Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Kancelaria prawnicza J. Santos

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 6]

1 Kancelaria prawnicza J. Santos on Czw 15 Maj 2014, 12:19

First topic message reminder :

J. Santos to w miarę dobry prawnik z ciut za dużym brzuchem, któremu w życiu trochę nie wyszło. Właśnie dlatego urzęduje teraz w tym miejscu – w nieudolnie odnawianym budynku jeszcze z lat osiemdziesiątych. W środku wszystko krzyczy taniością, stylizowaną na klasę i duże pieniądze. Jasnobrązowa wykładzina i meble ze sklejki oklejone błyszczącym, ciemnym „drewnem” sprawiają wrażenie wiecznie zakurzonych.
Po przejściu krótkim holem, po którego lewej stronie znajduje się łazienka i archiwum, a po prawej biurko sekretarki, dojdziesz do drzwi z plakietką „J. Santos”. Biuro wiecznie zawalone teczkami i pachnące potem Santosa widziało już wiele spraw. Głównie rozwodowych, o podział majątku, prawo opieki nad dziećmi, czy odszkodowania. Niestety, nie działa tu klimatyzacja, ale jeśli usiądziesz w dobrym miejscu, chłodzić cię będzie jeden z wielu rozstawionych tu elektrycznych wiatraków.

J. Santos jest zawsze otwarty na wszelakie propozycje współpracy - więc jeśli jesteś młodym prawnikiem bez perspektyw, to ta kancelaria zdaje się być dla ciebie idealna!

Zobacz profil autora

51 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pią 08 Maj 2015, 19:02

/początek

Harry stał w biurze przy otwartym oknie i zaciągał się szlugiem. Tylko tyle mu zostało, z niekochającą żoną, tymczasową bezdomnością i najwyraźniej atakami paniki, z którymi musiał teraz żyć.
I jeszcze ta porypana sprawa Consueli i paczki. Nie przepadał za bronieniem faktycznych kryminalistów. Nie miał co wybrzydzać, praca to praca ale żeby w sobotę? Skandal.
Dogasił papierosa na parapecie na zewnątrz i odszedł od okna.
Wyszedł na korytarz, gdzie siedział samotny mężczyna.
- Pan Parker, jak mniemam? Zapraszam.



Zobacz profil autora

52 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pią 08 Maj 2015, 19:43

Wspomniany samotny mężczyzna nie wydawał się przerażony sprawą, jaka nagliła, jaka faktycznie się wydarzyła. Kiedy Bright wyszedł do niego, Will dźwignął się na proste nogi, zgarnął laskę i poczłapał do biura.
- Niezbyt dogodnie czasowo, huh? - zagaił, bynajmniej po to, by zyskać kolejnego znajomego, acz bardziej na rozpoczęcie rozmowy czy coś w tym stylu. - I tak się zdziwiłem, że miał pan czas teraz się spotkać - dodał, zamykając drzwi za sobą.

Zobacz profil autora

53 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pią 08 Maj 2015, 20:00

Harry usiadł na swoim fotelu i wskazał Willowi na jego miejsce.
- Mam teraz bardzo dużo czasu - i nie chcę siedzieć w domu, pomyślał ale nie powiedział na głos.
- Przejdźmy może do konkretów. Mam nadzieję, że rozmawiał pan z panią Coleman jak i panną Ramirez?



Zobacz profil autora

54 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pią 08 Maj 2015, 20:03

Zajął miejsce i przyjrzał się Brightowi. Z początku nieufnie, a potem z samej ciekawości.
- Z Betty rozmawiałem, z Consuelą nie miałem styczności od ostatniego spotkania - przyznał. - Domniemam, że trzymamy się tego, o czym zapewne poinformowała pana Betty, tak?

Zobacz profil autora

55 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pią 08 Maj 2015, 20:11

- Panna Razmirez poinformowała mnie o pewnych okolicznościach, kó†re postawiły całą tą mistyfikację pod znakiem zapytania - przetarł skroń palcami - dlatego chciałbym poznać jeszcze pana wersję zdarzeń, bo z tego co zrozumiałem Pani Coleman nie wie wszystkiego.
Oparł sie głębije w fotelu.
- I proszę bez zatajania niczego, to tylko utrudnia mi pracę.



Zobacz profil autora

56 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pią 08 Maj 2015, 20:23

Skinął i wyciągnął paczkę papierosów, spoglądając na Brighta. Ot, nieme pytanie czy może zapalić. Jeśli tak - pewnie od razu to zrobił.
- Zgaduję, że oficjalna prawdziwa wersja, tak? - podpytał i się zastanowił.
- Razem z Ramirez, Bakerem, Bentonem, Jonesem, Auguste, jechaliśmy do Sugar Hill, aby się upewnić czy faktycznie P, jako... nazwałbym niezrzeszony, coś knują i prawdopodobny, nikły odwet za przyjaciela, który zginął jakiś czas temu - zaczął opowiadać, co jakiś czas marszcząc brwi. - Tam, już na miejscu znaleźliśmy się i towarzystwo nie zareagowało do czasu, póki nie pokazał się Jones. Z początku wychodziliśmy z inicjatywą, by tylko pogadać, wymienić parę zdań, ale obecni już w barze nie byli chętni i zaczęła się bójka - kontynuował, skubiąc przez moment laskę. -Wtedy każdy zajął się sobą, mnie akurat facet zaatakował i dźgnął w udo, choć próbowałem wytrącić nóż z ręki. Zostałem skopany i potem Baker mi pomógł się podnieść, a właściwie przenieść. Tam, potem nie ogarniałem dokładnie, bo powstrzymywałem krwawienie, usłyszałem jak odbezpieczają broń i Baker dostał w pachwinę, potem ktoś padł i usłyszeliśmy syreny policyjne - mówił dalej, zaciągając się zapewne papierosem raz po raz.
- Razem z Ramirez, Bakerem i Bentonem, znaleźliśmy się w ciężarówce, dlatego pozostały nasze motocykle. Dokumenty, portfel i telefon Bakera zabrałem, bo go odwieźliśmy pod szpital, żeby tam się nim zajęli jako John Doe, ja z kolei pojechałem do przyjaciółki, by mnie opatrzyła i na tym właściwie się skończyło - wyjaśnił.
- Coś doprecyzować? - spytał i zaraz cień uśmiechu przemknął mu przez twarz.

Zobacz profil autora

57 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pią 08 Maj 2015, 20:43

Harry nie odpowiedzieł, tylko sam wyciągnął swoje papierosy i palił słuchając klienta.
- Jones sprowokował towarzystwo?

Zobacz profil autora

58 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pią 08 Maj 2015, 20:45

- Jeśli za prowokację uznamy to, że wszedł po prostu z nami to tak, sprowokował wtedy towarzystwo - odpowiedział. - Dopóki go nie zobaczyli to tylko jakieś pomruki były, jak zawsze w takich barach czy spelunach - wyjaśnił.



Ostatnio zmieniony przez William Parker dnia Pią 08 Maj 2015, 20:48, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

59 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pią 08 Maj 2015, 20:48

- Jakie są wasze stusunki z Jonesem? Bo rozumiem, że z tymi całymi P macie na pieńku - zaciągnął się i znowu pomasował skroń. Chyba nadchodzi ból głowy.
- Pytam się, bo trzeba ustalić naszą wersję wydarzeń, a to co zaproponowała pani Coleman wprowadza strasznie dużo zamieszania, szczególnie, że słyszałem o jakichś ofiarach? - zakończył pytająco.



Zobacz profil autora

60 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Pią 08 Maj 2015, 20:52

Will się poprawił na krześle, a popiół strzepnął do popielniczki.
- Jones jest dilerem. My nie tolerujemy dilerów, więc od zawsze mieliśmy z nim na pieńku. On się przypierdalał, my odpowiadaliśmy i odwrotnie, nigdy nie było zażyłych i miłosnych relacji - zaczął wyjaśniać. - Od jakiegoś czasu, kiedy jego kuzyn bodaj, nie pamiętam, został zastrzelony pod motelem, on do nas przychodził z chęcią zakopania chwilowo topora wojennego - odparł. - Właściwie to bardziej współpraca, by wyeliminować P, więc, przynajmniej z mojej perspektywy, jesteśmy nieufni, ale jak widać - wspólny wróg może w czymś pomóc - doprecyzował.
- Fakt, trochę zamieszania jest - przyznał. - Bodaj jedna czy dwie ofiary śmiertelne. Wiem, że Baker został postrzelony, a potem ktoś chyba raz strzelił. Nie jestem pewien.

Zobacz profil autora

61 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Nie 10 Maj 2015, 15:57

Harry się zastanowił chwilę.
- Trochę? - uniósł brwi wysoko. William chyba zdaje się w ogóle nie przejmować ich sytuacją. No ale może więzienie Świętym nie straszne. Harry poprawił okulary.
- Czyli ten cały Jones też może sprawiać problemy? - powiedział trochę do siebie trochę do Willa.
- Z tego co zrozumiałem najważniejsze dla pani Coleman i tym samym dla waszej grupy jest przekucie tej wojny gangów na zwykłą rozróbę w barze. - popatrzył na niego znad okularów - co oznacza, że i tak za coś będziecie odpowiadać.



Zobacz profil autora

62 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Nie 10 Maj 2015, 16:12

Will przyglądał się przez dłuższą chwilę popielniczce, w której błądził żarem papierosa po jej ściankach.
- Trochę to całkiem spore niedopowiedzenie - przyznał Parker. - Sytuacja jest cholernie niewygodna. Zwłaszcza, że część komisariatu skupia się za bardzo na nas - dodał, poprawiając się na krześle i zaciągnął papierosem.
- Może. Skubany, jest wygodny i sprytny, więc robi coś przede wszystkim dla swojej korzyści - powiedział pewnie. Ot, w końcu Will też nie należał do osób bezinteresownych. Księgowy przysłuchał się prawnikowi i skinął lekko.
- Lepiej odpowiadać za rozróbę w barze niż za wojnę gangu z kartelem, prawda? - spytał. Nie było w tym żadnej złośliwości czy też chęci przekomarzania się. - A skutkować czym to będzie? Kilkudniowym aresztem na sam początek i grzywną, skoro to tylko bójka była? - dorzucił, niezbyt pewien.

Zobacz profil autora

63 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Nie 10 Maj 2015, 22:27

- To chyba nic nowego, jesteście chyba ich główną aktrakcją. - powiedział szukając czegoś w swoich notatkach. Przytaknał Parkerowi. Najgorsi dla ich sprawy będą niewygodni świadkowie.
- W najlepszym wypadku - przytaknął - nie wiem jakie macie kartoteki. W przypadku recydywy konsekwencje mogą być bardziej drastyczne. - W tym momencie chyba najlepiej grać głupiego. Powiedzieć, że nie mieli pojęcia kim byli ludzie w barze i szlag wszystko trafił gdy pojawił się diler z drugiego kartelu. Święci byli tylko w niewłaściwym miejscu i czasie.
- Dziękuję za pana czas. Będę się kontaktował z moją klientką w sprawie strategii obrony - podniósł wzrok znad papierów i popatrzył z uprzejmym uśmiechem na księgowego.
- Czy ma pan jeszcze coś do dodania, co może być przydatne?



Zobacz profil autora

64 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Nie 10 Maj 2015, 22:34

- ...fakt, przez co nie skupiają się na innych.
William dogasił papierosa, a paczkę schował do kieszeni spodni. Spojrzał na Harry'ego skupionego na papierach, które przed nim leżały.
- Rozumiem - przytaknął.
Nie miał w sumie nic do powiedzenia.
- Zapewne pan wie, jaka jest oficjalna, nieprawdziwa wersja z tą bójką i to, że Baker siedzi w szpitalu, co wspomniałem - powtórzył, jakby zastanawiał się czy on ma coś do powiedzenia. - Zastanawia mnie jednak czy w razie czego mam przed przesłuchaniami zadzwonić do pana, czy po prostu wygłosić to, co mam do wygłoszenia? - miał na myśli tę wersję, o której obaj wiedzieli.
- W razie czego, zostawię kontakt i do mnie - dorzucił.

Zobacz profil autora

65 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Nie 10 Maj 2015, 22:40

- Obecna wersja jest taka, że mieliście pecha pijąc piwo z złym miejscu i czasie. Resztę omówię z Panią Coleman.
Pokręcił głową
- Proszę nie składać żadnych zeznań bez mojej obecności. I dziękuję, będę się kontaktował jeśli będzie taka potrzeba.



Zobacz profil autora

66 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Nie 10 Maj 2015, 22:42

Pokiwał głową.
- Dobrze - westchnął. - Niech pan się spodziewa na dniach telefonu, bo pewnie wyląduje w areszcie - poinformował z lekkim uśmiechem, podnosząc się z siedziska. Chwycił laskę, która nie była jednak dziwką.
- Do usłyszenia, panie Bright - pożegnał się i skierował do wyjścia.

/zt

Zobacz profil autora

67 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Nie 10 Maj 2015, 22:43

- Oczywiście, do widzenia. - odprowadził uprzejmie swojego klienta do drzwi po czym oparł o nie czoło gdy je już zamknął. Odetchnał głęboko po czym szybko wyciągnął kolejnego szluga.
Do roboty zatem.

/zt



Zobacz profil autora

68 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Sro 13 Maj 2015, 14:44

/z domu, 23.08.2013

Autumn kulała sie z i do pracy w świętym spokoju. Maro mieszkał z nią, do czasu aż nie ogarnie sobie nowej przyczepy czy domu, co na razie jej nie przeszkadzało. Na razie, bo pewnie niedługo zacznie ją to irytować. Teraz jednak dojechała do pracy, wysiadła z samochodu i weszła do środka, najpierw udając się do łazienki.Wypity przed wyjściem sok już ciążył jej na pęcherzu. Potem wróciła na swoje miejsce gdzie zrobiła sobie herbatę i usiadła za biurkiem, zabierając się za pozostawione jej papiery. Otwarła kalendarz, w drugą rękę wzieła telefon służbowy i zaczęła dzwonić pod numery przyklejone do karteczek samoprzylepnych, które miała naokoło siebie. Poumawiała odpowiednie wizyty, a potem zadzwoniła do hurtowni, bo potrzebowali nowego papieru do drukarek, długopisów, wkładów do drukarki i kilku innych pierdół. Potem zadzwoniła do hurtowni ze środkami czystości, bo sprzątaczka poprosila ją wczoraj o zamówienie kilku rzeczy. Papier w łazience, jakieś domestosy i inne takie czyszczące rzeczy. Potem znów pielgrzymka do lazienki i drugie śniadanie zjedzone na krótkiej przerwie. Potem przedstawienie panu Santosowi jego planu na jutro i przypomnienie planu na dziś, wraz z kolejnym rodzinnym obiadkiem. Potem znów mogła usiąść i korzystając z tego, że biurko było zabudowane po podłogę ściagnęła buty z puchnących nóg i siedziała boso. Pod koniec dnia postrzątała wszystko, przygotowała stanowisko na jutro, umyła swoje kubki po herbacie i wyszła.
zt




Zobacz profil autora

69 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Wto 09 Cze 2015, 12:35

/07.09.2013, rano

Weszła do biura, bo na nazwanie kancelarią, to miejsce nie zasługiwało. W szarym kostiumie, choć zaraz żakiet wylądował na oparciu krzesła, ponieważ klimatyzacja umarła w ubiegłym wieku, zasiadła za biurkiem, którego wartość przebijały szpilki Hannah. I to kilkukrotnie. Otworzyła kolejną teczkę ze schludnego stosu i zaczęła przygotowywać kolejny pozew rozwodowy albo o opiekę nad dzieciakiem lub o spadek. Sprawa podobna do poprzedniej i najpewniej następnej.

Zobacz profil autora

70 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Wto 09 Cze 2015, 12:44

07.09.2013, rano.
Foxxy dawno zamierzała już tutaj przyjść. Jednak jak zawsze nie przyjemne rzeczy odkładała, odkładała i jeszcze raz odkładała. Jednak kiedyś musi się zjawić na komisariacie, i skończyć tę sprawę raz na zawsze. do tego jednak potrzebowala prawnika. Dlatego też znalazła się w tym dziwnym miejscu. Przeszła ciasnym korytarzem, gdy zobaczyła w końcu biuro, w którym ktoś siedział. Zapukała w drzwi i lekko się uśmiechneła.
- Dzień dobry, jest pani prawnikiem? - spytała się pani Foster. Fox była ubrana w biała koszulę, która zakrywała jej tatuaże oraz czarne spodnie wyprasowane w kant, a do tego wysokie obcasy. Bardziej wyglądała na bizneswoman niż kryminalistkę. Dajcie jej łopatę, a zmienicie zdanie.



Zobacz profil autora

71 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Wto 09 Cze 2015, 12:55

Pukanie przeszkodziło jej w wyżej wspomnianej czynności. Podniosłą wzrok. Kobieta niby porządnie ubrana, ale z rozbitą wargą i posiniaczoną twarzą. Może przemoc w rodzinie?
Hannah podniosła się z krzesła i wyszła zza biurka.
- Tak, dzień dobry. Hannah Foster - wyciągnęła dłoń do Foxxy na przywitanie.
- Proszę usiąść - wskazała na krzesło po drugiej stronie biurka, a sama również zajęła soje miejsce. Zamknęła teczkę i odłożyła ją delikatnie na niewielki stos z boku biurka.
- To co panią sprowadza do prawnika - rozpoczęła uprzejmym tonem.



Zobacz profil autora

72 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Wto 09 Cze 2015, 13:04

Foxxy próbowała zakryć limo, ale po kilku godzinach jeżdżenia i fukncjonowania było widoczne. Potrząsnęla ręką Hanny.
- Witam, Foxxy McGyver. - również się przedstawiła. Spojrzała na stos dokumentów i przez głowę jej przeszło, że ta nie przyjmie jej sprawy. Zanim jednaj usiadła wyciagnęła z kieszeni spodni wezwanie na przesłuchanie.
- Ach, to trochę skomplikowane. - zaczęła. - Byłam na tym przesłuchaniu po odpowiadałam na niektóre pytania, ale potem zacżeli się czepiać mojej wizy. - dodała. widać, że była nieco przejęta tym wszystkim. Nie zamierzała kłamać, ale nie mówić wszystkiego. - W każdym razie. strzelanina miala miejsce pól roku temu. W związku z tym został zniszzony mój samochód, który zabrała policja. Próbują mi wmówić, że uczestniczyłam w strzelaninie. Niby nie mają w ogóle świadków na cokolwiek.. - dokończyła tłumaczyć. Wpatrywała się ślepiami, chłodno, bez emocji w prawniczkę. Jak zawsze była nie ufna do nowych osób.



Zobacz profil autora

73 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Wto 09 Cze 2015, 13:18

Przyglądała się uważnie kobiecie. Jej słowa były nieco chaotyczne, ale rzadko klienci składnie mówili, a przynajmniej na początku.
- Jak rozumiem, będzie kolejne uzupełniające przesłuchanie i pani potrzebuje, żebym, jako prawnik przy tym była obecna czy raczej porady prawnej? - Równocześnie otworzyła notatnik i zaczęła coś notować.
- Niemniej, zacznijmy od tego, że jak wnioskuje po akcencie jest pani z Wielkiej Brytanii i przyjechała pani tu legalnie? Policja na pewno panią prześwietliła, więc co nie tak z pani wizą?
Podniosła wzrok na Foxxy: - do strzelaniny i pani rzekomego w nim udziału zaraz dojdziemy - dokończyła z lekkim uśmiechem.



Zobacz profil autora

74 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Wto 09 Cze 2015, 13:25

Starała się mówić składnie, ale nie oszukujmy się nie była dobra w rozmawianiu. Ogólnie mało mówiła, zazwyczaj. No chyba, że była z osobą, która znała, szanowała, wielbiła cyz cokolwiek innego. skineła głowa.
- Chodzi o obecność na przesłuchaniu. Ostatnio byłam bez prawnika i zamknęli mnie na 48 godzin. - powiedziała szczerze. Jakoś nie było widac, by była dla niej jakaś hańba. Po prostu była w areszcie i tyle. Wysłuchała prawniczkę spokojnie się w nią wpatrując. poprawiła sie na krześle.
- Tak przybyłam tutaj legalnie rok temu, jako Morgan Smith. Podróżowałam po Stanach i wyszłam za Amerykanina, Johna McGyvera, przy okazji zmieniłam imie i nazwisko. - odpowiedziała na jej pytanie. Pewnie spojrzała jak notuje oczywiście nie patrząc co takiego. Spojrzała na nią.
- można tutaj palić.? - spytała grzecznie jak na osobę z podbitym okiem.



Zobacz profil autora

75 Re: Kancelaria prawnicza J. Santos on Wto 09 Cze 2015, 13:40

Skinęła głową, jej klientka była w areszcie, nie pierwszy i nie ostatni przypadek. Jakby chcieć można byłoby się przyjrzeć czy tutejsza policja zbyt ochoczo nie zamyka ludzi, ale to może później.
- Dobrze, więc podpisze pani oświadczenie, że jestem pani adwokatem, dzięki czemu będę miała wgląd w akta i wtedy już będziemy pewne, co mają dokładnie w tej sprawie.
Oparła podbródek o lewą dłoń i dalej coś tam zanotowała. Czy zmiana imienia mogła się wydać podejrzana, pewnie tak, ale Hannah zamierzała utrzymywać, że każdy robi, co mu się podoba.
- Nie mogą w taki razie wysuwać sprawy z wizą i legalnością pobytu, skoro jest pani żoną obywatela USA. Zresztą tym i tak się zajmują urzędnicy imigracyjni.
Machnęła ręką na znak, żeby się nie krępowała i wyciągnęła popielniczkę z biurka. Hannah sama paliła, ale nie z klientami.
- Przejdźmy do strzelaniny. Po pół roku dopiero panią wezwali? Czy ktoś ucierpiał? Pani straty? - w końcu mogłaby być niewinną ofiarą.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 6]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach