Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Przyczepa Ennisa

Idź do strony : 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 2]

1 Przyczepa Ennisa on Sob 02 Sie 2014, 17:13

Z zewnątrz przyczepa nie wygląda specjalnie zachęcająco. Szara, pokryta pyłem blacha, przerdzewiałe drzwi i zakurzone, małe okienka sugerują, że nikt tam od dawna nie mieszkał. Dopiero prowizorycznie skonstruowany przedsionek, zrobiony z dwóch wbitych w ziemię pali i kawałka niebieskiej plandeki, oraz skryty pod nim wysłużony, wiklinowy fotel i niewielki stolik sugerują, że przyczepa ta ma lokatora.
Za brzydką fasadę przyczepy wynagradza jednak całkiem przyjemne wnętrze. Choć większość mebli ma na sobie wyraźne ślady długiego użytku, to ich poprzedni właściciele pozostawili je w bardzo dobrym stanie. Podłogę w całej przyczepie pokrywa linoleum udające panele, ścianki zaś pokrywa jasna tapeta z niewielkim, niebieskim wzorem. W aneksie kuchennym mieści się niewielka, ale czysta lodówka oraz kuchenka z piekarnikiem, a szafki z ciemnego drewna ładnie komponują się z piaskowymi blatami. Na jednym z nich stoi przedpotopowy ekspres do kawy i mały kalendarzyk z przesuwanymi datami, zaś od strony pokoju - stary radioodbiornik i lampka z kloszem. Obok kuchni i naprzeciwko wejścia do przyczepy znajduje się malutka łazienka.
Reszta przyczepy to w zasadzie jeden pokój z wstawioną małą ścianką działową pomiędzy częścią sypialną a dzienną. Wzdłuż jednej ściany rozstawiony jest solidny regał, na którym póki co znajdują się pojedyncze tytuły książek. Ciemnoczerwona kanapa z dwoma poduchami stanowi zarazem miejsce do odpoczynku, pracy i jedzenia; na długim stole ustawionym przed nią swoje stałe miejsce znalazł laptop Ennisa.
Część sypialną stanowi wygodne łóżko w sam raz dla dwóch osób (choć raczej szczupłych), półka z lampką i komoda na ubrania, na której Enn ustawił ulubione przez siebie zdjęcie z zimowym krajobrazem. Nowy lokator w miarę dba o porządek w przyczepie, ale nie przykłada specjalnie starań, by miejsce to bardziej "udomowić" - cóż, wszystko zmieni się z czasem.

Zobacz profil autora

2 Re: Przyczepa Ennisa on Nie 03 Sie 2014, 18:44

Rzeźnia -->

Młody Enderman biegiem gnał przez lekko pustynne obszary między rzeźnią a swoją przyczepą. Chciał jak najszybciej pozbyć się z siebie tego smrodu. Miał jeszcze chwilkę do trzynastej, poza tym Naiche nie napisał mu, że ma być Wild West Town punktualnie. Z impetem wpadł do przyczepy, w biegu zrzucając z siebie ubrania, właściwie prosto pod prysznic. Na całą moc odkręcił zimną wodę i tak długo szorował włosy, twarz i ręce szarym mydłem, że nabrały aż niezdrowego, czerwonego koloru. Po dziesięciu minutach czegoś takiego nastąpiła jednak typowa dla osiedla przyczep nagła przerwa w dostawie wody. Ennis zaklął tak głośno, że bez problemu mogli usłyszeć go sąsiedzi. Wyszarpnął z wieszaka ręcznik i zaczął wycierać swoje mokre ciało, nieco jeszcze zmieszane z mydlinami, do sucha, byle szybciej. Wyglądał jak obraz nędzy i rozpaczy.
Świetnie, teraz śmierdzę krwią zmieszaną z mydłem, a nie samą krwią, pomyślał już bardziej z rezygnacją niż z wściekłością. Naciągnął na siebie dżinsy i szary sweter na nagi tors i już miał wyjść, kiedy przypomniał sobie, że przecież jest styczeń i w ten sposób zamarznie. Dorzucił jeszcze na plecy czarną kurtkę motocyklową i już nieco pewniejszym krokiem, z mokrymi włosami, wyszedł z przyczepy, po czym ruszył w stronę Wild West Town.

--> Saloon w Wild West Town

Zobacz profil autora

3 Re: Przyczepa Ennisa on Nie 17 Sie 2014, 19:20

// 13.01.2013, południe

Ennis po raz piąty w ciągu ostatniego tygodnia rozsypał na podłogę przyczepy puzzle przedstawiające kanion. Dziesięć minut wcześniej udało mu się je po raz kolejny ułożyć. Wstał z klęczek, obejrzał swoje dzieło, pociągnął łyk soku grejpfrutowego, po czym przystąpił do rozwalania obrazka, by na powrót rozpadł się na trzy tysiące kawałków. Ennis układał te puzzle niemal mechanicznie, od kilku dni nie robiąc niczego innego, oczywiście oprócz codziennych wizyt w rzeźni, gdzie swoją pracę wykonywał sumiennie jak nigdy. Julio pochwalił go nawet za jego niespotykane zaangażowanie i posłuszeństwo.
Gdyby komuś udało się zaobserwować, czym Enderman zajmował się przez ostatni tydzień, pewnie uznałby go za chorego psychicznie. Cóż, niewiele się to mijało z prawdą. Ennis już dawno doszedł do wniosku, że to ludzie tacy jak on wstają pewnego ranka z łóżka, odnajdują strzelbę ojca i odwiedzają swoją szkołę, by wśród krzyków i szoku nakarmić swoją pustą, martwą duszę widokiem upadających na posadzki ciał. Między innymi ta świadomość sprawiła, że chłopak bez słowa opuścił dom swojej matki i ojczyma i wyruszył do Old Whiskey.
Do tej pory miał się lepiej, zdecydowanie lepiej. Znalazł pracę, mieszkanie, nawet kilku serdecznych mu ludzi. Jednak były rzeczy, z którymi ciągle nie mógł sobie poradzić, a które dały mu się w ostatnich dniach brutalnie we znaki.
Wyprawa w poszukiwaniu duchów Indian podkopała jego poczucie własnej wartości. "Nie pasuję, nie pasuję" - to była myśl, która kołotała mu się w głowie niemal bez ustanku od momentu opuszczenia muzeum historii Indian. Dlatego też nie pojawił się na uroczystości dojrzewania Emmy, siostry Naiche. "Nie jestem Indianinem, to nie moja sprawa, tylko bym przeszkadzał" - powiedział sobie, a samemu Tobiasowi wyjaśnił, że w tym czasie koniecznie musi być w pracy. Tak miało być lepiej.
Nie było. Ennis po raz pierwszy rozrzucił na linoleum świeżo otwarte puzzle z kanionem, kiedy w radiu OWWWR usłyszał wiadomość o strzelaninie na uroczystości. Zamarł. Poczucie, że nie powinien był tam w ogóle być, zamieniło się we wściekłość, że go tam zabrakło.
To, co działo się w jego wnętrzu, przypominało w następnych dniach gotującą się lawę, mogącą rozsadzić wnętrze wulkanu w każdej chwili. Nienawidził nieznanych sprawców, bandy bezmózgich neonazioli. Nienawidził policji za zbyt wolną reakcję. Nienawidził pieprzonych indiańskich bogów, którzy lubili chyba zagarniać do siebie tylko najlepszych ludzi. Oczywiście nienawidził też siebie.

Ale tego było dosyć.
Jego palce zatrzymały się w pół ruchu, tuż nad podłogą zapełnioną przez pomarańczowe i niebieskie kawałki puzzli. Odchylił się do tyłu, usiadł, zamrugał kilka razy. Pieprzyć to wszystko.
Wstał, złapał portfel i kurtkę i wypadł z przyczepy, kierując się prosto do West Marketu. Miał dosyć tego ciężkiego powietrza, które zatruwało mu umysł, musiał się porządnie przewietrzyć. Czas kupić sobie wreszcie rower.

--> West Market

Zobacz profil autora

4 Re: Przyczepa Ennisa on Wto 19 Sie 2014, 18:45

// początek, 21.01.2013, popołudnie

Po swojej zmianie Ennis wziął zasłużony prysznic, napił się kawy i wsunął odgrzewane pospiesznie na kuchence chili. Zdecydowanie czuł się już lepiej - jak szalony objechał chyba wszystkie możliwe trasy, które nadawały się dla roweru, i miało to na niego zbawczy wpływ. Oczywiście przyszedł też na pogrzeb Starego Jacoba. Pomimo swojej wcześniejszej wściekłości, Ennis wiedział doskonale, że jego obecność na uroczystości dojrzewania Emmy niczego by nie zmieniła - ewentualnie w prosektorium Harpera mogło znaleźć się tylko jeszcze jedno ciało. Doszedł jednak do wniosku, że ukrywanie się przed ludźmi nie przyniesie mu już żadnych korzyści. Dlatego ucieszył się, gdy Naiche zaproponował mu pomoc przy porządkowaniu rzeczy należących do jego dziadka. Ennis odpisał mu na smsa i czekał na odpowiedź.
Jednak wyczekiwanie się przedłużało, postanowił więc zrobić to, co ostatnio stało się dla niego normą - przejechać się na rowerze po mieście i okolicy.

--> Dust Drive



Zobacz profil autora

5 Re: Przyczepa Ennisa on Czw 21 Sie 2014, 12:34

--> Nieczynna stacja benzynowa, noc z 21.08/22.08.2013

Ennis chwiejnym krokiem dowlókł się wreszcie do swojej przyczepy i jak trup padł na łóżko. Gdy rano zadzwonił budzik, obwieszczając, że o 6:00 ma znaleźć się w rzeźni, chłopak jęknął boleśnie. Ciągle czuł, jak w głowie szumiał mu alkohol, ale jego przeciwbólowe właściwości już dawno się wyczerpały. Bolała go cała twarz; fale bólu przebiegały jak stado koni wzdłuż całej jego szczęki. Gdy dotknął nosa, prawie krzyknął. Z lustra spojrzał na niego blady jak trup, posiniaczony i opuchnięty żul.
Bez zastanawiania się Ennis złapał więc za telefon i wykręcił numer kadr w rzeźni. W kilku słowach zgłosił chęć wzięcia chorobowego i zaraz po tym walnął się do łóżka z powrotem. Jednak ból nie pozwolił mu spać. Chłopak postanowił, że trzeba będzie pierwszy raz skorzystać z tutejszej służby zdrowia. Myśl ta tak go uspokoiła, że ponownie zasnął. Dopiero po kilku godzinach ruszył do przychodni.

---> Przychodnia



Zobacz profil autora

6 Re: Przyczepa Ennisa on Sob 30 Sie 2014, 16:49

// 27 stycznia, około siódmej rano

Dzisiejszy dzień Ennis postanowił spędzić w miarę aktywnie. Od jakiegoś czasu w głowie krążyła mu myśl o tym, żeby spróbować zdobyć jakiś mały szczyt w górach Dragoon, pokonując trasę wyłącznie na swoim rowerze; potrzebował jednak do tego porządnego przygotowania wysiłkowego. Nie znał jeszcze szlaku, do tego nie ufał do końca swojej kondycji, która trochę podupadła przez ostatnie miesiące.
Dlatego wstał wcześnie rano, nawet pomimo tego, że dzisiaj była niedziela i on oraz cała reszta pracowników rzeźni mieli wolne i miał okazję się porządnie wyspać. Przebrał się w sportowe ciuchy, złapał butelkę wody i na uszy nałożył słuchawki, by wyruszyć w ten pochmurny poranek na przebieżkę po obrzeżach Old Whiskey.

--> Main Street



Zobacz profil autora

7 Re: Przyczepa Ennisa on Pon 01 Wrz 2014, 17:48

Biuro strażników Parku --->

Po powrocie z biura parku krajobrazowego i krótkiej pogawędce z Connorem Ennis postanowił trochę się odprężyć. Przyszło mu do głowy, że dawno nie odgrzewał swoich umiejętności strzeleckich w Uderzeniu Kontrowym, a jego laptop akurat był w stanie udźwignąć tą strzelankę. Chłopak przypiął do lodówki kartkę z podaniem o pozwolenie wjazdu na trasę magnesem - uśmiechniętą krową z Rancza Randalla, wyjął butelkę Dr Peppera, a do miski wysypał zrobiony wcześniej popcorn. Tak przygotowany, rozsiadł się przed swoim laptopem i rozpoczął ostry trening swojego refleksu. Nie szło mu najlepiej - jego drużynie zresztą też nie. Po jakimś czasie jednak wróciły stare odruchy i coraz lepiej radził sobie z atakowaną przez siebie grupką terrorystów. Unikał pocisków, dostrzegał snajperów, miał nawet kilka porządnych head shotów na swoim koncie. Po dwóch godzinach zadowolony z siebie wyłączył grę i oddał się spokojnemu, niedzielnemu relaksowi przy radiu OWWWR.



Zobacz profil autora

8 Re: Przyczepa Ennisa on Pon 08 Wrz 2014, 20:07

// 31.01.2013, z muzeum

Ennis, kompletnie psychicznie wyczerpany, uznał, że przydałoby mu się trochę odpoczynku od tego wszystkiego. Zaparzył sobie wielki kubek herbaty, który miał zamiar zagryzać wafelkami, złapał koc i rozwalił się z tym wszystkim na kanapie. Otworzył laptopa, żeby posłuchać czegoś na Musicfy albo może obejrzeć sobie jakiś lekki film, na przykład egzystencjalne kino artystyczne ze Skandynawii lat 60. Nim się obejrzał, zaczął jednak wpisywać w wyszukiwarkę całą masę kretyńskich haseł: "Onawah", "Magua", "Indiańskie duchy", "Indiańskie legendy", "Góry Dragoon", "Płaszcz lisa", "Czy duchy istnieją?", "Duchy korzystające z Fedexu", trafił nawet na listę dyskusyjną, na której ktoś opowiadał o tym, jak duch jego indiańskiej praprababki wygonił z jego domu komornika.
Ennis doszedł do wniosku, że nie może tego tak po prostu zostawić. Wygrzebał z kieszeni wizytówkę Jonathana i szybko napisał do niego maila, w którym streścił mu swój świeżo powstały pomysł: żeby założyć bloga o duchach, które spotkali. Po chwili otrzymał od patologa odpowiedź i, zadowolony, zabrał się za zakładanie strony.
ghosthunters.rumblr.com powstała w szybkim tempie, a po jakimś czasie Harper, który chyba przejął się duchami równie mocno, co Ennis, napisał już pierwszą notkę. Enderman nie był gorszy i także zabrał się za pisanie.
Zachwycony swoim dziełem, resztę wieczora spędził na oglądaniu obu części Ghost Busters.



Zobacz profil autora

9 Re: Przyczepa Ennisa on Pon 22 Wrz 2014, 21:18

//15 luty, zaraz po północy, z domy rodziny Johnson

Wrócił, dalej w kiepskim humorze. Nie podobało mu się to, co właśnie czuł - rosnący niepokój, gula w gardle, przyspieszone tętno. Do tego gonitwa myśli. Już mu się zdarzało mieć takie dziwne stany nerwicowe, ale to było w innym życiu. Postanowił zająć czymś głowę przed snem.
Wyciągnął komórkę i szybko wystukał smsa do Naiche. Martwił się o niego już dłuższą chwilę, do tego zobaczył tą niepokojącą scenkę w Chaco, kiedy Lola wybiegła z płaczem do łazienki. Jeszcze tego tylko brakowało, żeby zerwali w walentynki. Ennis chciał się upewnić, że kryzys został zażegnany.
Wysłał wiadomość i w ubraniu walnął się na łóżko. Jutro do pracy. Nie miał ochoty się przebierać. Zdjął tylko buty i zwinął się w kłębek jak kot, z telefonem obok twarzy, i niemal natychmiast zasnął.



Zobacz profil autora

10 Re: Przyczepa Ennisa on Pon 13 Paź 2014, 11:24

27.02.2014, popołudnie

Przyczepa Ennisa powoli zamieniała się w miejsce zamieszkania szurniętego detektywa. Na jednej ze ścian rozwiesił mapę i, zgodnie ze zwyczajem takich domowych śledztw, w miejscach ważnych dla Romero poprzypinał pinezki, łącząc je ze sobą sznureczkami. Obok przyczepił fotografię Victora z Dos. Wszędzie pałętały się małe żółte karteczki z poszlakami i adresami. Najważniejszy jednak był jego notatnik, z którego Ennis zrobił małe kompendium wiedzy o zaginionym.
Ciągle jednak zostało sporo niewyjaśnionych wątków, które dało się rozwikłać. Ennis wyciągnął z kieszeni telefon i wybrał numer do Dos-teh-seh.



Zobacz profil autora

11 Re: Przyczepa Ennisa on Pon 13 Paź 2014, 13:11

// chwilę później

Po rozmowie z Dos-teh-seh Ennis zaczął uzupełniać swoje notatki o nowe informacje. Do pakietu numerów telefonów, na które będzie musiał zadzwonić, dorzucił ten do ojca Victora Romero.
Wstał z kanapy, nalał sobie szklankę przefiltrowanej wody i spojrzał na leżącą przed sobą listę.
Wykreślił nazwisko Dos i zerknął na następną pozycję. Victor Romero. Cóż, gdyby odebrał, rozwiązałoby to wszystkie ich problemy.
Wystukał jego numer na telefonie i zadzwonił.



Zobacz profil autora

12 Re: Przyczepa Ennisa on Pon 13 Paź 2014, 17:32

// kolejną chwilę później

Ennis rozłączył się i tępo wpatrywał się w ścianę, na której porozwieszał mapy. Po chwili wstał i zerwał wszystko, co się tam znajdywało, zmiął i wywalił do kosza.
Czemu wcześniej nie przyszło mu do głowy, żeby po prostu do faceta zadzwonić?
Wypił duszkiem wodę do końca, złapał kurtkę i wyszedł z przyczepy. Po chwili już pruł na rowerze w stronę miasta.

---> Biuro koronera i laboratorium



Zobacz profil autora

13 Re: Przyczepa Ennisa on Pią 07 Lis 2014, 23:35

// 13.03.2013, z Florydy Cool

Ennis ostatecznie trochę cieszył się, że jego przygoda na Florydzie już się zakończyła. Niby to wszystko miało wyglądać jak wakacje, a tak naprawdę nażarli się tam sporo stresu razem z Jonathanem. Albo robili tam coś zupełnie szalonego, albo nie robili kompletnie nic. Ennis nawet ucieszył się na widok swojej przyczepy - nareszcie będzie mógł pobyć trochę sam, bo mimo wszystko dzielenie z kimś pokoju po raz pierwszy od dawna dawało mu się już pod koniec pobytu we znaki.
Przed sobą miał jednak nieciekawy okres. Musiał odłożyć nieco na bok ściganie duchów, bo w rzeźni czekała na niego naprawdę ciężka praca. Rzadko kiedy można sobie pozwolić na dłuższy urlop po zaledwie kilku miesiącach od momentu zatrudnienia, Ennis musiał więc sporo nadrobić, żeby w ogóle dostać jakąś pensję w najbliższym czasie. A wydatki rosły - wyjazd na Florydę mocno klepnął go po kieszeni, do tego rozwalił sobie rower.
Czas to pieniądz, więc tuż po powrocie do domu, następnego już ranka ruszył dzielnie na do rzeźni Randalla.

---> Rzeźnia



Zobacz profil autora

14 Re: Przyczepa Ennisa on Czw 27 Lis 2014, 15:10

// 2 kwietnia, popołudnie

Ennis trochę już odchorował ostatnie wydarzenia, a zwłaszcza swoje niespodziewane spotkanie z państwem Smith. Nawet przeszedł się na piknik policyjny, żeby trochę odreagować! Jedynym jego problemem było teraz to, jak w przyczepie pomieścić aż dwa rowery, do tego jeden, na którym kompletnie nie umie jeszcze jeździć. Będzie musiał poradzić się Naiche, bo miał wrażenie, że on jako longboardowiec wiedział mimo wszystko o bmxach więcej niż Ennis.
Po pracy i prysznicu chłopak postanowił wreszcie przeczytać książkę, którą pożyczył od Victora Romero na Florydzie - "O Czarnym Wężu i Białym Dębie". Nie miał w tym jakiegoś specjalnego celu, chociaż liczył na jakieś wzmianki o Onawie albo Magule.
Z wilgotnymi włosami, w krótkich czarnych spodenkach i w rozchełstanej, niebieskiej koszuli w kratkę, której nawet nie chciało mu się zapinać, wyszedł przed przyczepę i usiadł na wiklinowym krzesełku, które kiedyś tam wystawił. Plandeka dawała mu cień, a lekki ciepły wietrzyk osuszał mu skórę, nawet, jeśli niektóre podmuchy powodowały fale chłodu. Z przyczepy grał Billy Curwood w OWWWR, a Ennis otworzył książkę i zaczął czytać.



Zobacz profil autora

15 Re: Przyczepa Ennisa on Czw 27 Lis 2014, 15:20

O Białym Dębie i Czarnym Wężu
historia spisana w roku 1912 przez Audrey Curwood


Działo się to w czasach, gdy biali osadnicy myśleli, ze całkowicie zawładnęli ziemiami Arizony. Jak gdyby ostatnia dekada wieku ubiegłego była przeznaczona wyłącznie dla nich. Jednak w świętych górach Dragoon kryli się przed nami Ci, dla których ta ziemia była bardziej kochana niż własne matki.

Historie bojowników o wolność z czasów Geronima powoli cichły i mieszkańcy Old Whiskey myśleli, że za nimi boje z partyzantami o apackiej krwi. Mylili się bardzo, gdy w roku 1897 odkryto, że rdzenni mieszkańcy Arizońskich gór wciąż kryją się w ich lasach. Przerażenie mieszało się ze zdziwieniem, które przekuto w chęć wygnania czerwonoskórych...

Zobacz profil autora

16 Re: Przyczepa Ennisa on Czw 27 Lis 2014, 17:19

Od kiedy Ennis zamieszkał w Old Whiskey i zaczął się interesować kulturą Indian, każda wzmianka o tym, co działo się kiedyś w tutejszych górach i lasach przyprawiała go o dreszcz obrzydzenia. Skrzywił się lekko, docierając do fragmentu mówiącego o panice mieszkańców miasteczka z końca XIX wieku, kiedy to okazało się, że - och jakie to straszne! - jednak nie wszyscy tubylcy zostali wytępieni. Co za hołota. Ennis zmarszczył nos i przerzucił strony dalej. Niedobrze mu było, gdy myślał o tym, że jego przodkowie pewnie też dołożyli do tamtego stanu rzeczy cegiełkę albo dwie.



Zobacz profil autora

17 Re: Przyczepa Ennisa on Pią 28 Lis 2014, 10:13

[…] historię jednak należałoby zacząć od początku – tutaj przenieść się musimy właśnie na ulice Old Whiskey, a nie szlaki gór Dragoon. W tym oto mieście żyła przez jakiś czas istota dziwna – dziewczyna kryjąca się pod męskimi ubraniami, mówiąca chłopskim językiem i jak chłop się zachowująca. Wołać na siebie kazała Jackie, myląc i igrając z innymi do końca.

Pracowała na ranczach, spała po stajniach, piła whiskey w saloonie i nikt nie przypuszczał, że jest to metyska, która sama uciekła do swej indiańskiej rodziny. Dziwne miała więc poczucie szczęścia, jeśli do życia starczała jej wódka i kawałek siana.

Ktoś się jednak na niej po czasie poznał. Jeden z kolorowych parobków na ranczu państwa Quinally odkrył tajemnice Jackie- że z niej nie jest ani chłop ani dżentelmen, ino dziewczyna zagubiona w swoim życiu. Wiele jednak wody w Rio Grande upłynęło nim tych dwoje zeszło się tak naprawdę – a i tak droga do serca Jackie stała się jeszcze trudniejsza, gdy dziewczyna ponownie przywdziała swoje indiańskie imię, Białe Piórko.

Stało się tak za dziwna sprawą, gdy po latach włóczęgi, Białe Piórko odnalazła swojego brata – Białego Dęba.

[…]

Czas mijał, a Białe Piórko zaczęło przyzwyczajać się do myśli, że wróci do woski czerwonoskórych, dorzucając biała część swego pochodzenia. Jej brat z jednej matki, Biały Dąb, nie szczędził staraniach, by reszta wioski zaakceptowała dziewczynę. Zadanie było to trudne, a los nie pomagał, gdy nagle sprawił, że kolorowy parobek z rancza Quinally dowiedział się o rodzinie Jackie. Dnia pewnego, śledząc obiekt swoich westchnień, dotarł na szlak, którym do dziewczyna dostawała się do wioski swego brata...

Zobacz profil autora

18 Re: Przyczepa Ennisa on Pią 28 Lis 2014, 16:15

Przerzucając kolejne strony, Ennis uśmiechał się do siebie pod nosem. Jackie? Która (zapewne) miała wdać się w romans z czarnoskórym parobkiem? Enderman zastanawiał się przelotnie, czy czasem nie jest tu mowa o jakichś przodkach Skittlesa. Jeśli tak, to zabawnie się odwróciły role - zamiast dziewczyny udającej faceta, koleś, który woli damskie ciuszki...
Odgonił jednak od siebie te dziwne spostrzeżenie jak natrętną muchę i bardziej skupił się na lekturze. Wreszcie pojawiła się wzmianka o Białym Dębie i Ennis chętniej zagłębił się w snutej przez pannę Curwood opowieści o dawnych czasach.



Zobacz profil autora

19 Re: Przyczepa Ennisa on Pią 28 Lis 2014, 16:33

Biały Dąb otoczył opieką swoją pół-siostrę, którą znalazł tylko przez zrządzenie losu. Nie chcąc stracić jedynej rodziny, którą przy sobie miał, stanął tez przed dylematem – cóż zrobić z kolorowym parobkiem? Tylko przez wzgląd na siostrę wstawił się za czarnym mężczyzną, który wkrótce został jeńcem.

[…]

Podobno traktowali go dobrze. Podobno jadał z nimi, uczył się ich języka i zwyczajów. Po czasie zaczęto go akceptować, lecz wpierw poddano go próbom szamańskim. Dwójka czarowników indiańskich wyzwała czarnego mężczyznę, by podjął się wyzwań – wtedy miał udowodnić, że chce żyć wśród nich.

Wpierw Widząca kobieta kazała mu przejść po ogniu, by potem zmusić go do nocnej kąpieli w mroźnej rzece. Lecz próby jej zdały się niczym w porównaniu z Lisimi zabawami, które czekały na kolorowego...

Zobacz profil autora

20 Re: Przyczepa Ennisa on Pią 28 Lis 2014, 16:41

Ennis był pod wrażeniem, że Biały Dąb tak szczodrze zachował się w stosunku do swojej przybłąkanej przypadkiem siostry i chodzącego jej tropem czarnoskórego parobka. Indianin był wyjątkowo łaskawy zwłaszcza dla tego drugiego... Nawet, jeśli nosił on tam miano jeńca. Z drugiej strony, pewnie nie lepszy los czekał na niego w Old Whiskey.
Chłopak przerwał na moment, żeby poodpisywać na smsy Jonathanowi. Sięgnął też po papierosa i dopiero kiedy go zapalił wrócił do lektury.
Kopcił sobie spokojnie, gdy wreszcie spostrzegł w tekście upragnione imiona - Widzącej i Lisa. Zgasił fajkę, podekscytowany tym, że może dowie się czegoś ciekawego o ich życiu. Zainteresował się zwłaszcza tym, co nakazał czarnemu parobkowi Magua, by tamten mógł zdobyć uznanie współplemieńców swojej ukochanej.



Zobacz profil autora

21 Re: Przyczepa Ennisa on Sob 29 Lis 2014, 17:41

[...]Lisie sztuczki sprawiły, że kolorowy parobek zdobył ptasie pióra ze szczytu jednej z gór; kolorowy człowiek musiał też udowodnić, że przejdzie trudną ścieżkę w środku ciemnej i niebezpiecznej jaskini walcząc z duchami i zjawami. Mimo, że choroba go zmogła i siły rawie całe odeszły - udało mu się i zarówno Widząca jak i Lis musieli uznać jego zwycięstwo. Szamanka opiekowała się chorym parobkiem, który wciąż był pod opieką Białego Dęba.
Byłeś mym jeńcem, mówił, a ci stają się rodziną - a tą ma się w opiece.
[...]
Niewiele czasu minęło jak parobek stanął na nogi i przyjął nowe imię - Czarny Wąż. Zdrowy, w pełni sił - zamieszkał w wiosce, z dnia na dzień udowadniając, że z jeńca powoli staje się bratem Białego Dęba. Tak bliskim że ten po czasie uznał, że jest w stanie oddać mu są pół-siostrę za żonę.
Przyprowadź dziesięć mustangów, postawił warunek - dziesięć młodych i jurnych koni. Dziewięć z nich oddasz mnie, a jednego dasz Białemu Piórkowi. Przyprowadzisz go pod jej wikiup i poczekasz 4 noce. Jeśli ma siostra zaprowadzi wierzchowca nad rzekę, by go napoić - będzie twą żoną. Jeśli da  zwierzęciu usychać- sam go zabierzesz, wiedząc, ze Białe Piórko odrzuciła twe zaloty...

Zobacz profil autora

22 Re: Przyczepa Ennisa on Sob 29 Lis 2014, 17:59

Ennis podniósł na chwilę głowę znad książki, pozwalając wietrzykowi rozwiać mu włosy z twarzy. Uśmiechał się do siebie lekko. Było coś pocieszającego w myśli, że nawet ktoś tak diametralnie różniący się od ówczesnych Indian mógł stać się częścią ich wspólnoty. Zwłaszcza, że wytrzymał nawet wyzwania rzucone mu przez dwójkę szamanów. To musiały być dobre czasy dla tego plemienia, pomyślał Ennis.
Wrócił po chwili do lektury, ciekaw, jak Czarny Wąż zdobył mustangi i czy Białe Piórko przyjęła go jako męża.



Zobacz profil autora

23 Re: Przyczepa Ennisa on Sob 29 Lis 2014, 19:31

[...] wyprawa po konie nie należała do łatwych. Mimo pomocy ze strony innych Indian, Czarny Wąż walczył z naturą wiele godzin, dni... po tygodniach zmagań wreszcie oddał dziewięć rumaków Białemu Dębowi.
Idź więc, Czarny Wężu, pod wikiup mojej siostry.
Tradycja nakazywała, by kobieta nie przyjmowała od razu oświadczyn - wychodziłaby z niej desperacja. Natomiast jeśli przyjęłaby mężczyznę nocy ostatniej - byłaby zadufana w sobie. 
[...]
Czarny Wąż czekał długo - lecz w końcu Białe Piórko (zapewne chcąca nieco poigrać z wybrankiem) przyjęła jego propozycję. Wtedy wystarczyło by narzeczeni wymienili się niewielkimi podarkami  - wtedy też małżeństwo zostało zawarte, a Białe Piórko musiała zbudować nowy wikiup, tuz obok domu jej brata.  

Zobacz profil autora

24 Re: Przyczepa Ennisa on Sob 29 Lis 2014, 21:08

Czyli jednak była to prawdziwa historia miłosna! Nawet lodowate serduszko Ennisa lekko się poruszyło, czytając o oświadczynach Czarnego Węża. Związek, który byłby nie do pomyślenia w środowisku białych mieszkańców Old Whiskey mógł się spokojnie spełnić wśród Indian. Naprawdę wzruszająca historia.
Ennis przerwał na moment, żeby wejść do przyczepy po coś do picia. Przy okazji podgłośnił też radio, w którym akurat leciało "California Dreaming". Podśpiewując pod nosem i ze szklanką Sprite'a wrócił na swoje stanowisko. Cieszył się, że to popołudnie na osiedlu przyczep było takie spokojne, bo dzięki temu mógł dalej zgłębiać historię Czarnego Węża i jego nowej rodziny.



Zobacz profil autora

25 Re: Przyczepa Ennisa on Pon 01 Gru 2014, 16:41

[…]
Nie tylko Białe Piórko miała zaznać szczęścia w swoim życiu – brat jej, Biały Dąb, sam w tym czasie postanowił się ożenić. Wybranka jego miała być kobieta szanowana i w wiosce bardzo ważna. Cień Kojota była bowiem znachorką, kobietą-medykiem o mocach leczenia gorączki. Kobieta ta była zawzięta, uparta i obdarzona niezwykłą ostrożnością w swoich działaniach. Zaloty ku niej skierowane były o tyle trudne, że ta zdawała sobie sprawę ze swych mocy i pozycji w wiosce; czerwonoskóre kobiety chętnie i często odrzucały zalotników, mogąc decydować z kim będą spędzać życie. Pogańskie zwyczaje w życiu Indian pozwalały też na to, by kobieta swobodnie przyjmowała i odrzucała mężczyzn przez całe życie, a rodziny aprobowała te zwyczaje.
Cień Kojota skutecznie wstrzymywała się od zalotów wiele lat – mimo wieku starej panny ciągle nie przyjmowała w swym domu narzeczonych. Wytrwały był jednak Biały Dąb i powoli, acz skutecznie zdobywał sympatię znachorki. Trudne to było jednak, gdyż mężczyzna znany był ze swej nieśmiałości wobec płci pięknej, która była jeszcze pielęgnowana przez zwyczaje czerwonych.
Pamiętać trzeba było, że chłopiec nigdy nie śmiał wprost na kobietę patrzeć, ani sugerować jej niczego niemoralnego; za to dziewczyna sama mogła wyjść o krok na przód i proponować wspólne zabawy i spacery. Kandydat na męża musiał więc cierpliwie czekać aż jego wybranka śmie na niego spojrzeć. To stanowiło całkowite zaprzeczenie cywilizacji, w której nam, Amerykanom, przyszło żyć.
[…]
Biały Dąb wreszcie odważył się podprowadzić wierzchowca pod szałas znachorki. Zapewne pełne nerwów, niepewny swego losu – jednak zdziwił się, gdy kobieta szybko przyjęła jego oświadczyny. Ślub (wbrew tradycjom naszym) także odbył się niezwykle szybko, a i znachorka powiła dwójkę dzieciąt.
[…]
Wydawało się, że czasy nastały spokojnie. W roku pańskim 1898, gdy Old Whsikey gnębione było bandyckimi napadami i moralnym upadkiem, ukryta wioska Indian przepełniała się dziećmi i szczęśliwymi rodzinami. Może nawet żyli już bez strachu?
Lecz wojownicy nie uśpili swej czujności.
Wciąż wiedzieli czym są skalpy, tortury i branie jeńców – nikt nie zapomniał o tym, że wciąż chcieli walczyć o swoją ziemię – ziemię, która niedawno stała się też ojczyzną Czarnego Węża.
Wiedząc, ze Old Whiskey płonie co dnia, że biały amerykanie nie śpią po nocach, czerwonoskórzy coś postanowili.
Winniśmy iść i pokazać, ze jesteśmy, mówił Biały Dąb, pokazać, że się nie zlękliśmy i nas też powinni się bać.
Zebrał największych wojowników – Mówiącego Ptaka, Niedźwiedzia, Chytrego Lisa, Czarnego Wilka i oczywiście – Czarnego Węża. Kobiety zaś nauczone władać bronią, miały bronić wioski i łapać jeńców, którzy mieli czelność zbliżyć się do ich domów. Tak rozpoczęła się historia grupy, która co chwila napadała na białych wędrowców, białe wioski i domy. Grupę, która kradła i straszyła obywateli Old Whiskey.

Podróżujący na mustangach, z rewolwerami i strzelbami u boków, z twarzami wymalowanymi w dziwne barwy, chustami na głowach.  

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 2]

Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach