Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Bar i salon gier "Chaco Taco"

Idź do strony : Previous  1 ... 13 ... 22, 23, 24

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 24 z 24]

1 Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pią 15 Maj 2015, 12:13

First topic message reminder :

Chaco Taco to jedno z ulubionych miejsc mieszkańców Old Whiskey. To za sprawą licznych maszyn, które pochłaniają skromne pensje w zamian za kilka minut rozrywki i nadzieję na wygraną.
Jest to budynek wolnostojący, ogłaszający się krzykliwym szyldem. Na pierwszy rzut oka wydaje się zaniedbany, tylne ściany pokrywa graffiti - jednak wewnątrz prezentuje się jednak nieco lepiej. Można tu usiąść przy białej ladzie i zamówić specjalność: czekoladowe tacos! W ofercie znajdują się też tortille i inne przekąski. Wybór alkoholi nie jest zatrważający: głównie piwo, tequila i różne kolorowe drinki. Część lokalu zajmują białe, plastikowe stoliki i krzesła, tyły zaś to strefa rozrywki. Są tu dwa stoły do gry w piłkarzyki, kilka jednorękich bandytów, flippery (znane także jako pinball) i parę symulatorów, dzięki którym zagramy w strzelankę lub wyścigi samochodowe.






JEDNORĘKI BANDYTA  


  1. Grę na Jednorękich bandytach można przeprowadzić w dwóch lokacjach w Old Whiskey – Chaco Taco i Kasynie.
  2. Żeby rozpocząć grę, należy napisać posta zaczynającego w jednej z powyższych lokacji oraz określić jaką stawkę pieniężną wprowadza gracz przez losowaniem. Jedna stawka = jedno losowanie.
  3. Minimalna stawka – 1$, maksymalna – 100$ (na jedno losowanie).
  4. Po określeniu stawki, gracz wykonuje potrójny rzut kostką w temacie RZUT KOŚĆMI, ustawiając opcję „Jednoręki bandyta”. Po prawidłowo wykonanym rzuci, powinny się pokazać trzy grafiki przedstawiające obrazki charakterystyczne dla Slot Machines
  5. Żeby wygrać, musisz wylosować trzy identyczne obrazki. Każda grafika ma przypisany swój mnożnik, to znaczy, są one odpowiednio punktowane, co jest opisane w tabelce poniżej. Gdy wylosujemy już 3 identyczne obrazki, mnożymy swoją postawioną stawkę przez określony mnożnik – to daje naszą wygraną. Uwaga, liczą się tylko te pieniądze postawione bezpośrednio przed wygranym losowaniem.
  6. Np. Jeśli wylosujemy potrójny symbol „7”, stawiając wcześniej 100$ - wygrywany 700$.
  7. Wszystkie wygrane oraz straty wpisujemy w RACHUNKACH.   


SymbolWartość 
Czereśnie*2
Cytryna*3
Banan*4
$*5
BAR*6
7*7
Dzwon*8
Serca*9
Koniczyna*10






Na szczęście dla Cath, Smith był na tyle wkurwiony, żeby nie reagować na to, że powiedziała o jego córkach "gówniarze". Co jak co, ale tylko on ma prawo tak gadać. 
W telewizji pokazali jak Gabrielle wyskakuje z bronią na jego dzieci.
- O kurwa, ale ta to pierwsza dostanie - odgrażał się.
- Gdzie ich wiozą? Ja pierdolę, nie wiem czy mam drobne - spojrzał do portfela, szukając kasy na kaucję.

Zobacz profil autora

576 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pon 03 Sie 2015, 22:33

- Nie ma sprawy, to był dobry moment - odparł, kiwając mu głową niemal w podzięce. Zawsze jak chciał być miły i odezwać do rodziców, to potem trochę żałował, bo matka zaczynała opowiadać historie swoje, sąsiadów, siostry, z pracy, o nadchodzących imprezach, i kiedy nas odwiedzisz, i po pięciu minutach miał dość. Ale bardzo lubił swoją rodzinę.
- Em, nie, no, nie wiem. Może. Jak będę, ehehe, w nastroju - poruszył brwiami. Kurczę, nie wiedział co zrobić. Zresztą, młoda Ramirez siedziała w pierdlu.
- Ale spokojnie, ja przynajmniej nie będę mówił o kupowaniu tamponów - uprzedził, czując, że pakuje się w tą głupotę zupełnie niepotrzebnie. I gdy Jools wyciągnął do niego dłoń, chwilę się wahał. Nie no, kurde, bez sensu.
- Vincent Vega - odparł, parskając cicho pod nosem i kręcąc w rozbawieniu głową. - Nie wolisz piwa? - spytał, unosząc po chwili swoją szklankę.



Zobacz profil autora

577 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pon 03 Sie 2015, 22:48

Ach, tak! Jak się czasem ludzie rozgadają to można zemrzeć. Jeszcze poczucie winy, gdy człowiek szybciej chce się rozłączyć, a żal przerwać. Natomiast oburzenie z drugiej strony, nic nowego.
- Ahahah, dobra, czaję - i jak tu powiedzieć, że Jools już po czterdziestce? Ani nie wyglądał, ani się nie odzywał! Co dobrze świadczy - był młody duchem, miał dość lekkie podejście do życia, a troski prywatności były dzielone z tymi, którym ufał. Lub bagatelizowane przez niego. Jedno z dwojga, ale zawsze dobra odpowiedź!
- Nie, lepiej nie mówić. Siara trochę, choć można pogratulować za zaufanie i że się nie wstydzą faceci łazić - pokiwał głową. Pamiętał, jak na początku to był bliski śmierci nim podszedł do półki z tymi wszystkimi higienicznymi artykułami. Bogowie, tragedia to była. Skrzydełka, nie-skrzydełka, pół-skrzydełka, a cholera nawet spadochroniaste jakieś. No, nie czaił, konkretnie!
- A jednak nie George Glass? - zapytał ze śmiechem i spojrzał na piwo.
- Nawet jakbym chciał, a chcę, to nie mogę. Praca, więc sporo jeżdżenia - przyznał. Na moment zdawał się być niezadowolony, ale zaraz zmienił temat, choćby na moment.
- Jak się stałeś Glassem? Omyłkowo?

Zobacz profil autora

578 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pon 03 Sie 2015, 23:01

- Prawda, prawda - kiwnął głową. On ten dramat przeżył raz czy dwa. Raz, jak siostra zaczęła histerię, że się absolutnie nie ruszy, bo umiera, i on biedak musiał zaiwaniać do West Marketu. Dla nastolatka to był najgorszy możliwy spacer wstydu. I raz z którąś z jego byłych. I raczej nie kwapiłby się, by dzielić się z tym z połową miasteczka. Bo by go jedna z drugą zabiła, hehe.
- Nie upierałem się przy tym zbyt stanowczo - zaśmiał się. - Jeżdżenia? Coś poza radiem?
Vincent nie był chyba aż tak na bieżąco z audycjami (ani ja, więc nie wiem, ile on tam opowiada o sobie). Upił parę łyków i zastanowił się nad odpowiedzią.
- Zdecydowanie omyłkowo. Wyszedłem w ten deszcz, wpadłem na was, Consuela zasypała mnie swoimi wizjami... I nie byłem pewien, o co chodzi, więc - wzruszył ramionami. - Muszę przyznać, że to chyba najdziwniejsza i najzabawniejsza rzecz, jaka mi się tu zdarzyła do tej pory.



Zobacz profil autora

579 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pon 03 Sie 2015, 23:13

No, Jools nie musiał się martwić, że zostanie zabity. Z pewnością by to wolał, znając całą sytuację i fakt, że Reynolds jest wdowcem. Strach o życie niż pewność o jego brak, wydaje się lepszy w tymże przypadku. I chyba tylko tym.
- Tak, najpierw były jeżdżenia, a potem radio - wytłumaczył Jools. Świadom tego, że raz - on nie mówi o tym w audycjach, dwa - nie wszyscy wszystko muszą wiedzieć, kontynuował: - pracuję w magazynach jako kierowca, a uznałem swego czasu, że hej, co mi szkodzi, mogę spróbować i w radiu, zarabiać na tym nie muszę... no i spróbowałem - wyszczerzył się do Vegi.
- O, to ja podobnie. Znaczy w ten sam dzień dowiedziałem się, że jestem Glassem, jak wrzucono mnie do błota - przewrócił oczami i zaraz jęknął.
- Najzabawniejsza? Długo tutaj mieszkasz? Bo jak tak to smutna sprawa... albo miasto?

Zobacz profil autora

580 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pon 03 Sie 2015, 23:34

- Ach... Fajna sprawa. Podziwiam, naprawdę, bo naprawdę fajnie prowadzisz - kiwnął głową z uznaniem. Radio było najlepszą częścią laboratorium, a grunt to dobra muzyka przy pracy.
- Też zostałeś Glassem? Najwyraźniej Consuela nie mogła się zdecydować - zaśmiał się i znów popił alkoholu.
Trochę mu mina zrzedła po wniosku Joolsa. W sumie. Miał rację. I to było cholernie smutne.
- No, hm, ponad pięć lat będzie - mruknął, drapiąc po policzku, który powoli robił się szorstki. - I fakt, to smutna sprawa. I smutna sprawa z tą Consuelą, swoją drogą - dodał, dopijając piwo i przy najbliższej okazji prosząc kelnerkę o dolewkę.



Zobacz profil autora

581 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pon 03 Sie 2015, 23:47

Skłonił się w pas, że prawie by głową przygrzmocił w blat, ale na szczęście do tego nie doszło. Jeszcze skończyłby z pseudo-migreną i jakimś złym samopoczuciem, który byłby tego efektem.
- Dzięki! Będę musiał w takim razie częściej się udzielać - przytaknął z uśmiechem.
- My dwaj, jeszcze jeden, taki zarośnięty chomik, co wyglądał dziwnie, też niby Glass - powiedział. - Wcale bym się nie zdziwił, jakby ten Noah był też Glassem. To miasto powinno nazywać się Glasstown, tematycznie - zaśmiał się.
Napił się cokolwiek pod ręką tam miał.
To dłużej ode mnie! - powiedział wesoło. - Jakie miałeś pierwsze wrażenie? Opuszczona dziura? - spytał. Był wścibski, ale nie nachalny... aż tak.
- Że wymyśliła sobie faceta? No, to fakt, ale może miała powód? Ot, złe wspomnienia, cokolwiek... nie wiem, nie interesuję zbytnio, bo i tak sprawa ucichła. Jak i miasto, poniekąd - spoważniał odrobinę.

Zobacz profil autora

582 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Wto 04 Sie 2015, 00:02

Zaśmiał się pod nosem i obrócił do kelnerki, dziękując za nowe piwo. Chwilę zastanawiał się, który tam był zarośniętym chomikiem, ale szybko sobie przypomniał.
- Tamten to w ogóle wyskoczył nie wiadomo skąd. Chyba nawet Consuela się zdziwiła.
Glasstown Vincent również skwitował śmiechem. W tamtej chwili faktycznie można było posądzać każdego przechodzącego faceta o bycie rzeczonym GG.
- Pierwsze wrażenia? Chyba, że cofnę się w rozwoju, pracując w takim małym biurze... Że generalnie nie ma tu nic i moi przełożeni zrobili mnie w ch... konia wysylając tutaj - westchnął na wspomnienie tych pierwszych tygodni w Old Whiskey. - A twoje, podobne?
Przytaknął.
- Jak miała nie ucichnąć, gdy główna pomysłodawczyni trafiła do stanowego? - mruknął pod nosem.



Zobacz profil autora

583 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Wto 04 Sie 2015, 05:46

- Nic dziwnego, absolutnie!
Kto by się spodziewał, ze Glassowie jak grzyby po deszczu wyrosną? Toć to szybciej poszło niż cała heca z Daltonami, jak ci się pojawili. Jeden po drugim, niczym trojaczki Loli.
Posłuchał tego, jakie było pierwsze wrażenie Vincenta i zaśmiał się. Cóż, w jakimś stopniu sam miał podobne, ale nie wydawał się rozeźlony.
- Moje? Huh... - podrapał się po skroni. - Że pusto i jak takie post-Apo... - hehehe, zarechotał jak autorka w tym samym momencie. - Nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale i tak w sumie o tyle zadowolony, że można było odpocząć od miastowego chaosu. Po to, by po paru latach zatęsknić - mruknął. - Zatem no... całkiem podobne! A skąd cię posłali, jeśli można?
Reynolds spojrzał na Vincenta i kiwnął krótko.
- Żeby ona jedna. Słyszałem, że cała motorynkowa śmietanka trafiła - westchnął, ale jakoś tematu nie miał zamiaru ciągnąć. No, chyba że Vega coś powie!

Zobacz profil autora

584 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Wto 04 Sie 2015, 09:49

- No, pusto, pusto - przytaknął. - Dopiero po kilku latach? Nie, ja się wychowałem w mieście, więc Old Whiskey wielkości jednej dzielnicy trochę mnie rozczarowało - przyznał. Chociaż jak się okazało, na brak roboty nie mógł tu narzekać, prawda?
- Z Yumy - dodał.
Motorynkowa śmietanka. Nie brzmiało to zbyt poważnie, toteż Vincent nie zamierzał się nadto produkować.
- Tak jest, właściwie cała. Stąd taka względna cisza u nas, co nie, bez ryku motocykli - mruknął i znów sięgnął po piwko. Względna cisza, bo przecież problemy się z nimi nie skończyły! Vega dalej przeżywał zdarzenie sprzed paru dni.



Zobacz profil autora

585 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Wto 04 Sie 2015, 10:50

- A, bo człowiek chciał wypocząć, a jak to miasteczko wygląda na opuszczone to nie ma co się martwić, można by pomyśleć. Dobre miejsce, by się odizolować, tak - parsknął. - Urok takich miejsc. Tym bardziej, że jak pamiętam to historię miało całkiem interesującą.
Raczej większość wypowiedzi Reynoldsa nie brzmiała poważnie, a podział gangów i innych zgrupowań był zauważalny tak bardzo, że inaczej niż śmietanką tego nazwać nie można było; wierząca śmietanka, motorynkowa, schroniskowa czy choćby rozprowadzająca, ach, taka gama różnorodności, że pożal się Boże.
- Można odnieść wrażenie, że miasto całkiem zamarło, jednak do tego ryku można było się przyzwyczaić. Tak to psy ujadają, biegacze pustynne ścinają drogę i modlitwy co rusz - parsknął. - Cisza przed burzą - podsumował i zaraz się ożywił. - Byle nie piaskową i jakąkolwiek inną, jeśli chodzi o pogodę - dorzucił od siebie.
Jakież to zdarzenie, bo nie ogarniam?

Zobacz profil autora

586 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Wto 04 Sie 2015, 18:02

- No, wypocząć to ujdzie. Starsi zostają, młodzi wyjeżdżają, inne priorytety - rzucił, choć patrząc na młode pokolenie Old Whiskowiczów, to nie wszyscy tak znowu palili się do wyjazdu. Tu też nie było się co dziwić, bo do wyjazdu do dużego miasta trzeba było mieć pieniądze i jaja.
- A tak, historia Old Whiskey jest zdaje się dość burzliwa... Nawet teraz - przytaknął, sącząc piwko. Potem pokręcił głową. - Nie no, wymrzeć, nie wymarło, absolutnie zresztą mu tego nie życzę. Ludzie są potrzebni, żeby tu się cokolwiek zmieniało.
Zaśmiał się na uwagę o pogodzie i przytaknął skinieniem głowy. Jeden zerwany dach na rok wystarczy. A Vincent przeżywał, że ostrzelano policję z OW przewożącą więźniów. Licho nie śpi, tududu.



Zobacz profil autora

587 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sro 05 Sie 2015, 00:13

- Pragnienie poznania świata - westchnął rozmarzony, przypominając sobie, jak to nie raz w życiu spieprzał na parę dni, by potem musieć się tłumaczyć gorzej niż w sądzie. - Nie powiesz, że tego nie miałeś, a każde miejsce jest warte zwiedzenia, no nie? - zerknął kontrolnie na Vegę, jakoby doszukiwał się potwierdzenia jego słów.
- Tak, miastu przyda się nieco świeżości i działania - przyznał z westchnięciem.
- W każdym razie - Julek zaczął się zbierać, bo kelnerka już informowała, że zaraz dostanie swoje żarcie. Zniknęła tylko na zapleczu, by dopakować. - ...wszystko przyjdzie z czasem, prawda? To... na razie, Vincent, już nie Glass - parsknął.
Odebrał zamówienie, zapłacił i pożegnał Vegę, po czym zniknął z lokalu.

/ztx2

Zobacz profil autora

588 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sro 26 Sie 2015, 21:13

12.02.14 południe

Po nieudanych poszukiwaniach przy szkole Roy postanowił poszukać gdzie indziej. Zaparkował przy barze i tak jak poprzednie zrobił obchód po okolicy, w poszukiwaniu dilera.



Zobacz profil autora

589 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sro 26 Sie 2015, 21:50

Roy zauważył dwóch młodych Latynosów przed barem, jak stali i palili papierosy. Ale nie wyglądali na podejrzanych - rozmawiali, śmiali się, żaden z nich nerwowo się nie rozglądał i tez nikt obcy do nich nie podchodził. Żadne z nich nie wyglądał na mężczyznę z listu gończego.

Zobacz profil autora

590 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Czw 27 Sie 2015, 17:54

Roy stwierdził, że lepiej do nich nie podchodzić, bo mógłby zdradzić swoje zamiary. Wsiadł do samochodu i odjechał.

/zt



Zobacz profil autora

591 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 05 Wrz 2015, 18:21

19.02.14
Popołudniu po kolejnym dni pracy Joan przyszła do lokalu na czekoladowe chaco. Złożyła zamówienie i przysiadła przy stoliku najbardziej oddalonym od automatów do gry. Jak ostatnio często jej się zdarzało, zamiast książki, wyjęła krzyżówki. Tym razem spędziła czas nad jolką od a do z. W międzyczasie jej zamówienie było gotowe. Jedną ręką jadła, drugą uzupełniała kolejne hasła do diagramu. Posiedziała chwilę dłużej, żeby rozwiązać kolejną krzyżówkę, ale jednak atmosfera lokalu nie sprzyjała rozwiązywaniu łamigłówek.
/zt

Zobacz profil autora

592 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Nie 27 Sie 2017, 21:50

12.03.2017r.

Rita pchnęła drzwi baru i leniwym krokiem weszła do środka. Bary Old Whiskey były ostatnimi czasy (już dosyć rozległymi, trzeba przyznać) głównym miejscem jej posiedzeń. Nie, że wcześniej było lepiej. Teraz było po prostu znacznie gorzej. A Rita w chwilach olśnienia z bólem zdawała sobie sprawę, że robiła to, czym tak się brzydziła. Że sama siebie brzydziła. I wtedy jedynym ratunkiem było po prostu wyjście na piwo. Albo przyniesienie go do domu. Żeby zapomnieć. Żeby poczuć się lepiej.
Poprosiła o duże piwo i ze szklanicą w ręku zasiadła przy jednym z automatów do gry. W wolnych chwilach, których miała dosyć dużo (bo pracy zacznie szukać od jutra. A potem znowu od jutra. No bo hej, praca tylko na nią czeka, dostanie ją od ręki, a teraz w końcu ma zasłużone wakacje, no tak, czy nie?) chodziła po miasteczku i rozmieniała banknoty na ćwierćdolarówki, żeby móc je potem tracić w jednorękich bandytach.
- Ka-ching - mruknęła, posyłając maszynę w ruch.



Zobacz profil autora

593 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Nie 27 Sie 2017, 22:15

12.03.17

Deszcz, zimno, ogólnie wspaniały dzień na małą kawę i whisky w samotniej dziurze na terenie Arizony. Brakowało mu tu porządnego pubu lub chociaż baru, który nie widnieje pod hasłem "koszmar sanepidu". "Chaco Taco" wydawało się najmniej syfiastym miejscem w Old Whiskey i można było usiąść, napić się, wyschnąć, co jest ważne, zwłaszcza jak się Irlandczykiem w starej, szarej koszulce, krótkich, jeansowych spodenkach i na bosaka. Do tego woda lała się z niego jak gdyby wyszedł z basenu.
Był spokojny mimo, że stracił prace, dom, a motor moknął na dworze. Może to i lepiej - nie będzie musiał wracać do Bostonu i pochowają go obok brata. Ba, wymurują sobie mauzoleum i Danny dołączy do nich, choć dostanie miejsce na samym dole. Już mu głupoty biegały po głowię musiał się napić czegoś ciepłego, ale z promilami najlepiej kawy z prądem.
Jak pomyślał, tak zrobił - zamówił pół na pół kawy z whisky, otrzymując dzbanek ciemnej cieczy, odpowiednią ilość alkoholu oddzielnie i dziwne spojrzenie ludzi w lokalu, ale miał to gdzieś. Mogli przywalić się do wszystkiego, począwszy od braku butów po twarz zanurzonego wędrowcy.
Kawa i alkohol są oddzielnie, aby promile nie uciekały z ciepłej cieczy, więc powoli nawali się. Może zejdzie mu się godzina, dwie - miał czas i jeszcze pół baterii w telefonie, więc zrobił sobie "drinka" w białym, błyszczącym kubku i grzał swe ciało od wewnątrz i zewnątrz.

Zobacz profil autora

594 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pon 28 Sie 2017, 11:24

Jacob średnio odnajdował się w Old Whiskey. Nie wiedział co ma ze sobą zrobić w tej dziurze bez perspektyw. Dobrze, że chociaż większość czasu zlatywała mu na pracy, czy nauce, a każdą wolną chwilę spędzał na szwendaniu się z miejsca na miejsce. Dzisiaj padło na chaco taco.
Chłopak nie należał do jakoś za szczególnie towarzyskich osób - przynajmniej od jakiegoś czasu, dlaczego niczym dziwnym był fakt, że prócz Duszków nie znał tu tak naprawdę nikogo.
Przekroczył progi śmierdzącego wnętrza, mijając jakiegoś obco wyglądającego blondyna i grającej na automatach dziewczynie, zamówił sobie coś do jedzenia i usiadł przy stoliku, grając sobie w gniecenie cukierków dla zabicia czasu.
I wyglądając tak pięknie, a może i jeszcze piękniej(!) niż jego własnoręczny stary.

Zobacz profil autora

595 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pon 28 Sie 2017, 12:01

Automat wydał z siebie serię drażniących, zdecydowanie zbyt wesołych i zbyt głośnych dźwięków - by w końcu seria gruszek, wisienek i jabłuszek zatrzymała się, oczywiście bez żadnego zadowalającego wyniku. Rita nie zdawala się zrażona.
Upiła łyk piwa i zerknęła na gościa, który zasiadł przy stoliku z zapasem napojów, które sugerowały, że spędzi tu pewnie więcej czasu niż ona, a także, że będzie latał co dziesięć minut do kibla, bo ile w końcu można w siebie wlać naraz? Siorbnęła kolejny łyk i zaczęła grzebać w torebce w poszukiwaniu portfela. Wrzuciła kolejny pieniążek do automatu i pociągnęła za dźwignię.
Zamiast jednak śledzić wirujące znaczki, zdębiała wbiła wzrok w chłopaka, który przed chwilą ją minął. Nie zwróciła nawet uwagi na wynik kolejnego losowania, które skończyło się już chwilę temu, jak zwykle bez wygranej.
Tak na serio, to zaczęła się zastanawiać, czy przypadkiem nie ma jakichś zwidów. Od tego całego etanolu, który od paru dobrych miesięcy zastępował krew w jej żyłach.
Wdech, wydech, łyk piwa.
Jakby nigdy nic zsuneła się ze stołka, przeszła nonszalanckim krokiem przez bar i wsunęła dupę na kanapę naprzeciwko Jacoba.
- Cześć - rzuciła jakby nigdy nic, stawiając swoje piwo na stoliku i wbijając intensywne spojrzenie wielkich oczu w chłopaka. - Wyglądasz jakby się nudził, więc wiesz - odrzuciła mimochodem włosy na plecy - pomyślałam, że dotrzymam ci towarzystwa! - zakończyła, trzepocząc rzęsami. Bo przecież w Old Whiskey była n a j m i l s z ą osobą pod słońcem!



Zobacz profil autora

596 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pon 28 Sie 2017, 15:54

Zdobył dwie gwiazdki na trzy na aktualnym lewelu. Wynik ten okazał się niezbyt zadowalający, gdyż Jacob wcisnął guziczek retry, by ponownie spróbować swoich sił na tym samym etapie. Zajęcia przerwały mu alkoholowe opary wydobywające się z ust Rity, które poprzedzało świergotliwe powitanie. Chłopak podniósł wzrok na typiarkę, zawieszając go na niej z miną taką, jakby samym spojrzeniem próbował zapytać po co ona się w ogóle do niego dosiadła. No ale nie był takim sukinkotem jak Skittles, więc uśmiechnął się lekko i grzecznie, odpowiadając jej:
- Cześć. - po czym schował telefon do kieszeni, no bo to nie wypada tak gapić się w ekran podczas rozmowy z kimś.
- Jakby nie patrzeć... zgadłaś. - przyznał jej rację, po czym się przedstawił: - Jestem Jacob. - jakos tak się złożyło, że Ritę tylko tutaj widywał, ale nie miał pojęcia kim jest.

Zobacz profil autora

597 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pon 28 Sie 2017, 21:45

Powiedziałbym, że było mu całkiem dobrze - ciepło, sucho, nawet podsechł, ale i tak miał wrażenie, że ludzie lampili się na niego. Jakby był obcy, inny, niczym demokrata na zlocie republikanów. Nawet wlewana kofeina i promile, nie pomagały mu pozbyć się tego uczucia. Miał ochotę bardziej zarąbać tłum gapiów niż uciekać. Najwidoczniej mieszanka działała na niego pobudzająco. Nie miał zamiaru rozbić dzbanka na losowej osobie i rozpocząć walki rodem z drugiej części Matrixa, gdzie każdy się na niego rzuca. Na razie skakał wzrokiem od automatu po grupki ludzi, którzy gadali na barze.
Najczęściej przecinał wzrokiem parę ciemnoskórych, którzy emanowali czymś co sprawiało, że był najbardziej skłonny z nimi przełamać pierwsze lody. Nie był w tym mistrzem, a nawet był anty mistrzem tego, dlatego nie wychylał się i dalej obserwował sytuacje, siorbiąc kawę z łychą. Miał nadzieje, że pomysł na coś spłynie na niego spontanicznie jak natchnienie na artystę.

Zobacz profil autora

598 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Wto 29 Sie 2017, 10:53

Wpatrywała się w chłopaczka mało subtelnie, bo hej, czym niby miała się przejmować? W Elmir's Diner słynęła z niekonwencjonalnego, hehe, podejścia do klientów. Dlaczego w życiu poza pracą miałoby być inaczej? Zresztą, nie przejmowała się opinią innych ludzi odkąd przestała ciamkać smocze. A przynajmniej tak sobie wmawiała całe życie.
Wyszczerzyła zęby, ucieszona odpowiedzią chłopaka. Był gówniarzem, ale boże, jakim pięknym! I tak znajomym, chociaż przecież tak obcym.
- Rita - odparła wesoło. Jej nastrój poprawił się w magiczny sposób, od chwili gdy go ujrzała. Ach, bo czyż od tego dzieciaka nie bił jakiś wspaniały blask? Nie, to raczej procenty we krwi, ale nie szkodzi. Rita pociągnęła kolejny łyk piwa i spojrzała na stolik.
- A ty nic nie pijesz? - zmrużyła oczy. - Mają tu dobre koktajle - rzuciła od niechcenia, bo nie była całkiem pewna, czy koleś dostanie alko na legalu.
- Co porabiasz, Jacob? - zadała kolejne pytanie, nim Jones zdążył się ustosunkować do poprzedniego.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 24 z 24]

Idź do strony : Previous  1 ... 13 ... 22, 23, 24

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach