Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Opuszczone ranczo

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 8]

1 Opuszczone ranczo on Wto 04 Lis 2014, 19:20

First topic message reminder :

Jadąc Hawton Avenue poza granice Old Whiskey, po skręceniu w jedną z nieutwardzonych dróg, dotrzeć można do niewielkiego, opuszczonego rancza. Prosperowało prawdopodobnie do końca lat dziewięćdziesiątych, później rozrastające się ranczo Randalla stało się zbyt dużą konkurencją dla rodzinnego gospodarstwa i... umarło.
Okolice rancza zarośnięte są typową roślinnością - niskimi krzakami, trawami, pokurczonymi drzewkami.
Stoi tu drewniany, dwupiętrowy dom, a obok niska, miejscami łatana blachami stodoła. Do niej przylega zagroda. Za domem leży przewrócony wiatrak.

Na terenie rancza, blisko domu, stoją dwa kampery. Święci z Arizony i pracujące dla nich dziewczyny ogarnęli teren rancza otaczający dom, jak i samo jego wnętrze.

Zobacz profil autora

26 Re: Opuszczone ranczo on Sob 22 Lis 2014, 16:13

- Super - burknęła pod nosem. Właśnie przyznał, że zamierzał skłamać odnośnie okoliczności. I kto tu powinien się tłumaczyć?!
Jean zacisnęła usta. Nie mogła otrzeć łez, więc te spłynęły leniwie po jej policzkach, łaskocząc. Dlaczego wszystkie najgorsze rzeczy spotykały własnie ją?! Nie zamierzala rozmawiać o sobie, ani o życiu. Ani o niczym innym.
Mogła zostać na jarmarku z Billym!

Zobacz profil autora

27 Re: Opuszczone ranczo on Sob 22 Lis 2014, 16:16

Cooper się zlitował i wyciągnął chusteczkę, którą otarł policzki i nos Jane. Potem jednak pchnął ją przed siebie, by oboje mogli wydostać się z budynku.
Na zewnątrz zauważył Ramirez oraz jednego ze świętych. Trzeba było to rozegrać na spokojnie.
- Zapamiętałaś, o czym mówiliśmy? - Zapytał Baby dla pewności.

Zobacz profil autora

28 Re: Opuszczone ranczo on Sob 22 Lis 2014, 16:51

Musiała się bardzo powstrzymać, by nie ponieść emocjom. Ale już sobie zapamięta gębę tego kolesia, który śmiał ją zatrzymywać. Zacisnęła usta, mrużąc oczy i... odwróciła się, by wrócić do samochodu. Wsiadła do niego i odpaliła silnik, chociaż jeszcze nie ruszała, dostrzegając Coopera i Jane.

Zobacz profil autora

29 Re: Opuszczone ranczo on Sob 22 Lis 2014, 18:17

- Tak - warknęła.
Ledwo się obejrzała, a już była z powrotem na zewnątrz. Posłała błagalne spojrzenie mężczyźnie, który wcześniej zapobiegał wtargnięciu Ramirez do domu. Teraz jednak, gdy odeszła, a z domu wyszedł Cooper ze skutą Jean, zrobił minę, jakby nie miał pojęcia co się właśnie stało. Ani nic nie powiedział, ani żadnego ruchu nie wykonał, który by sugerował, że zechce oponować.
Baby Jane musiała się więc pogodzić z faktem, że jest w czarnej dupie.

Zobacz profil autora

30 Re: Opuszczone ranczo on Sob 22 Lis 2014, 18:34

Cooper spojrzał w stronę Świętego. Na szczęście ten postąpił rozsądnie - zignorował fakt, że Jane została aresztowana. Dobrze dla świętych, bo umywają ręce. Dobrze dla Coopera, bo obyło się bez niepotrzebnego cyrku.
Przyspieszył kroku. Wreszcie znaleźli się przy samochodzie Gabrielle.
- Zapraszam.
Wepchnął dziwkę na tylne siedzenie i zamknął za nią drzwi. zablokował zamki i sam zasiadł na miejscu pasażera, tuż obok policjantki.
Zapiął pasy, poprawił włosy, rozsiadła się wygodnie... poklepał dłonią w kolano.
- Ale to było zajebiste - powiedział w końcu, zajarany wszystkim - dawno się tak dobrze nie bawiłem!
Spojrzał przez ramię na Baby Jane.
- Dzięki! A teraz Ramirez, jeśli możesz... na posterunek!

/zt wszyscy - > posterunek

Zobacz profil autora

31 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 20:08

z http://www.oldwhiskey.pl/t83p105-convallaria-street#24450

Baby Jane wracała do domu rozpusty z boskim Florencio. Był to niemały kawałek drogi, więc pewnie zajęło im to z pół godziny. Które z pewnością usiłowali wykorzystać na rozmowę, ale skoro ona nie rozumiała hiszpańskiego, a on angielskiego, to pewnie niezbyt dobrze to wychodziło.
Za to było coś, co z pewnością wyjdzie, a właściwie może raczej wejdzie, już niedługo. Hehe.
- Jesteśmy! - poinformowała go, gdy dotarli do rancza i poprowadziła do drzwi.
Wchodziło się do salonu, w którym panował względny porządek. Stały w nim raczej niezbyt ładne meble, ale podczas remontu dopilnowano, by wyrzucić te w których zalęgło się robactwo i inne przyjemności.
- Zaczekaj tu, znajdę tequilę - pokazała palcem w dół na podłogę. Miała nadzieję, że zrozumie. Szybko skoczyła do kuchni, by przetrzepać szafki.

Zobacz profil autora

32 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 20:17

Niekiedy rozmowa nie jest potrzebna i fajnie tak sobie pomilczeć wspólnie. Jednak w tym przypadku nie było to wskazane. Tej dwójce, która się tak niefortunnie niezrozumiała przydałaby się rozmowa i to jaka!
Rower zostawił gdzieś przy drzwiach, opierając go o ścianę domu.
Gdy weszli to Florencio się rozejrzał i zaraz posmutniał. Zrobiło się mu szkoda tej młodej dziewuszki, która mieszkała tak na obrzeżach, całkiem sama. No, na to wyglądało.
- Si. - odparł krótko i jak tylko go zostawiła to stał grzecznie w jednym miejscu. Z nudów wyciągnął grzebyk z tylnej kieszeni dżinsów i przeczesał nimi swoje włosy. W myślach przypomniał sobie pewną melodię i teraz stukał obcasem butów i gibał lekko bioderkami na boki, pogwizdując.





musico Floriano
Zobacz profil autora

33 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 20:25

- Jestem! - obwieściła Jean, wyłaniając się z kuchni z butelką tequili i dwoma szklankami. - Chodź - posłała mu przeciągłe spojrzenie i ruszyła ku schodom, by dotrzeć do swojego pokoiku.
- Mógłbyś?... - wskazała klamkę, bo obie ręce miała zajęte.

Zobacz profil autora

34 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 20:33

Jak tylko mała się pojawiła to oczywiście Florencio zaraz wykazał się dżentelmeństwem i zabrał od niej butelkę oraz kieliszki, a jego zbroja rycerza lśniła jak nigdy, a zapewne jego rower zamienił się z białego rumaka.
Ruszył za Baby Jane z życzliwym uśmiechem. Jednak, gdy zdał sobie sprawę, gdzie zmierzają to zatrzymał się w pół kroku i obejrzał za siebie, na salon. Potem wrócił wzrokiem ciemnych oczu na Jean.
- Salon zły? - zapytał i przygryzł lekko wargę z zagubioną miną. W końcu jednak ruszył za kobietą, bo przecież panience się nie odmawia i skoro tak zadecydowała to tak ma być.





musico Floriano
Zobacz profil autora

35 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 20:40

- Eee - zakłopotała się trochę, spoglądając z powrotem ku schodom. - No tak. Tu nikt nie będzie przeszkadzał - wyjaśniła, zapraszając go do skromnego pokoiku. Zamknęła za mężczyzną drzwi i wskazała stolik na którym mógł postawić alkohol i szklanki. Zaraz też pośpieszyła, by polać.
Dobra okazja, by stanąć blisko Florencia.
- Więc... na co masz ochotę? - spytała, kładąc dłoń na jego boskiej klacie.

Zobacz profil autora

36 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 20:55

Chyba Baby Jane poczuła się ze swym angielskim zbyt swobodnie, bo jej wyjaśnienie wcale nie trafiło, nie tyle co do uszu Florencia co do jego mózgu, prosto do ośrodka odpowiedzialnego za tłumaczenie języka angielskiego na hiszpański. Na pewno taki ośrodek istniał, na sto procent.
Nie u Florka. Odchrząknął wciąz nieco zagubiony w obecnej sytuacji. Naprawdę nie wiedział co się dzieje. Mimo swej gigantycznej... pewności siebie to czuł się wyraźnie zawstydzony - szczególnie, gdy Baby Jane położyła mu rękę na klacie.
Przeczesał ponownie włosy, spoglądająć w dół, na tę drobną kobietkę. Potem chwycił szklaneczkę z trunkiem i opróżnił ją.
- Ochotę? - wydukał, przekręcając nieco to słowo. Na jego policzkach pojawiły się znane z avatara rumieńce.
Poczuł się nagle jakby zdradził swoją prawdziwą miłość w postaci Consueli, którą przecież znał tak dobrze, raz się spotkali. I kochał ją tak głęboko. A jego myśli w tym momencie zostały zawładnięte przez małą, słodką Jean.





musico Floriano
Zobacz profil autora

37 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 21:07

Nie przejęła się brakiem odpowiedzi na jej tłumaczenie. Mówiła prosto i w miarę wyraźnie, i powoli, żeby mężczyzna ogarniał. Ale najwyraźniej na niewiele się to zdawało.
Zaśmiała się i drugą dłonią sięgnęła po szklankę, by także przechylić całą jej zawartość do ust. No dobra, to grę wstępną mieli za sobą! Zgrywał nieśmialca. Bo Jean nie brała pod uwagę, że nie zrozumiał, na co się właśnie spisał. Dlatego po chwili rozsunęła rozporek jego spodni i wsunęła mu dłoń do majtek. O ile je miał, hehehe.
- Na to? - spytała ponownie. Może po prostu nie umiał powiedzieć po angielsku, co by chciał. Tak. To było oczywiste, od razu mogła się domyślić.

Zobacz profil autora

38 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 21:19

W miarę jak Jean nabierała pewności siebie to Florencio ją tracił. Wyglądało to co najmniej dziwnie jak wielki chłop się zgarbił nieco z zagubioną minką niczym Czerwony Kapturek pośrodku lasu.
- Piękna! - rzucił zaskoczony, gdy sięgnęła do jego gatek. Oczywiście, że je miał, bo okazało się, że ma tam taki busz, że przycięcie tego rozporkiem bolałoby niezmiernie. A zapewne w buszu niezła palma się chowała, ale tego już młoda dziewoja nie mogła wyczuć, bo Florencio... odskoczył jak oparzony. Like a virgin. Touched for the very first time. Spojrzał szeroko otwartymi oczami na Baby Jane i nagle zaczął machać rękami w geście sprzeciwu.
- Nie, nie, nie, nie. Nie mogę. Nie! - rzucił gorączkowo i przygryzł swoją pełną, różową wargę. A cóż to się z nim działo!?





musico Floriano
Zobacz profil autora

39 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 21:28

Podniosła na mężczyznę zdziwione spojrzenie sarnich oczu, z dłonią zawisłą w powietrzu. Co?
- Nie ma się czego wstydzić! - zapewniła go, bo coś jednak w tych spodniach nosił, poza buszem. Zresztą Florencio taki piękny, że po prostu musiał być taki na całej swej długości, nie? No nie przeżyje, jak straci szansę zarobienia na takim kliencie. A może nie miał pieniędzy?!
- Nie masz pieniędzy? - spytała więc otwarcie, opierając ręce na biodrach. Zmierzyła go nieco zawiedzionym spojrzeniem.
- Czy gumek? - tu brewka jej skoczyła, a kącik ust zadrżał w uśmiechu. - Bo o to nie musisz się martwić!
Ciekawe, czy cokolwiek zrozumiał.

Zobacz profil autora

40 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 21:37

Nie, nie, nie, tylko nie sarnie oczy, które działały wybitnie na mężczyznę jakim był Florencio. On takie kobietki uwielbiał. Słodkie, niewinne, o takich oczkach. Prawdziwe księżniczki, którymi mogły się zająć jego silne ramiona. Niestety do umysłu meksykanina powoli docierała okropna wiedza na jej temat. To czym się zajmowała. Co mu proponowała.
Złapał się za włosy z obu stron głowy i zacisnął oczy nagle.
- Ajajajajajaja! - rzucił jeszcze. Teraz bardzo chciał jej nie zrozumieć, ale rozumiał. Niczym Pocahontas i John Smith, którzy potrafili się nagle zrozumieć przy magicznym dotyku dłoni. Tutaj ten dotyk wyglądał nieco inaczej i nie były to dłonie. Nie w obu przypadkach.
Minęła długa chwila zanim przetrawił wszystko, zanim się odezwał. Otworzył oczy i spoglądając współczująco na małą Baby zapiął rozporek od spodni oraz klamrę paska.
Podszedł do niej, bardzo blisko, tak blisko, że prawie smyrała czubkiem swojego nikłego nosa jego klatę. Czuła intensywny, męski zapach. Po chwili jednak opadł na kolana przed nią i objął, przytulając piękną twarz do jej brzucha.
- Nie. Ty być piękna. Nie możesz... tak. Nie wolno ci. Nie. Delikatny kwiatuszku. Ja bym nie mógł. Szanuję cię. Nie mógł bym. - mówił naprzemiennie łamanym angielskim i niezrozumiałym hiszpańskim. A jego zachowanie wskazywało, że urwał się z argentyńskiej telenoweli. Prosto z planu.





musico Floriano
Zobacz profil autora

41 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 21:51

Zmarszczyła brwi i zagryzła wargę, przyglądając się tej dramatycznej scenie. Co ona oznaczała? Rozpacz z powodu braku gotówki? Czy zmienił zdanie? To było takie skomplikowane! A mogło być takie proste, nie potrzebne byłyby żadne słowa!
Kiedy zapiął rozporek, to już się pogodziła, że dziś na nim nie zarobi. No, ale mogło być gorzej. Mógł być gliną. Ale jednak nie wyszedł, tylko podszedł do niej. Ach! Ach, wszystko jasne, pomyślała Baby Jane, gdy mężczyzna osunął się na kolana. On wolił d a w a ć! Ale zamiast dawać, zaczął biadolić. Jean mimowolnie uniosła dłonie i zanurzyła je w pięknych włosach Florencio.
- Nie wolno? Jak to nie? - zdziwiła się. Czemu nie mógł?! JAK TO NIE MÓGŁ? To dlatego nie chciał! Co za tragiczna, niepowetowana strata. Jean zrobiło się autentycznie żal.
Dlatego odsunęła się nieco, by rozpiąć rozporek swoich szortów i zsunąć je z tyłka. Niech biedak ma coś od życia! Nawet jakby nie mógł zapłacić. Chociaż wolałaby, żeby zapłacił, bo inaczej to będzie kolejny klient z rzędu, którego przyprowadziła i który nie okazał się klientem. A jej się jeszcze pewnie oberwie, że skitrała forsę za numerek i dostanie po głowie!

Zobacz profil autora

42 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 22:05

Jakie to by było o wiele prostsze, gdyby oboje potrafili się porozumieć. Mogliby skupić się na innych rzeczach zamiast na wyjaśnianiu i niezręcznych momentach.
Na dodatek gdyby tylko Florencio domyślił się co chodzi po tej brązowej główce to... ah, jego reakcje były co najmniej bogate i taneczne.
Nie zwrócił nawet uwagi, że dotknęła jego włosów. Normalnie, by na to nie pozwolił. Nie po to je układał trzy godziny każdego ranka.
Nie zdążył ubrać swoich myśli w angielskie słowa, gdy się cofnęła. Mimowolnie wyciągnął ręce ku niej i spojrzał jak zahipnotyzowany jak ściąga spodenki. Mimo ogromnego szacunku do całej rasy żeńskiej to był tylko mężczyzną. A każdy mężczyzna był wzrokowcem. Zgrabniutka Baby Jane nie bez powodu przykuła jego uwagę.
Uniósł wzrok i spojrzał z błękitne oczka kobiety. Nadal nie rozumiał co ona chciała zrobić. Co osiągnąć.
- Senorita! Szacunek! Ja, szacunek, panienka. - próbował wyjaśnić wstając z kolan. Nie mógł zebrać myśli, błądząc wzrokiem po niej. Złapał się za pierś w miejscu gdzie było serce. - My się nie zrozumieć.
Wydawał się coraz bardziej załamany zachowaniem Jane. To nie był niewinny kwiatuszek! To była mała grzesznica. Aż mu się w głowie zakręciło od tych myśli, co ta mała potrafiła. Potrząsnął nią, by odegnać (nie)pożądane wizje.





musico Floriano
Zobacz profil autora

43 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 22:15

No niestety on nie wiedział, co ona potrafiła, bo nie raczył sprawdzić. Jean wywróciła oczami. Sama schyliła się i szybkim ruchem podciągnęła portki.
- Nie rozumieć - przytaknęła. Potem wzięła głęboki oddech i powiedziała, powoli i wyraźnie, gestykulując wspomagająco: - Robię ci dobrze - tu wykonała kilka ruchów dłonią w górę i w dół, a potem jeszcze inny oczywisty gest. - Ty płacisz. Pieniądze. - potarła palce.
- Wszyscy szczęśliwi - tu uśmiechnęła się szeroko i wskazała na usta. Miała nadzieję, że w końcu zrozumie. I się zdecyduje, bo jak nie, to straciła tylko mnóstwo czasu!

Zobacz profil autora

44 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 22:23

Zatrzepotał rzęsami i przełknął głośno ślinę, gdy Jane zaczęła z niezwykłą dosadnością i urokiem tłumaczyć to wszystko. Znów uniósł ręce, jakby nie zgadzając się z tym co mówiła.
- Nie pieniądze. - pokręcił głową, a potem wskazał na siebie. - Ja tylko z miłości.
Dodał i się uśmiechnął, jednak w jego spojrzeniu nadal lśniły szok i zażenowanie. Teraz jak cała sytuacja się wyjaśniła to domyślił się zaraz, że zabrał jej drogie chwile. Czuł się winny. Dlatego sięgnął do kieszeni po portfel i zajrzał do niego.
- Ile? - zapytał dość niepewnie. Czyżby zmienił zdanie?





musico Floriano
Zobacz profil autora

45 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 22:32

Była wyraźnie rozczarowana. No to kicha. Teraz będzie musiała się tłumaczyć i zapierdalać z powrotem szukać klientów. Jakież to było okropne. Wolała, gdy to klienci szukali jej. Internet był takim magicznym miejscem.
- Super - mruknęła, poprawiając spodenki i przeczesując włosy palcami. Sięgnęła nawet, by nalać jeszcze jednego drinka, gdy mężczyzna zmienił zdanie.
- Och... Zależy za co - odpowiedziała. Poruszyła ręką i powiedziała: - Pięćdziesiąt. - Potem przełożyła palec przez dwa złączone. - Sto.
Reszty rzeczy, które mogłaby zrobić, nie bardzo umiała pokazać na palcach.

Zobacz profil autora

46 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 22:45

Zawahał się, grzebiąc w portfelu, i spojrzał kątem oka na Baby Jane. Widać było, że gryzł się z myślami. Że coś mu siedziało na duszy jak ciężkostrawna potrawa na żołądku. Oddychał głęboko, wyglądało to jakby wciąż się uspokajał przed jakimś wybuchem. To, by nic nie dało, bo poleciał by tylko potok hiszpańskich słów, tak niezrozumiałych dla młodej Jean.
W końcu wyciągnął z portfela 200$ i wręczył dziewczynie. Oh, jakże chciałby więcej jej dać, ale nie miał przy sobie. Nie mogła jednak tego wiedzieć.
Złapał za jej drobną dłoń i włożył banknoty, uważnie obserwując ciemnymi oczami.
- Spokój. Momento. - próbował wyjaśnić coś znowu. Westchnął, gdy nie wiedział jak.
Objął ją, nachylając się.
- Przepraszam. - wyszeptał jej do ucha. Potem się odsunął i uniósł jej głowę, łapiąc za podbródek. Ucałował delikatnie i czule w policzek. Na pożegnanie.
- Por amor. - rzucił i przejechał palcami po czarnych włosach, zbierając się do wyjścia.





musico Floriano
Zobacz profil autora

47 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 22:52

Wpatrywała się w banknoty. Nic już nie rozumiała. Jednak zachowanie Florencio wydało jej się głęboko poruszające, wzruszające! Na tę krótką chwilę, gdy ją przytulał, ona również wyciągnęła ramiona, by opleść nimi mężczyznę. Szybko je jednak zabrała.
Stała bez ruchu, gdy odchodził do drzwi. Zanim wyszedł, powiedziała cicho:
- Dziękuję.Gracias!
Potem zaczekała pewnie, nim Florencio opuści jej pokój i dom. Sama powinna wyjść jeszcze raz, ale chciała uniknąć dalszego towarzystwa mężczyzny.

Zobacz profil autora

48 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 22:57

Zanim wyszedł to jeszcze zawrócił swe piękne ciało, by zdobyć małej Jane numer telefonu. Albo mu go dała, albo nie. Potem ze spuszczoną głową wyszedł z pokoju. Czując jakby cały świat nagle poszarzał. A miał takie cudownie czyste mniemanie o tutejszych panienkach.
No cóż, to była tylko kwestia czasu, by trafił na zepsuty okaz. Jednak ciężkie było życie dla kogoś tak doskonałego jak on.
Wyszedł w pośpiechu z domu i wrzucił twarde pośladki na równie twarde siodełko, po czym odjechał z tego miejsca.

zt





musico Floriano
Zobacz profil autora

49 Re: Opuszczone ranczo on Pon 01 Gru 2014, 23:10

Dała mu, a owszem. Numer telefonu, oczywiście.
Jean zaczekała, aż Florencio odjedzie, potem zbiegła na dół, odstawić butelkę tequili i niedługo potem znów wyszła.

zt

Zobacz profil autora

50 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 12:17

/2.05, popołudnie/

Jean niecierpliwie czekała na wolną łazienkę. Niecierpliwie, bo dostała smski od jej ulubionego kowboja. A skoro napisał, to chyba, tak jakby, był jej chłopakiem, nie? No, na pewno bardziej, niż facet, który właśnie wyszedł. Chociaż nie byl zbyt wymagający. Chociaż Jean zupełnie nie rozumiała kolesi, którzy przychodzili tu sobie potrzepać. No, ale jak tak lubili!
- Kurwa, Cherry! - wrzasnęła w końcu, waląc pięścią w drzwi.
Ściągnęła usta i z naburmuszoną miną czekała. Wolała się ogarnąć i czmychnąć, zanim zjawi się kolejny klient.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 8]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach