Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Elmir's Diner

Idź do strony : 1, 2, 3 ... 17 ... 33  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 33]

1 Elmir's Diner on Czw 15 Maj 2014, 12:33

U progu lokalu wita dzwoneczek przy drzwiach oraz gwar rozmów. Jadłodajnia oferująca dobre, domowe obiady, przyciąga wielu klientów i nigdy nie jest tu pusto. Kolorystyka utrzymana w brązowej tonacji, nadaje lokalowi ciepła a wygodne kanapy tylko dopełniają uroku. I chociaż miejsce nie jest wymuskane do granic przyzwoitości, to jednak nie można mu nic zarzucić. Przy ścianach mamy ustawione kanapy okładające się na kształt litery U, wraz ze stolikiem pośrodku; w centralnym zaś punkcie sali usiądziesz przy ladach, otaczających właściciela przygotowującego kawę i drobne przekąski. Podobno kiedyś sporo podróżował, o czym świadczą pamiątki z różnych stron świata, wywieszone na ścianach. Tylko tutaj przyjrzysz się mapie całych stanów, obok której wiszą widokówki z Wielkiej Brytanii. 
Z głównej sali przechodzi się do kuchni, gdzie na rozgrzanych kuchenkach ciągle coś się gotuje, a co jakiś czas rozbrzmiewa dźwięk minutnika, ostrzegającego przed spaleniem pieczeni. Przez wąskie okienko kucharze podają kelnerkom nowe zamówienia. Przechodząc przez gorącą kuchnię, wyjść można na tyły budynku, gdzie nie zobaczysz nic jak tylko wielkie śmietniki i stare skrzynki. Nic ciekawego, lepiej wrócić na salę i zamówić coś ciepłego do jedzenia.



Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sob 25 Paź 2014, 21:14, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

2 Re: Elmir's Diner on Sob 02 Sie 2014, 13:17

/początek/

/wczesne popołudnie/ główna sala baru

Rita stała z łokciami opartymi o ladę, podtrzymując brodę na dłoniach. Przyglądała się wyjątkowo grubej babie jedzącej hamburgera z frytkami i gryzła się w język, żeby jej czegoś podłego nie powiedzieć. Ale dziś szef był w pracy, więc byla dziś wyjątkowo grzeczna. Jak na nią. Zresztą, nie, żeby bardzo się nim przejmowała.
Ziewnęła ostentacyjnie i wyciągnęła telefon, żeby sprawdzić, czy ktoś napisał. Nie napisał, a to niespodzianka. Zauważywszy wzrok szefa, oderwała się niechętnie od lady, złapała ścierkę i poszła zetrzeć stoliki.



Zobacz profil autora

3 Re: Elmir's Diner on Sob 02 Sie 2014, 13:39

Motel był dzisiaj zatłoczony i zakopcony jak nigdy. Znaczy się, jak nigdy od czterech dni. Pijackie śmiechy gwałtem wdzierały się w jaźń Cahira, podjudzały, obijały się o czaszkę, drążyły w niej dziurę na wylot. Nie rozstając się ze szklaneczką ziarnistej, Stenhard pakował plecak, względnie uprzątał pokój, ubierał się. Kolisty kapelusz na głowę, wyciągnięta koszula na grzbiet, na nogi sprane jeansy i glany. Ach, no i ciemna chusta wokół szyi, zaciągnięta na usta.
Drzwi trzasnęły, a trzask znikł między pijackim bełkotem.
Chwila minęła, nim Cahir przebił się motorem do jadłodajni. Przestąpił próg lokalu, otaksowując wnętrze spod rzęs, analitycznie.
Nada się. Nada się w sam raz.
Opadł miękko na krzesło przy osamotnionym stoliku, kurtkę przewiesił przez oparcie siedzenia, kapelusz złożył na kolanach. Dłonie ułożył na blacie, splótł razem palce i począł kręcić młynka kciukami. Czekał i oglądał.

Zobacz profil autora

4 Re: Elmir's Diner on Sob 02 Sie 2014, 13:47

No oczywiście. Kolejny podejrzany typ. Burak jakiś. Większy już nie mógł być? Rita zobaczywszy nowego klienta wpierw zwyzywała go w myślach, potem zrobiła rundkę wokół lady, przystanęła na chwilę, ale gdy minęło dobrych parę minut, uznała, że chyba musi w końcu podejść.
Podchodząc do stolika poprawiła sobie koszulkę, co by cycki się lepiej prezentowały. Z fartuszka wyciągnęła notes i z grobową miną stanęła nad Cahirem.
- Witamy w Elmir's Dinner, co podać? - zapytała równie grobowym tonem. Pomyślała, że przydałby mu się photoshop w kremie.



Zobacz profil autora

5 Re: Elmir's Diner on Sob 02 Sie 2014, 13:55

Brew drgnęła w górę, na kelnerkę, kręcącą się dookoła. Dookoła, nie trafiając w punkt. Gdy przystanęła za ladą, Cahir aż odwrócił się, drążąc spojrzeniem w jej plecach, zachodząc w głowę dlaczego nie podchodzi. Odwrócił się akuratnie, gdy i ona się odwróciła. Zsunął wargi w pionową kreskę, mając nadzieję, że nie zauważyła jego nagłego obrotu. A gdy uniósł głowę, spojrzenie uniósł w górę – ona już tam była. Stała nad nim, choć wpierw, w pierwszej myśli głupio pomyślał… że stanęły nad nim cycki. Wiecie, same, bez ciała. Tylko na nie zwrócił uwagę. Słaba, samcza jednostka.
- Dzień dobry… - odezwał się leniwie, wreszcie wodząc spojrzeniem po jej twarzy – macie coś z regionalnej kuchni?

Zobacz profil autora

6 Re: Elmir's Diner on Sob 02 Sie 2014, 14:05

- Dzień dobry?! No, panie, pan sobie chyba żartuje. Ja nie mam dobrych dni. - wytrajkotała, opierając jedną dłoń o biodro i przenosząc na tą stronę ciężar ciała.
- Co? - przechyliła się i przystawiła zaraz tę dłoń do ucha. Ale miał tragiczny akcent. Co za bełkot. Oczywiście nie, że sama nie miała charakterystycznego stylu wymowy.
- Regionalna kuchnia, hehheheheheh - aż otarła niewidzialną łezkę spod oka i obróciła się w kierunku lady. - Mamy kawę! I hamburgery, krwiste, średnio wysmazone i spalone na podeszwę. Jak pan lubisz ryzyko, to może być kurczak albo jajka, ale mieliśmy tu kiedyś przypadki salmonelii - kontynuowała. Humor miała dziś w miarę dobry, hehe.
- Albo potrawka z czerwonej fasoli, ale ostrzegam, że może zrobić panu niezły Meksyk.



Zobacz profil autora

7 Re: Elmir's Diner on Sob 02 Sie 2014, 14:15

Cahir aż zamrugał, niemało poruszony jej… werwą. Najpierw zamrugał, potem wyszczerzył się od ucha do ucha, w najsympatyczniejszym uśmiechu jego galerii. Taaak, zdania już malowała jego wyobraźnia, palce najchętniej porwałyby plecak, wyciągnęły notesik i w mig zapisały spostrzeżenia, nim się one przez uszy ulotnią. Ale zaniechał tej chęci, trochę więcej ogłady, Stenhard!
- A to dlaczego, jeśli wolno wiedzieć? Myślałem, że złe dni to się kobietom tylko zdarzają, jak dobrze idzie - parę razy w miesiącu.
Co za bezczel. Ułożył łokieć na stole, policzek podparł na dłoni i ugodził w Ritę uważnie.
- To ja kawę poproszę. I tą potrawkę z Meksyku.

Zobacz profil autora

8 Re: Elmir's Diner on Sob 02 Sie 2014, 14:26

- Ja mam zły dzień całe życie - skwitowała. - Pan zresztą też nie wygląda, jakby miał dobry dzień, ale rozumiem, kłamstwo powtarzane dostatecznie długie w końcu może okazać się prawdziwe!
Pokiwała energicznie głową, potem spojrzała na niego jak na wariata. Naprawdę chciał fasolke? To się kucharz zdziwi! Zwykle tak narzekała, że mało kto się na nią decydował.
- Ohohoho, mamy tu ryzykanta - zapiała. - Zaraz przyniosę kawę, na fasolkę trzeba będzie chwilę poczekać.
W mniemaniu Rity - całą wieczność. Kręcąc dupcią (nie, że specjalnie, ona po prostu tak chodzila) ruszyła w stronę kuchni, gdzie obwieściła zamówienie. Nie omieszkała powiedzieć kucharzowi, żeby nie żałował ostrej papryki do smaku.
Wkrótce znów stała nad Cahirem, stawiając na stoliku kubek z kawą i malutki dzbaneczek z mlekiem, jakby potrzebował.
Rita przekrzywiła głowę, zezując na klienta.
- Grałeś Voldemorta, co nie?



Zobacz profil autora

9 Re: Elmir's Diner on Sob 02 Sie 2014, 14:40

- Joseph Goebbels. – powiedział głucho, unosząc brwi w uznaniu. Skinął grzecznie głową, mrużąc barwne ślepia.
Odprowadził spojrzeniem jej kołyszące się biodra, a jedno z oczu (to zielone, żywsze) na moment rozbłysło chutliwie. Zaśmiał się bezgłośnie, w rozbawieniu kręcąc głową i poświęcił chwilę myśli, że absolutnie kocha swoją pracę.
Ujął między pajęcze palce uszko filiżanki, przytknął jej krawędź do bladych warg i przechylił. Skrzywił się nieco, gdy smolisty, gęsty od kofeiny płyn poparzył jamę ustną. Zawsze gorąca, zawsze czarna. Jak charakter.
Między brwiami wykwitła pionowa bruzda, ślepia z dołu ugodziły w twarz Rity.
- Ciiiszej… - mruknął, opuszkami trąc nos, zostawiając nań czerwone pręgi – jestem tu incognito, na wakacjach. Widzę, moja sława mnie wyprzedza.
Wskazał dłonią na krzesło naprzeciwko, skinął zapraszająco głową.
- Zanim potrawka będzie gotowa chciałbym zadać Ci kilka pytań, piszę książkę podróżniczą i zakładam, że miałabyś ciekawych historii z regionu. Jeśli to oczywiście nie kłopot.

Zobacz profil autora

10 Re: Elmir's Diner on Sob 02 Sie 2014, 14:55

- Co? - znowu jakiś bełkot. A może facet się zakrztusił, jeszcze nim spróbował czegokolwiek z tego baru? Rity wcale by to nie zdziwiło. Potem pomyslała, że chciał powiedzieć "Joseph Gordon-Levitt", ale że mówienie w ogóle jakos marnie mu chyba szło, to wyszło co wyszło. Och, Gordon-Levitt był niezły. Prawie tak niezły, jak Skittles. Mhm!
- Ha! - wykrzyknęła. - Od razu wiedziałam. Ja to mam nosa. Heheheh. Nosa.
Podrapała się po swoim, a potem uniosła brwi, gdy koleś zaczął coś gadać o zadawaniu pytań. Więc jej pierwszą reakcją było:
- Pytań? O nie, nie, nie, najpierw odznaka, potem pytania! A w ogóle to nigdy nie widziałam trawki na oczy, jestem niewinna jak dzieciątko Jezus!
A nie, chyba jednak nie był gliną. Z tego powodu uniosła brwi jeszcze wyżej, już pewnie zaczesywały jej kędzierzawe kłaki.
- Zajebiście! A wpiszesz, że to ja powiedziałam? - wyszczerzyła szereg zębów, rozejrzała, czy inni klienci jej nie potrzebują (a nawet jeśli, to miała to w dupie - zaraz stanie się s ł a w n a) i klapnęła na kanapę naprzeciwko wysuszonego na wiór Voldemorta.
- No to wal!



Zobacz profil autora

11 Re: Elmir's Diner on Sob 02 Sie 2014, 15:29

Uśmiechnął przeciągle, gdy sięgał dłonią po plecak. Dobył z niego notesik i długopis oraz paczkę papierosów. Psia mać, zapomniał magnetofonu. Nic to, będzie notował. Wytrząsnął z paczki pojedynczego papierosa, odpalił za pomocą zapałek. Zaciągnął się głęboko, po czym fajkę ulokował w kąciku bladych warg. Otworzył notatnik na pierwszej niezapisanej stronie i u samej góry zapisał „Emir’s Dinner - …”
- Jak Ci na imię? I… ach, częstuj się, jeśli szef nie da Ci potem bury. – przelotnie się odezwał, nim rzucił paczkę w jej stronę.
Odchrząknął, zaciągnął się tytoniem raz jeszcze i oparł papierosa o popielniczkę. Łyk kawy, krótkie chrząknięcie, spojrzenie, godzące wprost w oczy Murzynki, analityczne, uważne.
- Może zacznij od jakiejś historie, co najbardziej odjechanego działo się w Starej Whiskey? Coś, co zdefiniowało by to miasto. Cokolwiek.

Zobacz profil autora

12 Re: Elmir's Diner on Sob 02 Sie 2014, 15:45

- Rita jestem - wskazala na szykowną plakietkę przypiętą do koszulki. Ale racja, mogła gościowi umknąć ze względu na bliskość plakietki do dekoltu.
- No, skoro nalegasz! - chwyciła papierosa, rozejrzała się po sali i odpaliła. Wolała skręty, no ale. Darowanemu koniowi się w zęby nie daje, czy jakoś tak.
- Odjechana historia? No, panie, to będzie ciężkie. Tu się nic nie dzieje. Chociaż w zeszłym roku był koncert bluegrass, podejrzewam, że jedyny w ciągu ostatnich stu lat, ALE mogę się mylić, hehe. Ale jak już mowa o odjechaniu, to Święci z Arizony mają niezłe cacka. Może pan widział? Jeździłabym, ohoho, nie powiem. No, o za niedługo to coroczny jarmark będzie, konkursy, nagrody, tańce, LUDZIE PRZYJADĄ, znów się hołota nazjeżdża, a najgorsze jest to, że powinnam być dla nich miła, bo czasem duże napiwki zostawiają...
Rita urwała i spojrzała w stronę kuchni. Zerwała się z miejsca, odłożyła papierosa do popielniczki i poszła po fasolkę dla Voldemorta. Obrzuciła pogardliwym spojrzeniem resztę zgromadzonych tu ludzi, bo teraz przecież nikt nie był fajniejszy od niej - wszak udzielała w y w i a d u!
- No, to z Bogiem - rzekła, stawiając talerz przed Cahirem.
- Na czym skończyłam? - spytała, sięgając znów po papierosa.



Zobacz profil autora

13 Re: Elmir's Diner on Sob 02 Sie 2014, 16:02

Gdy Rita odeszła po fasolkę, Cahir skorzystał z okazji, pochylił się nisko nad notesem i począł notować, kreślić drobne literki na czystym papierze. Odłożył pisadło, gdy nozdrza podrażnił ostry zapach przypraw, aż się skrzywił.
- Eee… dzięki. – mruknął niewyraźne, teraz to Rita z pewnością niezrozumiała.
Subtelnie, prawie niezauważalnie odtrącił łokciem talerz, odsunął go nieco, bo sam zapach determinował mdłości. Potarł opuszkami kilkudniową szczecinę i chwilę analizował ciemne ślepia Rity, aż się pochylił i odezwał.
- No właśnie, skoro już wspomniałaś o Świętych… Jak to z nimi jest? Teraz macie nowego szeryfa, kto wie, może lada dzień zastawa Was porządek, ale jak to wyglądało do tej pory?

Zobacz profil autora

14 Re: Elmir's Diner on Sob 02 Sie 2014, 23:30

Faktycznie niezrozumiala. Ona go ledwo rozumiała, gdy mówił wolno i wyraźnie. Posłała mu krytyczne spojrzenie, zauważywszy, że odsuwa talerz z potrawką z czerwonej fasoli.
- I tak musisz za to zapłacić, żeby nie było - burknęła i zaciągnęła się papierosem. Ależ jej zrobił dzień ten facet. Wprawdzie nie był Voldemortem, taka głupia nie była, ale i tak przysporzył jej nie lada atrakcji.
- Święci? - wzruszyła ramionami. - No, co, mają te swoje motory i skóry i kamizelki i czarne buciory i... - Rita podrapała się po brodzie. Myślała, poważna sprawa. - No wiadomo no, komuś tam wpierdol czasem spuścili, a czasem wyjeżdżali całą paką na całe tygodnie, pamiętam, bo zawsze wielkie szoł z tego robią, wiesz, silniki na najwyższe obroty, jacy to oni super, co nie? I robią przy tym paradę tych swoich maszyn przez całą główną ulicę i... Potem znikają. A potem wracają. I piją w Viva Maria! No, nie wiem, przecież do nich nie należę, co nie, to nie wiem, jak oni działają. Tutaj wszyscy jakieś bójki zawsze wszczynają, więc to żadna różnica... Och, psiakrew, zaraz wracam.
Rita zgniotła resztkę papierosa w popielniczce i poleciała do lady. Chwyciła dzbanek z kawą, która pewnie dawno wystygła i przeszla się z nim ostentacyjnie po lokalu, uśmiechając niewinnie do szefa. Polała tej zimnej kawusi nielicznym chętnym, po czym wróciła do stolika Voldemorta, ale już nie siadała.
- No, i co tam jeszcze chcesz pan wiedzieć?



Zobacz profil autora

15 Re: Elmir's Diner on Nie 03 Sie 2014, 21:23

Cahir nie zanotował tym razem, obrócił się bokiem na krześle i popatrzył za Ritą, jak krzątała się po sali. Leniwie sięgnął po widelec, nabrał w płuca powietrza, wrzucił do ust znakomitą część talerza. Długo trzymał ją w ustach, mieląc bezmyślnie, próbując ignorować smak. Przełknął, choć miał wrażenie, że od gęstego sosu porobiły mu się gródki w gardle. Tak pomyślał.
- Myślisz, że gdybym nazwał książkę „whiskey w słoiku”, to byłoby to bardzo naiwne? – zapytał, gdy Rita znalazła przystanek obok niego.
Tak, jakby o tym pomyśleć, to naprawdę było naiwne. Trzeba powiedzieć – w swoim pisaniu Cahir był całkiem teatralny.
Dopił kawę jednym haustem, od którego porobiły mu się w ustach pęcherzyki. Wyjął portfel i nie zapytawszy o rachunek, rzucił na stół sumę z pewnością satysfakcjonującą. Póki gróźb od wydawnictwa za zbytnią rozrzutność nie było na horyzoncie, Cahir zawsze sobie używał. Wcisnął kapelusz na czerep, dłońmi objął kurtkę i rzuciwszy Ricie na odchodnym uśmiech, ruszył do drzwi. Już był za drzwiami, już je za sobą zatrzaskiwał, a jednak – głowa Cahira z powrotem pojawiła się między drzwiami, a futryną, na moment.
- Naprawdę mam aż tak okropny akcent?
Och, musiałby być ślepy, żeby nie dostrzec jak marszczyła czoło i nadstawiało ucho, ilekroć się odzywał.

nie wiem jak będzie wyglądał mój dostęp do internetu w najbliższych dniach, a nie chcę Cię blokować

Zobacz profil autora

16 Re: Elmir's Diner on Nie 03 Sie 2014, 22:17

- Whiskey w słoiku? - zastanowiła się. - To będzie trochę jak szczochy wyglądać...
Uśmiechnęła się szeroko i pokiwała energicznie głową.
- Więc będzie idealnie! Go for it.
Potem jej oczy poszerzyły się nieco na widok fantastycznie wyglądającej gotówki, którą gość rzucił od niechcenia na stół. O Bożenko, ostatni raz tyle kasy widziała jak... No, kiedyś tam. Szkoda, że wszystko musiała pewnie włożyć do kasy.
Skoro facet wstał, to Rita zgarnęła pieniądze do kieszeni fartucha i sięgnęła po naczynia. Szła już z nimi w stronę kuchni, gdy usłyszała kolejny bełkot. I w odpowiedzi odkrzyknęła:
- Że co?! - po czym wyszczerzyła zęby wyraźnie z siebie zadowolona i odniosła naczynia do kuchni.



Zobacz profil autora

17 Re: Elmir's Diner on Czw 07 Sie 2014, 21:27

/początek/

Chude, długie palce splotły się na chwilę i wygięły, a kostki strzeliły głośno. Stary nawyk.
Landon rozejrzał się po wnętrzu, nie bojąc się zatrzymywać wzroku dłużej na poszczególnych klientach Diner'a. W końcu wybrał dla siebie pusty stolik, wgłąb sali, z dala od okna przez które wpadało mocne światło słoneczne. Spędzał tyle czasu w zamknięciu, z dala od takich jasności, że jego oczy się od niej odzwyczaiły.
Z głośnym szurnięciem odsunął krzesło i przeczesał szczecinowate, rude włosy palcami. No, no, gdzie kelner? Czas to zając!



Zobacz profil autora

18 Re: Elmir's Diner on Czw 07 Sie 2014, 21:40

Rita jak zwykle niechętnie i opieszale obsługiwała klientów. Łaziła z dzbankiem kawy i łaskawie pytała, czy sobie ktoś życzy dolewki. W końcu poszła do lady, żeby odstawić dzbanek do ekspresu. Nawet nasypała nową porcję i nastawiła maszynę, żeby zaparzyć nową porcję. No, tyle roboty, że resztę dnia z czystym sumieniem mogłaby się obijać i mieć na wszystko wylane!
O, szczególnie na gościa, który wlazł do srodka i poszedł zająć stolik z tyłu. Rita przez chwilę zastanawiała się, czy jej się nie zdawało. Był biały jak ściana i brzydki jak noc - dwa powody, dla których nie zamierzała go obsługiwać.
- E, sorry, ziomek, ale lamerów nie obsługujemy, także tego - rzekła, stając nad nim i podpierając się pod boki. Głównie więc nad Quinallym wisiały jej cycki. Zrobiła wymowną minę, sugerującą, żeby się zbierał.



Zobacz profil autora

19 Re: Elmir's Diner on Czw 07 Sie 2014, 22:09

Oho! Landon zauważył kelnerkę i już puszczał jej oczko, jak zwykle, gdy ją widywał. A widywał, bo mieszkali gdzieś w pobliżu siebie. Oczko dla postronnego obserwatora, a nawet dla samej Rity mogło wyglądać jak tik nerwowy.
- Dzie... - Już zaczął, kiedy kelnerka skierowała do niego milusińskie słowa. Landon nie był głupi, ale wolał wierzyć, że tylko się z nim droczyła. Odchrząknął, nieco za głośno i znów przejechał dłonią po rudej szczecinie. Podobały mu się cycki Rity i chętnie zanurzyłby w nich twarz.
Ale tego nie zrobił.
Jeszcze.
- Także tego, mnie obsłużysz, hehe. - Powiedział pewnym siebie tonem i poprawił się na krześle. - Zwłaszcza, że jesteśmy sąsiadami! - Postanowił zaryzykować. Prawda, widywał Ritę, ale dopiero teraz pomyślał, że mogła sobie na osiedlu przyczep dorabiać. I nie miejcie przez to złego zdania o Landonie - nie oceniał jej z góry, tylko zdążył już po trochu poznać realia tego urokliwego miejsca.



Zobacz profil autora

20 Re: Elmir's Diner on Czw 07 Sie 2014, 22:27

O nie. Znów koleś zaczął mieć jakiś problem. Owszem, widziała go może raz czy dwa - to był tak dramatyczny widok, że starała się go wypierać z pamięci. I ilekroć go widziała (czyli na szczęście rzadko) to gość dostawał jakiegoś skurczu twarzy i powieki mu chodziły. Ricie się zdawało, że to ma jakąś fachową nazwę, ale kiepska była w te klocki. Może porażenie mózgowe?
- Jesteśmy? - spojrzała na niego typowym "bitch please". - Raczej nie. Także tego - hehe - chyba musisz iść do innego baru, koleś.
Rita odrzuciła kręcone włosy na plecy gestem "i'm the boss", odwróciła się i odeszła do innego stolika, przy którym oczywiście nikt jej nie potrzebował, ale przeciez nie była z tych, co by sie przejmowały!



Zobacz profil autora

21 Re: Elmir's Diner on Czw 07 Sie 2014, 22:42

Landon się zdziwił. Owszem, ludzie wyśmiewali się z jego wyglądu i zachowania i często traktowali z góry, ale to on zawsze był tym sarkastycznym dupkiem, który odwracał się plecami i odchodził od towarzystwa. Pokręcił się niespokojnie na krześle, próbując wyłapać, czy ktoś niedaleko słyszał jego rozmowę z Ritą.
- Jak mnie nie obsłużysz, to złożę na ciebie skargę! - Powiedział donośnym głosem i poprawił okulary zjeżdżające z nosa. - A jak dasz mi swój numer, to wybaczę ci twoją impertynencję. - Dodał po chwili z cwaniackim uśmieszkiem na wąskich ustach.



Zobacz profil autora

22 Re: Elmir's Diner on Czw 07 Sie 2014, 22:54

Rita wyprostowała się jak struna i spojrzała bardzo chłodno na rudego. O nie, tak to se nie będzie pogrywać. Podeszła jednak bliżej i znów przybrała jakąś pozę z serii "i tak jestem fajniejsza od ciebie". W sumie to chyba nie było trudne, jak się konkurowało o to z Quinallym.
- Śmiało, mam specjalne pudełko z hejt mejlem, jak pójdę je opchnąć na makulaturę, to kupię sobie dom - rzekła.
A potem ją zamurowało. Na szczęście nie na długo.
Rita machnęła mu dłonią przed tym okropnym, piegowatym nosem.
- Chyba śnisz, koleś. I co mi wybaczysz? Swoją impotencję? - przytknęła dłoń do ucha i nachyliła się lekko ku niemu. Przecież impertynencja raczej nie gościła w jej słowniku.



Zobacz profil autora

23 Re: Elmir's Diner on Czw 07 Sie 2014, 23:06

Spomiędzy ust Landona wydobył się szyderczy śmiech. W jego mniemaniu to wciąż on był fajniejszy.
- Hejt mail na nic cię zda, jak będziesz bezrobotna. Albo jak ktoś zhackuje ci konto na fejsbuku i ustawi status "W związku" z moim zdjęciem! - Dodał rozbawiony tą wizją. Oczywiście by się stagował i chociaż na chwilę miałby oficjalną dziewczynę. Może siostra przestałaby się śmiać, że jest gejem?
- Impertynencja - powiedział, lecz nie do Rity, a do swojego smartfona. Po paru sekundach na wyświetlaczu pokazała się definicja słowa, którą zaraz pokazał dziewczynie, żeby sobie przeczytała i się douczyła. - I nie ma czegoś takiego jak "impotencja" w moim przypadku. Jeśli wiesz, o co mi chodzi... - Znów puścił niezbyt seksowne oczko i wyszczerzył w uśmiechu białe, proste zęby, w które jego rodzice włożyli mnóstwo pieniędzy.



Zobacz profil autora

24 Re: Elmir's Diner on Czw 07 Sie 2014, 23:14

- Bezrobotna? W sumie nie byłoby dużej różnicy... Wciąż nie miałabym kasy, za to mogłabym się więcej opierdalać! - zaśmiała się. Ale szybko przestała, słysząc jego kolejne słowa. Przytknęła sobie dłoń do cycka, to znaczy ściśle do plakietki z imieniem, coby jej koleś nie wyhaczył w Internetach.
- Ty możesz se co najwyżej ustawić "to skomplikowane" - warknęła.
Aż się wzdrygnęła. Jeszcze chwilę z nim pogada, to jego twarz będzie jej się śnić po nocach. Cholera, a co jeśli faktycznie mieszkali gdzieś w pobliżu? Ueh.
Uniosla wysoko brwi, gdy gość zaczął gadać ze swoim telefonem, a potem podetknął jej wyświetlacz pod nos. Odtrąciła jego dłoń.
- No tak, ty po prostu w ogóle nie wiesz... Powiem ci w zaufaniu, że z dziewczyną to raczej trochę inaczej, niż na ręcznym... Tym niemniej życzę powodzenia! - wydęła usta w złośliwym uśmieszku.



Zobacz profil autora

25 Re: Elmir's Diner on Czw 07 Sie 2014, 23:32

Za późno. Landon był dość spostrzegawczy, a ze na cycki Rity się gapił już wcześniej, to wiedział jak się nazywa. Pokręcił z rozbawieniem głową. Biedne dziewczątko, eheheh.
- Z tobą to bym mógł - powiedział napinając swoją wątłą klatę. Westchnął, kiedy Rita odtrąciła jego rękę. Chciał pomóc!
- Przecież wiem... - Żachnął się. - Poznałem dziewczyny mądrzejsze i piękniejsze od ciebie, które nie były takie płytkie. Jeśli wiesz, o co mi chodzi - dodał znów tekścik z internetowego mema.
A przed chwilą - skłamał. Wcale nie poznał takich dziewczyn. Ale żeby nie było, prawiczkiem też już nie był. Pomogły pieniądze rodziców, jedynka w akademiku i dużo alkoholu.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 33]

Idź do strony : 1, 2, 3 ... 17 ... 33  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach