Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Bar i salon gier "Chaco Taco"

Idź do strony : 1, 2, 3 ... 20 ... 40  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 40]

1 Bar i salon gier "Chaco Taco" on Czw 15 Maj 2014, 12:35

Chaco Taco to jedno z ulubionych miejsc mieszkańców Old Whiskey. To za sprawą licznych maszyn, które pochłaniają skromne pensje w zamian za kilka minut rozrywki i nadzieję na wygraną.
Jest to budynek wolnostojący, ogłaszający się krzykliwym szyldem. Na pierwszy rzut oka wydaje się zaniedbany, tylne ściany pokrywa graffiti - jednak wewnątrz prezentuje się jednak nieco lepiej. Można tu usiąść przy białej ladzie i zamówić specjalność: czekoladowe tacos! W ofercie znajdują się też tortille i inne przekąski. Wybór alkoholi nie jest zatrważający: głównie piwo, tequila i różne kolorowe drinki. Część lokalu zajmują białe, plastikowe stoliki i krzesła, tyły zaś to strefa rozrywki. Są tu dwa stoły do gry w piłkarzyki, kilka jednorękich bandytów, flippery (znane także jako pinball) i parę symulatorów, dzięki którym zagramy w strzelankę lub wyścigi samochodowe.



Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Wto 26 Sie 2014, 12:20, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

2 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pią 01 Sie 2014, 22:05

//początek
Dzień wydawał się paskudny. Do południa leżała w łóżku, kontemplując pod jakim kątem należy włożyć lufę do ust, by rozbryzg na ścianie wydawał się efektowny. Ekipa sprzątająca powinna mieć kupę roboty. Huk wystrzału i pozostałość głowy, leżąca pod dziwnym kątem. Ciekawe kto przyszedł by na pogrzeb. Na pewno ciotka. Z zaczerwienionymi oczyma i uczuciem ulgi pochylałaby się nad trumną, udając, że mruczy pod nosem słowa modlitwy. Mogłaby tak rozmyślać godzinami, ale gdy nagle zaczęło ssać ją w żołądku, z głębokim westchnieniem wysunęła stopę spod kołdry, zmuszając się do postawienia jej na podłodze. Kilka kroków do kuchni, po czym odwraca głowę, by nie patrzeć na stos naczyń piętrzących się w zlewie. Nie potrafiła znaleźć powodu by je pozmywać, gdy w zapasie było jeszcze kilka czystych. Lodówka świeci pustkami. A to ci niespodzianka! Co prawda można było w niej znaleźć puszkę piwa i coś, co jeszcze kilka tygodni temu można była nazwać serem, ale raczej żadna z tych rzeczy nie zaspokoiłaby jej głodu. Z kolejnym westchnieniem tego dnia, który towarzyszył jej zawsze, gdy miała wyjść na miasto i wydać pieniądze, opuściła swoje lokum i w poszukiwaniu taniego jedzenia. Tak właśnie znalazła się w "Chaco Taco". Usiadła w kącie, ściana zapewniała jej poczucie bezpieczeństwa, i przeżuwała tacos z taką miną jakby jedzenie sprawiało jej fizyczny ból.

Zobacz profil autora

3 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pią 01 Sie 2014, 22:36

Dziadek pewnie by wolał, żeby Naiche bujał się z porządnymi ludźmi, takimi jak Święci z Arizony, ale miejscowy król Swagu wolał miejscówki takie jak "Chaco Taco" bo tam mają czekoladowe taco. Dlatego i dzis przybył w to miejsce by od razu na wejściu zawołać do obsługi, ze życzy sobie podwójnej porcji; nie robił sobie nic oczywiście z zakazów i wjechał do sali na desce.
- Cześć - Rzucił do Dakoty, schodząc z longboarda. Kojarzył ją, w sumie jak większość miasta. Bez pytania dosiadł się do dziewczyny, nawet nie pytając, cyz może.
- Ale smęci to radio, co? - Zapytał, słysząc ja z głośników dobiega Brian Adams, śpiewający singiel z filmu o człowieku w rajtuzach.

Zobacz profil autora

4 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pią 01 Sie 2014, 22:40

// początek

Bóg dał człowiekowi Sylwester by ten się napił i wybawił,a kolejny dzień by cierpieć katusze. Podobnie było przez cały dzisiejsze przedpołudnie, choć o tyle Ron miał dobrze, że jego klienci dali mu wolne. Cały dzień leżał w swoim łóżku, zakładał nowe opatrunki na dłonie zniszczone od metalowych strun gitary, aż w końcu postanowił zjeść coś konkretniejszego niż bułkę z chlebem oraz szybkie zupki. Założył na siebie czarny t-shirt, na to ciemną koszulę w kratę oraz jeansy i bordowe trampki do kompletu. Wrzucił kilka potrzebnych rzeczy do kieszeni i zamknął swoją szopę, by wsunąć ciepłe, tłuste burito.

-Daj największe burito jakie macie- powiedział do sprzedającej osoby, kładąc z impetem kupon zniżkowy na dania lokalu. Głos oraz oczy były podręcznikowym przykładem kaca, a nie ma nic lepszego na kaca niż tłuste żarcie, a przynajmniej tak sądził informatyk. Gdy czekał na danie, patrzył się przez chwilę na dziewczynę siedzącą w kącie. Była nawet ładna, ale Irlandczyk nie miał głowy do rozmowy dziś. Po za tym po jakimś czasie dosiadł się do niej jakiś koleś.
Gdy sprzedawca wydał naleśnika z mięsem oraz serem w środku, do jego poklejonych plastrami dłoni, mężczyzna był wniebowzięty. Nie usiadł w środku, tylko na chodniku przy barze. Ron lubił widzieć coś ciekawszego niż gołe ściany i automaty.

Zobacz profil autora

5 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pią 01 Sie 2014, 22:58

Czekoladowe taco jakoś nie chciało przejść jej przez gardło, więc upewniwszy się, że nikt nie widzi, wypluła częściowo przeżuty kęs na talerz. Westchnęła po raz trzeci tego dnia, w końcu to kilka zielonych w plecy, o ile nie zdecyduje się zabrać tej brei do domu. Rozejrzała się po pomieszczeniu, by się czymś zająć, kiedy jakiś przerośnięty bachor wjechał na jakiejś desce do środka. Chyba znała go z widzenia, jak niemal każdego w tej dziurze. Nie oponowała, gdy się do nie dosiadł, a co więcej postanowiła być w miarę możliwości uprzejma. A nuż zdoła wyłudzić od niego drinka.
-Nie musisz mi mówić- mruknęła, szurając talerzem po stoliku. Musiała w końcu coś zrobić z tymi cholernymi rękoma. Nie lubiła siedzieć tak na widoku w miejscu publicznym. Jej wzrok prześlizgnął się na faceta w okularach. Totalny nerd, pomyślała, przyglądając się jego fizjonomii.
-Palisz?- zapytała po chwili, licząc, że chłopak poczęstuje ją darmowym papierosem. Bardzo by ją to zadowoliło w tym momencie.

Zobacz profil autora

6 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pią 01 Sie 2014, 23:02

- Zależy co. - odpowiedział i zrobił głupią minę jak nastolatek opowiadający o masturbacji czy innym grzechu śmiertelnym na lekcji religii. Spojrzał w stronę gościa w okularach i pomachał mu w iście papieskim stylu.
Będzie mieć do niego sprawę, oj będzie...
- Em, ten... Luizjana się nazywasz, tak? Nie czekaj, Ohio..? - Zapytał dziewczynę.

Zobacz profil autora

7 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pią 01 Sie 2014, 23:28

Powstrzymała się od zniecierpliwionego przewracania oczami, a na jej ustach pojawił się grymas, przypominający uśmiech. Musi przecież udowodnić, że zna się na żartach, co nie?
-No wyciągaj co tam masz. Już, już- wykonała pośpieszny gest dłonią w kierunku jego kieszeni. Taki przynajmniej miała zamiar, ale jako, że była to kieszeń spodni, wyglądało to, co najmniej, dwuznacznie.
-Virginia. Ale tylko dla przyjaciół- szepnęła, niby to konspiracyjnym tonem. Nie umknęło jej uwadze jego przywitanie z okularnikiem. I już miała zapytać, kto to taki, chłopak nie wydawał jej się znajomy, ale widocznie nie była tego aż tak ciekawa, bo nie zapytała.

Zobacz profil autora

8 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pią 01 Sie 2014, 23:34

- No wiedziałem, ze coś z dziewicą! - odparł i zaczął grzebać po kieszeniach spodni i bluzy. Wreszcie wyciągnął dwa guziki, chusteczkę haftowaną w fiołki, tabletki na katar sienny i dwa skręty.
Jeden podał dziewczynie.
- No ale nie tu, bo jak J.B. wywali, a ja muszę gdzieś jeść. - Rzucił szeptem.
potem odchylił się na czerwonym fotelu, obitym sztuczną skórą i zagwizdał w stronę Rona.
- Ej ty, komputerowiec, tak, ty. Sprawa jest. Za kilka dni do ciebie zadzwonię. No, ten tego, to se włącz dźwięk w telefonie, co żebyś słyszał.

Zobacz profil autora

9 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Pią 01 Sie 2014, 23:55

/począteczek

Zaletą tej niewielkiej dość mieściny było na pewno to, że wszędzie miała Catherine blisko. Jeśli porównać Old Whiskey do dużego i gorącego Phoenix. Dlatego dziś w ten całkiem ładny dzień nie woziła się swoim starym gratem w kolorze metalicznego indygo, a wybrała się na spacer w przerwie podczas dyżuru w klinice. Nie, nie miała na sobie białego kitla, ani stetoskopu, jak to zwykle bywało w pracy. Była szarym człowieczkiem z burzą blond włosów, aktualnie okiełznaną w wysoki kucyk. Jako, że nosiła soczewki, to oczy miała skryte za okularami słonecznymi. Szła pośpiesznie chodnikiem, w zwiewnej sukience i cytrynowych trampkach. Taki ciuszek było najszybciej zarzucić na siebie, gdy się przebierała z lekarskiego odzienia. Kierowała się do Chaco Taco. Zapewne coś zjeść. Alt nikt, by się nie spodziewał, że robiła tam coś jeszcze.
Tymczasem jednak, szła chodnikiem, wpatrzona w swojego smartfona, aż nie zauważyła dziewczynki z psem na smyczy. Weszła pomiędzy tę dwójkę i potknęła się o cienką linką, trzymającą czworonoga. Niewiele trzeba było, by runęła jak długa pod wejściem do lokalu z głośnym okrzykiem.



Zobacz profil autora

10 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 00:01

Widziałem papieską rączkę indiańca, ale nie zrobiłem nic - znałem tego typa. Wkurzał go co nie lada, więc w momencie gdy krzyknął w jego stronę, to przełknął kawałek burito i pokazał środkowy palec, odwrócony wierzchem dłoni do Naiche.
-Mam ustawowo wolne przez tydzień- krzyknął kończąc jeść, po czym wstał i mijając dodał-Po za tym- nie mów do mnie komputerowiec, to wkurzająca ksywa.

Podszedł do lady, wziął 2 piwa na trawienie. Oparł kapsel o blat i walnął otwartą dłonią w butelkę. Płynne wrota stały już otworem. Upił łyka i zapytał się:
-Jak bardzo ci zależy na "sprawie" ?- liczył na to, że będzie to zlecenie ekstra za ekstra gotówkę.
Pijąc piwko, usłyszał krzyk na zewnątrz, więc szybko wybiegł zostawiając alkohol na ladzie. Na ziemi leżała blondynka w ciemnych okularach, więc Ronald poniósł ją i zapytał się:
-Nic ci nie jest ?

Zobacz profil autora

11 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 00:07

Raz na jakiś czas człowiek dostaje więcej niż oczekiwał, przyszło jej do głowy, gdy upychała do kieszeni skręta otrzymanego od chłopaka.
-Miałam nadzieję, że będę ci się kojarzyć z czymś dziewiczym- rzekła, w o wiele lepszym nastroju niż poprzednio.  
-Co to jest, do cholery?- wskazała na haftowaną chusteczkę, która kojarzyła jej się jedynie z zawziętymi, pomarszczonymi staruchami. Uniosła, w szyderczym geście, kącik ust, wpatrując się w chłopaka swoimi króliczymi ślepiami. Musiała przyznać, że był całkiem zabawny. Po chwili jej wzrok z powrotem powędrował do komputerowca, jak nazwał go jej nowy znajomy.
-Co to za jeden?- zapytała, może nie z grzeczności, ale z ciekawości też nie. Po prostu w takiej dziurze jak ta, opłaca się wiedzieć co i jak. Nie zdążyła usłyszeć odpowiedzi, gdy do jej uszu dobiegł jakiś wrzask. Drgnęła niespokojnie i omal nie zerwała się z krzesła. Takie nagłe dźwięki nie kojarzyły jej się najlepiej.

Zobacz profil autora

12 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 00:11

No co za wstyd, co za wstyd. Gdy leżała tak jak długa to tylko usłyszała śmiech dziewczynki i ujadanie jej małego psiaka. Niemalże wyczuła w tonie czworonoga takie samo rozbawienie jak jego właścicielki. Westchnęła i dźwignęła się na kolana i zaczęła zbierać rzeczy z chodnika, które jej się rozsypały z torebki (ekwipunek podręczny). Gdy już kończyła, ktoś pomógł jej nagle wstać. Zachwiała się, ale utrzymała na nogach i odrzuciła kucyk za siebie, bo wisiał jej na twarzy.
- Dziękuję bardzo... Taka gapa ze mnie... Mam tylko piętnaście minut przerwy, a marnuję ją na takie wyczyny. - odpowiedziała i spojrzała na mężczyznę. Zamrugała jasnymi oczami i uśmiechnęła się lekko. Jej okrągłe oczy zdawały się jakieś nieobecne, jakby duchem była wciąż w pracy. Taki zawód, pochłania 95% codziennego życia.
-Dziękuję...
Urwała jakby czekając na jakieś imię. Założyła torebkę na ramię i wyprostowała się, by odzyskać resztki godności.



Zobacz profil autora

13 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 00:28

- Ron... - powiedział trochę zmieszany całą sytuacją, po czym podał rękę na przywitanie. Najwidoczniej dziewczyna również nie wiedziała co robić po takim upadku.
- Wejdziesz ? - wskazał na drzwi baru, chciał jakoś rozładować całą niezręczną sytuacje. Ronald nie lubił takich chwili ciszy i napięcia, zwłaszcza w towarzystwie obcych.

Blondyna wydawała się miła, choć trudno powiedzieć po kilku sekundach. Była również ładna, miała delikatne rysy, które sprawiały, że wydawała się mieć 19-21 lat.

Zobacz profil autora

14 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 00:52

/start

O Chryste! Jakże się jej nudziło. Potwornie. Okropnie. Tragicznie. Pomalowała paznokcie już trzy razy i trzy razy je zmyła, niezadowolona z efektu kolorystycznego. Z przerażeniem stwierdziła również, że jeden z jej ulubionych odcieni - elektro seledyn - ze starości zaczął się już kawalić. Kupa gówna. Ale za to jakiego ślicznego!
W ogóle dziś jej nic jakoś nie wychodziło. Makijaż też. W efekcie postanowiła zrobić coś, co w życiu osiemnastoletnej panny Houston zdarzało się bardzo rzadko odkąd odkryła magię mejkapu - wyszła z domu zupełnie nieumalowana (!!!!!!).
Snuła się po nudnym jak flaki z olejem mieście, wmawiając sobie, że chłodna bryza świetnie działa na jej pory i nic się nie stanie, gdy ktokolwiek ją tak zobaczy, bo i tak jest boska, aż zawędrowała pod salon gier. Na zewnątrz dostrzegła nawet znajomą twarz, więc przystanęła.
- No cześć! - powiedziała dziarsko, bez żadnego skrępowania przystępując do nieco starszych od siebie osób. Urodzona i wychowana w Old Whiskey, co nie. Ma się te znajomości. Uśmiechnęła się szeroko do Rona (musiała go poprosić o przysługę, laptop był tak zawalony wirusami, że nie chciał się nawet już włączyć na dłużej niż trzy minuty), lecz nie znała tej blondynki.
- Jestem Daisy, a ty? - rzekła, wyciągajac do niej rękę. Na jednym wydechu i w tej samej intonacji kontynuowała - Co robicie? Straszne nudy dziś, co nie? Jadłaś właściwie kiedyś czekoladowe tacos? - W środku dostrzegła swojego ulubionego Apacza i pomachała energicznie do Naiche, posyłając mu buziaka w powietrze. Ciekawe, czy pozbierał się już po tym, jak zmiotła go tu ostatnio w piłkarzyki. Zaraz wejdzie zapytać!

Zobacz profil autora

15 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 09:31

- Te powiedzieć ci co jest wkurzające? - Krzyknął  za wychodzącym Ronem. - Jak ci ktoś do domu wchodzi i mówi, że jest teraz jego!
Zwrócił się w końcu do Dakoty, która była Virginią i spojrzał na chusteczkę.
- A to mojej siostry, dała mi to raz na urodziny, kilka lat temu. Teraz ona sądzi, ze to siara i tak dalej, wiec to trzymam, nie? 
Logiczne.
- A ten tam, to pan mądraliński, co umie w komputery i Internet. Takie tam, parę spraw mam.
Kątem oka przyuważył Daisy i równie energicznie do niej pomachał. Jednak nie miał zamiaru wychodzić na zewnątrz, w czasie, gry komputerowiec odgrywał bohatera ratującego niezdarną Cath.
Jak zacznie robić za bohatera wobec Daisy to wtedy wkroczy.
- Nie jesz? - zapytał elokwentnie Dakotę, widząc jej pełen talerz.

(ooc: ja dziś bedę pewnie późno, więc jak będziesz chciała zniknąć z wątku - to śmiało, nie blokuję!)

Zobacz profil autora

16 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 17:38

Ennis tego dnia czuł się wyśmienicie. Spacerował właśnie zachodnią częścią Old Whiskey, trochę z nudów, bo zakład rzeźnicki miał - niemal jak wszyscy - wolne, a trochę gnany potrzebą wypicia czegoś innego niż powoli kwaśniejący w jego lodówce sok pomarańczowy. Niemniej, był w doskonałym nastroju i śmiało zaglądał w oczy wszystkim ludziom, których mijał. Z rozbawieniem zauważał ogromne cienie pod oczami, blade wargi i rozbiegany wzrok ofiar sylwestrowej nocy. On sam spędził ją leżąc na dachu swojej przyczepy, gapiąc się w gwiazdy i wysłuchując noworocznej audycji młodego Curwooda z radia, które przytachał ze sobą na górę. Nigdy nie mógł się nacieszyć nocnym niebem w Old Whiskey, nawet liche fajerwerki, które ktoś wystrzelił w centrum wyglądały na jego tyle naprawdę imponującą. Oczywiście, nie spędził tego Sylwestra też do końca na trzeźwo - tydzień wcześniej Naiche załatwił mu jakąś zakurzoną butelkę bourbona, podejrzanie wyglądającą tak, jakby zwinął ją komuś spod lady albo ukradł dziadkowi. Smakowało wyśmienicie.
Dotarł wreszcie do Chaco Taco, które całkiem lubił, bo w jednym miejscu spotkać można było zarówno bandę pracowników rancza Randalla, walących razem zgodnie tequilę, jak i grupki dziesięciolatków, karmiących automaty do gier kieszonkowymi i drobniakami skradzionymi matkom z torebek. W barze było dziś wyjątkowo tłoczno i ta część Ennisa, która była jeszcze nienawistnym, uprzedzonym do ludzi dupkiem, powiedziała mu, żeby tam nie wchodził, ale dobry humor sprawił, że podszedł i przez szybę dojrzał Naiche oraz jego koleżankę z pracy, Dakotę. Nadal jednak nie był pewny, czy ma wejść.



Zobacz profil autora

17 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 18:02

Nagle zamarła w bezruchu, bo przypomniała sobie, że jej siostra też lubiła obdarowywać ją takimi osobliwymi podarunkami. Ale to było dawno temu. Podobno wszystko strawił ogień, a ona nigdy tam nie wróciła, by dowiedzieć się czy to prawda. Że też takie rzeczy przychodzą jej dziś do głowy! Zsunęła swój kościsty tyłek z krzesła i chyba wyglądało na to, że zamierza wyjść, bo co chwilę zezowała w stronę drzwi. Na domiar złego w środku zaczęło robić się naprawdę tłoczno, kątem oka dostrzegła jakąś tęczową smarkulę.
-Chyba wezmę na wynos- oznajmiła, po czym chwyciła talerz z czekoladowym tacos i ruszyła w kierunku lady. Trochę to trwało nim powróciła z brązową, papierową torbą, na której znajdowały się zaschnięte plamy czegoś co wyglądało jak tłuszcz. Wolała nie myśleć skąd się tam wzięły.
-No, to trzymaj się- dotknęła ramienia chłopaka w formie pożegnania. Powstrzymała się od sentymentalnego komentarza na temat chustki. Przecież nie gra w pieprzonym melodramacie. Z pakunkiem w ręku i świeżutkim skrętem w tylnej kieszeni spodni, wyszła z lokalu, nie oglądając się już na nikogo. Przy drzwiach natknęła się na dzieciaka z pracy, któremu uprzejmie skinęła głową, po czym ruszyła w stronę swojego auta.
/zt

Zobacz profil autora

18 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 18:18

Schował chustkę do kieszeni spodni i odprowadził wzrokiem dziewczynę. Wtedy tez zauważył Ennisa. Wstał od stolu, nie patrzac nawet na to, ze J.B. właśnie podał mu podwójną porcję taco i podszedł do drzwi.
- No wchodź co się będzie gapić! Hej Daisy, nie wchodzisz? - Zaśmiał sie i wciągnał chłopaczka do środka knajpy, kiwając też na dziewczynę, by i ona się rozgościła w tym królestwie karaluchów.
- Siadaj!
Sam znowu usadził tyłek na czerwonej kanapie i zabrał się za Taco.
- Co jest, co tam? - Zaczął elokwentnie, jak to miał w zwyczaju. - Za kilka dni impreza, będziesz, co, młody? No wiesz, jarmark. Ale jest lepsza opcja, idziemy do parku na noc, co ty na to? Impreza pod chmurką.

Zobacz profil autora

19 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 19:20

Ennis wcale nie zdziwił się, kiedy Naiche wciągnął go siłą do środka. Znał go już na tyle, że wiedział, czego może się spodziewać po tym postrzelonym Indianinie. Odmachał wcześniej mijającej go w wejściu Dakocie; w gruncie rzeczy palał do niej sympatią. Dakota jako jedyna osoba, jaką znał, w ciągu trzech miesięcy wspólnego babrania się w krowiej krwi i flakach nie zadała mu absolutnie żadnego pytania. W małym mieście taka obojętność wobec obcych to ewenement na skalę światową, a Ennis bardzo sobie cenił swoją anonimowość.
- Już jesteś gotów na kolejną imprezę? Naprawdę jesteś nie do zdarcia, dopiero co szalałeś na Sylwestrze - odparł w końcu na propozycje Naiche z wesołym uśmiechem. - Ale sam wiesz, że na imprezy pod chmurką jestem zawsze chętny.
Podniósł się z siedzenia i zamówił w barze szklankę coli z lodem. Po powrocie do stolika zwrócił się ponownie do kumpla:
- Ten jarmark to jakaś wielka sprawa? W sumie to nie mam pojęcia, jak to wygląda, nigdy na nim nie byłem.



Zobacz profil autora

20 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 19:32

- A bo ja umiem dobrze sobie z głową rozplanować moje życie towarzyskie tak, by potem ta głowa nie bolała. - Odparł Naiche i wpakował spory kęs taco do ust. - Zreszta ja i tak mało piję, nie to co wy, białe dzieci. Upijacie sie i potem załujecie. 
Pokrecił głową, a jego ciemne włosy zafalowały tuz nad stołem.
- Jasne, że wielka rzecz. Jarmark, konkursy, jakieś rodeo czy inne takie tam. No ale to dla turystów, miejscowi trzepią na tym kasę, wciskając pamiątki tym z miasta. No i mój dziadek nieźle zarabia na wycieczkach. Ale ja sie bawić w to nie będę...
Zastanowił sie chwilkę.
- Dobra, troche będe, potańcówka, jest, nie? 
Zaśmał się i wsunął w siebie ostatnie kawałki czekoladowego nadzienia naleśnika.
- Ale tak naprawde to idziemy z bandą szukać duchów.

Zobacz profil autora

21 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 20:06

Na ostatnie słowo Naiche Ennisowi błysnęły oczy. Nic, co wcześniej wymienił Indianin nie zainteresowało go nawet w połowie tak, jak wzmianka o duchach. Pociągnął dłuższy łyk coli i zapytał ostrożnie:
- Idziecie szukać duchów? Czemu akurat w czasie jarmarku, kiedy do Old Whiskey zwali się cała ta menażeria?
Obserwował teraz Naiche ze zdwojoną uwagą. Fascynowały go indiańskie zwyczaje, zwłaszcza, że wcześniej nigdy nie miał z nimi tak naprawdę do czynienia. Oczywiście wiedział, że - biorąc pod uwagę swoją uderzająco białą karnację - nie miał najmniejszych szans na większe wtajemniczenie, ale tymczasem chciał z Naiche wyciągnąć tyle, ile się dało.



Zobacz profil autora

22 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 20:12

- No bo w nocy w czasie festynu to cała reszta będzie chlac na jarmarku albo posuwać dziwki w motelu. A zresztą, wiesz, duchy lubąa takie okazje, postraszyć obcych co nie znaja okolic. To sie wtedy pojawiają...
Aż się zaśmiał, chociaż mocno wierzył w to co mówił.
- Duch szamanki w górach. Chodzi i jęczy, jęczy, jęczy... podobno kto ją ten dostanie nagrodę. No ale trzeba uważać, bo duchy jak sie wściekną to przeklinają i mogą ci życie zniszczyć... ale ty sie chyba nie cykasz, co nie?

Zobacz profil autora

23 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 21:27

Ennis zaśmiał się, słysząc pytanie Indianina, jednak szybko się zreflektował. W końcu nie miał prawa poddawać w wątpliwość czyjeś wierzenia, a zresztą... Wszystko jest możliwe. Cholera, może duchy szamanek naprawdę chodzą po tych górach. Ziemia Ameryki Północnej spłynęła krwią tylu Indian, że Ennis wcale nie zdziwiłby się, gdyby to jednak ich bogowie, a nie chrześcijański Bóg przywleczony na łódce kilkaset lat wcześniej, mieli tu najwięcej do powiedzenia.
- Wiesz, przekonałem się już, że można mieć przeklęte życie i bez wkurzania duchów. Chyba, że kiedyś to zrobiłem, a nawet nie mam pojęcia? - przerwał na chwilę, robiąc autentycznie zamyśloną minę, jakby faktycznie rozważał, czy jako półroczne dziecko nie naraził się jakimś siłom wyższym. - W każdym razie wasza wyprawa brzmi o wiele ciekawiej, niż ten bal przebierańców, który tu się szykuje. Ale raczej nie bierzecie ze sobą obcych, co? - dorzucił po chwili z nadzieją w głosie, licząc na to, że Naiche jednak się zgodzi zabrać go ze sobą.

Zobacz profil autora

24 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 22:11

- Nasze całe życie polega na tym, by duchy udobruchać, to kto wie? - Wzruszył ramionami, nie zaprzeszając słowom chłopaka. Indiańska prawda nie była zbyt pocieszająca.
- No nie wiem, nie wiem. Może bym i kogoś zabrał. - Podrapał sie po głowie i poprawił swoja bordową przepaskę. - No, kurcze, ja bym nie miał nic przeciwko, jakbyś wpadł, no ale chłopaki, wiesz.
pokręcił głową.
- Oni maja bardziej radykalne poglądy. Ale...może da sie coś zrobić?
Chwlilę się rozglądał po barze, jakby chciał sie upewnić, że nikt ich nie podsłuchuje; w sumie, dziwne by było jakby ktoś w ogóle interesował sie tym co Naiche mówi.
- Dobra, odwalisz za mnie jedną robote przed jarmarkiem i biorę cię na wycieczkę. Jak nie będziesz cykać. Trzeba uprzątnąć na uliczkach w tym westernowym mieście i dziadek mnie do tego goni. Jak odbębnisz za mnie dniówke to umowa stoi. Idziesz na wycieczkę.

Zobacz profil autora

25 Re: Bar i salon gier "Chaco Taco" on Sob 02 Sie 2014, 22:35

Ennis przysłuchiwał się wypowiedzi Naiche z niesłabnącym zainteresowaniem... Aż do wzmianki o sprzątaniu. Westchnął ciężko. Ile to godzin roboty w rzeźni musi odbębnić w tym tygodniu? Szybko pododawał liczby, i wyszło mu, że - o losie - faktycznie ma jeden dzień wolnego, w czasie którego mógłby zrobić Naiche tą "przysługę". Z jednej strony, bardzo chciałby zobaczyć, na czym polega dokładnie to całe "szukanie duchów" (z niewiadomych powodów wyobrażał to sobie jako palenie szamańskiego ziela w kółku i wycie na haju do księżyca), z drugiej nie miał pewności, czy czasem reszta bandy jego nowego przyjaciela w bandanie nie zrzuci go ze skały przy najbliższej okazji. Złamana noga ORAZ dzień stracony na sprzątaniu kartonowego miasteczka? Brzmiało nie do końca zachęcająco.
- Zgoda - wypalił nim ciąg jego myśli dotarł do wielkiego, czerwonego znaku STOP i z uśmiechem uścisnął wielką łapę zadowolonego Naiche. Raz się żyje. Poza tym, naprawdę nie miał nic lepszego do roboty, a jeśli przeżyje wyprawę, to może wreszcie kupi sobie ten rower, którego tak strasznie mu brakuje.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 40]

Idź do strony : 1, 2, 3 ... 20 ... 40  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach