Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Lola Martinez - oddział policji w Nowym Jorku 10.01.2013

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Lola, siedząc przy biurku i stukając zawzięcie paznokciami, wybrała numer i czekała na połączenie.



Ostatnio zmieniony przez Lola Martinez dnia Sro 13 Sie 2014, 11:44, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora
- NYPD, archiwum, przy telefonie sierżant Simons. Proszę podać numer odznaki.

Zobacz profil autora
-O!-wydała z siebie, zaskoczona, gdy odezwał się głos.-Tak, uhm, dzień dobry, tu Lola Martinez!-odezwała się w końcu, szperając po kieszeniach.
Wydała z siebie serię stęknięć, gdy próbowała na siedząco wyciągnąć odznakę z kieszeni. Dalej nie zapamiętała swojego numeru.
-12533.-podała szybko, chcąc jakoś nadrobić za stracone sekundy.-Chciałabym zapytać o pewien... przypadek.-dodała z lekkim wahaniem.



Zobacz profil autora
Kobieta z archiwum wstukała numer Loli do bazy.
- Sierżant Martinez z Old Whiskey? - Zapytała, ale nie czekała na odpowiedź. - Tak, słucham, o co chodzi?

Zobacz profil autora
-Tak. Dokładnie! -zawołała wesoło, jakby właśnie udało im się dojść do czegoś niesamowitego.- Mam przed sobą akta byłego policjanta, Antoniego Sypriaena Kołińskiego. Och... Może ja to pani przeliteruję? Dziwnie... dziwnie się to wymawia. -mruknęła, gotowa to zrobić.- Czy mogłabym prosić o udostępnienie mi informacji na temat postrzelenia go w '91? Może się to okazać kluczowe dla mojej sprawy. -powiedziała, przejęta.- Czy posiadacie jego zdjęcie w bazie? I... z jakiegoś powodu część danych jest wykasowana. -kontynuowała, raz jeszcze skanując wzrokiem to, co miała przed oczami.



Zobacz profil autora
Gdy tylko Lola przeliterowała nazwisko, kobieta chwilę milczała by poszukać danych w bazie.
- Postrzelenie w 1991 roku... nie, nie, rezygnacja była w 1991 roku, postrzelenie było pod koniec roku 1990. potem sierżant Kawiński był w szpitalu przez dwa miesiące. Na początku 1991 roku złożył wymówienie i oddał odznakę. Potem... potem z tego co ja pamiętam wyjechał do Texasu. Ale nic więcej mi nie wiadomo.
Kobieta westchnęła.
- Nie ma zdjęcia w bazie. - mruknęła. - Ale nawet jeśli nie ma w bazie internetowej nie ma to może być wydrukowane w archiwum papierowym. 
Stukanie w klawiaturę.
- Wykasowana... tylko komendant może to zlecić. Ja nie jestem w stanie odzyskać takich danych, przykro mi. Widocznie mieli powód.

Zobacz profil autora
-Ach. Tak. Tak.-przytaknęła jej, podkreślając coś w swoich chaotycznych notatkach.
Prawie jej się długopis palił, gdy spisywała, co mówiła kobieta.
-Może być?-ożywiła się.-Czy... czy mogłaby pani to znaleźć? Sierżant Simons, to sprawa życia i śmierci!-zawołała błagalnie przez telefon.
Westchnęła.
-Nie jest pani w stanie odzyskać... Och. Ale mówiła pani, że pani go znała? Może... może coś sierżant pamięta?-spytała z nadzieją, że tak uda się to obejść.



Zobacz profil autora
Czas na kostki na charyzmę!



Jeśli przekroczysz próg 35, to kobieta może ci coś powie

Jeśli przekroczysz 45, co może ci coś powie i można znajdzie fotkę!

Zobacz profil autora
1 dupa dupa dupa dupa dupa

-Sierżant Simons?-spytała.-To... ważne.-zaryzykowała stwierdzenie, zastanawiając się, czy kobieta zdecyduje się na dodatkową robotę.



Zobacz profil autora
Ostatnia szansa!
Czas na kostki na charyzmę!
Jeśli przekroczysz próg 35, to kobieta może ci coś powie

Jeśli przekroczysz 45, co może ci coś powie i można znajdzie fotkę!

Zobacz profil autora
3*5+29=44 ;/

-Sierżant Simons? Cokolwiek, naprawdę!-poprosiła przeładnie.



Zobacz profil autora
- Cóz... - mruknęła kobieta. - Znałam, ale nie długo. I słabo. Pracowałam wtedy w centrali i rozporządzałam patrolami. Był młody, zaraz po szkole. Ale jakiś taki dziwny. Jak zazwyczaj świeżaki mają tyle energii i te głupie nadzieje na to, że coś w świecie zmienia, to on jakby miał już charakter starego zgreda. Wie pani, takiego gliniarza co już wiele widział i wiele wie. Przez to sie sporo kłócił z partnerem.
Na chwile zamilkła.
- Różnili sie wszystkim, dosłownie. Martin, bo ten jego partner tka miał na imię, to zawsze taki energiczny i pogodny i pełen tej naiwności, och. Kawiński zaś miał zawsze minę jakby świat mu na ramionach ciążył. Ale jeśli chodzi o skuteczność... no to Kawiński miał lepsze wyniki. Ale.. ale długo nie popracował, chociaż miał świetnie zapowiadająca się karierę.
Kobieta nagle pisnęła.
- Ale ja już za dużo powiedziałam!

Zobacz profil autora
Papier pod długopisem Loli się palił. Spisywała słowo w słowo i zakreślała co bardziej kluczowe słowa.
-Aha, znam to skądś.-mruknęła, przewracając oczami.
Dużymi literami zapisała imię: M A R T I N. Może skoro on mógłby udzielić bardziej szczegółowych informacji?
Spanikowała trochę, gdy ta stwierdziła, że za dużo już powiedziała.
-To... naprawdę bardzo ważne, sierżant Simons, dziękuję!-wypaliła od razu.-Jakby... jakby mogłaby mi sierżant zdradzić jeszcze nazwisko tego partnera...?-spytała z "wyczuciem", a przynajmniej taką miała nadzieję.



Zobacz profil autora
- ... - kobieta zastanawiała się dłuższą chwilę. - Tom Martin. Ale nie wie pani tego ode mnie. Do widzenia!
Klik, zerwane połączenie.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach