Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Monopolowy "Basker Ville"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Monopolowy "Basker Ville" on Sro 23 Sie 2017, 21:38

Przy jednej z przecznic Janssen Street stoi niepozorny, piętrowy budynek stanowiący serce okolicy w której tylko wątroby są zniszczone bardziej od sumienia osób okolicę tą zamieszkujących.
Serce tłoczące dla niektórych niemalże życiodajny płyn - alkohol.

Zakratowana, wiecznie brudna witryna oblepiona jest plakatami, naklejkami oraz dziwną, lepką substancją o granatowoburaczkowym kolorze. W żaden sposób, nawet czysta, nie pozwalałaby na spojrzenie do środka gdyż tam stoją zapełnione wszejkiej maści trunkami regały.
Żywym, odciągającym wzrok elementem jest mrugający neon głoszący dumne:

24h

I sklep rzeczywiście jest całodobowy!
O ile jego właściciel aktualnie jest w środku. W innym wypadku drzwi są zamknięte i zakratowane i pomóc może tylko dzwonienie domofonem.
A jeśli i to nie pomoże, to Edwarda najpewniej nie ma... albo chleje.

Z wnętrza lokalu prowadzą tylko jeszcze jedne stalowe drzwi - na zaplecze będące jednocześnie klatką schodową do niewielkiego mieszkania Baskera składającego się z przechodniego salonu z aneksem kuchennym, sypialni i łazienki. Zaplecze posiada także wejście służbowe, prowadzące bezpośrednio na zewnątrz, również ze stalowymi drzwiami. Drzwi do mieszkania natomiast są kratowane od wewnątrz i zamykane na cztery zamki - Edward Basker chroni nie tylko swój dobytek ale także siebie. Boi się. I ma czego...



Zobacz profil autora

2 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Czw 24 Sie 2017, 12:49

Sobota, 11 marca 2017 roku, około godziny 17.30

Sobota wieczorem - piękna pora dla właściciela sklepu monopolowego. Niczym niespodziewany deszcz dla ulicznego sprzedawcy parasoli, z tą różnicą że spodziewany bo regularny i trwający dwa długie dni.
W tym właśnie momencie sklep był pusty, dlatego też Edward korzystając z chwili oglądał na podwieszanym telewizorze brazylijską telenowelę, nadawaną właśnie na jednym z publicznych kanałów. Bo cóż innego miał robić? Pudełka z chipsami bekonowymi wypakował już dwie godziny temu, dlatego też teraz mógł oddawać się słodkiemu lenistwu.
Na swoim to jednak na swoim.

- Jak mogłeś mi to zrobić, spać z nią, w moim domu? - Basker otworzył sobie białą oranżadę i z niezwykłym zainteresowaniem śledził akcję serialu.
- Obiecuję, że to się nie powtórzy, zabiorę ją gdzie indziej.
- Nigdzie jej nie zabierzesz, przeklęty


- Pfff, khhh... - Edward zachłysnął się napojem gazowanym, który wkrótce zaczął wyciekać mu nosem kiedy mężczyzna nadal nie mógł złapać oddechu.
- Khe, khe. Ha ha ha ha, nie mogę, no normalnie nie mogę. Boże, ale jaja.

- Przyrzekam, że nie bedę z nią spał pod tym dachem, ale to wszystko, reszta to moje prywatne sprawy, nie wtrącaj się.

- Mwahahahahaha. - zaśmiał się w głos, delektując się kunsztem tego cudu kinematografii. Zapowiadał się iście wspaniały wieczór!



Zobacz profil autora

3 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Czw 24 Sie 2017, 18:17

/soreczki za zwłokę/
Ktoś coś mówił o telenowelach?
Dwa razy nie trzeba było powtarzać. Największa fanka tych produkcji w tej części Arizony własnie przekroczyła progi tego przybytku. Jechała pewnie właśnie z Noah przez Old Circle na jedno ze wzgórz znajdujących się za miastem, by tam, przy blasku księżyca posłuchać sobie razem Bajmu. Ale do tego były jej potrzebne prezerwatywy, gdyż nie miała zamiaru po raz drugi zachodzić w ciążę. Wolała umrzeć i przypominała sobie o tym za każdym razem, kiedy spędzała w towarzystwie swojej ukochanej córeczki więcej niż 60 sekund. No i może jakieś piwko do tego, żeby zapić ten dziwny smak kosztowanych przez nich wcześniej, wykwintnych potraw?
W każdym razie westchnęła teatralnie, kiedy usłyszała w lokalu dialog pochodzący z JEJ SERIALU. Jak mogła o nim dzisiaj zapomnieć? Przecież nie nadawali powtórek!
Stanęła sobie w miejscu, w którym miała elegancki widok na telewizorek i ignorując rechot zarośniętego sklepikarza, oglądała tę operę mydlaną wraz z nim, przynajmniej dopóki nie nastąpiła przerwa na reklamy.
Conczi zastukała kilkukrotnie paznokciami o blat.
- Tie, może tak byś mnie pan jednak obsłużył, co? - zapytała, jednocześnie dochodząc do wniosku, że ten dziwny zapach unoszący się w powietrzu jest, tak jakby, znajomy...



Zobacz profil autora

4 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Czw 24 Sie 2017, 19:09

Dzwonek wiszący nad drzwiami zakonferansjerował sprzedawcy przybycie kolejnego klienta. Basker niechętnie łypnął okiem na przybysza-kobietę i wrócił do oglądania serialu. Nietutejsza, inaczej Edward nie musiałby nawet zadawać pytania "Co podać?". I w sumie, z przyzwyczajenia, teraz też tego nie zrobił.
A ta mu bezczelnie stuka o, o blat! No, przynajmniej tyle kultury zachowała żeby poczekać na przerwę reklamową.

Sprzedawca zwrócił wzrok w stronę klienta.
- No może bym i obsłużył, ale to trzeba mówić a nie patrzeć i stać jak ten cieć malinowy czekając na zbawienie czy co. - obruszył się Edward.
- Skąd ja mam wiedzieć co chce. To słowa są po to, mówi się. - pofatygował się na wstanie krzesełka, chwycił się pod boki i teatralnym gestem zaprezentował asortyment sklepu aby z udawanym (swoją drogą fatalnie) francuskim akcentem odezwać się.
- Szo podać, madmauzel? - i wtedy rysy jej twarzy zaczęły wydawać się Tyrse... ekhm, Baskerowi podobne.

Będzie udawał greka. Tak, to właśnie zrobi.



Zobacz profil autora

5 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Czw 24 Sie 2017, 19:46

Kiedy usłyszała jego głos, to już nie tylko zapach wydawał jej się być znajomy. Z wyglądu to już pewnie sam ginął pod warstwą swoich kłaków, aczkolwiek jakby się tak uważniej przyjrzeć...
Kyrie Elejson, Chryste Elejson...
Dreszcz przebiegł po jej plecach szybciej niż Usain Bolt. Czyżby miała do czynienia z tą zatęchłą, kudłatą łachudrą? Nie była stuprocentowo pewna, ale tylko dlatego że sam zainteresowany zdawał się pajacować.
- Poproszę... - zaczęła niepewnym głosem, jednak zaraz potem odchrząknęła i wyprostowała się, prężąc się jak struna. Tak, to on, skurwesyn. Nie była na to przygotowana, ale poza wycwanionego ancymona nie była jej obca, nawet po tych kilku latach.
- Dwa piwa w szkle, gumki XXL (Noah, you're welcome XD), a do tego może... - położyła palec na swojej brodzie, udając że się zastanawia, rozglądając się jednocześnie po asortymencie.
- ...skittlesy. - dodała, kładąc dłonie na blacie i unosząc wzrok na jego zapitą mordę. Nie bała się, bo tak po prawdzie nie miała za bardzo czego, bo co jej niby mógł zrobić? Ukrywał się przed psami i większością mieszkańców Old Whiskey, więc nie sądziła by był aż tak głupi by robić sobie jeszcze dodatkowych kłopotów. On raczej powinien się bać jej, gdyż Conczi miała zamiar za chwilę zadzwonić do Pooperów i podzielić się z nimi nowiną. No, albo do Świętych, do końca nie zdecydowała.
- Ale ty jesteś, kurwa, brzydki. Nic się nie zmieniłeś.



Zobacz profil autora

6 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Czw 24 Sie 2017, 20:10

Fuck, kurwa, tak jak myślałem.
Tyrsen pochylił ciało do przodu i oparł się na ladzie wbijając wściekły wzrok w Consuelę.
- Powiedziałbym ci to samo, gdyby nie to że ty akurat zbrzydłaś. Smakowe? - odchylił się i zrobił dwa kroki do lodówki, wyjął z niej cztery butelki i, zamknął drzwiczki nogą i położył szkło na blacie. Spod lady wyciągnął także żądane prezerwatywy.
Palcem wskazał stojak ze słodyczami.
- Nie wiem czy jeszcze są ale może to i lepiej. Powiedz mi, moja droga, jak tam w miasteczku, każdy święty chodzi uśmiechnięty? Zadajesz się z tym gównem? - splunął na ziemię.
- Masz, na koszt firmy. Wiesz, weź się nie obraź ale to jest szopka, teatrzyk dla ubogich, mam nadzieję że chociaż ty z tego wyrosłaś. - uśmiechnął się krzywo, szczerząc paskudnie zęby.



Zobacz profil autora

7 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Czw 24 Sie 2017, 20:30

Prychnęła, kiedy Tyrsen oznajmił jej, że zbrzydła. Kto jak kto, ale Consuelę to akurat Bozia pobłogosławiła urodą w nagrodę, że ta wróciła na jej łono, hehe.
- Nie potrzebuję smakowych do ruchania cię w dupsko. - oznajmiła, korzystając, jak zwykle, ze swojego kwietnego wokabularza.
- Może nas odwiedzisz i sam się przekonasz? - w końcu wciąż utożsamiała się ze Świętoszkami. Nawet jeśli gang już teoretycznie nie istniał i nawet gdyby zrodził się na nowo, to Gruby Jim (który obejmie dowództwo w tej grupie - takie już było prawo natury) nie zgodziłby się na żadne baby w gangu, bo jego zdaniem, pobłażliwe serce Bejkera było jednym z czynników, które pogrążyły Świętych. Nie licząc oczywiście Judasza, którego w tej chwili Konczi miała przed sobą. Tuż przed swoją twarzą, dzięki czemu czuła jego cuchnący oddech na swoim policzku, ale nie miała zamiaru się wycofywać, zupełnie jakby była to jakaś głupia konkurencja typu kto pierwszy mrugnie to przegrywa.
Ramirez była uparta, a z takich cech się raczej nie wyrasta.



Zobacz profil autora

8 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Czw 24 Sie 2017, 21:19

Tyrsen uniósł brew i spojrzał na Consuelę z litością.
- Mam to potraktować jak propozycję? Bo ni w chuja nie zabrzmiało jak groźba.
Łypnął na ekran telewizora, jednak z ulgą stwierdził że reklamy nadal się ciągną a on może kontynuować piekielnie interesującą rozmowę bez utraty wciągającej fabuły.
- Słuchaj, całkiem cię lubię i sądzę że jesteś najbardziej rozsądna z tych patałachów. Nie bawi mnie to, już dawno przestało. Żłopać piwo mogę wszędzie, ale mówienie przy tym o sobie jak o przyjaznych bohaterah z sąsiedztwa bez których miasteczko upadnie, kiedy kombinuje się sprzedać na lewo dragi, kiedy jawnie podważa się autorytet szefa? Nie miej do mnie urazy.
To nie ja rozpierdoliłem wam stowarzyszenie tylko wy to zrobiliście. Swoją niekompetencją, szczekaniem na lewo i prawo i zabawą w chłopców i dziewczynki na motorach jak w pierdolonej piaskownicy. Szkoda mi Sue ale to nie ja go tam wpakowałem tylko wasze rozbuchane ego i wiesz co...?
- zrobił dramatyczną pauzę znów zerkając na telewizor.
- Nic was teraz nie pozbiera. Jesteście skazani na niebyt - kto wami pokieruje? Jim? Proszę cię. Bo na pewno nie Willy - on jest zbyt inteligentny na bycie szefem. Róbcie swoje ale ode mnie się odpierdolić, proszę grzecznie. Swój wpierdol już dostałem, nasze drogi się rozeszły i tak powinno zostać bo nie kto inny tylko ja staram się żeby cholerni, zasrani Buendia zniknęli. Co do jednego. - zawiesił wzrok na twarzy Consueli, czekając jej reakcji.
- Coś jeszcze?



Zobacz profil autora

9 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Pią 25 Sie 2017, 13:12

Noah zajrzał do sklepu, bo coś Consueli trochę na tych zakupach schodziło. A i u progu rozmowa jego żony-narzeczonej nie brzmiała przyjemnie. Podszedł więc do lady, spojrzał po mężczyźnie, po czym przeniósł wzrok na dziewczynę.
- Jakiś problem?
Nie żeby był jakimś twardzielem, co zaraz przegoni gangstera, ale mógł zapytać, prawda?
Chwila... znowu wrócił oczami na sprzedawcę, który i jemy wydawał się znajomy. A ton jego wypowiedzi tylko mógł potwierdzić jego obawy. Ha! No tak. Ciężko przecież wypędzić karalucha z tego śmietnika, jakbym było Old Whiskey i Appaloosa.
- Consia, może już pójdziemy, co? 
Zmrużył oczy i zacisnął zęby, wciąż nie spuszczając z oczu mężczyzny za kasą.



Zobacz profil autora

10 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Pią 25 Sie 2017, 13:53

Kolejna osoba weszła do środka - co to do cholery jest, jakiś zlot? Jeszcze paru Świętych i może dwóch Buendia mu tutaj brakuje.
Edward wzruszył ramionami.
- Żaden problem, compadre. Minęło już tyle lat, nie musimy chyba do tego wracać. Słuchajcie, nasze drogi się rozeszły. Możecie sobie myśleć o mnie co chcecie, mnie to nie interesuje, ale dajcie żyć. Was... - wskazał na Noah.
- szanuję, duszki, przynajmniej większość, bo jesteście honorowe ludzie. Ale święci? Im niewiele brakuje do Buendii, stoczyli się. Krwawo dokończę swoje sprawy z - tu splunął - zasraną Familią i tyle. A Wy jak będziecie przejazdem - wpadnijcie.
- No, i dobrej zabawy. - wyszczerzył zęby i wskazał palcem na pudełko prezerwatyw GORILLA XXL SUPER SENSITIW, po czym obszedł ladę tak, aby zrównać się z Noah i Consuelą i wyciągnął rękę do indianina.
- Nic między nami już chyba nie ma, przejdźmy nad tym co było.



Zobacz profil autora

11 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Pią 25 Sie 2017, 16:35

- Rozumiem, że wstrzeliłam się w preferencje? - zapytała, kiedy Patrick stwierdził, że jej wcześniejsze słowa nie zabrzmiały jak groźba. Dziewczyna uniosła brew, kiedy kudłacz stwierdził, że jest niby najbardziej rozsądna z bandy Świętych. Trudno było mu nie uwierzyć, w końcu fakty mówiły same przez się, hehe. W każdym razie miała już mu pewnie coś odwarknąć, kiedy to do środka wlazł Noah. Może i posłuchałaby propozycji, by się stamtąd po prostu zmyć, jednak bezczelność Tyrsena sprawiła, że zatrzymał ją jeszcze chwilę przy sobie. Może, gdyby okazało się, że w swym skurwysyństwie zasłużyłby na nagrodę Ultimate Grand Supreme, to zatrzymałby ją przy sobie i na całe życie? Któż to wie? Jebanie go jak psa nie było w końcu najgorszą opcją na spędzenie wieczności.
W każdym razie oniemiała na tę propozycję bratania się z Duszkami.
- No ja pierdolę, Trybson. Może jeszcze przed nim uklęknij, lizodupie. Pragniesz dojebać Buendiom? - roześmiała się głośno i sztucznie - Dopiero teraz?! - znowu się zaśmiała, z wdziękiem Brittnay Matthews z The Most Popular Girls in School.
- Ale z ciebie żałosny typ. - podsumowała, ocierając niewidzialną łezkę.



Zobacz profil autora

12 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Pią 25 Sie 2017, 20:27

Prychnął z rozbawieniem.
- Szanujesz? Wowo, dzięki za tę łaskę. Naprawdę. szkoda tylko, ze ona nas mało co obchodzi.
Spojrzał na wyciągniętą ku niemu rękę. Nie miał zamiaru jej uścisnąć. Za bardzo był lojalny wobec swojej żony i kolegów. Ostatnie czego chciał to bratać się ze zdrajcą. W dodatku Buendią.
- Zastaną familią... wiesz co sie mówi? że z mafii to się wchodzi tylko w trumnie. Więc póki jeszcze żyjesz, to dla całej reszty dalej jesteś kundlem z kartelu. Możesz mówić i się zapierać, ale czemu mamy ci wierzyć? Raz już w chuja całe Old Whiskey zrobiłeś.
Cofnął sie o krok i chwycił Consuele za rękę by i ją odciągnąć od Tyrsena.
- Wychodzimy.



Zobacz profil autora

13 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Pią 25 Sie 2017, 21:16

Edward tylko kiwnął głową i uśmiechnął się szeroko, serdecznie mimo że jego gest nie został przyjęty przez Noah. Wzruszył ramionami i wrócił za ladę, do swojej bezpiecznej przystani.
Spojrzał na Noah. - Jak w ogóle masz na imię? Zresztą, nieważne. Powtórzę - ten pies kartelu stojący przed tobą nie jest tym, który chciał sprzedać narkotyki lecąc sobie w chuja z klubem i jego zasadami. Proszę, spytaj swoich świętoszków i na pewno powiedzą ci prawdę. Chociaż nie, wątpię że powiedzą.
To nie ja jestem psem.
I nie zdradziłem klubu, bo wtedy klub już nie istniał.
- postukał się palcem wskazującym po głowie, przerzucił wzrok na Consuelę.
- Nie istniał. Zdradzenie cweli co zdradzili swoje zasady to nie zdrada.

Edward spojrzał na towar wyłożony na ladzie.
- Zapakować? - po czym, bez czekania na odpowiedź polizał palec wskazujący i zerwał jedną z wiszących, przyczepionych do blatu reklamówek. Niespiesznie, niczym urzędnik, zabrał się do pakowania.



Zobacz profil autora

14 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Pią 25 Sie 2017, 22:03

- Chciałbyś być psem. - wysyczała gniewnie, niczym grzechotnik (pozdro Maro, love forewer, sorry Noah, ty też love forewer jakby co). - Nie jesteś psem. Jesteś la cucaracha, karaluchem! Lepiej przestań się mądrować, bo zaraz będziesz śpiewał ya no puede caminar. - kontynuowała, po czym splunęła mu w twarz (!). Zanim Tyrsen zdążył rozkleić brzegi plastikowej siatki, Conczi zgarnęła towar na ręce, dodatkowo pakując sobie jeszcze jakieś cukierki ze stojaka nieopodal w stanik.
- Na koszt firmy, zapamiętałam. - dodała i za namową Noah wyszła z lokalu.
Pewnie jeszcze kilka lat temu, nie zważając na swój brak jakichkolwiek szans w ewentualnym starciu, to pewnie rzuciłaby się na niego z pazurami. Teraz jednak, mimo wciąż gorącego temperamentu, gdzieś z tyłu głowy zawsze świtała jej myśl o tym, że ma córkę. Co prawda co jakiś czas rozważała spuszczenie małej w kiblu, ale chyba ostatecznie chyba leżał jej na sercu jej los.
Consuela wraz z Noah wsiedli do samochodu i odjechali. Oboje zapewne podkurwieni i ze świadomością zjebanego wieczoru.
zt



Zobacz profil autora

15 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Pią 25 Sie 2017, 22:41

Edwardowi ręce zaczęły drgać, dlatego schował je pod blatem przed wzrokiem "klientów". Uśmiechnął się za to i puścił Consueli oczko.
- Dla Ciebie mogę być nawet tym karaluchem. - przyłożył do ucha słuchawkę stworzoną z palcy i wyszeptał "call me". Po czym roześmiał się gromko.
- Ciesz się, że Cię lubię, Konczi. Pamiętasz jak, tego... kombinerkami? - postukał się palcem po nosie i znów się roześmiał. - Ha ha ha, śmiechu było co nie miara. No, to na was już widzę pora, szerokiej drogi, może się jeszcze zobaczymy w przyszłości. Miłego wieczoru! - krzyknął jeszcze za odchodzącymi. Drzwi zamknęły się w czas, kiedy Tyrsen nie mógł już kompletnie panować nad drżeniem rąk. Krew nabiegła mu do oczu.
Rzucił się do drzwi wejściowych i zamknął je żeby pobiec na zaplecze i schodami w górę do mieszkania.

Serial

- Pierdolić serial! - krzyknął, trzaskając za sobą drzwiami.
- WRAAAGH! - ryknął wściekle i chwycił stojącą na barku miskę z niedojedzonymi rano płatkami po czym cisnął nią w ścianę. Naczynie rozpadło się na setki kawałeczków a maź, mieszanina rozmiękłych płatków i mleka rozlała się po płytkach.
- Tak? TAK CHCECIE GRAĆ?!

Pies
- WRA! - ryknął, trzymając się za głowę. Popatrzył na swoje ręce nad których drganiem wciąż nie mógł zapanować.

Tak cię potraktowali. Jak psa.

- PIERDOLONY INDIANIEC, ZASRANE ŚWIĘTOSZKI! JA-WAM-KURWA-POKAŻĘ! - znów ryknął, wbiegł do sypialni przez zamknięte drzwi. Wyrwane z zawiasów skrzydło z hukiem łupnęło o podłogę.

To jej wina.
- Znajdę cię. ZNAJDĘ CIĘ KURWA. ZABIJĘ JAK PSA, WSZYSTKICH. - chaotycznie zaczął przeszukiwać pokój, rozrzucił pościel, rozgrzebał bocianie gniazdo ubrań, dorwał się do szafki nocnej i pizgnął nią o ścianę, tłukąc przy tym lampkę. Rozgrzebał znajdujące się jeszcze chwilę temu na blacie różności i wyciągnął spośród nich telefon. Spróbował napisać wiadomość, jednak drżenie rąk uniemożliwiło mu to.
To jej wina.

Odczekał chwilę, wziął głęboki oddech i, nieco bardziej uspokojony napisał powoli, klawisz po klawiszu:

"znajdę cię kurwa"
/zt



Zobacz profil autora

16 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Sob 26 Sie 2017, 11:30

/Ciąg dalszy po smsach z Cath/

- Jeszcze zobaczysz, znajdę Cię. Zniszczę ci życie! Twoją pierdoloną sielankę w marmurowym pałacyku gdziekolwiek byś kurwa nie była! - krzyknął jeszcze nim rzucił telefonem w głąb pokoju. Rozrzucona pościel zamortyzowła upadek.
Edward wstał powoli, spoliczkował się i wyszedł z pokoju, potykając się o przewrócone drzwi.
- Kurwa wasza popierdolona mać! - zbluzgał je jeszcze po czym kroki swe skierował do kuchni. Znad zlewu wziął szklankę, odkręcił kran i nalał do niej wody. Zbliżył ją do ust i wziął łyk, który następnie wypluł a wodę z naczynia wydał żeby nabrać ją ponownie, tym razem przekręcając kurek na zimną.
Ciepła woda, tfe.
Szklankę odłożył, ochłonął jeszcze chwilę nim podjął decyzję o opuszczeniu kuchni i udaniu się na kanapę gdzie leżał rzucony niedbale laptop.
Pokaż jej.

Otworzył klapę, urządzenie postawił sobie na kolanach i rozsiadł się wygodnie.
To nie będzie trudne.
Wpisał w wyszukiwarkę:

"dr c hernandez arizona"



Zobacz profil autora

17 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Nie 27 Sie 2017, 12:48

Efekt guglania:

Nazwisko i kontakt do Catherine na stronie szpitala w Appaloosa, plus godziny przyjęć.
Do tego artykuł sprzed koło dwóch lat o ślubie jakiegoś dzianego biznesmena, który ożenił się z Catherine.

Zobacz profil autora

18 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Nie 27 Sie 2017, 12:56

Tyrsen uśmiechnął się.
Piekielnie łatwe.

Zapisał sobie kartę ze strony szpitalu i rozpoczął poszukiwania nazwiska biznesmena i jego miejsca zamieszkania.
Marmurowego pałacyku.
- Chciałaś być znana, co? To jesteś, he he.



Zobacz profil autora

19 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Nie 27 Sie 2017, 13:41

Nazwisko biznesmena odnalazł, choć nie tak od razu. Pan Andreas Dudu. Jegomość około 35 lat. W wyszukiwarce zaczęły pojawiać się różne artykuły na temat sytuacji ekonomicznej w kraju, sytuacji na Wall Street oraz kilka innych zawiłych tematów, których Eduardo zapewne nie zrozumiał.
W dziale grafiki kilka fotek przystojnego gościa o ciemnych włosach, w super fancy garniturze z niezwykle poważną miną. W stosie randomowych fotek, jakieś niewyraźne zdjęcie biznesmena z Catherine. Ledwo co widać, para jednak nie ma wyrazów twarzy jakby byli mega szczęśliwi.

Żadnego adresu zamieszkania niestety nie ma. Państwo Dudu dbają o swoją prywatność. Jedynie adres firmy, w której pracuje Andreas.

Zobacz profil autora

20 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Nie 27 Sie 2017, 14:23

Trybson ledwo powstrzymał śmiech.
- Khh... - chwycił się za czoło, odłożył delikatnie laptopa i... gruchnął jak działo armatnie.
- O ja pierdolę. Mwahahahaha. Dudu, kurwa, jak ten ptak! Hahahaha! O kurwa. Doktor Catherine Hernandez...- tu zrobił dramatyczną pauzę. -... Dudu. HAHAHAHA!
Humor poprawił się Edwardowi zauważalnie - już nawet nie chciał niszczyć życia komuś, komu sam fakt urodzenia się w takiej a nie innej rodzinie dostatecznie zniszczył wizerunek.
Ale, jebany, wyszedł, nie?
No trudno, nie o niego tu przecież chodzi.
Niech sobie będzie Panem Dudu.
- Czyli Appalosa. Nie da się stąd uciec. - mruknął jeszcze spisując najważniejsze informacje na kartkę. Kiedy był już gotowy, zablokował i zamknął laptopa po czym zostawił go na stoliku.
Zerknął jeszcze na burdel który zostawił. Posprząta... jutro, tak.
Teraz jeszcze musi wrócić do pracy - pieniądz uciekał a ludzie trzeźwieli.

...

/Niedziela, 12.03.17r., godzina 6.30/

Trybson wstał ze swojego krzesełka, rozprostował umęczone kości i przełączył telewizor na kanał muzyczny na którym, zwyczajowo, leciał jakiś dziwny nie mający nic wspólnego z muzyką program.
W rytm reklam zamknął drzwi do sklepu i wrócił za ladę by policzyć zysk i zamknąć dzień. W kasie zostawił sobie kwotę potrzebną do wydawania reszty na następny dzień a resztę zapakował do foliowego woreczka. Zgasił światło i zamknął lokal również od strony zaplecza a następnie wspiął się po schodach na piętro.
Do niewielkiego sejfu schowanego w ścianie za szafką kuchenną włożył grubsze banknoty, wyciągnął nieco więcej banknotów mniejszej wartości i przeliczył. Tak, tyle powinno wystarczyć.
Zamknął sejf i upewnił się że wszystko jest w porządku, po czym zdecydował się na parugodzinną drzemkę.

/Niedziela, 12.03.17r., ok godziny 10.45/

Edward wstał i omiótł wzrokiem sypialnię.
- Kurwa, żeby się burdel jak w przyczepie nie zrobił, he he. - następne pół godziny przeznaczone było na umycie się, wysuszenie i wyczesanie (!) włosów i ubranie się w miarę porządnie. Co by nie było, udawał teraz praworządnego obywatela, prawda? Jak cię widzą i takie tam...

- Ale chujowa pogoda. - skwitował krótko i zatrzymał się jeszcze przed wyjściem. Pogrzebał chwilę w szafie i wyciągnął z niej brązowy kaszkiet i trójkątną chustę aby przed lustrem ubrać to na siebie.
- Jak taksówkarz, patrz tu. - mruknął zadowolony.

Kiedy poczuł się gotowym, wziął jeszcze Glocka, Remingtona i gaz pieprzowy oraz niewielką torbę - sam nie wiedział po co.
Wkrótce, zamykając budynek na wszystkie spusty, wsiadł do swojego Volkswagena a torbę z Remingtonem rzucił na boczne siedzenie.

Kierunek:
--->"Murrica"



Zobacz profil autora

21 Re: Monopolowy "Basker Ville" on Wto 29 Sie 2017, 15:22

Appaloosa Sport Centre--->
Niedziela, 12.03.17, po godzinie 16.

Edward zaparkował na tyłach budynku i wszedł na zaplecze sklepu. Spośród pudeł i skrzynek wyciągnął pędzelek i małą puszkę - biały lakier.
Zabrał się za ukrywanie szkód powstałych w wyniku bezmyślnego wjechania w auto Hernandez. Był zadowolony z siebie - rozpieprzył jej humor do końca dnia a to całkiem niezły wynik. W dodatku zamontował lokalizator! Lepiej być nie mogło.

Po chałupniczym lakierowaniu Tyrsen zamknął samochód i wrócił do mieszkania gdzie zabrał się za sprzątanie. Drzwi naprawi jednak później, kiedy będzie miał chwilę wolnego. Gdy już wszystkie rzeczy były posprzątane jak należy, mężczyzna wziął prysznic po którym wyciągnął z szafki dokumentację sklepu i, z pomocą poradników internetowych, uzupełniał księgowość raz za razem spoglądając na odbiornik lokalizatora.

...

Wieczorem urządzenie zarejestrowało ruch.
Bingo!
Oto Cath wraca z pracy do domu. Jeśli rzeczywiście wracała do domu, samochód nie powinien ruszyć się przez noc. Tyrsen zaczął liczyć ile kobiecie zajmuje przejazd trasą aż do domu... lub do warsztatu.
Ale kto by z powodu malutkiej rysy oddawał samochód mechanikowi, prawda?

...

13.03.17, Poniedziałek, wczesny ranek

Edward obudził się bardzo wcześnie. Chciał zrealizować swój plan.
Jeśli Cath zaczyna pracę o godzinie X, a przejazd zajmuje jej tyle i tyle, dodajmy pół godziny obsuwy (poranne korki). Wyjeżdżając jeszcze wcześniej, o godzinie Y zdążę znaleźć jej miejsce zamieszkania i wyśledzić ją pod sam szpital. Którą drogę obiera i ile zajmuje jej przejazd w drugą stronę?

Basker odpalił silnik, wycofał i ruszył w drogę. Lokalizator miał zamontowany w miejscu GPS - wskaźnik nadal się nie ruszał.
- Bardzo dobrze.

/zt ---> Cath



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach