Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Spacerniak

Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 4]

1 Spacerniak on Nie 26 Lip 2015, 16:22

Spacerniak - Spora przestrzeń otoczona siatką i drutem pod napięciem, otoczona z dwóch stron strażnicami. Znajduje się tam boisko do koszykówki, rozległy, przycinany  regularnie przez więźniów trawnik oraz wysypane żwirem ścieżki.
Pod płotem znajduje się kilkaskromnych, kamiennych płytek z widniejącym na nich krzyżem, które umapiętniają miejsce, w którym zginął tu niegdyś któryś z więźniów.
Boisko do koszykówki – rzuty do kosza:



  1. Rzuty do kosza punktowane są kolejno: 1, 2, 3 punkty. Każdy z nich ma swój poziom trudności.
    Rzut próg
    za 1 punkt30
    za 2 punkty55
    za 3 punkty70

  2. Na początku gracz wybiera próg, który chce przekroczyć – czyli wybiera, za ile punktów chce rzucać. Kolejno progi oznaczają też to, ze zawodnik znajduje się dalej od kosza.
  3. Po wyborze progu (czyli określeniu odległości, z której się rzuca), gracz może rzucić kostką.
  4. Wynik rzutu kostką wstawia we wzór: (Celność + ew. umiejętność) + k6 * 5
  5. Umiejętności, które można dodawać do mnożnika to sport, lecz tylko sporty zespołowe jak koszykówka, piłka ręczna czy siatkówka.
  6. Gracz po obliczeniu mnożnika, rzuca jeszcze DWIE KOSTKAMI NA ŚLEPY LOS.
  7. Jeśli gracz wyrzuci:
    wynik rzutuopis
    2niezależnie od mnożnika, gracz nie trafia
    6niezależnie od mnożnika, gracz nie trafia
    8niezależnie od wyniku mnożnika gracz trafia.
    12niezależnie od wyniku mnożnika gracz trafia.
    innebrak wpływu

  8. Jeśli wynik mnożnika jest wyższy niż próg i ślepy los sprzyja – gracz zdobywa punkt.
  9. Powyższy system można wykorzystywać w rywalizacjach między postaciami.



Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro 29 Lip 2015, 12:04, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

2 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 20:29

/ początek, 20.01.2014 r., godzina odpowiadająca wyjściom

Papierosów mniej, starszy o rok, bogatszy o nowe doświadczenia wiedział dobrze, że pomarańczowy to ni chuja mu nie pasuje. William, który lazł żwirową ścieżką, strzykając palcami w kieszeni kombinezonu. Nie no, trzy lata to całkiem dobra sprawa. Szkoda, że lokaty nie jebnął to by się wzbogacił. Cierpiał.
Pieniądzu Wszechmogący, jak on cierpiał.
Papierosów mniej, Will zapalił jednego z nich.
I spojrzał na palącą się główkę zapałki.
Koncie bankowy, programie lojalnościowy, stróżu mój...

Zobacz profil autora

3 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 20:38

po przeskoku, 20.01.2014

Bakerowi pomarańcz na szczęście nawet pasował. Nie, żeby nie tęsknił za swoimi ciuchami. Za kamizelką z logiem Świętych. Minęło ledwo parę miesięcy, a on już odliczał dni do końca. Nie było im lekko. Jako nowi musieli wgryźć się w system. Wybadać, kto tu jest "u władzy". Z pewnością w tym względzie pomógł im siedzący niemal dekadę Leon.
No, Baker ze swoją siłą, potężnym sierpowym i mało przyjazną gębą nie musiał się przynajmniej obawiać o swój tyłek... W przeciwieństwie do niektórych jego kolegów.
- W porządku? - spytał chrapliwie, klepiąc Williama po ramieniu, gdy się do niego zbliżył. - Co, znowu rozpaczasz? - zauważył jego nietęgą minę.



Ostatnio zmieniony przez Sue Baker dnia Pon 27 Lip 2015, 21:08, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

4 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 20:43

/początek, 20.1.14r, jw

Tyrsen już zaaklimatyzował się w pace. Nie było tu najprzyjemniej, ale nie miał co narzekać. Przynajmniej był tu z resztą gangu, więc jakieś nic nieznaczące gnojki i obszczymury pomyślały dwa razy nim otworzyły do któregoś z nich ryja. Patrick, spacerując sobie zbliżał się powoli do Bakera i Willyego, między którymi aż iskrzyło. Amorki strzelające z oczu i takie tam. Big love!
- Co jest, panowie? - mruknął i przerzucił przygryzaną przez siebie wykałaczkę na drugą stronę ust i zacisnął szczękę. Przy okazji pobytu tutaj, nabawił się lekkiej nerwicy natręctw, czego ta właśnie wykałaczka była znamieniem.
Zaczynało mu się tu powoli nudzić. Pewnie zajmie swój czas siłownią. Nic lepszego w sumie tu do roboty nie było.



Zobacz profil autora

5 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 20:59

Któż by nie odliczał? Will pewnie już od początku zaczął ryć kalendarz na zadrapanej ścianie albo korzystał z możliwości pisania listu i sobie odznaczał, jaki dzień i który dzień. Rozeznanie po trzech miesiącach ciężkie nie było. Leon pewnie miał gorzej. Dobrze, że chociaż mógł kolegów powitać z wiadomym sobie wdziękiem.
Niektórzy koledzy mieli źle. Will nie wydawał się zmartwiony, bo jednak aż tak ładnej buźki nie miał!
- Meh, ciężko nie rozpaczać, jak pieniądze mogły rosnąć sobie na spokojnie - odpowiedział Bakerowi, który się pojawił. Odrzucił zapałkę. Zaraz kiwnął też do Canizasa, który pewnie czuł się tutaj wspaniale. W końcu po półrocznym przebywaniu u P był przyzwyczajony do takich, a nawet i gorszych warunków. Szkoda tylko, że tak naprawdę to opierdalał innym co tylko mógł, hehe.
- A co ma być? Kleik, jęki z celi poniżej - mruknął do Tyrsena. No cóż, Will we więzieniu nie był, ale nigdy tego nie wykluczał! Nie wydawał się więc aż tak zrozpaczony.
- Bright będzie miał trochę jeżdżenia - stwierdził zaraz.
I Will też będzie łaził na siłownię. Tyrsen będzie mógł popatrzeć na jego tyłek, ajajaj.

Zobacz profil autora

6 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 21:20

- No wiem.
Nawet nie chciał o tym gadać. Pewnie pierwsze tygodnie w ciupie był tak wściekły, że non stop się z kimś naparzał. Jak mogli dać się tak zrobić? Stracili życiową wręcz szansę na wzbogacenie, zajęcie większego terenu, umocnienie swej pozycji... Tragedia. Tysiące dolarów przeszły im koło nosa.
Baker również kiwnął do Tyrsena i klepnął go po plecach.
- Tja. Nie wiem, jak my go opłacimy mając tylko Heaven's na chodzie - westchnął i rozejrzał się po spacerniaku.



Zobacz profil autora

7 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 21:22

- Willy, musisz sobie uświadomić, że będę zadawał ci codziennie to samo jebane pytanie, póki nie uzyskam odpowiedzi zadowalającej. - zaśmiał się głośno i poklepał go po przyjacielsku po ramieniu. No, jakoś nie za specjalnie Tyrsena humor opuszczał.
- A życie jest życie. Więzienie to nie koniec świata. Ba, czasami to dopiero początek. - uśmiechnął się i w tryumfalnym geście podniósł swojego palucha. Po chwili odwrócił się do Sue.
- Nie załamywać się, panowie. Ty Willy powinieneś pierwszy na to wpaść, księgowy mózgu. - ściszył głos i przybliżył się do nich.
- Szukać możliwości i prowadzić biznes, nie? Nie można trzy lata zbijać bąków. - odwrócił głowę, omiótł wzrokiem spacerniak i przełożył wykałaczkę w druki kącik ust. Wzrokiem jednak zaraz wrócić do swoich rozmówców.
- Tutaj też można poznać wielu... partnerów biznesowych. He?



Zobacz profil autora

8 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 21:32

William w milczeniu słuchał tego, co włączyło się Tyrsenowi do gadania. Ale się rozgadał. Nawet Parker nie spodziewał się, że Canizas tyle słów zna. Leon byłby zaszokowany wręcz. Zwłaszcza, że gówniarza ledwo co pamiętał.
- Ryba w wodzie, huh? - skomentował gadkę Tyrsena i zerknął nikle rozbawiony na Bakera. Zaraz też rozejrzał się po spacerniaku, a potem zaciągnął mocniej papierosem. A tych coraz mniej! - Nie no, nie ma co się załamywać - powiedział, choć takim tonem, że trudno wyczaić sarkazm.
- Najpierw trzeba się wkręcić i ogarnąć, co i jak - zauważył. - Większość to pewnie zarabia na dupie, a raczej męska wersja Heaven's to nie nasza działka - zwrócił się do Bakera.
- Może coś z kasyna będzie, bo Brian tam też ogarnia - odparł. Nie był zadowolony z tego, że aż tyle padło na barki Daltona, nawet nie zdziwiłby się, gdyby Brian ciągle przeklinał, nie wiedząc w co ręce włożyć.
Will swój pomysł i decyzję jakąś miał, ale nic nie głosił.
- Albo na raty rozłoży.

Zobacz profil autora

9 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 21:39

Pokręcił głową, słuchając Tyrsena. Biedny Jesse, musiał mieć z nim ciężko w celi. Ale cóż, szkoła życia.
- Ależ nie jestem załamany, Patrick. Jestem wkurwiony.
W końcu to nie jego pierwsza odsiadka. Zresztą, za tę strzelaninę dostał mniej, niż za napad i dragi te trzy dekady temu. Może dlatego, że wszyscy mieli nieoznakowaną broń i tak naprawdę ciężko było powiedzieć, kto komu te kulki zasadził. No i P i Buendia też byli winni, hehe, to go pocieszało.
- Och tak, my tu będziemy prowadzić biznes, Tyrsen - przytaknął. - Potrzeba nam więcej ochrony, więcej wtyk, lepszych kontaktów... A wiecie, czego najbardziej nam trzeba? Dokończyć to, co żeśmy zaczęli. P.
Skrzywił się na wzmiankę o dawaniu dupy. Bez przesady. Najwyżej jemu ktoś może dupę dawać, nie na odwrót.
Westchnął tylko na myśl o Brianie. Za dużo na jego barki spadło, a zmniejszające się wpływy Świętych w Old Whiskey bardzo martwiły Sue.



Zobacz profil autora

10 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 21:51

- Masz prawo być wkurwionym. Tak w ogóle... zastanawialiście się skąd psy były tam tak szybko? Przecież zawsze im zebranie się zajmuje wieki. A teraz? Myślicie, że ktoś dał im cynk? - zamyślił się.
- W sumie mógł to być nawet Skittles, ten skurwiel. Pomyślcie, on stracił dwóch tłumoków a my? U nas wszyscy poszli pod broń. Powiesiłbym go za jajca. - zacisnął dłoń w pięść. Mieli zbyt dużo do zrobienia i zdecydowanie zbyt mało możliwości.
- Dokończyć? Stąd będzie ciężko. Poza tym... kurwa, prawie nikt nie został na miejscu. Masz coś konkretnego na myśli? - spojrzał pytająco.
- Trzeba się zastanowić z której strony to ugryźć. To tutaj, znaczy. - wskazał palcem w dół, na żwir spacerniaka, mając na myśli więzienie.



Zobacz profil autora

11 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 21:59

Widzę, że z braku laku to Baker wybrzydzać nie będzie. Oh my.
Chciał powiedzieć, że przede wszystkim potrzeba im pieniędzy. Te otwierały niemalże każde drzwi, zwłaszcza te więzienne.
- P to będzie pierwsze czym się zajmiemy jak stąd wyjdziemy - powiedział Will, pewien swego. - No, oprócz papierologii - podrapał się po nosie i wcisnął peta w usta, przygryzając filtr.
Przyjrzał się Canizasowi.
- Przez moment zastanawiałem się czy czasem Ramirez ze swoim latającym jęzorem czegoś nie palnęła Gab, ale w to wątpię - mruknął. - Fakt, Jonesa to w ogóle nie było, więc sobie kurwa na tym skorzystał - westchnął Parker. Niby nie było sensu gadać o tym, co na zewnątrz, jak za murami piękne, pustynne krajobrazy się rozciągają.
- Rozeznać się od wewnątrz - stwierdził. - Najpierw trzeba się tutaj wszczepić - podsumował krótko. - I najlepiej będzie skorzystać ze znajomych pysków - dorzucił od siebie i przestąpił z nogi na nogę.

Zobacz profil autora

12 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 22:10

- Tja... - spojrzał to na Tyrsena, to na Willa. Pokręcił głową. - Nie, Consuela by nas nie wydała. Klub jest dla niej zbyt ważny - mruknął, szczerze w to wierząc. Może i miała za długi jęzor, ale Baker wiedział, że Święci byli teraz jej jedyną rodziną.
- To mógł być Skittles - przytaknął i splunął na ziemię, bo to jedyny komentarz, na jaki ten skurczybyk zasługiwał.
Kiwnął głową i chwilę milczał, przechadzając się wzdłuż siatki.
- No... Macie pojęcie, czy wybiliśmy ich wszystkich? Może tak, a może nie - podczas strzelaniny nie dało się tego ogarnąć, szczególnie że było ciemno. - A w takim razie... Niedobitki muszą być tu. Może nie w naszym bloku, ale w którymś na pewno - wysnuł swoją teorię. - Zresztą, kto wie, może są tu jakieś grubsze ryby? Te mury wcale nie przekreślają działalności, jak ma się dobrą, hehe, organizację. I mam nadzieję, że my też sobie taką wypracujemy.
Przytaknął także na ostatnie słowa Williama. Tak tak, dużo pracy ich czeka, ale Baker wierzył, że się opłaci.



Zobacz profil autora

13 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 22:23

- On też zapłaci... w swoim czasie. - mruknął ponuro Trybson w nawiązaniu do Skittlesa. Chociaż w jego głowie powstawał bardziej zawiły plan. Jednak była to przyszłość.
- Ja załatwiłem trzech pod rząd. Pięknie im się łby rozbryzgiwały. Kurwa, TO dopiero jest sztuka, a nie jakieś tam modern arty. - zachichotał pod nosem prawdopodobnie samemu śmiejąc się ze swojego żartu.
- Ruszyłbym dupsko, rozruszał kości. Jak coś będzie do załatwienia Sue, to wiesz do kogo się odezwać.



Zobacz profil autora

14 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 22:30

Być może wiara Willa w lojalność Consueli była taka sama, jak wiara dziewczyny w "heteroseksualność" księgowego.
- Nie zdziwiłoby mnie to. Kutas uwielbia się innymi wysługiwać - powiedział. Zastanawiał się czy Sue miał zamiar potem wrócić do wątpliwego sojuszu, co już w myślach zabrzmiało idiotycznie. Taka decyzja, nie ma opcji.
- Za dużo nie widziałem - odparł. - Dwie szopy mi widok przesłaniały - spojrzał wymownie na Canizasa i wrócił spojrzeniem do Bakera.
- Od razu z wypracowywaniem sobie szybszego wyjścia stąd - dorzucił. Kto wie, może William będzie się starać? W końcu tyle lat udawało mu się uniknąć, że jego kartoteka wygląda czysto. Dziewiczo wręcz, co też pasuje do księgowego, eheh.
- Pewnie i tak będziemy się widywać aż za często w tym miejscu - zarechotał. - Daleko nie uciekniesz.

Zobacz profil autora

15 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 22:41

Baker załatwił ze czterech, ale postanowił się z tym nie dzielić głośno. Tu wszystko miało uszy, tak podejrzewał. Nie ufał innym więźniom, a jeszcze mniej strażnikom. Wszyscy wiedzą, że strażnicy są najgorsi.
- Ta, z ciebie to prawdziwy artysta, Tyrsen - mruknął.
Parsknął za Willem. Były tego plusy oczywiście. Warto wiedzieć, z kim trzymać, a kogo trzymać z dala.
- Nie masz jeszcze jakiegoś peta na zbyciu? - spytał po chwili, podnosząc wzrok na Parkera.



Zobacz profil autora

16 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 22:57

- Będziesz musiał ze starszymi pogadać - stwierdził Will do Bakera, mając na myśli Jimbo i Clausa czy choćby Leona, skoro mógł im się przysłużyć.
I choć żydowskie serce Will miał, to potrzebę palenia papierosów doskonale znał! Może i sobie powydzielał to i owo, rozdzielił na parę dni, ale nie miał problemu z poczęstowaniem. Dobył więc pomiętą paczkę i poczęstował Bakera, a potem Canizasa (o ile ten palił), dając temu pierwszemu pudełko zapałek.
- Zdążymy rzucić do tego czasu i 50kg od razu przybędzie.

Zobacz profil autora

17 Re: Spacerniak on Pon 27 Lip 2015, 23:49

Przyjął papierosa i zajarał z błogim wyrazem malującym się na twarzy.
- Nie ma mowy. Już bym chyba serio zdechł, jakbym nawet zapalić nie mógł - dość, że mieli odwyk od alkoholu!
Niestety nie mam za wiele weny na dalszą rozmowę, toteż uznam, że czas spacerowania się skończył, a strażnicy zaczęli nawoływać więźniów, by ruszyli dupska, bo koniec tego dobrego.

zt



Zobacz profil autora

18 Re: Spacerniak on Sro 29 Lip 2015, 12:31

21.01.14, popołudniu --->

Po obiedzie, Tyrsen odleżał pół godziny, a potem wyszedł na spacerniak i po chwili spaceru, postanowił dołączyć się do grupy grającej w kosza. Był to świetny sposób na rozładowanie emocji, szczególnie jak w trakcie gry ktoś komuś wepchnął kosę pod żebra. Na szczęście zdarzało się to bardzo rzadko - prawie w ogóle. Podczas paru gier, Patrick wykonał następujące rzuty:

za 3 punkty (58, 8 z kostek)
za 1 punkt (38)
za 3 punkty (48, 8 z kostek)
za 3 punkty (33, 8 z kostek)
za 1 punkt (53)

W końcu jednak zrezygnował i - zmęczony, usiadł na trawie obok, obserwując grę innych i odpoczywając. Po pół godziny takiego przesiadywania, w końcu wstał i ruszył w swoją stronę.

/zt



Zobacz profil autora

19 Re: Spacerniak on Czw 30 Lip 2015, 00:49

22.01.14, przed południem --->

Tyrsen udał się na spacerniak, pograć trochę w koszykówkę. Jednak akurat tak się złożyło, że nikt aktualnie grać nie zamierzał. Patrick musiał się więc zadowolić trzema rzutami wolnymi, połączonymi z odbijaniem piłki od ziemi. No cóż, zawsze lepsze to niż nic. Szczerze powiedziawszy było tu więcej czasu na rozrywki niż na wolności!

za 1 punkt (53)
za 1 punkt (8 z mnożnika)
za 1 punkt (48)

Po krótkim sporcie, mężczyzna posiedział jeszcze na ławce, a potem zszedł ze spacerniaka, prawdopodobnie w celu prowadzenia ciemnych biznesów.

/zt



Zobacz profil autora

20 Re: Spacerniak on Pią 31 Lip 2015, 23:28

23.01.14, późny ranek --->

Tyrsen po siłowni postanowił pójść na spacerniak porzucać trochę do kosza. Na jakiś sposób go to odprężało i odrywało od myśli, że zostało mu jeszcze 2 lata i jakieś 8 miesięcy odsiadki. Chyba ocipieje do tego czasu... musi się zresocjalizować i wyjść za dobre zachowanie, bo dostanie tu bzika. Co prawda jakoś zapewniał sobie rozrywki i nawet spędzał miło czas, ale jednak to nie to samo co na wolności. Powinien znaleźć sobie jakąś robotę żeby zająć myśli.
A tymczasem wziął piłkę w dłonie i ustawił się do serii rzutów:

nietrafiony

- Kurwa. - mruknął pod nosem niesamowicie elokwentnie i przymierzył się do następnego rzutu.

za 1
za 2
za 1
za 1

Cholera, nawet udało mu się raz rzucić "za dwa", co zdarzało się cholernie rzadko! Na sam koniec rozejrzał się po spacerniaku, odłożył piłkę i pospacerował jeszcze trochę, żeby za chwilę wrócić do betonowego bloku w którym to miał spędzić jeszcze kupę czasu.

/zt



Zobacz profil autora

21 Re: Spacerniak on Pon 03 Sie 2015, 11:57

/ początek, popołudnie?, 26.01.2014

Gdy nadeszła pora na spacerniak, więźniowie zostali wypuszczeni.
William przeszedł do zaznaczonej części podwórka, nieszczególnie rozglądając się po pięknej okolicy. Spalił jednego papierosa, zastanawiając się nad wszystkim i niczym, przy czym parę razy się skrzywił w zamyśleniu. Spojrzał na kamienne płytki z krzyżem. Sprawa nieprzyjemna, ale na tyle interesująca, że kiedyś - przy większych chęciach - można by było się co nieco dowiedzieć.
Parker przeszedł na boisko do koszykówki, sięgając po jedną z piłek, którą chwilę kozłował. Kosz nigdy nie był jakimś interesującym sportem dla mężczyzny, ale z braku laku - co lepszego było do roboty w tymże miejscu?
Przymierzał się do rzutów za dwa punkty, z góry zakładając, że za dobrze to mu nie pójdzie, ale spróbować można było.
3 (56), 6/ 6 (71), 2/ 5 (66), 6/ 6 (71), 8
Rzucił cztery razy. Dwa razy mu się nie udało, ale nie wydawał się z tego powodu niezadowolony. Skoro się tego spodziewał to nie było co sobie w brodę pluć, naprawdę! Miał chociaż cztery punkty na ten moment.
4 (61), 7/ 2 (51), 4/ 3 (56), 7/ 2 (51), 8
Przy kolejnych czterech rzutach nie udało mu się trafić tylko raz. Przy ostatnim, o dziwo, trafił, choć nie zapowiadało się na to, aby tak wyszło. Niemniej, tym razem zgarnął sześć punktów. Ostatecznie zatem 5/8 trafień, a punktów - okrągła dyszka na szesnaście możliwych. Da się jakoś przeżyć.

/zt

Zobacz profil autora

22 Re: Spacerniak on Sob 08 Sie 2015, 22:43

29.01.14, ranek --->

Przez ostatnich parę dni Tyrsen robił to co zwykle, tylko z trochę mniejszą częstotliwością. Zresztą nie było nic innego do roboty i nic innego się nie działo. Cholera, nie rozumiał ludzi którzy spędzili tu po parę lat... a parę lat było przed nim. Chyba zanudzi się tu na śmierć. Właśnie patrzył tępo w kosz i rzucał raz po raz do niego piłkę z pozycji za dwa punkty. Ślepy los. Czasami się udawało, a czasami pierdolił po całości. Ślepy los i po prostu życie.

za 2 punkty (8 z losu)
za 2 punkty (8 z losu)

Dwa pod rząd! Nawet uśmiechnął się do siebie pod nosem. Rozejrzał się po okolicy. Smętne twarze z utęsknieniem patrzące za siatkę za utraconą wolnością, spacerowały po ścieżkach bądź siedziały na ławkach w okolicy. Smutne przemyślenia sprawiły, że Patrick spieprzył dwa kolejne rzuty, co jednak odbił sobie ostatnim.

nie trafia (6 z losu)
nie trafia (2 z losu)
za 2 punkty (57)

Na sam koniec padł na ziemię i zrobił jeszcze 10 pompek (67) w ramach porannej rozgrzewki i sam poszedł wypatrywać dziury w płocie. Może za jakiś czas dostanie przepustkę. Świetnie by było tak... Cath...
Nieważne.

/zt



Zobacz profil autora

23 Re: Spacerniak on Nie 09 Sie 2015, 15:22

/ 29.01.14 r., początek

William pojawił się na spacerniaku. Przeszedł wzdłuż płotu, rozejrzał się, stanął swobodnie. Obserwował poszczególne grupy bez przekonania, miętosząc paczkę fajek w dłoni, która była już dosyć poniszczona. Jednego z nich wetknął między wargi i odpalił od zapałek, zaraz jedną z nich gasząc palcami, po czym zaklął cicho.
Rozeznanie, milczenie, oczekiwanie, wszystko się przeplatało, a i Parker czuł, że sporo czasu tu spędzą. Trzy lata, jak inni będą szaleć - inni będą mieli więcej, ale to się zdarza.
Przynajmniej Parker miał plany, co dalej. Dość dalekosiężne, można by pomyśleć.
Will dopalił papierosa w spokoju, bo na spacerniaku wszyscy nagle grzeczni i odpowiedzialni. Ach, masowa niewinność w tymże miejscu była zachwycająca.
Przeszedł na prowizoryczne boisko koszykowe, sięgając po jedną z piłek, którą kozłował bez przekonania.
1 (46), 8/ 2 (51), 5/ 3 (56), 2/ 3 (56), 8/ 5 (66), 7 - 3/5 trafień za 2 punkty.
Nie było aż tak źle. Ani dobrze. Po prostu trafił parę razy, a kilka z nich musiał podskoczyć po piłkę. Pokozłował raz jeszcze.
6 (71), 5/ 4 (61), 6/ 5 (66), 7/ 5 (66), 6/ 1 (46), 9 - 2/5 trafień za 2 punkty.
Teraz poszło gorzej, ale i tak było co robić. Podrzucił piłkę jakiemuś typkowi, który z kimś tam szykował się do meczu jeden na jeden, a potem przeszedł dalej. Do czasu, póki nie upomniano, że trzeba wracać do budynku, bo spacerowanie się kończyło.

/zt

Zobacz profil autora

24 Re: Spacerniak on Pon 10 Sie 2015, 22:05

31.01.14, popołudniu --->

Patrick wybrał się na spacerniak w poszukiwaniu spokoju duszy, odpoczynku i odrobiny świeżego powietrza. Niektórzy tu tak capili, że chyba brali udział w konkursie na najbardziej śmierdzącego człowieka roku z zadaniem dodatkowym "zbierz jak największą ilość łoju na swoim ciele i we włosach". No, Tyrsen przesadnym czyściochem nie był... ale bez przesady. Czasami w jadalni szło się pożygać.
Patrick więc z rękoma w kieszeni przeszedł kawałek ścieżki i zajął wolną ławkę, a następnie wyjął wykałaczkę i wsadził ją sobie między zęby, zaczynając powolny proces żucia jej na wióry. Przy okazji przyglądał się uważnie wszystkiemu, co działo się dookoła niego. Myśl o Action Hanku ciągle go niepokoiła...



Zobacz profil autora

25 Re: Spacerniak on Pon 10 Sie 2015, 22:46

// 31.04.14, południe

Mark również postanowił połazić na świeżym powietrzu, bo w końcu ile można siedzieć na siłce lub w celi. Ludzie na spacerniaku jak to więźniowie - brudni, napaleni oraz wkurwieni na panujące tutaj warunki. Tyrsen jakoś nie wybijał się swoją fizjonomią na tle innych więźniów, no może tylko włosami po których nie spływały litry łoju, więc Irlandczyk nie miał jakiegoś powodu by podejść do niego.
Skusił się jednak na tutejszą atrakcję w postaci kosza, który wyjątkowo nie był okupowany. Będąc już wyposażonym w piłkę, poodbijał sobie przez chwilę ją w ramach rozgrywki, po czym zaczął rzucać do kosza, a jak odbijał się od tarczy to poprawiał dwutaktem.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 4]

Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach