Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom Williama Parkera - obecnie: Consueli Ramirez

Idź do strony : Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 40 z 40]

First topic message reminder :

Dom jest niewielki, wybudowany z gotowych materiałów. Ściany są wypełnione gąbką lub styropianem, nie ma tu mowy o porządnej izolacji. Dach często przecieka, w czasie upałów wewnątrz nie da się wytrzymać a klimatyzacja działa wątpliwie. Podczas chłodniejszych dni robi się naprawdę zimno i trzeba ratować się piecykiem elektrycznym.
Budynek ma tylko jedno piętro. Wewnątrz znajduje się kuchnia i łazienka oraz dwa średniej wielkości pokoje. Dom jest pomalowany na piaskowy kolor.
Na podwórku znajduje się podjazd.
+ później będzie dodatkowy opis
Od 28.05.2013 dom jest własnością Consueli Ramirez.

Zobacz profil autora

- Co to, kurwa, jest?! - zapytała przyklejona do framugi, z trudem łapiąc oddech. Consuela była jeszcze w tej fazie szoku, że była przekonana, że to krew. Ba, właśnie wysnuła podejrzenie, że to wszystko sprawka Wypierdalaj, który jest demonem i w ten dość obrazowy sposób kara ją za grzechy.
Podłoga pokryta była zaschniętą już farbą. Pozbycie się tego i odmalowanie ścian z pewnością przekroczy jej budżet domowy, który był żaden. Na dodatek ten nieszczęsny laptop, o którego zniknięciu jeszcze nie wiedziała.
- Ktoś tu był, ktoś tu był w nocy! - zapłakała, przytulając się wciąż do framugi. Była tak przerażona, że gdyby nie to, że przed chwilą poszła siusiu, to zlałaby się pod siebie.



Zobacz profil autora
Sam nie wiedział, że zaślinił całego Noah. Jednak nie to było ważne. Spojrzał nieprzytomnie na mdlejącą prawie Consuelę oraz salo cały zachlapany czerwoną farbą. Tak, wyglądało to upiornie. Jak krew. Jak miejsce zbrodni. A potem na datę, wymalowaną na ścianie.
- Kurwa. Co to ma być. - przeczesał nerwowo włosy. - A śniło mi się, że ktoś się łazi po domu. Ale potem Wypierdalaj skoczył na niego i go zadrapał na śmierć i sen się skończył.
Wzruszył ramionami i zbliżył się do napisu oraz przerażonej Consueli. Spojrzał na nią.
- Ej, ej, spokojnie. Usiądź na kanapie dziewczyno, bo nam tu zejdziesz.



Zobacz profil autora
Noah podszedł do ściany. Podciągnął gadki i dotknął napisu na ścianie. Farba powoli schła, ale wciąż była świeża. 
- No... dobra wiadomość, to nie jest krew - uznał, pociągając nosem. Cuchnęło akrylem. 
- Co, tobie tez się to śniło?
Sam podszedł w końcu do Consueli i dotknął jej ramienia. 
- Ej, usiądź, serio... słuchaj... eee... nie wiesz kto to mógł zrobić?
Sam był wystraszony, ale trzeba było zapozować na twardziela, nie? Szczególnie jak obok był wojskowy z klatą Thora.



Zobacz profil autora
Dziewczyna posłusznie usiadła na kanapie, gapiąc się na napis jak zaklęta.
- Nie wiem, skąd mam wiedzieć. - pisnęła zaryczana, czując jak przerasta ją w tej chwili udawanie twardziela. Pewnie gdyby nie paraliżująca panika, to miałaby wdech na klacie taki jak Noah i kaloryfer taki jak Howie.
- Co to w ogóle za data... - mówiła, łapiąc się za skronie - Widzieliście coś w nocy? Słyszeliście? Cokolwiek? - zapytała, powoli uspokajając się, po czym w końcu oderwała wzrok od napisu i spojrzała po stojących nad nią, półnagich, przestraszonych i śpiących chłopaków. Trochę to wszystko wyglądało jak po scenie trójkąta z dziewicą. Na szczęście jedynym trójkątem, o jakim kiedykolwiek myślała Consuela, był ten w podręczniku od matematyki w podstawówce, którego wzoru na pole nie potrafiła nauczyć się do dziś.



Zobacz profil autora
Stał nie ogarniając kompletnie sytuacji. Nawet zapomniał założyć portki jak Noah. Miał jedynie slipy w chomiki z bajki Hamtaro. Milczał dłuższą chwilę, zastanawiając się czy pamiętał coś z nocy.
- Eeeeee... - odpowiedział elokwentnie. - Nawet jeśli przebudziłem się na kilka sekund to słyszałem pewnie kota. Nic więcej. No bo wiecie jak on wariuje w nocy, to już się wyłączam na tego głupka.
Wzruszył ramionami. Przyglądał się krwawej plamie, nie mając żadnego pomysłu.
Zaproponowałby zadzwonić na policję, ale chyba nikt z tutejszych osób nie chciał tego.



Zobacz profil autora
No, jakby Noah miał czas naciągnąć portki! Też był w bieliźnie, tylko zdecydowanie mniej atrakcyjnej niż Howie. A na pewno zdecydowanie mniej atrakcyjnie w niej wyglądał. David Beckham to z niego nie będzie. 
Wciągnął brzuch, wypiął klatę do przodu i każdy mógł oglądać tatuaż z fretką i myszoskoczkami. 
- Nie wiem? Em... coś się ważnego może wtedy stało?
Podrapał sie w nos i przysiadł koło Consueli. Objął ją i pogłaskał po ramieniu.
- Em, to chyba... nie wiem. Chyba trzeba jednak te okna wstawić.



Zobacz profil autora
Em... coś się ważnego może wtedy stało?
Słowa Noah rozbrzmiały w jej głowie echem, a Consuela ponownie wlepiła ślepia w napis. 10.08.2013. Zmrużyła na chwile oczy, po czym podniosła się i sięgnęła po telefon. Zaczęła przewijać wiadomości, jedna po drugiej, gdy nagle natrafiła na sms od Grubego Jima właśnie z tego dnia: Kościół w warsztacie, dzisiaj - 10 pm. Chyba już wiedziała od kogo ta wiadomość.
- Kurwa! - krzyknęła nagle, po czym podniosła się z miejsca i wystrzeliła z prędkością światła w samych gaciach, na boso i w koszulce z mopsem do drzwi.
- Zaraz wrócę. - oznajmiła po drodze, a sekundę później siedziała już na motocyklu i jechała w stronę przyczepy Bakera.
zt



Zobacz profil autora
Howahkan znowu nic nie rozumiał i podrapał się po policzku średnio przytomny. W sumie sam nie wiedział do końca czy się przebudził. Spojrzał na Noah.
- To... co teraz? - zapytał. Spojrzał na kanapę. Poszedłby w sumie spać dalej. I tak nie miał z tym nic wspólnego, a Consuelę ledwo znał.



Zobacz profil autora
Spojrzał na wybiegającą Consuelą. Miał nadzieję, ze ją olśniło na tyle, by znaleźć rozwiązanie tego problemu. Albo chociaż kogoś, kto umie się nim zająć.
- Co? ach... - podrapał się po nosie i spojrzał po pokoju.
- To... fajnie by był, jakbyś wiesz... te plamy na ziemi ogarnął, a ja... - sięgnął po spodnie - skocze po nowe zamki.
Ubrał się, wziął swoje ostatnie pieniądze i faktycznie polazł do sklepu.
Wrócił po pół godzinie. Przyniósł zamki i narzędzia.



Zobacz profil autora
Plamy... Na ziemi... Hm... Ziewnął i podrapał się po jajkach. Wszędzie były kocie łapki jakby Wypierdalaj specjalnie to zrobił. Na pewno tak było.
- Spróbuję. - Gdy Noah wyszedł to polazł się ubrać i wpierw ochlapać twarz. Potem próbował zmyć te plamy jakimiś środkami i wodą. Ale były one wszędzie. Na meblach, ścianach, podłodze. Ktoś chlupnął porządnie całą puszką. Że tez on się nie obudził. Skandal. Wojskowy!
Aż mu się nagle głupio zrobiło. Bez sensu. Wszystko jest bez sensu.
Kontynuował pracę jak wrócił Noah z zamkami i narzędziami.
- I ugadać szklarza. - wznowił temat.



Zobacz profil autora
Zabrał się za wykręcanie zepsutego zamka. Już pożydzi na ślusarza. Pomęczy się, ale da radę!
- Ano już ugadałem wczoraj. Dziś przyjedzie z oknami... boże... chyba pięć stów na to wydam! - jęknął, już czując jak go boli ten wydatek. No ale przecież życie jest cenniejsze, nie? 
Spojrzał przez ramię na Howiego.
- Em, umiesz obsługiwać pędzle i farby?



Zobacz profil autora
Wyprostował się.
- Raczej tak. Nic w tym trudnego. - odparł i odetchnął, bo nagle ni stąd, ni zowąd wziął go gniew na tych, którzy śmiali tu przyłazić i takie rzeczy robić! Nie wiedział co Consuela ma za uszami, chyba tylko to, że w tym gangu siedzi. TYLKO.
- Kurwa, skurwiele! - krzyknął nagle i uderzył pięścią w szafkę, na którą wpadła Cath kilka godzin wcześniej. - Bezczelne skurwiele!
Przejechał dłonią po twarzy, by się uspokoić i wrócił do zmywania czerwonych łapek z podłogi.
- Co, zamalować trza będzie?



Zobacz profil autora
Aż się skulił w sobie, gdy ten krzyknął i walnął pięścią. Z rąk mu śrubokręt wypadł!
- A... a.. tak,a le wiesz co, najpierw trzaśnij kilka fotek tego napisu. Tak... na wszelki wypadek.
W końcu Noah po godzinie ogarnął zamki a Howie uporał się z plamami na meblach. Dywan do wywalenia, tak czy inaczej. 
Houser sięgnął po swoją torbę. Związał włosy i rzucił Howiemu spory pędzel. Chwilę potem przyniósł z auta puszkę farby, która mu jeszcze została. Czarna, ale...
- Czarna ale... mam pomysł. Weź, zamalujemy tę ścianę, nie? No i na tym czarnym to ja jebnę jakiś obrazek. Nie wiem co, coś ładnego.



Zobacz profil autora
Cyknął foty jak Noah zaproponował. A co mu tam. Nie widział w tym sensu, ale zrobił tak. A potem capnął pędzel.
- A, wiem. Murale, tak? Liluye coś mówiła. - zapaliła się żaróweczka nad jego głową. - Dobry pomysł. Coś ładnego, to się może Consuela rozchmurzy.
Zabrał się do pracy. Zamoczył pędzel (hehe) i zaczął zamalowywać ścianę. Odsunął wpierw oczywiście meble, które by przeszkadzały.



Zobacz profil autora
Bob budowniczy zawsze da radę! Nawet sobie zrobili takie czapeczki z gazety, jak prawdziwa ekipa remontowa. Smyrali pędzelkami po ścianie a Noah... gadał i gadał i japa mu się nie zamykała. Ciągle opowiadał o tych swoich muralach i jakie by to chciał wymalować.
Że mu się marzy zrobienie wielkiego budynku w Appaloosa. Ze chciałby coś na czerwonych skałach. Albo coś w Phoenix jeszcze raz zmalować. 
- No i może jakiś wielki portret...



Zobacz profil autora
A Howahkan również smyrał ścianę i milczał przez cały czas. Od czasu do czasu potakiwał jedynie, dając swe świadectwo, że słuchał.
- Co cię powstrzymuje... - rzucił w końcu, gdy ściana stawała się coraz czarniejsza. Jakby tak wymalować wszystkie i urządzić następną imprezę to wykapana czarna msza. - Że cię złapią, bo to nielegalne, zapewne. Hm... Olej to. Albo kup sobie dobry motor. Na motorze zawsze się spierdzieli.

-------

http://www.oldwhiskey.pl/viewtopic.forum?t=1407



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 40 z 40]

Idź do strony : Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach