Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Sala widzeń I

Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 3]

1 Sala widzeń I on Nie 26 Lip 2015, 18:03

First topic message reminder :

Duże pomieszczenie o białych ścianach, wyłożone kaflami. W rogu wisi kamera. Do sali są dwa wejścia: dla odwiedzających i dla więźniów. W sali stoją kwadratowe stoliki połączone z ławkami.
Częstość odwiedzin dozwolona dla więźniów jest zależna od ich wyroku.

Zobacz profil autora

26 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 17:46

- Tak zrobimy - przytaknął.
W głębi duszy wzruszył go może nawet ten drobny gest ze strony kobiety. Uśmiechnął się cwaniacko.
- Nic się nie martw, zadbamy o siebie - choć prawda była taka, że wielu spośród jego chłopców nie miało w pierdlu zbyt lekko.
- A jakieś milsze wiadomości? Interesy się kręcą?



Zobacz profil autora

27 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 17:49

No tak, jak zwykle wszystko powiedziała nie tak, jak trzeba. Przeczekała wybuch męża i zaczęła od nowa.
- Co myślisz o sprzedaży tego gospodarstwa? - spytała miękko, jakby wcale jej przed chwilą nie okrzyczał. - Tak, pieniądze na prawnika, na te wszystkie sprawy - machnęła obrazowo dłońmi. - Żeby was wyciągnął, tak?



Zobacz profil autora

28 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 17:50

- Chyba nie masz zbyt wielkiego wyboru, Linda. - burknął. Och, Chryste, dlaczego wziął sobie za żonę taką kretynkę. Chociaż, gdyby miała trochę więcej rozumu, to pewnie już dawno by z nim nie była.



Zobacz profil autora

29 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 17:53

Jeszcze nie cofnęła ręki. Czy były jakieś milsze wiadomości? Musiała nieźle poszukać w swojej głowie... nie, nie powie mu o bimbrze i koncesji. Nie powinna tez marudzić, ze interesy słab idą. To pozostawi na swoich barkach.
- Cóż, niedługo Walentynki i nieco zarobimy w Heaven's - oznajmiła - nie ma problemów z dziewczynami, wszystko się ogarnęły i mi pomagają. Skittles na razie spokojny.



Zobacz profil autora

30 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 17:59

- ...Czyli sprzedawać, tak? Po prostu chciałam wiedzieć, co o tym myślisz, niż robić to za twoimi plecami - przeszła w fazę tłumaczenia się.
- Poza tym, Betty Jou - zerknęła w stronę stolika koleżanki, gdzie z Bakerem prowadzili znacznie bardziej ożywioną dyskusję. - Zaproponowała, żebym nie pracowała u Campbella, tylko założyła własny biznes, że to więcej pieniędzy z tego, ale ja nie wiem... Zresztą, nie wspominała o tym od pewnego czasu, więc może wymyśliła coś innego!
Zacisnęła trochę nerwowo usta.
- Za dużo gadam - mruknęła. - Wszystko tu z tobą dobrze? Schudłeś.



Zobacz profil autora

31 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 18:00

- Ach, Heavens - westchnął, chyba nieco zbyt rozmarzony. - Ekhm, tak, doskonale. Na cipki zawsze są chętni, a biznes jest legalny, więc z nim nie powinno być problemów...
Zastanowił się nad czymś chwilę.
- Weź może namów tę... - pstryknął palcami. - Tę ulubienicę Jimbo, co by wysłała młodemu jakąś durną walentynkę?
Cóż, wszyscy wiedzieli, że młody Dalton smali cholewy do Baby Jane, a najwyraźniej miał za mało jaj, by korzystać, póki mógł.
- Jesse nie najlepiej znosi obecne... warunki.
Baker-dobry-wujek.



Zobacz profil autora

32 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 18:04

- Ty i własny biznes? - zapytał z kpiną w głosie.
- Głupie babsko. To ostatnia osoba, której można się posłuchać. Jak do tej pory nic dobrego nie wynikło z jej poronionych pomysłów - prychnął.
- Nie udźwigniesz tego. Jesteś prostą kurą domową i nie znasz się na tego typu rzeczach. Lepiej sprzedaj to gospodarstwo i pogadaj z Harrym. To najlepsze co możesz teraz zrobić. - kolejne jej słowa zignorował, miętoląc pod nosem przekleństwa w kierunku Jou, która mu najwyraźniej próbowała podjudzać żonę do jakichś kretynizmów.



Zobacz profil autora

33 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 18:06

Spojrzała na Bakera nieco zaskoczona, gdy wspomniał o Baby Jane. Uśmiechnęła się szeroko, tym razem nie wymuszając tego. Jak sobie pomyślała o tych niezręcznych zalotach młodego Daltona to aż jej się miło na sercu zrobiło.
- Dobrze. Porozmawiam z nią. Może uda się jakieś zdjęcia zrobić.
Westchnęła.
- Wybacz, ale ja chyba cię w walentynki nie odwiedzę, jeśli ma pilnować dziewczyn.



Zobacz profil autora

34 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 18:09

Westchnęła, cierpliwie znosząc przytyki. Nie takich rzeczy słuchała!
- No więc tak jej właśnie powiedziałam, bo też nie sądzę, żeby to był dobry pomysł.
Zerknęła w stronę Betty Jou, a potem na Jima. Nigdy nie rozumiała tej niechęci.
- Więc załatwię sprawę z gospodarstwem i... I potem będziemy dalej myśleć, tak?
Posłała mu znowu potulny uśmiech.
- Jest coś, co mogłabym jeszcze zrobić, Jim?



Zobacz profil autora

35 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 18:13

Hehe. Na wzmiankę o zdjęciach, Baker pomyślał, że powinny zrobić ich sporo, bo każdy z nich chętnie by sobie popatrzył na sterczące, jędrne cycki. Chociaż nie, wróć, ta chuda szkapa akurat cyckami nie grzeszyła. No, ale lepszy rydz niż nic, tak?
- Świetnie. No cóż - wzruszył ramionami. - I tak byś nie mogła, bo kolejną wizytę mam za dwa tygodnie, nie? Walentynki nie robią tu żadnej różnicy.



Zobacz profil autora

36 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 18:22

- Zawsze ci tez mogę wysłać walentynkę - uznała, puszczając do niego oczko.
- W każdym razie, Baker, mam nadzieję, że ci nie dają tu tak w kość. I... słuchaj, staram się jak mogę, dobrze?



Zobacz profil autora

37 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 18:32

- Nie wiem... - odpowiedział markotnie. Pewnie dzisiaj nie dojadł, więc było mu bardzo smutno. Może nawet ukradkiem zapłakał w łazience.
- Najlepiej skup się na tej jednej rzeczy. Postarajcie się wszyscy z Harrym, żeby wyciągnąć Jessicę, Evę i Consuelę. Oni są tu priorytetem. - dodał. Niby nie był jakoś za szczególnie przychylny obecności gówniaży i bab w klubie, jednak jako dobry Święty musiał traktować ich jako swoją rodzinę. Być może nawet trozczył się tak naprawde o wspomnianą trójkę o wiele bardziej niż o własne dzieci.



Zobacz profil autora

38 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 18:57

Zdziwiła ją trochę zmiana tonu Jima. Brak wyrzutu w jego głosie, może nawet jakies takie... zrezygnowanie? To było do niego zupełnie niepodobne i zaraz ścisnęło ją za serce. Musiały się tu dziać jakieś straszne rzeczy.
- Och? Myślałam, że... Że Baker jest w pierwszej kolejności? I... ty i w ogóle - dodała ciszej. Potem wyprostowała się, nabierając pewności przy jego chwilowym jej braku.
- Dobrze. Będę robiła wszystko, co będę mogła, żeby pomóc. Naprawdę, Jimmy, chcę dla was jak najlepiej!



Zobacz profil autora

39 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 19:01

- Oby lepszą, niż poprzednie - burknął. Wcześniej albo nie miała w zwyczaju (no, chyba, że akurat na chwilę znów byli dla siebie mili), albo były to raczej pogróżki.
Zaśmiał się pod nosem i pokręcił głową.
- Ja nie z tych, co dają sobie w kaszę dmuchać - zapewnił ją. - Wiem przecież. I doceniam. Zresztą wszyscy wiemy, że razem z Brianem macie teraz niełatwo.
Zerknął w stronę strażników. Nie bardzo wiedział, ile czasu im zostało.



Zobacz profil autora

40 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 19:05

- Nie. Baker nie jest w pierwszej kolejności. Ani ja. My sobie na to zasłużyliśmy, chyba temu nie zaprzeczysz. Młodziaki mają jeszcze długą drogę przed sobą i to my jesteśmy odpowiedzialni za to jak skończyli. To my mieliśmy na nich wpływ taki a nie inny. To tylko dzieciaki. - oznajmił, a serce Lindy pewnie mogło ścisnąć się z żalu, gdyż o ich wspólne dzieci nigdy się jakoś za szczególnie nie troszczył. Przede wszystkim - nigdy się za nimi nie wstawiał.
Po kolejnych słowach kobiety Jimbo westchnął ciężko, po czym wyciągnął rękę, by położyć ją na dłoni Lindy.
- Wiem.



Zobacz profil autora

41 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 19:13

Istotnie jej serce ścisnęło się z żalu. I wyrzutu. I jakiegoś poczucia niesprawiedliwości. Z jednej strony poruszyło ją, że tak mówił o tych swoich przyjaciołach z klubu, czy jakkolwiek ich nazwać. Z drugiej zabolało, strasznie zabolało, że o swoich dzieciach nigdy tak nie powiedział. Że to tylko dzieci. Że nie zasłużyły sobie na to, by je, chociażby bił. I że też jego zachowanie miało na nie wpływ taki, a nie inny.
Kiedy zaś przyznał jej rację, a do tego zdobył się na trochę czułości, co w jego przypadku nie było sprawą oczywistą, Linda całkiem się rozkleiła. Łzy stanęły jej w oczach, a ona wyciągnęła drugą dłoń, by nakryć nią dłoń męża.
- Będzie dobrze. Wyciągniemy ich, a potem was - powiedziała łamiącym sie głosem.



Zobacz profil autora

42 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 19:17

- Dobra, teraz moja Walentynka będzie zdecydowanie milsza - zapewniła. Jak dobrze, że tym razem święto zakochanych przypadło na czas, gdy Baker i Betty mieli czas pokoju. 
- Trzymaj się, Sue - dodała jeszcze, widząc, jak strażnik każe jej już kończyć. Wstała i nachyliła się nad stolikiem by pocałować Sue w policzek. No, na tyle im tylko pozwolono. 
- Zadzwoń jak już będziesz wiedzieć, co i jak.



Zobacz profil autora

43 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 19:21

- Tak, tak... - mruknął pod nosem.
- A teraz idź już. Idź, masz wiele rzeczy do załatwienia - powiedział, nie mając jakoś ochoty na patrzenie na rozklejająca się Lindę.



Zobacz profil autora

44 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 19:34

- Trzymam za słowo - uśmiechnął się dość lubieżnie, licząc zapewne na odrobinę pikanterii w nadchodzącej poczcie. Hehehe. Chociaż jakiś miły akcent w tym morzu gówna, po którym dryfowali.
Baker w dupie miał to, co pozwalają strażnicy, toteż po buziaku sam się podniósł, dość nieostrożnie, uderzając udami w kant stołu, po to tylko, by złapać kobietę za ramię i przyciągnąć do siebie. I wessać się w jej usta.
Teraz wizytę uważał za udaną.
Faktycznie jednak strażnik nie odebrał tego jako dzikiej namiętności, lecz jako próbę jakiejś krzywdy (bo to i racja, że delikatnością nie grzeszył), dlatego więcej już Sue nie powiedział, tylko został wyprowadzony z sali. Po drodze do celi nie omieszkał pewnie pożartować, że "no kurwa, sam się pewnie rzucasz na żonę jak wyposzczony kundel po całych dniach w tym grajdole".
Zaś przed drzwiami od drugiej strony czekał strażnik, który odprowadzał wizytujących do wyjścia, w tym Betty Jou.

zt



Zobacz profil autora

45 Re: Sala widzeń I on Wto 25 Sie 2015, 19:38

Szybko cofnęła ręce, czując już irytację męża.
- Do zobaczenia!
Pozostawiła go samego, żegnając jedynie tym samym, co zwykle, uśmiechem. Przez chwilę stała zbaraniała, patrząc na Bakera i Betty Jou, po czym pospiesznie ruszyła do drzwi, czekając, aż strażnik im otworzy.
Wracała do domu kompletnie rozklejona, słuchając zapewne ulubionych piosenek Jima, z My heart will go on i Total eclipse of the heart na czele.

zt



Zobacz profil autora

46 Re: Sala widzeń I on Pon 14 Wrz 2015, 13:09

// 22.02.2014, popołudnie

Sue Baker został powiadomiony, ze czeka go spotkanie z prawnikiem. Zapewne zdziwił się, gdy w sali zobaczył nie Brighta a... Hai Wu. Jak zwykle, nienagannie ubrana, z perfekcyjną fryzura i makijażem, jakby wyciągnięta z katalogu stereotypowych adwokatów. Niewzruszona, wyprostowana jak struna siedziała przy stoliku; przed nią teczki z aktami. Przygotowana i spokojna.

Zobacz profil autora

47 Re: Sala widzeń I on Pon 14 Wrz 2015, 13:18

22.02.2014, popołudnie

No, nareszcie, myślał Baker, sunąc wolnym krokiem po korytarzach upstrzonych co i rusz posterunkami z kratami, przez co dotarcie do sal widzeń trwało całe wieki. Nareszcie ten leniwy piernik wziął się do roboty. Oby miał dla niego dobre wieści, bo...
Rozejrzał się po sali.
No i gdzie ten Bright?
Baker już miał obrócić się do strażnika z mordą, że go w chuja robią, gdy jego wzrok padł na skośnooką szczapę z kijem w dupie. Zacisnął zęby i pięści, już czując jak mu się nóż w kieszeni otwiera. Z pogardą wymalowaną na twarzy zasiadł naprzeciw kobiety.
- Czego? - warknął.



Zobacz profil autora

48 Re: Sala widzeń I on Pon 14 Wrz 2015, 13:20

- Dzień dobry, panie Baker - odpowiedziała takim tonem, jakby Sue w ogólne nie zachowywał się wobec niej pogardliwie. Swoje długie, chude palce ułożyła na szarych teczkach, a wzrok przeniosła z paznokci na mężczyznę. Jej usta ani drgnęły, więc Sue nie miał co spodziewać się uśmiechu ze strony Hai Wu.
- Przyszłam tutaj z pewną propozycją - oznajmiła - chciałam zaoferować swoje usługi jako obrońca w pańskiej sprawie. No i oczywiście w sprawie pańskich kolegów.

Zobacz profil autora

49 Re: Sala widzeń I on Pon 14 Wrz 2015, 13:23

Ależ nie spodziewał się uśmiechu po szmacie pracującej dla Buendii. Sam nie miał zamiaru obdarzać jej takowym. Prawnicy kartelu nie zasługiwali w jego mniemaniu na żaden szacunek i najchętniej by ich odstrzelił, bo tylko utrudniali Świętym robotę.
- Żartujesz sobie? - prychnął. - Prędzej sczeznę, niż przyjmę waszą pomoc - dodał, obrzucił ją jeszcze jednym pogardliwym spojrzeniem i dźwignął z miejsca, najwyraźniej z zamiarem zakończenia spotkania.



Zobacz profil autora

50 Re: Sala widzeń I on Pon 14 Wrz 2015, 13:27

- Nawet jeśli zagwarantuje wam wyrok w zawieszeniu? - zapytała, podążając wzrokiem za wstającym mężczyzną. Wciąż była spokojna, jakby żadna obelga nie była wystarczająca by wyprowadzić ją z równowagi.
Spojrzała w swoje notatki, które były, jak zwykle - uporządkowane w niewielkim notesie.
- No chyba, ze pan naprawdę chce, by młoda Ramirez rodziła za kratkami.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 3]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach