Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Pralnia LaundryMan

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 4 z 7]

1 Pralnia LaundryMan on Sro 05 Lis 2014, 19:26

First topic message reminder :

Przy Main Street w jednym z lokali mieści się publiczna pralnia. Jest to dość duże pomieszczenie, oświetlone jarzeniówkami, z podłogą wyłożoną linoleum w szachownicę. Przy obu dłuższych ścianach stoją maszyny: dolne to pralki, na nich zaś stoją suszarki. Pośrodku stoi długi stół i parę krzeseł. W pralni znajduje się też kilka koszy na pranie.
Aby zrobić pranie, należy zaopatrzyć się w ćwierćdolarówki. Zarówno pranie, jak i suszenie, kosztuje 1 dolara. Zatem wrzuć monety do podajnika i nie zapomnij wyjąć potem łachów, bo jeszcze ktoś ci je ukradnie!

Pranie - 1$ (około 1h)
Suszenie - 1$ (około 2h)

Zobacz profil autora

76 Re: Pralnia LaundryMan on Czw 02 Kwi 2015, 13:30

Hector uśmiechnął się do niej gdy usłyszał te słowa. Pomyśleć, że jeszcze kiedyś był bardzo pogodnym człowiekiem, do czasu aż stało się nieszczęście. No właśnie. Dopóki nie zaczęła nim kierować chęć zemsty.
-Wymiary to nie wszystko, nie moja wina że nie mam 1,70 tylko trochę więcej- powiedział śmiejąc się przy tym.
-Miałem żonę, która została brutalnie zamordowana ,przedtem pracowałem w laboratorium biochemicznym. Niezłe przeżycia w dość krótkim czasie, chciałbym znaleźć jej zabójców, ważne jest to że nie udało im się wykraść cennej informacji. Dlatego przyjechałem tutaj. Tu mogę działać. Także no... miłej lektury Carmelito- powiedział uśmiechając się lekko. Oczywiście książkę mu odda ona przy okazji. Nie potrzebował jej teraz wcale. Minęło kolejne dziesięc minut.



Zobacz profil autora

77 Re: Pralnia LaundryMan on Czw 02 Kwi 2015, 13:46

Kobieta spojrzała na niego i zaśmiała się lekko na wspomnienie o jego budowie.
- No tak, ja potrzebuje małej pomocy - powiedziała wskazując na wysoki obcas. A potem wysłuchała jego opowieści. Zdziwiła się, ze tak sie przed nia otworzył, a z drugiej strony podziwiała go za to. Ona by tak nie mogła.
- Moja hisotira jest mniej dramatyczna. Facet zapomniał mi powiedzieć o swojej ciężarnej żonie i trójce nastoletnich dzieci. - powiedziała. - Skoro Tobie to pomogła. - uniosła ksiażkę wyżej. - To mi tym bardziej. - dodała po chwili.
- Myślisz, że tutaj ich złapiesz... morderców twojej żony? - spytała szczerze. widac, że współczuła losów Hectora. Była jedną z tych istot, co jest gotowa się popłakać i czuć ten sam ból co inni. I troskliwym spojrzeniem obdarować swojego rozmówce. Wie, że nie może mu pomóc, ale chciałaby.



Zobacz profil autora

78 Re: Pralnia LaundryMan on Czw 02 Kwi 2015, 13:59

-Cóż, los niesie za sobą różne historie, jednakże śmierć spotykamy na każdym kroku. Musimy się z nią po prostu pogodzić. Ciągle w wiadomościach mówią o czyjejś śmierci, tyle tylko że jak nie znamy tych ludzi to się z nimi nie identyfikujemy- powiedział a na jego czole pojawiła się zmarszczka. Żona zmarła jakieś 4 miesiące temu, więc u niego to był świeży ból, ale starał się go po prostu nikomu w żaden sposób nie pokazywać. Lepiej było mówić że wszystko jest ok i udawać radosnego, co już było w jego wykonaniu trudniejsze. Współczuł jej, że tak się przejechała na swojej miłości, a facet ją po prostu oszukał. On w ciągu miesiąca ukrywania się w Panamie i okolicy oszukał o wiele więcej ludzi porzucając swoją dobrze płatną prace, zmieniając swoje dane personalne i uciekając aż tutaj. Carmelita myślała że tutaj szuka morderców swojej żony więc musiał jej dać powód do tego by tak właśnie myślała. Nie powie przecież obcej osobie, że sam jest podejrzany o morderstwo. Na takiego wygląda, ale to dziewczę go nie zna więc Carmelita mogłaby się go zacząć bać.
-Raczej nie, ale tu mogę myśleć jak tego dokonać z dala od miejsca mojego zamieszkania - wyjaśnił spokojnym tonem, cóż zmiana historii ostatnimi czasy przychodziła mu bardzo łatwo. Często kłamał bez oznak, że wgl kłamie, nawet brewka mu nie drgnęła.
-Książki nie musisz na razie oddawać, jak przeczytasz po prostu oddasz mi ją kiedyś przy okazji jak może przyjdzie nam się znowu spotkać. Kto wie :D Mam dość sporą biblioteczkę w domu, ale w większości są to książki naukowe- powiedział po czym wyjrzał na moment z pralni czy aby jego motor nadal tam stoi. Był bardzo przewrażliwiony na jego punkcie.



Zobacz profil autora

79 Re: Pralnia LaundryMan on Czw 02 Kwi 2015, 14:10

Kobieta skinęła głową. Dokładnie wiedziała o czym mówi, w swojej pracy często spotykała się z tego typu bólem. Trudno jest sie pogodzić ze smiercią, ale ona ratuje takich ludzi, właśnie od chorób- od śmierci. Jednak morderstwo to cos bardziej raniacego.
- Może spotkasz tutaj kogoś do partnerstwa w zbrodni. - powiedziałą zartobliwie. Jednak obydwoje pewnie wiedzieli, ze to bardzo możliwe. Po czym wstała by sprawdzić, czy z praniem wszystko ok.
- Z chęcią podkradłabym coś jeszcze. - powiedziała uśmiechając się. - Nie długo zaczynam kolejne studia. - pochwaliła się. Zaraz jak wróci ze słonecznej Kalifornii oczywiście. Odwróciła sie w stronę Hectora i z milczeniem mu się przyglądała przez dłuższy czas.
- A ja chyba w domu mam książkę dla ciebie. Na pewno jakieś kryminały ciebie natchną. - powiedziała w zamyśleniu. No cóż nie tylko nauką człowiek żyje.
- Ładny ten twój Harley. - powiedziala przechodząc do drzwi i spoglądając na cacko przez szybę. - Widać, ze służy Tobie od dobrych kilku lat. Rocznik 1989? - spytała.



Zobacz profil autora

80 Re: Pralnia LaundryMan on Czw 02 Kwi 2015, 14:16

-Może, ale raczej trzymam się z dala od takich sytuacji- powiedział z lekkim uśmiechem na twarzy. Skoro jest pielęgniarką to mógł coś zyskać skoro została by jego przyjaciółką.
-Przynajmniej wiem do kogo mam się zgłosić gdy będę potrzebował szycia. Jeśli chodzi o środki przeciwbólowe to mam ich w nadmiarze - powiedział do niej, mając nadzieję że owy pomysł szycia jej się spodoba, no przecież była pielęgniarką prawda?
-A powiedz mi, na jakie studia idziesz? Medyczne?- zapytał z zainteresowaniem w głosie. On studia na szczęście miał już za sobą. Miałby też szczęśliwą rodzinę i miesięczne dziecko gdyby ktoś tego nagle nie zniszczył.
-Ja mam za sobą doktorat i nic więcej nie planuję już z tym robić- powiedział błogim głosem, cóż on swoje już się wyuczył i tyle mu starczy. Teraz tylko musi jakoś tą wiedzę spożytkować.



Zobacz profil autora

81 Re: Pralnia LaundryMan on Czw 02 Kwi 2015, 14:32

Carmalita zaśmiała się.
- Mam nadzieję, że jednak nie będę musiała Ciebie szyć. - powiedziała z uśmiechem. Przecież widać, że ona by zszyła nawet przejechanego kota jakby mogła! Muchę nawet. - Nie martw się jak ja szyje to nic nie boli. - dodała dumna z siebie. no kurde przy takiej młodej kobiecie nic boleć nie powinno. Spojrzała na niego z aprobatą, doktorat z chemii, to faktycznie duża sprawa.
- Chce zostać położną. - odpowiedziała na jego pytanie. Powiedziała to pewnie jakby naprawdę długo nad tym się zastanawiała. I faktycznie dla niej to była ważna decyzja.
- No w Old Whiskey raczej nie szukaja doktorów z chemii. - powiedziała lekko rozbawiona ta myślą.



Zobacz profil autora

82 Re: Pralnia LaundryMan on Czw 02 Kwi 2015, 14:50

-Różne sytuacje się w życiu zdarzają- powiedział po czym puścił jej malutkie oczko. No kurczę, takiego przystojniaka to powinna chcieć widzieć u siebie dość często w gabinecie.
Na słowa o jej studiach i byciu położną skinął tylko potwierdzająco głową. No tak, No tak. Skoro to własnie były jej plany życiowe i to uwielbiała to tym bardziej osoby z powołaniem był wspaniałymi położnymi.
-Tu raczej nie, ale u siebie musiałem zrezygnować z tytułu i pracy w laboratorium. Tutaj może poszukam innej pracy, ale moje umiejętności na pewno się z czasem przydadzą- wyjaśnił spokojnie, spojrzał na zegarek. Zostało mu jeszcze dziesięć minut nim pralka wypluje jego pranie.
-Długo mieszkasz w Old Whiskey? - zapytał, bo wcześniej chyba nie przywiązał do tego wagi nie zadając tego pytania, a przecież było ono tak istotne.



Zobacz profil autora

83 Re: Pralnia LaundryMan on Czw 02 Kwi 2015, 14:58

- To prawda- zgodziła sie z nim. Po czym usmiechnęla się na to jego oczko. no tak, ale jak za często to zabraknie mu miejsc do zszywania! A jednak to jakiś ubytek w zdrowiu, a ona nikomu źle nie życzyła. - Ale i tak wolę byśmy się widywali w innych okolicznościach. - dodała z sympatycznym uśmiechem.
- Tylko uważaj, niektórzy nie są warci zaufania w tym miasteczku. - powiedziała całkiem poważnie. Oczywiście, że nie była za tymi całymi gangami, mimo, tego, ze z jednym ma do czynienia od samego urodzenia.
- Mieszkam tutaj od urodzenia. - a to niespodzianka, bo jej strój na pewno nie zdradzał wiejskiego stylu życia. - Moi rodzice sie tutaj przeprowadzili i zostali. - wyjaśniła.



Zobacz profil autora

84 Re: Pralnia LaundryMan on Czw 02 Kwi 2015, 15:38

- W takim razie zapraszam cię na kawę o ile pijesz. Może wtedy opowiesz mi trochę o tym komu w tym miasteczku ufać a kogo omijać szerokim łukiem co?- zapytał z szerokim uśmiechem na twarzy. Dla kobiet on zawsze był uprzejmy i szarmancki. Skoro żyła tutaj od dziecka praktycznie to miał nadzieję, że uda się mu osiągnąć to co zamierzał czyli pozna sekrety Old Whiskey od poszewki a przy okazji na jakiś czas zyska przyjaciółkę.
-Jeśli będziesz potrzebowała pomocy, chętnie pomogę. To mój numer- powiedział po czym wyciągnął z kieszeni kartkę i napisał na niej pospiesznie długopisem z drugiej kieszeni swój numer telefonu. Właśnie jego pranie dobiegło końca. Wrzucił jeszcze jednego dolara by je wysuszyć. Miał więc jeszcze parę minut na rozmowę i będzie się pewnie zmywał stąd. Przecież nie spędzi całego dnia w pralni, nawet jak spędzał go z bardzo ładną kobietą.
-Jeśli bedę mógł to odpiszę albo oddzwonię Carmelito- zapewnił ją szczerze. Miał nadzieję



Zobacz profil autora

85 Re: Pralnia LaundryMan on Czw 02 Kwi 2015, 15:43

Uśmiechnęla się promieniście. Jej siostra chyba miała rację, chyba, czas sie ogarnąć. Spojrzała na niego ja wyciagał swoje pranie. Zaraz jej tez się skończy.
- Kawa z dobrym ciastkiem to jest to, czego nie odmawiam.-powiedziała szczerze. Tym bardziej jeśli miało się tak złamane serducho! Z chęcia przyjęła wizytówkę i schowała ja do książki. Zaraz jak wyjdzie zacznie ją czytać.
- Jak będe miala wolne to zadzwonie. Nie długo jadę do Kalifornii na wycieczkę. - uprzedziła, więc moze odezwać sie o wiele później niż obiecywała.
- Ale w tym tygodniu będe w Old Whiskey i z checią poopowiadam o tym miasteczku. - zapewniła go.



Zobacz profil autora

86 Re: Pralnia LaundryMan on Czw 02 Kwi 2015, 15:53

-Dobrze Carmelito w takim razie będę czekał na znak od ciebie- powiedział po czym wrzucił z powrotem do worka swoje suche już i czyste gacie, koszulki oraz spodnie i skarpetki. Na koniec uśmiechnął się jeszcze do dziewczyny zarzucając worek na plecy niczym święty mikołaj.
-To będziemy w kontakcie, dzięki za umilenie mi tej godziny w pralni- powiedział śmiejąc się sam ze swoich słów no bo jak to brzmiało. Uśmiechnął się do niej jeszcze przed wyjściem i wsiadł na swój motocykl odjeżdżając na nim do domu.

zt



Zobacz profil autora

87 Re: Pralnia LaundryMan on Czw 02 Kwi 2015, 15:58

Carmalita pozegnała Hectora uśmiechem i pomachaniem zgrabną rączką. Po czym przerzuciął częśc prania do suszarki. Otworzyła książkę i zaczęła czytac. Czas minął bardzo szybko. I tak wróciła do domu z trzema worami czystych ciuchów. <zt>



Zobacz profil autora

88 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 04 Maj 2015, 21:37

/ początek, 18.08, 15:15:27

Gdyby Jools spojrzał na zegarek to by mu krzyknąć, że "KTOŚ MNIE KOCHA", bo miałby na to jeszcze 33 sekundy, jednakże zamiast tego, spojrzał na wyświetlacz telefonu i sapnął ciężko.
- Kuhwa mać, jeszcze pół godziny.
To powiedziawszy, oparł się o blat długiej ławy na środku i stukał palcami o kość policzkową, patrząc na wirujące pralki.
Tak, musiał zrobić pranie. Nie chciało mu się budzić na drugi dzień z piaskiem w dupie, pępku i gdzie indziej (co jest niesmaczne, bo jednak nie miał obrzezania), więc dlatego tu siedzi. I się nudzi. Pewnie spoglądał w stronę wejścia, a ujrzawszy Dawton, drugą dłonią zaczął stukać, jakby to werble ino były.
- PANNA PODRÓŻNICZKA - zawołał i uniósł dłoń w hitlerowskim geście pozdrowienia. Zaś naprawdę tylko łapsko podniósł i zaraz wsparł o swoje udo ukryte po dżinsem, taka moda.

Zobacz profil autora

89 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 04 Maj 2015, 21:48

/ początek, 18.08, 15:15:30

Kate podziwiała dzieło żywiołu, który szalał pod jej nieobecność. Wspaniale było wrócić do zrujnowanego miasteczka, gdzie sama nic nie utraciła. Wolna jak wiatr i może niebezpieczna jak tornado, szła chodnikiem, jedząc jabłko, które niekoniecznie kupiła.
Słysząc nawoływanie, odwróciła się do szyby i uśmiechnęła na widok Joolsa, wyrzucając ogryzek za siebie. Zaraz też podeszła do drzwi i wparowała do pralni.
- No siema..! Ty, to całkiem dobry pomysł!
Pokiwała głową i podeszła do jednej z pralek. Zrzuciła plecak z ramion, odłożyła na niego kapelusz i.. zaczęła się rozbierać. Najpierw koszulkę, którą wrzuciła do bębna, potem spodnie i skarpetki, które poleciały w ślad za koszulką. Kate została w samej bieliźnie i zabrała się za wyciąganie z plecaka ciuchów na zmianę.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

90 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 04 Maj 2015, 21:53

No tego na pewno się nie spodziewał, bo jak często laska się rozbiera w miejscu publicznym, które nie jest plażą czy też basenem? Ano właśnie, no właśnie! Stąd też Jools się zdziwił i z brwiami między którymi wytworzyła się pionowa krecha, przechylił głowę na jeden bok i przyjrzał się Dawton.
- Ta, dobry, dobry - mruknął i spojrzał na rzeczy, które po kolei lądowały tu i ówdzie. - Ale po co się ubierasz? Za... eee trzy godziny na nowo włożysz i zero problemu, wygodniej, no nie? - zaśmiał się i oparł się plecami o kant ławy.
- I co tam? Bez domu, bez dachu, bez szyb, z prywatną plażą bez wody? - zapytał. - A nie, podróżowałaś pewnie, hm?

Zobacz profil autora

91 Re: Pralnia LaundryMan on Pon 04 Maj 2015, 22:01

- Ja wiem, żebyś chciał się pogapić, ale to dopiero druga randka!
Zaśmiała się i przez głowę przełożyła koszulkę, z pod której zaraz zgrabnie wyciągnęła stanik. Wrzuciła go również do pralki i wciągnęła spodnie na tyłek.
- Nie było mnie w mieście. Ale widzę, że się dobrze bawiliście!
Poczochrała włosy na czubku głowy i opadła na ławkę - Masz drobne? - Wskazała na swą pralkę.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

92 Re: Pralnia LaundryMan on Wto 05 Maj 2015, 11:53

- Och! - złapał się Jools za serce i wychylił nieznacznie, by zaraz spoważnieć jak na kogoś, kto cały dzień japę szczerzy, jak tylko może. - Spodziewałem się, że taka podróżniczka jak ty to nieszczególnie trzyma się zasady trzech randek. W tym przypadku, no, całkiem nietypowych - zaśmiał się i pokręcił na stołku, przyglądając jednak kobiecie za każdym razem, gdy tylko miał taką możliwość.
- Mnie też nie było - powiedział. - I dobrze, chociaż musiałem się bawić we wciskanie klinów i obciążanie ciężarówek, które trzeba było wprowadzić do hangarów i magazynów - westchnął ciężko.
Osunął się na brzeg stołka i wcisnął łapsko w przednią kieszeń spodni, by zaraz podrzucić w stronę Kate bilon.
- Kiedyś mi zwrócisz.

Zobacz profil autora

93 Re: Pralnia LaundryMan on Wto 05 Maj 2015, 17:46

- Zasady czterech randek!
Puściła oczko Joolsowi i wyszczerzyła do mężczyzny, który był całkiem sympatycznym kompanem. Po doświadczeniach ze sztywniakami i dziwakami, mogła po przedrzeźniać się z kimś, kto nie miał w tyłku kija.
- Oj biedaku Ty. Tak bardzo mi Ciebie szkoda.
Powiedziała z rozbawieniem i gdy tylko otrzymała drobne na pranie, podskoczyła do góry i wrzuciła monety. Nastawiła pranie i wróciła na swe miejsce. Oczywiście, że kiedyś odda! Oczywiście..!
Dziewczyna odrzuciła włosy na plecy i usiadła po turecku, uśmiechając.
- To gdzie zabierasz mnie na trzecią?



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

94 Re: Pralnia LaundryMan on Wto 05 Maj 2015, 19:03

- AŻ CZTERECH?! - spytał, nieco nie dowierzał. Przeczesał palcami swoje włosy tuż nad czołem, które nieco mogły się okręcać i odetchnął ciężko. - Dobrze, że to nie zasada dwudziestu jeden randek, gdzie co trzy czy siedem jakaś baza jest - powiedział i się pośmiał chwilę. - To by było okropne - dodał i żeby pokazać okropieństwo tejże sprawy, zamachnął się ręką tak, jakby chciał to od siebie odsunąć.
- Meh! - odparł.- Aż tak źle nie było. Z chłopakami się pogadało, pożartowało, a jak wróciłem to myślałem, że padnę. Szkoda, że nie mogłem, bo od razu miałbym peeling całego ciała, NATURALNY - pokręcił głową. Najwidoczniej wiedział, co to jest peeling. Najwidoczniej miał do czynienia z niejedną kobietą albo z kosmetologią, gdzie to drugie jest wątpliwe.
Spojrzał na Kate.
- Ach, no nie wiem. Wydawałoby się, że skoro pierwsza randka to była przejażdżka i posiedzenie sobie w pubie, druga to pralnia - parsknął. - ...trzecia może być dosłownie wszędzie. Nawet, cholera, na parkingu szkolnym czy od dyspozytorni, cokolwiek - zażartował i cmoknął.
Zastanawiał się.

Zobacz profil autora

95 Re: Pralnia LaundryMan on Wto 05 Maj 2015, 19:49

Wybuchnęła śmiechem, gdy usłyszała o bazach co kilka randek. Serio? Jakie bazy Jools chciał zaliczać? Z nią? Bogowie! Reakcja mężczyzny i machanie rękami, tylko spotęgowało rozbawienie, któremu Kate nie potrafiła się oprzeć. Śmiejąc się, przechyliła w przód niebezpiecznie i na moment schowała swą twarz za rozczochranymi włosami. Na szczęście nie wywaliła się na podłogę, a wyprostowała i odgarnęła włosy, nabierając oddechu na koniec największej głupawki.
- Wiem! - Klasnęła w uda - Pokażesz mi swą ciężarówkę?
Rzuciła propozycją w formie pytania, nachylając się lekko i robiąc zaciekawioną minę, co mogło wyglądać dwuznacznie. Ale nie miało! Bo Kate nic złego na myśli nie miała!



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

96 Re: Pralnia LaundryMan on Wto 05 Maj 2015, 20:03

Może chciał zaliczać bazy wojskowe albo NASA, albo inne tego typu? Ebenezer zapewne dosyć szybko by wyszedł z opresji, jaka pojawiłaby się wraz z pytaniem, o jakie bazy mu chodzi. Coś by nazmyślał, zmienił temat i czuł się z tym całkiem swobodnie, nawet jeśli miałby początkowo problem.
Zmarszczył brwi, nie mając pojęcia, o co jej chodzi i pewnie przypominało coś na typ "What the fuck?".
- Nie ma problemu, absolutnie - zaśmiał się i spojrzał na suszarkę i zastanowił się. - Wiesz, ale to dziwnie zabrzmiało. Jakbym miał ci zaproponować, że pokażę ci kotki w piwnicy, albo nie wiem... Ciężarówka też jest spoko, pokażę ci zawartość - pokiwał głową i zaraz się przechylił. - Takie "ej, chcesz zobaczyć zawartość mojej ciężarówki?" - i dwukrotnie poruszał brwiami, po czym zaniósł się śmiechem i zszedł ze stołka, aby podejść do jednej z suszarek.

Zobacz profil autora

97 Re: Pralnia LaundryMan on Wto 05 Maj 2015, 20:14

- To Ty powiedziałeś..!
Zaśmiała się i odchyliła głowę, szczerząc się do sufitu i leniwych wiatraków, które nie przynosiła żadnej ochłody, mieszając tylko to gorące powietrze. Kate pokiwała głową, śmiejąc się i spojrzała na Joolsa.
- Podrywasz laski na moc swego silnika?
Zapytała niby poważnie, ale zaraz znowu wybuchnęła śmiechem, dłonie zaciskając na trampkach, wciśniętych pod kolana. Ta rozmowa przybierała ciekawy obrót, a Kate nie zamierzała pierwsza wymiękać!



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

98 Re: Pralnia LaundryMan on Wto 05 Maj 2015, 20:17

- Ale widzę, że tobie to nie przeszkadza! - zawtórował śmiechem, co w przypadku Reynoldsa było całkiem donośne i czysto szczere. Pewnie musiała jego dłoń wylądować na klatce piersiowej, jakby to mogło mu pomóc w uspokojeniu się. Nie, nie pomogło.
- A działa? - odpowiedział pytaniem na pytanie, unosząc brwi i po niedługiej chwili spoważniał. - Czasem trafiają mi się lepsze teksty na podryw. Namiętnie oglądam programy, które mi w tym pomogą... tak serio, nie oglądam, żeby nie było - zaśmiał się, składając pościel.

Zobacz profil autora

99 Re: Pralnia LaundryMan on Wto 05 Maj 2015, 21:33

- Moc silnika zawsze na mnie działa.
Odpowiedziała i teatralnie zatrzepotała rzęsami. Zaraz jednak się skrzywiła i pochyliła głowę, dotykając oka. Naciągnęła kącik i zamrugała, jakby...
- Coś mi wpadło do oka... czekaj... ah to Ty!
Zawołała zaraz i parsknęła śmiechem, prostując się i patrząc na Joolsa.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

100 Re: Pralnia LaundryMan on Wto 05 Maj 2015, 21:40

- Oho! Będę o tym pamiętać! - kiwnął dwukrotnie, w zapewnieniu nie tylko dla Kate, ale i dla samego siebie.
Przyjrzał się Dawton i jej zachowaniu, a po tekście, który był jakże oryginalny, zaśmiał się i pokręcił głową. Dobrze było trafić na kogoś, kto potrafił żartować w tym bardzo smutnym i poważnym, i pokrzywdzonym mieście.
- Och, gdyby wystawała ci metka, to na pewno byłoby napisane "Made in Heaven" - powiedział z głębokim westchnięciem Jools. Problem był tylko taki - skąd miałaby ta metka wystawać?
Parsknął cicho.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 4 z 7]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach