Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Bar "Viva Maria!"

Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15, 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 13 z 16]

1 Bar "Viva Maria!" on Sob 04 Lip 2015, 13:48

First topic message reminder :



STAN NA 2017 ROK:
Bar po strzelaninie i aresztowaniach w 2014 roku został zamknięty. Przez prawie dwa lata nikt tu nie zaglądał. Dopiero jesienią 2016 do miasta wróciła jedna z pracownic - Gigi. Wtedy też "Viva Maria" znowu zaczęła działać. 
Właścicielką wciąż jest Betty Jou, chociaż ta do Old Whiskey już prawie nie zagląda. 



Bar Viva Maria! mieści się w dwukondygnacyjnym budynku wciśniętym między drobnymi lokalami usługowymi. Pomieszczenie, do którego się wchodzi, jest długie i stosunkowo wąskie. Po prawej stronie ciąg stolików i krzeseł, zaś po lewej długa lada z rzędem barowych stołków. Podłoga imituje drewniany parkiet, ale zdarcia w niektórych miejscach zdradzają, że jest to zwykłe linoleum. Lada, stoliki i krzesła są jednak drewniane, siedziska wysłane zaś ciemnobrązową okładziną. Co zobaczymy za ladą, poza uroczą właścicielką, Betty Jou? Oczywiście liczne alkohole. Poza napojami wyskokowymi można tu dostać także drobne przekąski. Naturalnie, jak na porządny amerykański bar przystało, w strategicznym miejscu wisi także telewizor, który pamięta pewnie lata osiemdziesiąte – ale wciąż działa! Poza tym świętym pudłem, ściany zdobi też kilka rogatych czaszek oraz liczne, starsze i nowsze, zdjęcia. Widać na nich stałych bywalców, imprezy, samą Betty Jou, ale i kilka bardziej znanych ogółowi twarzy. Przy wejściu stoi szafa grająca, zaś na tyłach stół do bilarda. Ogólnie wnętrze jest dość ciemne, a gdy zbierze się w nim grupa palących facetów, widoczność staje się ograniczona do minimum.
Bar posiada ciasną kuchnię. Na piętro prowadzi obskurna klatka schodowa, a o jego zastosowaniu jakoś nikt nie mówi.

SZAFA GRAJĄCA VIVA MARIA!



W barze można zagrać w BILARD:


  1. Gra przeznaczona dla dwóch POSTACI - z czego jedną może być NPC.
  2. Gdy gracze dobiorą się w pary, rozpoczyna się grę. Jeden MECZ ma 3 TURY. Każda tura to rzut kostką na INTELIGENCJĘ + CELNOŚĆ (może być wspomagana logiką).
  3. Wynik rzutu kostką podstawiamy do wzoru na mnożnik: (Inteligencja + celność + ew. umiejętność) + k6*5
  4. Osoba z pary, która ma wyższy mnożnik WYGRYWA TURĘ i dostaje 10 punktów.
  5. Mecz wygrywa osoba, która wygrała najwięcej tur - zdobędzie najwięcej punktów.
  6. Rozpisanie meczu (sposób pisania) zależy jest od graczy - jak im wygodnie. Ważne, by było w postach zaznaczony wyniki mnożnika i punktacja.
  7. Grę w bilard można rozgrywać dowolną ilość razy (nie ma ograniczeń co do ilości meczy)
  8. Grę w bilard można wpisywać do DZIENNICZKA UMIEJĘTNOŚCI.








Oparła się dłońmi o blat baru i spojrzał na Bakera z kpiącym uśmieszkiem.
- A co, teraz to już o własnym barze nie mogę decydować? Tego tez mi zabronisz? No... no... A dziewczyn nie ściągam tu siłą. Same przychodzą, bo mnie lubią. Nie martw się,. Nie robią tego w godzinach pracy.
Odeszła kilka kroków od mężczyzny i sięgnęła po drugie piwo, by mu podać.



Zobacz profil autora

301 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 12:59

/z Meksyku

Gdyby on sam myślał, że wróci. Gdyby ktokolwiek mu to powiedział wyśmiał by go na całe dwie Ameryki. No i teraz śmieje się cała populacja i on sam. Pewnie wygląda jak idiota, ale czy kogoś to martwi, czy on sam się martwi?! Nie, miał na to wyjebane. Wiedział swoje, wiedział co ma robić i jak uniknąć pierdla. Nie polegało to na tym że ma się komukolwiek z tego tłumaczyć. Po sygnale od Parkera zniknął jak wielu.
A na co to komu, sam nie wiedział gdy pewnego, słonecznego, meksykańskiego dnia siadł na swojego HD i ruszył w kierunku małego miasteczka o jakże przepysznej nazwie. Tak zmienił motocykl, ale tylko to. Stara kurtka wciąż nosiła godło Świętych. Może trochę przykurzone ale jednak. Twarz nie co mocniej zasmażona słońcem i trochę więcej siwizny na brodzie. Snake był wciąż ten sam.
Do przekroczenia granicy przydały się stare kontakty, za rękę nigdy nie został złapany, a przynależność do gangu nigdy udowodniona. Tak mu się przynajmniej wydawało.
Stare ulice przypomniały mu stare czasy, budyni, ludzie, wspomnienia, jakby czas się zatrzymał, jakby ktoś włączył pauzę, a teraz wrócił z kanapkami przed telewizor.
Motocykl zgasił dopiero przed barem Viva. Wolno zsiadł, rozejrzał się po czym włożył papierosa do ust. Przed barem stało kilka motocykli. To się nie zmieniło pod tym względem. Wciąż jednak zastanawiał się czy wchodzić. Wiedział że gdy przekroczy próg będzie musiał tam zostać. Wciąż bił się z myślami. Odpalił papierosa zaciągnął się dymem mieszając go z powietrzem z miasta straceńców jednak do środka nie wchodził.



Zobacz profil autora

302 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 13:06

- Beth, w twoim samochodzie zostawiłam ten prezent, nie? - przełożyły go cichaczem, żeby William nie widział. - Pójdę po niego - samochód pewnie był otwarty, a jak nei to dostała klucze. W końcu przed barem świętych, gdy nie było P i Buendii, chyba nikt się nie odważy niczego kraść.

W koszulce świętych, pachnącej nowością, ruszyła przed bar. A tam.. Maro. Uśmiechnęła sie, podeszła do samochodu Beth, który stał obok i spojrzała na meżczyznę.
- Dostałeś wiadomość jednak?




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

303 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 13:11

| z więzienia, domyśle z parkingu policyjnego

Parker był zaaferowany, nieco roztrzepany i w jakimś stopniu nieogarnięty. Faktycznie odebrał motocykl, dobrą chwilę patrzył na całą obudowę. Może sprawdzał jakieś zarysowania, cokolwiek. Był niepewny, ale szybko to minęło. Zdecydowanie dobrze było wrócić na maszynę. Zaczekał aż Liluye się dosiądzie i zrobienie niewielkiego kółka było must.
Dojazd do baru zajął chwilę. Podobnie jak Maro wyżej, Will wcześniej tak posiedział przed lokalem, zanim zdecydował się wejść do środka. Faktycznie na moment zgubił się w niewielkim budyneczku, podając Gigi telefon do ładowania i witając się z nią.

Pokręcił się i przeszedł do części, w której Seth brał się za zatrucie wszystkich swoją kuchnią.
Dobrze było zobaczyć znane mu twarze, zdecydowanie nieobce! I po każdym było widać upływ czasu. William również nie uchronił się od tego; z pogłębionymi zmarszczkami w okolicach oczu czy ust i szpakowatymi, niemalże siwymi włosami na wysokości skroni.
Wszyscy marnotrawni — skomentował, najpierw podchodząc do Betty z zamiarem przywitania, następnie do Briana i Setha. Wszyscy zostali przywitani uściskiem, przy czym Betty także została pocałowana w okolicach policzka.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

304 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 13:19

Skierował wzrok w kierunku głosu. Pamiętał dziewczynę. Miał fotograficzną pamięć, spotkana osoba wpadała do głowy jak fotografia. Lilu też tam miała swoje miejsce. W końcu Connor był w nią wpatrzony jak w obrazek. To i Maro musiał ją pamiętać. Zresztą to nie był zlot absolwentów na dwudziestopięciolecie ukończenia szkoły, oni sami nie byli starymi dziadami. Minęło zaledwie trzy lata.
- Nooo cześć… - rzucił szybko w odpowiedzi – tak dostałem – uśmiechnął się w kierunku dziewczyny, po czym ponownie rozejrzał. Wciąż się zastanawiał czy wchodzić. Wciąż miał obawy. W głowie coś go dusiło, uciskało jedną z półkul mózgowych. Ciągle nie był pewny. Zaciągnął się jeszcze ze dwa trzy razy po czym rzucił papierosa na ziemie, przydepnął go butem.
- Nie mogłem przepuścić zlotu – bo tak to można było nazwać. Prawdziwe święto. Niewiedział czego się spodziewać.



Zobacz profil autora

305 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 13:21

Beth weszła do lokalu po tego drinka dla Setha i podeszła do Betty by się przywitać i podziękować za koszulki. Uśmiechnęła się do kobiety i ponownie podniosła maleńkie ubranka do góry.
- Witaj. Dziękuję, na pewno będą na nich idealnie pasować. - cóż poradzić, że pani doktor miała słabość do swoich maleństw chociaż z charakterku to one bardziej tatusia przypominały.
- Tak, tak w moim.- odwróciła się w stronę wołającej Liluye. Tak to już było na tych spotkaniach. Pełno gwaru i ciągłego ruchu.
Zamachała ręką do Gigi by ta nalała piwo dla Setha.



Zobacz profil autora

306 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 13:26

Lil zmieniła się znacznie, nie wyglądała już jak przestraszona, wychudzona dziewczynka. I faktycznie Loco był w nią wpatrzony jak w obrazek. Jego śmierć też odchorowała.. Czasem wciąż jej się śnił.
- Nie wyglądasz na zbyt chętnego do wchodzenia - oparła się tyłkiem o drzwi samochodu Beth i obserwowała go, bawiąc się kluczami.
- Nawet Betty jest. Seth, Brian, William..




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

307 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 13:29

Można by było powiedzieć, ze... jak za dawnych czasów. "Viva" pełna Świętych,, Gigi odpalająca szafę grającą z której leciał stary, klasyczny rock. Za chwilę miał się polać konkretny alkohol, a w drzwiach pojawił się William. 
Podeszłą do Parkera, uściskała go mocno. Chwilę tak go obejmowała, chyba sobie przypominając jak bardzo tęskniła za tymi skurczybykami. Tyle, że... no właśnie.
- Z powrotem - powtózyła nieco smutno. Usiadłą przy barze, kiwając na Gigi by podała jej piwo.
- Trochę na wyrost. Raczej nie wrócę do Old Whiskey na stałe. Tak... wpadłam. Dawno was nie widziałam, a byłaby lepsza okazja niż wyjście moich chłopców z ciupy?
Zaśmiała się cicho, rozglądając z rozczuleniem po zebranych twarzach.
- Ale dziś poudawajmy, ze jest jak za dawnych czasów, dobra?



Zobacz profil autora

308 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 13:52

Kroki Jimba słychać było już z kilometra. Zapewne w kilku okolicznych domach myślano, że do Godzilla, a potem się wszystkim przypomniało, że to Arizona, nie Tokio i że mają tu swoje potwory.
Mimo utraty jakiejś tam części swojej masy Gruby Jim wciąż był Gruby. Jedyne co się w jego życiu zmieniło, to fakt, że jego zycie prywatne posypało się doszczętnie, a gang... Święci istnieli w końcu tylko w teorii. Ale Jimbo miał plan, żeby to zmienić.
Z radością przekroczył próg Vivy Marii - i całe szczęście że żaden Duszek się tu nie szwendał, bo pewnie by go własnoręcznie stamtąd wykopał na pysk.
- Kope lat, łachudry! - przywitał się z kolegami spod celi, zapewne z każdym z nich zbijając pjonę, a z kobietami przywitał się... całując je w dłonie(!).
- Żadnej baby w kurtce Świętych i od razu się człowiekowi nic w oczach nie gryzie. - wyharczał, witając się na końcu z Betty Jou, jak młody Leonardo z Kate Winslet na balu na Tytaniku.



Zobacz profil autora

309 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 14:29

Seth, to znaczy ogniomistrz zajęty był rozpalaniem grilla. Ale że nie szło mu to za dobrze, w końcu stracił cierpliwość, bez słowa wszedł na zaplecze baru i wydobył stamtąd spory palnik wraz z goglami. BHP jest ważne, kiedy bawisz się ogniem, zwłaszcza gdy ma się taką buźkę jak Cluster. Więcej blizn nie potrzebował.
Wrócił z palnikiem, podśpiewując pod nosem:
"So come on! Jump in the fire!"
Płomień buchnął i pod ciśnieniem zaczął zajmować węgle. Grill w krótką chwilę był gotowy do nakładania żarcia. Seth wyłączył palnik, zsunął gogle na czoło i spojrzał na resztę ludzi.
- Ej, mam takie jedno pytanie... Kto wziął wałówę?
Zaraz potem odebrał drinka od Beth, pociągnął ze szklanki i westchnął z ulgą.
- O tak, tego mi było trzeba. Dzięki, moja prawie-żono. - zadrwił, odkładając palnik, by mieć wolną rękę, aby objąć Beth ramieniem.
Przez okno zauważył Jimbo wchodzącego do baru. Przyjdzie to się przywita.
- Will, kurwa, odsiadka ci nie służy. Chociaż... siwizna w tym miejscu jest nawet sexy.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

310 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 14:36

Jou przywitała się z Jimem, ale nie powstrzymała się przed skrzywieniem. Wciąż go nie lubiła. I coś czuła, że Jimbo może teraz chcieć zastąpić Bakera, póki ten siedział w ciupie. A to... a to Betty w smak nie było. Nawet jeśli oddalona była od nich kilometrami, wciąż czuła że jest związana z tym miejscem.
- Siadaj, Jim. Gigi, podaj piwo!

Jednak zamiast tego, dziewczyna odpaliła telewizor, mówiąc coś tym, że miała mieć miejsce jakaś konferencja prasowa prokuratora. Zapytana przez Betty, co to ją obchodzi, odpowiedziała, pełna entuzjazmu:
- No o nas mają mówić! O Old Whiskey, Świętych! No to chyba trzeba posłuchać?
Nie tłumacząc już więcej, nastawiła odbiornik, włączyła fonię, żeby wszyscy dobrze słyszeli. Dziewczyna miała rację, specjalne wydanie wiadomości nadawane było sprzed budynku prokuratury w Appaloosa, a czerwony pasek u dołu ekranu mówił jasno:

Czy Old Whiskey jest bezpieczne?


Zaczęto zadawać pytania. O zwolnionych Świętych i czy to dobra decyzja. Po co i dlaczego wyszli na warunkowe, skoro są zamieszani w największą aferę narkotykową ostatnich lat? Wielu dziennikarzy nie kryło oburzenia faktem, że przestępcy wyszli po ledwo trzech latach.
Prokurator zaczął uspokajać. Dopiero gdy zaczął dłuższą przemową, Gigi zauważył, ze tuż za nim stoi szeryf McConnor. Cierpliwie czekający, jakby to i on miał za chwilę zostać wywołany do odpowiedzi.
Nim jednak to nastąpiło, w stronę prokuratora rzucono kontrowersyjne pytanie:
- Jak pan skomentuje pogłoski o tym, że prokuratura nie ma kontaktu ze swoim najważniejszym świadkiem, który miał być objęty programem ochrony świadków?
Mężczyzna zdębiał, sam McConnor też wyprostował się nerwowo, spoglądając w kamerę. Nastąpiło jeszcze większe zamieszanie, dziennikarze zaczęli się przekrzykiwać. Widać było, że na to pytanie nikt nie był gotowy.
- Nie wiem skąd ma pani takie informacje, ale pragnę zapewnić, że prokuratura ma nad wszystkim kontrolę.
- Czy to dlatego sprawa wciąż się dłuży?
- Czy dlatego wypuściliście Świętych z więzienia? Potrzebni wam są do śledztwa? Czy to nagroda dla nich za zeznania?
- Jak to wszystko wpłynie na znalezienie ostatnich z Buendia Familia?
Prokurator aż poczerwieniał na twarzy, ledwo udawało mu się zachować spokój.
- Bez komentarza.
I tyle. Okrzyki i nawoływania dziennikarzy zostały zignorowane.

- Weź to wyłącz, Gigi, co nas obchodzi ten zapchlony Smith! - rzuciła poirytowana Betty. Sięgnęła po piwo, pociągnęła dosyć spory łyk.



Zobacz profil autora

311 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 15:05

William nie wiedział, że przyjaciel, który wysłał mu widokówkę z Peru, stoi sobie przed wejściem do baru.
Obserwował natomiast przez chwilę male ubranka dzierżone przez Beth w rękach. Uśmiechnął się połowicznie; bardziej mogło skojarzyć się to z grymasem. Było dużo zmian i choć może każdej nie dostrzegał, to był świadom. A to tylko trzy lata były!
— Oczywiście, że nigdy nie ma lepszej okazji niż zobaczyć umęczone, niekiedy znienawidzone twarze — był w stanie wyliczyć, ile razy Betty zechciała ich zaciukać. — I tak. Dzisiaj siedzimy z myślą, że jesteśmy pięć lat wstecz.
Tacy naiwni byli.
Przywitał się z Jimem, choć pewnie całkiem niedawno jeszcze gadali na spacerniaku. Spojrzał po obecnych, może nawet nostalgicznie. Zapalił w międzyczasie papierosa i zdążył podejść do Setha i Beth. Przyjrzał im się, wydmuchując dym nikotynowy na bok.
— Będziesz musiała mi młodych pokazać — odezwał się do lekarki i zaraz dodał: — Jak tylko wygonisz Clustera za uderzanie do mnie, bo to ostatnie przyjmuję jako komplement — parsknął do Setha. Brakowało tylko, żeby zaraz swoje posiwiałe włosy poprawił. Oczywiście, wszystko opowiedziane żartem.
Zaraz jego uwaga została odwrócona, gdy Gigi podkręciła głośność w telewizorze, więc przeszedł tak, aby móc to obejrzeć i usłyszeć. Tym bardziej, że to było zdecydowanie ciekawe i zastanawiające.
Parker odebrał piwo, strzepnął popiół, wykrzywiając lekko pysk w milczeniu, gdy oglądał poddenerwowaną służbę i rozentuzjazmowanych  dziennikarzy.
— Znowu wszystkich przetrzepią — skwitował krótko i sam się napił alkoholu.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

312 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 16:12

/ wyszedł z pierdla, mieszkał od niedawna w OW znów

Oczywiście, że Maksik został także zaproszony na zlot alfonsów i dziwek. Zaparkował swoim starym motorem przed lokalem, zaciągnął nóżkę i ociężale zsiadł z maszyny. Jego ruchy były powolne, bo dopiero co wszamał wielki kubełek ze skrzydełkami. Z japy mu cuchnęło panierką i piwskiem.
Poprawił kurtkę i skinął głową do Maro, który dopalał właśnie peta. Ruszył w kierunku drzwi do Viva Maria i klepnął starego druha po plecach.
- Yo - mruknął, wyciągając własne papierosy i odpalając. Pojawił się akurat, gdy większość uwagi była skupiona na niewielkim telewizorze, który pogłośniła dziewczyna. Stanął akurat w drzwiach, a na widok nadal młodej i zgrabnej Gigi stanął podwójnie. Oglądał w milczeniu konferencję prasową, paląc peta w spokoju. W międzyczasie rozglądał się także po lokalu. Jezu, jak sielsko się zrobiło. Banda siedziała niczym grzeczne owieczki w zagrodzie. Słyszał, że niektórzy i rodziny pozakładali.
Jeszcze będą żałować, jak ich żonka do ostatniego centa wyciśnie. Pomyślał z goryczą i uśmiechnął się pod nosem. Już na wstępie mdliło go od tej kochanej hałastry.
- Jim! - huknął nagle, rozkładając ramiona, by zamknęły się zaraz w czułym uścisku ze starym Świętym. Zaraz potem zaczął się witać z pozostałymi członkami gangu. Kobitki zignorował oprócz Betty, której to się dwornie ukłonił z fają w ustach i głupkowatym uśmieszkiem.
- Gorzała na stół! Gigi, dawaj no tu piwo! - podszedł do dziewuchy i klepnął ją w tyłek. - Potem mi dasz siebie, lalunia.



Zobacz profil autora

313 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 16:25

Elisabeth również dla siebie wzięła piwo. Co prawda nie miała dziś dyżuru i mogłaby poszaleć ale zapewne Seth sobie pofolguje a w razie czego ktoś musiał wstać do dzieci, choć teraz już przesypiały całą noc. Następnym razem to sobie odbije.
Słysząc pytanie o wałówkę jedna z kelnerek przyniosła cały zapas jedzenia, które mieli usmażyć na tym antyku, który tak ładnie doczyścił Seth.
Pozwoliła się objąć Clusterowi i tylko lekko go szturchnęła łokciem za ten docinek. Jak tak dalej pójdzie to się doigra i dostanie przydomek niedoszłego męża.
- Chętnie poznają wujka.- zaraz odpowiedziała Willowi.- Ciekawa jestem czy rozpoznasz, które jest które?- ot taka mała zagwozdka dla Parkera. Jeszcze ubierze dzieciaki identycznie na to spotkanie.
- Tak właśnie myślę, że powinnam być chyba zazdrosna o Ciebie.- posłała Willowi szelmowski uśmiech, choć tak naprawdę to zazdrosny mógłby być Seth o przyjażń Parkera i Roberts.
-Uhm.- skwitowała tylko obejrzany materiał i słowa Willa.



Zobacz profil autora

314 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 25 Sie 2017, 12:57

Gigi w końcu zgasiła telewizor, zgodnie z poleceniem Betty. Chwilę trwałą jakaś tak niezręczna atmosfera, ale dziewczyna szybko opanowała sytuację! 
Otworzyła kolejne butelki piwa, polała do kufli i zaczęła roznosić po lokalu. Muzyka znowu zaczeła grać.
- Pani doktor, pani zawsze tak pięknie a jak pani szybko wróciła do figury sprzed ciąży, no no!
- O panie Cluster, pan nawet z siwizną na brodzie taki przystojny. Zazdroszczę partnerce!
- Aaa, William! Mogę po imieniu? Tyle lat, tyle lat, może bruderszaft?
Wysiliła się na uśmiech do Jimbo, Maxa zignorowała na tyle, by nie musieć z nim zamieniać słowa. Podała mu gorzałę i zaczepiła Briana.
- Panie dalton, ja to panu nie podziękowałam nigdy za to, ze pan tak przybytku Świętych pilnował!
Cmok, cmok w oba policzki i piwo w łapę!
A po chwili już pierwsze steki wędrowały na stoły!

Zobacz profil autora

315 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 25 Sie 2017, 15:25

Liluye wróciła do środka już po audycji, ktorą puściła Gigi. Alkoholu w ręce nie miała, bo nie piła, chociaż pewnie niektórzy uparcie ją częstowali mimo wszystko. Stanęła gdzieś blisko Betty, z jednego prostego powodu.. no, dwóch. Jim i Max. Co jak co, ale ta dwójka nigdy nie wpadła na to, że gdyby nie pomoc Duszków i Lil (choć akurat o sobie myślała w tym wszystkim najmniej) to wróciliby do wielkiego NICZEGO po odsiadce. Nie oczekiwała pokłonów, ale zwykłej ludzkiej... uprzjemości? To już nawet Brian to rozumiał.. Stała w tej koszulce z logiem Świętych z rękami splecionymi na piersi, bo spodziewała się komentarzy mniej lub bardziej dosadnych. Choć może zwyczjanie ją zignorują, to byłaby najlepsza opcja. Gdzieś za drzwiami rozległo sie oburzone krakanie.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

316 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 25 Sie 2017, 15:33

Liluye musiała się pogodzić z tym, że stare chłopy jak Jim czy Max niczego nowego się nie nauczą. Trzeba było im nie wchodzić w drogę i trzymać się tych, którzy ją tolerowali. To był sposób na przetrwanie. Kiedyś te dupki kopną w kalendarz, a młoda Lilu ich jeszcze przeżyje ze dwa razy.
Betty siedziała przy barze, paląc spokojnie papierosa i patrząc jak Gigi krząta się w barze. Strzepnęła popiół do popielniczki i westchnęła ciężko. 
- Słuchaj, Liluye - zaczęła, spoglądając na dziewczynę obok - mimo, ze teraz przyjechałam, to wątpię, żebym wróciła na stałe do Old Whiskey. Nie, gdy muszę zająć się Sue... a dla niej najlepsze będzie, gdy wychowa się z dala od tej dziury.
Zaciągnęła się mocno, wzrokiem uciekając na grupkę podpitych świętych.
- Muszę komuś oddać ten bar. Tak... na sto procent.



Zobacz profil autora

317 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 25 Sie 2017, 15:35

- Rozmawiałaś z Gigi albo Consuelą? - Lil była mocno zaangażowana w działanie Vivy od czasu jej otwarcia no i przed samym zamknięciem również. Polubiła w jakiś sposób i ten bar i ten klimat. I niektorych ludzi. Miała wrażenie, że znalazła jakieś miejsce dla siebie, jakkolwiek dziwne by nie było. Choć trzeba było znosić to i owo..
Przeszła za plecami Betty i nalała sobie soku pomaranczowego do szklanki, jak można się było po niej spodziewać.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

318 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 25 Sie 2017, 15:39

- Jeszcze nie. Zresztą... Consuela. Jest młoda i ma dziecko na głowie. Nawet jeśli by miała zapał do roboty, to nie wiadomo ile on potrwa. I... ech, jej sisotra pracuje w policji. Nie chcę, by taka Gabrielle miała wgląd do papierów, księgowości!
Prychnęła.
- Nawet jeśli pracujesz uczciwie i masz czyste papiery, to z czystej złośliwości taka baba może się doczepić. Ha. A Gigi?
Spojrząła na Liluye.
- Jak myślisz, dałaby radę? Z twoją pomocą?



Zobacz profil autora

319 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 25 Sie 2017, 15:43

Popukała krótkimi jak zawsze paznokciami w blat, spojrzała na Gigi, która właśnie dolewała komuś piwa i uśmiechnęła się do niej.
- Może.. radziła sobie do tej pory, chociaż.. część papierów dostawałam ja albo Brian, bo jednak.. - wzruszyła ramionami. No Gigi nie była najbystrzejsza, nigdy.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

320 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 25 Sie 2017, 15:57

- Wiesz, jeśli William się zgodzi być dalej naszym nadwornym księgowym!
Zaśmiała się. No tka, ten to miał łeb, jak niewielu świętych.
- Kiedyś myślałam, ze... Sally przejmie ten bar. Nawet jeśli by go nie prowadziła, to ona miała zadecydować... co i jak.
Głos jej się złamał. Przyłożył palce do końcików oczu i chwilę tak siedziała bez ruchu.
- Ale... już nie zadecyduje.



Zobacz profil autora

321 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 25 Sie 2017, 16:06

To był ciężki temat dla Betty. Jej ukochany bar, jej ukochana córka.. Nie dziwiła się, że kobieta niechętnie się tu pokazuje.
- Myślę, że William i liczenie pieniędzy to nieodłączne rzeczy - uśmiechnęła się, starając się zmienić temat, by Betty nie myślała o tym wszystkim. Dość się tym zadręczała, a teraz powrót tutaj..
- Mogę pomóc czy wziąć to na siebie, nie wiem, zależy jak będziesz wolała. Części swiętych dym uszami pójdzie, jeśli ja dostanę Vivę.. Znów Gigi może sobie z nimi nie poradzić.. - w końcu była ich "lalką" czy jakkolwiek tego nie nazwać, by nie było to zbyt wulgarne.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

322 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 25 Sie 2017, 16:18

- Nie, nie - pokręciła głową - ty masz sklep. Skup się na nim. Lepiej, żebyś miała jakiś biznes do którego możesz uciec. Zresztą, sama wiesz jak wielu reaguje na twoją obecność tutaj. A lepiej będzie, jeśli się tych dziadów nie będzie prowokować. Szczeólnie, kiedy mnie tu nie będzie.
Mimo, że go jeszcze nie dopaliła, Betty zgasiła papierosa.
- Zrobimy tak. Odsprzedam bar Gigi. Willa się zatrudni do księgowości, a ty... będziesz and tym czuwać. Jak przez 3 lata ten biznes nie upadł, kiedy wy, dziewczyny go ogarniałyście, to... chyba nic go nie ruszy, co nie?
Uśmiechnęła sie słabo.
- Będziesz moim łącznikiem z Old Whiskey, Liluye? nogę na ciebie liczyć?



Zobacz profil autora

323 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 25 Sie 2017, 16:23

- Tak, ale Świętych w tym czasie praktycznie tutaj nie było.. Nie mam pojęcia jak to się wszystko rozwinie - wzruszyła ramionami - Ale to chyba dobry pomysł, jeśli chcesz komuś przekazać Vivę. A w kontakcie przecież jesteśmy cały czas, prawda? - zapewniła kobietę. W końcu rozmawiały ze sobą, może niezbyt regularnie, ale jednak kontakt był stały.
- Największa przeprawa będzie z najstarszymi.. Gigi raczej nie ma u nich żadnego szacunku.. - zmarszczyla nos, obserwując bar, tętniący życiem jak już dawno nie było. Dziwne, ale uspokajało ją to. Jakim cudem?
- Wiesz, że przywiozłaś jedną małą koszulkę za dużo, prawda? - chodziło jej o te w rozmiarze dziecięcym.
-




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

324 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 25 Sie 2017, 16:30

- Dziady kiedyś zawału dostaną. Miażdżycy, albo innego choróbska. Spokojnie, pikawy im prędzej staną nim zepsują ten bar. Nagle przestaną się panoszyć, jak im zagrozicie, że wódy nie polejecie. Myślisz, że jak ja byłam młoda i zaczynałam prowadzić te spelunę, to mnie szanowali? A co ty. Ja sądzę nawet, ze dzisiaj mają mnie w dupie. 
Prychnęła, sięgając po butelkę z piwem. Dopiła go i poprosiła, by Liluye podała jej kolejną butelkę. 
Zaskoczona spojrzała na Oldwood. Za dużo koszulek?
- To zatrzymaj sobie. Boże się okaże, ze ci będzie potrzebna, czy coś!



Zobacz profil autora

325 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 25 Sie 2017, 16:35

Wyciągnęła z lodówki kolejne piwo i ściągnęła z niego kapsel niemal odruchowo.
- Tak, jak będą jeść tak okropnie tłuste mięso jak teraz to nawet wcześniej niż później - uśmiechnęła się półgębkiem. Coż, poradzą sobie, prawda? Liluye miała wrażenie, że na kilka osób tutaj może liczyć, a to i tak o wiele więcej niż te trzy, cztery lata temu. Dużo się zmieniło.
- A może współwłasność? Moja i Gigi. Finansowo mogę sobie na to pozwolić, a nie wiem jak Gigi - w końcu nie miała pojęcia co tam z kasą u tej dziewczyny.
- Tya.. Zostawie na zapleczu - o, ciężki temat. Albo chcieli i się nie udało albo nie chcieli albo cokolwiek innego. Albo wspomnienia z przeszłości.



Ostatnio zmieniony przez Liluye dnia Pią 25 Sie 2017, 16:52, w całości zmieniany 1 raz




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 13 z 16]

Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15, 16  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach