Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Przyczepa Ennisa

Idź do strony : Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 2]

1 Przyczepa Ennisa on Sob 02 Sie 2014, 17:13

First topic message reminder :

Z zewnątrz przyczepa nie wygląda specjalnie zachęcająco. Szara, pokryta pyłem blacha, przerdzewiałe drzwi i zakurzone, małe okienka sugerują, że nikt tam od dawna nie mieszkał. Dopiero prowizorycznie skonstruowany przedsionek, zrobiony z dwóch wbitych w ziemię pali i kawałka niebieskiej plandeki, oraz skryty pod nim wysłużony, wiklinowy fotel i niewielki stolik sugerują, że przyczepa ta ma lokatora.
Za brzydką fasadę przyczepy wynagradza jednak całkiem przyjemne wnętrze. Choć większość mebli ma na sobie wyraźne ślady długiego użytku, to ich poprzedni właściciele pozostawili je w bardzo dobrym stanie. Podłogę w całej przyczepie pokrywa linoleum udające panele, ścianki zaś pokrywa jasna tapeta z niewielkim, niebieskim wzorem. W aneksie kuchennym mieści się niewielka, ale czysta lodówka oraz kuchenka z piekarnikiem, a szafki z ciemnego drewna ładnie komponują się z piaskowymi blatami. Na jednym z nich stoi przedpotopowy ekspres do kawy i mały kalendarzyk z przesuwanymi datami, zaś od strony pokoju - stary radioodbiornik i lampka z kloszem. Obok kuchni i naprzeciwko wejścia do przyczepy znajduje się malutka łazienka.
Reszta przyczepy to w zasadzie jeden pokój z wstawioną małą ścianką działową pomiędzy częścią sypialną a dzienną. Wzdłuż jednej ściany rozstawiony jest solidny regał, na którym póki co znajdują się pojedyncze tytuły książek. Ciemnoczerwona kanapa z dwoma poduchami stanowi zarazem miejsce do odpoczynku, pracy i jedzenia; na długim stole ustawionym przed nią swoje stałe miejsce znalazł laptop Ennisa.
Część sypialną stanowi wygodne łóżko w sam raz dla dwóch osób (choć raczej szczupłych), półka z lampką i komoda na ubrania, na której Enn ustawił ulubione przez siebie zdjęcie z zimowym krajobrazem. Nowy lokator w miarę dba o porządek w przyczepie, ale nie przykłada specjalnie starań, by miejsce to bardziej "udomowić" - cóż, wszystko zmieni się z czasem.

Zobacz profil autora

26 Re: Przyczepa Ennisa on Pon 01 Gru 2014, 18:02

Ennis od początku podejrzewał, że relacja pani Curwood nie będzie dotyczyła tylko i wyłącznie miłosnych historii Indian. W końcu jej opowieść skręciła ku bardziej dramatycznym wydarzeniom, czy też - ku akcji, jeśli by patrzeć na to jak na klasyczną powieść. Ennis pociągnął kolejny łyk napoju i przerzucił kolejne strony. Gdzieś z tyłu jego czaszki krążyła myśl o tym, że przecież wiedział dobrze, jaki ta historia ma finał. Widział go na zdjęciach. Mimo to czytał dalej.



Zobacz profil autora

27 Re: Przyczepa Ennisa on Pon 01 Gru 2014, 18:23

[…]
Przez wiele tygodni Duchy Gór – jak siebie zwali – panowały na pustyniach. Po upadku Old Whiskey szeryfowie mało kiedy interweniowali. Mieszkańcy pozostali sami sobie. Indianie kradli bydło, ptactwo, broń i konie. Szczęście w nieszczęściu, że mało kiedy zabijali i torturowali, lecz wciąż brali jeńców. I ci, rzadko kiedy chcieli potem wracać do białych.
Okoliczni duchowni i misjonarze namawiali do krucjaty przeciwko poganom, którzy niszczą w nas Chrystusa. Wielu mężczyzn zaciągnęło się do Pinkertonów, którzy na prośbę burmistrza zaczęli zjeżdżać do miasteczka. Niestety, długo trwała zbiórka środków na wynajęcie ochroniarzy.
Lecz jeden incydent sprawił, że w końcu sam rząd federalny zainteresował się sprawą Duchów.
[…]
W wiosce w górach przebywała biała kobieta, która była jeńcem. Tak jak i Czarny Wąż, po czasie przywdziała ubrania dzikusów i powoli uczyła się ich zwyczajów. Może i nawet zaczęła wierzyć w ich bogów. Jej obecność wśród plemienia może by i nigdy nie wyszła na jaw, gdyby nie to, że jeden z Pinkertonów ujrzał ją, gdy grupa Apaczów przenosiła swój obóz. Detektyw natknął się na grupę kobiet podczas jednego z patroli.
Cera jej byłą biała, pisać w listach do władz, włosy złote i uczesane jak u Indianki. Szaty też miała ubrane na wzór tego, co nosiły czerwone samice. Niosła kosze i zdawało się, że rozmawiała w ich dialekcie.

Zobacz profil autora

28 Re: Przyczepa Ennisa on Pon 01 Gru 2014, 19:25

Duchy Gór... Ennis zastanawiał się nad tym, czy czasem kiedyś już o tym nie słyszał. Ostatecznie jednak stwierdził, że nic takiego mu się nie kojarzy, więc czytał dalej z zainteresowaniem. Szkoda, bo może połączyłby ze sobą dwa gangi "Duchów"... I coś by z tego wywnioskował. Nie dane mu to jednak było tego popołudnia.
Trochę rozbawił go fakt, że według słów pani Curwood, biali jeńcy nie chcieli wracać do domów. Najwyraźniej Indianie kiepsko realizowali swój plan wzbudzenia strachu w mieszkańcach okolicznych miast. Być może był to ich błąd, bo im dalej Ennis zagłębiał się w tą historię, tym bardziej czuł nadchodzącą katastrofę. Zwłaszcza, gdy mowa była o białej kobiecie, która tak głęboko zasymilowała się z Indianami, że mówiła nawet ich dialektem. Ennis widział wystarczająco dużo westernów, żeby wiedzieć, jak to musieli odebrać lokalni stróże prawa i porządku.
Szykowała się pewnie tragedia.



Zobacz profil autora

29 Re: Przyczepa Ennisa on Pon 01 Gru 2014, 20:07

Wszystko rozstrzygnęło się pod koniec roku 1898. W wiosce, w której ledwo co narodzili się potomkowie Białego Dęba i Czarnego Węża.
W dniu, w którym to mężczyźni wyjechali na prerię, kobiety, starcy i dzieci wraz z jeńcami, szykowali się do zaplanowanej podróży w stronę Nowego Meksyku. Nie dane im było przygotować dokończyć – wojsko nie ostrzegało i wkroczyło na szlaki.
Żołnierze amerykańscy niestety nie byli tak obeznani w górskich drogach jak Indianie, dlatego też nim oddział najechał na wioskę, Duchy już wiedziały o ich obecności. Biały Dąb zawrócił swoją grupę, by pomóc tym, co zostali w wiosce.
Dwa dni i dwie noce lała się krew, a Apacze uciekali i chowali się po jaskiniach. W końcu Biały Dąb, mimo sprzeciwów Chytrego Lisa, skapitulował. Wtedy to szaman sam ruzicł się w wir walki, chcąc jakby w pojedynkę poknać wojsko. Lecz padł trupek, dziurawiony ołowiem.
Indianie musieli złożyć broń, widząc, jak Chytry Lis traci oddech.
Wszyscy zostali pojmani w niewolę – łącznie z Czarnym Wężem, którego okrzyknięto zdrajcą. Białą kobietę uwolniono – mimo iż płakała i zapewniała, iż woli zostać w wiosce, gdzie jak się okazało – miał swoje dzieci.
Biały Dąb wraz ze swoimi kompanami – Niedźwiedziem, Czarnym Lisem i Mówiącym Ptakiem – wystawieni byli na placu w Old Whiskey. Związani, siedzieli w wozie, którym mieli być przewiezieni na dworzec w Yumie. Trzy dni i trzy noce, o suchym pysku, bez jedzenia.
Ani jeden z nich nie zapłakał. Lecz ostatniej nocy Biały Dąb miał poprosić jednego z żołnierzy o widzenie z żoną i siostrą.
Niestety, wtedy nie wiedział, że Białe Piórko zaginęła. Podczas jednej z ucieczek, zostawiwszy dziecko pod opieką Cienia Kojota, rozdzieliła się z grupą – słuch po niej zaginął. I chociaż Cień Kojota szukała jej całą noc – nie odnalazła szwagierki, ani też jej ciała. Dziecko Czarnego Węża pozostało bez matki.

Zobacz profil autora

30 Re: Przyczepa Ennisa on Wto 02 Gru 2014, 10:44

Skończywszy czytać ten rozdział, Ennis odchylił się na krześle i westchnął ciężko. Po raz kolejny okazało się, że gościnność Indian była także ich zgubą. Tyle śmierci... pewnie to od tych ludzi pochodzą jego dzisiejsi znajomi - Liluye i Naiche, a nawet Romero. Ciekaw był, jak to się ma do Dos, bo ona jqko jedyna nie wspomniała im nic o swoich przodkach.
Wyglądało na to, że zbliżał się do końca książki. Pochylił się więc nad nią po raz kolejny, by - być może - poznać dalsze losy Białego Dęba i Czarnego Węża.



Zobacz profil autora

31 Re: Przyczepa Ennisa on Wto 02 Gru 2014, 13:38

[…]
Plan wobec buntowniczych Indian był prosty – mieli zostać wywiezieni do fortu Castillo de San Marcon na wschodnim wybrzeżu. Tam, po odsiedzeniu kary za bunt, przewiezieni mieli być do jednego z rezerwatów dla czerwonoskórych.
Biały Dąb jednak usiłował pertraktować z białymi przywódcami. Władając hiszpańskim i łamanym angielskim, chciał przekazać warunki swej kapitulacji.
Chcemy ciała naszych braci i sióstr, chcemy by nasze dobra wraz z nami podróżowały. Chcemy by Czarny Wąż był sądzony jak my.
Rozmowy trwały trzy dni i trzy noce. W czasie tym, kobiety Apaczów rozbiły obóz w Old Whiskey, gdzie były strzeżone przez amerykańskich żołnierzy. W trudnych warunkach, z małą ilością wody, jedzenia i lekarstw, musiały sobie poradzić z dziećmi, starcami i chorymi. Cień Kojota, wraz z żoną jednego z Wojowników, zwaną Śpiewającym Jastrzębiem – objęły władze w tej skruszonej społeczności. Czekając, aż ich mężowie skończą debaty z białymi, zbierały pamiątki po swych przyjaciołach, szykowały ubrania, prowiant i handlowały z mieszkańcami miasteczka, by zdobyć chociaż odrobinę medykamentów.
Cień Kojota sprzedawała meskal a Śpiewający Jastrząb – rękodzieło. Lecz warte to było ledwo kilka centów, a mało kto chciał brać od czerwonoskórych cokolwiek, wiedząc, że te dzikie dzieci mogły kogoś zabić.
[…]
Generał w końcu przystał na warunki postawione przez Białego Dęba. Indianie mogli zabrać wszystkich chorych, swoje majątki i dostać leki oraz jedzenie. Jednak generał postawił swój warunek:
Oddacie mi lisi płaszcz. Ten, który nosił wasz pogański szaman
Biały Dąb musiał na to przystać – po to, by Czarny Wąż mógł być sądzony jako Indianin, a nie zdrajca.

Zobacz profil autora

32 Re: Przyczepa Ennisa on Wto 02 Gru 2014, 17:24

Po przeczytaniu kilku ostatnich zdań, Ennis podniósł głowę znad książki. Na jego twarzy malowało się zdumienie. O tym z pewnością nie słyszał. Wskoczył do swojej przyczepy i wrócił po chwili ze swoim notatnikiem "od duchów", w którym szybko zanotował wzmiankę o tym, co stało się z płaszczem Lisa. Być może ta informacja im się do czegoś przyda w ich misji wyprawienia Maguy i Onawy do lepszego świata. Odłożył długopis i wrócił do czytania.



Zobacz profil autora

33 Re: Przyczepa Ennisa on Sro 03 Gru 2014, 00:24

Transport na Florydę był ciężki, męczący i trwający wiele tygodni. Niektórzy nawet nie dożyli i nigdy nie dotarli do fortu. Żołnierze jednak nie przejmowali się zbytnio losem Indian, których męczyła gorączka i omamy. Ci, którzy dostali prowiant winni się cieszyć, ze w ogóle generał pozwolił na dzielenie się jedzeniem.
Biały Dąb i Czarny Wąż całą drogę usiłowali pertraktować z dowódcami, lecz ich próby spełzły na niczym. Do końca jednak stali ramię w ramię – jak bracia. Wraz zresztą wojowników, którzy musieli opiekować się swoimi rodzinami wzajemnie.
W końcu zamknięto ich w forcie, gdzie usiłowali żyć według swych zasad – za zimnymi murami, lecz upierając się przy swych tradycjach. Nie wszyscy jednak wierzyli w to, ze ich kultura przetrwa.
Nadzieja gasła w Białym Dębie, który sądzony był jako zbrodniarz. Wziąwszy odpowiedzialność na siebie, by rząd federalny oszczędził Mówiącego Ptaka, Niedźwiedzia i Czarnego Wilka. By Czarny Wąż nie musiał tracić życia.
Biały Dąb spędził więc najwięcej czasu w celi i obradach sądu. Nawet wtedy, gdy jego rodzina została przewieziona do rezerwatu – on został, pozostawiony jedynie ze wspomnieniem przyjaciół i żony.

Po dwóch latach niewoli w forcie wysłano go w końcu do rezerwatu, gdzie miał się spotkać z tymi, którzy zostali u zabrania. Niestety, Biały Dąb popadł już w szaleństwo i zamiast cieszyć się z wolności, odebrał sobie życie niedługo po przybyciu do nowego domu.
poganie spalili jego ciało, a Cień Kojota samotnie opiekowała się wikiupem, w  którym zamieszkał Czarny Wąż i potomkowie Białego Piórka. 
Tak oto się kończy historia buntowników. 

Zobacz profil autora

34 Re: Przyczepa Ennisa on Sro 03 Gru 2014, 19:00

Ennis dotarł wreszcie do końca tekstu i z ciężkim westchnieniem zatrzasnął książkę. Nie ruszał się przez chwilę, jakby pozwalając słowom zagnieździć się w jego umyśle. Wreszcie sięgnął po papierosa i zapalił go bez pośpiechu. Czuł się trochę psychicznie zmęczony historią, którą właśnie poznał. Po wypaleniu przez siebie papierosa, zgasił peta w popielniczce stojącej na kulawym stoliku i dźwignął się ciężko na nogi. Po chwili zniknął we wnętrzu swojej przyczepy, pod ręką niosąc "Opowieść o Białym Dębie i Czarnym Wężu".

//zt



Zobacz profil autora

35 Re: Przyczepa Ennisa on Czw 11 Gru 2014, 17:54

// 9.04.2013, popołudnie

Ennis nie robił tego dnia nic specjalnego, ot, przeglądał sobie bez wielkiego zainteresowania Internet. Chociaż sam nie był aktywny na żadnym portalu społecznościowym - nie pod własnym nazwiskiem, unikał tego jak mógł w końcu - to zdarzało mu się od czasu do czasu przegląda profile znajomych. Zwłaszcza, że jego "anonimowy" blog o duchach miał w sumie całkiem niezłą ilość odwiedzin.
W pewnym momencie trafił na rumblra Tammy Johnson. Zmarszczył lekko brwi, odczytując ostatni wpis. No tak, on też w sumie urodziny spędził samotnie. Nagle do głowy przyszedł mu pewien pomysł. Wstał od stołu i zaczął przeszukiwać kieszenie swoich kurtek, aż w końcu natrafił na to, czego szukał. Uśmiechnął się do siebie z triumfem i rozejrzał się po przyczepie, szukając innych potrzebnych mu rzeczy.
Po chwili zabrał się do pracy. Nie zajęło mu to dużo czasu. Zadowolony, spojrzał na swoje dzieło - wyglądało w porządku. Narzucił na plecy bluzę z kapturem, który naciągnął na głowę (w końcu padał DESZCZ!). Zamknął przyczepę i lekkim krokiem ruszył w stronę miasteczka.

//zt --->???



Zobacz profil autora

36 Re: Przyczepa Ennisa on Nie 01 Lut 2015, 21:30

// 18.05.2013, poranek


Dziś w poczcie - reklamy! A w pliku reklam West Market kupon rabatowy (aż 50%) na krem na pryszcze~!

Zobacz profil autora

37 Re: Przyczepa Ennisa on Sro 04 Lut 2015, 14:58

http://www.oldwhiskey.pl/t80p15-dust-drive#37389 --->

Wreszcie dotarł do swojej przyczepy. Zszedł z roweru, który podprowadził wolnym krokiem do swojego prywatnego stojaka. BMXa ciągle trzymał w przyczepie, ale nie miał jakoś ochoty go używać. W końcu myślał, że pojeździ na nim w towarzystwie Naiche... Teraz rozważał, czy go czasem jednak nie sprzedać.
Wchodząc do przyczepy, wyciągnął ze skrzynki ulotki. Nawet na nie nie spojrzawszy, zmiął je i wyrzucił. Zaraz po tym, jak zatrzasnęły się za nim drzwi przyczepy zrzucił z siebie przemoczone i brudne ubrania i wszedł prosto pod prysznic, gdzie polewał się najpierw ciepłą, a potem zimną wodą, aż wreszcie uznał, że odpowiednio schłodził sobie organizm po dzisiejszym wysiłku.
Z lodówki wyjął zimnego izotonika, którego wypił jednym haustem. Potem zaczął się zbierać do Jonathana.

// zt - Dom Jonathana?



Zobacz profil autora

38 Re: Przyczepa Ennisa on Sob 28 Mar 2015, 17:52

Elmi'r Diner --->

Ennis zaprowadził matkę na osiedle przyczep. Kobieta przez całą drogę próbowała go na najróżniejsze sposoby ubłagać, żeby wrócił z nią do Appaloosy, chłopak był jednak niewzruszony na te prośby. Joyce czuła się tak, jakby mówiła do ściany. Co gorsza, wcale jej to nie dziwiło. Ennis zawsze był trochę wycofanym dzieckiem, z wiekiem tylko wyrobił sobie jeszcze dodatkową butę i upartość, która tylko utrudniała kontakty z nim. Coraz bardziej upodabniał się do swojego ojca.

Wreszcie stanęli przed niepozorną przyczepą, w której Ennis spędził prawie rok. Joyce opadły ręce.
- Naprawdę? To tutaj mieszkasz? – podeszła do drzwi, ale nawet ich nie dotknęła, przejęta tym, jak ubogie były teraz warunki życia jej syna w porównaniu z tym, co miał w Appaloosa.
- Ano – burknął Ennis. Sięgnął po swoje ulubione krzesełko i usiadł na nim, jednocześnie wygrzebując papierosy, by zapalić w spokoju. Wskazał matce miejsce obok.  Joyce chwilę się wahała – siedzenie było w końcu zakurzone – ale wreszcie zajęła miejsce przy synu.
- I co teraz? – zapytała.
- Nic. Będę tu dalej mieszkał. Zorganizuję sobie jakoś życie. Nie mam zamiaru zawsze pracować w rzeźni, mamo, nie martw się.
Joyce nie wyglądała na przekonaną.
- Ale co ze szkołą? Chciałeś zostać prawnikiem…
- To chyba już nieaktualne. Teraz mnie nie stać na studia. Spróbuję czegoś innego. Może skończę szkołę, jeszcze zobaczę – Ennis mówił spokojnie, niemal mechanicznie. Powoli zaciągnął się papierosem. Matka obserwowała go ze zgrozą.
- Kochanie, ale nie wpadłeś w jakieś złe towarzystwo? Alkohol? Na-narkotyki? – wyjąkała Joyce. Próbowała na twarzy Ennisa dostrzec jakieś oznaki uzależnienia, ale niczego takiego nie zobaczyła.
Ennis zaśmiał się krótko.
- Nie martw się. Mój najlepszy kumpel jest patologiem na tutejszym komisariacie, całkiem praworządne towarzystwo. Nikt mnie nie sprowadza na złą drogę – oznajmił z uśmiechem, chociaż w głębi ducha wiedział, że jego droga na pewno nie jest tą „dobrą”. 
Jego matka pokręciła głową.
- Och, Ennis… A rozmawiałam z twoim ojcem, mówił, że pewnie będziesz chciał spróbować żyć na własny rachunek, ty głuptasie…
- Earl nie jest moim ojcem – zauważył sucho Ennis. Joyce zamrugała kilkakrotnie, szeroko otwierając oczy. Przez chwilę panowała cisza, a potem nagle do chłopaka dotarło, co przed chwilą powiedziała jego matka.
- Zaraz, że co?! – wypalił podniesionym głosem, uderzając otwartą dłonią w stolik. Joyce się wzdrygnęła, przestraszona gwałtowną reakcją syna. – Chcesz mi powiedzieć, że ty i mój ojciec macie ze sobą kontakt?!
Matka zacisnęła mocniej dłonie na torebce.
- J-ja… Tak, mam. Musiałam do niego zadzwonić, myślałam, że może pojechałeś go szukać! – usprawiedliwiła się szybko.
Ennis czuł się tak, jakby miał zaraz eksplodować z wściekłości.
- Tak? I co jeszcze ten dupek miał na mój temat do powiedzenia? Nie widział mnie od sześciu lat, skąd on może wiedzieć, co, jak i dlaczego przeżywam, ten pieprzony…
- Ennis! – pisnęła Joyce. – Uspokój się, to nadal twój ojciec!
- Gówno mnie to obchodzi! – żachnął się Ennis i wstał gwałtownie od stolika. Zaczął nerwowo przechadzać się w tą i z powrotem. – Myślałem, że ten kutas po prostu schował się pod jakimś kamieniem, uciekł, jak kurwa, zawsze. A ty mi mówisz, że cały ten czas miałaś z nim kontakt?
Wbił nienawistne spojrzenie w matkę i nagle dotarło do niego, jaki ma wyraz twarzy. W oczach rodzicielki dostrzegł tylko strach – przed nim. Przed jej własnym synem. Zatrzymał się w miejscu, dygocząc na całym ciele. Ukrył twarz w dłoniach.
- Boże, przepraszam mamo, nie chciałem…
Joyce powoli podniosła się z krzesła i ostrożnie podeszła do syna. Delikatnie, jakby bojąc się, że Ennis znowu wybuchnie, ujęła go za ramiona.
- Nic nie szkodzi, kochanie. Najważniejsze, że cię znalazłam.
Chłopak odjął dłonie od twarzy i spojrzał na matkę.
- Sama widzisz, jaki jestem… Nic się nie zmieniłem. Nic a nic. Nie mogę wrócić – szepnął, a Joyce tylko przytuliła go mocno w odpowiedzi..
- Dobrze, synku – powiedziała. Odsunęła się, by pogładzić go po policzku. – Zrobisz jak chcesz. I tak jesteś już dorosły. Ale… Obiecaj, że będziemy w kontakcie. Obiecaj.
Ennis pokiwał głową.
- Obiecuję. Nie – przysięgam. Już nie będę tak daleko – odrzekł i mocno wtulił się w ramiona matki.
Joyce odsunęła się od chłopaka i obrzuciła jeszcze jednym spojrzeniem jego przyczepę. Na jej twarzy malował się smutek. Pokręciła głową.
- Nie takiego życia chciałam dla ciebie, Ennis – powiedziała cicho.
- Wiem – odparł. – Jedź już. Earl na pewno się martwi. Powiedziałaś mu, że…?
Matka pokiwała głową. Ennis uśmiechnął się pod nosem.
- Pewnie nie zmartwi się, że jednak nie wracam. Cóż, możesz go zapewnić, że mną się już nie musi przejmować.
- Ennis, nie mów tak…
- Daj spokój, dobrze wiesz, że to prawda. No już, wracaj do męża.
Choć nadal wiele rzeczy nie zostało powiedzianych – jak na przykład to, co właściwie popchnęło chłopaka do ucieczki – to pierwszy krok do pojednania z matką został postawiony. Matka mocno uścisnęła Ennisa na pożegnanie, nim ponownie wsiadła do samochodu, w którym przez cały ten czas czekał George’a. Nic więcej nie mówili. Obietnica była obietnicą – Joyce była przekonana, że Ennis dotrzyma słowa i niedługo się spotkają.
Chłopak nie był jednak tego taki pewien. Sam nie wiedział, co przyniosą najbliższe dni.

//zt



Zobacz profil autora

39 Re: Przyczepa Ennisa on Nie 29 Mar 2015, 11:44

// 15.07.2013, koło godziny 19:00

Różowe niebo rozciągało się nad prerią i domami mieszkańców Old Whiskey. Piękny, spokojny wieczór; wakacje się rozpoczęły, młodzież spędzała całe dnie an piciu piwa na starej stacji benzynowej, a ci mądrzejsi i bogatsi - wyjechali nad jeziora. Starci grali w warcaby i narzekali na czarnych, a ludność w wieku produkcyjnych wypalała kolejne papierosy wracając z pracy do domu.

Pod przyczepę Ennisa podjechał czerwony samochód. Od razu rzucał się w oczy, bo mało kogo było stać na taką zabawkę. Mało kto tez miał odwagę tym jeździć. Ale Smith zdawał się dziś odłożyć na bok swój wstyd. Wysiadł z auta i podszedł do drzwi, mając nadzieję, ze zastanie chłopaka w domu.
Miał tez nadzieję, że nie zabawi tu długo - ostania wizyta źle się skończyła.

Zobacz profil autora

40 Re: Przyczepa Ennisa on Nie 29 Mar 2015, 11:52

Ennis faktycznie siedział w swojej przyczepie. Przyglądał się właśnie planom parku krajobrazowego, zastanawiając się, czy czasem nie powinien poprosić o pomoc Liluye, kiedy za swoimi plecami usłyszał pukanie. Zdziwiło go to mocno, ostatnio nie spodziewał się zbyt wielu gości. Oczywiście, zawsze mógłby to być ktoś od jego matki albo, co gorsza, Earla, skoro już wiedzą gdzie mieszka.
I właśnie na takie spotkanie nastawiał się Ennis, podchodząc do drzwi przyczepy. Na swój twarz przywołał wyraz zaciętości i od razu otworzył gościowi, mając już powiedzieć "Czego tutaj?", ale...
Kompletnie zatkało go, kiedy przed sobą zobaczył nieogoloną twarz Anthonego Smitha. Szeroko otworzył oczy i gapił się tak na niego przez chwilę w głębokim szoku. Przez myśl przegalopowała mu seria domysłów i ewentualnych planów ucieczki; zamiast tego skupił całą swoją wolę na opanowaniu się i spokojnym, niby obojętnym tonem przywitał gościa:
- Och, pan Smith. Witam. Wejdzie pan?
Wskazał mu wnętrze przczepy, choć podejrzewał, że Smith nie skorzysta z zaproszenia do środka.



Zobacz profil autora

41 Re: Przyczepa Ennisa on Nie 29 Mar 2015, 11:59

- Nie, nie wejdę. Ty wyjdziesz - wskazał kciukiem na samochód za sobą - przejedziemy się, co?
Uśmiechnął się, ale czuć było, że mina ta raczej nie jest pełna ciepła i sympatii.
Wycofał się kilka kroków, wciąż obserwując chłopaka. Czekał.



Zobacz profil autora

42 Re: Przyczepa Ennisa on Nie 29 Mar 2015, 12:05

Ennis kiwnął głową - tak jak przypuszczał, czekała go wycieczka.
- Chwileczkę.
Cofnął się do przyczepy i zgarnął papiery ze stołu, wsadzając je na ich miejsce na półce. Jego wzrok zatrzymał się przy tym na moment na łóżku, pod którym, w skrytce pod podłogą, trzymał ostatnio swojego glocka. Prychnął jednak sam do siebie, złapał tylko telefon i klucze i wyszedł z powrotem na upalny plac. Słońce Arizony dziś wyjątkowo rozpieszczało - na dworze było w ciągu dnia prawie 40 stopni, teraz temperatura była nieco bardziej znośna, ale nadal gorąc był odczuwalny. Ennis zamknął drzwi przyczepy i ruszył za Smithem do samochodu.
Nic nie mówił; uznał, że rozmowa zacznie się dopiero, kiedy stąd odjadą.
-



Zobacz profil autora

43 Re: Przyczepa Ennisa on Nie 29 Mar 2015, 12:13

Miał rację; Smith nie odezwał ani słowem. Przekręcił kluczyk w stacyjce i rozbrzmiał silnik oraz radio.
Wyjechali na ulicę, która miała ich prowadzić na wyjazd z osiedla.
Nawet nie spojrzał na chłopaka. Skupił się na poprawianiu lusterek i jeździe - tak jakby Ennisa obok nie było.

/zt - Apache Road

Zobacz profil autora

44 Re: Przyczepa Ennisa on Nie 03 Maj 2015, 17:39

17.08.2013, popołudnie


Wiało, grzmiało, apokalipsa! Drzewa targane przez wichurę, piasek i żwir wirujące w powietrzu, krowy unoszące się nad pastwiskami!
Huragan doszedł nad osiedle przyczep. A tam już nikt nie mógł poradzić na jego niszczycielską moc!
Przyczepa Ennisa zaczęła się chwiać. Zerwał się kawałek dachu, a śmieci wirujące w powietrzu wybiły okna. Piach zaczął wpadać do środka.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 2]

Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach