Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Sala widzeń I

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 4]

1 Sala widzeń I on Nie 26 Lip 2015, 18:03

First topic message reminder :

Duże pomieszczenie o białych ścianach, wyłożone kaflami. W rogu wisi kamera. Do sali są dwa wejścia: dla odwiedzających i dla więźniów. W sali stoją kwadratowe stoliki połączone z ławkami.
Częstość odwiedzin dozwolona dla więźniów jest zależna od ich wyroku.

Zobacz profil autora

51 Re: Sala widzeń I on Pon 14 Wrz 2015, 13:35

Już stał, ale nie oderwał dłoni od blatu stołu. Spojrzał na kobietę z góry, marszcząc brwi. Och, oczywiście, już wiedzieli. Jakże on ich nienawidził.
Po chwili wahania zasiadł z powrotem na stołku.
- A czemuż to, tak nagle, Buendia interesuje się naszym losem, co? Z tego, co się orientuję, nasza nieobecność jest wam na rękę - wysyczał. Sprawa śmierdziała na kilometr.



Zobacz profil autora

52 Re: Sala widzeń I on Pon 14 Wrz 2015, 13:54

- Nie będę ukrywać, nie jesteśmy bezinteresowni - odpowiedziała - ale widocznie jeszcze siebie potrzebujemy nawzajem. Wy musicie stąd kiedyś wyjść a my... no cóż. Postawię sprawę jaśniej.
Sięgnęła po jedną z teczek, lecz jej nie otworzyła. Przysunęła do siebie, jakby chcąc ją chronić.
- Tu mam nazwiska szefów "P". Zapewne chcielibyście się z nimi już do końca rozprawić, prawda?

Zobacz profil autora

53 Re: Sala widzeń I on Pon 14 Wrz 2015, 14:02

- Oczywiście, że nie - burknął do siebie. Też nowość. Chociaż powszechnie wiadome było, że sam Baker był bardzo interesownym człowiekiem. Słuchał dalej ze średnim zainteresowaniem, przynajmniej pozornie.
Gdy rzuciła temat P, wyraz twarzy wiele się nie zmienił.
- Być może - rzucił od niechcenia. - Jak na razie widzę tu same zachęty. Obrona, lista nazwisk... Więc gdzie ten cyrograf, który z pewnością trzeba będzie podpisać własną krwią?



Zobacz profil autora

54 Re: Sala widzeń I on Pon 14 Wrz 2015, 14:08

Pokręciła głową i zacmokała, jak rozczarowana mamusia poziomem inteligencji swego dziecka.
- "P" i wy... dzielicie to samo lokum. Jakby to powiedzieć, jesteście sąsiadami... Wy sobie z nimi odpowiednio pogadacie, a ja... pomogę am po tym wszystkim.

Zobacz profil autora

55 Re: Sala widzeń I on Pon 14 Wrz 2015, 14:21

Wpatrywał się w nią w milczeniu. Jasne, podejrzewali, że P tu są, ale nie tak łatwo było ich przydybać. No, najłatwiej byłoby podczas pryszniców, bo większość tych dupków tatuowała sobie dumne "P". Ale w ich bloku takich nie znalazł, a na spacerniaku ludzie nie chcieli puścić pary z gęby.
I pewnie, że Święci chętnie by się z nimi rozprawili, ale wtedy faktycznie musieliby mieć cholernie mocną obronę, bo morderstwa w więzieniu mogły ich skazać na dożywocie, jeśli by jednoznacznie doszli, że to ich robota.
- Czyli... Mamy dla Buendii narazić własne dupy, i naiwnie wierzyć, że nam potem pomogą? - parsknął i pokręcił głową. - Dziwi mnie, że nie wysunęłaś tej propozycji swoim koleżkom... Wilson i ten drugi tępak nie są godni pomocy swoich wspaniałych zwierzchników?



Zobacz profil autora

56 Re: Sala widzeń I on Pon 14 Wrz 2015, 14:50

Wywróciła oczami, pozwalając sobie na chwilę "słabości". Zaraz jednak się opamiętała i znowu przybrała obojętną postawę.
- Rozumiem, chcecie mieć pewność. Coś za zasadzie... zaliczki? Możemy o tym porozmawiać. Mogę już teraz zacząć pracować nad złagodzeniem kary dla jednego z twoich kolegów... albo koleżanek. tak, żeby udowodnić, że to poważna propozycja.

Zobacz profil autora

57 Re: Sala widzeń I on Pon 14 Wrz 2015, 14:56

Spojrzał na nią jak na ostatnią kretynkę. Za którą zresztą pewnie ją uważał, mimo całego jej imidżu.
- To chyba oczywiste - wycedził. - Więc bierz się do roboty!
Zacisnął usta i mierzył kobietę nieprzychylnie.
- Ilu ich jest? - spytał po chwili.



Zobacz profil autora

58 Re: Sala widzeń I on Pon 14 Wrz 2015, 15:16

Uniosła brwi.
- Dziękuję za pozwoleni.e Rozumiem, ze mam sobie sama wybrać szczęśliwca? Dobrze. Doskonale.
Przysunęła Bakerowi teczkę ze zdjęciami i nazwiskami. Było ich trzech, w każdym z nich inna krew, ale jedne przyświecał im cel!
Martin Abana, Theo Lobo i Jesus Ortega.

Zobacz profil autora

59 Re: Sala widzeń I on Pon 14 Wrz 2015, 16:07

- Skup się na Ramirez - sprostował po chwili zastanowienia. Jeśli mieliby przystać na tę propozycję, to w wykonaniu roboty i tak się nie przyda.
W milczeniu otworzył teczkę i przejrzał zebrane dokumenty. Każdej mordzie przyglądał się dłuższą chwilę, zapamiętując ją i nazwisko. W końcu zamknął teczkę i odsunął w stronę kobiety.
- Zastanowimy się - rzucił i wstał, tym razem dając już znak strażnikowi, że skończył spotkanie.



Zobacz profil autora

60 Re: Sala widzeń I on Pon 14 Wrz 2015, 16:09

- Oczywiście, panie Baker - odpowiedziała, wzdychając lekko. Zebrała teczki, nie podnosząc już wzroku na Bakera, który uznał spotkanie za skończone.
- Jesteśmy w kontakcie - dodała jeszcze, odchodząc od stolika i kierując się w stronę wyjścia.

/zt

Zobacz profil autora

61 Re: Sala widzeń I on Czw 04 Lut 2016, 12:13

11.03.2014, popołudnie, godziny wizyt

Do sali weszła Betty Jou. Ubrana w elegancką, szarą sukienkę, z ciemnymi okularami na nosie, blond włosami upiętymi w wysoki kok. Nie przypominała siebie - to nie był jej styl, jej sposób chodzenia... a mimo to, przed Bakerem zasiadła właśnie Betty Jou.
Światło jarzeniówki odbijało się od jej złotych kolczyków i błyszczącego, czerwonego lakieru na paznokciach. Kobieta zdjęła okulary - jej sroga mina nie wróżyła nic dobrego, lecz pod ta maską gniewu widać było smutek.
- Sue - zaczęła, gdy tylko mężczyzna zajął swoje miejsce.
- Hai Wu nie żyje - powiedział cicho, nie mając siły powiedzieć tego głośniej, pewniejszym siebie tonem. Nie, nie żałowała samej kobiety - tej szmaty. Lecz wraz ze śmiercią prawniczki, sprawy Świętych komplikowały się coraz bardziej. Tak właściwie, to ktoś zadecydował za nich, a Jou nie miała już pola manewru.
Szczególnie, gdy kartel lubił wydawać wyroki bez dowodów.



Zobacz profil autora

62 Re: Sala widzeń I on Czw 04 Lut 2016, 12:36

Baker też był elegancki. Więzienno-elegancki. Pomarańczowy garniak, zarośnięta morda, siwe kłaki związane gumką. Zdziwił się, widząc Betty Jou. Co, kurwa, w przebieranki się bawi? Ostatni raz taka odwalona to była jak miała tę swoją niedoszłą randkę, czy cokolwiek to wtedy było... To znaczy, nie było, bo zamiast tego bzykali się w korytarzu, hehe. W każdym razie ten strój i cała jej poza to mu właśnie przypomniała.
Co tu się dziwić, w końcu siedział w pierdlu.
Nie spodziewał się jednak, że przyjdzie z taką wiadomością.
Dłuższą chwilę wpatrywał się w kobietę bez słowa, by w końcu przerwać ciszę solidnym uderzeniem dłonią w blat lichego stolika.
- Kurwa! - syknął. - Jak to, kurwa, nie żyje? Ja pierdole. Zajebiście.
Aż mu ciśnienie skoczyło.
No to teraz już, kurwa, nie wyjdą z tego pudła. Kilku P z listy Wu gryzło już ziemię, więc Święci stracili jedyny ratunek przed gównoburzą, jaka nadciągała.



Zobacz profil autora

63 Re: Sala widzeń I on Czw 04 Lut 2016, 12:41

Kobieta wbiła wzrok w swoje paznokcie, mieląc w ustach słowa, które miała za chwilę wypowiedzieć.
- Robi się niebezpiecznie. Jedni mówią, ze to "P", inni, ze to nasza sprawa... Sue, ja się boję. Buendia oszaleli! Oszaleli!
Przyłożyła palce do skroni, czując ból przez nie przechodzący.
- Chociaż słyszałam plotkę... w radiu mówili, ze to wszystko wyglądało jak egzekucja. Że ktoś zbiera głowy Buendiów. Sue...
Spojrzała na niego pełnym żalu wzrokiem.
- Nie mogę... nie mogę już dłużej siedzieć w Old Whiskey. Zabieram Sally i dziecko. Jutro wylatujemy.



Zobacz profil autora

64 Re: Sala widzeń I on Czw 04 Lut 2016, 13:31

Baker wpatrywał się w Betty Jou z grobową miną. Buendia oszaleli? A kiedy oni nie byli szaleni? Czy możliwe było, że sami sprzątnęli Hai Wu? Oczywiście, to była jego pierwsza myśl. Nikt tak chętnie nie rozdawał kulek w plecy, jak oni. P, Święci? Nie wiedział, kto miałby uwierzyć w taką bzdurę.
- Buendia sama siebie wykańcza, jedno krzywe spojrzenie i bez wahania wciskają spust - burknął. - Może plany Wu nie spodobały się jej zwierzchnikom?
Zacisnął usta, widząc autentyczny strach w twarzy kobiety. Strach, smutek, niepewność. Wyciągnął rękę i zacisnął palce na jej drobnej, ozdobionej tandetnymi pierścionkami dłoni. Ta wiadomość, poniekąd, go zabolała. Gdzieś tam głęboko. Ale wiedział jednocześnie, że to jedyne wyjście. I pomyślał w tej chwili, że to może być ostatni raz, ich ostatnie spotkanie. Zacisnął palce mocniej.
Kiwnął głową.
- Tak będzie najlepiej - przytaknął, zdawać się mogło, beznamiętnie.



Zobacz profil autora

65 Re: Sala widzeń I on Czw 04 Lut 2016, 13:48

Zacisnęła powieki, jakby powstrzymując się od płaczu. To była ostatnia rzecz na którą mogła sobie teraz pozwolić. Histeria i zalewanie się łzami - na to nie było miejsca.
Gdy położył swoją dłoń na jej palcach, uśmiechnęła się lekko, lecz wciąż był to grymas pełen żalu. Pokiwała głową; wiedziała, ze podjęła słuszną decyzję.
- Smith... dzwonił do Viva. Chce cię jutro zobaczyć. Ale... nie wiem.
Pokręciła głową.
- Sue. Lecimy na Florydę. Jakbyś... napisze do ciebie. Za miesiąc. Jak się nieco uspokoi, dobrze? Odwiedzę cię, ale nie w najbliższym czasie. Uważaj na siebie.
Wyswobodziła swoją dłoń, mimo zawahania. Wstała, zabierając swoje okulary i torebkę. strażnik już ją poganiał; kobieta jeszcze chwilę stała, wpatrzona w Bakera, jakby chciała jeszcze coś zrobić - objąć go, pocałować, cokolwiek! Jednak nie mogła. Nie zdobyła się na ten bunt.
- Kocham cię, Sue.
Po tych słowach wyszła, nie oglądając się za siebie.

/zt



Zobacz profil autora

66 Re: Sala widzeń I on Sro 30 Sie 2017, 13:57

// 13.03.2017 popołudnie

Betty nie chciała przebywać dłużej w Old Whiskey niż było to potrzebne. Dlatego też stanęła wręcz na rzęsach, żeby dostać widzenie z Bakerem. Na szczęście Foster to zdolna babka była, toteż się udało.
Czekała przy stoliku, ubrana, jak na nią - skromnie i elegancko. Makijaż małą zdecydowanie lżejszy, a biżuterii prawie nic. Siedziała wyprostowana, wpatrzona w swoje długie paznokcie.



Zobacz profil autora

67 Re: Sala widzeń I on Sro 30 Sie 2017, 14:15

13.03.2017

Czy Baker się zmienił przez te lata w pierdlu? Pewnie zgorzkniał jeszcze bardziej. Pewnie zrobił się bardziej wredny, bardziej cięty, bardziej złośliwy. Pewnie nie raz i nie dwa spuszczał wpierdol, bo hej, spuszczanie ludziom wpierdolu było esencją jego życia. No, poza Klubem, oczywiście. Jednak teraz, gdy wszyscy jego bracia i siostry (ech, Consuelo!) wyszli na warunkowe, a on został sam, cóż miał począć? Zostawało mu użeranie ze współwięźniami, wygryzanie swojej pozycji, gdy tylko pojawiał się ktoś, kto chciał mu wejść w drogę. Spacery po nudnym jak psia dupa placu, handlowanie papierosami, ogrywanie koleżków w autobus i szorowanie garów na zmianie w kuchni.
Zdziwił się, że wzywają go na widzenie. Pewnie z prawniczką, myślał, idąc do sali za strażnikiem. W pomarańczowym kombinezonie, z siwymi włosami związanymi w kucyk i krótko ściętą brodą, nie wydawał się szczególnie zmieniony. Zmęczony. Znudzony. Może nawet pogodzony z tym, że jego zwolnienie warunkowe nigdy nie nadejdzie.
- Betty Jou - wymówił cicho imię kobiety, zasiadając przed nią. Nie widział jej od dawna. Zaprzestał na tym. Skoro tu przyszła, miała jakiś ważny powód.



Zobacz profil autora

68 Re: Sala widzeń I on Sro 30 Sie 2017, 14:21

Spojrzała na niego, przyglądając się mu chwilę w ciszy. No tak, dziwnym by było, jakby w ciupie nie zmarniał. Serce ją troszkę zabolało na ten widok, ale też nie ona była temu winna, prawda?
- Sue - odezwała się w końcu... uśmiechajac ie ciepło do mężczyzny.
- Przyjechałam w odwiedziny do Old Whiskey. Uznałam, że i ciebie zobaczę - odpowiedziała, bez krzty kłamstwa w tym co mówiła. 
- Zostawiłam ci tez paczkę z papierosami i paroma fantami - dodała, spoglądając kątem oka na strażnika pod ścianą.
- Dałam też... zdjęcia małej Sue. Uznałam, ze będziesz chciał zobaczyć jak się zmieniła!



Zobacz profil autora

69 Re: Sala widzeń I on Sro 30 Sie 2017, 14:28

Po chwili, nieco dłuższej, zardzewiałe mięśnie twarzy mężczyzny drgnęły i on również uśmiechnął się lekko. Z trudem, odwykły w ogóle od układania rysów twarzy w uśmiech wyrażający prawdziwe zadowolenie, a nie drwinę, kpinę i szyderstwo.
Kiwnął głową.
- Dziękuję. Ile już będzie miała w tym roku? Trzy czy cztery? - przymknął na chwilę oczy. Zabawne, jak ten czas się zaginał w ciupie.
- Przyjechałaś z okazji zwolnienia chłopaków? - domyślił się dość prędko. Święta Matka Betty Jou nie mogłaby odpuścić sobie takiego wydarzenia, czyż nie.



Zobacz profil autora

70 Re: Sala widzeń I on Sro 30 Sie 2017, 14:39

- Cztery, Rośnie jak na drożdżach - dodała z jakimś takim spokoje. Chwilę jednak spochmurniała, przypominając sobie jak bardzo mała Sue zaczyna przypominać Sally. 
- Uhm... tak. Liluye dała mi znać, ze ich wypuszczają. Uznałam, ze moze w końcu się z nimi zobaczę i też sprawdzę czy bar cały. Wiesz, Gigi się uparła, że będzie go prowadzić. No to postawiła na swoim. 
Pokręciła głową. 
- Moda jest i jeszcze pełna zapału. Sądzi, ze teraz jak Buendiów nie ma, to wszystko będzie jak dawniej - machnęła ręką - prawda taka, ze już nigdy nic nie bezie takie samo.



Zobacz profil autora

71 Re: Sala widzeń I on Sro 30 Sie 2017, 14:53

Pokiwał leniwie głową.
- Tak, słyszałem - wywrócił oczami. Viva Maria zawsze kojarzył mi się z tą wredną, dumną babą, która - tak się składało, siedziała właśnie naprzeciwko niego. Z tą cholerną babą, którą naprzemiennie kochał i nienawidził i oba te uczucia były równie płomienne. Co tam jakaś Gigi. Byleby nie puściła tej budy z dymem.
- No nie. Nic już nie będzie jak dawniej.
Milczał chwilę, przyglądając się Betty Jou. W końcu może kolejny raz zobaczy ją znowu za parę lat? You never know. Zmieniła się. Ugładziła jakoś. Posmutniała. Nic zresztą dziwnego, po tym co się stało.
- I jak się mają sprawy na zewnątrz? - zapytał w końcu, bo zapewne nie przyszła tu po to tylko, żeby się przywitać.



Zobacz profil autora

72 Re: Sala widzeń I on Sro 30 Sie 2017, 15:02

Westchnęła ciężko, opierając się rękami o blat. 
- Brian został przewodniczącym, Will usiłuje jakoś doprowadzić księgowość do porządku. Ale Dalton dobrze ogarniał interesy, więc jest do czego wracać - dodała, spoglądając na Sue. Nie wiedziała jak zareaguje na to, że Święci zaczynają się ogarniać bez niego.
- Gigi zaproponowała zorganizowanie imprezy. Wiesz, lanie po mordach i zakłady - dodała cicho - jakiś jej znajomy ma sprowadzić kilka osób z zewnątrz, coby kasę rozpuścili u nas. 
Ha, "u nas"! Wciąż tak mówiła, mimo, ze chciała się odciąć.
- A Buendia... - wzruszyła ramionami - no jak masz tu kablówkę to wiesz. Smith gdzieś spierdolił, to go szukają. Może to i lepiej, szeryf nie ma czasu i chęci się klubem zajmować, bo ma DPS nad głową.



Zobacz profil autora

73 Re: Sala widzeń I on Sro 30 Sie 2017, 15:14

Słuchał jej w milczeniu. Z wyrazu twarzy trudno było cokolwiek odczytać. Czy był zły? Nie, raczej nie. Święci potrzebowali kogoś, kto będzie trzymał ich w kupie. Brian zawsze był rozsądny i dobrze ogarniał, w czasie gdy wszyscy jeszcze siedzieli w pace, dbał o załatwianie wszystkich gównianych spraw. Brian był dobrym wyborem. Baker to przecież rozumiał. Co by niby mieli robić, czekać na niego? Iks lat? Kolejne trzy? Pięć? Dziesięć? Foster była dobra, ale to na Bakera spadło największe gówno, więc trudno się spodziewać, że wyjdzie na pstryknięcie palców.
Parsknął cicho pod nosem.
- Impreza. Brzmi dobrze - lanie po mordach i zakłady. Brzmiało jak jego codzienność aktualnie. - Tak, coś słyszałem. Zresztą, tu też gadają. To dobrze. Chłopcy ogarną się na spokojnie na starych śmieciach.



Zobacz profil autora

74 Re: Sala widzeń I on Sro 30 Sie 2017, 15:21

- No tak, ciężko żeby nie gadali. Mam tylko andzieję, ze to się jakoś na tobie nie odbije - zmrużyła oczy.
- Ale... Smith chyba po ciebie nie idzie, prawda?
Potarła czoło. Wyglądała na naprawdę zmęczoną.
- Może poprosiłbyś Foster, żeby ci załatwiła... lepszą celę? I jakąś ochronę? Chyba wie, że nie rozstaliście się ze Smithem w dobrym okolicznościach! Nikt nie wie co temu sukinsynowi może do głowy wpaść!



Zobacz profil autora

75 Re: Sala widzeń I on Sro 30 Sie 2017, 16:02

- Tja - mruknął. Siedział tu od trzech lat, czy Betty Jou sądziła, że to były wczasy? Otóż nie. To była wieczna walka o przetrwanie i o pozycję. I wcześniej i teraz. I w przyszłości. Takie życie.
Zamyślił się i po chwili pokręcił głową.
- Nie wydaje mi się. Skoro zniknął, musi mieć powazniejsze problemy na głowie.
Ostatecznie wkopał Świętych i nawet kilku Buendiów do pierdla, więc czego jeszcze miałby chcieć?
- Tja - powtórzył. Lepsza cela. Haha. Już widział, jak by go tu upierdolili, jakby dostał coś lepszego, niż reszta. Lepiej było się nie wychylać. Dostałeś lepszą poduszkę i już był powód do piąchy pod żebrami podczas obiadu na stołówce. Albo i gorzej! - No, pewnie niedługo i tak będę z nią musiał pogadać, to zobaczymy.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 4]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach