Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom Jonathana

Idź do strony : Previous  1 ... 19 ... 34, 35, 36, 37  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 35 z 37]

1 Dom Jonathana on Pią 01 Sie 2014, 21:00

First topic message reminder :

Dom jest niewielki, wybudowany z gotowych materiałów. Ściany są wypełnione gąbką lub styropianem, nie ma tu mowy o porządnej izolacji. Dach często przecieka, w czasie upałów wewnątrz nie da się wytrzymać a klimatyzacja działa wątpliwie. Podczas chłodniejszych dni robi się naprawdę zimno i trzeba ratować się piecykiem elektrycznym.
Budynek ma tylko jedno piętro. Wewnątrz znajduje się kuchnia i łazienka oraz dwa średniej wielkości pokoje. Dom jest pomalowany na piaskowy kolor.
Na podwórku znajduje się podjazd - używany Chevrolet Impala.

Wnętrze jest skromne, ewidentnie mieszka tu samotny mężczyzna. W salonie znajduje się wygodny, duży fotel, który nosi ślady wieloletniego użytku. Obok sporych rozmiarów regał, wypełniony książkami. Obok, na stoliku znajduje się laptop i notatnik wypełniony wycinkami z gazet.

Zobacz profil autora

851 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 21:33

Dobrze, że Lola chociaż się skupiała na tyle, żeby się zorientować, że Cath coś kręci. On był w zupełnie innym świecie do czasu aż Cath, znowu go nie zaatakowała. A już myslał, że się wywinął.
Jonathan przedstawił kalejdoskop wyrazów twarzy. Zaczęło się od zupełnie neutralnego, który przeszedł w nieco spanikowany wybuch śmiechu poprzez poważne zmarszczenie brwi, zmieszane oblizanie ust a skończyło się na rumieńcu i unikaniu wzroku dziewczyn.
- Ekhem, no nie wiem. Tak byłem jakoś zestresowany... i ten.. - podniósł wzroku i to był fatalny błąd, bo baby się nadal na niego patrzyły. A on nie miał raczej mocnego kręgosłupa.
- Cath, litości - jęknął i schował twarz w dłoniach. Sophie nie pomagała, podgryzając jego stopy licząc na pieszczoty lub mięsko.





Zobacz profil autora

852 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 21:40

Wpatrywała się w niego, nieświadoma, że Loli wcale nie przekonała. Ale trudno. Lepsze to, niż powiedzenie prawdy. Widziała każdy wyraz twarzy przyjaciela, a gdy na końcu schował twarz w dłonie, niemalże się zapowietrzyła. Jejku, czemu musiała to wywlec! Myślała, że zwierzanie się pomoże, ale najwidoczniej średni był to pomysł. Miała kolejny!
- Jej, Jon, przepraszam! Wiem czego ci potrzeba! - zerwała się, prawie wywracając krzesło i przyprawiając Szczypiora o zawał, który zaczął biegać znów po pokoju. Poleciała do kuchni i przybiegła z butelką alkoholu, który przyniosła Lola oraz kieliszkami.
- Napijcie się. - otworzyła z hukiem i nalała do pełna, podstawiając pod nos Jonathanowi oraz Loli. Uśmiechnęła się, siląc na pocieszający ton.
Odstawiła też zaraz butelkę i objęła mężczyzną.
- No wyżal się. A nóż, coś doradzimy, pocieszymy, cokolwiek. - spojrzała na Lolę, a tym wzrokiem chciała jej przekazać, by użyła swej charyzmy i powiedziała coś.



Zobacz profil autora

853 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 21:45

Lola była zmieszana. Co się stało? Czemu nikt znowu jej nic nie mówił?!
Wpatrywała się w Jonathana, zagubiona.
-Co się dzieje?
A potem Cath zaczęła robić milion rzeczy na raz i nagle przed nią stanął alkohol. Nie miała zamiaru pić. Ale nic nie mówiła. Głośne protestowanie by ją definitywnie zdradziło dodatkowo przed lekarką.



Zobacz profil autora

854 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 22:01

Całe to zamieszanie, które zrobiła wokół niego Cath wcale nie pomogło. Wręcz przeciwnie, teraz było mu dodatkowo strasznie głupio, bo przecież w porównaniu z Cath czy Lolą jego mała drama była wręcz mikroskopijna.
Jednak z wdzięcznością wziął kieliszek do ręki i wypił całą jego zawartość za jednym razem.
- Nic, nic. Cath przesadza. - uśmiechnął się słabo do Loli, nie patrząc jej w oczy. Jeny, co ona sobie teraz będzie o nim myśleć. Potrząsnał głową.
- Nic, zachowuję się jak jakiś nastolatek. Muszę się trochę ogarnąć i tyle. Mam trzydzieści, kuźwa, lat. - wziął kieliszek sprzed nosa Loli i bez pytania wypił wino. Był zażenowany i zły na siebie.
- Jedzenie wam ostygnie - powiedział do Cath ale bez przekonania patrząc na nią trochę jak smutny pies z podkrążonymi oczyma.





Zobacz profil autora

855 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 22:06

Jak wychylił kieliszek, nie tylko swój zresztą, to po prostu jak dobra ciocia dolała znów do pełna. Odkleiła się od Jona i wróciła na swoje krzesło.
- Przestań. Czy masz lat pięć czy sto pięć to jak czujesz, że masz problem to się po prostu wygadaj! Nawet jeśli będzie to przesolenie zupy sprzed tygodnia! - oznajmiła zdecydowanym głosem. Spojrzała na swój pusty talerz. Tak, bo zjadła wszystko!
A po chwili uniosła ręce w geście poddania.
- Albo nie. Ale za to ja tez się napiję. - Nalała sobie do kieliszka Loli i chwyciła kieliszek w dłoń. Spojrzała po chwili na przyjaciółkę. - A ty nie chcesz pić? Żałuję, że ja nie mogę, przydał by mi się taki wieczór po pijaku...



Zobacz profil autora

856 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 22:14

To Loli nic a nic nie rozjaśniło. Wpatrywała się z jeszcze większą konsternację to w jedno, to w drugie. Zaraz jednak coś jej zadzwoniło. Jak nastolatek... Co mogło być porównane do szczenięcych lat? Miłość!
-Jooooooon... Czy ja mam sobie porozmawiać z Cooperem?-zapytała, unosząc brwi i przysuwając się do niego.
Z wdzięcznością przyjęła fakt, że opróżnił również jej lampkę. Zdziwiła się, gdy Cath napełniła go i zadeklarowała się do picia.
-Co ty, oszalałaś?! Nie wolno!-zganiła ją momentalnie.
Na jej pytanie poczuła się zapędzona w kozi róg. Bardzo ciasny przy okazji. Westchnęła ciężko.
Powiedziała już Skittlesowi... Może... Ech. Nie chciała teraz przez to przechodzić chyba. Nie była gotowa. Ale czas nie był dla niej łaskawy.



Zobacz profil autora

857 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 22:24

Momentalnie podniósł głowę, jakby został porażony prądem.
- Ani się waż! - popatrzył na Lolę spanikowany i z ostrzeżeniem w oczach ale szybko wszystko to się rozpłyneło gdy się zorientował, że wszystko się wydało. Na jego twarzy pojawił się grymas. Ani się waż płakać, Harper!
- Lolaaaa.... - przytulił się do koleżanki obejmując ją pod ramionami i kładąc głowę na jej piersi.
- Nie pij, Cath, daj mi - i nie odwracając twarzy od większych niż zwykle(?) piersi policjantki wyciągnął rękę po kieliszek.





Zobacz profil autora

858 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 22:27

Robiło się tak tkliwie, że Catherine sama była bliska płaczu. O nie. Oczy jej się zrobiły wilgotne i cicho pociągnęła nosem.
- Nie mów mi tylko, że masz złamane serce... - rzuciła, łamliwym głosem i westchnęła. To musiało być to! Czuła to. Przechyliła kieliszek i wypiła go duszkiem, krzywiąc się. Na trzeźwo nie da rady!
- Co z Cooperem? Czemu z Cooperem?! - nie była w temacie.



Zobacz profil autora

859 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 22:32

Lola zmarszczyła brwi, gotowa protestować.
-Nikt tu nie będzie łamał serca mojemu...-zapowietrzyła się prawie, ale przerwała i machnęła ręką. A raczej przygarnęła Jona do siebie i swoich obfitych piersi. Czy były już większe? Ciężko powiedzieć. Zawsze były duże, hehe.
Była gotowa płakać z Catherine nad ich przyjacielem i jego życiem miłosnym, gdy...
-TY OSZALAŁAŚ!-zerwała się gwałtownie, gdy ta wypiła alkohol. W jej oczach wezbrały się łzy. -Jak możesz tak... wiedząc... że masz fasolkę w środku... albo trzy... tak szastać jej zdrowiem, dobrym stanem i w ogóle! Jesteś nieodpowiedzialna! Wstydź się, Cath! Wstydź!-wyrzuciła jej momentalnie, rozpłakując się.
Tak. Lola zaledwie wczoraj brała udział w strzelaninie. ALE! Miała kamizelkę. I uważała to za coś koniecznego. Inaczej nie mogłaby sobie spojrzeć w oczy. A wtedy byłaby nieszczęśliwa. A nieszczęśliwa matka to nieszczęśliwe dzieci. A nie chciała, by jej dzieci były nieszczęśliwe...



Zobacz profil autora

860 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 22:49

- On nic nie zrobił. To ze mną jest coś nie tak.
Bo to nie miało tak być. Jedna nocka na wakacjach i tyle a tu się nagle nabudowało nie wiadomo co i emocjonalną abstynencję Harpera szlag trafił.
-Bo jest dupkiem i jest zbyt pewny siebie i... i jeszcze ten jego cholerny uśmiech jak z pierdolonej reklamy pasty do zębów i jeszcze te kręgle. Jakby mnie tam nie zabrał... nawet nie był w nie dobry!
Dobrze, że wrócił na tą swoją głupią Florydę! - Mówił jakże składnie i z sensem. Lola się zerwała a on ukradkiem wycierając oczy chwycił za kieliszek z pewną siebie, zdecydowaną i już miał się napić gdy znowu wszystko w nim puściło i chwycił się dłonią za twarz. Niedobrze. Baby wokół ryczą, a on tu musi trzymać fason. To nie fair.





Zobacz profil autora

861 Re: Dom Jonathana on Sro 25 Lut 2015, 22:54

Podskoczyła, jak Lola się zerwała na nią z ochrzanem. No i nerwy wszystkim puściły. W oczach pojawiły się łzy i spływały po policzkach ciurkiem.
- Może oszalałam! Może się tego pozbędę nie będąc zmuszoną do podejmowała jakichkolwiek decyzji! Milion problemów, by zniknęło. - rzuciła z przekorą płaczliwym tonem. Spojrzała na Jona.
- Co? Jaki dupek? O kim mówisz?! Dlaczego dupek? Jak on mógł?! - nawet nie była zdziwiona tym, że Jon mówił o facecie. Przyjęła to od razu, bez wątpienia. I teraz płakała przez niego. Że ktoś łamał mu serce.
- Lola! Coś się stało? Takie dziwne rzeczy mówisz. Ja wiem, że Naiche... ale coś jest na rzeczy! - rzuciła tez chaotycznie i w końcu podwinęła kolana pod brodę, rycząc.



Zobacz profil autora

862 Re: Dom Jonathana on Czw 26 Lut 2015, 13:01

Zanim się zerwała, wysłuchiwała ze zrozumieniem Jonathana i jego problemów.  Pewnie też klepała go po plecach. Ale potem była już tylko wzburzona.
- Kiedy zrobiłaś się taka okrutna?!-zapytała z niedowierzaniem. -Usuń je, jeśli go nie chcesz, a nie je krzywdzisz! !-krzyknęła,  nie mając zamiaru uczestniczyć w tej grupowej histerii.  Według niej to, czego dopuściła się Catherine było nieakceptowalne.  Nie dlatego,  że sama była w ciąży.  Ale to, co robiła lekarka było nie humanitarne!
odsunela się od stołu,  gotowa się wycofać.
Zacisnęła usta i nie odezwała się,  gdy niejako Cath wywołała ją do zwierzeń. Spuściła głowę na dół,  choć nie było pewne dla innych na co patrzyła.



Zobacz profil autora

863 Re: Dom Jonathana on Czw 26 Lut 2015, 13:27

Westchnał ciężko. Co za cyrk dwie rozhisteryzowane baby, facet z załamaniem i trzy zdezorientowane psy. Brakuje tylko hiszpańskiej inkwizycji. Dzisiejszy wieczór nie sprzyja osiągnieciu katharsis i Jon się poddał.
- Okej, starczy. Cath, nie rycz. - podszedł do niej i położył dłoń na jej plecach - A ty Lola, mów co się dzieje? - patrzył na policjantkę nieustępliwie.





Zobacz profil autora

864 Re: Dom Jonathana on Czw 26 Lut 2015, 13:33

Zamknęła się w końcu, a słowa Loli jeszcze bardziej ją dobijały.
- To prawda. - przyznała, ocierając łzy i jeszcze pochlipując cicho. - Ale nie potrafię inaczej.
Stwierdziła w pewnym momencie. Krzywdzi je? Fasolka? Cath tego nie czuła.
Spojrzała na Jona i posłała mu smutny uśmieszek. Potem wróciła wzrokiem na Lolę, dalej opierając brodę o kolana. Czekała na reakcję, na słowa Jona.



Zobacz profil autora

865 Re: Dom Jonathana on Czw 26 Lut 2015, 14:02

-Powinnaś potrafić. Dla swoich dzieci. Dziecka. Nie wolno być egoistycznym.-powiedziała poważnie, unosząc głowę do góry.
To chyba dodało jej odwagi, by powiedzieć:
-Będę mamą. Dla trójki najpiękniejszych mieszanych potworków na świecie.
Az się wzruszyła. Ale dalej stała dumnie.
-Zabraniam wam powiedzieć komukolwiek.-zastrzegła od razu.



Zobacz profil autora

866 Re: Dom Jonathana on Czw 26 Lut 2015, 14:19

Jonathan stał i gapił się na Lolę.
- Trójki. - powiedział bardziej niż zapytał.
Tego było za dużo. I dosłownie i w przenośni. Cath ze Swarkiem. Sophie tarzająca się po dywanie niczego nieświadoma. Szczypior, który się dorwał do mięsa na stole i wpieprza je gdzieś na dywanie. Rodrigo podskakujący i szczekający gdzieś koło Loli podniecony całym tym poruszeniem. Zimny już obiad, głupi Damon i do tego wszystkiego Lola i jej miot.
Nagle Jonathan nie wiedzieć czemu patrzył na sufit a chwilę później zobaczył ciemność.
Zemdlał.

System uruchomi się ponownie za...





Zobacz profil autora

867 Re: Dom Jonathana on Czw 26 Lut 2015, 14:31

Chaos, a w tym całym chaosie nowina Loli. Trzy? Ale, że co trzy! Potworki. Jezu! Mniej rodziny niektóre zwierzęta!
- Lola! Jezu! Ale... Łał! - jej wypowiedź była bardzo elokwentna. Zerwała się z krzesła i rzuciła na przyjaciółkę gniotąc ją w uścisku miłości. - Gratuluję! Będziemy razem! Raźniej! Pomożemy sobie nawzajem!
Wydawała z siebie niemalże ultradźwięki.
A po chwili usłyszała huk, jakby ktoś rzucił o ścianę worek kartofli. Obejrzała się i zauważyła leżącego bez życia Jonathana.
- O matko! - zawołała i poleciała do kuchni, wracając po chwili ze szklanką zimnej wody.
Chlust na twarz mężczyzny.
- Jonathan! Nie mów, że ty też jesteś w ciąży. - zawołała, chcąc go wybudzić.



Zobacz profil autora

868 Re: Dom Jonathana on Czw 26 Lut 2015, 18:44

Lola w tym samym momencie jak to powiedziała na głos, poczuła się tak samo przytłoczona tą informacją jak jej słuchacze. Ściśnięcie przez Catherine nie pomagało, bo odcięła jej dostęp do tlenu. Z ulgą przyjęła, gdy ją w końcu puściła. A dopiero potem zauważyła omdlałego Jonathana.
Stała jak osłupiała.
-Jezu, przecież nie wolno oblewać wodą!-pisnęła i dopadła się do koronera.-Jonathan! Jonathan!-potrząsnęła nim delikatnie.



Zobacz profil autora

869 Re: Dom Jonathana on Czw 26 Lut 2015, 18:52

Jon momentalnie otworzył oczy gdy jakże profesjonalna pani doktor oblała go wodą. Na całe szczęście się nie utopił. Parskał za to i kaszlał. No i jeszcze Lola nim trząchała jak workiem.
- Jezu. Dzięki. Nic mi nie jest.
Siadł na ziemi a Sophie myśląc że to czas na zabawę, bezceremonialnie wbiegła mu na kolana podgryzajac go w rękę.
- Chyba się przesłyszałem. Wydawało mi się, że powiedziałaś "trójka"? - zwrócił się do Loli.





Zobacz profil autora

870 Re: Dom Jonathana on Czw 26 Lut 2015, 19:06

Przecież nie oblała go całą szklanką, a odrobiną zimnej wody. Skrzywiła się zatem jak Lola na nią wsiadła. Jednak nie przejmowała się tym, bo dział się inny dramat.
- Ale się obudził. - burknęła, a potem pochyliła nad tą dwójką, przysłuchując się. W pewnym momencie znów zebrało się jej na płacz. W kilku powodów. Pociągnęła nosem i się cofnęła. Przywołała Szczypiora, który skakał radośnie, obok.
- Wybaczcie. - stwierdziła. Nie czuła się przy nich dobrze. Wszystko co robiła krytykowali. - Lola, gratuluję. Jeszcze raz. Jon, trzymaj się...
Ruszyła do wyjścia szybkim krokiem, znikając za nimi. A w drodze powrotnej do domu sobie chlipała nad tym, że prędzej czy później to się skończy. Ich przyjaźń. I to bardzo ją przygnębiło. Wolała zostać sama.

zt



Ostatnio zmieniony przez Catherine Hernández dnia Czw 02 Kwi 2015, 11:39, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

871 Re: Dom Jonathana on Czw 26 Lut 2015, 19:54

Przecież nic nie mówili na temat Cath! Martinez tylko odetchnęła z ulgą, gdy Jon się ocknął i odsunęła się.
Cóż, Lola krytykowała głównie jej podejście do ciąży. Nie potrafiła jej zrozumieć. Bo to, co robiła Catherine... było okrutne. Kompletnie niehumanitarne. Bez serca. Czy blondynka ciągle je posiadała?Czy też ciągle była zaślepiona zauroczeniem do Smith'a? Czy już zdawała sobie sprawę z faktu, w jakie gówno wdepnęła?
Szkoda, że policjantka nie posiadała pełnego rozeznania w sytuacji. Choć może to lepiej. Jej narzeczony to morderca, jej... druga osoba od niezdefiniowanego uczucia to diler i największy skurwysyn chodzący po ziemi, jej przyjaciółka z dzieciństwa to Święta, jej druga przyjaciółka to członkini Buendii, jej autorytet, pan detektyw, to socjopata goniący za karierą, jej ojciec miał wątpliwą przeszłość, jej matka prawdopodobnie jest prostytutką, jej pies ciągle szczał na dywan... a Jonathan...?
Cóż, gdyby to wszystko wiedziała, to teraz przeniosła by na niego pytające spojrzenie. Choć gdyby była Koksem, to samo: "był pederastą" byłoby największą zbrodnią na świecie.
Zamiast tego przeniosła zaskoczony wzrok na Hernandez.
-...co?
Nie rozumiała co ona właśnie robiła. Drażniło ją, że właśnie od nich uciekła. Tak nie robią przyjaciele. Oni... rozmawiają. Choć sama ostatnio nie była najlepszą przyjaciółką. Ale... przechodzili właśnie katharsis. Czemu się wycofała?
Westchnęła ciężko. Przytuliła do siebie Rodrigo, który władował się jej na kolana.
-Trójka.-przyznała ze zmęczeniem.



Zobacz profil autora

872 Re: Dom Jonathana on Czw 26 Lut 2015, 20:13

- Cath! - zawołał za nią ale dziewczyna już się zmyła. Co było z nimi nie tak? ...wszystko chyba.
Westchnał i pocałował Sophie w główkę po czym zsunął ją z kolan. Była tym ewidentnie zawiedziona.
Przeniósł wzrok na zamyśloną i smutną Lolę. Niedługo zostanie mamą małego stadka dzieci a nie miała nawet z kim tego dzielić. Jon sam nigdy nie uważał siebie za rodzinnego człowieka ale w tej chwili jakoś go to ubodło. Biedna Lola.
Podszedł do niej na czworakach i objął ją za szyję przytulając swój policzek do jej szyi. Rodrigo niezadowolony, że wylądował pomiędzy mamusią i koronerem pewnie piszczał naburmuszony.
- Będzie dobrze. - po chwili dodał - Kiedy chcesz powiedzieć McConnorowi i reszcie?





Zobacz profil autora

873 Re: Dom Jonathana on Czw 26 Lut 2015, 20:39

Tak, Lola nie miała mieć łatwego życia. Gdy się do niej przytulił, rozkleiła się w końcu.
Trzymała to w tajemnicy przed wszystkimi przez dwa tygodnie. Dwa tygodnie z tymi wszystkimi myślami! Co prawda powiedziała Jones'owi, ale... od niego nie mogła oczekiwać jakiegokolwiek wsparcia.
-Ja nawet nie wiem co znaczy być mamą, Jon...-wymamrotała płaczliwie.
Bo w końcu Martinez wychowywał tylko ojciec! A do tego to będzie trójka... TRÓJKA dzieci!
Pokiwała głowę.
-...szeryfowi. Potem reszcie. Nie chcę... nie chcę się jeszcze dać odsunąć, Jon. Ja umrę bez zajęcia. Umrę!



Zobacz profil autora

874 Re: Dom Jonathana on Czw 26 Lut 2015, 21:20

- No... Ja ci w tej materii nie pomogę - zaśmiał się słabo i kręcił koła kciukiem po jej szyi. - Znaczy pomogę jak mogę ale nie znam się na byciu mamą - zamierzał się.
Pokiwał głową nieco zmartwiony. Obawial sie ze lola w tej obawie przed urlopem zrobi coś glupiego.
- Ja nic nie powiem. - Odsunął się trochę tylko na tyle, żeby popatrzeć jej w oczy - masz już wybrane imiona? - Uśmiechnął się łagodnie. Może atmosfera trochę się rozładujwsz i oboje się rozluźnią.





Zobacz profil autora

875 Re: Dom Jonathana on Czw 26 Lut 2015, 21:38

Westchnęła tylko, poddając się temu głaskaniu. Brakowało jej czułości. Ale jednak, tak smutno, to nie było to samo. Nic już nie wypełni tej pustki, która zdawała się być czarną dziurą samotności.
-Dobrze. Nic nie mów. Ja... ja sama.-powiedziała, marszcząc brwi.
A to będzie trudne. To nie jest łatwa wiadomość do przekazania. Nie w takich okolicznościach.
Wzruszyła ramionami.
-Nie wiem jeszcze co to będzie...-odezwała się ostrożnie.
Dwa tygodnie po tym, jak tryumfowała, że nie będzie małych Whiteoak'ów zaszła w ciąże. Dobrze pamiętała imiona, których się wystrzegła wtedy.
-Tobias i Dolly. Rozmawiałam o tym z Naiche... Jeju... Jon... gdyby on wiedział... Gdyby wiedział...-Lola w końcu podzieliła się myślą, która nie dawała jej spokoju.
Wybuchnęła płaczem, wtulając się w koronera.
Jednoosobowa histeria w formie Loli wystarczyła na cały miesiąc. Każdemu.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 35 z 37]

Idź do strony : Previous  1 ... 19 ... 34, 35, 36, 37  Next

Similar topics

-

» Pokój Manabi i Jonathana.

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach