Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

ghosthunters.rumblr.com

Idź do strony : 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 2]

1 ghosthunters.rumblr.com on Pon 08 Wrz 2014, 17:36



   Nick: rebel_by_choice, chess4life
   Adres bloga:  ghosthunters.rumblr.com
   O sobie: NA TROPIE WIDZĄCEJ. Poznaj tajemnice gór Dragoon i odkryj z nami, co tak naprawdę kryje się za legendami... /wszystko oparte na faktach/



Zobacz profil autora

2 Re: ghosthunters.rumblr.com on Pon 08 Wrz 2014, 17:38

Nick: ginger
Łaaaaa będę śledzić i czekać na wpisy!
Niesamowite! Czy można dołączyć do ekipy śledzącej duchy?! <3 <3 <3



Zobacz profil autora

3 Re: ghosthunters.rumblr.com on Pon 08 Wrz 2014, 18:59

31.01.2013  Małe wielkiego początki - chess4life napisał:  Jako chłopiec byłem częstym bywalcem parku krajobrazowego. Żyłem fantazjami o ukrytych skarbach i sekretach kryjących się w lesie. Lata młodości minęły a wraz z nimi przyszła szara, rzeczywistość.
Od tamtej pory jedyną ekscytacją w moim życiu były książki i zawarte w nich tajemnice i przygody.
Aż to teraz.
  Nasza przygoda z duchami gór Dragoon zaczęła się bardzo niewinnie. No, może z mojej strony mniej niewinnie, niż dla mojego współbloggera. 
Nocna wycieczka w góry, zainspirowana opowieściami wiekowego, miejscowego gawędziarza. Zorganizowana przez jedną ze strażniczek - Lilandrę*. Ja jednak nie zostałem na nią zaproszony. Niezrażony tym, odkryłem na nowo moją ciągotę do przygód i podążyłem ich śladem. Ruszyliśmy kolejno północnym, a następnie zachodnim szlakiem. Droga była wyboista, a gęste drzewa utrudniały widoczność. Niestety po długim, acz nieudanym, pościgu zgubiłem drogę i wylądowałem nad Strumieniem, podczas gdy reszta ekipy wraz z rebel_by_choice pojechali do Dębów.
Zrezygnowany wysiadłem z auta aby dać upust mojej frustracji oraz by rozejrzeć się po okolicy.
Noc była zimna i wietrzna. Woda połyskiwała w świetle księżyca i panowała tam absolutna cisza. Byłem sam...a tak mi się przynajmniej zdawało.


*dla zachowania anonimowości osób wymienionych, imiona zostały zmienione





Zobacz profil autora

4 Re: ghosthunters.rumblr.com on Pon 08 Wrz 2014, 19:02

Nick: ginger
I co? I co? Bałeś się?
Z niecierpliwością czekam na więcej! <3 <3

Zobacz profil autora

5 Re: ghosthunters.rumblr.com on Pon 08 Wrz 2014, 19:03

Nick: ginger
Wspaniały avatar! <3 <3



Zobacz profil autora

6 Re: ghosthunters.rumblr.com on Pon 08 Wrz 2014, 19:04

Lala
Uuuuuuu...!! :O



Ostatnio zmieniony przez Lola Martinez dnia Pon 08 Wrz 2014, 21:12, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

7 Re: ghosthunters.rumblr.com on Pon 08 Wrz 2014, 19:13

Nick: chess4life
Jeszcze się się bałem. Na strach przyszła pora później... Ale to w następnym poście ;)





Zobacz profil autora

8 Re: ghosthunters.rumblr.com on Pon 08 Wrz 2014, 19:47

31.01.2013 rebel_by_choice napisał:Chess4life i ja nie znaliśmy się, dopóki nie połączyła nas ta historia. Być może nigdy nie mielibyśmy okazji się spotkać, gdyby nie pewne zrządzenie losu...
Zaczęło się niewinnie. Ja, przybysz z daleka, obcy w mieście, niewiele wiedziałem o jego historii. Poznałem w nim jednak kilkoro ludzi, którzy nie bali się odkryć nieco rąbka tajemnicy. Niby mimochodem znajomy Indianin wspomniał o planowanej niedługo wyprawie do parku krajobrazowego gór Dragoon. Nie miała to być jednak zwykła wycieczka; chcieli szukać... indiańskich duchów. Po raz pierwszy miałem okazję bliżej się zapoznać z wierzeniami rdzennych Amerykanów. Zaintrygowany, zapytałem, kogo mieliby tam szukać. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem o duchu szamanki, krążącej po górach, płaczącej za straconą miłością.
Udało mi się dostać na tą wyprawę. Wyruszyliśmy nocą, grupą składającą się z samych rdzennych Amerykanów; to jest, wszystkich oprócz mnie. Do dziś nie wiem, jakie to miało znaczenie dla mających nadejść wydarzeń. Noc była chłodna i rześka; księżyc lekko oświetlał drogę. Naszym celem były Stare Dęby. Atmosfera z każdym pokonanym samochodem metrem się zagęszczała; nie baliśmy się, że się zgubimy, bo towarzyszyła nam dziewczyna, która ten park zna jak własną kieszeń. Nagle dostrzegłem za nami światła samochodu... Ktoś nas ścigał.
Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że był to chess4life. Zaczęliśmy uciekać.



Zobacz profil autora

9 Re: ghosthunters.rumblr.com on Wto 09 Wrz 2014, 15:06

01.02.2013, chess4life napisał:  Stałem tak po środku polanki gdy nagle zerwał się zimny wiatr. Wtem dostrzegłem czyjąś sylwetkę. Gdy podszedłem bliżej w świetle księżyca potwierdziły się moje obawy. Był ze mną ktoś jeszcze.
Nad wodą stała młoda kobieta. Długie czarne włosy, śniada skóra. Indiańska uroda. Ubiorem niczym nie różniła się od zwyczajnej turystki. Wstrzymałem oddech i chwilowo zamarłem. Gdy moja wyobraźnia ustąpiła rozumowi zacząłem się zastanawiać dlaczego stoi tu sama w środku nocy. Może się zgubiła? Nie ma jak wrócić? Czy jest ranna? 
Podszedłem do dziewczyny pewniejszym krokiem. Nie mogłem jej tak przecież zostawić!

Jak się później okazało, powinienem był zawrócić do samochodu....





Zobacz profil autora

10 Re: ghosthunters.rumblr.com on Wto 09 Wrz 2014, 17:34

ginger
Ciarrrrrrry : O czekam na więcej! <3 <3



Zobacz profil autora

11 Re: ghosthunters.rumblr.com on Czw 18 Wrz 2014, 16:03

12.02.2013, rebel_by_choice napisał:Dzięki naszej przyjaciółce, przewodniczce, udało nam się po chwili zgubić siedzącego nam na ogonie intruza. Jednak gdy już raz doszliśmy do wniosku, że ktoś nas śledził, ciężko było pozbyć się rosnącego niepokoju... Zwłaszcza, że prowadzący nas na wyprawę kumpel już wcześniej mówił coś o ludziach, którzy chcieliby nam przeszkodzić.
Znaleźliśmy się na szlaku zachodnim, ale musieliśmy trochę zboczyć z trasy przez tamten feralny pościg. W końcu na mapie odszukaliśmy drogę ku naszemu celowi - Starym Dębom. Atmosfera zaczęła się udzielać moim towarzyszom we znaki - coraz bardziej odczuwali niepokój, podczas gdy ja, kompletnie nieświadomy tego, co nas miało czekać, cieszyłem się na tą wyprawę jak małe dziecko.
Wreszcie dotarliśmy. Stare Dęby to od lat miejsce, o którym mówi się, że jest nawiedzone. Pomiędzy gęsto rosnącymi drzewami błąkać się tu ma duch indiańskiej szamanki, lamentującej za straconym życiem i miłością. To ją chcieliśmy tutaj odnaleźć; cóż, nie było nam to przykazane. Nie tego dnia.
Wysiedliśmy z samochodu, złapaliśmy za latarki. Już nawet mnie dała się we znaki gęstniejąca atmosfera i niepokój. W końcu, kątem oka, pomiędzy drzewami, dostrzegłem poruszający się szybko cień...



Zobacz profil autora

12 Re: ghosthunters.rumblr.com on Wto 23 Wrz 2014, 14:59

15.02.2013 chess4life napisał:Okazało się, że nad strumieniem stała młoda dziewczyna. Z długimi włosami, o rdzennej urodzie, normalnie ubrana.
Wszystko wskazywało na to, że jest zagubioną turystką, tak jak sądziłem na początku. Jednak co mnie zaniepokoiło to to jak
ciężko oddychała. Wyglądała też na bardzo czymś zmęczoną, albo jakby coś jej dolegało.
Gdy spytałem czy potrzebuje pomocy i zaproponowałem podwózkę, odpowiedział, że kogoś szuka. Nie chnciała jednak mi powiedzieć kogo.
Poczułem się dość osobliwie gdy z nią rozmawiałem. Trudno to uczucie opisać.
Powiedziała, że chce iść wzdłuż strumienia do rzeki bo tam ma 'Go' spotkać. Pamiętam dobrze jej każde słowo z tego spotkania.
'Zapomniałam mu powiedzieć, że go kocham'
Oczy zdawały się płatać mi figle, bo w pewnym momencie zauważyłem, że zamiast kurtki okryta jest kolorowym szalem, którego, mógłbym dać słowo, przedtem nie widziałęm.
Chciałem zrobić wszystko, żeby pomóc kobiecie, więc nawet zaoferowałem, że pójdę z nią na miejsce spotkania, żeby nie błąkała się sama po lesie.
Powiedziałem, że nie powinna być sama.
Najwyrażniej to było o jedno zdanie za dużo...





Zobacz profil autora

13 Re: ghosthunters.rumblr.com on Pon 29 Wrz 2014, 20:10

19.02.2013 rebel_by_choice napisał:Jak szybko się pojawił, tak szybko też zniknął zauważony przeze mnie cień. Nasza indiańska przewodniczka była równie podekscytowana tą wyprawą jak ja - pozostała część naszej wycieczki raczej zaczęła się na poważnie bać... Nagle wszystko jakby ucichło, do tego wzmógł się wiatr. Jeden z naszych towarzyszy postanowił obejrzeć drogę i... Całkowicie straciliśmy go z oczu.
Zniknął między drzewami i bez względu na to, jak wytężaliśmy wzrok, nie mogliśmy go znaleźć. W końcu ruszyliśmy w ślad za nim. Na ziemi udało nam się w końcu dostrzec ślady... Ale nie były to ślady naszego towarzysza.
Były to odciski tradycyjnych, indiańskich mokasynów.
Różne myśli przebiegły nam wtedy po głowie - może ktoś już tu był i wystraszył nasze duchy? Czyżby to śledzący nas facet, czający się pomiędzy drzewami? A może to zwykły żart?
Szybko jednak przestaliśmy się nad tym zastanawiać, bo naszą uwagę odwróciło coś innego. Jeden z naszych towarzyszy nieuważnie wdepnął w jakieś błoto. Wściekły, spojrzał pod nogi...
To nie było błoto. Na ścieżce, pośród leśnej ściółki, odcisków kopyt i igliwia, porozrzucane były czyjeś wnętrzności, ciągle jeszcze unurzane we krwi. Ciszę rozdarł krzyk naszego kumpla.



Zobacz profil autora

14 Re: ghosthunters.rumblr.com on Wto 30 Wrz 2014, 09:32

geronimo_warrior
Trafiłem na bloga przez przypadek i jestem zaskoczony - białasy szukające duchów! A ja myślałem, że tylko ja jestem taki pojebany :P Powodzenia

Zobacz profil autora

15 Re: ghosthunters.rumblr.com on Czw 02 Paź 2014, 11:34

geronimo_warrior
lol, aż musiałem sobie przypomnieć o jaki wpis chodzi :P chodzi wam o tego konkretnego szamana? Victora Romero? No moja rodzina go zna z czasów, gdy jeszcze mieszkaliśmy w Arizonie. Szukacie go?

Zobacz profil autora

16 Re: ghosthunters.rumblr.com on Czw 02 Paź 2014, 12:25

geronimo_warrior
Z tego co wiem, to mieszkał w Arizonie aż do czasów studiów, a potem wyjechał do Kalifornii na uniwerek :P i tam go znaleźliśmy.

Zobacz profil autora

17 Re: ghosthunters.rumblr.com on Czw 02 Paź 2014, 12:38

geronimo_warrior
lepiej będzie jak odezwiesz się do mnie na maila - geronimo_warrior_123@bmail.com

Zobacz profil autora

18 Re: ghosthunters.rumblr.com on Sro 15 Paź 2014, 20:08

28.02.2013 rebel_by_choice napisał:Właściwie wszystkich ogarnął w tamtym momencie paniczny strach. Ktoś zapytał, czy to ludzka krew, ale nikt nie chciał tego sprawdzać... Nasza przewodniczka spojrzała na leżące na ścieżce wnętrzności i zaraz po tym odskoczyła, uderzając głową w pień stojącego za nią drzewa i tracąc na chwilę przytomność.
Przynajmniej tak nam się wydawało. Dziewczyna miała zupełnie inną wersję tych wydarzeń, o której opowiem w kolejnych notkach.
Mój kumpel, który zorganizował całą tą wyprawę, rzucił się, by ocucić koleżankę. Ja tymczasem ruszyłem śladem flaków i ku uldze wszystkich zgromadzonych odnalazłem truchło jelenia, z którego wnętrzności wywlokły pewnie jakieś drapieżne zwierzęta. Gdy dziewczyna odzyskała przytomność, zamiast z nami porozmawiać, bez słowa ruszyła w leśną gęstwinę. Nie miałem wtedy pojęcia, co się właściwie wydarzyło - mimo to bez wahania poszedłem za nią.
Gdy zobaczyła, że ja, biały chłopak, idę jej śladem, nagle całkowicie zmieniła swoje do mnie nastawienie. Wyjdź stąd, powiedziała. Nie potrzeba białych ludzi przy naszych duchach. I dodała jeszcze trzy słowa: On tu był.
Pamiętam te słowa bardzo wyraźnie, bo bolały jak cierń w sercu. Czy zresztą czasem nie miała racji? Nic nie wiedziałem o Indianach i ich wierzeniach, a wycieczkę na poszukiwanie duchów potraktowałem jak okazję na przeżycie jakiejś przygody.
Wtedy powiedziałem też coś, czego sam nie mogę sobie do końca wytłumaczyć: Wasze duchy chcą krwi. Może właśnie po to tu jestem.
W tamtym momencie myślałem tak nieracjonalnie, że pewnie gotów byłbym złożyć z siebie ofiarą na poczet indiańskich duchów, by ukoić ich ból i zapłacić za wszystkie krzywdy, których zaznali z rąk moich przodków. Na szczęście mój "zapał" szybko ukrócił mój przyjaciel, sam zwracając uwagę na inne słowa L. - kogo zobaczyła?
Kogo... Jeśli nie Onawę?



Zobacz profil autora

19 Re: ghosthunters.rumblr.com on Pią 17 Paź 2014, 14:49

01.03.2013, chess4life napisał:Indianka zaczęła w tym momencie krzyczeć. "Zabili go!" "Zabijiście go zanim urodziłam mu dzieci!" Straciła nad sobą panowanie jej szal zmienił się w kolorowy pled i suknie. W tym momencie dotarła do mnie szalona myśl. Nie chciałem jej dać wiary, ale jednak byłem wystarczająco przestraszony by zapomnieć o razcjonalizmie.
Przede mną stała sama Onawa. Jej kroku nie zostawiały żadnych śladów, mimo że głęboko się zatapiały w błocie, a na jej twarzy malowały się gniew i żal. Mówiła o Lisie, o tym, że "oni" zabrali jego ciało.
Nie wstydzę się przyznać, że byłem przerażony.
W pewnym momencie jej pled osunął się na ziemię ale nie byłem w stanie zobaczyć jej ciała. Ciężko to opisać. W pewnym sensie widać było jej sylwetkę ale gdybym próbował dostrezc jakieś szczegóły czy obrys to nic bym nie zobaczył.
W jedej chwili skoczyła w moją stronę objęła mnie i prosto do mojego ucha wyszeptała: "Oddaj mi to co mi zabraliście"
Ciężo mi określić co wtedy czułem. Zdawało mi się, że nie czuję jej ciężaru za to obejmował mnie przenikliwy chłód. Może to tylko nerwy, ale wszystko było takie dziwne.
Odpowiedziałem, że nie wiem jaj jej pomóc. Pogodziłem się już wtedy z możliwością, że mogły to być moje ostatnie słowa.
"Obiecaj, obiecaj, ze przyniesiesz mi to co po nim zostało!" - wyjęczała zjawa. -  "Obiecaj to nie będę cie nękać. Złam słowo, a sam umrzesz nie mogac zasnać. Tak jak ja!"
Obiecałem.
Powiedziała, że bedzie tu czekać codziennie aż przyniose jej to co po "Nim" zostało po czym... zniknęła. Jej ostatnie słowa dźwięczały mi jeszcze przez chwilę w głowie lecz chwilę po tym dobiegł mnie dźwięk ciężkiego, urywanego oddychania. Dopiero po chwili zorientowałem się, że to ze mnie wydobywały się te dźwięki i że siedzę na czworakach na ziemi. Zerwałem się z ziemi, jednak siły mnie jakby opuściły. Dowlokłem się do samochodu i dałem sobie chwilę na uspokojenie. nagle dostrzegłem mapę z planem parku. Do tej pory nie wiem jak mogłem jej nie zauważyć wcześniej.
Ruszyłem w drogę powrotną.
To jednak nie był koniec dziwnych spotkań.
Przy drodze, odwrócony w stronę z której jechałem, stał człowiek. Człowiek w wielkim, ciężkim futrze. Nim jednak zdążyłem coś więcej zarejestrować, na moją drogę wbiegła sarna. O mało nie uderzyłem głową w kierownicę. Jakbym nie był wystarczająco roztrzęsiony.

Szczerze powiedziawszy do tej pory nie wiem czy mogę dać wiarę wszystkiemu co wtedy widziałem i czego doświadczyłem. Wiem tylko, że do końca życia nie zapomnę tamtej nocy.

Wtedy dobiegł mnie dźwięk zbliżającego się silnika.





Zobacz profil autora

20 Re: ghosthunters.rumblr.com on Pią 17 Paź 2014, 21:31

1.03.2013 rebel_by_choice napisał:L. odpowiedziała bez wahania.
Magua. Lis.
Jeszcze nie wiedziałem, o kogo chodzi. Wkrótce jednak miałem poznać jego historię: jego życie jako gniewnego szamana, niezwykłe uczucie, jakim on i Onawa darzyli się nawzajem czy wreszcie tragiczne losy jego śmierci.
Nim jednak zdążyliśmy dopytać, co dokładnie widziała L., za nami jak spod ziemi wyrósł stary Indianin, krewny jednego z członków naszej ekipy. Nie był zadowolony z naszej obecności w Starych Dębach; mimo to, L. bez wahania spytała o to, co nurtowało nas wszystkich: czy lasy gór Dragoon nawiedzane są jeszcze przez kogoś oprócz Onawy. Indianin natychmiast zapomniał o udzielaniu zgromadzonym reprymendy, a na wzmiankę o Lisie jedynie zasznurował usta, obiecując, że powie nam więcej nad ranem.
Ruszyliśmy z powrotem zachodnim szlakiem. Nie wiedziałem, co o tym wszystkim myśleć; sam nie spotkałem żadnego ducha, tylko L. zdawała się mieć jakieś przywidzenia spowodowane upadkiem. Mimo to ucieszyłem się na możliwość zgłębienia jeszcze nieco lokalnych legend, dlatego postanowiłem stawić się następnego ranka na umówione miejsce.
Po drodze natknęliśmy się jeszcze na kogoś - kierowcę samochodu, który nas śledził - czyli chess4life. Rozbawiło mnie, że w takiej panice uciekaliśmy właśnie przed nim. Towarzyszący nam stary Indianin zwrócił chyba uwagę na coś, czego ja nie dostrzegłem. Przekazał chess4life, by ten także stawił się rankiem na spotkaniu - na wypadek, gdyby okazało się, że też był tego wieczoru świadkiem czegoś niewytłumaczalnego. Jeszcze nie rozumiałem, czego stałem się wtedy częścią, choć wtedy jeszcze nie bezpośrednio.



Zobacz profil autora

21 Re: ghosthunters.rumblr.com on Pią 31 Paź 2014, 16:19

teen_witch
Dodane do zakładek ULUBIONE! Duży lajk!

Zobacz profil autora

22 Re: ghosthunters.rumblr.com on Nie 09 Lis 2014, 16:07

rebel_by_choice
Bardzo nas to cieszy Cool



Zobacz profil autora

23 Re: ghosthunters.rumblr.com on Nie 09 Lis 2014, 16:23

13.03.2013 rebel_by_choice napisał:Zostawiłem was ostatnio z pytaniem, co właściwie zobaczyła L., gdy straciła przytomność. O tym, co widział chess4life, nie muszę opowiadać, bo jego relację z tego wydarzenia mieliście szansę poznać z pierwszej ręki. To, co teraz wam opiszę, jest tylko okrojoną wersją - nie ja to widziałem i nie ja tego doświadczyłem.
Gdy z naszej perspektywy L. uderzyła się o pień drzewa i straciła przytomność, tak naprawdę wpadła na mężczyznę - wysokiego, postawnego, łysego, za to z twarzą pomalowaną na czerwono i otulonego w płaszcz zszyty z różnych skrawków futer, jak się później okazało - lisich. Indianin ten, który wyrósł jak spod ziemi, a którego żaden z członków naszej wyprawy oprócz L. nie widział, poprowadził ją następnie za sobą w głąb lasu. L. poszła za nim posłusznie, działając jakby pod wpływem czarów. Jednak on wkrótce przyjrzał jej się i powiedział do niej jedynie: "To nie ty", jakby kogoś szukał. L. nie była w stanie iść dalej; rozbolała ją głowa i ogarnęła ciemność... Wtedy też ocknęła się w ramionach naszego kumpla.
Okazało się, że miała rację - oto spotkała nikogo innego, jak ducha szamana Chytrego Lisa, znanego też jako Magua, martwego od ponad stu lat.



Zobacz profil autora

24 Re: ghosthunters.rumblr.com on Wto 18 Lis 2014, 19:50

28.03.13 chess4life napisał:
Sorry za tak późny apdejt. Życie.

Silnik, który usłyszałem zwiastował pojawienie się samochodu z rebel_by_choice i przewodniczką. Co dziwniejsze był też z nimi kustosz tutejszego muzeum. Zaproponował bym się pojawił następnego dnia w tymże muzeum, a dowiem się więcej na temat tego co zobaczyłam.
Tak też zrobiłem. Następnego dnia w sali muzealnej spotkałem znowu L. oraz mojego obecnego kolegę. 
I tak poznałem ich historię, a ja podzieliłem się swoją. Następnie kustosz zabrał nas do jednej z sal i pokazał płaszcz. Ten sam, który widziałem wtedy przy drodze i ten sam, który widziała L. Był on własnością Chytrego Lisa - Maguy i to w nim Onawa podobno umarła. Szaman natomiast zginął podczas najazdu na wioskę w 1898r.
Starzec pokazał nam również fotografie, zdjęcia martwych już indian, zrobione po najeździe. Nie trzeba chyba mówić, że dla przeciętnego człowieka musiał to być dość makabryczny widok. Był wśród nich również wycinek z gazety gdzie widniała podobizna szamana.
Później pokazał nam zdjęcie Onawy i przeszedł mnie dreszcz. To była dokładnie ta sama osoba, którą widziałem wtedy w lesie! Nigdy wcześniej nie widziałem tego zdjęcia a jednak z całą pewnością widziałem już tą osobę. Dotarło do mnie wtedy, ze może faktycznie nie była to moja wyobraźnia, a faktycznie spotkałem ducha? Czy to możliwe?
Wtedy kustosz zaczął się śmiać. Dał mi do zrozumienia, że nie powinienem lekko traktować jej klątwy. Co utraciła, i co mogę jej oddać?
Moja uwaga koncentrowała się na lisim płaszczu...


Na koniec dostaliśmy kopie pamiętników jednego z indian z plemienia Onawy, które pomogły nam zebrać odrobinę więcej informacji o związku Onawy i Maguy.





Zobacz profil autora

25 Re: ghosthunters.rumblr.com on Czw 11 Gru 2014, 15:34

9.04.2013, rebel_by_choice napisał:Witamy po długiej przerwie i natychmiast wracamy do naszej opowieści!

Na jakiś czas zapomniałem o sprawie z duchami. Uznałem, że mnie nie dotyczy, skoro nie chodziło wcale o moich przodków; nawet nie byłem świadkiem niczego "nadnaturalnego", tym bardziej byłem sceptycznie nastawiony. Choć rozmowa ze starym Indianinem wytłumaczyła, co kryje się za lokalnymi legendami o duchach, postanowiłem więcej nie drążyć sprawy.
Tak się jednak złożyło, że jeden z moich znajomych uznał, że wystarczająco się wplątałem w tą przygodę, by dalej ją kontynuować - czy tego chcę czy nie. Nie chcę, żeby to jednak brzmiało jak usprawiedliwianie się - mogłem się wycofać w każdej chwili, ale kiedy już doszło co do czego, postanowiłem trzymać się tego trochę narzuconego mi kursu...
Tym sposobem wylądowałem po raz kolejny nocą pod bramą parku krajobrazowego, tym razem czekając jednak na chess4life. Udało nam się na tą noc zdobyć pewną cenną indiańską pamiątkę i dzierżąc ten artefakt, planowaliśmy ugłaskać jakoś Onawę, by zdjęła z chess4life klątwę. Nie mieliśmy dokładnej koncepcji, jak tego dokonać. Liczyliśmy jedynie na to, że spotkamy ją tam, gdzie widział ją chess4life - nad strumieniem, i że w jakiś sposób to, co ze sobą wzięliśmy sprawi, że "Odzyska ona to, co jej odebrano".
Sprawa jednak nieco się pokomplikowała.

EDIT: po jakimś czasie z wpisu Ennis usunął wzmianki o płaszczu, zapewne zganiony przez Jonathana za umieszczenie takiego... kompromitującego szczegółu na blogu.



Ostatnio zmieniony przez Ennis Enderman dnia Czw 22 Sty 2015, 19:48, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 2]

Idź do strony : 1, 2  Next

Similar topics

-

» arizonafusion.rumblr.com

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach