Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Rzeźnia

Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 3]

1 Rzeźnia on Wto 13 Maj 2014, 10:26

Ten największy w okolicy zakład rzeźnicki należy do pana Randalla. To tutaj jego święte krowy przerabia się na mięso i konserwy. Znajduje się tu pomieszczenie, do którego wprowadza się zwierzęta; następnie przenosi się je do hali, w której są one ubijane i poddawane wstępnej obróbce, np. porcjowaniu. W rzeźni znajduje się też chłodnia, w której przechowuje się mięso, oraz pakowalnia. Resztki są utylizowane lub poddawane dalszym obróbkom.
Nie cały budynek jest użytkowy, najstarsza, wschodnia cześć tego molochu jest wyłączona z użytkowania..

Zobacz profil autora

2 Re: Rzeźnia on Nie 03 Sie 2014, 14:36

// początek / 3 stycznia, 6 rano

Poranna zmiana w rzeźni była prawdziwą... rzeźnią. Harmider, ryk prowadzonych na ubój krów, huk maszyn przerabiających ich mięso na mielonkę i podirytowane pokrzykiwania pracowników, niewyspanych jeszcze po poprzedniej nocy, tworzyły razem jazgot wprost nie do wytrzymania.
Ennis pospiesznie narzucił na siebie poplamiony krwią setek krów fartuch, na skłębione włosy nacisnął ohydny czepeczek, a na dłonie wsunął ogromne, niepasujące na niego gumowe rękawice. Krzyknął do kierownika produkcji, że już jest, po czym wkroczył do pomieszczenia rozbiórki mięsa bez nałożenia gogli i maski ochronnej. Jak się okazało, był to spory błąd; zaraz po wejściu oberwał w twarz krwawym kikutem z ogromnego, krowiego udźca. Czerwona posoka zalała mu oczy, w ustach poczuł nieprzyjemny smak. Kurwa, nie domyję tego dzisiaj za cholerę. Doskonały początek zmiany, pomyślał ze wściekłością, jednocześnie próbując dojrzeć, kto tym ustrojstwem w niego cisnął.
- Enderman, do chłodni z tym! Rusz dupę, pendejo, nie płacimy ci za stanie w miejscu i podziwianie widoków! - odezwał się gdzieś przed nim głos z silnym meksykańskim akcentem.
Ennis na czuja ruszył z nogą krowy w ramionach w stronę wejścia do chłodni, ryzykując przy tym dostanie się pod ostrza którejś z pracujących obok maszyn. Przeklinał w myślach swoją głupotę, trzeba było jednak założyć te cholerne gogle; teraz czekał go za karę dzień z niesłabnącym aromatem krowich wnętrzności okalającym go jak groteskowa zapachowa aureola. Tak rozpoczął się dla Ennisa kolejny dzień pracy w rzeźni Randalla.



Zobacz profil autora

3 Re: Rzeźnia on Nie 03 Sie 2014, 18:22

//Tego samego dnia, po 12

Ennis musiał mieć w swoim wyglądzie coś naprawdę żałosnego, bo zwykle całkowicie nieustępliwy szef zmiany pozwolił mu dzisiaj wyjść półtora godziny wcześniej z pracy. Chłopak był akurat na przerwie, kiedy w kieszeni zabrzęczał mu telefon obwieszczając nadejście smsa. Co u licha, kto może ode mnie czegoś teraz chcieć?, pomyślał, wyszarpując sztywnymi palcami komórkę. No tak, Naiche. Ennis całkowicie zapomniał już o ich małym układzie z wczoraj. Zresztą jego wczorajszy dobry nastrój zniknął w momencie, w którym chłopak oberwał krowim podudziem w twarz. Gdyby to dzisiaj spotkał Naiche, na pewno nie dałby mu się wkręcić w zamiatanie Wild West Town.
W każdym razie jakimś cudem Julio, bo tak nazywał się jego szef zmiany, choć na prośbę Ennisa o wcześniejsze zwolnienie z pracy już odruchowo składał usta w definitywne "Nie", to po jednym rzucie okiem na zmizerniałą twarz pracownika zreflektował się i dał mu dyspensę na wyjście.
- Ale będziesz to musiał nadrobić w tygodniu, Enderman! - rzucił mu na odchodne szef.
Ennis w odpowiedzi machnął ręką i rzucił się pod zakładowy prysznic, jednak z mizernym efektem. Tak jak się spodziewał, nadal śmierdział krowim mięsem.

---> Przyczepa Ennisa

Zobacz profil autora

4 Re: Rzeźnia on Czw 07 Sie 2014, 13:32

//7 stycznia, 5:30

Ze snu wyrywa ją dźwięk telefonu. Roztrzęsiona i zlana potem sięga po aparat, naciskając zielony przycisk rozmowy. Pod powiekami wciąż widzi majaczące się sylwetki rodem z horroru. Sylwetki, które we śnie przybierają realny kształt. Próbuje uspokoić oddech, gdy po drugiej stronie słyszy głos swojego szefa zmiany. Każe jej natychmiast zwlec tyłek z łóżka, bo pilnie potrzebuje pracowników. Cholerny jarmark! Znowu będzie wyrabiać nadgodziny, by turyści mogli napchać się wołowiną.
Szybka kawa i szczotkowanie zębów, po czym wsiada do auta i piętnaście minut później znajduje się pod bramą zakładu. Jeszcze pośpiesznie wypalony papieros na parkingu i jest gotowa do pracy. W środku uderza ją w nozdrza znajomy trupi zapach. Być może odrażający, ale i do tego można przywyknąć. Za to rdzawa woń krwi wydaje się znajoma, niemal przyjemna. W przebieralni zakłada robocze ubranie, a na głowę, na której sterczą dwa upięte warkocze, nakłada, cholernie niewygodny, czepek. Dzisiaj ma szczęście, bo trafia na dział wykrawaczy. Widocznie krowy zabito w nocy. W przeciwieństwie do ściągania skóry to dosyć wdzięczne zajęcie. Zabijanie jest inne. Czasem przeraża ją rutynowość tego zajęcia. Czy jej wuj z taką samą łatwością wyżynał jej siostry z jaką oni uśmiercali krowy? Przez takie myśli jest nieuważna. Niedokładna. Kontroler jakości krzyczy, ale ona go nie słyszy. Wzrusza tylko ramionami i nieobecnym wzrokiem wpatruje się w źle wykrojone kawałki mięsa. Marnotrawstwo, myśli, bo odcięła za dużo tłuszczu. Kolejne ruchy nożem wykonuje niemal machinalnie. Ciach, ciach, ciach. Kawałki lądują na blacie, a Dakota czuje jak bardzo pocą jej się dłonie w tych gumowych rękawicach. Dwie godziny później ma wrażenie, że potrafi jedynie myśleć o porcjowaniu wołowiny. Gdy wreszcie kończy się jej zmiana, ściąga zakrwawiony fartuch i niewygodny czepek, który ląduje gdzieś na podłodze i bez prysznica, w oparach krowich wnętrzności, wsiada do swojego auta.
/zt

Zobacz profil autora

5 Re: Rzeźnia on Pon 25 Sie 2014, 12:44

// 24.01.2013, poranna zmiana

Ennis w całym rynsztunku stał już w wejściu do rzeźni. Z oddali słychać było porykiwanie prowadzonych na ubój krów. Cieszył się niesamowicie, że jak do tej pory nie wysłano go jeszcze do asystowania przy zarzynaniu bydła; mięso to mięso, ale łapanie odrąbywanych głów z dopiero co żywego stworzenia to zupełnie inna para kaloszy.
Julio rzucił okiem na jego twarz, jeszcze nie zakrytą pod czepkiem.
- Biłeś się, Enderman?
Ennis kiwnął głową. Julio przyglądał mu się chwilę groźnie, a potem roześmiał się rubasznie. Klepał go po plecach i gadał coś o byciu "prawdziwym mężczyzną" oraz "życiu ulicy"; w nagrodę Ennis dostał swoją ulubioną zmianę - w chłodni. Podwieszanie mięsa na hakach w lodowatym powietrzu zawsze sprawiało mu przyjemność; w końcu uwielbiał zimno. Większość jego współpracowników nie cierpiała tej zmiany, narzekali na przenikający kości chłód i niewygodę, ale młody Enderman czuł się tam jak ryba w wodzie.
Zadowolony, zabrał się do pracy. Oczywiście, chłodnia miała też swoje minusy - potwornie bolały później plecy, a skostniałe palce nie radziły sobie nawet z zawiązaniem butów. Do tego połacie mięsa były naprawdę ciężkie - te zamarznięte jeszcze cięższe.
Ennis skończył pracę o 14, wziął gorący prysznic, dzięki któremu odzyskał czucie w kończynach, i ruszył na miasto.

// z tematu - Viva Maria?



Zobacz profil autora

6 Re: Rzeźnia on Sro 17 Wrz 2014, 23:21

<--- warsztat samochodowy

Jazda nie trwała zbyt długo. Chociaż było to pewnie relatywne odczuwanie czasu - dla Bakera siedzącego za kierownicą czas na pewno płynął szybciej, niż zakneblowanej, zamkniętej w bagażniku Consueli. W końcu auto się zatrzymało, drzwi trzasnęły.
Cisza.
Baker poszedł na tyły budynku, by obczaić znajdujące się tam wejście. Potem wrócił i oparł się o samochód, oczekując przyjazdu Tyrsena.



Zobacz profil autora

7 Re: Rzeźnia on Sro 17 Wrz 2014, 23:23

---> próśnia

Przed rzeźnią stanął motor Tyrsena ze swoim jeźdźcem na grzbiecie, furknął dwa razy, kopnął kopytem w ziemię i zgasł, niedaleko pojazdu Bakera.
- Zmieniasz orientację? - wskazał na samochód. W sumie lepsze to, niż ten furkoczący motórek.
- Co chciał? - rzucił, siedząc oparty o kierownicę.



Zobacz profil autora

8 Re: Rzeźnia on Sro 17 Wrz 2014, 23:27

Było ciemno, zimno, ciasno i śmierdząco. Consuela rozbeczała się ze strachu, obawiając się, że wilgoć z jej kanalików łzowych nie będzie jedyną, którą wydzieli z siebie tego wieczora. Pewnie ją trochę też cisło na pęcherz po chlańsku, które sobie dzisiaj zapewniła, a aktualne warunki właściwie sprzyjały zeszczaniu się ze strachu.
Kiedy usłyszała słowo rzeźnia, miała naprawdę szczerą nadzieję, że chodzi tu o rzeźnię adminów. Wydawał jej się to dużo przyjemniejszy temat na forum, niż ten, w którym się znajdowała.



Zobacz profil autora

9 Re: Rzeźnia on Sro 17 Wrz 2014, 23:37

- Potrzebny mi był - odparł. Wyprostował się i podszedł do bagażnika, ale jeszcze go nie otwierał. - Komuś trzeba tu ochłodzić zapał, Tyrsen. I wyjątkowo nie mówię o tobie - rzekł, po czym otworzył klapę.
Widok skulonej w bagażniku Consueli z zaklejoną twarzą był cokolwiek żałosny.
Ale Baker miał być dziś nieugięty.
Zniewaga krwi wymaga.
Wytargał dziewczynę z wozu i postawił na nogi.
- Idziemy - zarządził, co się tyczyło zarówno niej, jak i Tyrsena. Po chwili dotarli do tylnych drzwi. Wejście do środka nie było trudne. Wnętrze było ciemne i chłodne. Unosił się tu dziwny zapach. Ale miało być jeszcze gorzej. Baker z kieszeni kurtki wyciągnął latarkę i snop światła padł na pomieszczenie.
- Dalej chce ci się śmiać, dziewczynko? - zapytał, pociągając Consuelę za rękę.



Zobacz profil autora

10 Re: Rzeźnia on Sro 17 Wrz 2014, 23:46

Patrick uśmiechnął się widocznie zadowolony na widok swojej starej znajomej.
- Co ja mówiłem? Chyba coś o tym, żebyś mnie nie wkurwiała, bo nie jesteś u siebie... cwaniaro - rzekł, dalej się uśmiechając. W sumie po części obstawiał, że tak skończy.
Tyrsen wszedł za Bakerem, a raczej za Consuelą do środka, pilnując żeby nigdzie nie próbowała spieprzać. Chociaż wystarczyło chyba to, że Sue trzymał ją za rękę.
- Ach ten zapach ćwiartowanych zwłok o tak wczesnej godzinie. - mruknął ni do siebie ni do nich.



Zobacz profil autora

11 Re: Rzeźnia on Sro 17 Wrz 2014, 23:49

Nie da mu tej satysfakcji, o nie! Chociażby się miała zesrać, nie pokaże mu, że ten przeszywający chłód, ciemność i widok rozbebeszonych, wiszących na hakach martwych krów i świń zrobił na niej jakiekolwiek wrażenie.
Spojrzała najpierw na Tyrsena, potem na Bakera. W koncepcie mroziła ich wzrokiem, a w rzeczywistości wyglądała jak błagająca o litość czeczeńska sierota. Za to kiedy Baker zapytał, czy wciąż chce jej się śmiać, Consuela odchyliła głowę, by teatralnie zanieść się wymuszonym śmiechem. Musiało to wyglądać i brzmieć zabawnie z racji tego, że miała zaklejone usta. Bardzo szybko ten udawany śmiech zamienił się jednak w głośny pisk i szloch. Consuela spanikowała i ponownie zaczęła się szarpać.



Zobacz profil autora

12 Re: Rzeźnia on Czw 18 Wrz 2014, 00:07

- Widzę, że się znacie - skwitował. - To świetnie, prawie jak rodzinne spotkanie, co? Ramirez? U Buendiów pewnie bawiłaś się jeszcze lepiej - wycharczał, ciągnąc ją dalej przez korytarz rzeźni. Dopoki nie dotarli do drzwi prowadzących do chłodni.
Poświecił latarką. Ich oczom ukazały się całe szeregi wiszących kawałów mięcha, większych i mniejszych. Gdzieniegdzie wisiały foliowe firany, rozgradzające pomieszczenie na kilka części. Baker i jego wesołe towarzystwo skierowali się wgłąb.
Było zimno.

Kosteczki:
parzyste - Consueli udaje się wyrwać z łap Bakera. Odbiega gdzieś w bok i usiłuje ukryć między rzędami krowich grzbietów.
nieparzyste - Baker dalej prowadzi ją za sobą.



Zobacz profil autora

13 Re: Rzeźnia on Czw 18 Wrz 2014, 00:18

2

Kiedy wspomniał o Buendiach, Consuelę trafił szlag. Być może właśnie to sprawiło, że poczuła, że ma siłę nie wiesz jak wielką.
W każdym razie udało jej się wyrwać z uścisku Bakera. Niewiele myśląc, odskoczyła od mężczyzn, po czym rzuciła się biegiem przed siebie, odrywając taśmę izolacyjną ze swojej twarzy. W tym momencie poczuła, że być może drugi raz go wylula. Jeśli jej się uda, to się nie będzie patyczkować, tylko od razu zacznie kandydować na prezesa gangu bułeczek Bakera.



Zobacz profil autora

14 Re: Rzeźnia on Czw 18 Wrz 2014, 00:28

Baker zaklął. Machnął na Tyrsena, by się ruszył i sam podążył za Consuelą.

Kostki dla Tyrsena
Mnożnik na refleks+kondycję. Próg 55.
Jak więcej, udaje ci się złapać Consuelę bez większych problemów.

Kostki dla Consueli, jeśli Tyrsenowi nie uda się jej złapać:
1,2 - znajdujesz drogę do drzwi
3,4 - dalej błądzisz po chłodni
5 - wpadasz na Tyrsena
6 - wpadasz na Bakera



Zobacz profil autora

15 Re: Rzeźnia on Czw 18 Wrz 2014, 00:33

53 :/

Tyrsen od razu rzucił się do pościgu za uciekinierką, lecz ta najwidoczniej miała mniejsze problemy ze skrętami, gdyż skutecznie mu spieprzała.
- Ta daj sobie spokój dziewczyno! - krzyknął. Nie, nie sprawi to że ona się zatrzyma.



Zobacz profil autora

16 Re: Rzeźnia on Czw 18 Wrz 2014, 00:43

5 ;//

Consuela błądziła w ciemnościach jak dziecko w ciemnościach. Szła szybko, natykając się co chwila na wiszącą na hakach trzodę chlewną.
- To wy mi dajcie spokój! - zawołała - Zaraz drugi raz wam spierdolę! Nie lepiej mnie było mieć po swojej stronie?! - zapytał nieco rozpaczliwym tonem. No cóż, w końcu siusiała w majtki ze strachu.
Przemierzała ciemności dalej, opychając od siebie kolejne tusze, aż w końcu wpadła prosto w ramiona Tyrsena.
- Coś nad wyraz kudłate świnie tu mają... - mruknęła, czując, że zaraz znowu się rozbeczy. Nie tak wyobrażała sobie własny koniec!

Zobacz profil autora

17 Re: Rzeźnia on Czw 18 Wrz 2014, 10:27

Po chwili snop światła z latarki padł na Tyrsena i Consuelę. Baker zmarszczył brwi. Z drugiej kieszeni wyciągnął tę samą taśmę, odwinął kawałek, odciął zębami i zakleił usta pannie Ramirez.
- Nie uważasz, że za dużo klepiesz dziobem, niunia? - zapytał i dał znak Tyrsenowi, żeby ją poprowadził.
Jeszcze chwila przedzierania się przez rzędy mięcha i plastikowe zasłony. W końcu stanęli gdzieś na tyłach chłodni, gdzie wisiało sporo pustych haków. I na takim właśnie haku miała zawisnąć Consuela. Dłonie miala unieruchomione ciasno zaklejoną taśmą, a ziemi z trudem dotykała czubkami butów.
- Wygodnie?



Zobacz profil autora

18 Re: Rzeźnia on Czw 18 Wrz 2014, 15:34

Tyrsen gonił świniaka, kiedy nagle to świniak wpadł prosto w jego ramiona.
- Głupia zdzira. - rzucił, wykręcając jej rękę za plecy i prowadząc za Bakerem. A mogła go posłuchać to teraz może by sobie grzeczniutko siedzieli i pili piwo. Jej wybór.
- Jutro chyba mięso będzie tańsze... - mruknął, gdy Consuela już wisiała. Tak tylko w ramach nastraszenia. - To za co się zabieramy, Baker?



Zobacz profil autora

19 Re: Rzeźnia on Czw 18 Wrz 2014, 16:12

No i zawisła. Z początku wierzgała nogami, w nadziei że jakoś uda jej się wywinąć przed przerobieniem jej na parówki. Nic z tego. Oczyma duszy swojej widziała już, jak mieszkańcy OW zajadają się ze smakiem jej mięskiem. Aż nią wzdrygnęło, kiedy pomyślała sobie, że być może będzie musiała przejść przez układ trawienny połowy mieszkańców tej zapadłej dziury. Co jak co, ale Sue Baker z każdą sekundą utwierdzał ją w przekonaniu, że jest geniuszem zbrodni. Człowiek z taką fantazją był skazany na kryminalną karierę.
Kiedy Tyrsen zaczął pierdolić, Consuela podniosła na niego swoje przekrwione oczęta, patrząc na niego w taki sposób, jakby zaraz miała mu wepchnąć nogę w przełyk. Nie zrobiła tego bo nie dosięgła. Albo się bała, że Tyrsen niedługo sam wepchnie sobie jej nogę w gardło w formie pieczonej golonki.
W pewnym momencie zrezygnowała. Możliwe, że słyszała o przypadkach, w którym powieszonemu spada na łeb hak, który w konsekwencji prowadził go do wariatkowa, albo po prostu przyswoiła, że już po niej.
Wyglądając więc i czując się jak stare kalesony na lince z praniem - wisiała.

Zobacz profil autora

20 Re: Rzeźnia on Czw 18 Wrz 2014, 18:04

Baker posłał Tyrsenowi krótkie spojrzenie. Obszedł dziewczynę naokoło, by upewnić się, że przypadkiem nie spadnie.
- Koleżance chyba wciąż za ciepło. Pomożesz jej się rozebrać, hm?
Podszedł bliżej Canizasa i dodał:
- Mam nadzieję, że masz ostry nóż. I ani zadrapania, jasne? Nie chcemy jej przecież patroszyć...
Wydawszy polecenie, Baker ruszył do wyjścia z chłodni.



Zobacz profil autora

21 Re: Rzeźnia on Czw 18 Wrz 2014, 18:19

- Mhm. - no tak, przecież miał nóż... A mógł go nie oddawać i teraz by nie było problemu.
- Wiś i nigdzie nie rusz. - wskazał na nią palcem. W sumie chyba trudno jej było nie wisieć teraz.
Tyrsen rozglądnął się. Gdzieś tu musi być cholerny tasak. W rzeźni zawsze są tasaki, nie? Albo przynajmniej jakiś nóż... W sumie zawsze mógł ją po prostu rozebrać, ale efekt byłby taki, że nie byłoby efektu.



Zobacz profil autora

22 Re: Rzeźnia on Czw 18 Wrz 2014, 18:24

Mnożnik na spostrzegawczość:
jeśli przekroczysz próg 30 - znajdujesz jakiś mały nożyk zaraz po wyjściu z chłodni
jeśli przekroczysz próg 35 - znajdujesz duży nóż, ale zajmuje ci to więcej czasu
jeśli przekroczysz próg 40 - znajdujesz duże nożyce, zapewne do łamania kości czy innych przyjemności, bo są trochę brudne



Zobacz profil autora

23 Re: Rzeźnia on Czw 18 Wrz 2014, 18:41

39

Tyrsen odszedł kawałeczek w poszukiwaniu noża, tasaka czy czegokolwiek innego. Tak się akurat złożyło, że jego malutki przyjaciel schował się pod jedną z odłożonych na bok zasłonek. Mężczyzna podniósł dość duży nóż z uśmiechem i wrócił do Consueli.
- Już wróciłem. Stęskniłaś się bardzo? - mruknął złapał ją za kołnierz. Ostrze powędrowało w ruch i tnąc warstwy ubrań, schodziło powoli w dół. Nie było najostrzejsze...
Spojrzał przez chwilę na jej twarz. Hmm... Czy ani zadrapania oznaczało właśnie to, co oznaczało? Myślał, czy przypadkiem nie mógłby jej pourywać kolczyków... Wraz z kawałkami uszu...



Zobacz profil autora

24 Re: Rzeźnia on Czw 18 Wrz 2014, 18:46

Była gotowa na to, że Baker i Tyrsen spuszczą z niej zaraz krew, czy coś w tym stylu. Ogołacanie jej uznała jednak z minimalną przesadę. Znowu więc zaczęła wierzgać i piszczeć w nadziei, że będzie w stanie przynajmniej utrudnić Tysenowi robotę.
Kiedy rozcinał jej ubranie, na jaw wychodziły jej brzydkie blizny, których dorobiła się, uciekając z pożaru tego feralnego dnia, w którym to jej rodzina się zgrillowała. Rozwścieczyło ją to, więc próbowała go kopnąć czy cokolwiek.



Zobacz profil autora

25 Re: Rzeźnia on Czw 18 Wrz 2014, 18:54

Kostki: rzuca Consuela, pisze Tyrsen
1,2 - Consueli udaje się kopnąć Patricka w piszczel
3,4 - Consuela zasadza mu kopniaka między nogi - Tyrsen jest chwilowo znokautowany
5,6 - wierzganie się podczas, gdy ktoś trzyma nóż tuż przy tobie to kiepski pomysł; ostrze zjeżdża wzdłuż ramienia Consueli, rozcinając skórę



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 3]

Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach