Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Przyczepa Maro

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 4 z 7]

1 Przyczepa Maro on Pon 18 Sie 2014, 13:53

First topic message reminder :

Stojąca na betonowych bloczkach przyczepa może nie wydawać się idealnym miejscem do życia, jednak dobrze urządzona okazuje się całkiem wygodna. Ma wymiary 9x3 metry i jest wyposażona w kuchnię z aneksem jadalnym i salonikiem, łazienkę oraz dwie sypialnie. Przyczepa ma ogrzewanie gazowe oraz gazowy podgrzewacz wody i jest podłączona do szamba.



Zobacz profil autora

76 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 12:49

Opuszczona kopalnia --->

Cisza panująca podczas ich podróży wcale nie pomagała Consueli w uporaniu się z faktem, że diabeł zapewne już grzeje w kotle smołę na jej parszywą duszę. Stała się mordercą, chociaż ten fakt nie do końca jeszcze do niej dotarł. Miała chyba wciąż nadzieję, że warto było.
Wyciągnęła dłoń, by włączyć muzykę w radiu. Potrzebowała być może pozytywnego przesłania Ricka Astleya. Otrzymała niestety Ostatnią Niedzielę Fogga.
- Jego rozwalony mózg wyglądał jak obiad zrobiony przez Gabrielle. - posiliła się na refleksję, zaraz po tym, jak silnik zgasł.
- Chujowo. Ale w gruncie rzeczy smacznie. - wzruszyła ramionami.



Ostatnio zmieniony przez Consuela Ramirez dnia Czw 06 Lis 2014, 12:57, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

77 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 12:55

Zatrzymaliśmy się na podjeździe.
- Nie wiem nigdy nie jadłem u twojej siostry, nigdy mi nie gotowała - uśmiechnąłem się - jak myślisz zaprosi mnie kiedyś na obiad? Znaczy nas no taki rodzinny hehe - wyszedłem z wozu.
- Chodź napijemy się - rzuciłem, zawsze tak po robocie robiłem, brałem prysznic, otwierałem butelkę Whiskey i okładałem mecze Lakersów. Ruszyłem do przyczepy.
- Wiesz jakbyś kiedyś chciała mnie zabrać mi mnie przedstawić bo tak oficjalnie to jej nie znam...



Zobacz profil autora

78 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 13:07

Consuela uniosła brwi, spoglądając na Maro, po czym wysiadła z samochodu i polazła za nim.
- Jasne, Maro. - odpowiedziała, lekko rozbawiona, z cieniem uśmiechu na twarzy, który zniknął jej z twarzy, kiedy uświadomiła sobie, że nie będzie mogła spojrzeć siostrze w oczy po tym, co dziś nawywijała.
Po przekroczeniu progu przyczepy usiadła na kanapie i podkurczyła nogi pod brodę.
- Często robicie takie rzeczy? - zapytała cicho - Dużo macie... zabijania? - ledwo jej to przez gardło przeszło.
- No i czy wszyscy tu tak... - nie dokończyła, tylko głośno przełknęła ślinę. Po chwili zadała jednak kolejne pytanie.
- Myślisz, ze już jestem w gangu?



Zobacz profil autora

79 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 13:19

Zamknąłem za sobą drzwi po czym podszedłem do lodówki sięgnąłem po piwo ale cofnąłem rękę. Otworzyłem szafkę i wyjąłem z niej Whiskey i dwie szklanki które zaraz napełniłem.
- Myślisz że by mnie polubiła? Znaczy noo jako chłopaka swojej siostry - wyszczerzyłem zęby w szczerym uśmiechu.
- Co ci mam powiedzieć, robimy co robimy, czy często...? - wzruszyłem ramionami, od przeszło dwudziestu lat sprzątałem dla Bakera. Po którymś strzale dłoń przestaje drżeć, a powieka opadać.
- To zależy od sytuacji nie mogliśmy go wypuścić, był członkiem kartelu, nowego kartelu w okolicy, a po za tym... no i tak pożytku z niego nie było - zmieniłem szybko tok myślowy nie była jeszcze świętą.
- Nie wiem, jeśli by to ode mnie zależało była byś już - usiadłem na stołku przy stole.



Zobacz profil autora

80 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 13:31

- Nie wiem. - wzruszyła ramionami - Gabrielle nie lubi facetów. W gruncie rzeczy, to Gabrielle nikogo nie lubi. - była pewna, że kwestią czasu jest tylko, kiedy i ją przestanie lubić.
- Mam nadzieję, że nigdy się nie dowie o tym wszystkim. - powiedziała nieco ciszej, kładąc brodę na kolanach, po czym zerknęła na napełnione szklanki, a potem na Salinasa.
- Mogę zostać na noc?



Zobacz profil autora

81 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 13:38

- A co ona lesba? Może potrzeba jej dobrego ru.. znaczy rozrywki jej jakiejś potrzeba - uśmiechnąłem się upijając łyk ze swojej szklanki.
- Nie myśl o tym za dużo, postaram się aby to był pierwszy i ostatni raz - rzuciłem gdy wracała do tematu Pana Cwela, nie wiedziałem co jej powiedzieć, nie pamiętałem jak ja sobie radziłem po pierwszym razie.
- Wiesz co to tak jak z pierwszym razem z pukaniem, ja chciałem jak najszybciej o tym zapomnieć - potem zamilkłem, jak to zostać na noc, przecież ja nie uleżę spokojnie, przecież nie będę mógł się powstrzymać. Przecież to moja dziewczyna, nie mogę jej skrzywdzić, a jak jest dziewicą, o losie, kurwa, i co o nie ja ... a dobra.
- Pewnie - rzuciłem po krótkiej burzy mózgu.



Zobacz profil autora

82 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 13:57

- Jestem prawie pewna, że jest homo. - ciągnęła temat Gabrielle, gdyż łatwiej rozmawiało jej się w tym momencie o czymkolwiek, niż o świętej pamięci Panu Cwelu, przez którego śmierć będzie gotowała się w jednym kotle razem z Hitlerem i Rafalalą.
- I na pewno potrzeba jej dobrego ruchania. Najlepiej z jakąś wąsatą, męską lesbą. - westchnęła, po czym pokiwała głową i sięgnęła po szklankę z alkoholem.
- Szkoda, że Skwarek nie ma cycków. Nadawałby się, fajna dupa. - pokiwała, po czym dodała od razu - ..ale i jemu pewnie już dawno oklapł na samo wspomnienie o niej. Może gdyby się nim zajęła, to przestałaby się tak bardzo interesować mną. - wzruszyła ramionami, uznając, że w sumie to smutne. Upiła więc spory łyk alkoholu i gadała dalej.
- Żeby nabawić się podobnej traumy, to musiałeś chyba puknąć starą Bakera. - skrzywiła się na samo wyobrażenie, po czym wzdrygnęła się lekko.



Zobacz profil autora

83 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 14:06

- To może podeślemy jej taką dziwkę, wąsatą hehe od taki prezent od siostry, taka sex maszyna, do ruchania - rzucł, potem słuchał wywodu, znał psa Skwarka czy jak mu tam.
- On za tobą? - wytrzeszczyłem oczy, kurwa po moim trupie, oczywiście tego nie powiedziałem, a zapał nienawiści ugasiłem przynajmniej na moment głębokim łykiem ze swojej szklanki. Gdy wspomniała o starej Bakera nie skomentowałem. Sięgnąłem za to po butelkę by polać dziewczynie i sobie.
- A co podoba ci się ten pies? Wiesz musiała byś się zastanowić nad swoją przyszłością - w tych słowach dało się wyczuć lekką zazdrość, oczywiście robiłem wszystko aby się nie zdradzić. Nie wiem na ile mi to wychodziło.



Zobacz profil autora

84 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 14:16

Opróżniła szklankę, czując się już nieco bardziej rozluźniona.
- O kurwa, totalnie! - zaśmiała się po propozycji Maro - Może macie jakaś na składzie, która by się do tego nadawała? - zapytała, szczerze rozbawiona.
- Nie, on za Gabrielle. No łazi za nią jak jakiś bezdomny szczeniak - tak to sobie przynajmniej wyobrażała Consuela - ...a ona go tylko przegania z kąta w kąt. Ja w tym związku robię za PETA, ale chyba dam sobie z tym siana. - podrapała się po skroni, śmiesznie marszcząc nos, po czym uniosła brew, po pytaniu Salinasa.
- Nie jestem zoofilką, Sally. Nie kręcą mnie psy. A poza tym jestem już zajęta. - zafalowała brwiami w jego kierunku.
Tak, była zajęta. Zabijaniem dilerów. Gdy tylko znowu sobie o tym pomyślała, to po raz kolejny zmarkotaniała.



Zobacz profil autora

85 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 14:35

- Hmmm może Parker... nie on nie ma wąsów - zacząłem w głowie wymyślać kolejnych świętych którzy mogli poradzić starszej Ramirez.
- Oooo Trysena można by podesłać hahaha nie to też głupi pomysł - rzuciłem chwilę myśląc, oby siostra nie miała tak samo i nie ganiała facetów no zwłaszcza jednego.
Gdy wspomniała że ma kogoś podniosłem brew, no tak pewnie Parker, jakoś nic innego do głowy mi nie przychodziło. Zmienił mi się wyraz twarzy. Trochę jakbym spoważniał.
- Gadałem z Bakerem o twojej robocie w warsztacie, może uda się coś załatwić, zawsze to jakiś grosz na początek - zmieniłem temat. Cóż miałem myśleć, powinienem myśleć o Consueli jako o potencjalnej beczce do kiszenia ogórków, ale jakoś nie mogłem, wydawało się że mówi mi swoim wzrokiem "moja cipka to nie beczka nie zakisisz ogóreczka" i najgorsze było to że w jakiś pokrętny sposób to szanowałem.



Zobacz profil autora

86 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 14:52

Consuela z lekkim uśmiechem przysłuchiwała się jego propozycjom, żłopiąc raz po raz kolejny łyk ze szklanki.
Kiedy Maro spoważniał, Consuela nie domyśliła się o co mu chodzi. Być może tego nawet nie zauważyła, w końcu tyle się dzisiaj wydarzyło!
Gdy Salinas zaczął mówić o pracy, Consuela zmarszczyła lekko brwi. Po dzisiejszym dniu nie podchodziła już do tego z takim entuzjazmem.
- Mam nadzieję, że chodzi o normalną robotę, a nie o zajmowanie się kolejnymi dilerami. - wzdrygnęła się nieco, po czym zwiesiła nos i sama się skarciła w myślach, że byłaby chujową Świętą.
- Zresztą, nieważne. Poradzę sobie ze wszystkim. - pokiwała głową z udawaną pewnością. - Zwłaszcza teraz. Ze wszystkim. - dodała, jakby sama siebie próbowała do tego przekonać. Na powrót się wyprostowała i uśmiechnęła się nikle do Maro.



Zobacz profil autora

87 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 15:05

- No normalną... - mruknąłem, opróżniając kolejną szklankę - wiesz nie wiem czemu ale mam wrażenie że jesteś jak taki kot co to zawsze na cztery łapy.
Spojrzałem na nią gdy ten jej uśmiech był taki niewyraźny, no jak ją miałem pocieszyć, musiała sama to przetrawić.
- Chcesz coś zjeść? - dodałem pochodząc do lodówki, och wyszukane potrawy, nabiał, mleko piwo i ser pleśniowy, w zasadzie spleśniały ser.
- Nie myśl o tym za dużo - rzuciłem wyjmując patelnie - co jak co ale jajka są dla mnie najważniejsze - dodałem z uśmiechem wbijając kolejne na rozgrzaną patelnie.



Zobacz profil autora

88 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 15:22

- Na to wygląda. - przyznała. No cóż, przy wszystkich nieszczęściach, które ją spotkały i o które sama się niekiedy prosiła, Consuela jak do tej pory wychodziła obronną ręką. Na brak szczęścia nie mogła na razie narzekać.
Kiedy Maro polecił jej nie zadręczanie się, uznała, że to dobry pomysł. Nikt jej w końcu do niczego nie zmuszał. To była jej decyzja i nic już w tej kwestii nie zmieni, a w Lady Makbet pobawi się w pojedynkę, poza przyczepą Salinasa.
Podziękowała, kiedy mężczyzna zaproponował szamę, po czym wyłożyła się wygodniej na kanapie, wpatrując się w plecy pichcącego Maro.
- Jesteś moim ulubionym Świętym. - wyznała, po czym ziewnęła, czując się już pijana i wyjątkowo zmęczona. Jednak oba te fakty nie sprawiły, że jej wyznanie było mniej szczere.



Zobacz profil autora

89 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 15:28

Ta akurat, ulubionym! Postawiłem talerz przy kanapie dla niej a sobie na stole.
- Zjedz a potem możesz iść spać - rzuciłem, nie skomentowałem tego co powiedziała, nie wnikałem czy mówiłą szczerze, w tym mieście nikt nie był szczery, każdy kombinował na swoją mańkę. Hm chyba ja tu byłem najszczerszy, każdy wiedział że dla mnie Gang, Warsztat i bzykanie było najważniejsze. Dziwne tylko że w tej małej przypadku było inaczej. Czułem za nią dziwną odpowiedzialność. sam nie wiedziałem dlaczego. A ze miała fajny tyłek to już inna sprawa.
- Możesz wziąć prysznic jak chcesz... - dodałem gdy połknąłem całą jajecznice w mniej nić dwie i pół minuty. No co kto do roboty to i do jedzenia no nie?!



Zobacz profil autora

90 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 15:54

Consuela, mimo zapewne pozorów, nie potrafiła być za szczególnie wyrachowana. Fakt, że była miła dla Salinasa, nie był podyktowany chęcią zdobycia u niego jakichś względów i łatwiejszym wślizgnięciu się między Świętych. Naprawdę go lubiła, może nawet za bardzo, dlatego też gdyby słyszała myśli Maro, to pewnie dałaby mu w ryj.
W każdym razie leniwie podniosła się z miejsca. Nie chciało jej się ani jeść, ani myć, jednak nie przyznała się do tego faktu, bo byłaby siara gdyby wyszło nagle, że jest niewdzięcznym brudasem.
Pomemłała trochę jedzenia, zostawiając większą część na talerzu, po czym poczłapała pod prysznic. Obstawiam, że dostała jakiś ręcznik i koszulinkę, w której mogłaby się przekimać, więc niedługo potem wyszła z łazienki i bez pytania czy może, skierowała się do wyra, mając nadzieję, że zaśnie szybko.



Zobacz profil autora

91 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 16:04

Dałem jej ten ręcznik i tą koszulinę odprowadziłem wzrokiem, potem ponownie odprowadziłem do łóżka też wzrokiem. Nawet trochę się pochyliłem gdy mnie mijała, no tak nie myliłem się zajebista pupa. Siadłem w swój stary fotel włączyłem telewizor.
- oooo mecz - rzuciłem do chowającej się pod moją kołdrą, na moim łóżku Ramirez - ooo Lakersi grają - dodałem tak by słyszała.
- kurwa i co teraz - szepnąłem, wychyliłem się z fotela, gówno obchodziła mnie jakaś powtórka nawet jak Kobe był w tym meczu genialny i robił najwspanialsze wsady. Wsad ja pragnąłem zrobić.



Zobacz profil autora

92 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 16:14

Było już pewnie jakoś nad ranem, więc mecz, który oglądał Maro był pewnie jakąś powtórką sprzed tygodnia na polsacie sport. Albo rozgrywany był w innej strefie czasowej, w jakimś Zambrowie. Consuela pragnęła zasnąć, albo chociaż spróbować w spokoju zmierzyć się z dramatem w postaci piętna mordercy, które na niej spoczęło. Nie mogła jednak uporać się ani z jednym, ani z drugim, gdyż jedyne co była w stanie do siebie dopuścić, to głos komentatora sportowego, który doprowadzał ją do pasji z każdą sekundą.
- Ja pierdole... - mruknęła po kilkunastu minutach, przewracając się na drugi bok. Otworzyła oko i spojrzała na Maro, który wychylał się z fotela. Consuela podniosła się na łokciach, marszcząc brwi.
- Wyglądasz, jakbyś rozważał wstąpienie do Bractwa Wstrzemięźliwości. - oznajmiła śmiertelnie poważnie.



Zobacz profil autora

93 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 16:24

- No co dobra - sięgnąłem po pilota, wyłączyłem ta cholerną powtórkę założyłem nogi na stołek i siedziałem jak ksiądz w konfesjonale z opartą głową o dłoń. Potem wstałem podszedłem do drzwi sypialni, patrzyłem chwilę na Ramirez.
- No kurwa nie mogę spać - mruknąłem, czułem się jak szczyl robiący podchody do starszej koleżanki z 7b. Przecież to ja byłem starszy ja powinienem powiedzieć "ruchasz się?" albo dać chociaż znać. Potem poszedłem do łazienki i nie waliłem niemca w chełm to nie był Call of Duty. Wróciłem w samych gaciach.
- Suń się - mruknąłem włażąc pod kołdrę. Kurwa mać se pomyślałem. Ale wciąż trzymałem fason, mój mniejszy przyjaciel zapomniał o fasonie, stał i się gapił chuj wie na co, a to przecież on był chuj.



Zobacz profil autora

94 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 16:39

Consuela jeszcze przez moment obserwowała miotającego się Maro, który chyba nie wiedział co ma ze sobą zrobić.
No tak, pewnie i jego dręczą wyrzuty sumienia. Ktoś tak wrażliwy jak Salinas musiał być targany rozmaitymi uczuciami podczas takich akcji. Być może było mu równie trudno jak jej, a może nawet i gorzej, skoro Consuela jeszcze nie zdążyła tego wszystkiego przetrawić.
Kiedy zniknął w łazience, dziewczynę ogarnął smutek i współczucie. Może nawet jakaś niewidzialna łezka pojawiła się w jej oku, kiedy wyobrażała, że Maro być może teraz chlipie cichutko w kawałek papieru toaletowego.
Może przysnęła na chwilę, przynajmniej do momentu, w którym Salinas pojawił się obok. Jak się potem okazało: Salinas i jego wesoły korniszonek.
Consuela poczerwieniała na twarzy, zaskoczona tym widokiem.
- Po co rozłożyłeś namiot? Przecież jesteśmy w przyczepie.



Zobacz profil autora

95 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 19:17

Ha dowcipna nawet ta Consuela, podniosłem głowę patrząc w stronę owego namiotu, chwilę się przyglądałem.
- No co? To jest taki automat - mruknąłem od niechcenia - jak by ci to wytłumaczyć to tak ja z światłem na dźwięk klaśniesz zapala się znowu klaśniesz gaśnie.
Zacząłem wyjaśniać ze spokojem.
- A tu działają źrenice... zobaczysz fajną dupcię rozkłada się... hm tylko widzisz ze składaniem jest problem bo trzeba za te dwa podejścia robić - dodałem z uśmiechem. Obróciłem głowę w jej stronę.
- A co ty Dziewica Orleańska że mnie pytasz? - dodałem z powagą w głosie chwilę milczałem.
- Wiesz a może byś chciała tego wieczoru zostać po prostu Orleańską?



Zobacz profil autora

96 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 20:01

Consuela zmarszczyła brwi, kiedy Maro opowiadał jej o tym w jaki sposób działa jego fizjologia.
- Serio, Sally? Może jeszcze zaczniesz mi jeszcze opowiadać o pszczółkach i kwiatkach? - prychnęła z lekkim rozbawieniem, po czym potarła oczy. Pokręciła głową po jego kolejnych słowach. Bajery się chyba uczył w Bravo Girl, jednak najgorsze było to, że zadziałała. Consuela rozgrzała się jak płyta indukcyjna i w tym momencie pragnęła tylko tego, by Maro postawił na niej swój rondel miłości.
- Nie. - odpowiedziała, przewracając się na bok w jego stronę - Chcę cię po prostu przelecieć. - oznajmiła z wiadomym sobie wdziękiem. Nagle zza rogu wyskoczyła Shazza i zaczęła śpiewać  to.



Zobacz profil autora

97 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 21:49

- Nooo yyy serio hahah - zaśmiałem się głośno myślał chwilę gdy się do niego odwróciła i wypowiedziała magiczne słowo.
- Przelecieć? A gdzie twój romantyzm? Gdzie spijanie nektaru z kwiatu lotosu? Gdzie kąpiel pod wodospadem na dziewiczej wyspie - zacząłem dopytywać - no gdzie romantyzm twój gdzie... a chuj z tym... - rzuciłem przyciskając ramieniem do siebie Consuelę.
- Ale najpierw ja przelecę ciebie - sięgnąłem do szuflady w której był cała kolekcja gumek i przeleciałem jak Airbusem 380 nad Francuskim Cudem Świata Wieżą Eiffla jak Herkules nad gorącym i niebezpiecznym Irakiem. Przeleciałem ją tak jak Adam Małysz przelatywał skocznie, tak słyszałem o nim, uh nawet z telemarkiem. To był lot, a właściwie przelot nad kukułczym gniazdem. Nawet kilka przelotów. W końcu wylądowałem jak angielski lotnik pod Pearl Harbor. Ja wylądowałem a mój skoczek, on szykował się na kolejny lot.
- To przeleć mnie... - szepnąłem.




Zobacz profil autora

98 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 22:21

Kiedy Maro wszczął swą romantyczną tyradę, Consuela ze skonsternowaną miną zastanawiała się gorąco, czy nie wyrecytować mu inwokacji. Nie zdążyła, gdyż lotnik Maro zaorał ją jak awionetka pole pszenicy w tragicznym wypadku. Nic tragicznego w tym wydarzeniu co prawda nie było, raczej było równie niespodziewane, gdyż jeszcze dziesięć minut temu prędzej puknęłaby się w czoło, niż dała się puknąć Salinasowi.
Kiedy po wszystkim opadła obok, zdyszana jak etiopski biegacz po maratonie, a Sally poprosił ją o rewanż, poczuła że być może warto by było zadbać o kondycję. Czemu nie zacząć by od razu?
Tak więc niczym hawajska bogini wulkanów Pele, obudziła jego Wezuwiusza i mocą swoich płodnych jak czarnoziem bioder doprowadziła do zalania Pompejów gorącą lawą. Wydawać by się mogło, że w tle słychać już było rozpacz ewakuującej się ludności, jednak nie. To byli jedynie sąsiedzi podgłaśniający telewizor.



Zobacz profil autora

99 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 22:43

Cóż, sąsiedzi musieli sobie obejrzeć głośniej meczyk. Np Legia Metalis. oczywiście wiadomo komu kibicował by Maro.
Wracając do tematu.
Consuela gięła się jak łania na wypasie... I to dość skutecznie lotnik chciał trafić w obcięcia swojej ukochanej.
- Świetnie latasz - szepnąłem tuż do jej ucha. Nie chciałem by zapraszała mnie na ten obiad do siostry, mógłbym tu zostać, jednak wiedziałem że jutro będzie ranek, a może już jest.
- Chcesz coś do picia? - dodałem kładąc się na plecach, a może tak już leżałem, ona leżała obok a ja jeszcze czułem jej biodra, och starczy mi na kilka dni... Tfu kilka godzin.



Zobacz profil autora

100 Re: Przyczepa Maro on Czw 06 Lis 2014, 22:55

Consuela mruknęła coś jedynie niezrozumiale pod nosem w odpowiedzi. Lotnictwo z Maro na pewno nie zmniejszyło jej wyrzutów sumienia, których się dzisiaj nabawiła, jednak pomogło jej w jednym - zmęczyła się na tyle, że zasnęła od razu, kiedy było już po wszystkim.
Zapewne Salinas niedługo do niej dołączył. Kiedy się jutro obudzi, Consueli już nie będzie w jego przyczepie.
zt



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 4 z 7]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach