Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Kancelaria prawnicza J. Santos

Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 6]

1 Kancelaria prawnicza J. Santos on Czw 15 Maj 2014, 12:19

J. Santos to w miarę dobry prawnik z ciut za dużym brzuchem, któremu w życiu trochę nie wyszło. Właśnie dlatego urzęduje teraz w tym miejscu – w nieudolnie odnawianym budynku jeszcze z lat osiemdziesiątych. W środku wszystko krzyczy taniością, stylizowaną na klasę i duże pieniądze. Jasnobrązowa wykładzina i meble ze sklejki oklejone błyszczącym, ciemnym „drewnem” sprawiają wrażenie wiecznie zakurzonych.
Po przejściu krótkim holem, po którego lewej stronie znajduje się łazienka i archiwum, a po prawej biurko sekretarki, dojdziesz do drzwi z plakietką „J. Santos”. Biuro wiecznie zawalone teczkami i pachnące potem Santosa widziało już wiele spraw. Głównie rozwodowych, o podział majątku, prawo opieki nad dziećmi, czy odszkodowania. Niestety, nie działa tu klimatyzacja, ale jeśli usiądziesz w dobrym miejscu, chłodzić cię będzie jeden z wielu rozstawionych tu elektrycznych wiatraków.

J. Santos jest zawsze otwarty na wszelakie propozycje współpracy - więc jeśli jesteś młodym prawnikiem bez perspektyw, to ta kancelaria zdaje się być dla ciebie idealna!

Zobacz profil autora

2 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pon 08 Wrz 2014, 14:45

// 31.01.13, ranek, z motelu "Rosie"

Allison z typowym dla siebie rykiem silnika wjechała na parking przed kancelarią Santosa. Oddychała w samochodzie przez chwilę ciężko; miała straszną ochotę walnąć sobie kreskę, ale przecież nie mogła wpaść na haju do notariusza. Do tego musiała oszczędzać swoje zapasy. Diler, u którego kupiła ostatnią działkę w Las Vegas był święcie przekonany, że Ally następnego dnia wpadnie dorzucić brakującą stówę i może przy okazji da mu się pobawić swoimi cyckami. Piggy Monroe domyślała się, że pewnie teraz koleś lata po dzielnicy, w której mieszkała, szukając jej. Cóż, miał pecha.
Wysiadła wreszcie z udawaną gracją z pickupa - dzisiaj ubrana w koszulę w kratę zawiązaną nad spodniami z wysokim stanem - i zamaszystym krokiem weszła do kancelarii. Nad jej głową zadzwonił dzwoneczek, a Allison natychmiast skierowała się do siedzącej w holu sekretarki:
- Allison Monroe, jestem umówiona z notariuszem.

Zobacz profil autora

3 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pon 08 Wrz 2014, 14:49

Sekretarka, pani Piggy, jak zwykle znudzona - nic nie mówiąc wskazała drzwi gabinetu, do którego mogła skierować się Allison. Tam już czekał notariusz, niski, krepy czterdziestolatek, który ciągle się pocił.
- Proszę, proszę... - wskazał krzesło obok siebie. Otarł chusteczka czoło i zaczął rozkładać przed sobą dokumenty.

Zobacz profil autora

4 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pon 08 Wrz 2014, 14:58

Bez słowa podziękowania czy w ogóle jakiegokolwiek gestu Allison opuściła biurko sekretarki i wsunęła się do gabinetu notariusza. Aż jej się chciało jęknąć z zawodu; liczyła na jakiegoś przystojnego prawnika jak z Ally McBeal, a tutaj tylko typowy małomiasteczkowy człowieczek. Cmoknęła z niezadowoleniem i ruszyła do krzesła naprzeciwko biurka mężczyzny. Zasiadła na nim zamaszyście, zakładając nogę na nogę (w sumie nie musiała być specjalnie pociągająca, facet nie był w jej typie, ale przyzwyczajenia to przyzwyczajenia), wydęła usteczka i zaczęła przemowę:
- Ja w sprawie domu po mojej mamuśce. To znaczy kochanej mamie - poprawiła się szybko. - Mama umarła kilka tygodni temu... Chwila...
Zaczęła grzebać w torebce, po czym wyjęła z niej pomiętą teczkę z papierami. Znalazła przekserowany jej przez brata akt zgonu matki i położyła go na biurku.
- Chociaż to pewnie pan wie. Dom przeszedł w spadku na mnie i mojego brata, ale zrzekł się go na moją korzyść. Mam nadzieję, że dostał pan od niego faxem dokumenty? Francis Monroe - skończyła swoją tyradę. Miała mały układzik z bratem. W zamian za to, że Ally dostanie cały dom, nigdy już nie będzie nękać Frankiego prośbami o pieniądze. Allison była w słabej sytuacji i uznała, że to świetny układ. Co miała zresztą do stracenia?



Zobacz profil autora

5 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pon 08 Wrz 2014, 15:07

Notariusz przyjrzał się wszystkim dokumentom uważnie. Nawet założył okulary do czytania, by lepiej widzieć literki!
Taki z niego pracownik miesiąca.
- Tak, tak, wszystko się zgadza... ale...

Właśnie, ale ale!
ślepy los!
1,6 - okazuje się jednak, ze brakuje podpisu brata pod dokumentem, w którym ma się zrzec swojego spadku!
2,3,4,5 - nie ma żadnego ale, są wszystkie potrzebne podpisy. Uff!

Zobacz profil autora

6 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pon 08 Wrz 2014, 15:15

Allison nachyliła się do przodu, aż jej biust naparł na guziki w koszuli (była jednak trochę ciasnawa). Przyjrzała się dokumentom, lekko mrużąc oczy.
- Chyba wszystko w porządku, podpisik brata jest - stuknęła pomalowanym na czerwono paznokciem w punkt na kartce.
Odchyliła się z powrotem z uśmiechem zadowolonego kota na twarzy i zaczęła kołysać sobie jedną nogą obutą w kowbojkę.
- Nie chcę ponaglać, ale bardzo mi zależy, żeby szybko załatwić tą papierkową robotę i dostać klucze - podrapała się po nosku. - Na moim pickupie czeka cały mój dobytek w końcu. No, to co muszę podpisać?



Zobacz profil autora

7 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pon 08 Wrz 2014, 15:26

Mężczyzna mruknął coś pod nosem, sprawdził jeszcze raz dokumenty i w końcu postawił pieczątkę.
Szur szur długopisem po papierze i po chwili notariusz złożył swoją parafkę. Polecił Allison zrobić to samo w wyznaczonych miejscach.
- I już. - Odparł, kiwając głową.

Zobacz profil autora

8 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pon 08 Wrz 2014, 17:21

Allison złapała między swoje tłuściutkie paluszki długopis i szybkimi ruchami złożyła swoje podpisy w odpowiednich miejscach. Swoją sygnaturę doprowadziła do perfekcji, bo kiedyś spodziewała się, że będzie musiała spędzać długie godziny rozdając autografy; cóż, życie tak często skręca w inną stronę...
Wbiła maślane spojrzenie w notariusza i wyciągnęła do niego dłoń wnętrzem do góry.
- To skoro dom już mój, może mi pan uroczyście wręczyć klucze do tej rud... Do tej wspaniałej posiadłości - uśmiechnęła się szeroko, odsłaniając swoje już nie takie hollywoodzko białe zęby.



Zobacz profil autora

9 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pon 08 Wrz 2014, 18:49

- Tak, tak... - widać było, że notariusz chce już stąd wyjść. Pogrzebał nieco w swoich przyciasnych spodniach. Wreszcie wyciągnął klucze.
- Proszę, gratuluję... - wydyszał, wręczając kobiecie brelok. - Niech pani służy.

Zobacz profil autora

10 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pon 08 Wrz 2014, 20:15

Allison uśmiechnęła się promiennie, zaciskając dłoń na pęku kluczy. Drugą ręką złapała dokumentację potwierdzającą, że dom należy do niej.
- Dziękuję bardzo! Był pan szalenie pomocny - wytrajkotała słodkim głosem i ruszyła kręcąc tyłkiem do wyjścia. Niech biedny człowieczek ma trochę radości z życia, pomyślała. W korytarzu kompletnie zignorowała sekretarkę i od razu skierowała się na zewnątrz kancelarii, do swojego samochodu.
Z kolejnym westchnieniem wpakowała się na miejsce siedzące, rzucając obok torebkę. Cel osiągnięty, mieszkała już w Old Whiskey. Po latach wróciła do tej przeklętej wsi. Poprawiła w lusterku brwi i pomadkę na ustach, po czym przekręciła kluczyki w stacyjce. W głośnikach natychmiast ryknęło, a jakże, country. Allison gwałtownie cofnęła i pojechała prosto do swojego nowego/starego domu.

// zt ---> Dom Allison Monroe



Zobacz profil autora

11 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Nie 14 Wrz 2014, 09:05

// początek

Duchota pomieszczenia sprawiała, że Marphisa już sama nie wiedziała, czy to tu jest tak strasznie gorąco, czy może ma wewnątrz siebie rozpaloną saunę. Na szczęście, kręcący się w prawo i lewo, wiatrak stał na biurku w taki sposób, że przynosił nieco ulgi. Niewiele, ale jednak. Kobieta załóżyła kosmyk jawnych włosów za ucho, jakoś tak odruchowo zmarszczyła nos. Porządkowała akta do spraw, które w ostatnim kwartale prowadził Santos. Miał w nich straszny burdel, a przecież papiery w archiwum "musiały się zgadzać". Robota głupiego, pomyślała, bo przecież, gdyby prawnik był sumienny, to teraz mogłaby się zająć czymś pożytecznym, a nie... Pokręciła przecząco głową. Chyba nawet przypomniała sobie, że kiedyś miała jakieś ambicje.

Zobacz profil autora

12 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Nie 14 Wrz 2014, 17:29

Pan Santos wpadł do pomieszczenia. Zamienił parę słów z sekretarką, przy czym kazał jej wypełniać i czytać wszystkie faktury i cv, z których miała się dzisiaj wywiązać, po czym uznał,że zasługuje na drzemkę, więc zniknął we własnym biurze.

Zobacz profil autora

13 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Nie 14 Wrz 2014, 20:19

Przyczepa Liluye

Zaparkował przed kancelarią Santosa i wysiadł, zabierając swoją teczkę i jeszcze dodatkowych parę papierów. Wszedł do biura, jak zawsze ledwie powstrzymując grymas niechęci, kiedy pamięć podsuwała mu obrazy jego własnej kancelarii z NYC, wygodnej, przestrzennej, ładnie urządzonej.
Nie ma co się na tym skupiać. Jest robota do wykonania.
Zastukał lekko o framugę, zwracając na siebie uwagę sekretarki.
- Dobry, przyniosłem dokumenty dla mecenasa. - Zawahał się, czy dołożyć jej kolejne dokumenty do stert, których i tak miała już sporo. Wśród tego, co przyniósł, były raporty z przesłuchań Liluye, pisma z sądu, decyzja przysięgłych... i, cóż, jego własne zaległe CV, o którym dotąd jakoś się zapomniało. Miał się porządnie zatrudnić u Santosa, a tymczasem sprawa Oldwood sama wskoczyła i jakoś tak się potoczyło... Bywa.
- Przy okazji, trzeba zawiadomić sąd, że panna Oldwood została wzięta do szpitala, nie wiem jeszcze na jak długo.

Zobacz profil autora

14 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Czw 18 Wrz 2014, 20:04

/przeskok

Przez ostatni tydzień niewiele się działo w małym, prawniczym świadku kancelarii Santosa. Główną rozrywką było porządkowanie akt, w czym pomagał Marphisie. Może uda się zaprowadzić taki porządek, który będzie potrafić przetrwać czas dłuższy. Póki co też taka monotonna praca nie nudziła mu się zbytnio, była jak miła odskocznia, powrót do korzeni, bezmyślny spokój rutynowych zadań.

Zobacz profil autora

15 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pią 19 Wrz 2014, 18:48

Ostatecznie więcej czasu spędzał tutaj, niż w domu, nawet pocztę - którą odbierał u siebie i pakował do aktówki z resztą papierów - czytał dopiero na miejscu. Nieźle się zdziwił, widząc różowy brokat wśród szarości dostojnych papierów sądowych, ale zaraz sobie przypomniał, że to przecież wielkie święto, Walentynki. Nawet zaśmiał się lekko, czytając krótką wiadomość od Liluye.
Powinien do niej zadzwonić.
Tak samo znalazł wytyczne dotyczące swojej randki w ciemno. Zgłosił się na to dla rozrywki, może coś ciekawego z tego wyniknie. Wyszedł trochę wcześniej z pracy, żeby pojechać do domu i przygotować się na spotkanie.

/zt.

Zobacz profil autora

16 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Wto 17 Lut 2015, 15:25

/appaloosa

po badaniu autumn stawiła się w pracy na wyznaczoną godzinę. Oczywiscie pierwszy dzień to wprowadzenie, nauka i inne takie. W końcu musiala wiedzieć jaką kawę robić komu..
Tak więc dzień zaczęła od nauki spraw papierkowych, nauki odbierania telefonów i innych rzeczy typu - jak spławiać ludzi i od kogo w ogole nie odbierać. Porobiła kilka kaw i w końcu mogla wrocic do domu.
zt

Zobacz profil autora

17 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Czw 26 Mar 2015, 12:02

/appaloosa

Autumn przyszła do pracy jak zwykle. Ubrana elegancko, choć teraz raczej tak, by zakrywać rosnący brzuch. Na szczęście siedziała raczej za biurkiem i nie było tego tak widać. Dzień zacząl się od odbierania telefonów, ktoś miał jakiś problem, ktoś czegoś "wciąż nie dostał, a miało być wysłane". Jeden to, drugi tamto.. Pomogla wypełnić kilka druczków i umawiała spotkania. W międzyczasie robiła kawy, miała przerwę na jedzenie i chwilę rozprostowania nóg. Pod koniec dnia zmieniła buty na płaskie i wyszla z kancelarii. Do jutra!

zt




Zobacz profil autora

18 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Sob 28 Mar 2015, 23:34

/z domu

I następny dzień w pracy. Dzień jak codzień w sumie. Zabrała się za robienie kawy, zjedzenie śniadania (jogurt z granolą i suszonymi owocami) i usiadła do papierów. Zaczęła je przeglądać i porządkować, przy okazji wyciągając kilka zupełnie randomowych, w tym Bakera (no dobra, nie tak randomowych, tych ostatnich albo tam gdzie było dużo kartek). Poszła z nimi do ksera, gdzie skopiowała każdą kartkę z tych kilku, które sobie przyniosła.



Ostatnio zmieniony przez Autumn Seymour dnia Sob 28 Mar 2015, 23:38, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

19 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Sob 28 Mar 2015, 23:36

Wtedy też z gabinetu wyszedł szef Autumn. Zobaczył, ze ta coś robi przy kserze, od razu do niej podszedł.
- Dzień dobry, panno Seymour! A co to, co to za kopie? Coś dla mnie?

Zobacz profil autora

20 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Sob 28 Mar 2015, 23:38

- W sumei tak, kopiuje te, co są cześciej używane - uśmiechnęła się do mężczyzny. - Albo te najnowsze - dodała jeszcze.




Zobacz profil autora

21 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Sob 28 Mar 2015, 23:41

Żeby Santos nic nie podejrzewał - mnożnik na charyzmę, próg 60. 

Zobacz profil autora

22 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Sob 28 Mar 2015, 23:44

55

- Będą w osobnej koszulce w aktach. Jakby coś się miało stać, zalać kawą czy cokolwiek to jest kopia i nie ma problemu. Zastanawiałam się czy nie zrobić tego z każdą teczką? Co pan myśli? - spojrzała na szefa pytajac go o opinie.

Zobacz profil autora

23 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Sob 28 Mar 2015, 23:53

- Ale czy nie kazałem pani zająć się czymś innym? - fuknął niezadowolony z inicjatywy Autumn. 
Kolejna szansa: żeby Santos nic nie podejrzewał - mnożnik na charyzmę, próg 60. 

Zobacz profil autora

24 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Nie 29 Mar 2015, 00:04

jeszcze mniej

- Kawę ma pan na biurku, papiery na dziś także - uśmiechnęła się usłużnie. - Papiery na następne spotkanie czekają na moim biurku, kolejny klient przyjdzie o 12:30, chociaż pani Peaky zawsze się spóźnia, więc myślę, że będzie miał pan piętnaście minut przerwy. Mogę zamówić dla pana w takim razie lekki obiad na 12:20. - zagadywała, dzielnie kserując - Pan Brandon wydzwania co godzine z dokładnością do trzech minut by pan pilnie się z nim skontaktował, ale zawsze wymyślam jakąś przeszkodę, jak pan prosił. Dzwoniła też pana żona - oj, ups, no popatrz jaki przypadek, że akta bakera zrobia się podwójnie, co za niedopatrzenie - dzisiaj po południu ma pan być na obiedzie. Będą dzieci i ciocia.. Betsy? Tak, Betsy - przypomniała sobie - z mężem i swoimi dziećmi. I kotem. Mówiła, że nie może zostawić kotka samego w domu - pewnie to było utrapienie każdego rodzinnego spotkania.




Zobacz profil autora

25 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Nie 29 Mar 2015, 00:10

- Dobrze, dobrze, litości... tak, zrozumiałem, wszystko ma pani gotowe!
Chyba natłok informacji go przeraził. Sam raczej wolno już myślał. 
Poluzował krawat i spojrzał na dokumenty, które wypluwała kserokopiarka.


Żeby zabrać szybko akta sprzed nosa Santosa - mnożnik na refleks, próg 30. Jak nie przekroczysz, mężczyzna zauważa podwójne akta Bakera. 

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 6]

Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach