Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Przyczepa Maro

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 7 z 7]

1 Przyczepa Maro on Pon 18 Sie 2014, 13:53

First topic message reminder :

Stojąca na betonowych bloczkach przyczepa może nie wydawać się idealnym miejscem do życia, jednak dobrze urządzona okazuje się całkiem wygodna. Ma wymiary 9x3 metry i jest wyposażona w kuchnię z aneksem jadalnym i salonikiem, łazienkę oraz dwie sypialnie. Przyczepa ma ogrzewanie gazowe oraz gazowy podgrzewacz wody i jest podłączona do szamba.



Zobacz profil autora

151 Re: Przyczepa Maro on Czw 05 Lut 2015, 14:43

Znaliśmy się jak łyse konie... Oczywiście że i konie i łyse mają specjalną tutaj moc. Dlatego przystąpiliśmy do gry bez zbędnych ceregieli.
Palec pięta, gęś kopnięta
Pięta palec, masło, smalec!
Och Consula była mistrzynią w grę w gumę, o ile do pasa szło mi całkiem nieźle, to już wyżej w zadzieraniu nóg zdecydowanie Consuela przewyższała mnie o głowę, zadzierała nogi przy tych skokach wyżej uszu.



Zobacz profil autora

152 Re: Przyczepa Maro on Czw 05 Lut 2015, 15:04

Kiedy zasób wyliczanek się im w końcu skończył (ten moment musiał w końcu nadejść), to Consuela opadła na kanapę, czy coś tam. Pewnie od tego skakania aż oboje pogubili ubrania, jednak na szczęście ten problem nie należał do nierozwiązywalnych.
Potem zapewne resztę dnia spędzili jak dwa stare dziady, oglądając powtórki na Polsacie i wcinając popcorn na obiad.

zt



Zobacz profil autora

153 Re: Przyczepa Maro on Wto 10 Lut 2015, 12:11

/23.05.2013, przedpołudnie/

Prosto z przyczepy Liluye, po tym felernym koncercie na ApaLOL, Consuela wsiadła na swojego obdrapanego rumaka ze zbitym reflektorem i wygiętym błotnikiem. Czuła się trochę nieswojo po tych pudrowych cukierkach, a po wiadomości od Maro doszło do tego przeczucie, które podpowiadało jej, że znowu trzeba będzie kogoś sprzątnąć. To chyba nie było na jej nerwy.
Tak czy siak zaparkowała przed przyczepą Salinasa i wparowała do jego przyczepy jak burza.
- No to co dzisiaj robimy, Maro? - zapytała na wstępie.
- To, co robimy każdej nocy, Consuelo. Będziemy opanowywać świat! - odpowiedział Salinas.



Zobacz profil autora

154 Re: Przyczepa Maro on Wto 10 Lut 2015, 12:18

---> Mieszkanie Autumn

Siedziałem w fotelu, w dłoni trzymałem szklankę z wódką a na stole stałą opróżniona do połowy butelka.
- Cześ mała - rzuciłem mierząc ją wzrokiem.
- Lepiej usiądź - mruknąłem upiłem łyk potem wstałem i postawiłem drugą szklankę na brzegu stołu. Po chwili napełniła się alkoholem.
Dzisiaj chyba nie będzie lotów nad bulą, ani nad Afganistanem, ani gry w gumę.



Zobacz profil autora

155 Re: Przyczepa Maro on Wto 10 Lut 2015, 12:26

Consuela zmarszczyła brwi, przyglądając się lekko wstawionemu Maro, przy butelce z wódką. Taki widok nie wróżył chyba dobrych wiadomości. Serce zaczęło jej walić, a ona sama usiadła obok Salinasa.
- Co się stało? Mów. - ponagliła go, kładąc mu jednocześnie dłoń na ramieniu. Widziała, że jest mu ciężko, a ten widok nie należał do przyjemnych.



Zobacz profil autora

156 Re: Przyczepa Maro on Wto 10 Lut 2015, 12:31

- Słuchaj bo się dowiedziałem że będę ojcem - rzuciłem wprost, nie zamierzałem kłamać i kombinować, wolałem aby dowiedziała się ode mnie - nooo i właśnie świętuję - dodałem po chwili.
Idąc za ciosem dorzuciłem kto jest mamusią.
- ... z Autumn...



Zobacz profil autora

157 Re: Przyczepa Maro on Wto 10 Lut 2015, 12:43

Jeszcze parę sekund po tej jakże radosnej nowinie, Consuela ani drgnęła. Siedziała jak zastygła. Dopiero po chwili zdjęła dłoń z jego ramienia i nabrała powietrza w płuca. Sekundy mijały, a ona dalej milczała, zupełnie zdezorientowana. W końcu uniosła brew i zaśmiała się cicho, dość nerwowo. To musiał być żart.
...to nie mógł być żart. Mina Maro zupełnie przeczyła takiej koncepcji. Po kolejnych paru sekundach poczuła nóż w plecy. Kolejny. I to znowu ze strony, z której najmniej się tego spodziewała. Wstała i zaczęła dreptać w miejscu, jakby nie wiedziała co teraz robić.
Będzie miał dziecko i to jeszcze z tą rudą, łysą dziwką. Ciekawe kogo jeszcze pukał. Schowała twarz w dłoniach, czując się jak ostatnia frajerka na ziemi. Nic nie powiedziała. Na razie.



Zobacz profil autora

158 Re: Przyczepa Maro on Wto 10 Lut 2015, 12:50

- To było za nim byliśmy razem - mruknąłem, no co nie miałem zamiaru tutaj siebie usprawiedliwiać, nie miałem też powodu. Fakt nieciekawa sytuacja, być może mogła być to ostatnia nasza rozmowa, chociaż nie, była Świętą, będziemy gadać jeszcze nie raz.
- Z resztą... - westchnąłem, no bo niewiele mogłem, nie spodziewałem się nawet że Consuela będzie tryskać radością tak jak ja. To i tak nic nie zmieniało, mogłem się jej tłumaczyć, mówić że ją kocham, paść na kolana, zapłakać, podniosłem spojrzenie na drepczącą Consuelę.
- Wolał bym zdecydowanie abyś została... zrobisz jak uważasz...



Zobacz profil autora

159 Re: Przyczepa Maro on Wto 10 Lut 2015, 13:07

Odsunęła dłonie od twarzy i spojrzała na Salinasa. Prychnęła cicho, kiedy jej oznajmił, że wolałby żeby została.
- Po co miałabym zostawać? Żeby zmieniać pieluchy twojemu bachorowi? - zapytała się w miarę spokojnie. Ją samą zdziwił jej ton. - A może żeby rozkładać przed tobą nogi, kiedy ten rudy piździelec będzie mieć po porodzie rozklapciochę?! - zapytała agresywniej, czując jak puszczają jej hamulce.
- Albo żeby patrzeć jak tatusiujesz dziecku innej baby?! Po co miałabym przy tobie zostać, Salinas?! - wrzasnęła tym razem, gdy w końcu trafił ją szlag.



Zobacz profil autora

160 Re: Przyczepa Maro on Wto 10 Lut 2015, 13:16

To było dobre pytanie. Po co. Bo mnie kochasz? Hm samą miłością. To dziecko było dla mnie samego dość nieoczekiwaną nowiną, taką z dupy, ooo tak dziecko z dupy. Te słowa nabrały nowego znaczenia. Słuchałem jej z uwagą i zastanawiałem się co powiedzieć. Nie miałem zamiaru się tłumaczyć dlaczego tak się stało, co się stało nie odstanie się.
- Bo dla ciebie chciałem się zmienić? - zapytałem ją no i też sam siebie. Ale było w tym sporo prawdy - bo dawałaś mi spokój - ciągły spokój, nie widziałem sensu by tu wrzeszczeć.
- Dziecko nie jest powodem bym był z Autumn... Przepraszam - wbiłem wzrok w szklankę z alkoholem.



Zobacz profil autora

161 Re: Przyczepa Maro on Wto 10 Lut 2015, 13:42

Spuściła ramiona wzdłuż ciała bezradnie. Sama nie wiedziała czego się tak naprawdę spodziewała zadając wcześniejsze pytania. Chyba rzeczywiście tego, że w końcu doczeka się, że Maro powie, że ją kocha, że zacznie ją błagać by została. Zamiast tego sam nie wiedział za bardzo co powiedzieć. Chyba właśnie odkryła, że tak naprawdę Salinasowi nie zależy na niej tak bardzo, jak jej na nim. Świetny moment na takie odkrycie, nie ma co!
- Dawałam ci dupy, Sally. Tylko to ci dawałam. - oznajmiła, mając nadzieję, że zapomniał już co mu powiedziała przy ich wcześniejszym spotkaniu.
Roześmiała się histerycznie po jego kolejnych słowach.
- No jasne, że nie jest! Naprawdę dużo lepiej się poczuję, kiedy olejesz matkę swojego dziecka. Zawsze marzyłam, by związać się z dzieciorobem i dupkiem. - oznajmiła ironicznie. Z drugiej strony, jeśli Maro zdecydowałby się zaopiekować Autumn, Consuela nie byłaby w stanie przełknąć tego faktu ze spokojem - w końcu łączyło ich dziecko, a to trochę dużo.



Zobacz profil autora

162 Re: Przyczepa Maro on Wto 10 Lut 2015, 14:52

Aż się zdziwiłem.
- Chyba cię pojebało, nie mnie a ciebie!? Myślisz że tylko jestem z tobą żeby sobie poużywać, kurwa - aż wstałem dopiłem to co miałem do wypicia i nalałem sobie kolejną szklankę. Pierdoliło mnie że dowiedziałem się o swoim dziecku, nie liczyła się teraz Autumn, faktem było że żaden mój dzieciak nie będzie się plątał jak ja po świecie. Nie chciałem aby był jebanym przypadkiem jak moje marne życie. Źrenice rozszerzały mi się z każdym kolejnym słowem Consueli, dzieciorobem a ile ja ich kurwa miałem, na razie żadnego. Zacisnąłem pięści.
- Tak myślisz? Że jestem dupkiem? - zawiesiłem na niej spojrzenie, mógłbym jej jebnąć w łeb na opamiętanie. A może jej na rękę, ma pretekst aby odejść, jest przecież w Świętych.
- Nie jestem z tobą tylko żeby poruchać... - powtórzyłem, cicho niemal pod nosem - jestem po to bo... - nie nie powiem tego, słowa są gówno warte. Zwłaszcza teraz. Wszystko jest gówno warte. Nie ważne że się w niej zakochałem jak dzieciak, co z tego jak nie znałem pojęcia kochać kogoś, dla mnie liczyło się oddanie, wierność, zaufanie nie jebane "kocham cię"



Zobacz profil autora

163 Re: Przyczepa Maro on Wto 10 Lut 2015, 15:15

- Maro, ja nie dam tak rady. - powiedziała, z całej siły starając się, by nie rozpłakać się jak dziecko - Za wiele gówna przeszłam, by teraz pakować się w następne. Nie będę mogła patrzeć ani na Autumn, ani na to dziecko. Zrozum, kurwa. - powiedziała, czując rozsadzającą ją frustrację, zazdrość i wszystko razem.
- To ze mną miałeś mieć rodzinę, a nie z nią! - krzyknęła w końcu, pękła i zaczęła przeciekać.
- Kto normalny puka rude?! - zapytała jeszcze, ale już sama nie wiedziała kogo.



Zobacz profil autora

164 Re: Przyczepa Maro on Wto 10 Lut 2015, 15:21

Sam byłem zły na system, ale nic nie poradziłem, sam obudziłem się rano narrator też i dowiedział się jaki to prezencik przyniosła jesień. A może to bocian jednak przyniósł nie sama Autumn. Sam czułem się wychujany przez system.
Chciałem podejść przytulić, ale to chyba nie był najlepszy pomysł. Co jej miałem powiedzieć, jakoś się ułoży, nie będzie dziecka, nie miałem zamiaru utopić dzieciaka w Rio Grande.
- To wyjdź za mnie... - tyle miałem do powiedzenia. Nie wiem czy rozum i która głowa teraz myślała.



Zobacz profil autora

165 Re: Przyczepa Maro on Wto 10 Lut 2015, 15:43

Consuela w końcu otworzyła usta, zbierając się w sobie, by powiedzieć mu, że nie udźwignie tego krzyża i że najlepiej, by skończyli ze sobą, póki nie oberżnie Autumn włosów razem z łbem, albo nie rozszarpie pazurami ich dziecka - chociażby miało być jeszcze w Saymour!
Nie zdążyła jednak nic powiedzieć, gdyż w tym momencie Salinas się jej oświadczył. Znowu przyłożyła dłonie do twarzy. No pięknie, kurwa.
- Sally, nie jesteś opłatkiem. - oznajmiła w końcu. Trudno było jej nie przyznać racji. Podzieliła się z nim niepodważalną prawdą.
- Ja nie chcę się tobą dzielić. Z nikim. Nawet z płodem, a co dopiero z dzieckiem, a co dopiero z normalnym człowiekiem. - Autumn już zawsze pozostanie częścią jego życia, tym bardziej ich dziecko. Consuela nie potrafiła na ten moment tego faktu przełknąć. No, chyba że się ich w jakiś sprytny sposób pozbędzie (podglądała w końcu Setha przy pracy, hehe), ale to raczej nie wchodziło w grę.
- Nie wyjdę za ciebie. - sama sobie złamała serce tymi słowami - Po prostu to skończmy. - a tymi to już w ogóle.



Zobacz profil autora

166 Re: Przyczepa Maro on Wto 10 Lut 2015, 15:48

- Pierdolcie się wszyscy! - mruknąłem minąłem Consuelę a po chwili mogła słyszeć odgłos odjeżdżającego motocykla. Nie wiadomo gdzie nie wiadomo na ile Maro sobie pojechał w siną dal, albo w ciemny mrok. Obraził się na świat, na ojca, na matkę na to że chciał być w porządku, mógł olać temat. Musi przemyśleć kilka spraw.

ZT ---> do nikąd



Zobacz profil autora

167 Re: Przyczepa Maro on Wto 10 Lut 2015, 15:52

Kiedy wyszedł, Consuela w końcu usiadła i płakała tak długo, że straciła poczucie czasu. Kiedy w końcu oprzytomniała i ona opuściła przyczepę, również mając ochotę wyjechać i nigdy nie wrócić.
zt



Zobacz profil autora

168 Re: Przyczepa Maro on Pią 13 Lut 2015, 11:50

---> Z drogi

Podjechałem przed przyczepę, zszedłem z motocykla rozejrzałem się jeszcze po czym wszedłem do środka. Podszedłem do łóżka i wyciągnąłem spod niego torbę, z bronią z napadu oraz tą z gangu, torebkę kokainy. Wszystko wpakowałem w dwa foliowe worki i okręciłem szczelnie taśmą. Piękny pakunek z tego wyszedł. Zostawiłem sobie tylko Berette kupioną od Bakera tak na wszelki wypadek. Jak już zastrzelę nią karka co się plącze przy Consueli też pójdzie w odstawkę. Pięć razy upewniłem się że worki są szczelnie zamknięte. Potem wziąłem torbę wpakowałem wszystko do środka a na nie rzuciłem narzędzia. Rozejrzałem się raz jeszcze po przyczepie po czym wyszedłem i pojechałem na obczaić co jest do zrobienia przy chałupie Betty.

---> Dom Betty



Zobacz profil autora

169 Re: Przyczepa Maro on Nie 03 Maj 2015, 17:40

17.08.2013, popołudnie


Wiało, grzmiało, apokalipsa! Drzewa targane przez wichurę, piasek i żwir wirujące w powietrzu, krowy unoszące się nad pastwiskami!
Huragan doszedł nad osiedle przyczep. A tam już nikt nie mógł poradzić na jego niszczycielską moc!
Przyczepa Maro zaczęła się chwiać, aż w końcu się przewróciła z hukiem. Wszystkie szyby rozbiły się w drobny mak, wygiął się blaszany dach.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 7 z 7]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach