil autora

774 Re: Szpital i pogotowie on Nie 27 Sie 2017, 15:05

Sunąłeś po zapełnionym parkingu. Samochody od czasu do czasu wyjeżdżały i wjeżdżały nowe. Jak pod supermarketem. W końcu znalazłeś parking pracowniczy - rzeczywiście, niektóre miejsca były imienne.

Rzut na ślepy los.
1,2,3 - Niestety nie było miejsca parkingowego o nazwisku Hernandez lub Dudu, imienne miejsca były tylko dla ordynatorów i dyrektora szpitala.
4,5,6 - Catherine posiadała swoje miejsce parkingowe jako pełnoprawny doktor.

Zobacz profil autora

775 Re: Szpital i pogotowie on Nie 27 Sie 2017, 15:16

5

Jenkinson
Cloud
Smith
...
HERNANDEZ!

JEST!
Dobra, dobra. Wdech, wydech.
Jest idealna pogoda, idealna pora, wszystko pójdzie jak z płatka.
Edward przystąpił do realizacji planu.
Jego passat skręcił delikatnie w prawo i niebezpiecznie zbliżył się do samochodu doktor Hernandez aż usłyszał delikatne.
SHRRRRRRR
Stop. Ręczny. Tyle wystarczy.

Edward rozejrzał się i chwycił nadajnik a następnie wsadził go do kieszeni, nie zwalniając jednak uścisku. Drugą rękę już miał zajętą karteczką.
Teraz tylko pozostaje wsadzić karteczkę za wycieraczkę i włożyć nadajnik pod podwozie.
- O kurwa. - mruknął. - Ale straty będą, muszę aż zobaczyć - usprawiedliwił się i schylił się aby jak najdokładniej i jak najszybciej przyczepić urządzenie.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 31 z 32]

Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 30, 31, 32  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach