Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Elmir's Diner

Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 29, 30, 31, 32, 33  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 30 z 33]

1 Elmir's Diner on Czw 15 Maj 2014, 12:33

First topic message reminder :

U progu lokalu wita dzwoneczek przy drzwiach oraz gwar rozmów. Jadłodajnia oferująca dobre, domowe obiady, przyciąga wielu klientów i nigdy nie jest tu pusto. Kolorystyka utrzymana w brązowej tonacji, nadaje lokalowi ciepła a wygodne kanapy tylko dopełniają uroku. I chociaż miejsce nie jest wymuskane do granic przyzwoitości, to jednak nie można mu nic zarzucić. Przy ścianach mamy ustawione kanapy okładające się na kształt litery U, wraz ze stolikiem pośrodku; w centralnym zaś punkcie sali usiądziesz przy ladach, otaczających właściciela przygotowującego kawę i drobne przekąski. Podobno kiedyś sporo podróżował, o czym świadczą pamiątki z różnych stron świata, wywieszone na ścianach. Tylko tutaj przyjrzysz się mapie całych stanów, obok której wiszą widokówki z Wielkiej Brytanii. 
Z głównej sali przechodzi się do kuchni, gdzie na rozgrzanych kuchenkach ciągle coś się gotuje, a co jakiś czas rozbrzmiewa dźwięk minutnika, ostrzegającego przed spaleniem pieczeni. Przez wąskie okienko kucharze podają kelnerkom nowe zamówienia. Przechodząc przez gorącą kuchnię, wyjść można na tyły budynku, gdzie nie zobaczysz nic jak tylko wielkie śmietniki i stare skrzynki. Nic ciekawego, lepiej wrócić na salę i zamówić coś ciepłego do jedzenia.



Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sob 25 Paź 2014, 21:14, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

726 Re: Elmir's Diner on Czw 26 Mar 2015, 23:56

Delikatnie się zaśmiał, po czym odarł:
-Czy tutaj to sposób sygnowania debili ?-po czym przyszła niemiła kelnerka, która życzyła im w swój oryginalny sposób smacznego.
-Do tego, że ona jest taka czy raczej do tutejszej gościnności ?-chciał mieć pewność co do sensu słów Parkera.



Zobacz profil autora

727 Re: Elmir's Diner on Pią 27 Mar 2015, 00:04

William nie odpowiedział na pytania Marka, będąc zajętym rozmową z Trish. Kiedy ta się skończyła, księgowy schował telefon do kieszeni i pewnie wziął się z jedzenie.
- Można tak powiedzieć. Przynajmniej znaczącej większości - odparł. - I do gościnności, i do tego jaka jest. Tu i tak wydaje się strasznie miła - parsknął i spojrzał na Neila.
- Coś taki ciekawski?

Zobacz profil autora

728 Re: Elmir's Diner on Pią 27 Mar 2015, 00:23

-Po prostu staram się zrozumieć pewne sprawy, żeby jakoś dostosować się do panujących tutaj reali.-stwierdził zjadając kawałek mięsa, który nie był niestety dobry jak burger.
-To chyba, aż tak wielki grzech ?-zadał znów pytanie, jakby to miało by być stałą częścią jego wypowiedzi, lecz nie robił tego z przymusu.



Zobacz profil autora

729 Re: Elmir's Diner on Pią 27 Mar 2015, 00:26

- Fakt, tak będzie lepiej - powiedział bez jakiegokolwiek przekonania. Ba, nawet swojego rozmówcę nie zaszczycił spojrzeniem. Dopiero po chwili zerknął na niego.
- Grzech może nie, ale bezpardonowość w zadawaniu pytań przy tylu ludziach? Już prędzej - a to, co miał na myśli księgowy, to już jego. Dzielić się spostrzeżeniami nie miał zamiaru.
- Po prostu zacznij obserwować i tyle.
Taki doradca.

Zobacz profil autora

730 Re: Elmir's Diner on Pią 27 Mar 2015, 00:38

-Behawioryzm zazwyczaj leży w mojej naturze, ale to empiryzm jest lepszym źródłem poznania otaczającego nas świata.-wypił do końca kawę, po czym dodał-Ale masz racje, za dużo się pytam...-po przyznaniu racji mężczyźnie wrócił do posiłku, przy czym zaczął zastanawiać się czy kelnerka nie napluła mu tam.



Zobacz profil autora

731 Re: Elmir's Diner on Pią 27 Mar 2015, 00:40

Uniósł brwi i spojrzał na Marka.
- Nawet ze mnie nie jest taki filozof - parsknął. - Lepiej nie zbliżaj się do Betty czy Evy - zaśmiał się i pokręcił głową. Oczywiście, że pamiętał. Will urazę chowa na długi, długi czas i wypomina wtedy, kiedy... no, chce.
A że mu się coś przypomniało to zaraz wyciągnął telefon i zaczął wystukiwać wiadomość.

Zobacz profil autora

732 Re: Elmir's Diner on Pią 27 Mar 2015, 00:48

-Zapamiętam i to.-odarł-Właśnie po to pytam ludzi - by nie władować się w jakieś nieprzyjemne sytuacje.-doda radę Willa do listy - "Jak nie wkurwić Betty".Były tam na razie dwie pozycje, ale mogły one uratować mu życie.



Zobacz profil autora

733 Re: Elmir's Diner on Pią 27 Mar 2015, 00:54

- Będzie dla ciebie lepiej - odpowiedział machinalnie, wyciągając pieniądze, a chowając telefon. - A z tym będzie ciężko - dodał po chwili, odsuwając się od lady. Wyciągnął paczkę papierosów, jednego z nich wcisnął między wargi.
- Witam w przegniłym Old Whiskey, szybko ogarniesz - palnął, machnął i poszedł w swoją stronę.

zt dla Willa, Viva! ->

Zobacz profil autora

734 Re: Elmir's Diner on Pią 27 Mar 2015, 20:11

-Dzięki.-odparł i odprowadził Willa wzrokiem. Dojadł spokojnie posiłek, dalej nie rozmyślając już o rzeczach związanych z miastem czy ludźmi mieszkającymi tutaj. Potem odszedł, ale nie dał napiwku- obsługa była niemiła.

z/t



Zobacz profil autora

735 Re: Elmir's Diner on Sob 28 Mar 2015, 17:51

Pickles Street -->

Ennis zaprowadził matkę do wolnego stolika i zamówił im obojgu po kawie. Joyce natychmiast zwróciła na siebie uwagę klientów lokalu, bo w swoich markowych ciuchach wydawała się tam zupełnie nie pasować. Ona sama jednak rozsiadła się swobodnie na siedzeniu. Spory kawał życia spędziła pracując w takich miejscówkach, czuła się tam jak u siebie w domu.

Mimo to wyglądała na przerażoną. Nie spuszczała z syna oczu tak, jakby bała się, że za chwilę znowu zniknie bez śladu. Ennis z goryczą pomyślał, że ma ku temu powody.
- Więc… - zaczęła niepewnie matka Ennisa, kurczowo zaciskając dłonie na swojej kopertówce. Przez moment szukała odpowiednich słów, aż w końcu wyrzuciła z siebie pytanie, które nurtowało ją od miesięcy: - Ennis, co się z tobą działo przez tyle czasu? I-i… Dlaczego?
Ennis poruszył się niespokojnie na swoim miejscu.
- Cóż, prawda jest taka, że przez cały czas byłem tutaj. W Old Whiskey – sprostował. Wbił w matkę nieustępliwe spojrzenie. - Znalazłem tutaj pracę. Wynająłem przyczepę. Poznałem mieszkańców. Tutaj teraz żyję.
- Ale dlaczego? – Joyce sięgnęła do wyciągniętej na stoliku dłoni Ennisa i ujęła ją w swoje. – Kochanie, jeśli chodzi o Earla, to on nie jest zły, możesz wrócić, on ci wybaczy…
- Nie chcę wracać – wypalił natychmiast w odpowiedzi Ennis, nie pozwalając matce skończyć.
Joyce wpatrywała się w niego z niedowierzaniem.
- C-co?
- Tak jak mówiłem, tu jest teraz moje życie. To nie wygląda na wiele… Ale dużo dla mnie znaczy. Przepraszam, że tak długo się do ciebie nie odzywałem. Po prostu… Nie wiem, nie byłem gotowy – Ennis delikatnie wyrwał dłoń z uścisku Joyce i zaczął  nerwowo obracać  w palcach wyciągniętą z kieszeni zapalniczkę. Spojrzał na matkę wyczekująco. Ta wyglądała na kompletnie wytrąconą z równowagi.
- Jak to? – wyszeptała. – Tutaj? W tej… Dziurze? Kiedy czeka na ciebie ciepły dom? I ja? I lepsza przyszłość? Earl by ci we wszystkim pomógł, przecież  mi obiecał… Dlaczego ty tego nie chcesz? Boże, gdzie ty w ogóle pracujesz? – zapytała nagle, nie wiedząc już chyba, za jaki wątek tej całej historii złapać się najpierw.
- W rzeźni – odparł Ennis. Joyce wybałuszyła oczy, ale chłopak nie pozwolił jej zareagować. – Mamo, nie o to chodzi. Ja chcę po prostu żyć własnym życiem. Robić coś sam, dla siebie, bez pomocy innych. I nie chcę cię ciągnąć za sobą w dół – jego matka wykonała taki gest, jakby chciała coś powiedzieć, ale jej nie pozwolił. – Mamo, ja naprawdę rozumiem, że jesteś teraz szczęśliwa z Earlem, zasłużyłaś sobie na to… Ale dla mnie, tamto życie – to nie jest szczęście.
Głupio mu było tłumaczyć się w ten sposób. W zasadzie to nie był w stanie usprawiedliwić przed matką swojej decyzji. Mówił same banały, i wcale go nie dziwiło, że Joyce tylko siedziała bez słowa z wyrazem głębokiego szoku na twarzy. Odchrząknął i mówił dalej:
- Mamo, słuchaj, wiem, że nie rozumiesz dlaczego to zrobiłem… Ale nie mogłem dłużej zostać z tobą i Earlem. Ja-
- Nic nie mów – przerwała mu nagle Joyce. Uśmiechnęła się słabo. – Nie chcę wiedzieć. Nie muszę. Tylko,  skarbie… - znowu wyciągnęła ręce do dłoni syna. – Wróć do mnie. Proszę.
Ennis zacisnął mocno usta.
- Nie – oświadczył stanowczo. – Nie mogę. Na to jest już za późno.
W międzyczasie kelnerka nalała im kawy, z ciekawską miną przyglądając się rozmowie nastolatka z tajemniczą kobietą z wyższych sfer. Joyce nic nie mówiła, była po prostu przeraźliwie smutna.
- Więc dlaczego? Po co w ogóle się odzywałeś, skoro nie chcesz wrócić? – zapytała łamiącym się głosem.
Ennis spuścił wzrok. Właśnie, dlaczego? Chciałby mieć na to jakąś prostą odpowiedź. Zacisnął dłonie na kubku kawy, po czym wydusił z siebie cicho:
- Bo tęskniłem.
Joyce drżały usta. To jednak nie była rozmowa na żadne miejsce publiczne, chociaż Ennis chciał się w ten sposób zabezpieczyć przed „niepotrzebnymi” wzruszeniami. Teraz jednak widział, że nie tak rozwiązuje się takie sprawy.
Wstał z miejsca, zostawiając prawie niedopitą kawę, rzucił należność zdziwionej kelnerce i wyciągnął rękę do matki.
- Chodź, zmieniłem zdanie. Pójdziemy się przejść. Pokażę ci, gdzie mieszkam.
Joyce posłusznie wstała i poszła z Ennisem, chwytając go za ramię. Nadal nie docierało do niej, co się właściwie działo.

---> Przyczepa Ennisa



Zobacz profil autora

736 Re: Elmir's Diner on Nie 26 Kwi 2015, 19:03

http://12.08.13

Było już popołudnie gdy Mark postanowił pójść do Elmira na posiłek. Nie gotował w domu, bo nie miał na to czasu oraz chęci, a po za tym wolał gdy ktoś mu przygotowywał posiłki. Niby trochę drożej, ale warto.
Usiadł przy jednym ze stolików, blisko okna, by móc oglądać ludzi zza szyby, którzy przechadzają się po ulicy. Zamówił sobie ostrą zupę na rozgrzanie obolałych kości, o których stanie mogły świadczyć opatrunki na nosie oraz podkrążone, wręcz sine oczy. Jeszcze nie wylizał się do końca z walki z kitajcami, ale kto powiedział, że rany goją się od razu.
W czekaniu na zupę, rozmyślał co się dzieje się z jego multitoolem - czy jest w dobrych rękach, czy ktoś dba o niego, czy ktoś go używa do jakiejś budowy...



Zobacz profil autora

737 Re: Elmir's Diner on Nie 26 Kwi 2015, 19:15

<---

Kate szła ulicą, ziewając szeroko i nawet nie zasłaniając sobie ust dłonią. Po co? Wstała jakieś półgodziny temu, z zaskoczeniem przyjmując swą obecność w obcym mieszkaniu. Dopiero po dłuższym zastanowieniu, Kate przypomniała sobie popijawę z grupą obcych sobie ludzi. Musiała się zakończyć dopiero nad ranem i włóczykij padł gdzie stał, a tym miejsce był kąt pokoju. Ale dobrze, dobrze. Drugą noc nie wydała na nocleg w hotelu i była z siebie dumna.
Ale kawy już uświadczyć nie mogła i trzeba było poszukać źródła.
Dlatego dotarła aż do Elmira i weszła do środka, rozglądając się za jakimś samotnym frajerem. Dostrzegając Marka, nie zastanawiała się długo.
- Kopę lat!
Zawołała, uśmiechając się szeroko i podchodząc skocznie do nieznajomego, od którego liczyła wyciągnąć śniadanie. Zrzucając plecak, opadła na krzesło naprzeciwko mężczyzny i paznokciami postukała w stolik. Prawie nie zwróciła uwagi na kelnerka, która pojawiła się z kawą, ale gdy ta zapytała czy nalać, Kate kiwnęła głową. Złapała za menu i ściągnęła kapelusz.
- No i co słychać?
Nie spuszczając oka z listy dań, pokiwała głową w rytm melodii, lecącej w tle i niemal znikającej pod rozmowami obecnych. Była taka głodna! Miała ochotę na wszystko! Jajecznicę, tosty, naleśniki, kiełbaski..



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

738 Re: Elmir's Diner on Nie 26 Kwi 2015, 20:02

Gdy już Mark był w fazie akceptacji utraty swego narzędzia, to przybyła piegowata persona, której głos mógł kruszyć lodowce na Alasce oraz skały w kopalniach węglowych - donośny i pełen energii. Gdy przysiadła do niego i zachowywała się jakby znali się skądś, poczuł się troch skonfundowany, po czym odparł równie naturalnie, bo w sumie co mu szkodzi pogadać z kimś przy stole.
-W sumie nic ciekawego.-poprosił również o kawę-My się znamy ?-kto wie, co jego kochany alkohol mógł nawywijać w czyimś życiu.



Zobacz profil autora

739 Re: Elmir's Diner on Nie 26 Kwi 2015, 20:16

No oczywiście, że musiał zadać te pytanie! Typowe i każdorazowe, na które Kate była już przygotowana. Gdy Mark się zastanawiał z kim ma do czynienia, dziewczyna wzruszyła ramionami i wybałuszyła oczy specjalnie.
- No nie poznajesz mnie...? No Kate! Hello! Impreza u Toma.. Z Marry! Pamiętasz Marry?
Wychodziła z założenia, że przynajmniej jednego Toma i jedną Marry się w życiu poznało, więc mogła trafić! A co! Zachowując się jakby Marka rzeczywiście kiedyś poznała, uśmiechnęła i puściła mu oczko.
- A! Pamiętam, że impreza była dobra, ale żeby aż tak...?
Uśmiechnęła się znacząco, insynuując pijackie szaleństwa. Złapała za kubek i zamoczyła usta w kawie, nie spuszczając oka z mężczyzny. No musi się nabrać. Musi!



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

740 Re: Elmir's Diner on Nie 26 Kwi 2015, 22:16

Słuchał w milczeniu jak nieznajoma sklejała jakąś historię i nawet uwierzyłby, gdyby nie fakt, że nie znał nikogo takiego w Ameryce, a na Irlandkę też nie wyglądała oraz nie brzmiała. Upił trochę kawy i powiedział do niej:
-Niezła próba, ale nie znam nikogo takiego.-przybyła zupa-Do czego zmierzasz tym cyrkiem ?-nie wiedział o co chodzi, ale chciał to wiedzieć.



Zobacz profil autora

741 Re: Elmir's Diner on Nie 26 Kwi 2015, 22:25

Wstrzymała powietrze, spoglądając na Neila. Niech to szlag! Ah nie był jednak takim frajerem, jak niektórzy co się dali nabrać! Kate patrzyła na Marka w milczeniu przez kilka sekund, po czym wybuchnęła śmiechem, odsuwając kubek od ust.
- Tu mnie masz! To Twoje oczy mnie przyciągnęły.
Wytłumaczyła się, chociaż z prawdą to też nie miało wiele wspólnego. Ale dziewczyna spoglądała na Marka jakby rzeczywiście tak było! Uśmiechnęła się i zerknęła na zupę, czując ssanie w żołądku. Jadłaby!



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

742 Re: Elmir's Diner on Nie 26 Kwi 2015, 22:48

Irlandczyk teraz miał wyraz twarzy w stylu "Serio ?". Miał sine oczy jeszcze od walki, więc dalej nie kupował gadania dziewczyny:
-Czy te oczy wyglądają pociągająco?-wskazał na nie-Nie sądzę... Więc może teraz powiesz, czego chcesz od mnie ?-Mark jest bardzo cierpliwym oraz wyrozumiałym człowiekiem, ale powoli zaczynał wewnętrznie frustrować się na irytującą sytuacje.



Zobacz profil autora

743 Re: Elmir's Diner on Nie 26 Kwi 2015, 22:56

- Ale Ty nudny jesteś!
Przewróciła oczami i złapała za swe rzeczy, wstając. Kolejny raz miała do czynienia ze sztywniakiem i zaczynała się niecierpliwić. Zatęskniła za dziwaczką Mulan, przy której przynajmniej się pośmiała. Odechciało jej się kombinować przy typie, który nawet nie chciał uwierzyć, że leci na niego taka laska jak ona!
Dlatego przeszła kilka kroków i rzuciła plecak w róg kanapy, opadając na siedzenie ze sztucznego materiału. Niech straci! Wyda dolara na jakąś kanapkę czy coś!



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

744 Re: Elmir's Diner on Nie 26 Kwi 2015, 23:55

W końcu sobie poszła i można było zjeść parującą zupkę chilli. Była ciepła, ostra oraz pyszna i normalnie byłby spełniony, gdyby nie tamta dziewczyna. Powinien zlać ją zimnym moczem i wyjść spokojnie z lokalu po jedzeniu, ale jakoś nie potrafił tego. Czuł, że był może zbytnio oschły, nieprzyjacielski, a w mieście jest zupełnie sam. 
Może i Irlandczyk, jest trochę typem samotnika, osoby,która stara się uciec przed innymi, ale tutaj - nawet nie miał od kogo odpoczywać. Z resztą jego matka często truła mu tyłek, o aspołeczność i nawet teraz czuł jej karcący wzrok oraz silną rękę pani domu.
Zabrał zupę i usiadł znów z dziewczyną, po czym powiedział:
-Słuchaj... Jak widzisz miałem ostatnio, trudniejszy dzień, więc jestem trochę wkurwiony... Zacznijmy od nowa - jestem Mark.



Zobacz profil autora

745 Re: Elmir's Diner on Pon 27 Kwi 2015, 00:02

Kate zamówiła sobie najtańszą kanapkę, nie zamierzając szastać forsą, która ma to do siebie, że łatwo znika, a trudniej napełnia portfel. A nawet tego dziewczyna nie miała! Pracować jej się nie chciało, więc wolała żyć z dnia na dzień, kombinując.
Zlała już typka przy oknie i zajęła się wcinaniem tostowego chleba z szynką, popijając kawą, gdy ten się nagle zjawił. Kate popatrzyła na niego nieprzyjemnie i oparła na kanapie, żując kawałek kanapki. Zastanawiała się czy ma ochotę w ogóle ze sztywniakiem dalej rozmawiać, aż w końcu się uśmiechnęła i wzruszyła ramionami.
- Powinnam kazać Ci spierdalać, ale... no dobra, Kate.
Odłożyła kanapkę i przetarła dłonie o siebie, by jedną wyciągnąć w stronę Marka.
- I naprawdę nie kojarzysz tej imprezy..?
Zapytała, już nie kryjąc się, że żartuje. Przekrzywiła głowę i zaśmiała z własnego żarciku, wracając do jedzenia.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

746 Re: Elmir's Diner on Pon 27 Kwi 2015, 08:55

Zaśmiał się delikatnie na ostatnie słowa Kate.
-Gdybym pamiętał, to bym się nie zastanawiał czemu teraz mam oczy jak szop-pracz i czuje się jak bęben pralki bez Calgonu.-skłamał, by na wszelki wypadek odciąć się od incydentów z kitajcami, upił trochę kawy-Jesteś stąd ?-kolejne pytanie na podtrzymanie rozmowy.



Zobacz profil autora

747 Re: Elmir's Diner on Pon 27 Kwi 2015, 09:41

Wgryzla sie w kanapke, obserwujac mezczyzne smiejacymi sie oczami. No dobra, ogarnal sie, wiec ma plusa! Na pytanie, Kate pokrecila glowa i uniosla palec, tym gestem proszac o chwile cierpliwosci, bo chleb musiala przelknac. Popila go kawa.
- Przyjechalam dwa dni temu. Nie planowalam, ale trafilam na kretynow, mialam wypadek, no i... Jeszcze nie dotarlam do warsztatu.
Nie wygladala jakby sie przejmowala, bo jej sie nie spieszylo. Dzieci w domu jej nie plakaly.
- Nie jestes mechanikiem czasem?



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

748 Re: Elmir's Diner on Pon 27 Kwi 2015, 10:14

Zjadł trochę zupy i powiedział po słowach kobiety:
-Murarz,tynkarz, stolarz, akrobata - cokolwiek co daje pieniądze i zasuwa się głównie fizycznie. -upił trochę czarne płynu z kubka-Mechanikiem trochę, choć nie wiem czy będę mógł ci pomóc.-chwilę zastanawiał się jeszcze nad słowami Kate i chciał zadać kolejne pytanie, ale idąc za radą Parkera - postanowił chwilę poobserwować oraz posłuchać.



Zobacz profil autora

749 Re: Elmir's Diner on Pon 27 Kwi 2015, 12:42

- Jak bede remontowac chate, to sie zglosze...po akrobate.
Parsknela smiechem i wrzucila do ust ostatni kawalek kanapki. Co miala gadac? Przy takim gruchocie, jakiego sie dorobila, to potrzebny mistrz mechaniki samochodowej. Machnela wiec na to reka. Pozniej sie bedzie martwic.
- No i co Mark? Ta miescina jest warta dluzszego pobytu?



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

750 Re: Elmir's Diner on Pon 27 Kwi 2015, 17:52

W końcu dojadł zupę czując ogarniające ciepło oraz palący w nozdrza posmak zupy - był zadowolony.
-Zależy co lubisz. Jeśli styknie ci picie po pubach, jakaś praca oraz tutejsza gościnność - to nie będzie chciało ci się wracać do miejsca skąd jesteś.-rzucił półżartem, półserio o życiu w Old Whiskey.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 30 z 33]

Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 29, 30, 31, 32, 33  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach