Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Bar "Viva Maria!"

Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16 ... 20  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 15 z 20]

1 Bar "Viva Maria!" on Sob 04 Lip 2015, 13:48

First topic message reminder :



STAN NA 2017 ROK:
Bar po strzelaninie i aresztowaniach w 2014 roku został zamknięty. Przez prawie dwa lata nikt tu nie zaglądał. Dopiero jesienią 2016 do miasta wróciła jedna z pracownic - Gigi. Wtedy też "Viva Maria" znowu zaczęła działać. 
Właścicielką wciąż jest Betty Jou, chociaż ta do Old Whiskey już prawie nie zagląda. 



Bar Viva Maria! mieści się w dwukondygnacyjnym budynku wciśniętym między drobnymi lokalami usługowymi. Pomieszczenie, do którego się wchodzi, jest długie i stosunkowo wąskie. Po prawej stronie ciąg stolików i krzeseł, zaś po lewej długa lada z rzędem barowych stołków. Podłoga imituje drewniany parkiet, ale zdarcia w niektórych miejscach zdradzają, że jest to zwykłe linoleum. Lada, stoliki i krzesła są jednak drewniane, siedziska wysłane zaś ciemnobrązową okładziną. Co zobaczymy za ladą, poza uroczą właścicielką, Betty Jou? Oczywiście liczne alkohole. Poza napojami wyskokowymi można tu dostać także drobne przekąski. Naturalnie, jak na porządny amerykański bar przystało, w strategicznym miejscu wisi także telewizor, który pamięta pewnie lata osiemdziesiąte – ale wciąż działa! Poza tym świętym pudłem, ściany zdobi też kilka rogatych czaszek oraz liczne, starsze i nowsze, zdjęcia. Widać na nich stałych bywalców, imprezy, samą Betty Jou, ale i kilka bardziej znanych ogółowi twarzy. Przy wejściu stoi szafa grająca, zaś na tyłach stół do bilarda. Ogólnie wnętrze jest dość ciemne, a gdy zbierze się w nim grupa palących facetów, widoczność staje się ograniczona do minimum.
Bar posiada ciasną kuchnię. Na piętro prowadzi obskurna klatka schodowa, a o jego zastosowaniu jakoś nikt nie mówi.

SZAFA GRAJĄCA VIVA MARIA!



W barze można zagrać w BILARD:


  1. Gra przeznaczona dla dwóch POSTACI - z czego jedną może być NPC.
  2. Gdy gracze dobiorą się w pary, rozpoczyna się grę. Jeden MECZ ma 3 TURY. Każda tura to rzut kostką na INTELIGENCJĘ + CELNOŚĆ (może być wspomagana logiką).
  3. Wynik rzutu kostką podstawiamy do wzoru na mnożnik: (Inteligencja + celność + ew. umiejętność) + k6*5
  4. Osoba z pary, która ma wyższy mnożnik WYGRYWA TURĘ i dostaje 10 punktów.
  5. Mecz wygrywa osoba, która wygrała najwięcej tur - zdobędzie najwięcej punktów.
  6. Rozpisanie meczu (sposób pisania) zależy jest od graczy - jak im wygodnie. Ważne, by było w postach zaznaczony wyniki mnożnika i punktacja.
  7. Grę w bilard można rozgrywać dowolną ilość razy (nie ma ograniczeń co do ilości meczy)
  8. Grę w bilard można wpisywać do DZIENNICZKA UMIEJĘTNOŚCI.








Oparła się dłońmi o blat baru i spojrzał na Bakera z kpiącym uśmieszkiem.
- A co, teraz to już o własnym barze nie mogę decydować? Tego tez mi zabronisz? No... no... A dziewczyn nie ściągam tu siłą. Same przychodzą, bo mnie lubią. Nie martw się,. Nie robią tego w godzinach pracy.
Odeszła kilka kroków od mężczyzny i sięgnęła po drugie piwo, by mu podać.



Zobacz profil autora

351 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 22:40

Liluye nie myślała o tym by pchać się pod kule na dwór cyz do drzwi.
- Też mogę strzelać - rzucila do Leona i przeladowała, celując w kolejnego napastnika, schowana jak się tylko dało.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

352 Re: Bar "Viva Maria!" on Sob 06 Lut 2016, 08:16

Noah, nawet jeśli by chciał, nie dosłyszałby Leona. Huk wystrzałów, okrzyki "P" i "Buendiów" a za chwilę syreny policyjne. Korzystając jednak z zamieszania, dopadł przyjaciela i zaciągnął go za budynek baru. Obaj schowali się między kontenery.

Liluye:
Mnożnik na refleks i celność próg 60. jak przekroczysz to trafiasz jednego z "P". Nie zabijasz, ale ten pada na ziemię.

Leon:
Mnożnik na refleks i celność próg 80. jak rozkurczywszy to trafiasz jednego z "Beudniów". Nie zabijasz, ale ten pada na ziemię.


W końcu przyjechała policja. Rozpoczęła się wymiana ognia miedzy nimi a kartelem. Gigi w tym czasie dopadła w panice Briana, który musiał ją i małą Sue, uspokajać.

Zobacz profil autora

353 Re: Bar "Viva Maria!" on Sro 10 Lut 2016, 19:55

Gigi dopadła Briana, gdy ten wskoczył za bar z zamiarem krycia odwrotu Leona czy Liluye. Dostrzegł ciało Sally. Nie chciał mysleć o Betty, teraz były ważniejsze sprawy. I nie było to uspokajanie dziwki. Dlatego uderzył ją z otwartej dłoni, nie za mocno, nie zamierzał ani jej pozbawiać przytomności, ani wybijać uzębienia. Miał wprawę w tym.
- Uspokój się! I ogarnij dziecko - warknął.
- Wracaj na zaplecze i nie wychylaj się. Wnuczkę Betty uratuj. Sama chcesz gdzieś jechać, nie? - Nawet Daltonowi obiło się o uszy wyjazd z "narzeczonym". A może i faktycznym narzeczonym, kto tam kitajców zrozumie, a Gigi to w końcu blondynka.



Zobacz profil autora

354 Re: Bar "Viva Maria!" on Sob 13 Lut 2016, 10:16

No Howie leżał już w nieco bezpieczniejszym miejscu i zdychał z bólu. Zacisnął zęby, pozostając przytomnym tak długo na ile miał siły. Złapał Noah w pewnym momencie za rękę i spojrzał na niego nieprzytomnym wzrokiem.
- Co z resztą? CO?! - przyjaciel doskonale wiedział o co pyta starszy Indianin. Słyszał dalszą wymianę ognia. Musiał ktoś tam interweniować. Pewnie Święci. Choć słyszał jakieś syreny...



Zobacz profil autora

355 Re: Bar "Viva Maria!" on Nie 14 Lut 2016, 19:36

Lil miała nadzieję, że Howie żyje.
Sama nie trafiła w nikogo tym razem, niestety. Chociaż wiedziała, że srogo tę sytuację odchoruje.
Del będzie miał z nią ciężko.
Schowała się, nisko przy ziemi, słysząc syreny i mając nadzieję, że to ich wybawienie.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

356 Re: Bar "Viva Maria!" on Sro 23 Sie 2017, 10:09

STAN NA 2017 ROK:
Bar po strzelaninie i aresztowaniach w 2014 roku został zamknięty. Przez prawie dwa lata nikt tu nie zaglądał. Dopiero jesienią 2016 do miasta wróciła jedna z pracownic - Gigi. Wtedy też "Viva Maria" znowu zaczęła działać. 
Właścicielką wciąż jest Betty Jou, chociaż ta do Old Whiskey już prawie nie zagląda. 

Zobacz profil autora

357 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 09:09

Ach, stare-nowe śmieci. Prawdę mówiąc, Seth nie odczuwał zanadto braku tego miejsca, a przynajmniej nie teraz, kiedy bar był otwarty już od jakiegoś pół roku. Wcześniej... rzeczywiście mu tego brakowało.
Opiekunka zdołała dotrzeć na tyle szybko, że Cluster dostał zielone światło, wsiadł na swojego zmodyfikowanego stalowego rumaka i popędził do baru przygotować przyjęcie powitalne. W końcu dzisiaj Will wychodzi z mamra, trzeba się nad nim poznęcać na forum publicznym. Seth uśmiechał się do siebie w myślach wyobrażając sobie japę swojego kompana, kiedy odwali mu jakiś numer. Zestarzeli się obaj, ale podejście nie zmieniło się ani trochę. W końcu dalej byli wielkimi dziećmi, to nieodłączna część bycia w gangu.
Gdy zajechał pod bar, postawił motocykl na stopce, następnie wchodząc do środka. Trzy lata minęły, a Seth nie zmienił się prawie wcale. Wiadomo, tu i tam pojawiły się siwe włosy, zwłaszcza w brodzie, zmarszczki stały się bardziej zauważalne, ale nie to było najważniejsze. Najważniejszy był brak bojlera. Blondyn dbał o siebie, a i Beth nadto nie pozwoliła mu się zapuścić, aż musiał czasami pod pretekstem pójścia po zakupy chadzać na szybkie piwo.
Kiwnął głową do Gigi, przechodząc luźnym krokiem do wyjścia na tył.
- Pójdę zająć się grillem. - rzucił wesołym tonem, z kieszeni czarnej bluzy z kapturem wyciągając wymiętą paczkę fajek.
Odpalił dopiero na zewnątrz, zaciągnął się głęboko, a z pleców zrzucił plecak, który miał na sobie cały ten czas. Dopiero wtedy, zza szkieł okularów przeciwsłonecznych z imponującym stopniem polaryzacji, ujrzał go.
TEN JEBANY GRILL pamiętał chyba jeszcze wojnę secesyjną.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

358 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 09:32

/z więzienia stanowego

Pojawili się na miejscu w relatywnie szybkim czasie. Liluye zostawiła samochód gdzieś bliżej miasta, później po niego wróci (pewnie z Delshayem albo kimś innym), bo nie potrafiła sobie odpuścić tej dziecięcej radochy przejażdżki. Zmieniła się i to bardzo. A może wróciła do tego, jaka była wcześniej, zanim świat zwalił jej się na głowę? Parker zresztą też był raczej zadowolony z tego, że znów siedzi na swojej maszynie.
Beth towarzyszyła im w niewielkiej odległości jadąc samochodem, w którego środek Indianka próbowała wpakować Omena, ten miał jednak inne zdanie na ten temat i oburzonym skrzeczeniem wyrażał swój sprzeciw. Lil machęła ręką.
Williamowi wyjaśniła, że ptaka to ma w sumie już jakieś trzy lata, nawet więcej. Głównie przesiaduje z nią w sklepie, ale jest na tyle uparty, że czasem wywalczy też coś innego, a że trzymał się blisko to mu pozwalała.
Pojawili się w końcu przed Vivą, Lil pierwsza zeszła z motocykla, za nią Parker zapewne.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

359 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 10:14

11.03.2017

W “Viva Maria” miało ponownie zatętnić życie. Święci na wolności, powrót na stare śmiecie, piwo i gorzała, grill i kiełbasa! Jakby nigdy nic się nie stało, jakby to miasto nigdy się nie zmieniło. Tylko każdy dorobił się kilku siwych włosów czy pary dzieciaków.
Pod barem zaparkował samochód. I może nikt by na to zbyt wielkiej uwagi nie zwrócił, gdyby nie fakt, kto z auta wysiadł. A była to osoba, która już dawno powinna się rozliczyć z przeszłością i iść dalej.
Betty Jou się zestarzała, ale wciąż trzymać swój styl. Wciąż szczupła, w butach na obcasach, w ciemnych ciuchach nie wyglądała jakby kiedykolwiek wyjechała z Ol Whiskey. Być może to prawda, ze ludzie na starość mało kiedy się zmieniają. Nawet oczy miała tak samo smutne.
Z bagażnika wyciągnęła jakieś papierowe torby, jakby prezenty. Spojrzała w stronę witryny baru, uśmiechnęła się do tych, którzy przez nią wyglądali.
W końcu, przekroczyła próg „Vivy”. Jakby nigdy nic, jakby wciąż te knajpę prowadziła.
- Chwilę mnie nie ma, a tu już obsuwa z obsługą? Drink powinien już na mnie czekać!



Zobacz profil autora

360 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 10:32

/ z więzienia

W chwilę po Lil i Willu do Vivy dojechała Beth. Zajrzała po drodze do domu czy wszystko ok, ale póki co ten stał a dzieciaki były pod opieką niani, co oznaczało, że Seth jest już w Vivie. Wykorzystała chwilę by zamienić kostium na jeansy i bluzkę co stanowiło pewne ustępstwo, choć na nogach nadal miała buty na obcasie. Zapewne zaczęli się już zbierać a Brian kierował całością przedsięwzięcia.
Wysiadła z samochodu i ruszyła za bar ale jej uwagę przykuł parkujący samochód z Betty. Brwi Elisabeth lekko się uniosły bo kobiety już dawno tutaj nie było ale bardzo możliwe, że ktoś dał jej znać o dzisiejszej imprezie.
Betty zniknęła we wnętrzu Vivy a Elisabeth poszła na tyły, gdzie jej mężczyzna walczył z grillem. Mogło to oznaczać kilka katastrof .
- Pomóż ci?- rzuciła rozbawionym, zaczepnym tonem, kładąc ręce na biodrach.



Zobacz profil autora

361 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 10:56

/po przeskoku, 11.03.2017, sobota koło południa


Brian podjechał pod Vivę, skinął na wejściu na Gigi, aby mu polała to, co zazwyczaj, choć należy oddać sprawiedliwość Daltonowi, że pił mniej. Dużo mniej. Przeszedł przez lokal, na pewno wyłapał jakieś miejsce po kulce P z ostrzału sprzed kilku lat. Wyszedł na tył, gdzie Seth męczył się z grillem, po krótkim powitaniu wrócił do środka, akurat weszła Betty. Ta kobieta nigdy się nie nauczy.
- Betty, witaj - nie żeby witał ją w jej własnym lokalu. Jednak tak się czuł, kiedy dzielił czas między bar a kasyno. Czy Brian się zmienił, o ile to możliwe to chyba stał się jeszcze bardziej żylasty, jakby go wyciosali z suchego, starego drewna. Drewniany dziad, ot co.



Zobacz profil autora

362 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 11:02

Dziad do orzechów z Briana.
William może poszedł do toalety, skoro go nie było.
- Betty! - ucieszyła się Liluye, odwracając się od baru, przy którym coś majstrowała. Wydawało się, że pakowała coś do pudełeczka.
- Jednak jesteś - wsunęła pudełko pod ladę i wyszła zza niej. Wydawała sie zadowolona z tego wszystkiego, z tego, że Viva wraca do życia.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

363 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 11:12

- Ja pierdolę. - zaklął pod nosem Seth, czyszcząc szmatą spopielony, czarny grill. Cif nie pomagał nadto, dlatego zaraz potem blondyn zamienił na szczotę. Dopiero wtedy warstwa przejmującej czerni zaczęła schodzić.
Przywitał się z Brianem. Nie znał go zbyt dobrze, dlatego też nie była to czuła konwersacja. Poza tym w końcu był drewniany.
Beth zaskoczyła go, zachodząc knajpę od tyłu, spodziewał się ją zobaczyć wychodzącą ze środka. Na jej słowa przybrał swój drwiący uśmieszek, odwrócił się w jej kierunku, unosząc czarne od sadzy dłonie. Grill był już czysty.
- No przydałoby mi się w coś wytrzeć. - na te słowa wolnym krokiem ruszył w kierunku swojej narzeczonej, niczym zombie, któremu nie powypadały jeszcze włosy. Czupryny mu przybyło, krótsza góra goniła długi tył, przez co mężczyzna miał teraz na twarzy sklejone od potu kosmyki długich włosów.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

364 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 11:40

Betty uśmiechnęła się szeroko, ściskajac Liluye na powitanie. Potem podeszła do Briania i... jego też objęła, cąłujac nawet w policzek. Chyba się stęskniła.
Była w jakimś cholernie toksycznym związku z tym miastem.
- Cóż, moi ulubieni chłopcy wychodzą na wolność, więc... czmeu miałabym ich nie odwiedzić?
Odsunęła się od mężczyzny i podała Liluye pakunek z prezentami.
- Coś na dobry początek.
W torbie była spora butelka whiskey. W drugiej zaś.... czarne koszulki z jakimś nadrukiem. Jak się okazało - logiem Świętych.



Zobacz profil autora

365 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 11:50

Liluye odżyła, nie była już tą zgnębioną życiem dziewczyną co jeszcze dwa lata temu. Uśmiechnęła się do Betty przytulając ją również, choć za tym nie przepadała, ale czasem można zrobić wyjątek, prawda? Tym bardziej, jak się kogoś widzi raz na półtora roku, w jej przypadku.
Przyjęła pakunek, położyła go na ladzie i zajrzała do środka, stając na palcach. Wyciągnęła z niej butelkę, odstawiła na bok. I koszulki. Przeliczyła je odruchowo, wyciągnęla na wierzch, uśmiechnęłą się do Betty.
Rzuciła koszulką w Gigi, zawołała Briana i też dostał jedną - zwiniętą w kulkę, bo nią rzucała. Dojrzała tam kilka małych koszuelczek na dzieci i uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Złapała je w dłonie, do tego jakąś Skę czy Mkę dla Beth, coś większego dla Setha i te dwie malutkie, zupełnie urocze. Ale.. tych malutkich było o jedną więcej, niż być powinna, tak jak na szybko liczyła. Zmarszczyłą na moment brwi, ale wzruszyła do siebie ramionami, może o czymś nie wie? Ruszyła przez Vivę na tył.
- Beth, Seth! Betty przyszła - podeszła do nich. Większe koszulki miała zawieszone na ramieniu, swoją już założoną. Pokazała kobiecie dwie malutkie, które wyciągnelą przed siebie z rozbawieniem




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

366 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 12:08

Brian poklepał, pewnie niezgrabnie, Betty po ramieniu, gdy ta go objęła na powitanie.
- Dobrze cię widzieć - tak na chwilę było po staremu. Zaraz, jednak wyjdzie smutna prawda, choć może coś się uda odratować. Już teraz odzywały się stare kontakty z czasów, gdy gang zajmował się handlem bronią.
Brian złapał zgrabnie koszulkę, rozłożył ją i pokiwał z aprobatą.
- Jak Sue? - Oczywiście pytał się o wnuczkę. Baker, jak wiadomo dostawał trzy, teoretycznie pełnowartościowe, posiłki, brał prysznice z jakąś pół setką innych osadzonych i odbywał betonowe spacery na świeżym powietrzu.



Zobacz profil autora

367 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 12:24

W sumie szmata,cif i szczotka dały całkiem niezły efekt. Powinna stanowczo wykorzystać te ukryte umiejętności narzeczonego w ich domu.Jazda na mopie w wykonaniu Clustera. Przy najbliższej okazji miała zamiar to wykorzystać.
Zmrużyła ciemne oczy i posłała mu ostrzegawcze spojrzenie, kiedy tak się zbliżał z tym złośliwym uśmieszkiem.
- Ani się waż.- ostrzegła go i chyba nie musiała dodawać bo wylądujesz na kanapie. Została uratowana przez Liluye.
Co do Betty miała mieszane uczucia, chyba nie rozstały się w zbyt wielkiej przyjaźni ale nie roztrząsała tego. Dzisiaj mieli się bawić i odgonić duchy przeszłości.
- Jakie słodkie.- wzięła maleńkie koszulki w ręce i musiała się uśmiechnąć na ich widok. Uniosła jedną w stronę Setha i pokazała mu ale nie dała dotknąć bo by poplamił skoro ręce miał do umycia. To czy Amy i James będą chcieli iść kiedykolwiek w ślady ojca to inna sprawa i czy będzie z tego powodu awantura to też inna sprawa.



Zobacz profil autora

368 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 12:53

Zaniechał pomysłu wytarcia się w nią, choć zaraz potem pomysł mu wrócił, kiedy zobaczył koszulki. Dałby jej wtedy pretekst, ale mimo wszystko, w gruncie rzeczy, był całkiem porządnym facetem, uważał że wiedział kiedy odpuścić, a kiedy nie. I odpuścił.
Widząc dwie małe zatrzymał się na chwilę i uśmiechnął do Beth, już nie szelmowsko, a po prostu, ciepło. Wyciągnął papierosa, plamiąc go sadzą na czarno i wsunął w usta, odpalając. Zwinął szmatę, kierując się do środka, żeby umyć ręce. Widząc Betty, podszedł bliżej, uśmiechając się do niej.
- Witaj z powrotem. Zajebiste koszulki. - zbliżył się, pokazując brudne ręce, dlatego też objął ją ramionami, nie dotykając dłońmi, po czym ruszył do łazienki.
Po umyciu łap i twarzy wyszedł, chwytając rozpałkę i węgiel, po czym wrócił do grilla, by przysposobić go do pracy.
- Pani doktor, proszę zadbać o ogniomistrza i przynieść mu jakiegoś drinka. - zawołał, sypiąc górę węgla do środka.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

369 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 12:59

/z Meksyku

Gdyby on sam myślał, że wróci. Gdyby ktokolwiek mu to powiedział wyśmiał by go na całe dwie Ameryki. No i teraz śmieje się cała populacja i on sam. Pewnie wygląda jak idiota, ale czy kogoś to martwi, czy on sam się martwi?! Nie, miał na to wyjebane. Wiedział swoje, wiedział co ma robić i jak uniknąć pierdla. Nie polegało to na tym że ma się komukolwiek z tego tłumaczyć. Po sygnale od Parkera zniknął jak wielu.
A na co to komu, sam nie wiedział gdy pewnego, słonecznego, meksykańskiego dnia siadł na swojego HD i ruszył w kierunku małego miasteczka o jakże przepysznej nazwie. Tak zmienił motocykl, ale tylko to. Stara kurtka wciąż nosiła godło Świętych. Może trochę przykurzone ale jednak. Twarz nie co mocniej zasmażona słońcem i trochę więcej siwizny na brodzie. Snake był wciąż ten sam.
Do przekroczenia granicy przydały się stare kontakty, za rękę nigdy nie został złapany, a przynależność do gangu nigdy udowodniona. Tak mu się przynajmniej wydawało.
Stare ulice przypomniały mu stare czasy, budyni, ludzie, wspomnienia, jakby czas się zatrzymał, jakby ktoś włączył pauzę, a teraz wrócił z kanapkami przed telewizor.
Motocykl zgasił dopiero przed barem Viva. Wolno zsiadł, rozejrzał się po czym włożył papierosa do ust. Przed barem stało kilka motocykli. To się nie zmieniło pod tym względem. Wciąż jednak zastanawiał się czy wchodzić. Wiedział że gdy przekroczy próg będzie musiał tam zostać. Wciąż bił się z myślami. Odpalił papierosa zaciągnął się dymem mieszając go z powietrzem z miasta straceńców jednak do środka nie wchodził.



Zobacz profil autora

370 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 13:06

- Beth, w twoim samochodzie zostawiłam ten prezent, nie? - przełożyły go cichaczem, żeby William nie widział. - Pójdę po niego - samochód pewnie był otwarty, a jak nei to dostała klucze. W końcu przed barem świętych, gdy nie było P i Buendii, chyba nikt się nie odważy niczego kraść.

W koszulce świętych, pachnącej nowością, ruszyła przed bar. A tam.. Maro. Uśmiechnęła sie, podeszła do samochodu Beth, który stał obok i spojrzała na meżczyznę.
- Dostałeś wiadomość jednak?




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

371 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 13:11

| z więzienia, domyśle z parkingu policyjnego

Parker był zaaferowany, nieco roztrzepany i w jakimś stopniu nieogarnięty. Faktycznie odebrał motocykl, dobrą chwilę patrzył na całą obudowę. Może sprawdzał jakieś zarysowania, cokolwiek. Był niepewny, ale szybko to minęło. Zdecydowanie dobrze było wrócić na maszynę. Zaczekał aż Liluye się dosiądzie i zrobienie niewielkiego kółka było must.
Dojazd do baru zajął chwilę. Podobnie jak Maro wyżej, Will wcześniej tak posiedział przed lokalem, zanim zdecydował się wejść do środka. Faktycznie na moment zgubił się w niewielkim budyneczku, podając Gigi telefon do ładowania i witając się z nią.

Pokręcił się i przeszedł do części, w której Seth brał się za zatrucie wszystkich swoją kuchnią.
Dobrze było zobaczyć znane mu twarze, zdecydowanie nieobce! I po każdym było widać upływ czasu. William również nie uchronił się od tego; z pogłębionymi zmarszczkami w okolicach oczu czy ust i szpakowatymi, niemalże siwymi włosami na wysokości skroni.
Wszyscy marnotrawni — skomentował, najpierw podchodząc do Betty z zamiarem przywitania, następnie do Briana i Setha. Wszyscy zostali przywitani uściskiem, przy czym Betty także została pocałowana w okolicach policzka.

Zobacz profil autora

372 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 13:19

Skierował wzrok w kierunku głosu. Pamiętał dziewczynę. Miał fotograficzną pamięć, spotkana osoba wpadała do głowy jak fotografia. Lilu też tam miała swoje miejsce. W końcu Connor był w nią wpatrzony jak w obrazek. To i Maro musiał ją pamiętać. Zresztą to nie był zlot absolwentów na dwudziestopięciolecie ukończenia szkoły, oni sami nie byli starymi dziadami. Minęło zaledwie trzy lata.
- Nooo cześć… - rzucił szybko w odpowiedzi – tak dostałem – uśmiechnął się w kierunku dziewczyny, po czym ponownie rozejrzał. Wciąż się zastanawiał czy wchodzić. Wciąż miał obawy. W głowie coś go dusiło, uciskało jedną z półkul mózgowych. Ciągle nie był pewny. Zaciągnął się jeszcze ze dwa trzy razy po czym rzucił papierosa na ziemie, przydepnął go butem.
- Nie mogłem przepuścić zlotu – bo tak to można było nazwać. Prawdziwe święto. Niewiedział czego się spodziewać.



Zobacz profil autora

373 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 13:21

Beth weszła do lokalu po tego drinka dla Setha i podeszła do Betty by się przywitać i podziękować za koszulki. Uśmiechnęła się do kobiety i ponownie podniosła maleńkie ubranka do góry.
- Witaj. Dziękuję, na pewno będą na nich idealnie pasować. - cóż poradzić, że pani doktor miała słabość do swoich maleństw chociaż z charakterku to one bardziej tatusia przypominały.
- Tak, tak w moim.- odwróciła się w stronę wołającej Liluye. Tak to już było na tych spotkaniach. Pełno gwaru i ciągłego ruchu.
Zamachała ręką do Gigi by ta nalała piwo dla Setha.



Zobacz profil autora

374 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 13:26

Lil zmieniła się znacznie, nie wyglądała już jak przestraszona, wychudzona dziewczynka. I faktycznie Loco był w nią wpatrzony jak w obrazek. Jego śmierć też odchorowała.. Czasem wciąż jej się śnił.
- Nie wyglądasz na zbyt chętnego do wchodzenia - oparła się tyłkiem o drzwi samochodu Beth i obserwowała go, bawiąc się kluczami.
- Nawet Betty jest. Seth, Brian, William..




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

375 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 13:29

Można by było powiedzieć, ze... jak za dawnych czasów. "Viva" pełna Świętych,, Gigi odpalająca szafę grającą z której leciał stary, klasyczny rock. Za chwilę miał się polać konkretny alkohol, a w drzwiach pojawił się William. 
Podeszłą do Parkera, uściskała go mocno. Chwilę tak go obejmowała, chyba sobie przypominając jak bardzo tęskniła za tymi skurczybykami. Tyle, że... no właśnie.
- Z powrotem - powtózyła nieco smutno. Usiadłą przy barze, kiwając na Gigi by podała jej piwo.
- Trochę na wyrost. Raczej nie wrócę do Old Whiskey na stałe. Tak... wpadłam. Dawno was nie widziałam, a byłaby lepsza okazja niż wyjście moich chłopców z ciupy?
Zaśmiała się cicho, rozglądając z rozczuleniem po zebranych twarzach.
- Ale dziś poudawajmy, ze jest jak za dawnych czasów, dobra?



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 15 z 20]

Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16 ... 20  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach