Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Przychodnia

Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 25 ... 44  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 6 z 44]

1 Przychodnia on Czw 15 Maj 2014, 11:35

First topic message reminder :

Witaj w Świątyni Zarazków, istnym niebie chorób przenoszonych drogą kropelkową i największym zbiorowiskiem młodocianych z chorobami wenerycznymi – przychodni! Pokryty graffiti błękitny budynek mieści w sobie dwa gabinety lekarzy ogólnych. Jeśli oni nie będą w stanie ci pomóc, skierują cię do specjalistów; w Old Whiskey znajdują się aktualnie gabinety ginekologa, okulisty, laryngologa i dentysty.
Przy przychodni działa również mała klinika z izbą przyjęć, do której trafiają ludzie z ranami postrzałowymi, pocięci nożem, czy krwawiący przez inne niefortunne przypadki – po powierzchownym zajęciu się raną poszkodowani zawożeni są niezwłocznie do szpitala w Appaloosie. Lekarze tu pracujący wydają się być pozbawieni radości życia, lecz co się dziwić – ich pacjenci nie należą do najczystszych, czy najkulturalniejszych. Jednak żeby się u nich leczyć trzeba mieć wykupione ubezpieczenie, dostać je z pracy, lub słono zapłacić – opieka zdrowotna w Stanach jest bowiem odpłatna. I to wysoce.

Każda osoba legalnie zatrudniona jest ubezpieczona i może korzystać z usług przychodni.
Jeśli chcesz się ubezpieczyć prywatnie musisz jednorazowo zapłacić 5000$
Jeśli nie posiadasz ubezpieczenia, ceny za konkretne zabiegi/leczenie są ustalane indywidualnie przez MG. Rachunek będzie wysyłany na pocztę leczonej postaci po jej wyjściu z przychodni/kliniki.

Zobacz profil autora

126 Re: Przychodnia on Sro 03 Wrz 2014, 01:11

Uśmiechnęła się mimowolnie i lekko skinęła głową.
- Jasne, nie każdy jednak tak się zna na tych sprawach jak Pan, dlatego wolę wpierw się upewnić czy pacjent jest świadomy, że leki na receptę są silniejsze. No dobrze, w takim razie coś przepiszę. Imię i nazwisko bym poprosiła, muszę znaleźć kartę, by wypisać receptę. - wyjaśniła, gdy nie odpowiedział na jej pierwszą prośbę o dane personalne. - Aha, jeszcze jedno. Stres w pracy? Ostatnio jakieś poważniejsze urazy? I czy przyjmuje pan jakieś inne leki na receptę aktualnie? - chwyciła okulary, które leżały obok na stole i założyła je na nos. Wyciągnęła z szuflady plik karteczek.



Zobacz profil autora

127 Re: Przychodnia on Sro 03 Wrz 2014, 23:48

Przez moment William rozważał to czy kobieta czasem z niego się nie naśmiewa. Taka myśl przez niedługą chwilę błąkała po umyśle mężczyzny, który postanowił to zbagatelizować.
- William Parker - odpowiedział, przekładając jeden kciuk przez drugi, co prędzej wyglądało na jakiś świderek czy jak to człowiek mógłby nazwać, wokół jednej osi i tyle.
Pokręcił zaraz głową.
- Stres w pracy zminimalizowany przez Feng Shui - taki kiepski żart. - Poważnych urazów nie było, a i żadnych leków nie biorę. Niszowe przeciwbólowe bez recepty, które tyle pomagają co nic - wyjaśnił, nieco leniwie.

Zobacz profil autora

128 Re: Przychodnia on Czw 04 Wrz 2014, 00:08

Catherine pokiwała głową lekko i poprawiła okulary, które zsunęły się jej na czubek nosa. Zamrugała przy tym oczami. Widać było, że nie jest przyzwyczajona do szkieł i niezbyt je lubi. Gdy już odnalazła pacjenta w bazie danych, przepisała na receptę wszystkie dane i zaczęła wypisywać lekarstwo.
Wolną ręką oparła łokciem o blat, a dłonią podparła policzek.
- Mhm, mhm, mhm... - mruczała i sprawiała wrażenie jakby nie słuchała wcale mężczyzny. Nie była to prawda jednak, bo zaraz uniosła brwi i spojrzała na Williama lekko podejrzliwie. - Czyli nie ma pan żadnych problemów, a jednak nie może zasnąć...
Cath miała minę jakby nagle uznała Willa za ćpuna lub samobójcę.



Zobacz profil autora

129 Re: Przychodnia on Czw 04 Wrz 2014, 00:16

- Nie lepiej zmienić okulary? - spytał, zbaczając z tematu/ celu, po który tutaj przybył. Nie było to drażniące, a jednak zastanawiało mężczyznę, czemu kobieta co rusz marszczy nos czy sięga dłonią do oprawek, skoro to i tak jej nie pomaga.
- No, jak powiedziałem - odparł. Jakoś niespecjalnie musiał dbać o zwroty grzecznościowe albo chociaż sympatyczniejszą, inteligentniejszą (wtf) postawę. Nie, żeby był przekonany, że skoro kobieta jest blondynką to głupia, no bo tutaj by nie pracowała, jednak... wnioskowanie i powtarzanie tego samego? - Człowiek się przestawia, to i potem trudno wrócić na te same tory - tak jak pewnie było w tym romansie Skittlesa i Connora. Obaj mieli coś do siebie, a jednak... niby przeczepiony wagon i te inne sprawunki.
- Sugeruje coś pani? - poprawił się na krześle.  

Zobacz profil autora

130 Re: Przychodnia on Czw 04 Wrz 2014, 00:25

- Ah, okulary. Dalekowidzem jestem i rzadko ich używam. Mała wada... Ale mniejsza o to. - odparła jakby nieco roztargniona. Przestała jednak wypisywać receptę i stukała teraz lekko długopisem o stół. W końcu ściągnęła okulary, nie potrzebując ich, gdy nie wpatrywała się w kartkę.
Drgnęła, gdy zadał jej pytanie.
- Co? Ah... Nie, nie. Jednak mam takie pytanko... Czy ma pan jakieś problemy w życiu? No nie wiem... zawodowym, uczuciowym, rodzinnym. Może skieruję pana do innego lekarza, bardziej od... takich spraw. - zaproponowała Cath z miną anioła. No była chyba przekonana o tym, że bardzo pomaga mężczyźnie w walce z jego depresją chyba. Taki był smutny jakiś.



Zobacz profil autora

131 Re: Przychodnia on Czw 04 Wrz 2014, 00:35

- Widać, że rzadko - odpowiedział. To już akurat było powiedziane oschłym, znużonym tonem.
Parker miał nadzieję. Dobra, może nie tyle nadzieję, co po prostu oczekiwał, że to pójdzie szybko. - Lepiej bez nich - palnął, gdy ściągnęła te okulary.
Will zagryzł policzek od wewnętrznej strony, uśmiechając się półgębkiem; prawy kącik jest ust drgnął niezauważalnie, kiedy niespiesznie mężczyzna przechylił się do przodu tak, że łokciami mógł wesprzeć się o swoje kolana.
- Gdybym miał problemy tego typu, to już dawno siedziałbym u psychiatry czy psychoterapeuty - odpowiedział, przyglądając się kobiecie. - Wypisuje pani czy nie? - kiwnął na receptę. Tu nie chodziło o to, że się wzbraniał czy coś (nawet jeśli tak to wyglądało). Po prostu nie rozumiał tego podejścia.

Zobacz profil autora

132 Re: Przychodnia on Czw 04 Wrz 2014, 00:42

Cath uśmiechnęła się jedynie na stwierdzenie, że lepiej jej bez okularów. O tym to ona bardzo dobrze wiedziała, dlatego nie nosiła ich nigdzie. Zastanawiała się jednak jeszcze nad czymś i nieświadomie przygryzła wargę. Znów jakby odpłynęła, a powrót do rzeczywistości spowodowany był głosem mężczyzny. Spojrzała na niego uważnie jeszcze raz, a potem wzruszyła ramionami. Dokończyła receptę i przesunęła na drugą część biurka, w stronę pacjenta.
- Proszę. Brać na około półgodziny przed snem. Trzyma około osiem godzin, w zależności od osoby i jej stanu. Ważne, by nie przedawkować. - tu uniosła jedną brew, jakby nie do końca przekonana o tym o czym mówił. - Gdy problem będzie się ciągnął po tym jak skończą się tabletki... Trzeba będzie coś z tym zrobić. A tak to już wszystko.
Na koniec znów się uśmiechnęła miło jakby zapominając w mgnieniu oka o swych podejrzeniach i jego oschłym tonie.
- I polecam czasem gdzieś się pobawić w dobrym towarzystwie, rozluźnić się. - dodała.



Zobacz profil autora

133 Re: Przychodnia on Czw 04 Wrz 2014, 00:52

To pewnie padłoby pytanie - po co nosi okulary, którymi zbliżona jest do wyglądu pani Osel? Mógłby nawet rozważać, że to jej córka czy coś w tym stylu! Oczywiście, gdyby to go interesowało, bo William akurat nie należał do aż tak wścibskich osób.
Parker wziął receptę i zaraz podniósł się. Tylko po to, by wyciągnąć portfel z tylnej kieszeni spodni i schować ten papierek do jednej z przegródek. W międzyczasie, przyglądał się zaciekawiony blondynce.
- Przedawkować to prędzej uda się tabletki na ból głowy czy też pleców od siedzenia - rzucił już swobodniejszym tonem, bo dostał to, czego chciał, więc nie trzeba było się męczyć, o! - To i tak jest brane doraźnie, nie muszę martwić się o to, że zaraz cały blister tabletek mi zniknie, bo nie będę mógł zasnąć. Najwyżej będę wiedział gdzie się zgłosić, skoro jest pani tak skora do pomocy - spojrzał na Kaśkę nieco wymownie.
- Och, na towarzystwo nie mogę narzekać. Praca swoje robi prędzej - dodał z rozbawieniem, chowając portfel.

Zobacz profil autora

134 Re: Przychodnia on Czw 04 Wrz 2014, 01:01

Także podniosła tyłek z krzesła i ominęła biurko. Stanęła obok niego i oparła się biodrem. Uniosła rękę z palcem wskazującym jakby z ostrzeżeniem.
- No, no, z lekami na migrenę oraz innymi przeciwbólowymi też proszę uważać. Łatwo się można od takich uzależnić, a człowiek bywa mało czujny. Mówi, a zwykła tabletka, mocno mnie boli wezmę cztery takie. - mówiła tonem jakby pouczała synka przed pójściem do szkoły i ostrzegała go, by nie brał cukierków od obcych panów w ciemnych płaszczach z gołymi łydkami. Zwróciła uwagę też na jego zmianę tonu. Wcześniej był spięty, a teraz się jakby rozluźnił. Czyżby jednak jej przypuszczenia były prawdziwe?
- Zawsze pomogę, gdy pacjent w potrzebie. - odparła ze słodkim uśmiechem i poprawiła stetoskop w kieszeni, gdyż wisiał jakby miał zaraz wypaść. Potem wróciła zielonymi oczami na rozmówcę.
- A jaką to ciężką pracę, pan ma? - zapytała bez zastanowienia.



Zobacz profil autora

135 Re: Przychodnia on Czw 04 Wrz 2014, 01:06

- Nie jest pani pierwszą i ostatnią osobą, która mi to mówi, a i tak jakoś nie doszło do tego, bym był zmuszony do zapisania się na odwyk - odpowiedział z powątpiewaniem głosie. Wątpliwością wzbudzoną słowami i gestem kobiety, który nieco zdołał zażenować ciemnowłosego, wysokiego mężczyznę.
- Nie wątpię - zmrużył oczy, gdyż stał w dość kiepskim miejscu i najwidoczniej sprzątaczka nie wywiązywała się aż tak dobrze ze swoich obowiązków zawodowych.
- Księgowy, więc praca siedząca - powiedział spokojnie, spoglądając na telefon. - Nie powinno to chyba dziwić, dlaczego ze snem ciężko, jak i bóle głowy częste - tak, tak, zrzucał winę na myślenie, a jakże. Ach, również na to, że trochę nad tym siedzi, a chcąc mieć teoretycznie więcej czasu dla siebie, to po nocach zdarza mu się przesiadywać.

Zobacz profil autora

136 Re: Przychodnia on Czw 04 Wrz 2014, 01:15

Lekarka odetchnęła z wyraźną ulgą. No skoro był taki odpowiedzialny, mądry i w ogóle oraz miał takich odpowiedzialnym, mądrych i w ogóle znajomych, którzy mu to powtarzali, to ona mogła spać spokojnie.
- No to dobrze. Ale trzeba być czujnym. - odparła i opuściła rękę, kładąc ją na biodrze. - Księgowy, powiadasz? To możliwe, że głowa boli od zbyt długiego ślęczenia nad papierami. Warto robić sobie przerwy, przewietrzyć pokój czy gabinet, a na pewno poczujesz się lepiej.
Cath miała dziwną przypadłość zwracania się do obcych osób raz per pan/pani a raz na ty. Chyba nie kontrolowała tego po prostu. Miała lekkie podejście do form grzecznościowych. Była bardziej bezpośrednia i spontaniczna.
- Śpieszy się pan, tak? - zamrugała oczami, rzucając krótkie spojrzenie na telefon Willa. A tak się miło rozmawiało z ładną buźką... to znaczy z miłym pacjentem. - Pewnie do pracy, a nie, mam nadzieję, na jakieś nielegalne wyścigi lub walki.
Zaśmiała się cicho z własnego jakże wspaniałego żartu.



Zobacz profil autora

137 Re: Przychodnia on Czw 04 Wrz 2014, 01:24

Mając prawie czterdzieści lat (lada moment druga młodość, a jakże!) to wypadało, żeby William należał do tych odpowiedzialnych osób, które co nieco o życiu wiedzą.
- Niewykluczone, jednak chcąc mieć więcej czasu dla siebie, wolę spędzić trzy pełne dni nad papierzyskami, a potem dopiero odpoczywać, więc tak. Zdarza mi się przeholować - wzruszył ramieniem. Dobrze, że nie był takim typem człowieka, który to od razu się wkurzał, gdy ktoś zwracał się do niego raz tak, raz tak.
Uniósł spojrzenie znad telefonu, gdy usłyszał o wyścigach i walkach.
- Skąd taki pomysł? - spytał, jakoby był zdziwiony tym, że kobieta go o coś takiego posądza! No, właściwie to lekki siniec, już zanikający powoli jeszcze zdobił okolice oka Parkera, ale póki człowiek nie wpatrywał się bezczelnie to nie dało się tego od razu zauważyć.

Zobacz profil autora

138 Re: Przychodnia on Czw 04 Wrz 2014, 01:29

Wzruszyła ramionami zupełnie nieświadoma tego, że niemalże trafiła w samo sedno. Niestety była niewinną istotą, która w życiu nie pomyślałaby o tym, że księgowy może się lać po mordach z innymi.
- Tak rzuciłam, bo ostatnio przyjmuję same obite twarze lub osoby potrącone przez samochody. W mieścinie staje się to coraz bardziej powszechne. Jednak cieszę się, że pan nie podziela takiego zamiłowania. - spojrzała na niego z miną jakby dawno nie trafiła na porządnego i poukładanego człowieka. Jakże się myliła co do niektórych spraw.
- I proszę nie przesadzać z pana pracą, a zażywać więcej ruchu i odpoczynku. W pana wieku to wskazane. - zabrzmiało to tak jakby mówiła do osoby w podeszłym wieku. Zapewne nieumyślnie, bo uśmiechnęła się przy tym miło, jakby z troską. Czyżby o każdego pacjenta tak dbała?



Zobacz profil autora

139 Re: Przychodnia on Czw 04 Wrz 2014, 23:42

Prychnął pod nosem.
- Jakby kiedyś tutaj było spokojnie to teraz mogłabyś się dziwić. Tak to nie ma czemu - odpowiedział. - Zawsze się to działo, tylko byli tacy, którzy nie potrzebowali wizyty u lekarza. Proste - wzruszył ramionami.
Spojrzał na nią z powątpiewaniem.
- Cóż, nie mogę na siebie narzekać - przyznał, mając na myśli swoją kondycję. Może nie był taki rozrośnięty w barkach jak Connor, ale też nie można było powiedzieć, że jest jakimś chudzielcem. - Nie przesadzaj.

Zobacz profil autora

140 Re: Przychodnia on Czw 04 Wrz 2014, 23:56

Wzruszyła ramionami, a potem rozłożyła ręce w geście bezradności. No nie była przyzwyczajona, że w małej mieścinie tyle się działo. Była z dużego miasta, a tam to normalka. Masówka. Ciągle jakieś napady, bijatyki, mordy, gwałty i inne. Działo się. Miała nadzieję, że tutaj będzie spokojnie. A jednak nie.
- Nie jestem stąd, więc pozwalam sobie się dziwić. - odparła przekornie i włożyła ręce w kieszenie lekarskiego kitla. Nie zdążyła się przebrać w różowiutki strój lekarza więc miała na sobie lekko podarte dżinsy, traperki i przykrótki sweter. No naprawdę Cath.... Bardzo profesjonalnie.
Uniosła jedną brew słysząc dziwne stwierdzenie Williama. Spontaniczność pchnęła ją do gadania.
- No dobrze, dobrze... Inne zapewne też nie mogą narzekać... - Drugie zdanie mruknęła z lekkim rozbawieniem po cichu. Miała nadzieję, że jej nie usłyszy, choć przecież stał tuż obok. Gdy do jej mózgu doszły jej własne słowa, poprzez uszy podrapała się palcem po policzku w zawstydzeniu i spojrzała gdzieś w bok. Odchrząknęła.



Zobacz profil autora

141 Re: Przychodnia on Pią 05 Wrz 2014, 00:15

- No, chyba że tak - odparł. - Kwestia przyzwyczajenia. Można powiedzieć, że tutaj znacznie więcej się dzieje niż w metropoliach. Oczywiście, przede wszystkim dlatego, że mieszkając w tak małym mieście, człowiek niemalże o wszystkim się dowiaduje niedługo po danej akcji - wyjaśnił, otaksowując ją spojrzeniem. Niespecjalnie zwracał na to uwagę, jak to w końcu było z Parkerem. Każdy ubierał się jak ubierał, ktoś kowbojki nosił, których sam Will nie założyłby od siebie. No, chyba że nie miałby wyboru czy coś w tym stylu.
Mężczyzna, rozbawiony zadarł nieco podbródek przez co wydawał się jeszcze wyższy. Nie patrzył na nią z wyższością, ale po oczach księgowego dało się zauważyć, że usłyszał doskonale jej słowa.
- Fakt, nie mogą. Nie mają na co - zrobił krok do przodu, ale tylko po to, by znowu przenieść ciężar na nogę będącą z tyłu.

Zobacz profil autora

142 Re: Przychodnia on Pią 05 Wrz 2014, 00:27

Mimowolnie się skrzywiła i przygryzła wargę. Już nie raz się o tym w sumie przekonała. Szczególnie jeśli chodzi o sprawę z Liluye. Miała jednak nadzieję, że o tym wie jak najmniej osób. Cóż, przekonają się o tym na rozprawie sądowej.
- W mieście wiele się dzieje, ale ginie to w ogromie ludności. Tutaj mam wrażenie jakby wyjście do sklepu było ogromnym ryzykiem, czy nie spotkam za rogiem handlarzy narkotyków czy nielegalnych zawodów.
Odparła kręcąc głową. No cóż, przynajmniej się nie nudziła w pracy, a tutaj miała większą swobodę niż w wielkim mieście w szpitalu. Ale strach się bać w godzinach wolnych.
Spojrzała na mężczyznę, nagle podnosząc wzrok zaintrygowana jego odpowiedzią. Uśmiechnęła się mimowolnie czerwonymi ustami i zagarnęła niesforny kosmyk włosów za ucho. Zerknęła jak zrobił dziwny krok.
- No, tak... Dobrze wiedzieć... - wydukała. Proszę, proszę, Cath zabrakło języka w gębie. Wydarzenie roku. Zaczęła się bawić swoim zegarkiem na ręku.



Zobacz profil autora

143 Re: Przychodnia on Pią 05 Wrz 2014, 00:39

To było ledwo zauważalne, jednakże na wspomnienie o handlarzach narkotyków, cień grymasu przemknął przez zarośniętą twarz Parkera. Osoby wiedzące doskonale o tym, że za tymi ludźmi Święci nie przepadali, nie byłyby specjalnie zdziwione taką postawą. Ci, co jednak o tym nie wiedzieli - cóż, różnie mogli pomyśleć, że może ma do czynienia w związku z tym albo sam tego nie popiera, jako odosobniony człowiek, a nie członek gangu motocyklowego.
Był nieco rozbawiony zachowaniem kobiety, co dało się zauważyć. Mniejszy krok wykonał w jej stronę, skupiając spojrzenie albo na jej twarzy, albo na rękach, które chwilowo były czymś zajęte.
- Jeszcze jakieś pytania? - rzucił. - Widzę, że zapał się zmniejszył na to.

Zobacz profil autora

144 Re: Przychodnia on Pią 05 Wrz 2014, 00:49

No kobieta wyglądała raczej na żywą i rozgadaną, dlatego też skoro zabrakło jej słów to musiała coś innego robić. Dłonią bawiła się tym zegarkiem, przekręcając go po chudym nadgarstku drugiej ręki. Nie zauważyła grymasu, ponieważ była nieco rozkojarzona, zresztą nie przyglądała się ciemnowłosemu mężczyźnie tak jak on jej. Na razie. Latała wzrokiem po sprzętach w gabinecie.
- Cóż. Jako lekarz, raczej nie mam... - odparła, teraz dopiero przenosząc wzrok z powrotem na ciemnoniebieskie oczy Willa. - Chyba, że pan ma do mnie jakieś... pytania.



Zobacz profil autora

145 Re: Przychodnia on Pią 05 Wrz 2014, 00:57

Szybko dało się to zauważyć, toteż Parker nie mógł pozostać w tejże sprawie obojętnym. Co z tego, że inni woleliby, aby to w innej sprawie nieco działał!
- Nie mam żadnych pytań - uniósł brwi z lekkim uznaniem na jej odpowiedź, opierając się dłonią o kant biurka. Robiąc to, nie nachylił się w stronę kobiety, zmniejszając odległość. Nieco się osunął na bok, by nie czuła się przytłoczona, ale też mogła zauważyć, że jest bliżej.
- Zatem... jako nie-lekarz masz jakieś pytania?

Zobacz profil autora

146 Re: Przychodnia on Pią 05 Wrz 2014, 01:08

Podążała uważnym spojrzeniem za nim, gdy się oparł o biurko i uniosła nieznacznie brwi w niemym zaskoczeniu. Przypuszczała, że po prostu skinie głową i sobie pójdzie, ale nie. Wciąż tu tkwił. I to było dziwne. Jednak Cath jakoś się nie przejmowała tym, że na korytarzu zapewne zebrała się już kolejka starszych ludzi, którym strzyka w każdym stawie i nawala co drugi organ.
W pewnym momencie jakby poczuła się nieco pewniej i wyprostowała się, by nie czuć się taką małą. Choć była wysoka to jednak dziś wyjątkowo na płaskim i tak musiała unieść głowę, by spojrzeć na mężczyznę.
- Hm... - przystawiła palec do brody i postukała w zamyśleniu. - Jakie lubi pan... napoje?
Palnęła dziwnym tonem, nadal opierając się o prostopadły, od tego, o który opierał się mężczyzna, blat biurka.



Zobacz profil autora

147 Re: Przychodnia on Pią 05 Wrz 2014, 01:16

Fakt. Kobiety zazwyczaj były niższe od Williama o głowę czy też więcej, a tutaj proszę - dosyć wysoka osoba mu się trafiła, na co niespecjalnie narzekał. Jakżeby mógł, prawda? I też racja - jego zamiarem było wzięcie recepty i wyjście z przychodni, choć tymczasem narażał się na to, że jak wyjdzie to zbulwersowani pacjenci czekają niecierpliwie tylko po to, by narzekać co drugi dzień na to samo. Mogliby się wysilić, naprawdę.
- Napoje? - powtórzył, jakby zaraz miał ją wyśmiać, do czego jednak nie doszło. - Powiedzmy, że porządniejszy alkohol, jednak nie będący niczym słodkim, typowo kobiecym. Różnie się trafi - odpowiedział, nie zwracając szczególnej uwagi na to, że ktoś coś powiedział za drzwiami nieco głośniej.
- Wystarczyłoby Will, niźli nagłe zwroty grzecznościowe.

Zobacz profil autora

148 Re: Przychodnia on Pią 05 Wrz 2014, 01:23

Uśmiech na czerwonych ustach się pojawił, jakby Catherine oczekiwała takiej odpowiedzi lub po prostu była z niej zadowolona. Zamrugała oczami i odchrząknęła, wyraźnie się na coś zbierając. Zwykle jednak się nad niczym nie zastanawiała i działała spontanicznie, według temperamentu.
Na moment jednak skierowała wzrok na drzwi i zmarszczyła brwi. Westchnęła, a zaraz potem wypaliła.
- W takim razie zapraszam na porządniejszy alkohol, który nie jest słodki, kobiecy... - odparła i odrzuciła włosy na plecy wdzięcznym ruchem w przypływie pewności siebie. - Jakoś na dniach... Williamie.
Dodała kładąc nacisk na jego pełne imię i pogłębiła uśmiech wracając wzrokiem na mężczyznę, oczekując jego reakcji.



Zobacz profil autora

149 Re: Przychodnia on Pią 05 Wrz 2014, 01:32

Kobieta sprawiała wrażenie, jakby naprawdę denerwowała się tym, że ma zaraz zadać pytanie. Czyżby tego rodzaju było jej pierwszym czy coś? To wydałoby się dziwne, naprawdę. A facet jak facet - był wzrokowcem, toteż uważnie przesunął spojrzeniem po dłoni czy też po włosach kobiety, które zniknęły za ramieniem. Wychylać się przecież nie będzie. Jedyne, na co zdobył się to uśmiech.
- Jeśli na pewno nie będzie to czymś słodkim, kobiecym, to trudno odmówić - odparł. Kultura w stu procentach, a jakże! I niestety - nie było jakiejś szczególnej reakcji na to, że zwróciła się doń pełnym imieniem.
- Najwidoczniej będę musiał przyjść pod ten sam gabinet w razie czego - dorzucił, odsuwając się powoli. Właściwie to już mógł kierować się do wyjścia. No, chyba że kobieta miała zamiar przedstawić się czy zostawić jakiś kontakt. Co tam, że mógł spojrzeć na receptę!

Zobacz profil autora

150 Re: Przychodnia on Pią 05 Wrz 2014, 01:41

Cath bynajmniej nie była przyzwyczajona do takich stoickich osób, które miały każdy gest i słowo zaplanowane, a przynajmniej sprawiały takie wrażenie. Czuła się wtedy niekomfortowo, bo sama mało się zastanawiała nad tym co mówiła i robiła. Po prostu działała.
- Cieszę się niezmiernie. - odparła nieco swobodniej, jakby bardziej rozluźniona. Sięgnęła do kieszonki na piersi po długopis i sięgnęła po plik kwadratowych karteczek na biurku, by zapisać coś na nim. Gdy oderwała jedną sztukę i wręczyła Willowi mógł on zauważyć na żółtym papierku imię oraz numer.
- Żebyś nie musiał... Pisz. - odparła uśmiechając się szeroko i schowała długopis. - I życzę, by problemy ze snem zniknęły.
Dodała pozornie swobodnym głosem.
- Sio, bo lada moment nie przetrwamy napadu pacjentów za drzwiami. Do zobaczenia.
Wyciągnęła rękę w stronę mężczyzny na pożegnanie.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 6 z 44]

Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 25 ... 44  Next

Similar topics

-

» Przychodnia

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach