Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom Jonathana

Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 33, 34, 35, 36, 37  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 34 z 37]

1 Dom Jonathana on Pią 01 Sie 2014, 21:00

First topic message reminder :

Dom jest niewielki, wybudowany z gotowych materiałów. Ściany są wypełnione gąbką lub styropianem, nie ma tu mowy o porządnej izolacji. Dach często przecieka, w czasie upałów wewnątrz nie da się wytrzymać a klimatyzacja działa wątpliwie. Podczas chłodniejszych dni robi się naprawdę zimno i trzeba ratować się piecykiem elektrycznym.
Budynek ma tylko jedno piętro. Wewnątrz znajduje się kuchnia i łazienka oraz dwa średniej wielkości pokoje. Dom jest pomalowany na piaskowy kolor.
Na podwórku znajduje się podjazd - używany Chevrolet Impala.

Wnętrze jest skromne, ewidentnie mieszka tu samotny mężczyzna. W salonie znajduje się wygodny, duży fotel, który nosi ślady wieloletniego użytku. Obok sporych rozmiarów regał, wypełniony książkami. Obok, na stoliku znajduje się laptop i notatnik wypełniony wycinkami z gazet.

Zobacz profil autora

826 Re: Dom Jonathana on Sro 04 Lut 2015, 19:48

Ennis uniósł brwi ze zdziwienia.
- Nie Ku Klux Klan? W sumie... Po tym wszystkim myślałem, że to oni są odpowiedzialni... - zmarszczył czoło. - Ale jeśli nie oni, to kto? Zresztą - machnął ręką - nic mi i tak do tego. Nic nie mogę zrobić. Lepiej wy róbcie swoją pracę w spokoju...
Westchnął głęboko i wbił się krzesło jeszcze bardziej.
- Czyli pewnie to wszystko prawda. Kurwa.
Miał zaciśnięte usta. Patrzył gdzieś w bok, ale widać było, że mieli w sobie jeszcze jakieś słowa. Wreszcie się odezwał:
- A ja nic, cholera jasna, nie wiedziałem.
Pokręcił głową. Czuł się tak, jakby cały ciężar świata zwalił się nagle na jego barki. Pociągnął kolejny, długi łyk z puszki piwa. Miał ochotę porzucać takimi frazesami jak "Pojebane to wszystko, nie?" albo "Ale się porobiło", ale tak naprawdę nie wiedział, co ma jeszcze dodać. Wszystko było jak na dłoni - jedyny element układanki, którego brakowało, to kwestia prawdziwych morderców Naiche.
- A ktoś w ogóle widział Skittlesa od śmierci Naiche? Czy gdzieś się znowu schował? - zapytał jeszcze.



Zobacz profil autora

827 Re: Dom Jonathana on Sro 04 Lut 2015, 19:59

- Ja nie prowadzę sprawy z Ku Klux Klanem, a nawet jakbym prowadził, to sam wiesz, że nie mógłbym ci nic powiedzieć. - popatrzył na niego przepraszająco. Jonathan się domyślał, że Naczez już od jakiegoś czasu coś kombinował.
- Tak. Ja. Spotkaliśmy się przez przypadek w pralni. - popatrzył prosto na Ennisa - Nie wyglądał dobrze. Można by pomyśleć że coś go opętało. Bełkotał jak najęty o Jacobie ale tak jakby on jeszcze żył. Mało z tego zrozumiałem. Obawiam się, że planuje coś powalongo.





Zobacz profil autora

828 Re: Dom Jonathana on Sro 04 Lut 2015, 20:08

- Wcale mnie to nie zdziwi - stwierdził gorzko Ennis i łyknął znowu piwa. - Ktoś go powinien pilnować. Mieć na niego oko. Nie wiem, w jakie on tam sprawy jest pozamieszany, ale jak tak dalej pójdzie to tu się poleje jeszcze więcej krwi.
Ennis odstawił puszkę na stół i wstał, przeciągając się. Podszedł do leżanki, w której pewnie Sophie już smacznie drzemała. Poczochrał jej białe futerko. Obecność takiego zwierzaka z pewnością miała kojący wpływ i Ennis lekko się do siebie uśmiechnął.
- Dobra Jonathan, ja już będę szedł. Dzięki za obiad... I rozmowę. Obiecuję, że jak się następnym razem spotkamy to już nie będę taki... Cholernie zgorzkniały. Może kupię ten motor? - Ennis nawet wysilił się na coś w rodzaju pełnego uśmiechu.
Podniósł się i zaczął się zbierać do wyjścia.



Zobacz profil autora

829 Re: Dom Jonathana on Sro 04 Lut 2015, 20:14

- Ja... znaczy, jasne. Nie ma sprawy.
Wstał z kanapy objął go ramieniem po koleżeńsku i odprowadził do drzwi.
- Trzymaj się i nie daj złapać oficer Ramirez - uśmiechnął się kątem ust - jeszcze będzie ci kazała chuchnąć. Pochwal się jak już go kupisz.
Ennis poszedł do domu w oby nie do końca zjebanym humorze. Jonathan nie lubił się złościć na przyjaciół, teraz będą go zżerać wyrzuty sumienia.
2xzt





Zobacz profil autora

830 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 18:18

/30.05.13 wieczór

Jonathan stał przy garach pichcąc mięsko i ryż i warzywka i różne inne pyszności a Sophie kręciła się mu pomiędzy stopami. On odsunął się w prawo, żeby sięgnąć po pieprz, ona truptała za nim. Podszedł do lodówki po białe wino, ona znowu za nim. Nie odstępowała swojej mamy na krok.
To się skończy wielkim rozpieszczonym zwierzakiem.





Zobacz profil autora

831 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 18:25

/ 30. 05, wieczór

Tak jak została zaproszona, tak się zjawiła. W szarpiącym smycz Szczypiorem. Ten kundel nie chadzał zbyt często na sznurku, bo zwykle biegał wszędzie i nigdzie. Oczywiście, był zbyt głupi, by pokazać swe niezadowolenie i z uwielbieniem wpatrywał się w pańcię z wywieszonym jęzorem.
Cath podeszła do drzwi i zadzwoniła. Czuła się dziwnie w płaskich sandałach, dlatego dreptała w miejscu.
Nie przyszła z pustymi rękami. Przyniosła jakieś kupne ciasto. Bardzo słodkie. Głównie dla siebie.



Zobacz profil autora

832 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 18:30

/30.05, wieczór

Kolejny rozpieszczony zwierzaczek właśnie szarpał swoje urocze wdzianko we wzór moro i przez to rozwalał sobie kucyka, którego pańcia związywała mu najbardziej uroczą spinką w stylu oficerskim, jaką mogła znaleźć.
Jej mały sierżant Rodrigo.
Podeszła do drzwi, dzierżąc w rękach jakieś białe wino. Tak, bo powinna. Przecież ona nie pije, prawda? Uściskała Cath od tyłu i sprzedała jej buziaka, wspinając się na palce.
Kolejny szczegół z życia Loli. Zero butów na obcasie.
-Pukasz?-uniosła brwi, po czym bezpardonowo nacisnęła na klamkę i wlazła do środka.-Ej, Jon, mam białe wino. Będzie pasować?-zawołała w kierunku kuchni i odstawiła je gdzieś na stoliku.
-No, Rodrigo. Socjalizuj się! I chyba musisz zawalczyć o względy Sophie z konkurencją.-wskazała na Szczypiora.



Zobacz profil autora

833 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 18:37

- Hej! - odwrócił się do gości nie wychodząc z kuchni. Musiał pilnować, co mu się ryżotto nie przypali.
- Będzie jak będziesz piła - wyszczerzył się do Loli - Hej Cath. Popatrzył na szczęśliwe psiaki.
Sophie natomiast nie wiedziała co zrobić z nowymi gośćmi. Dwa psy, jeden nieznany ale jakiś taki mały i wypierdkowaty. Chyba nie zabawka. Położyła się na ziemi i co chwili robiła ruch jakby chciała podbiec i się bawić. Trzymała się jednak blisko Jona.
Po kilku takich razach zebrała się na odwagę i rzuciła się w stronę małego Rodrigo się przywitać, i pewnie go niechcący parę razy przewrócić.
Zaśmiał się i w końcu odszedł od garów. Przytulił Lolę a następnie Cath.
- Cześć Szczypior - pogłaskał psa po głowie.
- Niezły teksas sobie urządziliście w tym Sugar Hills - zwrócił się do Loli - siedziałem w prosektorium chyba 4 godziny.





Zobacz profil autora

834 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 18:43

Ruszyła za Lolą. Nie miała nawyku włażenia komuś do chałupy, bo sama nie chciała żeby ktoś jej wlazł. Często bowiem latała w samej bieliźnie.
- Zależy kogo. - mruknęła na pytanie, czy puka. Hehe, taki żarcioch. Postawiła w kuchni gdzieś z boku ciasto i zwolniła psa ze smyczy, który zaczął biegać po całym w domu, ignorując początkowo dwa pozostałe psy. Dopiero po dobrej chwili, gdy Sophie zaczęła się bawić z Rodrigo i on się przyłączył szturchając nosem oba.
- Cześć Jon. Dawno was nie widziałam. - ucałowała oboje, gdy się z nią witali. Potem nie przejmując się niczym opadła na kanapę i westchnęła. Wyglądała na zmęczoną, mało w nocy spała.
- Jaki teksas w Sugar Hill? A, ta akcja? Co to było? - zawołała, zaciekawiona. - Coś niebezpiecznego?



Zobacz profil autora

835 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 18:56

-Uuuu, Sam?-podłapała zaraz tekst Cath, unosząc znacząco brwi.
Prychnęła na odpowiedź Jona.
No to ją złapał. Oczywiście, że ona nie będzie piła. No ale nie będzie mu tego krzyczeć. To byłoby podejrzane. Zupełnie tak... jakby się już nie domyślał. Cholera, już wiedział, że ma dziwny smak i duży apetyt. Do tego nie piła alkoholu. I te płaskie buty...
Westchnęła.
Przyglądała się psom. Rodrigo zaraz uniósł ogon do góry i susami doskakiwał do suki. A gdy ta nagle zrobiła się zainteresowana, to z piskiem schował się za mamusią, chowając ogon między nogami.
-Ale z ciebie amant, nie ma co...-mruknęła, wypychając go do przodu.
Pies nie był przekonany.
-A ty co?-zagadnęła blondynkę, siadając obok niej.-Wyglądasz jakbyś nie spała w nocy. Seans z Samem? To coś poważnego?-zagadnęła, kompletnie nieświadoma niczego.
Na wspomnienie wczorajszej akcji wbiła się mocniej w siedzenie i spoważniała. To nie było nic przyjemnego. Do tego ta sprawa z Cooperem...
-No, miało być gładko i przyjemnie... A odwiedzili nas koledzy Philipsa z... bazuką.-skrzywiła się, kręcąc głową z niedowierzaniem.-Cooper wezwał posiłki, wracaliśmy helikopterem. A jeszcze do tego zaatakowało nas stado krów. Masakra.
Przewróciła oczami.
-Wczoraj mieliśmy aresztowanie. Sprawa Ku Klux Klanu.-wyjaśniła raczej enigmatycznie.



Zobacz profil autora

836 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 19:06

Uśmiechnął sie jeszcze szerzej gdy Lolcia prychnęła, ale nic nie powiedział.
Sophie w między czasie przyczepiła się do Szczypiora i znając jego inteligencję pewnie latali jak ostatnie głupki po dywanie.
- ANo właśnie Cath, co ty taka wypruta? Jakbyś straciła pociąg do życia /hehe/ - zapytał i podał jej szklankę soku.
Jon unosił brwi co raz wyżej gdy Lola opowiadała o wczorajszych zdarzeniach. Jednak najbardziej przerażony był wizją stada krów nacierających na policjantów.
- O mój boże. Szkoda, że nie udało się wam go złapać żywego... - popatrzył uważnie na Lolę.





Zobacz profil autora

837 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 19:15

Nie odpowiedziała początkowo na te wszystkie pytania, które zadała Lola. Jak ona naprawdę niczego nie wiedziała. Cath zresztą też o Loli. Mieli sporo do obgadywania.
Tak, Szczypior do latania po pokoju był pierwszy. Zachowywał się jeszcze bardziej jak szczeniak, niż Sophie. Do tego doskakiwał do Rodrigo co chwila i merdał radośnie ogonem. Jako, że był największy z tej trójki, pozostałe dwa mogły poczuć się nieco osaczone od wszędobylskiego Szczypiora.
- Bazuka? Helikopter? Stado krów? Brzmi jak jakiś film akcji. Nie wiedziałam, że takie rzeczy się dzieją w okolicy. Ku Klux Klan? A to nie stara organizacja? - była zielona jeśli chodziło o sprawy kryminalne. Może powinna zacząć się bardziej interesować, skoro sama już siedziała w tym po uszy.
- Dobrze, że nic się nie stało nikomu z was. - położyła rękę na ramieniu przyjaciółki zaniepokojona. Wzięła też szklankę z sokiem od Jona i posłała mu uśmiech.
- Zaraz tam wypruta. Dużo pracy... - wzruszyła ramionami, bagatelizując większość pytań.



Zobacz profil autora

838 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 19:24

Lola aż się zapowietrzyła, gdy Cath ją tak chamsko olała.
Sprawa była zupełnie inna przy Martinez i Hernandez. Pani oficer nie powiedziała nikomu o ciąży, a pani doktor każdemu oprócz niej!
Westchnęła na jej pytania.
-Istnieją.-mruknęła ze zmęczeniem i przetarła palcami czoło.-No, Gabrielle oberwała. Jest wściekła jak osa. Nie wiem jak to będzie, jeśli ona zostanie za biurkiem...-powiedziała, mając na myśli, że wkrótce i ona sama za nim usiądzie. Niestety. Szeryf chyba osiwieje. Znaczy... już osiwiał. To... Tak jeszcze bardziej chyba.
Rzuciła Jonathanowi szybkie, uważne spojrzenie, gdy ten wygłosił swoją uwagę o złapaniu Philipsa żywego.
-Prawie się udało.-powiedziała, zaciskając usta.-Stawiał opór.-dodała, odwracając wzrok. Była zła.



Zobacz profil autora

839 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 19:30

- Wyobrażam sobie. No ale nie ma tego złego. Może i dobrze, że już nie będzie się panoszył po powiecie - wzruszył ramionami zbywając całą sprawę. Bo tak po prawdzie to nie specjalnie chciał się przejmować losem takiego śmiecia.
Suczka zainteresowała się teraz Rodrigiem i jego kubraczkiem, który zaczęła obwąchiwać.
Jonathan Wrócił do kuchni, żeby przynieść z niej obiad. Postawił wszystko na stole.
- Proszę. Ręce umyte?





Zobacz profil autora

840 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 19:36

Przysłuchiwała się rozmowie Loli i Jonathana, a gdy przyniósł jedzenie i zapytał o czyste rączki to tylko uśmiechnęła się i poszła szybko do kuchni. Nie musiał jej dwa razy namawiać, albo nawet jeśli mówił to w żartach. Lekarskie przyzwyczajenia.
- Jon, jak zwykle pewnie przyrządziłeś pyszności. - oznajmiła, wracając i siadając do stołu, zabierając się za jedzonko.
- Z tego co rozumiem, to już ich albo pozabijaliście, albo złapaliście. Dobra robota. Okolica jest trochę bezpieczniejsza. - odparła i zamyśliła się. Słowo pozabijaliście, a już przyszedł jej do głowy nieszczęsny chłopak zmielony pod kołami torów. Powstrzymała wzdrygnięcie się.
- A tak poza pracą, Lola, jak się czujesz? I co u ciebie? - Potem spojrzała na Jonathana. - A ty? Jak sobie radzisz z Sophie... I... tym czymś o czym do końca nie wiem?
Uniosła brwi.



Zobacz profil autora

841 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 19:46

-Wolałabym, by sczezł w więzieniu.-mruknęła ze złością.
Potem zamilkła. Wiadomo, niezbyt przyjemny temat i trzeba było sobie jakoś poradzić ze swoimi myślami zanim się wróci do rzeczywistości.
Obserwowała w ciszy bawiące się psy, a w tym Rodrigo, który z powrotem się ośmielił i właśnie biegał wokół pokoju, wskakując na meble, by potem gonić kolegę i koleżankę, zaczepiać i znowu uciekać. Geniusz.
Ocknęła się i gdy Cath wróciła, sama poszła umyć rączki. Grzeczna dziewczynka.
Uniosła brwi, zasiadając do stołu, gdy lekarka zapytała co u niej.
Poza tym, że niecały miesiąc temu zginął mi narzeczony, wczoraj zamordowałam kilka osób, miałam wizję wybuchnięcia w powietrze, rozprawiłam się prawie z czymś, przez co mój zmarły chłopak miał przede mną tajemnice i stał się mordercą, pod koniec roku urodzę mu trójkę dzieci, które będę musiała samotnie wychować... nie no, ogólnie to...
-...spoko.-wzruszyła ramionami, zabierając się za jedzenie.
Przeniosła wzrok na koronera, czekając na jego odpowiedź.



Zobacz profil autora

842 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 19:59

Uśmiechnał się i wzruszył ramionami.
- Czy ja wiem, nie miałem pomysłu. - dlatego stał przy kuchence ponad godzinę.
Wszyscy siedli do jedzenia a Sophie goniła Rodriga. Ciekawe kiedy się zmęczą. Znając suczkę to chyba nie prędko da psom spokój.
Obserwował Lolę z nad talerza z niepokojem. Jeżeli jego przypuszczenia były słuszne, to nie jest z nią "spoko". Ale nie wiedział co powinien zrobić. Ani czy w ogóle jest coś co by mógł zrobić dla przyjaciółki. Uśmiechać się i jeść obiad jak by nigdy nic?
Z zamyślenia wyrwała go Cath. Po chwili zdezorientowania odchrząknął i wbił wzrok w swój talerz. Był raczej zmieszany. Talerz, nie Jon.
- Eee, no dobrze. Radzę sobie. Z Sophie. Chodzimy często na spacery i chyba juz wpadliśmy w swój rytm.





Zobacz profil autora

843 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 20:11

Zwykle ociekająca entuzjazmem Lola, była aktualnie jakaś wygasła niczym wygasły wulkan. Do tego dochodził Jonathan, który był aktualnie zmieszany jak ten zmieszany talerz. Catherine westchnęła i zabrała się za jedzenie. Kilka kęsów, a gdy opróżniła jamę ustną westchnęła i zaczęła.
- Widzę, że macie zatwardzenie emocjonalne, albo po prostu nie chcecie mi nic mówić. Ale ja chcę wam, bo jesteście moimi przyjaciółmi. - spojrzała na Lolę. - Lola, miałaś ostatnio ciężki okres, dlatego tak się złożyło, że naprawdę nie miałam okazji ani serca cię obarczać swoimi problemami, ale będę mieć dzieciaka.
Odłożyła widelec, bo chciała wyjść naprzeciw milionom pytań, jakie mogła wymyślić ex-blondynka.
- Nie, nie usuwam. Tak, z Samem. Czwarty miesiąc. Nie, nie będzie ślubu.
Szczypiorek kochał jedną rzecz bardziej od zabawy (oczywiście, oprócz swojej pani). Jedzenie. Dlatego teraz na moment zaprzestał hasanie i przysiadł przy krześle Cath, spoglądając na nią tymi swoimi pięknymi oczami, z wywieszonym jęzorem. A ona robiąc przerwę w wyznaniach dała mu kawałek ze swojego talerza.
- No i miałam egzamin doktorski. Nie znam jeszcze wyników, ale jestem dobrej myśli. - zastanowiła się co jeszcze. - Zmęczona jestem, bo mało w nocy spałam, bo... byłam na małej imprezie. Nie, nie piłam alkoholu.
Uśmiechnęła się na koniec i wróciła do jedzenia, obserwując Lolę i Jona. Miała nadzieję, że zachęci ich do czegoś.



Zobacz profil autora

844 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 20:27

Czuła się źle, czując na sobie spojrzenie Jonathana. Postanowiła jednak udać, że go nie zauważa. Tak, tak było definitywnie lepiej. Bo ona musiała jeszcze chwilę poudawać, że u niej jest normalnie. Obiecała sobie, że pierwszemu powie szeryfowi. Nie dlatego, że nie doceniała swoich przyjaciół. Ale... może się już przyzwyczaiła do posiadania tajemnic. Może czuła się nieco zagrożona je wyjawiać. A może po prostu bała się reakcji, gdy się okaże, że trzymała to w sekrecie przed nimi przez tak długi czas? Że postępowała nie fair, zdradziła ich zaufanie i robiła głupio biorąc udział w akcjach? Że powinna dać spokój?
Jadła więc jakby nigdy nic, od czasu do czasu podnosząc wzrok na zebranych ludzi i psy.
Uniosła brwi, gdy odezwała się Cath. Opadła jej szczęka. I prawie wypadło jej jedzenie z ust. Zakrztusiła się.
-Co...?!-wyrzuciła z siebie, odkaszlując.
Aż się osmarkała.
To... to tłumaczyłoby jej brzuszek. I... płaskie buty... i... och.
Przełknęła ślinę. Powstrzymała się przed powiedzeniem: "to będziemy wychowywać dzieci razem". Uśmiechnęła się blado.
-To super wiadomość, Cath.-wydusiła z siebie, kładąc jej dłoń na ramieniu.-Co na to Sam?
Pewnie nie planowali. A Sam się nic nie chwalił. I... och, to dziwne zachowanie Skwarka i Harpera...! Przeniosła zaraz spojrzenie na koronera i zganiła go wzrokiem, że nic jej nie powiedział. I była... zła na siebie, że... że przyjaciele sami się od niej odsuwali. Ustępowali. Odchodzili na bok.
Zwiesiła głowę.
-To super! Będę cię totalnie tytułować pani doktor za każdym razem!-zaraz potem jednak zmarszczyła brwi.-... na imprezie? Jakiej imprezie?-zainteresowała się.
Lola poczuła się zachęcona do wypytywania.



Zobacz profil autora

845 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 20:44

Jon w lekkim osłupieniu słuchał tyrady Cath. Nie w szoku, bo wszystko to już wiedział. Albo prawie wszystko. Ale w podziwie, ile informacji można przekazać w tak krótkim czasie.
No i nie było nigdzie widać tej zorchwianej emocjonalnie lekarki, którą widział ostatnio.
Popatrzył kontrolnie na Lolę i jej nowy entuzjazm. Sam schylił się do Sophie i dał jej kawałek mięska.





Zobacz profil autora

846 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 20:49

Pokiwała głową na boki.
- Niezbyt zadowolony, ale jakoś to przyjął na klatę. - oczywiście przemilczała sprawę, że będzie go musiała wykręcić z policji jakoś, albo go Smith zastrzeli w ciemnym zaułku. Drobny szczegół. - No i nie jest to super wiadomość. Ledwo ją toleruję. Ale nie byłam w stanie się odważyć i umówić na usunięcie.
Skrzywiła się mimowolnie. Była dziś nad wyraz zrównoważona. Może już wyrobiła normę wariactwa na ten miesiąc. Ta jasne. Jakby istniały jakieś granice.
Wzmianka o imprezie była głupia.
- Jakaś kameralna imprezka w Appaloosa, gdzie było kilku ważnych lekarzy ze szpitala. Jednak nic mi się nie udało zdziałać, skoro wciąż czekam na wyniki. Nic ważnego. - ale kręciła.
Odchrząknęła i znów wzięła kęs obiadu.
- Naprawdę pyszne, Jon. Powinieneś otworzyć restaurację, a nie bawić się z umarlakami. - rzuciła i mrugnęła do niego.



Zobacz profil autora

847 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 20:54

Lola się zmieszała. Jej wcześniejsza antypatia do dzieci była nader znana. I nagle szczerze się cieszy z ciąży przyjaciółki. Ekhm, ale... może po prostu nie chciała swoich dzieci, nie?
Ojej, nie, nie może tak myśleć! Ona chce swoje dzieci! ...dzieci Naiche.
Pokiwała powoli głową, zaczynając dłubać w talerzu. Wzięła na kolana Rodrigo, który się zmęczył. I zaczął wylizywać jej talerz, ale nie zwróciła na to uwagi.
-Wow, serio? Ważni lekarze i nic ważnego? Oszalałaś?



Zobacz profil autora

848 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 21:06

Lola cieszy się z ciąż, załatwia przedszkole w radzie miasta i wogóle strasznie dużo nawija o tych obsrajmajtach. Niepostrzeżenie Jon dał jej dokładkę na talerz.
- Bez przesady, nie jest aż tak dobre. No i jeśli przestanę pracować w prosektorium to skąd będę brał takie smaczne kąski? - i wziął kawałek mięsa do ust. Chwila cholernie niezręcznej ciszy - Tak żarcik. Może nieco niesmaczny...ekhem, W każdym razie mam nadzieję, że wszystko zdałaś. A Swarek zmądrzeje.



Ostatnio zmieniony przez Jonathan Harper dnia Sro 25 Lut 2015, 21:17, w całości zmieniany 1 raz





Zobacz profil autora

849 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 21:13

Wzruszyła ramionami, gdy Lola zaczęła ją tak wypytywać. No i po co zaczęła to kłamstwo.
- No jakoś tak. - odparła krótko. Potem spojrzała na Jonathana. Gdy rzucił żarcik o mięsko z prosektorium to zasłoniła usta dłonią, prawie zwracając. Wzdrygnęła się. Rozśmieszyło ją to, ale nie miała czasu na śmiech. Musiała powstrzymywać swój żołądek. Gdy się już uspokoiła westchnęła.
- Jezu. Wybacz. - chwila ciszy. - Też mam taką nadzieję. No? Zachęciłam was?
Spojrzała na nich oboje.
- Jonathan. Czemu miałeś taki humor ostatnio, wiesz, w przychodni. - nie przejmowała się, że byli w trójkę. Przecież przed Lolą nie mieli żadnych tajemnic i to wiedziała.



Zobacz profil autora

850 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 21:19

Zmarszczyła brwi i chwilę przyglądała się Catherine. Zazwyczaj by z podekscytowaniem nawijała o tych ludziach, jedzeniu, atmosferze, tańcach, muzyce, jakimś przystojniaku i tak dalej... O reszcie rzeczy dzisiaj tak mówiła. Czemu nie o tym?
Lola nie załapała w pierwszej chwili żartu, zbyt zaabsorbowana sprawą blondynki i jej kręcenia. Nie miała jednak nic, czym mogłaby wytłumaczyć jej dziwne zachowanie. Nic. Gdyby Sam lub Joan zdradzili jej, że znajomość ze Smith'em się przeciąga, to... cóż, pewnie podejrzewałaby romans. Lub coś niecnego.
Uniosła brwi, gdy Catherine zaczęła coś gadać o dziwnym humorze Jona. Przeniosła zaraz spojrzenie na koronera. O czym ona mówiła...?!



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 34 z 37]

Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 33, 34, 35, 36, 37  Next

Similar topics

-

» Pokój Manabi i Jonathana.

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach