Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Biuro strażników parku i ranczo Mt. Dragoon

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10, 11, 12  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 4 z 12]

First topic message reminder :

Niedaleko wejścia do parku stoi budynek w którym urzędują strażnicy oraz inni pracownicy parku krajobrazowego. Zajmują się oni nie tylko kontrolą pobliskich terenów oraz fauny i flory, ale także prowadzeniem rancza należącego do parku.
Do zadań strażników należy patrolowanie parku, prowadzenie ewidencji zwierząt oraz roślin, pilnowanie porządku oraz pomoc turystom. Co jakiś czas organizują też wycieczki (piesze i konne), lekcje w plenerze dla dzieci z pobliskiej szkoły, a także współpracują z Muzeum Historii Indian. Na ranczu pracuje także weterynarz zajmujący się zwierzyną z parku oraz hodowane są konie udostępniane wycieczkowiczom.
Każdy strażnik ma na wyposażeniu odpowiedni mundur i krótkofalówki oraz dostęp do pickupów, którymi patrolują okolicę.

Budynek jest sporych rozmiarów, lecz nie posiada piętra. Wybudowany jest z jasnej cegły, a nad szerokimi drzwiami wejściowymi wisi tablica oznajmiająca, że jest to miejsce pracy strażników parku. W środku znajduje się wielkie pomieszczenie z recepcją i poczekalnią oraz kilak gabinetów, w których pracują strażnicy robiący raporty. znajdziemy tu tez magazyn z bronią oraz innym potrzebnym sprzętem. Tam tez znajduje się tylne wyjście z budynku.

Za samym biurem wybudowano ogrodzony wybieg, a w oddali widać dwa budynki rancza - stajnie oraz niewielki dom mieszkalny, w którym pracuje weterynarz.

Zobacz profil autora

Spojrzał po kobietach, a potem przywitał kolejną Indiankę. Sądząc po mundurku, ich przewodniczkę? Zaczął grzebać w kieszeni plecaka w poszukiwaniu portfela. W końcu go znalazł i podał Liluye swój dowód.
Och, a Ramirez chyba była w dobrym nastroju! Zaskakujące!
- Jak tam wczorajsza impreza? - zagadnął więc, ciekawy co go ominęło.



Zobacz profil autora
Dos również pokazała Liluye dokument.
- W takim razie, jesteśmy w komplecie, prawda? - Zapytała, chociaż zdawało się, ze nikt nie dołączy jeszcze do wycieczki. Prócz może jeszcze jednego strażnika z parku...
Chwyciła swój plecak i zarzuciła go na swoje plecy. poprawiła paski i puściła oczko w stronę Gabrielle.
- Więc zaczynamy. 

Liluye wybiera szlak i kieruje wycieczkowiczów do pierwszej lokacji
\ZT DLA WSZYSTKICH - > http://www.oldwhiskey.pl/t100p30-polnocny-szlak

Zobacz profil autora
/pewnie z domu

Eastman przyjechał do pracy, aby odbębnić papierkową robotę. Jakie to było szczęście, że złamał prawą, bo gdyby złamał lewą to nawet nie mógłby tego zrobić. Oczywiście jednak pierwszą rzeczą to było spojrzenie na listę dyżurów i czyje nazwisko było widoczne w dniu gdy była strzelanina w opuszczonej kopalni miedzi? No oczywiście, że C. Eastman, ale to, że na kilka godzin przed akcją się z kimś wymienił to już ważne nie było. Uśmiechnął się w duchu do siebie po czym ruszył do biurka, aby podpisać kilka dokumentów. Wciąż w głowie Connora była taka myśl, aby zmienić pracę. Niby ta była fajnie i w ogóle, ale dosyć słabo płatna, może pora poszukać czegoś nowego, a może Sue będzie miał coś dla niego, trzeba popytać. Gdy już zakończył pracę na dzisiaj to pojechał stąd.

/zt

Zobacz profil autora
/z dupy

Ostatnio pracowała głównie przy koniach i tak też było dzisiaj. Miała kilka rzeczy do zrobienia więc po zameldowaniu się na miejscu zabrała się od razu do rzeczy. Wypuściła odpowiednie konie na padok, zostawiajac jednego w boksie by zabrać się do czyszczenia go a potem siodłania.
Po objechaniu pierwszego konia zgarneła z pastwiska klacz do przelonżowania co zajęło jej kolejną godzine. Potem chwila przerwy na coś do picia i następne dwa konie w trening, każdy po godzinę. Co dawało z przygotowaniami przed i rozsiodlaniem i rozczyszczeniem po trzy godizny. Wróciła coś zjeść do siodlarni, na koniec przelonżowała ostatniego konia, zostawiła jedzenie w boksach i wrocila do domu.
zt




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
/z domu
Deszcz czy nie deszcz Liluye regularnie biegała. Zwykle bardzo wcześnie rano, ze względu na to, że było wtedy chłodniej, ale dzisiaj przez deszcz trochę się ociągała. Po obudzeniu zjadła banana, wypiła herbatę z mlekiem bez laktozy, jak to ona. Ubrała się, ubrała Moirę, zabrała plecak z kanapkami, mięsem dla psa i wodą izotoniczną dla siebie i suczki. Potem przyjechała autobusem do parku. Miała na sobie strój do biegania i płaszcz przeciwdeszczowy. Moira za to tylko płaszcz. Po krótkiej rozgrzewce, którą zrobiły sobie w stajni ruszyły na trasę. Cel na dziś? Trzydzieści pięć kilometrów. Lil robiła też dłuższe, ale warunki tego dnia były trudniejsze, postanowiła więc skrócić trasę.
Na pewno chciała ominąć bokiem wioskę, dotrzeć do Dębów i strumyka. Na ręce miała zegarek pokazujący ilość przebytej trasy. Gdzieś po 1/4 zrobiły sobie przerwę. Dziesięć minut, żeby się napić i trochę odpocząć. Potem ruszyły dalej. Kolejne przerwy wypadały w połowie i w 3/4 trasy. Oczywiście obie byly całe mokre, nawet mimo peleryn.
W końcu dotarły z powrotem do rancza, całe w błocie. Lil najpierw zajęła się psem, wyczyściła ją z grubsza i osuszyła. Suczka poszła jak zwykle ułożyć się na stercie słomy w rogu stajni, gdzie miała przespać resztę dnia z przerwą na posiłek. Potem Indianka ogarnęła siebie, w biurze był prysznic więc po szybkiej kąpieli przebrała się w ciuchy do pracy, zrobiła sobie coś ciepłego do picia i poszła do stajni. Tam zajrzała do koni, przygotowała cześć jedzenia na wieczorne karmienie. Potem, z westchnięciem ciężkim stwierdziła, że na pewno nie bierze dzisiaj koni pod siodło. Wylonżuje je i cześć.
Zabrała pierwszego z koni, młodego ogierka, który dopiero zaczynał pracę wiedząc, że to będzie najcięższa przeprawa dzisiejszego dnia. I miała rację, koń dużo kombinował, a ona po godzinie była cała spocona. Poprosiła jednego z pracowników o kolejną herbatę i wzięła kolejnego konia, spokojną klacz w początku ciąży. Potem trzeci koń i przerwa na kanapki, które sobie uszykowała. Moirze dała kawał mięsa, który ta pochłonęła łapczywie. Potem usiadła razem z suczką na słomie i z zegarkiem w ręce zrobiła sobie godzinę przerwy. Zostały jej jeszcze dwa konie. Deszcz jak padał tak padał, ale piasek którym mieli wysypane ujeżdżalnię i coral dobrze chłonęły wilgoć. Pod koniec dnia usiadła jeszcze w biurze, z jakąś małą pracą papierkową i pod wieczór zebrała się do domu.

zt




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
10,04,2013

Lil korzystając z lepszej pogody wybrała się na bieganie od samego rana. Podbrzusze nadal ją bolało, ale zawzieła się i poszła biegać. Ubrała Moirę, zabrała wszystkie potrzebne rzeczy, wodę z izotonikiem dla siebie i psa.. I po dojechaniu na miejsce zrobila im małą rozgrzewkę, a potem ruszyła w trasę. Dwadzieścia kilometrów. Krócej, z powodu bólu podbrzusza. Musiała też robić wiecej przerw, ale dała radę.

11.04.2013
I znów od rana wpadła do parku, tym razem zamiast biegać pojechała na wycieczkę konno. Kolejne dwadzieścia kilometrów. Dwie przerwy w trakcie, głównie dla Moiry, bo ona z grzbietu mogła zrobić więcej. W teren wzięła trudnego ogiera, którego roznosiła energia. Suczka przezornie trzymała się od niego kawałek dalej niż od innych koni. Na szczęście dzisiaj nic ją nie bolało. Po powrocie do stajni zasiadła do papierkowej roboty, a Moira zasneła przy niej. W końcu wrócila do domu, dziś obiadek u Betty... wolałaby nie iść. Usilnie szukała jakiejś wymówki, ale nic nie znalazła.

zt




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
/z domu

Lil, mimo że miała zwolnienie przyszła do parku. Do stajni dokładniej, jak można się było spodziewać. Miała nadzieję, że weźmie jednego z koni i wsadzi na niego tyłek chociaz na ujeżdżalni, ale znajomi pracownicy popukali się w czoło i powiedzieli, że może co najwyżej popatrzeć. Usiadła więc na najniższej belce ogrodzenia z butelką jakiegoś soku i psem koło siebie i obserwowała.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
/ początek, 15.04.2013

Nie była jedyną, która obserwowała; niedaleko, na jednej z belek, siedział Victor. Paląc papierosy, z okularami przeciwsłonecznymi na nosie, oglądał jak jakaś niska dziewczyna siodła konia. On, jakby niewzruszony niczym, spoglądał po jej całym ciele, przenosząc co chwila wzrok na zwierzę.
Dopiero po kilkunastu minutach tego gapienia, obrócił głowę i zauważył Liluye.
- A pani nie jeździ? - zapytał.

Zobacz profil autora
- May! Nie dziw się, że tak się zapiera przed tym! Ciężar ciala na lewo! - rzuciła podniesionym głosem do jednej z dziewczyn. Najwyraźniej ta była tutaj uczyć się, a nie pracować.
Obróciła wzrok na Victora.
- Obecnie nie mogę - stwierdziła, krzywiąc się nieznacznie.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
- Nie może pani, a dalej jeździ - powiedział.
Zaciągnął się papierosem.
- W myślach, w głowie. Cały czas pani o tym myśli i tka samo się męczy, jakby fizycznie ujeżdżała konia. Jakiegokolwiek.

Zobacz profil autora
Moira z cichym pomrukiem rozleniwienia przekręciła się na bok i przeciagnęła łapy, leżąc w cieniu pod krzakiem obok.
Liluye jeszcze chwile poobserwowała dziewczynę i skinęła do siebie głową, widząc że teraz May poradzila sobie o wiele lepiej.
- To moja praca. W większości. Źle się czuję gdy nie mogę tego robić - marszczac brwi spojrzała na Romero uważniej.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
- Widać - odpowiedział, gasząc papierosa o belkę.
- Zresztą, dużo po pani widać, nawet jak stara się pani brzmieć tajemniczo. Albo nie mówić wcale.

Zobacz profil autora
Zainteresował ją. Odwróciła wzrok w jego stronę, bo ciągle kątem oka obserwowala jeżdżących. Teraz jdnak sama też obróciła się trochę w kierunku Romero.
- A staram się? - przechyliła glowę lekko w bok - I czy to źle?




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
Wzruszył ramionami.
- Chyba się pani stara. Ale z drugiej strony nie umie. Bo jednocześnie chciałaby pani mówić o sobie, ale nie wie w jaki sposób.
Zmrużył oczy i ściągnął ciemne okulary.
- Czy źle? Zależy jak się pani z tym czuje.

Zobacz profil autora
- Może dlatego, że za dużo się wydarzyło - wzruszyła lekko ramionami. A tak na prawdę, nie miała z kim rozmawiać. Nie wiedziała jak.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
- To też widać. I nie trzeba być wróżką cy szamanem by to widzieć.
Spojrzał po jej ciele, które wciąż było wychudzone i zmęczone. Tego Liluye ukryć nie mogła.

Zobacz profil autora
- Wiem - przyznała i opuściła na moment wzrok.
- Jesteś wróżką czy szamanem? - uśmiechnela się lekko, podnosząc spojrzenie na Victora.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
- Jako młody chłopak chciałem być wróżką, ale skrzydełka mi nie urosły. Dlatego zostałem szamanem.
Zaśmiał się i sięgnął po kolejnego papierosa.
- A ty? Zawodowo myślisz o ujeżdżaniu koni czy robisz coś więcej?

Zobacz profil autora
- Skrzydełka i magiczny pył, ciężka sprawa - uśmiechnęlą się lekko w odpowiedzi i widać było, że mimo, że żartuje to zmusza się do uśmiechów.
- Pracuję tutaj. W stajni i w biurze, prowadzę wycieczki.. No i pracuję z psem - zerknęła na obecnie leżącą kołami do góry, wygiętą w jakąś dziwna stronę suczkę.
Ta się potrafiła wszędzie zrelaksować, Liluye o to zadbała.
- Obecnie przy okazji nie radzę sobie z życiem, jak już zauważyleś - zainteresowała ją informacja o tym, że jest szamanem. Jakoś do Dos nie chciała zwracać się ze swoimi.. problemami. A Jacoba nie bylo.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
- Raz tylko miałem różowe sztruksy na sobie, ale to było usprawiedliwione poświeceniem dla sztuki. - Zaśmiał się i zeskoczył z belki.
- Pracuje tu pani? No proszę, ja to mam szczęście do ludzi pracujących tutaj.
Uśmiechnął się.
- Tez sobie nie radzę, ale... na cóż, taka moja dola. A pani co dolega? Bo mi serce.

Zobacz profil autora
- Nie wiem, czy cokolwiek usprawiedliwia różowe sztruksy.. - mruknęła, kręcąc głową, jakby z niedowierzaniem.
- Tak? - uniosla brwi. Bo jednej nie umiała. - Kogo jeszcze pan poznał? - pewnie Loco, jak zna życie.
- Powiedzmy, że też serce. Pośród innych spraw - nie potrafiła tego inaczej ująć.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
- Balet usprawiedliwia. Ale koniec o tym. To dawno i nieprawda - zaśmiał się.
- Kogo, kogo. Żona moja tu pracuje podobno. - pokręcił głową - i chyba chciałem się z nią spotkać, ale mam drugie myśli. No bo, jak mówisz. Serce i inne sprawy.

Zobacz profil autora
- Żona? - znów uniesienie brwi. Nie wpadła na to kto to mógł być.
- To znaczy?




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
- Żona - potwierdził - Rok się z nią nie widziałem, nie wiem czy dalej mnie chce. Ale prawnie żona.
Wzruszył ramionami.
- To skomplikowane. Ona mu kuku na muniu. Może ja też.

Zobacz profil autora
- Och, pytam o imie - powtórzyła.
- Dlaczego? Znaczy, dlaczego to skomplikowane? - oparła glowę o belkę za sobą.
- I jeśli ona chce to czy pan chce?




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 4 z 12]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach