Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Opuszczone ranczo

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 8]

1 Opuszczone ranczo on Wto 04 Lis 2014, 19:20

First topic message reminder :

Jadąc Hawton Avenue poza granice Old Whiskey, po skręceniu w jedną z nieutwardzonych dróg, dotrzeć można do niewielkiego, opuszczonego rancza. Prosperowało prawdopodobnie do końca lat dziewięćdziesiątych, później rozrastające się ranczo Randalla stało się zbyt dużą konkurencją dla rodzinnego gospodarstwa i... umarło.
Okolice rancza zarośnięte są typową roślinnością - niskimi krzakami, trawami, pokurczonymi drzewkami.
Stoi tu drewniany, dwupiętrowy dom, a obok niska, miejscami łatana blachami stodoła. Do niej przylega zagroda. Za domem leży przewrócony wiatrak.

Na terenie rancza, blisko domu, stoją dwa kampery. Święci z Arizony i pracujące dla nich dziewczyny ogarnęli teren rancza otaczający dom, jak i samo jego wnętrze.

Zobacz profil autora

51 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 12:33

Po urlopie

Czekałem aż zagoi mi się ryj, chociaż trochę zejdzie opuchlizna żeby nie wyglądać jak człowiek dynia. No i wzbudzać należyty szacunek. Nie widziałem się od czasu wyjścia z pierdla ani z Consuelą ani z Bakerem ani z nikim ze świętych. Musiałem poukładać sobie parę spraw w głowie. A gdy już to zrobiłem pierwsze na co mnie naszła ochota to na dziwki. I wcale nie chodziło o ich pukanie. Od doprowadzenie do ładu.
Wjechałem na opuszczone ranczo zgasiłem motocykli wszedłem do środka.
- Gdzie jest Baby? - rzuciłem to pierwszej z brzegu dziwki. A gdy już wiedziałem że drze ryja przed łazienką ruszyłem w tamtym kierunku.
- pogadamy? - rzuciłem podchodząc bliżej.



Zobacz profil autora

52 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 12:37

Gigi rozwalona na kanapie jak święta krowa, właśnie suszyła swoje długie, świeżo pomalowane tipsy. Usmiechnęła się słodko do Maro i leniwie wyciągnęła rękę, wskazując piętro.
- Tam, drze się na korytarzu - zaśmiała się i wróciła do oglądania pazurków.
Tymczasem Baby Jane zdążyła już prawie zapuścić korzenie pod tą łazienką. Zastanawiała się, kto był tu taki mądry, by zrobić tylko jedną łazienkę z prysznicem. Bo co jak co, ale w umywalce myć się nie będzie!
- Cherry, nooo - uderzyła czołem o drzwi.

Zobacz profil autora

53 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 12:42

- Boli głowa? - mruknąłem, powinienem jej poprawić i przyłożyć jeszcze raz pustym łbem o drzwi.
- Rozliczyć się przyszedłem - dodałem z uśmiechem, który zaraz zszedł mi z twarzy, złapałem ją za rękę i pociągnąłem do pierwszego wolnego pokoju. Pchnąłem ją na łóżko a sam usiadłem na jego brzegu.
- Kasa nam się Baby nie zgadza.



Zobacz profil autora

54 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 12:46

Podskoczyła, a serce wywinęło jej koziołka. Nie z radości. Pokręciła szybko głową, nie bardzo rozumiejąc, do czego mężczyzna pije.
- Rozliczyć? - powtórzyła.
Zaczęła szybko kalkulować, czy o czyms zapomniała. Na pewno nie! Jane odsunęła się prewencyjnie od Salinasa i podciągnęła kolana pod brodę.
- Ale... Ale ja wszystko oddałam, no jak się ma nie zgadzać! - jęknęła zestresowana.

Zobacz profil autora

55 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 13:01

- Wszystko? - zmrużyłem oczy - wydaje mi się że nie dostaliśmy kasy za audycje radiową, a pamiętaj że Baker ma prawo też do twojego gardła i jego strun rozumiesz? Czy jeszcze nie dociera do ciebie? Ja na prawdę nie mam czasu patrzeć wam na ręce musisz popracować nad budowaniem zaufania bo jest coraz gorzej. Dla szefa się to nie spodoba, dlatego chce załatwić to po dobroci.
Westchnąłem po tak długim monologu zasłoniłem twarz dłońmi.
- Słuchaj zapłacisz tysiąc dolców za audycję ty albo twój kochaś rozumiesz? Musze coś mieć zanim pójdę z tematem do szefa.



Zobacz profil autora

56 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 13:09

Oblała ją fala gorąca, zaraz potem po plecach przeszły ciarki. Audycja? W pierwszej chwili nie zrozumiała zupełnie, o co chodziło. Bo przecież żyła w błogiej nieświadomości. Pewnie gdyby nawet jej taki Parker puścił nagranie, to by nie skumała od razu, czego słucha.
- Budowaniem zaufania? - no już nic nie rozumiała!
A potem oczy mało jej nie wypadły z wrażenia.
- ŻE CO?! - pisnęła na cały pokój. - To... to rozbój w biały dzień! To... Nic nie jest tyle warte!
Nic, w sensie żadna z usług, które tu serwowały.
Jane zacisnęła usta, ale broda i tak zaczęła jej się już trząść. Może powinna zmienić strategię. Dlatego odetchnęła i zbliżyła sie do Maro, przesuwając rękami najpierw po jego plecach, a potem udach.
- Może... - wdech! - Da się to załatwić inaczej? - zaproponowała, trzepocząc rzęsami.

Zobacz profil autora

57 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 13:19

- Ano wiesz zawsze mogę pójść do twojego kochasia wiesz prawa autorskie i takie tam, w ogóle miał na to zgodę? Pewnie nie? Zapłacił ci chociaż za numerek? - spojrzałem na nią, na mojej twarzy nie było uśmiechu, a pełna powaga.
- Wiesz szanujemy jakość naszych usług a wysoka jakość kosztuje... masz tydzień - potem zrobiła coś co mnie nie zaskoczyło jakoś bardzo. Była dziwką, tak i w dodatku zawodową dziwką myślała tylko dupą. Może gdybym nie był z Consuelą skorzystał bym, może puknął bym ją tutaj a to i tak by nic nie zmieniło. Spojrzałem na nią potem popukałem się w czoło i wstałem.
- Pojebało cię? Wiesz ile razy bym musiał cię puknąć aby wyszło okrągły tysiąc?



Zobacz profil autora

58 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 13:29

Baby Jane dalej nie do końca rozumiała, o czym facet mówi. Jaka zgoda, jakie prawa autorskie, cooo! Usiłowała pozbierać te wszystkie hasła do kupy, ale nic jej z tego nie wyszło.
Nie odpowiedziała na najważniejsze pytanie.
Jasne, że nie zapłacił, ale nie musiał, bo to było CO INNEGO. Prawda? Prawda?!
Podrapała się po głowie, zastanawiając chwilę.
- No... z dziesięć razy? - odpowiedziała w końcu niepewnie. No, ale w tydzień by się wyrobili, nie? Przygryzła dolną wargę i jeszcze raz spojrzała błagalnie na Maro. Nie, że jej bardzo zależało, żeby ją pukał, aleee... Tysiąc dolców! Przecież ona nie miała skąd wziąć takiej kasy!

Zobacz profil autora

59 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 13:38

- Aż tak wysoko się cenisz? To dobrze... to nie dawaj za darmo - mruknąłem - i nie gap się tak na mnie, nawet jak klękniesz tu przede mną nic to nie da okrągły tysiak a jak nie to pójdę do twojego kochasia i jemu wytłumaczę o co chodzi, może tak być?
Cóż wiedziałem że od tak nie wyciągnie ze skarpety całego tysiaka, ale wiedziałem kto będzie musiał za to zapłacić jak tej kasy od niej nie wyciągnę.
- A jak on nie zapłaci pójdę do twojej siostry, wujka, matki, ciotki, babki i nazbieram... rozumiesz?



Zobacz profil autora

60 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 13:45

Trochę ją zgasił. Czyli co, uważał, że nie była tyle warta? Mina jej trochę zrzedła.
O nie! Nie mógł iść do Billy'ego. Juz ona sobie mogła wyobrazić, jak by Święty tłumaczył. Piąchą przez jego piękną twarz.
Potem jednak... zaczęła się śmiać.
- Powodzenia z moją rodziną, skurwielu - wyrzuciła z siebie. - Możesz od razu ruszać w drogę - wydęła pogardliwie usta.

Zobacz profil autora

61 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 13:52

No i mnie wkurwiła. Nie zastanawiałem się długo podszedłem do niej chwyciłem za włosy i pociągnąłem na podłogę.
- Słuchaj szmato tu jest twoje miejsce, gówno mnie obchodzi komu dajesz i kogo posuwasz ale póki robisz dla Bakera masz chodzić jak ta lala czaisz? Numerki na boku nie przejdą... - warknąłem pociągając za jej kudły - masz jeszcze coś do powiedzenia?



Zobacz profil autora

62 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 13:57

- Ała! - krzyknęła z powodu szarpnięcia i obitych o podłogę kolan. I zaskoczenia. Chyba nie spodziewała się, że może oberwać za tę odzywkę.
- Nie - pisnęła wyraźnie zrezygnowana. Wbiła wzrok w podłogę, marząc już tylko o tym, żeby ją Święty zostawił w spokoju. A miała się nie wychylać po incydencie z dilerem!
Pod drzwiami pokoju stały za to inne prostytutki, które jednak czmychnęły gdy rozległy się krzyki. Tylko Gigi dalej leżała na dole, rozwalona na kanapie jak królowa.

Zobacz profil autora

63 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 14:06

- Nooo - mruknąłem wcale nie chciałem jej szarpać, ale taka była prawda, była szmatą niech nie czuje się z tym źle bo przecież ściery są takie użyteczne. Potrzebne w życiu dla człowieka jak woda na pustyni. Stałem patrzyłem na dziewczynę w końcu chwyciłem ją pod rękę i posadziłem na łóżku.
- I nie pyskuj więcej... nikt tutaj nie chce źle, ale musisz znać miejsce w szeregu...



Zobacz profil autora

64 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 14:12

Zacisnęła powieki, bo do oczu zaczęły napływać jej łzy z tego wszystkiego. Wciągnęła głeboko powietrze, żeby się uspokoić. Pokiwała głową, na znak, że rozumie.
- Coś... jeszcze? - spytała w końcu, z nadzieją, że Maro już sobie pójdzie. No, ewentualnie mógłby ją już przelecieć, bo obniżyłoby trochę stawkę, którą miała do spłacenia.

Zobacz profil autora

65 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 14:17

- Nie rycz nic więcej, pamiętaj jesteś na cenzurowanym, następnym razem nie będę się pieścił - pokręciłem z rezygnacją głową. Wyszedłem z pokoju zostawiając otwarte drzwi.
Wyszedłem do salonu w którym siedziała gigi.
- Coś się rozłożyła jak kurwa - rzuciłem - aaaa no tak... - westchnąłem.
- Wieczorem wpadnę po utarg - rzuciłem z uśmiechem... w końcu trzeba było doprowadzić to do porządku.



Zobacz profil autora

66 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 14:22

Zacisnęła usta i znowu pokiwała głową. Gdy tylko Maro zszedł na dół, Jane poszła do swojego pokoju, zebrała parę ciuchów i zamknęła się w łazience.
- Czekam na Stewarta - odpowiedziała Gigi śpiewnym tonem, podnosząc się nieco na poduszkach. Maro mógł skojarzyć to nazwisko z jednym z bardziej dochodowych klientów. Gigi uśmiechnęła się słodko i kiwnęła głową.
Za to Jane umyła się, ubrała w legginsy, tunikę i trampki, odczekała, aż Święty odjedzie z rancza i czmychnęła do miasteczka.

zt

Zobacz profil autora

67 Re: Opuszczone ranczo on Sro 07 Sty 2015, 14:28

Uśmiechnąłem się i wyszedłem. Po chwili rozległ się odgłos odjeżdżającego motocykla.

ZT



Zobacz profil autora

68 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 11:58

<- dom Curwooda Jr.

Ino pewnie gdyby Will musiał to zostałby, aby porozmawiać z sąsiadką. Preferował jednak, by się ruszyli tym pick upem na obrzeża miasteczka, by dotrzeć na opuszczone ranczo. Polecił jeszcze Maro po cichu, na ucho, aby pojechali na około, a nie według drogi. Ot, parkerowska przezorność.
Kiedy znaleźli się na miejscu, za domem, Will wysiadł pierwszy i ściągnął Curwooda z paki, którą ten musiał współdzielić z Sethem i jego życiowymi monologami.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

69 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 12:08

Cóż mógł zrobić Curwood. Sam sobie winien, nie zamierzał się jednak do tego przyznać. Miał nadzieję, że nie zrobili nic Jane, bo jego cierpliwość i spokój się skończy.



Zobacz profil autora

70 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 12:12

---> z przybytku Billa

Jako że Bill był nie wylewny to i ja za wiele nie mówiłem.
- Wiesz co? - rzuciłem do Parkera - mógłbym zostać grabarzem miał bym zawsze łopatę pod ręką i taki chłop - tu spojrzałem na Billa - miał by teraz co robić.
- To jak Billy? - kucnąłem przy mężczyźnie? - płacisz? Ostatni raz pytam!



Zobacz profil autora

71 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 12:18

- Jasne, wyciągnij terminal - Żachnął się Billy, dalej udając kozaka - Napiwek wsadzić ci w majty?



Zobacz profil autora

72 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 12:21

- Miałbyś co robić w tym mieście, prawdę mówiąc - rzucił do Maro, ni to żartobliwie, ni to poważnie, spoglądając na DJa, a potem na przyjaciela.
Kiedy Consia do nich dotarła (bo pewno się zgubiła na tej pustce), Parker uśmiechnął się do niej.
- Jak myślisz, jak długo będzie taki cwany? - rzucił i spojrzał w stronę domu. - Może coś tam się znajdzie do kopania - westchnął głośno.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

73 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 12:30

- Ja bym go łańcuchem przywiązał za nogi do samochodu i trochę poprzeciągał po tym piachu. Za Dzikiego Zachodu to było skuteczne. - skwitował to wszystko Cluster do tego momentu siedząc cicho i obserwując sytuację. Taka pieprzona impertynencja wkurzała go straszliwie i miał ochotę wyjąć klucz francuski z kieszeni i pokazać jak się 'wyrywa' zęby bez znieczulenia. Szkoda że o tym wcześniej nie pomyślał, bo zabrałby obcęgi, byłoby prościej, a tak to trzeba będzie go prać kluczem po ryju...




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

74 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 12:34

- Mam terminal - burknąłem wyciągając z kieszeni sekator.
- Dobra trzymajcie go - rzuciłem do chłopaków. Gdy już był w miarę przyduszony do ziemi, sięgnąłem po jego lewą dłoń i obciąłem najmniejszy palec.



Zobacz profil autora

75 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 12:51

- Dopóki nie rozwalimy mu tego głupiego ryja. - mruknęła, krzyżując dłonie na piersi, nieco poirytowana tym w jaki sposób Billy się do nich odzywa, równocześnie świadomie pchając się w gips. W końcu byli groźnymi gangsterami!
Tak czy siak, łatwo się mówiło, dopóki Billy wciąż był kompletny.
Żołądek ścisnął jej się w pętelkę, kiedy sekator zacisnął się na małym, serdelkowatym paluszku Curwooda.

Kostki dla Maro na siłę, próg: 50. Jeśli przekroczy, udaje mu się bez trudu złamać kość, po czym paluszek odskakuje od ciała niesfornego didżeja.

- Dobra, może już zmienił zdanie! - odezwała się Consuela, mając nadzieję, że na jednym paluszku się skończy - Prawda, że zmieniłeś już zdanie? - zapytała nieco drżącym głosem Billy'ego. Żeby odzyskać animusz dodała jeszcze:
- ..ty jebańcu, kurwa?! - i rozejrzała się na boki, licząc, że wypadła wiarygodnie w swojej roli.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 8]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach