Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Bar "Viva Maria!"

Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 13 z 15]

1 Bar "Viva Maria!" on Sob 04 Lip 2015, 13:48

First topic message reminder :

Oparła się dłońmi o blat baru i spojrzał na Bakera z kpiącym uśmieszkiem.
- A co, teraz to już o własnym barze nie mogę decydować? Tego tez mi zabronisz? No... no... A dziewczyn nie ściągam tu siłą. Same przychodzą, bo mnie lubią. Nie martw się,. Nie robią tego w godzinach pracy.
Odeszła kilka kroków od mężczyzny i sięgnęła po drugie piwo, by mu podać.



Zobacz profil autora

301 Re: Bar "Viva Maria!" on Pon 21 Wrz 2015, 14:20

Kobiety siedziały cicho. No, prawie - Gigi ciągnęła nosem i płakała, ale za to Betty - niewzruszona, z pokerową miną. Wpatrywała się w odbicie oficera w tylnym lusterku. Nic nie mówiła. Siedziała wyprostowana, jakby dumna sama z siebie.



Zobacz profil autora

302 Re: Bar "Viva Maria!" on Pon 21 Wrz 2015, 14:38

-No to będziemy jechać drogie panie - powiedział tylko, zapalił wóz i pojechał na komisariat.
Zt x2 (3? )

Zobacz profil autora

303 Re: Bar "Viva Maria!" on Nie 27 Wrz 2015, 15:20

27.02.2014 - kilkanaście minut po wizycie w biurze szeryfa, wciąż ranek.

- Nic dziwnego, że handlują bimbrem pod barem, skoro go zamknęli, pewnie handlowali pod ladą - mruknął sobie pod nosem jeden z wielu możliwych scenariuszy.
Zaparkował radiowóz kilka budynków wcześniej aby potencjalny "przestępca" nie zwinął swoich klamotów gdy tylko na horyzoncie pojawiłby się radiowóz. Ludzie go tu jeszcze nie znali, w jego mniemaniu działało to na jego korzyść. Stanął przed barem i popatrzył chwilę na szyld, a chwilę potem robił już obchód dookoła budynku.

Zobacz profil autora

304 Re: Bar "Viva Maria!" on Nie 27 Wrz 2015, 15:26

Nikt przed barem bimbrem nie handlował. Nie miał kto. A bar własnie zamknięto, bo nalewano lokalnej księżycówki a nie wódki z akcyzą.
Wokoło cisza, spokój. Tylko jakiś stary motocyklista się dobijał do lokalu, nie chcąc przyjąć do wiadomości, ze zamknięty.

Zobacz profil autora

305 Re: Bar "Viva Maria!" on Nie 27 Wrz 2015, 15:31

Stary motocyklista, czyli stary bywalec, z pewnością nie jedno w tym barze widział. Jacob podszedł do jegomościa i stanął obok.
- Chłopie, nie masz co walić, zamknęli te budę - oświadczył.
Oczywiście się mu przyjrzał, chciał zapamiętać jak najwięcej szczegółów i jego twarz, może kiedyś okaże się to przydatne.

Zobacz profil autora

306 Re: Bar "Viva Maria!" on Nie 27 Wrz 2015, 18:47

- Oczywiście, ze zamknięte, boście Betty wygoniliście! Psy jebane! - zaczął się pluć. Motocyklista miła koło 60 lat, siwą brodę, przerzedzone włosy. Ręce w tatuażach, a na ramionach kamizelka z logiem świętych.

Zobacz profil autora

307 Re: Bar "Viva Maria!" on Nie 27 Wrz 2015, 19:10

- To po kiego chuja bijesz w te drzwi dziadku? - mruknął.
Nie miał zamiaru robić nic z tym, że stary facet go wyzywał, widać po nim było, że swoje przeszedł i miałby głęboko w dupie fakt, że taki młokos zamknął go na dwadzieścia cztery godziny.
- I gdzie ty teraz bimber kupisz, co?

Zobacz profil autora

308 Re: Bar "Viva Maria!" on Nie 27 Wrz 2015, 19:51

Mężczyzna splunął pod nogi swoją ziemną od tytoniu śliną.
- Bimber? Nie kupuje bimbru! - walnął się w piersi.
- Byście sie zajęli tymi dilerami w mieście, a nie porządnych obywateli gnębili!

Zobacz profil autora

309 Re: Bar "Viva Maria!" on Nie 27 Wrz 2015, 19:53

W sumie to ma cholera racje, bimber niech sobie pędzą, dilerzy są ważniejsi. Ale to nie on tutaj wytycza zadania.
- Nie kupujesz bimbru, a walisz, żeby Ci otworzyli, może sprzedajesz? - kontynuował, detektywem był żadnym, ale w końcu to jego pierwsza sprawa.

Zobacz profil autora

310 Re: Bar "Viva Maria!" on Nie 27 Wrz 2015, 19:57

- A co cię to obchodzi co tu robię? Może się umówiłem z kimś, co? Może coś tu zostawiłem? Nic ci do tego, psie! - mężczyzna nie dawał za wygraną.

Zobacz profil autora

311 Re: Bar "Viva Maria!" on Nie 27 Wrz 2015, 20:00

- Umówiłeś się z kimś i bijesz do środka aby otworzyli, co? To wejdziemy i się rozejrzymy - oznajmił.
Podszedł do drzwi i postarał się je otworzyć, starego motocyklistę miał przez cały czas na uwadze, aby dziadek nie wywinął mu żadnego numeru i czymś go nie trzepnął po głowie.

Zobacz profil autora

312 Re: Bar "Viva Maria!" on Nie 27 Wrz 2015, 20:16

Mężczyzna widząc, że policjant nie ma zamiaru odejść... sam się wycofał. Machnął ręką i mruknął coś pod nosem. Pewno jakieś przekleństwa.
A drzwi wciąż stały zamknięte.

Zobacz profil autora

313 Re: Bar "Viva Maria!" on Nie 27 Wrz 2015, 20:45

Jacob stwierdził, że w tym momencie jest dosyć spokojnie. Drzwi zamknięte, nikt do środka się nie dostał, a dziadek, który się właśnie naburmuszył już sobie poszedł. Mężczyzna nie miał zamiaru cały dzień sterczeć przy barze, także skierował się do radiowozu i odjechał z miejsca.

/zt

Zobacz profil autora

314 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 13:06

11.03 popołudnie

Roy zamknął dziś swój sklep wcześniej i postanowił wykorzystać nadmiar wolnego czasu na spożywaniu taniego alkoholu.
Wszedł do "Viva Maria!", usiadł przy barze i zamówił butelkę najtańszego trunku. Nie bywał tutaj zbyt często, więc na pewno spotkał się ze zdziwieniem stałych bywalców baru, ale nie zamierzał się tym przejmować. Napełnił szklankę i wypił duszkiem do dna, po czym zajął się rozmyślaniem, na sensem swojego żałosnego życia.



Zobacz profil autora

315 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 13:56

/ początek

Mimo, że bar wciąż funkcjonował, to Roy musiał się naczekać, nim dostał swojego drinka. Sally, stojąca dziś za barem, miała głowę zaprzątnięta innymi sprawami. Pakowała szklanki, kufle i butelki do skrzynek i kartonów, jakby się stąd wyprowadzała. Co rusz spogląda w stronę drzwi, jakby kogoś wyczekując. Konkretniej matki - lecz ta wciąż jeszcze pewnie była na widzeniu.
Z poddasza zeszła Gigi, dźwigająca jakieś walizki, wypełnione po brzegi starą dokumentacją i fakturami.
- To wszystko? - zapytała Sally, spoglądając na dziwkę.
- Tak mi się wydaje...
Obie nie były wystrojone jak "do pracy" w barze. Zarówno Bakerówna jak i Gigi były w dresach, z niedbale upiętymi włosami, jakby gotowe do wpakowania się w samochód i ucieczkę.



Zobacz profil autora

316 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 14:07

Roy przez cały czas obserwował poczynania Sally. Był ciekaw, co jest przyczyną tej paniki i pośpiechu. Jak dotąd nie nawiązywał z Bakerami przyjacielskich stosunków, co zapewne wynikało z tego, że stali zazwyczaj po różnych stronach barykady, ale kiedyś trzeba zacząć rozmawiać.
- Co wyprowadzacie się? - zagadał.



Zobacz profil autora

317 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 14:45

Sally ocknęła się nieco, słysząc pytanie Roya. Poprawiła grzywkę i zastanawiając się, co ma odpowiedzieć, podeszła do kontuaru.
- Zamykamy bar. dziś ostatni dzień - odparła. Potem chwyciła butelkę i nalała Royowi nową kolejkę. Podsunęła mu kieliszek oraz prawie pełną flaszkę whiskey.
- Na mój koszt. Dziś... wszyscy piją za darmo! - krzyknęła w stronę sali, która mimo wszystko - była pełna.



Zobacz profil autora

318 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 14:50

> początek

Do Vivy Marii zawitał także kolejny gość. Wysoki, postawny Indianin, który jak zwykle wyglądał bosko. Na swojej boskiej klacie miał nosidełko, a w nim bobasa. Także wszystkie laski mdlały po drodze jak tutaj szedł. Odwrócił swoją czapkę, tak, że daszek miał z tyłu i ściągnął ciemne okulary.
Akurat wkroczył, gdy Sally ogłaszała, że tego wieczoru wszyscy piją za darmo. Przejechał dłonią po włosach, wzdychając. Ruszył w stronę baru i zatrzymał się na uboczu, obserwując bez słowa Sally. Gdyby spojrzała na niego, posłał jej delikatny uśmiech. A jego piękne, czarne jak smoła oczy wpatrywały się w nią, z nieukrywaną czułością.



Zobacz profil autora

319 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 14:55

Bardzo miła obsługa.
- Dziękuje. Twoje zdrowie. - powiedział i wlał w siebie płyn.
Trunek był paskudny i bardzo mocny, więc skrzywił się lekko, po czym z hukiem odstawił szklankę na blat.
- Można spytać, czemu zamykacie bar? Sądząc po ilości gości, na pewno nie z powodu braku klienteli.
W tym momencie zauważył Indianina i skinął mu na powitanie. Co prawda nie lubił kolorowych, ale darmowy alkohol potrafi czynić cuda.



Zobacz profil autora

320 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 15:03

Widać było, że Sally jest ciężko. Oparła się o blat i spojrzała w kieliszek, z którego pił Roy. sama miała ochotę sięgnąć po alkohol, lecz wiedziała, że ten dzień jeszcze trwa i trzeba było go przeżyć na trzeźwo.
- Nie, sprawy osobiste - odparła, nie wiedząc jak ma określić ten cały konflikt i "świętą wojnę" w okolicy. Zostali bez ochrony. Buendia i P całkowicie przejęli miasto, a po zabójstwie Hai Wu sprawy pomknęły w takim kierunku, z którego nie było odwrotu.
Dziewczyna spojrzała w stronę stolika, przy którym siedział Howie. Przeprosiła klienta i podeszła do Indianina, odbierając od niego dziecko. Ukołysała w ramionach małą Sue, po czym spytała:
- Odwieziesz nas dziś na lotnisko?
Howahkan na pewno wiedział już o planowanej ucieczce Sally i Betty. Sama Saraha zapewne chciała by i on z nimi leciał. Lecz czy ten się zgodzi? Ma przecież tu Liluye, a i Noah tez potrzebuje jego pomocy.

Gigi w tym czasie przetarła bar . Spojrzała spode łba na Roya i zapytała:
-Ty nie byleś kiedyś gliną?



Zobacz profil autora

321 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 15:20

Skinął głową do Roya, gdy ten się przywitał. Już tyle czasu tu spędził, że pamiętał co nieco twarze.
Oddał małego bąbla Sally i siedział chwilę milczący. Pochylił się nad stolikiem i opadł łokciem o blat, a dłonią pod brodę. Obserwował jak kobieta kołysze swoje dziecko. Ostatnie dni były niesamowite. Sally miała na niego taki wpływ jak nikt inny. Mała Sue także uspokajała Indianina w niesamowity sposób. Mężczyzna zaczął chodzić do terapeutki. Starał się polepszyć relacje z kochaną siostrą. Nadal się przyjaźnił i wspierał Noah oraz Duszki. Zaczynał zapuszczać korzenie w tym miejscu. Sally zagościła w jego sercu, dlatego obserwowanie jak się pakuje wraz z matką w pośpiechu sprawiało mu ból.
W końcu westchnął i wstał. Spojrzał w dół na blondynkę i przekrzywił lekko głowę, a dłonią delikatnie odgarnął jej włosy za ucho.
- Cokolwiek potrzebujesz, bylebyście były bezpieczne. - odpowiedział, choć z trudem, bo gula pojawiła się w gardle. Był wrażliwym facetem. Może i ex żołnierzem, z problemami, ale wrażliwy zawsze był, w miarę. A świadomość, że już nigdy może nie ujrzeć tej słodkiej, pucołowatej buźki raniła go.
Westchnął ponownie.
- Mam nadzieję, że tam będziecie bezpieczniejsze. - byleby jak najdalej stąd. Jak najdalej od niego, jednocześnie.



Zobacz profil autora

322 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 15:35

/początek

Wieści rozchodzą się szybko w takiej dziurze jak ta. A Lil dodatkowo jakoś tam wciąż była związana z całą tą historią. Głównie dlatego, że po zamknięciu wszystkich sama się zaoferowała.
Weszła do Vivy i spojrzała na ludzi w środku.
- Czyli jednak? Pomóc ci się pakować, Sally? - zapytała bez ogródek, jakby to nie było nic wielkiego.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

323 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 15:59

Spojrzał na Gigi i uśmiechną się.
- Kiedyś byłem, ale mnie wylali. Zresztą czy to teraz takie ważne? - powiedział. - Pewnie nie na rękę ci, że Bakerowie zamykają interes? Zostaniesz na lodzie.



Zobacz profil autora

324 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 16:09

Sally pokręciła głową. Nie chciała się tak rozstawać. Szczególnie z Howiem. Nawet jeśli Old Whiskey było niebezpieczne, to z żalem patrzyła na to, co się wokoło dzieje i ze smutkiem opuszczała te strony. Lecz co mogła zrobić?
- Nie pojedziesz z nami? - zapytała, mając nadzieję, że mężczyzna się zgodzi. Nim jednak on odpowiedział, do baru weszła Liluye. Sally odsunęła się od Howhakana, potrząsając głową.
- Tak, tak.Zamykamy. Jeśli... jeśli możesz... - podała kobiecie małą Sue, a sama wróciła za bar.
- Musze uporządkować dokumenty - dodała.

Gigi w tym czasie zbierała puste szklanki z baru, wciąż spoglądając na Roya.
- Poradzę sobie - stwierdziła - jutro tez wyjeżdżam. Do San Francisco... a moim... NARZECZONYM - zaznaczyła i zrobiła maślane oczy. Ach, westchnęła! Może wcale nie bezie tak źle i zbuduje sobie jakieś miłe gniazdko, ze swoim chłopakiem z Hong Kongu?

Nagle z ulicy dobiegł jakiś gwar a potem warczenie motocykla... Ktoś naprawdę robił wiele hałasu. W końcu można było dosłyszeń wołanie. Ktoś krzyczał imię Howahkana.



Zobacz profil autora

325 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 16:27

Indianin uniósł brwi, gdy usłyszał od Sally TO pytanie. Czy pojechałby z nią? Z nimi? Porzucić wszystko co tutaj stworzył. Niewiele tego było. Ale zawsze coś. Miał tu siostrę. Jej nie mógł zostawić.
- Co? - zapytał, ale kobiety już nie było obok niego. Powiódł wzrokiem na Liluye i posłał jej lekki uśmiech. Podszedł do siostry i skinął jej głową, chowając dłonie w kieszeniach dżinsów.
- - No hej... Słyszałaś już... Sally wyjeżdża. Znaczy Sally, Betty i małą Sue. - poprawił się i przejechał dłonią po włosach w nerwowym geście. - Ja wam też pomogę!
Rzucił nagle, bo takie stanie było głupie. Wtem rozległ się jakiś hałas na ulicy. Howahkan wyraźnie słyszał swoje imię, bo nie brzmiało ono jak żadne inne. Ruszył do okna i wyjrzał przez nie, sprawdzając cóż to takiego się dzieje.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 13 z 15]

Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach