Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Spacerniak

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 4 z 4]

1 Spacerniak on Nie 26 Lip 2015, 16:22

First topic message reminder :

Spacerniak - Spora przestrzeń otoczona siatką i drutem pod napięciem, otoczona z dwóch stron strażnicami. Znajduje się tam boisko do koszykówki, rozległy, przycinany  regularnie przez więźniów trawnik oraz wysypane żwirem ścieżki.
Pod płotem znajduje się kilkaskromnych, kamiennych płytek z widniejącym na nich krzyżem, które umapiętniają miejsce, w którym zginął tu niegdyś któryś z więźniów.
Boisko do koszykówki – rzuty do kosza:



  1. Rzuty do kosza punktowane są kolejno: 1, 2, 3 punkty. Każdy z nich ma swój poziom trudności.
    Rzut próg
    za 1 punkt30
    za 2 punkty55
    za 3 punkty70

  2. Na początku gracz wybiera próg, który chce przekroczyć – czyli wybiera, za ile punktów chce rzucać. Kolejno progi oznaczają też to, ze zawodnik znajduje się dalej od kosza.
  3. Po wyborze progu (czyli określeniu odległości, z której się rzuca), gracz może rzucić kostką.
  4. Wynik rzutu kostką wstawia we wzór: (Celność + ew. umiejętność) + k6 * 5
  5. Umiejętności, które można dodawać do mnożnika to sport, lecz tylko sporty zespołowe jak koszykówka, piłka ręczna czy siatkówka.
  6. Gracz po obliczeniu mnożnika, rzuca jeszcze DWIE KOSTKAMI NA ŚLEPY LOS.
  7. Jeśli gracz wyrzuci:
    wynik rzutuopis
    2niezależnie od mnożnika, gracz nie trafia
    6niezależnie od mnożnika, gracz nie trafia
    8niezależnie od wyniku mnożnika gracz trafia.
    12niezależnie od wyniku mnożnika gracz trafia.
    innebrak wpływu

  8. Jeśli wynik mnożnika jest wyższy niż próg i ślepy los sprzyja – gracz zdobywa punkt.
  9. Powyższy system można wykorzystywać w rywalizacjach między postaciami.



Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro 29 Lip 2015, 12:04, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

76 Re: Spacerniak on Czw 24 Wrz 2015, 19:00

Cisza, spokój wokoło. Nikt Marka nie zaczepiał, to ten miał czas by się zastanowić, jak zdobyć to, czego bimbrownicy potrzebowali.

A jako, że było to coś z kuchni, trzeba było się dowiedzieć, kto w niej miał teraz dyżur!

Zobacz profil autora

77 Re: Spacerniak on Czw 24 Wrz 2015, 23:14

Wiadomo było, że drożdże są z kuchni, mury wysokie, a cena za litr zbyt wysoka, ale Mark liczył, że załatwi sprawę na własną rękę. Z drugiej strony- co mu szkodzi ? Najwyżej odeślą do izolatki, gdzie będzie mógł jeszcze dłużej układać sprawy, plany oraz dalej robić pompki, których efekty było widać.
Postanowił - pójdzie do kuchni, więc po chwili łażenia wrócił na blok, by zboczyć w końcu do miejsca gdzie powstaje ich jadło na stołówce.

z/t



Zobacz profil autora

78 Re: Spacerniak on Czw 04 Lut 2016, 13:20

11.03.14

By tradycji było zadość

Mark szlajał się znów po spacerniaku pozbawiony większego celu. Było dziś w miarę spokojnie - twarz w jednym kawałku, tak samo tyłek, papierosy oraz ogień w postaci zapałek w kieszeni, więc można mówić o dobrym dniu. 22 stopnie były w sam raz, bo w więzieniu pada niemiłosierny chłód ostatnio i nie tylko z powodu wadliwej klimatyzacji.
Chodził sobie bez celu i szukał jakiegoś wolnego kącika by zapalić w spokoju, bez jakiegoś zbędnego nękania o szluga.



Zobacz profil autora

79 Re: Spacerniak on Czw 04 Lut 2016, 15:05

- Te, kurwo! - rozdarł mordę jakiś przypakowany, pokryty od stóp do głów tatuażami bydlak, tuż nad uchem Marka. Cała grupa jemu podobnych latynosów przybrała pozycję bojową. Neil mógł się zastanowić, czy to było do niego, ale nie - gdyby było, już leżałby na glebie i gryzł beton. Wspomniane kurwy właśnie weszły na spacerniak.
Nie wiadomo, co wywołało tę zaczepkę. Ostatecznie, wiele nie trzeba było. Jedno krzywe spojrzenie, morda nie taka... Ale tu, teraz, chodziło o coś znacznie więcej.
Nim grupa z przeciwnej strony boiska zdążyli się przygotować, jeden z nich oberwał z pięści prosto w twarz. W odwecie dwóch wytatuowanych łysoli złapało agresora i rzuciło na siatkę.
- Zawsze wiedzieliśmy, że z was kretyni, ale żeby az tak? - warknął jeden z nich, spluwając, zaś drugi zasadził członkowi "P" piąchę w brzuch.

Zobacz profil autora

80 Re: Spacerniak on Czw 04 Lut 2016, 15:25

-Kurwa...-już pomyślał Mark gdy usłyszał pierwszy rzut mięsem. Po chwili jednak zdał sobie sprawę, że nie ma jeszcze dziury po nożyku z kuchni czy śladów pięści mężczyzny. Oznaczało to, że mógł dalej szukać miejsca na palenia, a przy okazji mógł popatrzeć na nadchodzącą walkę i w sumie tak zrobił. Odnalazł odpowiednie miejsce na tyle daleko by nie znaleźć się w epicentrum bójki, ale też by usłyszeć to i owo. Potem włożył do ust papierosa, który był skręcany gdzieś w czeluściach więziennych murów, po czym odpalił go zapałką, którą przejechał uprzednio po drasce przylepionej do języka buta - przydatny patent, gdy nie można nosić ze sobą pudełka z zapałkami.
Zapowiadała się niemała bójka, ale co go to obchodzi - dopóki nie będzie z tego jakiś korzyści nie ma zamiaru opowiadać się po jednej ze stron.



Zobacz profil autora

81 Re: Spacerniak on Czw 04 Lut 2016, 15:41

Opowiadanie się po jakiejkolwiek stronie tego konfliktu nie mogłoby skończyć się dobrze. Wściekłe psy, grupa latynosów z gangu P, kontra równie napakowani, rozróżnialni chyba tylko po wiekszej ilości tatuaży, Buendie. Nim pozostali więźniowie się obejrzeli, bójka trwała w najlepsze. I nie tylko między tamtą dwójką czy trójką, nie.
Lali się wszyscy, przynajmniej dwudziestu chłopa, mniejszych i większych, ale w większości z pokaźnymi mułami. Ci najmniejsi też nie dawali sobie w kaszę dmuchać - mali i zwinni znacznie częściej porywali się na ciosy poniżej pasa.
Mark nie zdążył się nawet porządnie zaciągnąć, gdy jeden z członków Buendii wpadł na stół, przy którym zasiadł Neil. I nim ten zdążył zareagować, mężczyzna szarpnął go za podkoszulek, wypychając przed siebie - żywą tarczą naprzeciw wyjątkowo szpetnemu Meksykańcowi z P.

Kostki!
parzyste - jakimś cudem udaje ci się uniknąć zderzenia z mężczyzną, ale kosztem wylądowania na betonie; kończysz ze zdrapaną skórą na rękach.
nieparzyste - Buendia pchnął cię prosto w objęcia P, pierwszy cios spada na twój nos, drugi w szczękę. Widzisz gwiazdki i zalewasz sie krwią.

Zobacz profil autora

82 Re: Spacerniak on Czw 04 Lut 2016, 16:12

4

Nie wiedział kiedy został popchnięty w wir walki przez Meksykanina, ale stało się to. Na szczęście skończyło się to na razie na wylądowaniu na betonie - kilka siniaków, może jutro strup, ale wciąż w jednym kawałku. Nawet papieros nie wypadł mu, bo z nerwów tak zacisnął szczęki, że prawie filtr przegryzł.
Nie miał zamiaru się bić, musiał szybko spieprzać jak najdalej od walki i to właśnie teraz robił - zwiewał. Nie był jakimś bohaterem czy kozakiem, który chce udowodnić światu, że umie się bić z losowymi typami - chciał przeżyć i w miarę szybko wyjść z więzienia, a potem... cóż zobaczy się.



Zobacz profil autora

83 Re: Spacerniak on Czw 04 Lut 2016, 16:50

Ale Neil daleko nie uciekł. Ba, nie zdążył się nawet podnieść z ziemi, bo jeden z ludzi P nastąpił mu na dłoń. Bynajmniej nie przypadkowo. Zaraz potem na jego plecy spadło cielsko Buendii, który wcześniej wylądował na stole i sam wciągnął Marka w tę walkę. Od uderzenia i przygniecenia Markowi zabrakło powietrza w płucach.
Na spacerniaku panował chaos. Teraz poza Buendiami bijącymi się z P, lali się już niemal wszyscy. Choćby dla rozrywki. A może z powodu buntu? Bo przy takiej ilości agresywnych facetów strażnicy nieszczególnie palili się, by wkraczać na ratunek.
Po chwili Mark poczuł uderzenie w bok, a zaraz potem Buendia sturlał się z jego pleców, dysząc ciężko. Nie powinien się jednak cieszyć na zapas. Teraz nikt nie był tu bezpieczny.

Zobacz profil autora

84 Re: Spacerniak on Czw 04 Lut 2016, 18:04

Już Mark myślał, że doturla się do bezpiecznego kącika, gdzie będzie w końcu mógł dopalić resztę papierowego zwitka z tytoniem w środku, ale nic bardziej mylnego. Najpierw ręka, a później jeszcze spadło na niego jakieś cielsko, przez to stracił oddech, a dym w płucach nie poprawił tego. Jedyne co mógł zrobić to spróbować jakoś sturlać Meksykanina z pleców, ale dopiero walnięcie w bok, dało dodatkową porcję energii pozwalająca zrzucić ciężar. Boskie powietrze znów swobodnie przechodziło do płuc Irlandczyka.
Sytuacja na spacerniaku była tak dobra, że do jej opusu można by było użyć popularnego określenia na męski członek. Więzień był w pozycji patowej - wstanie, to dostanie jeszcze raz, a jak nie wstanie zostanie stratowany. Z dwojga złego postanowił wybrać próbę stania na równe nogi - lepiej się poruszać wyprostowany i w miarę kontrolować sytuacje w najbliższym otoczeniu, niż czekać na chaotyczny deszcz nóg, który mógł spaść na jego głowę. Znów - nie miał zamiaru walczyć dla frajdy czy z powodu własnych porachunków, lecz w ostateczności. Marzył teraz o trafieniu na blok medyczny, gdzie są wygodniejsze łóżka, panie co bandażują ręce oraz graty, które można w miarę sprawnie zakosić po czym odsprzedać za rozsądną cenę.



Zobacz profil autora

85 Re: Spacerniak on Czw 04 Lut 2016, 21:34

Jest takie powiedzenie - uważaj, o czym marzysz, bo może się spełnić.
Tak, sytuacja na spacerniaku była tragiczna. Nawet strażnicy zaczęli już trząść gaciami, bo było wysoce prawdopodobne, że nawet cały blok straży więziennej nie opanuje tego burdelu.
A walki trwały dalej. Wielu Buendiów nosiło juz na twarzach sińce, z rozciętych warg i skroni lała się krew. Krwią ubrudzone były pomarańczowe uniformy, białe podkoszulki, spodnie, buty, beton. Wielu P nie wyglądało lepiej. Gdyby rozejrzeć się po placu, można było spokojnie naliczyć paru mężczyzn zwijających się na ziemi, jęczących i przeklinających. I paru takich, którzy się już nie ruszali.
Dla tych, którzy nie byli wmieszani w konflikt, lecz mieli porę spacerową, był to wyjątkowo zły dzień. Na palcach jednej ręki można było policzyć szczęśliwców, którzy umknęli rozbojom, chowając się być może pod stołami.
Juan Herrera należał do P. Przed nim, z podbitym okiem, stanął Miles Kelly, odsiadujący piąty rok członek Buendii. Niczym byk i torreador, szykowali się na ostateczne starcie. Juan ruszył z kopyta. Miles czekał. Cofnął się nawet o kilka kroków, wpadając na kogoś za sobą. Nie przejął się tym, czym były podeptane stopy przy tym, co się działo od kilkunastu minut? Uśmiechnął się nawet chytrze. Juan wyciągnął coś z kieszeni kombinezonu. Długi, cienki przedmiot. Błękitny i jakby przejrzysty.
Miles czekał, dalej wbijając piętę w but osoby za sobą.
Juan się zamachnął.
Miles kucnął.
Złamana szczoteczka do zębów, niczym dłuto wbiło się w szyję Marka Neila.
Juan przeklął.
Z szyi Marka zaczęła tryskać krew.
Miles podniósł się i przywalił Juanowi z główki w szczękę.
Kurtyna na scenie życia Marka Neila opadła w dół.

Zobacz profil autora

86 Re: Spacerniak on Czw 04 Lut 2016, 22:25

THE END

Śmierć godna królów niczego - można by pomyśleć, bowiem jak można opisać śmierć z rąk losowego więźnia, za pomocą prostej, zaostrzonej szczoteczki. Może faktycznie - Mark przyjął na siebie cios ostrym narzędziem i uratował tyłek jednego z Bundelii, ale to nie poprawia całości obrazu. Przez ułamek sekundy poczuł jak smutek, radość, energia całego życia gwałtownie wybuchnęły, po czym opuszczały równie szybko ciało Irlandczyka przez dziurę w ciele. Cieszył się z przyjaciół z dawnego gangu, brata, żonki, którą pochował wraz z owocem ich miłości, z piwa, budowania domu Sue, solówy z Chińczykami - czyli ogólnie z życia. Jedyne co to chyba trochę tęsknił za domem, wilgotnym powietrzem i latem, które nie przekracza 20 stopni Celcjusza, choć może Bóg tam siedzi na górze, poprawiając wskaźniki na termostacie. Żył krótko, może mało widowiskowo w USA, ale był na swój prosty sposób szczęśliwy.
Jedyne czego mógł żałować teraz to, że nikomu nie opowiedział całej historii swego życia... cóż może innym razem.

--Z/T NA WIEKI--



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 4 z 4]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach