Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Beach Road 112

Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 3]

1 Beach Road 112 on Pon 20 Paź 2014, 23:26

First topic message reminder :

Biały, piętrowy budynek z płaskim dachem wybudowany niedaleko promenady - jego frontowe okna i balkony wychodzą na wschód, przez co rozpościera się z nich widok na plażę. Znajdują się tu dwa mieszkania, jedno z nich - na drugim piętrze, należy do Victora Romero.
Klatka schodowa jest jasna, ale ciasna. Wspinając się po schodach mija się kolejne pary drzwi - pierwsze prowadzące do garaży na parterze, drugie, piętro wyżej - do mieszkania numer "1a". Pokoje Romero oznaczone są cyfra "2a".

Za tymi drzwiami znajdują się trzy pokoje - salon połączony z kuchnią, sypialnie i gabinet. Z głównego pomieszczenia można się dostać na balkon.
Jasne kolory, skromnie urządzone wnętrza - a jednak jakby wciąż panował tu bałagan. Liczne książki an stolikach, regałach i szafkach, płyty, gazety i mapy. Do tego butelki i pełne popielniczki - w powietrzu czuć duchotę i mocną wodę kolońską. Sypialnia zawsze zamknięta, tak jaki gabinet.

Zobacz profil autora

26 Re: Beach Road 112 on Nie 02 Lis 2014, 22:36

z hotelu ---->

Landon zmienił bluzkę na trochę pretensjonalne, pastelowozielone polo. Na co dzień się tak nie nosił, jednak stwierdził, że czas oderwać metkę i wdziać na siebie coś, co nie krzyczało aż tak bardzo, że jest informatykiem z krwi i kości. Miał nadzieję, że na domówce u Romero będą jacyś... Inni goście. Najlepiej płci pięknej.
- Jak się tam dostaniemy? - Zapytał i postawił kołnierzyk koszulki. Po czym go położył i znów postawił. - Eee... Jak lepiej? - Zapytał w końcu, patrząc na Ennisa i Jona. Potrzebował męskiej rady!



Zobacz profil autora

27 Re: Beach Road 112 on Nie 02 Lis 2014, 22:42

/z hotelu, jak wyżej

Jon popatrzył krytycznie na Landona.
- Kołnierzyk do góry. Jak najwyżej, co twarz se zasłonisz. Patolog sam nie specjalnie się zastanawiał nad swoim strojem. Co za różnica czy koszula będzie fioletowa czy niebieska, i tak będzie wyglądał tak samo.
Wszyscy wspięli się na schody i stanęli przed numerem 112 po czym Jon zadzwonił do drzwi.





Zobacz profil autora

28 Re: Beach Road 112 on Nie 02 Lis 2014, 22:49

Ennis spojrzał z lekkim zdziwieniem na Landona. Czemu chłopak tak się przejmował nagle swoim strojem? Ennis nie traktował jakoś specjalnie tej wizyty jako okazji do poimprezowania. Dlatego tylko wzruszył ramionami w odpowiedzi n wątpliwości Landona i spokojnie czekał na to, aż Romero im otworzy.



Zobacz profil autora

29 Re: Beach Road 112 on Nie 02 Lis 2014, 23:04

Z wnętrza mieszkania dobiegały dźwięki muzyki. Basy odbijały się w uszach mężczyzn, którzy usiłowali dostać się do środka. W końcu bezkształtny muzyczny mętlik dostał konkretny kształt, gdy Romero uchylił drzwi.
Z wieży dobiegały nuty przebojów jakiejś kobiecej grupy z lat sześćdziesiątych. Głosy czarnych wokalistek mieszały się z jakimiś chaotycznymi rozmowami dwóch kobiet chichoczących w kuchni. Jedną z nich zapewne była Kubanka, którą goście z Old Whiskey już poznali.
Victor wpuścił całą trójkę do środka, nie mówiąc nic; ubrany był w ciemny t-shirt i dżinsy chyba pamiętające zeszłoroczną kolekcję... nie wyglądał jakby wychodził na podbój miasta.
- No, to czego się napijecie? - Zapytał.
W pokoju panował zaduch - dym papierosowy mieszał się z zapachem alkoholu i ostrych perfum kobiet. Ale Victor się chyba tym nie przejmował.
- A gdzie wasz brodaty kolega?

Zobacz profil autora

30 Re: Beach Road 112 on Nie 02 Lis 2014, 23:14

A, schodami! Prychnął na uwagę Jona i położył kołnierzyk płasko.
Szkoda, że nie windą. Landon już dostawał zadyszki, która nie ustąpiła, kiedy wszedł w chmurę dymu i perfum w mieszkaniu Romero. Wyciągnął inhalator z kieszeni i na chwilę odwrócił się tyłem. Wdech, wydech...
Odwrócił się z powrotem i rozejrzał po mieszkaniu. Jego samcze uszy wychwyciły kobiecy śmiech, kiedy rozglądał się ciekawsko po wnętrzu.



Zobacz profil autora

31 Re: Beach Road 112 on Nie 02 Lis 2014, 23:21

Starych nie ma, chata wolna, oj ale tu będzie syf. Głośna muzyka była do zniesienia ale zapach piżma i słodyczy był straszny. Popatrzył wymownie na Ennisa. Chyba nici z poważnej rozmowy.
- Masz whiskey? - nieco zbrzydły mu słodkie drinki.
Jego uśmiech nieco zbladł.
- Przyjdzie trochę później - odpowiedział Romero, wydymając usta i wzruszając ramionami. Odwrócił się i rozejrzał po pomieszczeniu pełnym ludzi kiwając głową w stronę poznanej wcześniej kubanki.





Zobacz profil autora

32 Re: Beach Road 112 on Nie 02 Lis 2014, 23:34

Ennis kiwnął głową na powitanie Victorowibi wszedł do środka jego mieszkania. Rozejrzał się po nim z zainteresowaniem. Jego uwadze nie uszły także dobiegające z kuchni kobiece głosy - choć nie mógł słyszeć myśli Jonathana, to tak samo jak uznał, że atmosfera nie sprzyjq rozmowom o interesach.
- Ja na razie dziękuję - rzucił w odpowiedzi, chociaż był pewien, że pytanie nie było kierowane do niego. Stał z rękoma w kieszeniach i oglądał sobie półki. Nagle uświadomił sobie, że zapomniał o przejrzeniu książki od Romero i strassbie się zmieszał, choć nikt tego raczej nie mógł zauważyć. Nerwowym ruchem wyciągnął papierosa i szybko go zapalił, żeby zamaskować nagłe nerwy.
- Dzięki za zaproszenie - odezwał się wreszcie, dołączając kolejny kłąb dymu do powstałej już papierosowej chmury w mieszkaniu.



Zobacz profil autora

33 Re: Beach Road 112 on Nie 02 Lis 2014, 23:39

- Spoko.
Zwrócił się do kobiet po hiszpańsku; zapewne poprosił o jakiś alkohol, bo po chwili obie zaczęły szperać w barku. Do szkła wlano whiskey i rum, każdy mógł się częstować według uznania.
Sam Victor podszedł do drzwi balkonowych - rozsunął je i przekroczył próg. Kiwnął na Jonathana, Ennisa i Landona by poszli za nim.
Oparł się o barierki i spojrzał na plażę, na którą miał dobry widok. Akurat mieszkał w tej spokojniejszej części wyspy, więc nie męczyła go obecność klubów i barów. Spokojnie mógł oglądać spacerowiczów, którzy lubowali się w nocnych wyprawach po deptaku.
- Kiedy wylatujecie?

Zobacz profil autora

34 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 17:09

Ennis uśmiechnął się do przyjaciółek Victora nieśmiało, ale nie wziął drinka. Nie miał specjalnie ochoty niczego pić. Zamiast tego poszedł za Romero na balkon, zadowolony, że postoją trochę na wolnym powietrzu.
Podszedł do barierki obok Indianina i oparł się o nią plecami, wydmuchując dym. Czuł się całkiem nieźle. Żałował, że nie dostali do końca tego, po co przyjechali, ale ogólnie pobyt na Florydzie mu służył.
Skierował spojrzenie na Victora, gdy ten się odezwał.
- Jutro - odparł krótko i z zamyśloną miną ponownie zaciągnął się papierosem.
- Szkoda, że skrzynia okazała się przetrzebiona - odezwał się po chwili. - Tak czy inaczej chciałem podziękować, że tak nas mimo wszystko przyjąłeś. Nie każdy tak by się poświęcił dla kilku kompletnie obcych sobie ludzi... Bardzo to doceniam - powiedział i uśmiechnął się do Victora.



Zobacz profil autora

35 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 17:20

Sięgnął po szklankę z whiskaczem i wziął duży łyk.
Oparł się o barierkę i obserwował deptak. Słuchał w ciszy rozmowy Ennisa i Romero i pokiwał głową. Victoer okazał im bardzo dużo cierpliwości i mimo, że nie do końca wszystko się udało nie żałował ani trochę przyjazdu, ani nawet fortuny jaką go te wakacje kosztowały.
Zajrzał za Landonem. Ciekawe jakie wrażenia mieli ich nie do końca planowani towarzysze podróży.





Zobacz profil autora

36 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 17:28

Landon zrobił w głowie wyliczankę i zdecydował się na rum. Chciał już rzucić jakiś żarcikiem o piratach, jednak powstrzymał się. Kiedy Romero na nich kiwnął, Lan zawahał się. Od Ennisa niewiele wyciągnął o tych całych indiańskich sprawach, więc chyba wolałby zostać i może... Może porozmawiać z paniami?
Stwierdził, że to byłoby jednak niemiłe, więc ruszył na balkon i zaczął przysłuchiwać się rozmowie, patrząc na widok.



Zobacz profil autora

37 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 17:38

Spojrzał na Ennisa, ale nie zrobił żadnej szczególnej miny. Nawet nie zaciągnął się ponownie papierosem; stał w bezruchu, oparty o barierkę.
- Spoko - rzucił niedbale, nie precyzując, czy odnosiło się to do podziękowań, czy daty wylotu.
Na deptaku zaczęło się pojawiać coraz więcej par i grupek młodzieży, które wędrowały w stronę sąsiedniej dzielnicy.
- W takim razie dziś się żegnamy.

Zobacz profil autora

38 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 17:46

- Na to wygląda - przyznał Ennis i odwrócił się plecami do ulicy, spoglądając bez emocji na wnętrze mieszkania Victora i krzątające się w środku Kubanki. Miał ochotę zadać jeszcze Romero tyle pytań... Tak naprawdę nie dowiedzieli się zbyt wiele.
- Kto wiedział jeszcze o tej skrzynce? - zapytał nagle. Atmosfera zaraz po wykopaliskach bie sprzyjała wcześniej roztrząsaniu tej sprawy.



Zobacz profil autora

39 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 17:56

- Jeżeli miałbyś kiedyś ochotę skręcić się z nudów, zapraszamy do Old Whiskey. - zażartował i pociągnął kolejny łyk alkoholu.
Ennis zadawał dalej pytania a Jon stojąc tyłem do mieszkania przyglądał się trunkowi w swojej szklance. Czekał co odpowie im Victor.





Zobacz profil autora

40 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 18:50

Landon tak bardzo nie miał nic do dodania do rozmowy, jak nigdy. Stał i sączył rum. Wciąż chciał rzucić jakimś żarcikiem o piratach.



Zobacz profil autora

41 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 20:33

Wzruszył ramionami.
- A bo ja to wiem? Leżała tam tyle lat, to mógł ją wykopać ktoś, kto żył sto lat temu - burknął, bez większego przekonania. Zdawało się, ze mało go już to interesuje.
- Do Old Whiskey? Nie sądzę bym chciał się tam pojawić.
W tym czasie, gdy Victor marudził, na balkon wyszła jedna z Kubanek i zagadała coś po hiszpańsku do Landona.

Zobacz profil autora

42 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 20:40

Ennis przez chwilę utrzymywał nieruchome spojrzenie na Victorze. Potem westchnął i ugasił peta, zrezygnowany. Wyglądało na to, że już niczego więcej się nie dowiedzą.
- To może ja jednak się czegoś napiję - stwierdził i wszedł z powrotem do mieszkania Romero, żeby nalać sobie jakiegoś łiskacza. Miał gdzieś, co pomyśli o tym reszta drużyny. Dorzucił sobie do szklanki dwie kostki lodu, jednocześnie rozglądając się po wnętrzu mieszkania Romero. Może powinien mu oddać do niego klucze, które tak chętnie wręczyła im Dosia w Old Whiskey?



Zobacz profil autora

43 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 20:50

Jon podążył wzrokiem za Ennisem ale nic nie powiedział. No bo jego też nie interesowało co taki pan rzeźnik będzie pił. Skończył swojego drinka i mlasnął.
- Nie, ja też nie sądzę. - powiedział do siebie na komentarz Romero. Zastanawiał się jak będzie wyglądało ich następne spotkanie z Dorothy.
- Coś taki pochmurny, złazimy ci z głowy. Ja bym się na twoim miejscu cieszył - zwrócił się do Victora z przekąsem ale po chwili spoważniał - Ale tak serio, to dzięki wielkie. Wiesz, tak generalnie za wszystko.





Zobacz profil autora

44 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 20:57

Kiwnął tylko głową, jakby tym dając przyzwolenie Ennisowi na skorzystanie z jego barku. Wreszcie zgasił papierosa, które ani razu chyba nie przyłożył do ust.
- Cóż, jak mam się cieszyć, jak wy wyjedziecie, a mnie zostawicie z demonami przeszłości? Dzięki wielkie, postoję - warknął, nawet nie spoglądając na Jonathana.

Zobacz profil autora

45 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 21:07

Ennis i Jonathan wprawiali Romero w coraz to gorszy humor, a Landon zastanawiał się, czy naprawdę musi tu stać. Po chwili spełniło się jego marzenie i podeszła do niego jedna z kobiet, jednak Victor wyglądał tak nieszczęśliwie, że informatykowi zrobiło się go szkoda.
- To może jednak przyjechałbyś to Starej Whiskey i sam się z nimi rozprawił? - Zapytał ostrożnie i na wszelki wypadek, zanim powiedziałby coś niedelikatnego, wsadził sobie słomkę od drinka w usta. Przed powiedział ciche Hola do kobiety. Po hiszpańsku potrafił się przedstawić i zamówić obiad, ale to już było coś!



Zobacz profil autora

46 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 21:24

Po chwili Ennis pojawił się z powrotem na balkonie. Ominęła go ostatnia wymiana zdań pomiędzy Harperem i Romero, nie wiedział więc, skąd u tego drugiego taki marsowy wyraz twarzy. Pociągnął łyk whiskey i spojrzał pytająco na Landona, jakby z jego twarzy próbując wyczytać co się przed chwilą stało.



Zobacz profil autora

47 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 21:27

Romero powoli odwrócił się w stronę Landona. Oparł się tyłem o barierki i włożył ręce do kieszeni. Długo milczał, wędrując wzrokiem za szklanką rudzielca.
- Ach, czyli mam pojechać do Starej Whsikey i zrobić słodki re-union z moją żoną, które mnie rok temu zostawiła? Z tą samą, która nie raczyła z wami przylecieć? Tą, która nałogów kłamie i manipuluje ludźmi? Chyba, ze mam inną żonę, o której mi nie wiadomo?

Zobacz profil autora

48 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 21:40

Westchnął zrezygnowany. Demony przeszłości, ale ktoś się naoglądał peruwiańskich telenowel.
A potem Landon dodał swoje trzy grosze i Jon mimowolnie złapał się za skronie.
- Ale nikt nie mówi ci co masz zrobić.
Nie ogarnia dramatyzujących ludzi. Popatrzył błagalnie na Ennisa.





Zobacz profil autora

49 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 21:53

Z każdym kolejnym słowem Romero Ennis, który stał jak na razie poza zasięgiem jego wzroku, unosił coraz wyżej brwi. W końcu z wyrazem twarzy pt. "Okeeeej" ukrył twarz w szklance. Najpierw przeprawa z Dosią, oburzoną tym, że zatrudnieni przez nią detektywi zadają jej jakieś pytania, a teraz to. Mimochodem Ennis zastanowił się, czy Romero jest trzeźwy.
- Hej, nie zabijaj posłańca - odezwał się i uniósł lekko ręce w geście "poddaję się". - Nie mieliśmy zamiaru rujnować ci życia swoim przybyciem ani tym bardziej wtrącać się w twoje prywatne sprawy.



Zobacz profil autora

50 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 22:24

Zly Romero wyglądał, jakby zaraz miał zacząć zionąc ogniem. Landon miał ochotę przyjąć swoją pozę kozaka, którą opanował do perfekcji już na etapie gimnazjalnym, ale nie chciał, by Victor czuł się niekomfortowo przez jego zajebistość.
A na serio, to wiedział, że ta złość nie jest wymierzona w niego. I trochę nie rozumiał tego zachowania - czemu Romero się z nią nie rozwiedzie? Nie wyrówna rachunków, nie oczyści atmosfery, cokolwiek?
- A nie chcesz... Oczyścić atmosfery? Ewentualnie pojechać i się z nią nie spotykać? - Podsunął niewinnie Landon. Na jego twarzy pojawiło się coś na kształt przepraszajacego uśmiechu. Przychooodzęęę w pokojuuuuu. Mam dooobree intencjeeeee.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 3]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach