Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Pralnia LaundryMan

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 6 z 7]

1 Pralnia LaundryMan on Sro 05 Lis 2014, 19:26

First topic message reminder :

Przy Main Street w jednym z lokali mieści się publiczna pralnia. Jest to dość duże pomieszczenie, oświetlone jarzeniówkami, z podłogą wyłożoną linoleum w szachownicę. Przy obu dłuższych ścianach stoją maszyny: dolne to pralki, na nich zaś stoją suszarki. Pośrodku stoi długi stół i parę krzeseł. W pralni znajduje się też kilka koszy na pranie.
Aby zrobić pranie, należy zaopatrzyć się w ćwierćdolarówki. Zarówno pranie, jak i suszenie, kosztuje 1 dolara. Zatem wrzuć monety do podajnika i nie zapomnij wyjąć potem łachów, bo jeszcze ktoś ci je ukradnie!

Pranie - 1$ (około 1h)
Suszenie - 1$ (około 2h)

Zobacz profil autora

126 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 25 Maj 2015, 16:43

Machnęła ręką. Oczywiście, że się na niego nie gniewała tym bardziej, że to ona mu właziła w strefę osobistą z łapami.
- Taaa, problemy. Chyba od zawsze.- dodała z westchnięciem i po raz milionowy przemknęło jej przez głowę czy gdyby maluch się urodził to byłoby inaczej. Tego się już nie dowie.
- A ty od czego uciekasz?- zainteresowała się, oczywiście wsadzając nos w nieswoje sprawy.



Zobacz profil autora

127 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 25 Maj 2015, 16:55

- Wiesz, jak się nie układa to nie ma obowiązku tkwić w związku - powiedział zdając sobie sprawę z ironii. Miał tylko nadzieję, że nikt nie daje takich rad jego żonie.
- Sam nie wiem - skłamał - jestem ostatnio w stresie. - przejechał dłonią po twarzy i skończył papierosa - a to - rzucił peta na chodnik - nie pomaga mi na zdrowie - uśmiechnął się.
- Czym się zajmujesz jak nie imprezujesz z koleżankami?



Zobacz profil autora

128 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 25 Maj 2015, 17:10

- To wcale nie jest takie proste.- odpowiedziała i jak mieli o tym rozmawiać to ona musiała odpalić kolejnego papierosa, więc pewnie znowu Harrego poprosiła o ogień.
- Stresujący zawód?- podniosła pytająco brwi do góry.- Jeśli tak to chyba powinieneś wziąć urlop. dłuższy i wypocząć.- zaproponowała z uśmiechem i pokręciła papierosem w dłoniach.
- Jak nie imprezuję z koleżankami to tym się zajmuję.- wskazała wymownym gestem na pralkę.



Zobacz profil autora

129 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 25 Maj 2015, 17:30

- Czemu nie? Wierz mi, w mojej profesji widziałem już najdziwniejsze przypadki. Ludzie nie potrzebują wielkich powodów do rozstań.
Popatrzył gdzieś przed siebie.
- Niestety nie mogę sobie teraz pozwolić na urlop - nie była to nie prawda. Inna rzecz, że biorąc pod uwagę jego zdrowie, przydał by mu się odpoczynek.
- Oh. Um. Zajmujące.
Pranie mu doszło. Ale szybko ten czas zleciał.
- No, to chyba mój sygnał - podszedł do pralki



Zobacz profil autora

130 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 25 Maj 2015, 17:52

- Czasami są takie powody, które nie pozwalają się rozstać.- stwierdziła nad wyraz filozoficznie Valerie, choć u niej powód był prozaiczny. Nigdy nie da temu skurczybykowi tej satysfakcji, że dostanie rozwód i będzie wolny i szczęśliwy. O nie. Będzie się z nią męczył do usranej śmierci.
- Taaak wiem.- widziała po tonie i minie co o tym sądził. Nie on pierwszy i nie ostami. No cóż była kurą domową i się tego nie wstydziła. Nie wszyscy musieli robić karierę.
- Tak twoja. U mnie to jeszcze pewnie z pół godziny potrwa.

Zobacz profil autora

131 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 25 Maj 2015, 17:57

- Prawda - westchnął zamyślony. Taki dzisiaj z niego myśliciel.
Harry zebrał swoje pranie to sportowej torby i ukłonił się Val, wyciągając kolejnego papierosa.
- W takim razie, pewnie do zobaczenia. Oby cię następnym razem zabrał na imprezę.

/zt



Zobacz profil autora

132 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 21 Cze 2015, 19:19

/ 16.09, popołudnie

Życie singla, który koczuje u kogoś na kanapie, gdzie nie ma w domu pralki (zapewne) to ciężki żywot. Nawet jeśli nie ma zbyt wiele ciuchów to upały powodowały, że koszulki pociły się jasny gwint. Zatem trzeba systematycznie odwiedzać pralnię i wyskakiwać z drobniaków.
I tak tez Howahkan dziś sobie przylazł z torbą pełną ciuchów.
Zaspany, bo spał do południa, ziewnął sobie na wstępie i ruszył w poszukiwaniu wolnych pralek, by wrzucić do niej swoje białe majteczki.



Zobacz profil autora

133 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 21 Cze 2015, 19:27

/16.09, 16:47

Salina obserwowała, jak jej majtusie w kotki, króliczki, symbole superbohaterów, tygryski, napisy "Don't touch" czy inne, niezbyt dojrzałe wzory, wirują w bębenie pralki, która stała naprzeciwko ławeczki, na której siedziała. W machinie obok prały się jej jeansy. W kolejnej bluzki wykonane z bawełny. W jeszcze innej marynarki, a w kolejnej dzianinowa spódnica, sukienka i kardigan. Wszystko osobno, zgodnie ze składem.
A ona siedziała wyprostowana, ze złożonymi rękoma, w przerwie między lekturą, zerkała, czy ilość bąbelków nie jest czasem zbyt duża, bo to by oznaczało, że pranie będzie wymagać dodatkowego płukania. Środki chemiczne powinny być dokładnie spłukane. Są niezdrowe dla skóry.
Gdy usłyszała czyjeś kroki, spięła się nieco. Zajęła połowę dostępnych pralek. Oprócz niej siedziała tu jeszcze jakaś starsza pani, która niedosłyszała i włożyła do bębna tak pomieszane pranie, że Salina poczuła, jakby każdy obrót bębna zadawał jej bolesny cios w samo serce. Bała się spojrzeć na przybysza w obawie, że dopuści się podobnej zbrodni na porządku pewnych rzeczy.
Zerknęła na niego kątem oka, nieco niepewna.
-Jeszcze... jeszcze ta pralka jest wolna.-wskazała nieśmiało palcem urządzenie w pobliżu, wzrokiem wędrując po pomieszczeniu, jakby zrobiła coś złego i bała się przyznać.
A ona po prostu musiała mieć dobrze wypraną garderobę. Czy to taka zbrodnia?!

Zobacz profil autora

134 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 21 Cze 2015, 19:34

Szukał i szukał. Chyba dzisiaj niezły ruch, bo tyle pralek działa. Także się rozejrzał. Nie. Dwie osoby. O matko. Kobity to jednak mają ciuchów!
Aż się podrapał po głowie, gdy kobieta się odezwała do niego.
- Um. Dzięki. - rzucił i wymusił z siebie uśmiech, choć smutny. Ruszył do wolnych pralek. Dwóch, jakie zostały. Tyle mu starczyło. Do jednej wrzucił ciemne rzeczy, do drugiej białe. Babcią to on nie był. Wojsko nauczyło pewnego rodzaju porządku. Zresztą majtki w banany zaraz by zszarzały od ciemnych ciuchów!
Włączył i z westchnieniem przysiadł na ławce, wyciągając długie nogi odziane w krótkie spodenki i trampki. Znów przeczesał coraz to dłuższe włosy z dwiema myślami. Że musi je znów zgolić oraz tym, że ta kobita miała dziwaczne oczy.
- Chłodniej wreszcie, można odetchnąć. - mruknął, by jakoś nie siedzieć w ciszy. Tak, temat pogodowy był najlepszym tekstem na początek. I najłatwiejszym. A Howahkan jakoś dobry w te klocki nie był.



Zobacz profil autora

135 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 21 Cze 2015, 19:43

Salina odprowadziła go wzrokiem, odwzajemniając uśmiech, choć u niej był raczej lekko nerwowy. Ale nie był taki oksymoronyczny jak u niego. Nie mieszała dwóch skrajnych emocji. Nie. Była prosta. Nieskomplikowana. Ułożona.
Przyglądała się, jak wkłada pranie do pralki, jakby nie miała ciekawszego zajęcia. Mimo że badania Bruce'a Lipton'a o wpływie myślenia na jakość ludzkiego życia były niezwykle pouczające i wpasowywały się w jej widzenie świata.
Chyba dosyć automatycznie analizowała zachowanie mężczyzny. Albo po prostu się nim zaciekawiła. Gdy się odezwał, uznała to za zaproszenie.
-Tak. I raczej się tak utrzyma.-zauważyła, przesuwając się na ławce w jego stronę, prawie stykając się z nimi udami. Prawie. Salina znała pojęcie przestrzeni osobistej.-Nie jest pan przyzwyczajony do tych temperatur?-zagadnęła, zaciekawiona.
Tutejsi zazwyczaj nie mieli problemu. A ona już zapomniała, że skwary były nieznośne.



Zobacz profil autora

136 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 21 Cze 2015, 19:53

U niego nie było takiej analizy. Żadnych mądrych słów. Raczej tylko to, że okazała się to sympatyczna osóbka. Wyglądała na Indiankę, choć akurat o tym Howahkan myślał najmniej. W sumie nie klasyfikował ludzi pod tym względem. Sam nie czuł się Indianinem. Był opalony, o!
- Cóż. Zdążyłem się odzwyczaić, bo mieszkałem bardziej na północ. - odparł i oparł się przedramionami o kolana, pochylając lekko. Ale odwrócił głowę w jej stronę i wpatrywał się w jej oczy. Chyba nieco zbyt długo, bo gdy zdał sobie z tego sprawę to szybko odwrócił wzrok, skupiając go na wirującym praniu.
- Najgorętsze dni już za nami, to prawda. Teraz tylko czekać na zamiecie śnieżne. - pośmiał się pod nosem.



Zobacz profil autora

137 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 21 Cze 2015, 20:19

Salina, wbrew pozorom, sama była zwolenniczką natury człowieka, prostoty i jego naturalnych instynktów, które były jednocześnie tak złożone, a także tak... oczywiste. Cud życia był niesamowity. Mogła się tym zachwycać każdego dnia, kontemplować istotę egzystencji godzinami i wsłuchiwać się w odgłosy Matki Ziemi.
-Och, naprawdę? Gdzie?-zapytała.-Ja niedawno wróciłam tutaj z Pheonix.-podzieliła się tą nowinką.-Zamiecie śnieżne?-podchwyciła, rozbawiona.-Piaskowe owszem. Podobno się jedna zdarzyła!-powiedziała, zadowolona, że coś wie, co się działo w miasteczku.-To pan przyjezdny, tak?-upewniła się.-Jeju, tyle nowych twarzy tutaj jest!



Zobacz profil autora

138 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 21 Cze 2015, 21:00

- A, Nowy Jork. Nie, nie. Raczej powrót. Częściowy. - nie miał zamiaru zagłębiać się w szczegóły z nieznajomą, dlatego tak odpowiedział ogólnikowo. Potem uniósł brwi. Burza piaskowa. Nieźle. Na froncie kilka ich było. Niezbyt przyjemna sprawa. Szczególnie jak nie ma się człowiek gdzie schronić. Ta wspominka sprawiła, że zbyt długo zaczął rozmyślać o czasach w Afganistanie i aż się wzdrygnął i spiął wyraźnie.
Odchrząknął pośpiesznie. Już nawet te myśli zaczęły nachodzić go na jawie. Wyraźnie przestał sobie radzić.
- Hm, to Pani... też świeżo przyjechała? No ja tutaj raptem niecały miesiąc chyba...



Zobacz profil autora

139 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 22 Cze 2015, 09:37

Przymrużyła oczy, uśmiechając się nieco leniwie, jak kot, gdy jej odpowiedział.
-Pana rodzina stąd pochodzi.-zgadła, co w sumie było nietrudne, bo... w końcu kiedyś był tu rezerwat...! A jego pochodzenie, cóż, było podobne do jej własnego.
Spoważniała, gdy nagle zrobił się taki nieobecny. I wyraźnie coś go trapiło. Zmarszczyła delikatnie czoło, ale gdy zwrócił się w jej stronę, na jej twarzy ponownie był neutralny wyraz.
-Wróciłam po 15 latach.-wyznała, łapiąc dłońmi za siedzenie.-To dlaczego tutaj?-oderwała jedną rękę, by założyć włosy za ucho.



Zobacz profil autora

140 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 22 Cze 2015, 10:23

Pokiwał głową, wpatrując się nadal w wirującą pralkę niczym plastikowa torba driftująca na wietrze.
- Tak. Z okolic. - przyznał. Nawet nie zwrócił uwagi na przyglądającą się im babuleńkę, która łupała znad grubych oprawek okularów i uśmiechała się tajemniczo.
- Tu mam siostrę. - odpowiadał krótko. Nie był dobry w rozmowach o samym sobie. Wyprostował się nagle i spojrzał na Salinę. - Łał, 15 lat. Pewnie pojechała pani kariere robić. Jak większość młodzików.



Zobacz profil autora

141 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 22 Cze 2015, 10:31

Nie był zbyt rozmowny. Ale zadziwiająco jej to nie odpychało. Chyba była zbyt przyzwyczajona do swoich przeróżnych przypadków w pracy, by dać się zniechęcić... przez cokolwiek. Pełne zrozumienie i tolerancja. Miłość i pokój.
-Może nasze rodziny się nawet znały!-powiedziała, uśmiechając się, momentalnie przechodząc w stan: jesteś Indianinem, jesteś moim bratem. No bo co. I chyba potrafiła ten tok rozumowania zastosować do każdej rasy.
-O, naprawdę?-zainteresowała się.-Kogo?
Trafił w dziesiątkę!
-Ano. Ale nie pojechałam tak daleko. Jestem psychologiem. W ogóle. Jeju. Salina Foxtail.-podała mu rękę, na której zabrzęczały/wisiały bransoletki wykonane z kamieni, rzemyków i muliny.-W sumie...-nachyliła się lekko.-...to doktor Salina Foxtail, ale chyba nie musimy być tacy formalni.-dodała szeptem i zachichotała.
Hoho, takie śmieszki hiszki!



Zobacz profil autora

142 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 22 Cze 2015, 10:45

On miał zupełne inne podejście do Indian oraz tego, że wszyscy uważali się za jedną wielką rodzinę. On tego nie czuł kompletnie, dlatego jedynie westchnął.
- Możliwe. - odparł, choć wątplił w to bardzo. - Liluye Oldwood to moja siostra. Ona tu mieszka od dawna, a rodzice nadal siedzą w rezerwacie.
Wyjaśnił, bo nawet jeśli on w to nie wierzył to nie chciał być niegrzeczny i zbywać Saliny swoim brakiem humoru, żarcików na poczekaniu i takich tam.
Uniósł brwi zdziwiony, gdy wyjaśniła, że jest psychologiem. Oh, to było chyba przeznaczenie spotkać ją tutaj. W które swoją drogą też nie wierzył. Nie widział w tym sensu. W niczym nie widział sensu.
- Miło mi, Salino. Howahkan Oldwood. Tak... Imię jakbym się urwał z zeszłej epoki i wciąż hasał w łukiem. - skrzywił się, ale nawet jakoś trochę zażartował. Uhuhuhu, żarciki. - Zajmuję miejsce w kolejce do pa... ciebie.



Zobacz profil autora

143 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 22 Cze 2015, 11:11

Salina pozostała pogodna. Miała ochotę pobiegać boso po łące. I chyba o tym w tym momencie myślała.
-Nie znam Oldwoodów.-wyznała, marszcząc lekko czoło. Dziwne.-Musiało was tu długo nie być.-zauważyła.
Foxtail oczywiście wierzyła we wszystkie tego typu bzdury. Przeznaczenie. Los zapisany w gwiazdach. A jednocześnie w to, że każdy kreuje sam swoją ścieżkę. Skomplikowane to. W sumie to sama nie była pewna. Ale ta i ta idea jej się podobała.
-Jest piękne!-stwierdziła, zachwycona.-Zawsze marzyłam o plemiennym imieniu.-powiedziała.
Gdy wyszło z jego ust, że zajmuje miejsce w kolejce do niej, wyprostowała się nieznacznie i w jej spojrzeniu może nawet można było dostrzec większą czujność. Analizowała go. Zazwyczaj osoba, która ma ogromne problemy ze sobą, nie jest taka pierwsza do szukania pomocy. Z drugiej strony, jeśli to żart, to może być to sposób na dokopanie samemu sobie i to pasowałoby do ciężkiego przypadku.
Splotła palce ze sobą, uśmiechając się delikatnie na jego wyznanie.
-Rzadko zdobywam pacjentów w pralni.-powiedziała w końcu i zaczęła grzebać w plecionej torebce.-Moja wizytówka. Gdybyś faktycznie chciał się... spotkać.-dokończyła, nie zmieniając uśmiechu. No, może jeden kącik uniósł się nieco wyżej w górę.



Zobacz profil autora

144 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 22 Cze 2015, 11:16

Zaśmiał się krótko, gdy usłyszał, że ona chciałaby mieć plemienne imię.
- Oddam swoje. Ja wolałbym jakieś zwyklejsze. Kiedyś koledzy wołali na mnie Howard, bo nie umieli wymówić mojego prawdziwego imienia. - pokręcił głową na to wspomnienie. Ah, koledzy. Miał na myśli tych z wojska, ale nie chciał się w to zagłębiać.
W sumie nie wiadomo czemu powiedział, że ustawia się u niej w kolejkę. Może to był pewnego rodzaju tekst na podryw, w sensie, że chciałby się z nią zobaczyć lub coś. A może pogodzenie się z tym, że potrzebował pomocy specjalisty. Howahkan chyba sam nie wiedział.
- Ah. Dziękuję. - rzucił naprędce i wziął od niej wizytówkę.
- Jacy wy słodcy jesteście! - odezwała się nagle starsza babcia, która już zbierała się do wyciągania prania. Mrugnęła do nich z figlarnym uśmieszkiem.
Howahkan to przemilczał i jedynie posłał lekki uśmiech do Saliny.
- Chciałbym się... spotkać. - uniósł dłoń z wizytówką.



Zobacz profil autora

145 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 22 Cze 2015, 11:31

Uniosła ramiona do góry, jakby otulając nimi swoją szyję i uśmiechnęła się szeroko na jego propozycję.
-Biorę!-wypaliła od razu.-Jak John?-zapytała, unosząc brwi.-Nie, takie imię nic w sobie nie ma.-stwierdziła, odchylając się do tyłu, dalej się uśmiechając.-...Howardzie.-zachichotała.
Chyba nie uznała tego jako tekst za podryw. Nie, na pewno tego tak nie uważała. Salina na co dzień albo owijała się kocami (tak wyglądały jej kardigany), albo miała na sobie tyle wzorów, że dostawało się oczopląsu, albo wyglądała tak zwyczajnie, że aż serce człowieka bolało. Poza tym za długo skupiała się wyłącznie na kontaktach z pacjentami, by nagle wyłapywać flirty.
Wzdrygnęła się, gdy odezwała się babinka. A potem się zaśmiała cicho.
-To zapraszam. Dopiero jestem w trakcie dostosowywania gabinetu, ale... Niedługo skończę.-zapewniła, mrugając do niego porozumiewawczo.



Zobacz profil autora

146 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 22 Cze 2015, 11:57

Wywrócił oczami, ale uśmiechnął się słabo. Howard. Brzmiało jeszcze gorzej niż Howahkan. To imię pasowało do pięćdziesięcioletniego dziadka, a nie dl niego. Ale cóż. Co go to obchodziło. Wszystko bez sensu i tak było. Imię, życie, to pranie co się prało.
Nawet gdyby to był z jego strony podryw to pewnie nie zwracałby uwagi na ciuchy kobiety. Kompletnie się na tym nie znał, pół życia spędzając w szarościach i moro. Oraz otoczony tym. Ah i kolorem krwiiii.
- W porządku. Będę w takim razie dzwonił i pytał się czy jesteś gotowa przyjąć swojego pacjenta. - odezwał się. - A czemu wróciłaś i tutaj otwierasz gabinet, skoro wyjechałaś za karierą?



Zobacz profil autora

147 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 22 Cze 2015, 12:02

Cóż, jeśli nie na ciuchy, to chociaż kształty. A te nie istniały. Chyba, że Salina była w pracy. Wyglądała uroczo w swoim pracowym mundurku.
-Będę czekać.-zapewniła, uśmiechając się.-Tęskniłam za domem.-wyznała, już poważniej.-Poza tym...-ściągnęła lekko brwi.-...chyba trochę zawiodłam się na miastowych ludziach.-dodała, na chwilę spuszczając wzrok.
Nie, ale nie planowała mówić Howiemu więcej i wyznawać szczegółów jej tragicznego związku ze swoim partnerem, który okazał się zdradzać ją z sekretarką. To było takie typowe.



Zobacz profil autora

148 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 22 Cze 2015, 13:02

No co kręciło Hołiego pozostawmy na razie. Niech to będzie słodka tajemnica, huehue.
Pokiwał zamyślony głową. Tak. Dom. Tęsknota. Kurde, czemu on tego nie czuł jakoś. Powinien pojechać do rodziców. Ale jeszcze nie teraz. Musi się pozbierać.
- Tak, miastowi to inna rasa niemalże... - przyznał i wstał. Zaczął przekładać ciuchy z pralek do suszarek. Potem je uruchomił i oparł się o sprzęt tyłem. Skrzyżował ręce na piersi.
On niestety zrozumiał to trochę inaczej niż Salina miała w głowie. Ale to lektura nie na dziś.
- Na przykład w mieście w życiu nikt by się nie odezwał do obcej osoby i nie miał okazji poznać takiej miłej osoby, jak ty. - posłał jej uśmiech.



Zobacz profil autora

149 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 22 Cze 2015, 13:09

Pranie Saliny było nastawione na pranie wstępne, dodatkowe odwirowanie i podwójne płukanie, poza tym każde miało swój osobny program, więc zaledwie jedno z czterech prań zdążyło się skończyć. Z pieczołowitością przekładała swoje urocze majteczki w kropeczki z pralki do suszarki.
-To prawda. Za nic mają sobie uczucia innej osoby, jakiekolwiek zasady lub przyzwoitość.-wyliczała, wrzucając gniewnie ciuchy do maszyny. W końcu ją zamknęła, by ustawić program.
Obróciła się, ciągle z dosyć sfrustrowaną miną, ale... rozchmurzyła się na jego stwierdzenie.
-To działa w obie strony.-zauważyła pokornie, by wrócić w końcu na swoje miejsce i obserwować działające maszyny.



Zobacz profil autora

150 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 22 Cze 2015, 13:27

Obserwował jak wrzuca majtasy do suszarki. Kurde bele. Chyba nie powinien się tak gapić. Dlatego odwrócił wzrok i spojrzał na babcię, która do niego mrugnęła. Okej, sufit był lepszym miejscem, gdzie mógł się bez przeszkód gapić.
Nie skomentował także jej małego wybuchu. Oj, coś za tym musiało się kryć, ale on nie czuł się upoważniony by pytać.
Zatem przejechał dłonią po włosach, nie wiedząc co dalej mówić i znów stwierdzając, że ma je już za długie i czas ogolić się znów na jeża.
- No to... - rzucił do sufitu.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 6 z 7]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach