Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Kino "Zenith"

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 6 z 6]

1 Kino "Zenith" on Wto 09 Wrz 2014, 11:44

First topic message reminder :

Najstarsze kino w mieście. Daleko mu do multipleksów – ma wszak tylko jedną dużą salę i niewielki barek. Lecz to najczęściej uczęszczane kino w okolicy - ze względu na tradycję i „stylowość” tego miejsca.
Po latach świetności, Zenith na długo został zapomniany – gdy na rynek weszły wielkie centra rozrywek, mało kto chciał odwiedzać to miejsce. Lecz kilka lat temu jeden z mecenasów sztuki wykupił to kino i zamienił je w najmodniejsze centrum kultury. Wyremontował główną salę, stylizując ja na te znany z tradycyjnych kin w Los Angeles; czerwone kotary i obicia, złote klamki i dzieła sztuki na ścianach, neony nad głównym wejściem.
Czuć tu magię starego Hollywood, a repertuar obfituje nie tylko w nowości, ale też klasyki. W soboty odbywają się tu pokazy kina niemego, w niedziele zaś – maratony tematyczne z największymi gwiazdami.
Prócz pokazów filmowych, organizowane są tu przedstawienia kabaretowe oraz koncerty. Dla elity Appaloosa i magnatów świata technologii, to miejsce, gdzie mogą poudawać, że przejmują się sztuką i kulturą.

Cennik:
Bilet normalny – 10$
Bilet ulgowy – 5$
Karnet na maraton filmowy - 30$


Aktualnie gramy:

"Jura park" - W Jurze Krakowsko-Częstochowskiej odkryto prehistoryczne gady. Krzyś Brat jako paleontolog z misją. 

"Liceum na morzu" - Rajan Gaska jako kapitan specjalnej jednostki komandosów wyglądających 10 lat młodziej niż mają w metryce. 

"Mściciele 3" - science-fiction o robotach walczących z przestępczością w Algierii 

"Strażnicy Czasu w Galaktyce" - Krzyś Brat jako kosmonauta podróżujący w czasie i przestrzeni

"Łódź Widzew - historia prawdziwa" film dokumentalny

"Tam gdzie rosną konopie" - film dokumentalny o dzieciach w Kolumbii

"Masmix" - dramat obyczajowy o producentach nabiału w Alabamie


"Szalony Maksymilian" - film o życiu policjanta drogówki w Australii. W roli głównej Tomasz Hardy.

Zobacz profil autora

126 Re: Kino "Zenith" on Sro 22 Lip 2015, 10:34

- No, tak... no co zrobię, ze ruszają mnie takie ludzkie historie! - powiedziała, gdy wychodzili z sali.
- A co jest w twoich gustach? Może następnym razem ty film wybierzesz? Ciesz się, ze mała Sue jest jeszcze za mała na kino, bo bym ci kazała ją wozić do Appaloosa i byś oglądał Księżniczki, kucyki i gadające auta.
Obróciła się do Willa i stanęła przed nim frontem.
- To co teraz? Kolacja czy drink? U ciebie?

Zobacz profil autora

127 Re: Kino "Zenith" on Sro 22 Lip 2015, 17:13

- O, na pewno ludzie się ucieszą, że pielęgniarka to jest wrażliwa - skomentował. Mogło zabrzmieć złośliwie, ale tak nie było. Po prostu Will nie musiał się przejmować ludzkimi uczuciami, bo w końcu pracował w kasynie, pieniądze zgarniał, papiery uzupełniał. Nie bawił się w empatię, choć jakaś tam była, to na pewno.
- Nie wiem, za często filmów nie oglądam, więc nie mam sprecyzowanego - wzruszył ramionami. - Dramaty są dobre, ale też zależy jakie i czy warto iść do kina - mruknął. I parsknął na jej słowa. - Wystarczą mi gadające koty, surykatki i śpiewające psy - przyznał, westchnął cicho.
Przeciągnął się nieznacznie.
- Dawno właściwie pizzy nie jadłem - przyznał Parker po chwili. Właściwie odpowiedział Sally na pytanie. Tym bardziej, że zaczął się rozglądać, a coś mu mignęła jakaś pizzeria.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

128 Re: Kino "Zenith" on Sro 22 Lip 2015, 17:24

Może i by wolała, by Parker zaprosił ja na drinka no ale... nie pokazała tego. Uśmiechnęła się i uznała, że pizza to bardzo dobry pomysł. 
- W takim razie... ty stawiasz - odpowiedziała i wyszła na zewnątrz, by zasiąść na motocyklu Williama. 
Założyła kask i poczekała aż mężczyzna sam wsiądzie na maszynę. 
- Dzięki - rzuciła nagle, całując do w policzek.

/zt - Pizzeria



Zobacz profil autora

129 Re: Kino "Zenith" on Czw 23 Lip 2015, 19:40

/ poniedziałek, 14.10.13 r., wieczór

Jools cierpiał. Musiał iść na późniejszy seans niż zamierzony, ponieważ trzeba było się ogarnąć po tym, jak wrzucono go w błoto, obwiniono o bycie jakimś Glassem i siedział w kłótni, mając przy sobie Duszka i policjanta (a przynajmniej przedstawiciela ich), o czym nie wiedział oraz Consi jako Świętej i Milo jako Buendię, o czym się dowiedział przy tym.
Niemniej, nie mógł sobie odpuścić tego, co zaplanował - cały tydzień będzie chodził do kina. Jeden film dziennie, różna tematyka. Poziom kultury się podwyższy.
Mężczyzna zakupił bilety na calusieńki tydzień. Zapłacił od razu, wybierając sobie odpowiednie godziny seansów. Dzisiaj padło jednak na Łódź Widzew. Najwidoczniej ludzie ostatnio upodobali sobie ten film, a Jools wybrał w innych kryteriach - poniedziałek, więc jak dowalić sobie to na całego.
Mężczyzna rozsiadł się wygodnie, jak najwygodniej. Myśl o tym, że będzie mógł obejrzeć parę filmów - no, była zadowalająca.
Reynolds więc czekał na tę Łódź. Film dokumentalny może nie był jego ukochanym gatunkiem, ale z braku laki i ciekawości - to też można obejrzeć. Podobało mu się to, jak czarno biały obraz wpływał na jego wyobraźnię. Dopowiadał sobie różne kolory i zaczął to widzieć tak, jakby Łódź była miastem na Marsie, a kosmici mieli ziemskie problemy. Od razu to było ciekawsze i inne, z pewnością. Dopingował podwórkowym meczom piłki nożnej i załamał się nad miłością głównych bohaterów. Boże, dobrze, że był na tyle stary, by jednak nie zwracać na to szczególnej uwagi.
Po seansie, skierował się do domu, wiedząc dobrze na co pójdzie nazajutrz.

/ wtorek, 15.10.13 r., wieczór

I znowu się wybrał do kina. Jak sobie obiecał. Stwierdził, że może lepiej będzie, jak ogarnie sobie kanapki na każdy film, ale to wydawało się lamerskie, a Jools jak Jools - znacznie bardziej preferował sobie porządne oglądanie.
Wybrał się na Mścicieli 3. Poprzednie części oglądał, więc teraz tylko rozsiadł się wygodniej, nogi wcisnął między oparcia krzeseł rzędu niżej i trzymał przy sobie kubeł z popcornem, jak i plastikowy kubek ze słomką jakiegoś napoju.
Gdy zaczął się film, Reynolds skupił całą swoją uwagę na migających klatkach. Podziwiał to, jak obraz się prezentował, jak Algieria została przedstawiona z lotu ptaka, a potem, jakby ktoś się przeciskał w tłumie ludzi. Zacisnął pięść w gestii dopingu, kiedy doszło do pierwszej walki zmutowanego karalucha z przekładanym, metalowym pancerzem. Tak, to było coś. Do czasu, jak zaraz ktoś zajechał.
A to się okazało, że to kilka scen Julkowi przeminęło, bo mu telefon spadł, kiedy tak wygodnie się rozsiadł i ogarnął, że coś mu lżej w kieszeni spodni. Ale wrócił dzielnie do oglądania. Nie mógł sobie tego odpuścić. Zwłaszcza, że zakończenie go zadowoliło, ale się tego spodziewał. No nic, na pewno sobie ten film później ogarnie, jak tylko nadarzy się taka okazja.
Opuścił kino po raz kolejny, obiecując obsłudze, że jutro się pojawi.

/ środa, 16.10.13 r., wieczór

Zenith na nim zarobi. Nie było innej opcji. Tym bardziej, że on musiał nie tylko wybrać sobie dogodne miejsce, ale i do tego jakąś przekąskę. Potem pewnie będzie płakać, że coś przytył, ale szybko to spali. Miał taki zamiar. Impala w końcu nie udźwignie półtonowej świni.
Liceum na morzu wydawało się interesujące, choć tytułu konkretnie nie czaił. Wolał też nie oceniać, bo nie raz i nie dwa zdarzało mu się, że jak tytuł danego filmu mu się spodobał, a nie kojarzył, czego może dotyczyć chociażby ze zdjęć - to potrafił się na tym nieziemsko przejechać. Miał jednak nadzieję, że kasa wydana w ten tydzień nie będzie zmarnowana. W sumie - kultura lvl up, tak? No.
Reynolds się roześmiał głośno i perfidnie, kiedy doszło do czytania roczników poszczególnej brygady licealistów. Sam mógłby zagrać, sam mógłby być takim licealistą. Na pewno skończyłby jako tryton, majtek czy cholera wie, kto! Co prawda, Gąska go trochę nudził, bo te ślamazarne spojrzenie, jakby ktoś mu przywalił raz i tak zostało do końca życia było dość... niepokojące? Czekał na coś, co sprawi, że się przerazi, że zachce mu się uciekać czy coś w tym stylu.
Zdążył zjeść połowę popcornu i dopiero wtedy akcja zaczynała się rozkręcać. Jakaś kłótnia, jakieś szanty o miłosnych uniesieniach na sztormowej tafli wody. Ach, ach, nie ogarniał. Chyba sam zaczął sobie dopowiadać, co mu nie przeszkadzało. Mógłby zostać scenarzystą. Kierowca, radiowiec, scenarzysta - tyle do gadania, do prowadzenia i pisania, że człowiek się zadumał na moment.
Napisy mu się podobały. Kiwał się do muzyki, dopijając i dojadając to, co mu zostało, aż w końcu opuścił kino.

/ czwartek, 17.10.13 r., przedpołudnie

Miał plany na dzisiaj. Nie chciał przesadzać więc z zawalaniem całego dnia. Postanowił, że pójdzie do kina na wcześniejszą emisję. Szkoda tylko, że mignął mu jakiś dokumentalny. Kolejny zresztą. Coś o Kolumbii, ale jemu to nie przeszkadzało. Wkręcił się, czwarty dzień z rzędu, a jeszcze trzy dni przed nim.
Melodie filmów dokumentalnych były przerażające. Tak samo jak osoby, które mówiły w przejściach obrazów. Pojawiła się jakaś para, najwidoczniej zafascynowana historią tegoż miejsca i tym, czym się szczycą. Chwilowo miał nadzieję, że rozmowa skupi się na konopii, a nie dzieciakach, które to miały ciężki żywot. Odrobinę pochmurny Reynolds oglądał to wszystko w skupieniu, z zamyślonym wyrazem twarzy, co rusz splatając i rozplatając swoje dłonie.
Był tak zainteresowany, że zaczął obracać obrączkę, przekładając z palca serdecznego prawej ręki na lewą i z powrotem, ale oglądał. I beczał, że to takie było złe. W przerywnikach czytająca Choubuvna, a Julek przypomniał sobie nauczycielkę z chemii w jego szkole. Och, tragedia przeogromna była! Ale był wytrwały i posiedział aż do końca.
Wiedział jednak, że Kolumbia go nie interesuje. Że konopia i te inne komuny mogły sobie tam być. Że... to go znudziło.
Opuścił kino, wzdychając ciężko, ale nie rezygnując z ostatnich trzech dni, jakie mu pozostały. Czuł się od razu lepiej!

/zt

Zobacz profil autora

130 Re: Kino "Zenith" on Czw 30 Lip 2015, 06:24

<- z wrotkarni, piątek, 18.10.13 r., popołudnie

Jako że to był piątek, można było uznać za weekendu początek, a Reynolds zadecydował więc, że trzeba wybrać coś dobrego do oglądania. Jego obecność nikogo nie zdziwiła! Tak samo jak fakt, że Jools po raz kolejny wybrał sobie do obejrzenia na dzisiaj Jura Park. Tym bardziej, że niedługo Leszek robił imprezę, więc musiał znaleźć inspirację do zrobienia stroju, który był oczywisty i o którym sam mówił już kumplowi.
Nic to! Zasiadł, rozsiadł się, skupił się na emitowanym aktualnie obrazie. Dreszcz sentymentu za dzieciaka pewnie rozszedł się po kręgosłupie Julka, gdy znajoma ścieżka dźwiękowa od razu przypominała mu, jak zaczynającym studia gówniarzem! I skończył studia jako gówniarz, gdzieś po roku, ale zawsze coś, zawsze jakieś informacje i doświadczenie.
Tak czy siak, Ebenezer skupił się na obrazie. Podobały mu się efekty specjalne, choć w niektórych momentach odnosił wrażenie, jakoby obraz się rozmywał. Dobrze byłoby zrzucić winę na to, że to las, że dinozaury, że gorący klimat i wszystko paruje. Co do tego nie miał jednak pewności. Pewnie - jak kiedyś - oczekiwał tego, że zaraz mu wyskoczy jakiś T-Rex na obcasach Louboutina. Oczywiście, takiego widoku nie został, ale chociaż mógł zobaczyć jak Krzyś Brat szaleje i komunikuje się z małymi przyjaciółmi, jakkolwiek by to nie zabrzmiało.
Wzruszył się w ostatnich scenach filmu, a tym bardziej w momencie, jak znowu znajoma ścieżka dźwiękowa o sobie dać znała.
Opuścił kino, obiecując powrót.

/ sobota, 19.10.13 r.

Uznał, że ostatnie dni tygodnia szaleńczego kinomaniaka muszą mieć dobre produkcje. Na pewno rozrywkowe. Jools nie miał oporu, by wybrać się ponownie na film z Krzysiem Bratem. Zapewne dlatego, że musiał sprawdzić, jak bardzo do niego jest podobny. Przecież to prawie jak patrzenie w odbicie lustrzane, prawda? Pal licho pieniądze, ale adrenalina przy tym była zadowalająca niesamowicie. Tak mu się przynajmniej wydawało.
Po swoim czasie fascynacji teleskopem Hubble'a, Reynolds parokrotnie westchnął w zachwycie nad tym, jak świetnie prezentowały się efekty specjalne filmu, które przedstawiały galaktykę. Kolorystyka, zamglenie, przebłyski były naprawdę ujmujące. Z kolei dialogi, mniej czy bardziej inteligentne, zauważalnie rozbawiały Ebenezera, który niemalże co rusz musiał parsknąć czy pokręcić głową w rozbawieniu. I to mu się naprawdę podobało. Jak się z takiego filmu akcji nie cieszyć? Razem z bohaterami, niczym młody gówniarz, przeżywał to, że jeden z czarnych bohaterów nie chciał mu pomóc w ogarnięciu szybszego sposobu na czas, który tak szybko zanikał. Poniekąd Jools mógł przypisać takie coś sobie - niby niewiele się zmieniało, ale za to szybko się starzał. I nie chodziło o to, co działo się w Old Whiskey, a o jego osobę. Parę razy się z kimś spotkał, ale miał głupie poczucie, że stoi w miejscu. Ba, nawet rozmyślał o adopcji, ale nie czuł się na tyle pewien, by sobie na to pozwolić, choć nie mógł sobie zarzucić, że jest złym wujkiem. Może i dobrym ojcem by był? Miał taką nadzieję!
Nieco zamyślony, oglądał film do końca. Z zachwytem.
I poszedł.

/ niedziela, 20.10.13 r.

Ach, dziwny to był dzień! Dobrze się czuł po licytacji randek. Przedszkole będzie na pewno zbudowane. Będą nawet dwa przedszkola. Reynolds nie dziwił się, że Old Whiskey wygląda jak wygląda. Ludzie mieli pieniądze, ale zdawali się być bardziej skąpi niż ci z Old Town. Ilość posiadanych przez danego obywatela pieniędzy może go nie interesowała, ale łatwo było wywnioskować - przynajmniej w mniemaniu Reynoldsa - że ludzie to najchętniej wydawaliby tylko na te randki. Nic od siebie. Poniekąd nie rozumiał.
Nie mógł jednak o tym wciąż myśleć. Ważne, że wyjście było udane i ważne, że mógł na ostatni dzień przed wielkimi wyjazdami, pojawić się w kinie, aby obejrzeć sobie jeden z filmów. Na sam koniec wybrał sobie Szalonego Maksymiliana, nieświadom tego, że na dniach miasto, w którym mieszka, będzie opuszczone, a potem będzie dział się syf i kit.
Tomasz Hardy był burkliwy w tym filmie. Ni to do pogadania, ni to do pożartowania. Zupełnie jak tutejszy Johnson. Można by było pokwapić się o stwierdzenie, że jednak na kimś Dracula musi się wzorować. Nie zmieniało to faktu, że partnerka zawodowa Hardego Tomka nie należała do zbyt miłych kobiet. Ach, pewna i zdecydowana, nieszczególnie rozgadana, a jednak - posiadała serce i jakąś wartość. To całkowicie ujęło Reynoldsa, który może i wydawał się znużony przy oglądaniu, ale tak nie było. Urozmaicone, poniekąd pustynne i kolorowe, scenerie naprawdę zachęcały do wybrania się w długą podróż. Muzyka towarzysząca przez cały film może nie była w gustach Juliana, aczkolwiek ładnie dopełniała klimat, dbając o to, że uszy niekiedy są ważniejsze niż wzrok. Łatwiej było poszczególne momenty zapamiętać.
Jools po obejrzeniu filmu uznał, że nie ma opcji - parę z nich będzie musiał sobie skołować do domu, by tam oglądać.
Obsłudze kina podziękował za cierpliwość, dwa lub trzy plakaty zgarnął i opuścił ten multipleks.

/zt

Zobacz profil autora

131 Re: Kino "Zenith" on Czw 06 Sie 2015, 01:39

/27.01.2014, popoludnie/wieczór?

Lil ubrana zwyczajnie jak na siebie czekała pod kinem. Nie lubiła się spóźniać, wiec przyjechała dużo za wcześnie. Spacerowała teraz pod wejściem do kina, marznąć. Oczywiście, miała na sobie jakąś kurtkę, ale dla niej było po prosu za zimno. Jakieś 10 stopni za mało.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

132 Re: Kino "Zenith" on Pon 10 Sie 2015, 15:57

/27.01, popołudnie/wieczór

Sasha również nie miał co robić, by się spóźniać. Jego dni były puste. Mechaniczne. Wstawał, brał prysznic, ubierał się, zabierał swoje rzeczy, szedł na uczelnię, potem do pracy. Czasem coś w siebie wcisnął. Próbował siedzieć nad książkami. I... poza tym? Pusto.
Więc gdy zrobił wszystkie czynności, które zawsze robił przed wyjściem (bo tylko nawyki trzymały go przy normalności), to... zostało mu tylko się pojawić. Zdziwił się pewnie nieco, widząc Liluye tak wcześnie, ale nie na tyle, by powiedzieć coś na ten temat. Widząc, jak pewnie oplata się ramionami lub w jakiś inny sposób okazuje, że jej zimno, ściągnął szalik z szyi i zarzucił jej na ramiona.
-Hej.-przywitał się dopiero potem, odsuwając się.-Wybrałaś film?-zapytał, od razu kierując się pod kasę biletową.



Zobacz profil autora

133 Re: Kino "Zenith" on Pon 10 Sie 2015, 16:02

Uśmiechnęła się na jego widok, chociaż sam Sasha chodził smutny. Starała się coś z tym zrobić, ale nie zawsze się udawało.
- Hej - przywitała się - Nie, myślałam że wybierzemy razem. Albo sam zdecydujesz - okryła się szalem. Poszła z nim pod kase i spojrzała na listę filmów.
- Chyba, że wolisz w ogóle coś innego niż to, co proponowałam.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

134 Re: Kino "Zenith" on Pon 10 Sie 2015, 16:26

Sasha w odpowiedzi na uśmiech potrafił tylko przesunąć kąciki ust w boki i otworzyć szerzej oczy... co pewnie miało go imitować.
Westchnął tylko na jej odpowiedź. Wiedziała, że nie lubił wybierać. Ale nie miał zamiaru angażować się w sprzeczkę. Wiedział, jak to działa. Nagle na wierzch zostanie wywleczone nie wiadomo co o jego uczuciach i skończy się na tym, że będzie się zanosić rykiem jak dzidziuś w bocznej alejce i skończą na lodach, a Liluye na mamkowaniu mu. A on był dużym, dorosłym mężczyzną.
-Spoko.-odpowiedział więc, wsadzając ręce w kieszenie, bo mróz był taki przy tych piętnastu stopniach, że szał!
Z beznadziejną miną spojrzał na plakaty filmów. Skrzywił się. I pewnie poczuł rozpacz rozsadzającą jego kanaliki łzowe. Ale był twardy!
-Dwa bilety na...-przymknął na chwilę oczy, robiąc wyliczankę w myślach.-...Jura Park.-dokończył w końcu, czując ulgę, że moment wyboru został za nim.
-Może być?-zapytał zaraz jednak Indiankę, znów niepewny i zbity z tropu.



Zobacz profil autora

135 Re: Kino "Zenith" on Pon 10 Sie 2015, 16:32

Lil sprzeczała by się z tym dużym i dorosłym, ale nie powiedziałaby tego na głos, nie chcąc mu robić przykrości.
- Tak, może być. Na to chciałam iść - wyciągnęła pieniądze z portfela. Faktycznie, na to chciała iść, ale nie wiedziała czy Sasza chce. Chyba jednak trzeba było wybierać za niego, bo wyglądał jakby to robił za karę.
- Poprocn, cola? - zerkneła w stronę przekąsek.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

136 Re: Kino "Zenith" on Pon 10 Sie 2015, 16:53

Sasha uniósł brwi, gdy Indianka zaczęła wyciągać pieniądze.
-Żartujesz.-bardziej stwierdził niż zapytał.
No i, ej, był dorosły! Płacił własne rachunki, o!
-To i to.-stwierdził, wzruszając ramionami. Popcorn był jego ulubionym posiłkiem od pewnego czasu.
-To...-zaczął, gdy już się obkupili w przekąski i skierowali do sali, by pooglądać pół godziny reklam.-...opowiedz mi o czymś.-poprosił, zniżając się na fotelu i zaczynając rozparcelowywać swoją porcję popcornu.



Zobacz profil autora

137 Re: Kino "Zenith" on Pon 10 Sie 2015, 16:57

- To jest randka czy spotkanie? Jak to drugie to płacę za siebie - zerknęła na niego wciąż z portfelem w dłoni.
Potem poszli po przekąski, Lil wzięła mały poprocn i dużą colę. Bez lodu.
- O czym byś chciał słuchać? - zapytała, odkładajac swój popcorn na bok, bo nie chciala go jeść zanim nie zacznie się film.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

138 Re: Kino "Zenith" on Wto 11 Sie 2015, 11:33

Westchnął. I zapłacił za nią, nie odpowiadając. On się po prostu z nią... widział. Przebywał. Chyba trochę drażniło go nazywanie tego.
Ciszę między nimi przerywało chrupanie, gdy ten systematycznie opróżniał kubełek w rozmiarze XXL.
-O czymkolwiek. Nie wiem. Co u ciebie? Jak te... konie czy co tam?-machnął ręką, jakby na siłę chciał się upozorować na coś lekceważącego.



Zobacz profil autora

139 Re: Kino "Zenith" on Wto 11 Sie 2015, 11:49

- Moira ostatnio wygrała zawody, w weight pullingu w swojej klasie - zaczęła po chwili zastanowienia - Miała najlepszy przelicznik wagi na kilogramy uciągu.. I potem była druga i czwarta w innych konkurencjach.. Omen się ogarnął i mogę go zabierać na dwór na lince.. W stajni dobrze, chociaż ostatnio spadłam i nieźle się obiłam.. Mam wielkiego siniaka na plecach i obitą kość ogonową - zmarszczyła nos na chwilę.
- A u ciebie w pracy?




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

140 Re: Kino "Zenith" on Wto 11 Sie 2015, 12:07

Zmarszczył brwi, słuchając jej. Wyobraził sobie tego psa o nogach, które wyglądały jak udka kurczaka, psa, który wyglądał jakby codziennie oglądał Hardkorowego Koksa i brał do serca jego porady, psa, który pewnie... a nie, zaraz, uff, one nie ciągną tego zębami. Choć pewnie i tak rozszarpałaby jego mięso i wyjadła wątrobę.
-Wow.-wydał więc tylko z siebie.-...jak zabierasz kruka na... smyczy? On leci? Skacze?-uniósł brwi.
-Pokaż.-polecił zaraz, bo to przecież pan rehabilitant pierwszej klasy.-Smarowałaś czymś?
A potem zamarł, gdy pałeczka została odbita. Może nawet przez chwilę wyglądał na przestraszonego.
-Nic szczególnego się nie dzieje.-stwierdził po jakimś czasie.-Na uczelni tak samo.-uprzedził jej pytanie.-Sesja idzie.-wzruszył ramionami, jakby to nie było ważne. Nie było. I tak zaliczy. ...sesję.



Zobacz profil autora

141 Re: Kino "Zenith" on Wto 11 Sie 2015, 12:19

Moira była pozytywnie nastawiona do swiata.. w większości. Zdarzali się ludzie, których nie lubiła, ale tych omijała z daleka sama Lil, ufając ocenie Moiry. W każdym razie Sashy nic nie groziło, może tylko zalizanie na śmierć i zakłaczenie jak władowała by się mu na kolana.
- Tak jak jakieś sokoły. W sensie linka do nogi. Głównie siedzi mi na ramieniu czy ręce, ale mogę go puszczać, żeby sobie polatał - wyjaśniła - Moge ci pokazać kiedyś, jak wpadniesz. Tylko musisz uważać, bo lubi ludzi ciągnąć za ubrania - uśmiechnęła się lekko.
- Tutaj mam ci się rozbierać? - uniosła brwi - I nie smarowałam, bo średnio dosięgam - poprawiła się na fotelu.
- Nie brzmisz jakby się nic nie działo - westchnęła. Poznała go już trochę. Ale w sumie od czasu smierci Kennego się tak zachowywał, cieżko się dziwić.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

142 Re: Kino "Zenith" on Wto 11 Sie 2015, 13:50

Może tym lizaniem tylko smakowała czyiś smak jak Liluye patrzyła. By potem, jak Indianki nie będzie, zapolować na najsmaczniejszą personę. Wyżreć ją z jej życia. Ba dum tss.
Słuchał, czując się dosyć komfortowo z tym, że to ona mówi. Zmarszczył lekko brwi, pewnie wizualizując sobie tego zwierzaczka udomowionego.
-Nie jest mu smutno? No, wiesz, że tak sam jest? Z CZŁOWIEKIEM?-zapytał, gdy nagle ta myśl wpadła do jego głowy.-Nie wolałby sobie tak... nie wiem, siedzieć na drzewie z innymi krukami?
-A co, jak ci się jakiś stan zapalny zrobi? Byłaś u lekarza? Może powinnaś mieć na tą jakąś... terapię? No wiesz, lodem, albo coś?-zaniepokoił się, no bo zwracanie uwagi na takie rzeczy było... proste.
Nabrał nagle oddechu i wstrzymał go, na jej stwierdzenie. Zmarszczył mocno czoło, jakby rozgniewany. Wiedziała dobrze, dlaczego coś się działo. Wcisnął się tylko w siedzenie i zajął się popcornem, mając ochotę zamknąć się w jakichś ciaśniejszych czterech ścianach.



Zobacz profil autora

143 Re: Kino "Zenith" on Wto 11 Sie 2015, 14:21

Sally i Betty sobie radziły, więc nie mogło być tak źle. Nikogo jeszcze nie pogryzła, ale może dlatego, że wystarczyło że warknęła i ludziom odechciewało się ją prowokować, jak widzieli że trzyma ją niewielka Indianka.
- Nie, nie sądzę. Tak, jak Moira, pasuje mu że ma towarzystwo. Dogadują się w sumie. Poza tym był wychowany w niewoli, więc też jest inaczej - zagryzła wargę i popatrzyła na Sashę, odrywająć się od reklam i trailerów.
- No to obejrzysz to, tak? - zapytała - I, nie wiem, nasmarujesz czymś przeciwzapalnym czy cos.. Zgoda? - zerkneła na niego, odwracając się od ekranu znów.
- Wiesz o co mi chodzi. O coś... nie wiem. W pracy czy na uczelni - wyjaśnila i westchneła - Dobrze, nieważne, przepraszam - dodała zaraz.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

144 Re: Kino "Zenith" on Wto 11 Sie 2015, 14:57

-To smutne, nie?-zapytał blondyn, bo chyba wzięło go na moralne rozważania i zastanawianie się jaką człowiek ma władzę i czy faktycznie może sobie tak decydować o wszystkim. W normalnej sytuacji by to pewnie obrócił w żart i sam by chętnie zamknął sobie taką Oldwood w złotej klatce. Patrzyłby na nią i... czasem wypuszczał. IYKWIM.
-Ja?-zdziwił się.-Nie jestem...-chciał zaprzeczyć, ale zdał sobie sprawę, że to chyba wyglądało w ten sposób, że albo on to zobaczy albo nikt.-Po filmie.-westchnął, zgadzając się.
Gdy dziewczyna przeprosiła, poczuł się źle ze sobą. Że jest jak księżniczka na ziarnku grochu. Albo gorzej.
-Nic się nie dzieje.-powtórzył znowu, ale jakoś pokorniej.-Nic nie opuszczam... zazwyczaj. Nie biorę ciężkich prochów. Nie piję jakoś super często.-wygiął kąciki ust, jakby chwilę się zastanawiając.-Wszystko ok.-podsumował, ignorując fakt, że wcale nie było.



Zobacz profil autora

145 Re: Kino "Zenith" on Wto 11 Sie 2015, 15:26

- Myślisz, że powinnam go wypuścić? - zastanowiła się nad tym, bo też czasem ją tak nachodziło, że to nie fair. Nie powinna więzić dzikiego stworzenia. Nawet jak było od małego wychowywane z ludźmi.
SKinęła głową. No to po filmie. Nie wiedzialą co prawda gdzie, ale niech będzie. Najwżej skończy sie na obietnicy.
Zamiast odpowiedzieć po prostu wyciągnęła do niego dloń, wnętrzem na zewnątrz. Nie było okej i widziała tp/ Denerwowało ja, że nie potrafi czegoś na to poradzic. Chodził z nią np. do kina ale był radosny tylko na chwile. wiedziala dlaczego, ale z drueigje strony denerwowalo ją, ze nie ptorafi nic na to poradzić.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

146 Re: Kino "Zenith" on Wto 11 Sie 2015, 15:45

-Nie wiem. A przeżyłby? Ty byś przeżyła?-spojrzał na nią w tym momencie, jakby zaniepokojony tą myślą. Spiął się.-Może nie...-powiedział po chwili, wciskając się w siedzenie.-To tylko ptak.-dodał jeszcze.
Choćby w łazience. Dla Sashy to nie było problemem.
W sali ściemniło się i po chwili zaczął się film. Spojrzał na Liluye trochę kontrolnie, gdy zamilknęła i wtedy zauważył jej wyciągniętą dłoń. Zawahał się przez chwilę. W sumie nie zastanawiał się przez te trzy miesiące co do niej czuł. Było mu wygodnie bez zagłębiania się w to. A może... nie powinien dalej? Bliskość fizyczna daje komfort, tak? Dlaczego miałby z tego nie korzystać? Poza tym to nie tak, że robi jej tym krzywdę...
Zamknął jej dłoń w swojej.
-Nie będziesz się bać?-zapytał po chwili, gdy w ich stronę wyskoczył raptor.



Zobacz profil autora

147 Re: Kino "Zenith" on Wto 11 Sie 2015, 22:30

- Jakbym go nauczyła wszystkiego.. To myślę, że tak - zagryzła wargę i obserwowała ekran. Podniosła popcorn.
- Nie? - zerknęła na niego. Czasem nie rozumiała tych spin. Wycofywania się z każdego tematu tak nagle.
Sama też nie wiedziała co z tym zrobić. Dawała mu wolną rękę, ale Sasza niczego nie chciał, nie kontynuował ani w sumie nie zaczynał. Nie potrafiła tego rozwiązać.
- Nie - odparła pewnie, po czym podskoczyła i zacisnęła dłoń na jego - No co ty - dodała jeszcze. Wpatrzyła się w ekran.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

148 Re: Kino "Zenith" on Pią 14 Sie 2015, 16:02

Sashę znów wzięły rozważania na temat życia i śmierci. I tego, jak być szczęśliwym. I co zrobić, by ludzie nie byli nieszczęśliwi. By się już nikt nie próbował zabić. Bo jak znowu coś takiego się stanie, to on nie przeżyje tego chyba. Poważnie. Serce mu pęknie. Albo kanaliki łzowe.
Blondyn trochę pewniej ścisnął jej dłoń. Podczas całego filmu nie do końca się na nim skupiał. Wszystko mu przypominało o Kenny'm. Na przykład jak wysypał przez przypadek popcorn. Zawsze wtedy obrzucali się taką zbakteriowaną kukurydzą i wyzywali od pedałów. Albo jak patrzył na te dinozaury Krzysia Brata. Oni mieli Brutusa. Też był jak nieujarzmiona bestia. Jadł bez przerwy. Zwalał wszystko z regałów. Spał pod łóżkiem. Znikał, a potem pojawiał się znikąd. Zupełnie jak w filmie.
Nawet nie zauważył, kiedy rozbłysło światło, a jego oczy były mokre od łez.



Zobacz profil autora

149 Re: Kino "Zenith" on Pią 14 Sie 2015, 17:38

Lil trzymała go za rękę, ale film ja wciągnął. Obracała czasem twarz do Sashy, ale nie widziała że ten płacze. W końcu włączono światło i Indianka odstawiła pusty kubek po popcornie i coli na bok, obracając się do chłopaka.
- Muszę iść siku, bo zaraz.. - ale nie dokończyła, bo zobaczyła łzy w jego oczach. Przez chwilę się zawahała. Najchętniej by go po prostu przytuliła, ale pewnie byłby zły, że się nad nim użala wciąż i wciąż. A ona po prostu się martwiła. Już to przerabiali. A jej pękał pęcherz. Bez słowa wsadziła mu w dłoń chusteczki higieniczne i wstała.
- Idziemy coś zjeść? - zaproponowała jakby nic się nie stało.
Od jakiegoś czasu chciała mu zaproponować wizytę u psychologa.. tylko bała się jego reakcji. Czyżby złe wspomnienia?




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

150 Re: Kino "Zenith" on Sro 19 Sie 2015, 18:03

Sasha tylko pokiwał głową, gdy oznajmiła, że musi iść do toalety. Przez dłuższą chwilę siedział tak na miejscu, aż w końcu starsza pani sprzątająca puste kubeczki poprosiła go o podniesienie nóg, by mogła sięgnąć po jeden. Westchnął cicho, ciężko, i podniósł się, łapiąc chusteczki od Liluye. Użył jednej z nich, po czym wyszedł z sali, rozglądając się na Indianką.
-Umieram z głodu.-odpowiedział jej, uśmiechając się blado.
I pewnie poszli jeść, pewnie nawet wymienili wrażenia o filmie, może nawet blondyn się przełamał i powiedział co go załamało. Jednak to wszystko musiało zadziać się w domyśle, bo autorka przespała tyle dni!

/zt



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 6 z 6]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Similar topics

-

» Nieczynne kino
» Kino samochodowe

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach