Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Campbell's Burgers

Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 16 z 16]

1 Campbell's Burgers on Wto 13 Maj 2014, 10:23

First topic message reminder :

Ten bar to długie i wąskie pomieszczenie, którego większość miejsca zajmuje czerwono biała lada, nad którą przyczepiono wielki i tandetny napis Campbell's Burgers.
Przy ladzie rzędem postawione są plastikowe barowe stołki, nie pamiętające już czasów swej nowości; zaś pod oknem ciasno ułożono kilka stolików z krzesłami jakby wyjętymi z innej bajki.  Atrakcją miejsca, oprócz taniego jedzenia, jest apetyczny zapach kawy wydostający się z kuchni oraz czarno białe zdjęcia wywieszone na ścianach. Podobno przedstawiają pierwszych właścicieli wraz z całą rodziną. Ale kto by się nimi interesował podczas krótkiego oczekiwania na hamburgera i pośpiesznego posiłku.
Smacznego!

Zobacz profil autora

376 Re: Campbell's Burgers on Pią 10 Lip 2015, 20:53

Milo dalej przeżuwał burgera. Mimo iż był dorosłym mężczyzną sprawiał trochę wrażenie ciekawskiego i niezbyt rozgarniętego dziesięciolatka.
- Wada genetyczna? - zapytał, unosząc brwi. Przez chwilę miał na twarzy minę, jakby jej nie rozumiał, jednak po chwili pstryknął palcami.
- Czyli prawie jak x-men. Najs guurl. - przyznał, kiwajac głowa.
- To jakie są twoje supermoce?



Zobacz profil autora

377 Re: Campbell's Burgers on Pią 10 Lip 2015, 21:10

Cóż, nie dało się ukryć, że dokładnie takie sprawiał wrażenie. Jakby był delikatnie opóźniony. Ale zadziwiająco dobrze radził sobie z manipulacją manualną, więc odrzuciła tą opcję.
-Mhm.-przyznała, trochę rozbawiona i przyglądała mu się, gdy trawił. Niekoniecznie burgera, a raczej informację, którą mu dała.-Po prostu w tym oku.-tu wskazała palcem na niebieskie.-Nie ma melaniny, która odpowiada za pigment.-wytłumaczyła mu jakże uczynnie, uśmiechając się. By zaraz potem się roześmiać na porównanie do x-menów.
-Prawie.-zgodziła się. Zmarszczyła nos, zastanawiając się. Na potrzeby fabuły umówmy się, że nasze kochane postaci zbliżyły się do siebie, bo w tym momencie Indianka pochyliła się nad Milo i zniżyła głos:
-Cóż, jak byłam mała, to raz spadłam z dachu i miałam tylko kilka zadrapań. Myślisz, że się liczy?-spojrzała na niego uważniej, starając się nie roześmiać.-A może to coś znaczy?-uniosła brwi, trochę prowokacyjnie.



Zobacz profil autora

378 Re: Campbell's Burgers on Pią 10 Lip 2015, 21:17

Nie wiedział co to melanina, ale fajne słowo i jak się dorobi córki, to rozważy nazwanie jej w ten sposób.
- Myśślałem, że umiesz transformować w psa husky. - kiedy się nad nim nachyliła, Milo wciągnął mocniej powietrze nosem, trochę jak Anthony Hopkins w Milczeniu Owiec.
- Nawet trochę pachniesz jak jeden. - przyznał, a potem przybrał na usta swój uwodzicielski uśmiech.
- nie żeby tego, ale ja też mam w sobie zwierzę. Może skorzystamy z tego sprzyjającego zbiegu okoliczności i... - uniósł brew - ...obwąchamy sobie pupcie?



Zobacz profil autora

379 Re: Campbell's Burgers on Pią 10 Lip 2015, 21:26

Prychnęła śmiechem, chyba trochę zaskoczona trafnością skojarzenia. To znaczy... nie zmieniała się w husky, ale nazywali ją tak. Ale chyba nic dziwnego, skoro nawet on na to wpadł.
-Niestety.-odparła, udając poważną.-Ale może mój duch jest husky. Wiesz, indiańskie wierzenia.-machnęła ręką, brzęcząc znów bransoletkami.
Oczywiście Salina musiała palnąć coś dziwnego. Normalne.
Spięła się nieco i momentalnie odsunęła, gdy usłyszała wciąganie powietrza i późniejszy komentarz. Przez chwilę nie mogła usunąć zaniepokojenia z twarzy. Czy pamiętała te wszystkie ruchy z samooobrony? Czy da radę? Czy jest niebezpieczny? Zaraz jej skoczyło tętno, no bo co taka biedna kobitka jak ona miała zrobić! Ale chwilę potem Milo ją rozwalił i rozładował atmosferę. Roześmiała się.
-O matko, pewnie.-pokręciła głową, śmiejąc się.-A potem odtworzymy scenę z Zakochanego kundla?
Nie, nie brała tego jak poważnej propozycji. Oczywiście, że nie!



Zobacz profil autora

380 Re: Campbell's Burgers on Pią 10 Lip 2015, 21:32

- Czemu nie? Jeśli dają tu spaghetti, to przyjmuję wyzwanie. - powiedział absolutnie poważnie.
- Wchodzisz w to? - dopytał. No, on by chętnie wszedł.
W Cath zwłaszcza.



Zobacz profil autora

381 Re: Campbell's Burgers on Pią 10 Lip 2015, 21:47

Salina automatycznie przebiegła wzrokiem po menu. Nie, nie wyglądało na to, jakby mieli tu makaron.
-Chyba nie mamy szczęścia.-odpowiedziała, wracając do niego spojrzeniem swoim heterycznych oczu, mając nadzieję, że w ten sposób wybrnie.
Bo jedzenie bez widelców, jedzenie z jednego talerza i stykanie się ustami z nieznajomymi to nie było coś, co robiła na co dzień!
Przymrużyła lekko oczy, a uśmiech nie schodził jej z twarzy. Śmieszny facet. Biedna, nawet się nie spodziewała co to za ziółko!
-Miałbyś jeszcze miejsce po tym burgerze na talerz spaghetti?-zapytała ze śmiechem.



Zobacz profil autora

382 Re: Campbell's Burgers on Pią 10 Lip 2015, 21:58

- Jasne, że miałbym. Zwłaszcza, jeśli na deser miałabyś mi wylizać twarz, psinko. - chyba sobie nie zdawał sprawy z tego jak słaby i przypałowy był jego podryw.
- A jeśli tutaj nie zaznamy szczęścia, to może zaznamy go gdzieś indziej? Tak wiesz... doggystyle, huehue... Nie no sorry, dobra, przyznaję. To było minimalnie obleśne. - zaśmiał się.
- Nie miałem nic złego na myśli. Swoją drogą, czy suczki zamiast spaghetti nie powinny woleć kości? - (kość = bone przyp.red, gra słów przyp.red)



Zobacz profil autora

383 Re: Campbell's Burgers on Pią 10 Lip 2015, 22:12

Chyba za mocno ją bawiły teksty Milo, nawet, jeśli były maksymalnie obleśne i zboczone. A poza tym... to Salina. Ona wierzyła, że ludzie są dobrzy i nie mają złych intencji. Ale nie zmieniało to faktu, że w ciemnym zaułku miałaby mniej zaufania i nie uśmiechałaby się już tak bardzo. W sumie to wcale.
-Tego chyba nie było w filmie.-stwierdziła, ignorując, jak ją nazwał psinką.
O matko, gdyby ją koledzy widzieli...!
Zmarszczyła nos.
-Maksymalnie.-zdecydowała poważnie, ale po chwili się roześmiała. Chyba Wilson był zbyt niemożliwy, by brać go na serio. Bo on żartował, nie? Zartował!
Zamrugała i chwilę mu się przyglądała.
-Wiesz, to zazwyczaj ja rozmawiam o czyichś preferencjach, również seksualnych.-zaczęła, chyba wpadając na jakąś głębszą refleksję, ale po chwili sobie odpuściła, parskając.-Nie no, ja raczej słyszałam, że to faceci lecą na kości. Lub nie lecą...?-zmrużyła oczy, zastanawiając się.-Nieważne.-machnęła ręką.



Zobacz profil autora

384 Re: Campbell's Burgers on Pią 10 Lip 2015, 22:22

- Nie wiem, ja tam lecę na wszystko. Jak deszcz. - pokazał rękoma deszcz, tak palcami, nie wiem jak to opisać, bo już jest późno, a ja po 22 zaczynam mieć literackiego dałna.
W każdym razie Milo po chwili zorientował się, że być może nie był to najlepszy tekst, którym się mógł z nią podzielić. Baby w końcu lubiły czuć się wyjątkowe.
- ...ale tylko z tobą chciałbym ciągnąć spaghetti.



Zobacz profil autora

385 Re: Campbell's Burgers on Pią 10 Lip 2015, 22:34

Obserwowała go uważnie. Na początku się roześmiała. Ale zaraz potem nachyliła się w jego stronę, opierając się o blat.
-A to bierze się stąd, że czujesz się bez przerwy niezaspokojony czy też czujesz potrzebę odhaczenia każdej kobiety... lub mężczyzny... w okolicy?-zapytała, z czystej ciekawości, mrużąc lekko oczy. Robiła tak, gdy się skupiała. No a poza tym miała lekką wadę wzroku. to jej pomagało. Trochę.
-Tak, ja też prawdopodobnie zdecydowałabym się z tobą dzielić spaghetti.-przyznała.-Jeśli oczywiście byłoby na stanie.-dodała, by wyklaryfikować tą kwestię.-...mimo że ryzykowałabym sepsą.-przypomniała sobie po chwili ryzyko takich akcji i trochę ją to wycofało.
Złapała za stojaczek z serwetkami i zaczęła je układać na nowo, prosto.



Zobacz profil autora

386 Re: Campbell's Burgers on Pią 10 Lip 2015, 22:41

- Nie... co ty.. mężczyzny? Fuj. - skrzywił się mocno, a słowa o sepsie sprawiły, że ten grymas, dosyć teatralny, wcale mu z twarzy nie spłynął.
- Myślałem, że jesteś miła. - powiedział, nieco zawiedziony, wzdychając ciężko i wracając do dziobania w swoim talerzu. Czuł jak krew zaczyna odpływać mu ze spodni, a ochota na flirty z dziwolągiem jakoś mu przeszła. Chyba jednak najbardziej go zniechęciła tą gejozą. To, że mieszkał ze Skittlesem, który był nieziemsko wygladającym mężczyzną, jeszcze przecież nie świadczyło, o tym, że jest jakiś homo, czy coś.



Zobacz profil autora

387 Re: Campbell's Burgers on Pią 10 Lip 2015, 22:50

Wzruszyła ramionami.
-Wiesz, w ostatnich czasach lepiej być poprawnym politycznie.-uśmiechnęła się, kompletnie zapominając, że jest w małym miasteczku w Arizonie. Zbyt długo mieszkała w wielkim mieście!
Zmarszczyła brwi.
-Co? Ale... ale sepsa... ale sepsy się dostanie jak się wymiesza czyiś fragment DNA ze swoim, czyli ślinę lub krew i nastąpi niezgodność, i nasz organizm źle na to zareaguje. Ja nie... ojej, nie mówię, że z tobą coś jest nie tak.-speszyła się dosyć mocno i widocznie.
Bo ona przecież BYŁA miła!



Zobacz profil autora

388 Re: Campbell's Burgers on Sob 11 Lip 2015, 10:43

Milo wywrócił oczami.
- Przecież wiem co to sepsa. - zmarszczył brwi i znowu wbił wzrok w wymądrzającą się lalunię. Była pewnie tak samo dziwna, na jaką wyglądała.
- Wydaje mi się, ze właśnie przed chwilą to powiedziałaś. Takie rzeczy nie są miłe. Mało tego, nie słyszałaś tego powiedzonka: Sticks and stones may break your bones, but words can break heart? albo When a heart is broken, there's nothing to break? - pokręcił głową z dezaprobatą.
- Nie wiem co musiałabyś zrobić, żebym poczuł się lepiej i wypadł z tej doliny kompleksów i samokrytyki, w którą tak bezdusznie mnie wepchnęłaś... - westchnął, co chwila kontrolnie zerkając na Salinę.



Zobacz profil autora

389 Re: Campbell's Burgers on Sob 11 Lip 2015, 11:01

Oczywiście, że było tak samo dziwna jak wyglądała. Co z oczu to z serca, nie? Czy... jakoś tak.
-No to...-zaczęła, skonfundowana i wydała z siebie coś na rodzaj bezsilnego jęku, po czym dała sobie spokój. Nie rozumiała więc co on miał na myśli.
Zmarszczyła lekko czoło i wyglądała, jakby właśnie nad jej głową pojawiła się chmurka z deszczem. Zrobiło jej się smutno. Czasami emocjonalnie była tak prosta jak pięciolatka.
-Nie, wcale... wcale nie!-zaprotestowała z beznadziejnym wyrazem twarzy, czując coraz większą beznadziejność.-Zasugerowałam tylko, że nasze DNA mogą nie być kompatybilne i...-zaczęła się tłumaczyć, ale przerwała, mając wrażenie, że to wcale nie pomoże. Westchnęła i wpatrywała się w niego jak zbity pies, któremu jest przykro, za to co zrobił.
Jego ostatnie słowa ją już całkiem dobiły. Ona przecież chciała, by ludzie czuli się dzięki niej lepiej, a nie wpędzali się w kompleksy i depresję! To tak uderzyło w jej serce, że smutek zupełnie ogarnął jej strapioną duszę. I gdyby była mniej przejęta, to pewnie zorientowałaby się, że wpuszcza ją w maliny. Ale cóż.
-Och, to może ja... mogłabym ci postawić...-tu przerwała, zastanawiając się.-...kawę?-dokończyła z nadzieją i czystym sercem.



Zobacz profil autora

390 Re: Campbell's Burgers on Sob 11 Lip 2015, 11:11

Pewnie pogadali sobie jeszcze trochę, by potem rozejść się w swoje strony, gdyż narratorkę nawołuje praca i nie może się skupić na pisaniu postów ;c
zt



Zobacz profil autora

391 Re: Campbell's Burgers on Sob 29 Sie 2015, 13:01

14.02.2014

Żeby ktoś mógł świętować, inni musieli pracować. I tak było w przypadku Lindy, która zresztą nie obchodziła tego dnia już od wielu, wielu lat. A może nigdy nawet, bo za młodu to nie było az takie popularne, później zaś Jim wolał z innymi spędzać walentynki.
Ale nie narzekała. Z własnej nieprzymuszonej woli zgłosiła się na ostatnim spotkaniu pracowniczym, że zostanie dłużej w zastępstwie koleżanki, która jednak chciała spędzić wieczór ze swoim facetem.
I tak oto stała za kasą już od dziesiątej, wdychając słodki zapach burgerów. O tej porze tłoku nie było, ale była przekonana, że wieczorem zleci się więcej ludzi, bo w końcu większość mieszkańców osiedla przyczep mogła sobie pozwolić głównie na atrakcję zjedzenia burgerów i wypicia dietetycznej coli.
Wyzwanie walentynkowe, nie wiedzieć czemu, obejmowało też numerek w biurze szeryfa. Linda w swych ani najśmielszych, ani też najskrytszych pragnieniach nie mogłaby wymyślić równie wielkiej głupoty. Nie była nawet pewna, czy jej skryte lub śmiałe pragnienia obejmowały seks z własnym choćby mężem. Jej głównym pragnieniem było, żeby znów dla niej był, tak zwyczajnie, żeby powiedział jej, że ładnie wygląda, że obiad był dobry, żeby podziękował za wypełnienie lodówki piwem i dał buzi na dobranoc. Za żadne natomiast skarby nie chciałaby znaleźć się na posterunku i łączyć go z jakąś nieprzyzwoitością. Większą, niż proszenie posterunkowego, by przyjął kaucję za Jima.
Jedyne więc, co zamierzała dziś robić, to wystukiwać zamówienia na kasie, a w przerwach ścierać stoliki lub ladę.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 16 z 16]

Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16

Similar topics

-

» Campbell's Burgers
» Casper Hastings

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach