Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom Williama Parkera - obecnie: Consueli Ramirez

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 11 z 13]

First topic message reminder :

Dom jest niewielki, wybudowany z gotowych materiałów. Ściany są wypełnione gąbką lub styropianem, nie ma tu mowy o porządnej izolacji. Dach często przecieka, w czasie upałów wewnątrz nie da się wytrzymać a klimatyzacja działa wątpliwie. Podczas chłodniejszych dni robi się naprawdę zimno i trzeba ratować się piecykiem elektrycznym.
Budynek ma tylko jedno piętro. Wewnątrz znajduje się kuchnia i łazienka oraz dwa średniej wielkości pokoje. Dom jest pomalowany na piaskowy kolor.
Na podwórku znajduje się podjazd.


-----


- No jakby chciał robić dużą ścianę to muszę mieć pozwolenie. Za duże ryzyko... takie małe szablony to se mogę na jedną noc zrobić... - podrapał się po brodzie. W końcu zamalowany czerwony napis i musieli poczekać, aż wszystko wyschnie. 
Przysiadł na ziemi. 
- Motor... to... dobry pomysł jest. Ale kasy brak.



Ostatnio zmieniony przez Noah Houser dnia Pią 31 Lip 2015, 17:58, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

- No to po jaką cholerę zaczynałeś? - warknęła wkurzona.
- A żebyś wiedział, że ci nie dam spokoju, bo... - i urwała, kiedy Noah bez większego skrępowania ściągnął gacie i wlazł pod prysznic. Zamrugała kilka razy, po czym wyszła z łazienki, zamykając za sobą drzwi. Widziała chyba zbyt dużo.
Z tego wszystkiego rozbolała ją aż głowa. Wlazła do salonu, usiadła na kanapie, chwilę przyglądając się wodzie kapiącej do garnków, a potem schowała twarz w dłoniach, czując, że to chyba zły dzień.



Zobacz profil autora
Spędził pod prysznicem dobre piętnaście minut, a może i więcej. Rana go bolała ale to dobrze - bo się skupił na niej a nie myslac i Consueli i Glassie.
Wyszedł w sanych gaciach, z apteczką w rękach. Usiadł przy stole, na którym leżała wkurzona Wypierdalaj.
- Chcesz wiedzieć? Powiem ci. Ale... muszę być pewien że... mnie nie wydasz. Kurde, Consuela, ufam ci ja nikomu ale teraz... nie wiem czy byś mi dupe kryła.
Zabrał sie za bandażowanie ręki.



Zobacz profil autora
Consuela odsunęła dłonie od twarzy i spojrzała na Noah. Naprawdę podejrzewał, że mogłaby go wydać?. Nie powiedziała nic, tylko zabijała go wzrokiem.



Zobacz profil autora
- Dobra, nie patrz tak! To chodź, powien ci... - mruknął, wiążąc krzywo bandaż.
- Mieliśmy przygode w Sugar Hill. Z Howiem. I chyba potrzebne nam dobre alibi...



Zobacz profil autora
- Przygodę? Mieliście akcję? Tych całych,... Duszków? - dopytała, unosząc brew.
- I jakie alibi? Jak to się w ogóle stało? - pytała ciągle, zaciekawiona i pewnie też minimalnie zmartwiona. Ale nie miała zamiaru pouczać go w żadnym wypadku. Był dorosły i wiedział co robi. Miał swoje powody, a ona sama była z resztą nie lepsza.



Zobacz profil autora
- Tak, Duszków. Ale lepiej, żebyś nie wiedziała więcej. Byłem tam ja, Howahkan i jeszcze jeden z naszych. Ktoś strzelał i pało na mnie. Chciałabym, żebyś ewentualnie potwierdziła, że w tym dniu ja i on... byliśmy tu z tobą.
Spojrzał jej prosto w oczy.
- Proszę cię, Lupita. Już... obiecuję, ze nie będę się wtrącał  w twoje życie prywatne, w to z kim  jesteś śpisz, nie będę zazdrosny i robił cyrków, tylko proszę...
Podszedł bliżej i chwycił ją za rękę.
- Błagam.



Zobacz profil autora
- Mówisz tak, jakbyś nie wiedział, że się zgodzę. - odparła - Przecież nic się nie zmieniło pod tym względem. - dodała, wzruszając ramionami. Potem oparła się wygodniej o oparcie kanapy i zaczęła się bawić sznurkami od dresowych szortów.
- Czyli jesteś zazdrosny, ta? - zapytała niby od niechcenia, jednak jakby się chcąc upewnić że jej durny plan zadziałał.



Zobacz profil autora
Usiadł obok na kanapie. Chwilę patrzył na to jak się bawi sznurkami od dresu. 
Słysząc pytanie, nie pozostało u nic innego jak odpowiedzieć:
- Tak.
No bo chyba nie ma co brnąć w gadki "PPFFF NO CHYBA ŚNISZ" jak ich nikt nie kupi.



Zobacz profil autora
Pokiwała głową, nawet na niego nie patrząc. Głupi Noah, mącił jej tylko w głowie.
Być może obeszłoby się bez tego, gdyby od początku byli ze sobą szczerzy i grali w otwarte karty. Tylko żeby grać w otwarte karty trzeba wiedzieć czego się chce. Ona może i wiedziała, jednak nie w tym przypadku. A teraz, kiedy wylądowała w wyimaginowanym związku z wyimaginowanym Georgem Glassem, który nagle stał się mniej wyimaginowany dzięki Vincentowi czuła się jeszcze bardziej skołowana. Ona chyba rzeczywiście też była zazdrosna. No i szkoda, że z tej zazdrości zachowywała się jak niepełnosprawna umysłowo i pakowała się w tak idiotyczne sytuacje.
Co jej odwaliło, żeby dawać dedykacje do radia? Teraz pewnie już wszyscy wiedzieli o George'u Glassie. Nie będzie się teraz wcale tak łatwo wykręcić z tego kłamstwa, mimo iż miała teraz gorącą ochotę przyznać się do niego.
- Z kim ostatnio spałeś? Znowu z tą Carmalitą? - zmieniła temat, wracając do zabawy sznurkami. W końcu są przyjaciółmi, to przecież mogli rozmawiać o wszystkim. Ta.



Zobacz profil autora
Głupia Consuela, mąciła mu tylko w głowie. 
I tka oboje dobrze wiedzieli, że są zazdrości i ani jedno ani drugie dalej się nie odważyło być dorosłym i coś z tym zrobić. 
- Czy to ważne? - odpowiedział, gdy już pozbierał się po ostatnim pytaniu dziewczyny - nie z Carmalitą. Taką jedną... starszą babką. Ale to był błąd i jedna wielka porażka. 
Ale chyba nie miał ochoty wchodzić w detale.



Zobacz profil autora
Consuela chyba też nie miała na to ochoty. Pewnie pokiwała głową, westchnęła, pogadali jeszcze trochę o pierdołach, po czym dziewczyna pewnie poszła spać.



Zobacz profil autora
A Noah... po tym jak Consuela zniknęła w pokoju pewnie wyszedł z domu. Powłóczyć się, no bo co innego mu zostało?

/zt



Zobacz profil autora
// 17.10.2013, poranek

Wstał dosyć wcześnie, bo dziś musiał podjechać do kolejnej rodziny przypilnować bachora. Zrobił sobie wiec pożywne śniadanie składające się z płatków, mleka i... w sumie tyle.
Zasiadł w piżamie przed telewizorem i włączył sobie USAT. Leciał jakiś film.. scena w kuchni, rodzinka rodem z lat siedemdziesiątych, śniadanie. Jedna z córek zaczyna tłumaczyć, dlaczego nie chce jeść naleśników.
Jest na diecie, bo trzyma figurę dla swojego chłopaka. Wszyscy zaskoczeni.
- A jak ma na imię?
- George! 
- George jak?
- George... Tropicana! To znaczy... Glass, George Glass!
Noah aż się popluł tymi chrupkami. Mleko mu nosem poleciało, a Wypierdalaj z obrzydzeniem syknęła i odskoczyła od chłopaka.
- No nie wierzę.... - powiedział do siebie samego. 
Zerwał się z kanapy i zaczął chodzić po pokoju. Nosiło go. Oj tak bardzo go nosiło! Chciał od razu pobiec do Consueli, wytknąć ją palcem i zaśmiać się "HAHA GEORGE GLASS TO ŚCIEMA!". Ale z drugiej strony... Dziewczyna się tak gimnastykuje... Tak stara... co jeśli by wciąż udawał, że wierzy w tę bujdę?
Och, czysta komedia! Och Noah, ty mistrzu zła!
Poczuł tez oczywiście pewnego rodzaju ulgę... a także wypadł na jeszcze jedne pomysł, jak tu udowodnić Lupicie, że go w konia robiła....


/zt



Zobacz profil autora
/ 18.10.2015, wieczorem

Wrócił do domu, po włóczeniu się na motorze po obrzeżach. Sam nie wiedział, czy chce zastać Consuelę, czy może wolał, by jej w mieszkaniu nie było. 
U drzwi jednak przywitała go Wypierdalaj. Wziął kota na ręce i razem z nią usiadł na kanapie. Nie włączył telewizji, nie spojrzał na telefon. Po prostu gapił się w ściany i zastanawiał się co odwaliło dzisiaj.
Po dłuższej chwili wstał, powędrował po piwo - resztę wieczoru chciał spędzić na podwórku, siedząc na starym leżaku.



Zobacz profil autora
Consuela wróciła do domu dużo później niż Noah, mając cichą nadzieję, że nie zasta go w domu.. Żeby tego uniknąć, postanowiła nie wchodzić do domu frontowymi drzwiami, tylko władować się z drugiej strony oknem (pamiętała, że zostawiła je otwarte) prosto do swojego pokoju. Niestety, na tyłach domu, siedział sobie Noah z piwkiem, rujnując tym samym jej plan. Widząc go zatrzymała się, podrapała po skroni i zaczęła dreptać w miejscu. Po chwilii, licząc pewnie na to, że jej nie zauważy, cichutko zaczęła tuptać do drzwi. Tup, tup, po cichutku, tup, tup.



Zobacz profil autora
Na jej nieszczęście Noah ja przyuważył. A raczej to dzięki Wypierdalaj, której Consuela nadepnęła na ogon. Kotka syknęła, podrapała dziewczynę w łydkę i uciekła.
- Lupita?
Wstał z leżaka ale nie ruszył w stronę dziewczyny.
- No. Ten. Tego. Eee.. chcesz usiąść?! - odskoczył i wskazał na leżak.



Zobacz profil autora
Consuela westchnęła ciężko, po czym obróciła się na pięcie i skierowała do Noah.
-Wiem. Wiem, że głupio wyszło. Nie chcę o tym rozmawiać nigdy więcej, ale zanim nastapi to nigdy więcej, to chyba powinnam cię przeprosić. - powiedziała, skoro Houser ją już złapał i nie dał szansy na uciekanie i palenie się ze wstydu w samotności. Palenie się ze wstydu w tym momencie przed Noah wymagało od niej dużo więcej wysiłku.
- Przepraszam. Nie chciałam robić z ciebie debila. W sumie to w tym momencie sama na niego wyszłam. Jestem debil, no. Tylko nikomu o tym nie mów, ok? - potem spuściła z siebie powietrze, wyglądając jak wyliniały materac.



Zobacz profil autora
Słuchał jej, nie przerywając. Nieco się rozluźnił, widząc, jak Consuela się kaja - ale nie czuł żadnej chorej satysfakcji. może nawet jej współczuł, ale cieszył się, że dziewczyna już nie gnała w te bujdy i kłamstwa.
Kamień z serca mu spadł. 
- Przeprosiny przyjęte - powiedział w końcu.
- I nie będę już poruszał tego tematu i nikomu nic nie powiem. Ani słowa - odpowiedział szczerze. No i nie jesteś debil. Byłaś no ten... - spuścił znowu głowę i kopnął kamyk, który miał przy lewej stopie.
- Zazdrosna. Tak troszkę, co nie? 
Zaśmiał się i podrapał po nosie. Potem jednak zebrał się w sobie i podszedł do Consueli by ją przytulić.



Zobacz profil autora
Spięła się, kiedy Noah podszedł do niej, by ją objąć. W końcu ciągle, nie licząc jej jednej drobnej wpadki, starała się trzymać Noah na dystans i nie czuła się komfortowo z myślą, że może być inaczej. No bo w końcu, skoro nie potrafi sobie nawet poradzić sama ze sobą - nie mogło nawet być inaczej. Na dodatek po porażkach z Sethem i przede wszystkim z Maro, to chyba nie miała siły na kolejne.
Chociaż tak naprawdę to w tym wypadku nie wiadomo która decyzja okaże się tak naprawdę porażką.
Dość szybko odsunęła go od siebie i bez słowa zniknęła w domu.



Zobacz profil autora
Pozwolił jej zniknąć w domu. Chociaż jego zabawa w kotka i myszkę już powoli męczyła i miałby już ochotę do niej iść i powiedzieć, ze ją bardzo, bardzo, bardzo lubi. Albo, ze się zakochał.
- No... albo się zakochałem - powiedział patrząc na plecy Consueli. Potem chwycił Wypierdalaj, usiadł na leżaku i zaczął wgapiać się w niebo, w głowie mając przeboje Beatlesów. Przez chwilę nawet sobie wyobrażał, ze to kot na jego kolanach mu nuci te melodie.



Zobacz profil autora
/19.10.2013/późny wieczór/

Dzisiejszego poranka Consuela dowiedziała się o planowanym skoku. Ta nagła wiadomość ją mocno zaskoczyła i wprawiła w potężne bagno zmartwień. Wiedziała, że 'P' to źli ludzie, jednak nie poczuwała się do nadania sobie prawa wymierzania sprawiedliwości. Śmieszne, bo co do Buendiów, a przede wszystkim Skittlesa takie prawo dała sobie już dawno, jednak mimo to nie zdecydowała się działać na własną rękę.
Tak czy siak, po całym dniu nieobecności i po przyswojeniu gigantycznej dawki bardzo złych przeczuć wróciła do domu, wzięła prysznic i zaczęła się nosić z zamiarem pójścia spać. Trochę ignorowała obecność Noah, gdyż jej myśli były zupełnie gdzie indziej.
Dopiła w kuchni zimną już herbatę, po czym zwróciła się nagle do chłopaka, który pewnie siedział na kanapie, tępo wpatrując się w ekran telewizora.
- Jak chcesz to możesz już wrócić do szuflady. - powiedziała, wzruszając ramionami, po czym skierowała się do siebie, zapewne spodziewając się nocy pełnej koszmarów.



Zobacz profil autora
/19.10.2013, późny wieczór

Noah zapewne wpatrywał się w jakiś durny teleturniej, ale nie zwracał zbytnio uwagi na to co się w nim dzieje. Myślał o innych rzeczach, był zmęczony po całodniowym przewijaniu pieluch, a Wypierdalaj ciągle mu miauczała o żarcie. Zastanawiał się tez nad tym, czy z pewnymi sprawami sobie już nie dać spokoju. Myślał nawet o tym, by się spakować i na kolanach wrócić do matki i błagać ją o to, by go przyjęła.
I wtedy Consuela powiedziała mu, ze może wrócić do szuflady (jakkolwiek to brzmiało).
- No chcę - odpowiedział. Wyłączył telepudło, odłożył Wypierdalaj na poduchy i sam poszedł do pokoju wraz z Consuelą.



Zobacz profil autora
Dziewczyna pewnie już leżała w łóżku, twarzą do ściany i udawała, że śpi.
Udawała, że śpi nawet, jak już Noah dawno zasnął. Po kilku godzinach wgapiania się w ścianę szeroko otwartymi oczami postanowiła urozmaicić sobie życie i zaczęła lampić się w sufit.
To, co czekało ją jutro nie może się dobrze skończyć. Wiedziała, że nie chce brać w tym udziału. W końcu każda taka potyczka była traumatycznym przeżyciem, a ta zapowiadała się na pierwszą tak dużą w jej karierze.
Nie chciała by coś jej się stało, ale przede wszystkim nie chciała patrzeć, jak dzieje się krzywda któregoś ze Świętych. Jasne, bywali różni, jednak przez ten cały czas zdążyła się do nich mocno przywiązać. Pomodliła się pewnie po cichu, prosząc z góry o wybaczenie, jednak masa złych przeczuć, które zalęgły jej w głowie jej nie opuszczała. Bała się, że jutro już tu nie wróci.
Przejechała dłońmi po twarzy i zerknęła na szarzejące się za oknem niebo, a potem przewróciła się na drugi bok, patrząc na śpiącego nieco niżej Noah. Wyciągnęła do niego dłoń i zaczęła głaskać go po policzku, przepraszając w myślach jeszcze Gabrielle, Lolę, no i jego samego.



Zobacz profil autora
Ułożywszy się na swoim legowisku (za którym tęsknił), zasnął niemal natychmiast. Był tak padnięty, że nie zdążył nawet się po Indiańsku pomodlić przed snem bo zaraz odpłynął. Spanie na materacu, nawet w szufladzie, było zdecydowanie wygodniejsze niż kanapa z Howiem i Wypierdalaj. 
Obudził się nad ranem, gdy poczuł ciepłą dłoń Consueli na swoim policzku.
- Coś si stało? - zapytał, patrząc na nią, gdy się nieco uniósł na łokciach. Zupełnie nieświadomy jej rozterek i tego, że ona może jutro już nie wrócić.



Zobacz profil autora
Kiedy się odezwał, Consuela wyglądała na szczerze stroskaną, jednak nic nie powiedziała. Zamiast tego uśmiechnęła się lekko - z resztą na jej twarzy trudno było dostrzec cokolwiek, skoro było ciemno.
Nie odpowiedziała nic, tylko wylazła spod swojej kołdry, by zejść do łóżka Noah i go pocałować tak gorąco i dramatycznie jak na starych filmach.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 11 z 13]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach