Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Ranczo Randalla

Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 3]

1 Ranczo Randalla on Wto 13 Maj 2014, 10:10

First topic message reminder :

Jest to największe i najbardziej znane ranczo w okolicy Old Whiskey. Zajmuje ogromne połacie terenu, przy czym jest on w większości ogrodzony – do serca gospodarstwa prowadzi tylko jedna droga z centrum miasta. O tym, że dotarliśmy do rancza, informuje nas brama wjazdowa z okazałym napisem: Randall’s Ranch.
Część użytkowa rancza składa się z posiadłości właściciela – Henry’ego Randall’a, oraz budynków gospodarczych i licznych zagród. Król wołowiny istotnie żyje jak król i lubi otaczać się przedmiotami uznawanymi za miarę bogactwa. Dom pełen jest luksusowych sprzętów. Niestety całość często zupełnie ze sobą nie współgra; słowem, nie jest to dom urządzony ze smakiem. Pan Randall może się za to pochwalić kilkoma ekskluzywnymi samochodami, które trzyma w ogromnym garażu.
Wśród budynków gospodarczych znaleźć można dwie stodoły – faktycznie ciężko je przegapić, ponieważ są pomalowane na czerwono i widać je już z daleka. W jednej z nich, większej, składuje się siano i paszę dla zwierząt oraz część maszyn używanych na ranczu. Druga, mniejsza, stanowi budynek przeznaczony dla zwierząt chorych i ciężarnych.
Na ranczu Randall’a najważniejszym miejscem jest wielka, murowana obora. Jest ona typu wolnostanowiskowego z osobnymi boksami dla każdej sztuki bydła oraz z zachowaniem odpowiednich warunków chowu. Złośliwi mogliby powiedzieć, że krowy mają tu lepsze życie, niż wielu mieszkańców Old Whiskey. Za oborą znajduje się zbiornik na gnojówkę, a w skład budynków gospodarczych wchodzi także stajnia. Tereny wokół zabudowań stanowią liczne zagrody i wybiegi, zaś dalej rozpościerają się otwarte przestrzenie, na których wypasane jest bydło.
Na terenie rancza znajduje się także wieża ciśnień, która pełni funkcję zbiornika przeciwpożarowego.

Zobacz profil autora

51 Re: Ranczo Randalla on Pią 26 Cze 2015, 21:48

Kostki na ślepy los:
parzyste - żona Randalla budzi się. Zapewne w oknie ich domku na farmie zapaliło się światło.
nieparzyste - teren wciąż czystym, jednak nie na długo!

Kostki dla Lionela na refleks i siłę, próg 90. Jeśli przekroczy - krowa otrzymuje na tyle celny cios, że pada. Inne jednak wciąż wyją, trzeba się spieszyć.
Jeśli nie przekroczy - krowa dalej żyje i dalej wyje.

Zobacz profil autora

52 Re: Ranczo Randalla on Pią 26 Cze 2015, 22:10

106
parzyste - żona Randalla budzi się. Zapewne w oknie ich domku na farmie zapaliło się światło. 4!

Krowa na całe szczęście padła. Koksu mógł więc dokończyć dzieła i odciąć jej łeb.
-Co za ścierwo.-mruknął, krzywiąc się.-Krzykliwe cholerstwo.-poskarżył się, łapiąc krowę za rogi. Hehe.



Zobacz profil autora

53 Re: Ranczo Randalla on Pią 26 Cze 2015, 22:28

Dobrze, że Cath już widziała sikającą krew i wnętrzności, bo zapewne puściłaby spektakularnego pawia. Lionel odrąbał wreszcie ten łeb, ale wyjące krowy popsuły jej jakże piękne plany. A miała wziąć trochę krwi, by zrobić to wspomniane szoł. Zatem podetknęła słoik pod tętnice, łba krowy i zaczęła popychać ich ku wyjściu.
- Dalej. Dalej. Chodźmy już stąd! - mieli wyleźć z tego budynku i polecieć jak najszybciej do auta. W biegu Cath jeszcze dała worek na śmieci Koksowi, by schował ten łeb.



Zobacz profil autora

54 Re: Ranczo Randalla on Sob 27 Cze 2015, 15:43

Żona Randalla pewnie w tym momencie próbowała zbudzić męża, mówiąc mu, że za oknem jest jakiś hałas. Lionel dzielnie odciął krowie łeb, ochlapując jednak jej krwią niemal wszystkich dookoła.

Kostki na ślepy los:
1,3,6 - Uciekacie z farmy, jednak Randall wraz z żoną zauważa wasze uciekające sylwetki.
2,5 - Uciekacie z farmy, Randall z żoną w ogóle was nie zauważa, jednak podejmuje się sprawdzenia obory od razu. Widząc ślady włamania, krowę bez głowy i wszędzie pełno krwi - od razu dzwoni na policję.
4 - Uciekacie z farmy, Randall z żoną w ogóle was nie zauważa. Wmawia żonie, że się pewnie jej przesłyszało i oboje wracają do łóżka.



Zobacz profil autora

55 Re: Ranczo Randalla on Sob 27 Cze 2015, 19:46

5 - Uciekacie z farmy, Randall z żoną w ogóle was nie zauważa, jednak podejmuje się sprawdzenia obory od razu. Widząc ślady włamania, krowę bez głowy i wszędzie pełno krwi - od razu dzwoni na policję.

Świetnie! Teraz jak wywabić te plamy z krwi! Pewnie jeszcze na jej twarz siknęło krwią. Dobrze, że miała kominiarkę. Zatem polecieli do samochodu, który odpalili od razu i ruszyli z kopyta, uciekając z krwawego miejsca zbrodni. Kurde bele, będą mieć zaraz policję na karku. Chociaż może to dobrze... Policja będzie siedzieć tu, a oni swoje zrobią w miasteczku...

zt wszyscy



Zobacz profil autora

56 Re: Ranczo Randalla on Pią 03 Lip 2015, 22:35

21.09.2013 południe

Odjeżdżając z miejsca zdarzenia, wypowiedział swoje myśli na głos, aby Tom mógł je skomentować. Wyprowadzić mnie z błedu lub naprostować pewne fakty, w końcu znał lepiej to miasteczko i ludzi w nim mieszkającym.
Na ranczu wysiadłem z radiowozu i zlokalizowałem wzrokowo dom hodowcy i oborę,l w której trzymał krowy. To było najważniejsze.
-Niewiele czasu minęło, głowę podłożyli w nocy, a znając życie ten hodowca wie co ma, więc niezwłocznie zadzwonił po nas.- Spojrzałem na Toma.-Jest rano. Wiesz co to znaczy? Jeśli było tu na tyle mało pojazdów albo nawet wcale, gdzieś mogą być ślady bieżnika, które zgrają się ze śladami z miejsca zdarzenia. Trzeba sfotografować bieżniki aut tego całego Randala i znaleźć inne i świeże. Może zabezpieczymy jakąś traseologię pasującą.- Zamyśliłem się na chwilę.-To pierdolona głowa krowy, musieli ją wziąć autem.- Zaczął się uważnie rozglądać, może za połamanymi krzakami, albo innymi śladami mogącymi naprowadzić nas na odpowiedni trop.-Zastanawiam się, czy zabili krowę na miejscu, czy zajebali ją całą...to też trzeba sprawdzić.



Ostatnio zmieniony przez Dziki Agrest dnia Sob 04 Lip 2015, 17:42, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

57 Re: Ranczo Randalla on Sob 04 Lip 2015, 11:07

Zanim Agrest zdążył zrobić cokolwiek, objawił mu się duch krowy i poinformował go, żeby edytował swojego posta, wpisując na początku datę i porę dnia.


Gdy już Agrest spełnił swój obywatelski obowiązek, mógł iść wraz z technikami obejrzeć oborę. Tę, w której bestialsko zabito krowę! Jej ciało tam wciąż leżało - jak wiadomo - bez łba. We krwi. Nie było ani narzędzia zbrodni. Ślady krwi w pewnym momencie się urywały, więc prawdopodobnie łeb był spakowany w jakąś folię. 
Znaleziono ślady samochodu, ale gdy te wjechały na asfaltową drogę - niestety, urywały się. Ale przecież wiemy, gdzie to auto zmierzało. 

Zobacz profil autora

58 Re: Ranczo Randalla on Nie 05 Lip 2015, 17:42

Chwilę myślałem nad tym co zobaczyłem i zdołałem się dowiedzieć. Starałem się o szybką, a przede wszystkim trafną analizę.
-Dobra.- Potarłem podbródek. Robota czysto dochodzeniowo-śledcza nie była moim konikiem, raczej znajdowałem się w czynnościach czysto dynamicznych, ale nie zawsze takie mogłem wykonywać.-Te ślady bieżników zdejmijcie z ziemi, do tego zdjęcia, porównajcie z bieżnikami aut Randalla, żeby je wykluczyć. Sekcja krowy, trzeba ustalić jakim narzędziem została oddzielona głowa. Znaleziony ślad trzeba porównać z tym spod domu Świętego...- Zwróciłem się do techników. Już miałem wyjść z obory, ale zatrzymałem się i dodałem.-Ściągnijcie jeszcze paluchy z klamek, drzwi wejściowych i z boksu, gdzie została zarżnięta krowa. Może ci idioci czegoś dotykali.- Sam ruszyłem w stronę domu, by porozmawiać ze wszystkimi członkami rodziny Randalla.



Zobacz profil autora

59 Re: Ranczo Randalla on Nie 05 Lip 2015, 18:04

Jak kazał, tak zrobili. Krowa pojechała do kostnicy, odciski palców ściągnięte, do tego zdjęcia śladów i samochodów na ranczu.

Gdy Agrest szedł do domu Randalla, właściciel rancza zaczepił go na podjeździe. Po chwili policjant już wiedział, ze sam mężczyzna nic nie widział i nic nie słyszał, za to jego żonę obudziły w nocy jakieś hałasy. Zaraz potem sprawdzili oborę. Niestety, nie natknęli się na nikogo, kto by mógł krowę zabić.

Zobacz profil autora

60 Re: Ranczo Randalla on Pon 06 Lip 2015, 11:01

Musiałem jeszcze ustalić mniej więcej godzinę, o której kobieta została zbudzona przez hałas. W tym celu zapytałem się jej o to. Oprócz tego chyba nic innego nie mam do roboty. Wrócić do biura, zebrać wszystko w całość i sprawdzić kilka rzeczy. Chociaż, to dobry moment, żeby zdobyć nieco informacji.
-Panie Randall, ma pan jakieś zatargi ze Świętymi, P lub innym gangiem?- zapytałem wprost.-Mam pewne podejrzenia co to tej sprawy, ale potrzebuję pana szczerych odpowiedzi.-[b]Kto w mieście aktywnie działa w tych gangach? Chodzi mi o wszystkie, łącznie z tą Familiadą.



Zobacz profil autora

61 Re: Ranczo Randalla on Pon 06 Lip 2015, 11:31

Pani Randall nie pamiętała dokładnie godziny. Ale było po północy, to na pewno! Środek nocy, wszędzie ciemno, a pracownicy rancza już dawno byli po robocie.
- Zatargi? Nie, nie mam proszę pana. Nie mam zatargów z żadnym z gangów. Powiem więcej, jedne ze Świętych u mnie pracuje i dostaje uczciwą pensję! Jesse... Jesse Dalton. O ile się nie mylę, jego bracia też noszą kurtki. No, i ten Sue Baker, ale to każdy wie. Oni wszyscy przesiadują albo w Viva Maria, albo w swoim warsztacie samochodowym - Randall podrapał się w swoja siwą brodę.
- Nie Buendia, ja się nie mieszam w sprawy tych ludzi. No ale każdy tu wie, że w mieście to no wie pan. No, ze w mieście to z nimi trzyma ten czarnuch Jones. Ale tka to się nie interesuję! "P"... nie znam, nie wiem. Panie, mnie tu krowę jakieś wandale zabiły! Co mnie obchodzą jakieś gangi?! Ja chce wiedzieć kto tu był i kto mu moją mućkę zarżnął! To już nie pierwszy raz kiedy ktoś mi się tu włamuje i mi krowę kradnie! Albo jej część... - poprawił się - niech pan lepiej poszuka winnych! O! O!
Wycelował palcem w policjanta.
- Ktoś w środku nocy wszedł do mojej obory i zabił moją krowę, odcinając jej łeb. Chce wiedzieć kto! A ochrona... właśnie, zaraz wyrzucę z roboty ochronę, bo jak widać do niczego się nie nadają - zaczął się odgrażać.

Zobacz profil autora

62 Re: Ranczo Randalla on Pon 06 Lip 2015, 14:08

Moje uszy dostały orgazmu, gdy połykały kolejne cenne informacje, które wzbogacały wiedzę na temat tego miasteczka. Oczywiście, mogłem iść do Coopera, lub innego funkcjusza, który powiedziałby mi to samo lub podobne rzeczy, ale czemu miałbym iść na łatwiznę. Wartość policjanta poznaje się również po tym, jak szybko i jak wiele zdobyta informacji, sam. Większość tego co powiedział Randall zapisałem sobie, reszta zostanie w pamięci.
-Panie Randall, zapewniam pana, że dowiem się kto to zrobił.- Rozglądnąłem się i zmrużyłem oczy, mówiąc nieco cicho-A jeśli ja nie będę mógł go ugryźć z różnych powodów, wie pan jak to czasem jest, niewystarczające dowody i tak dalej...to myślę, że pan chętnie by wymierzył sprawiedliwość sam...- Randall wydawał mi się człowiekiem konkretnym i twardym, to też takie małe oświadczenie, mogło wpłynąć pozytywnie na mniejszą lub większą współpracę między nami to raz. A dwa może dzięki temu, kiedyś w dalekiej przyszłości pan Randall mi da mniej lub bardziej cenną informację.A jak wiadomo, każda informacja się liczy.
-Zanim pan ich wyrzuci, chciałbym jeszcze z nimi pogadać.- Powiedziałem pewnie i ruszyłem stronę ochroniarza lub ochroniarzy, nie wiedziałem ilu ich jest, co w ogóle mnie zdziwiło, że są jacykolwiek. Wziąłem ich na bok, aby rozmowy nikt nie słyszał.
-Chuj mnie obchodzi czy waliliście komara w jakiejś budzie, czy aucie, a może baliście się wyjść, jak ktoś nadjechał, ta rozmowa zostanie między nami, dlatego mówcie śmiało, bo ja już kurwa czasu nie mam. Po za tym pan Randall z tego co mówił chce was wyjebać, ja znowu potrzebuję informacji. Mogę też być jego zdrowym rozsądkiem i mu wyperswadować zmianę ochroniarzy, ponieważ działa teraz pod wpływem emocji.- Postawiłem sprawę jasno.-Coś macie do powiedzenia?



Zobacz profil autora

63 Re: Ranczo Randalla on Pon 06 Lip 2015, 14:17

- Panie, ja nie będę się bawić w samosądy! - oburzył się Randall - ale niech pan wie, ze jestem w radzie miasta i daje grubą kasę na te wasze biuro szeryfa, wiec jeśli coś spierdolicie, to pożegnajcie się ze świątecznymi datkami na wasze kamizelki ochronne!
Po tym odgrażaniu się, Randall wskazał Agrestowi, kto miał w tym czasie doglądać rancza. Padło na skromnego, chudego jak szczypior chłopaczka, który wyglądał jakby miał się ze strachu posikać w gacie. Słuchał policjanta i zaczął się jąkać, nie potrafiąc ubrać myśli w słowa.
- No ja, nie wiem, ja... ja nic nie widziałem. Ja wiem tyle co państwo Randall! Nie widziałem nic... dopiero jak było po wszystkim to zauważyłem, ze obora jest otwarta i zobaczyłem panikującą panią Randall.

Zobacz profil autora

64 Re: Ranczo Randalla on Pon 06 Lip 2015, 15:14

Zmrużyłem oczy.
-Co ty pieprzysz. W nocy podjechało auto, ktoś wysiadł, zarżnął krowę, możliwe, że darła ryja w wniebogłosy, a ty nic nie widziałeś, ani nie słyszałeś?- Zapytałem z niedowierzaniem.-Ja rozumiem, że dzieci mogą wierzyć w takie historię...- Popatrzyłem na niego groźnie.-Ja natomiast chcę usłyszeć prawdę. O której pani Randall coś usłyszała? O której pan Randall poszedł sprawdzić oborę? Widziałeś odjeżdżające auto? Pani Randall coś obudziło w nocy. Chłopcze skup się.- Powiedziałem ostatnie zdanie zdecydowanie miękko.



Zobacz profil autora

65 Re: Ranczo Randalla on Pon 06 Lip 2015, 15:17

- Nie widziałem żadnego auta. Żadne auto nie wjechało na posesję - powiedział pewny swego. 
- Ma rację - wtrącił się jedne z techników, który podszedł do mężczyzn - nie znaleźliśmy żadnych nowych, dziwnych śladów samochodu na posesji. Wszystkie, które tu są, łączą się z samochodami pracowników rancza. Widocznie ktoś musiał zaparkować poza farmą.
- Właśnie... - wtrącił chłopiec - mówię jak było! Usłyszeliśmy hałasy po północy. Wyszedłem z szopy i poszedłem do obory. A tam już stała pani Randall i krzyczała, że krowę jej zabili. Tyle!

Zobacz profil autora

66 Re: Ranczo Randalla on Pon 06 Lip 2015, 16:48

-Dobra, dobra.- powiedziałem spokojnie i zwróciłem się jeszcze do technika.-Zerknijcie jeszcze na te miejsca.- wskazałem im miejsca za krzakami bądź drzewami, w których nie będzie widać zaparkowanego auta. Inaczej sobie nie wyobrażam tego, jeśli nie zostawili auta na ulicy, to w każdym innym terenie musieli zostawić ślady. Wyznaczyłem kilka miejsc, które mogłyby się nadać do pozostawienia auta w ukryciu. Tak podpowiadała logika.-Może tam będą ślady, jeśli nie, to chyba nic tu po nas. Dzięki.- Rzuciłem do nich, zawsze trzeba doceniać pracowników wszelakich. Pożegnałem się z ochroniarzem i na odchodne jeszcze rzuciłem do Randalla.-Znajdę ich.

zt



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 3]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach