Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Cmentarz

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9, 10, 11  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 4 z 11]

1 Cmentarz on Czw 15 Maj 2014, 12:48

First topic message reminder :

Cmentarz znajduje się nieopodal kościoła. Jest to częściowo ogrodzony teren – przez lata ogrodzenie zostało zniszczone i teraz jego fragmenty zachowały się głównie przy bramie. Nad nią wisi tablica głosząca, że jest to cmentarz. Czego można się tu spodziewać? Oczywiście grobów. Większość z nich jest zaniedbana, wiele krzyży pozbawionych jest jakichkolwiek tablic, kto został pod nimi pochowany. Jednak jest tu jednak wiele dobrze zachowanych nagrobków, kamiennych lub wykonanych ze stali, na których bez trudu odczytamy nazwisko lub nazwiska zmarłych.

Zobacz profil autora

76 Re: Cmentarz on Czw 22 Sty 2015, 23:55

- Potowarzyszyć ci, czy chcesz sama zostać w swojej rozpaczy? - zapytał nieco z przekąsem, ale w gruncie rzeczy ze współczuciem w głosie. Podeszli do jego motocykla, który w wieczornych barwach nieba prezentował się lepiej niż zwykle.
- To jak?




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

77 Re: Cmentarz on Czw 22 Sty 2015, 23:57

- Ja przyszłam tutaj pieszo, a na to - wskazała podbródkiem na motoryckl - Raczej nie wsiądę.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

78 Re: Cmentarz on Pią 23 Sty 2015, 00:05

- No dawaj, nic ci się nie stanie, dopilnuję tego. Chyba że rzeczywiście wolisz iść na pieszo...




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

79 Re: Cmentarz on Pią 23 Sty 2015, 00:10

- Wiesz. To jest sukienka - spojrzała na niego jak na niepełnosprytnego. - Generalnie nie ma pod nią spodni. A tym bardziej jak na dworze jest ponad trzydzieści stopni.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

80 Re: Cmentarz on Pią 23 Sty 2015, 00:33

- No i? Jak siądziesz za mną to i tak nikt nic nie zauważy...




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

81 Re: Cmentarz on Pią 23 Sty 2015, 00:35

- Tak, a sukienkę będe miała na pół tyłka. Genialny pomysł - westhcnęła lekko.
- Nie, ja idę pieszo.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

82 Re: Cmentarz on Pią 23 Sty 2015, 00:48

- No dobra, jak wolisz. - rzucił do Lil i wsiadł na motocykl, odpinając kask od kierownicy pojazdu. Założył go na głowę i zapiął pod brodą. Wypuścił dym z ust i spojrzał na nią.
- Uważaj na siebie, Smutna Japo. - pożegnał się z nią nawiązując do Indian i odpalił motocykl z nogi, ten ryknął wściekle budząc się do życia.
Wbicie biegu i pociągnięcie za gaz zaowocowały dość szybkim opuszczeniem cmentarza. Nie było korków, za to umysł spowalniały myśli czarne niczym smoła.

zt




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

83 Re: Cmentarz on Pią 23 Sty 2015, 00:51

- DOkładniej to śpiewający jastrząb - odpowiedziała, ale nie wiedziała czy Seth słyszał. Patrzyła jak odjeżdzał i w końcu ruszyła do domu.
zt




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

84 Re: Cmentarz on Pią 23 Sty 2015, 16:17

Żadne jej pytanie nie dostało odpowiedzi. Została tylko cisza. Nic. Zero reakcji. Zero kontaktu. Już nigdy więcej nie usłyszy od niego ani słowa. Ani jednego. Nie zobaczy nawet pojedynczego gestu. Ani choćby jego sylwetki. Już go nie dotknie, a jej nie otoczą jego ramiona. Już nie będzie nic.
Wyłączyła się w pewnym momencie nie słysząc ani ryku silnika odjeżdżającego Świętego ani cichych kroków Indianki w mokasynach. Nie słyszała już nic, dosłownie zagłębiając się w swojej rozpaczy, wchodząc we własne rany i... odchodząc od rzeczywistości. Może ona też powinna nic nie czuć? A może nawet zamienić się w podobną nicość? Byłoby o wiele łatwiej. Skończyłoby się cierpienie. Nie czułaby już nic. Nie musiałaby tłumaczyć się ze swojego smutku ani słuchać marnych pocieszeń. Nie musiałaby się przejmować, że rani bliskich. Nie musiałaby się obawiać, że kiedyś może zapomnieć. Że kiedyś może jej przejść. Że kiedyś to jednak przestanie tak boleć. Że kiedyś jej osoba zapomni, jak bardzo Naiche był dla niej ważny. Że mogłaby zostawić to za sobą. Bo to właśnie sugerowali jej przyjaciele, prawda? Że kiedyś będzie lepiej. To nie będzie tak boleć. Ale... przecież powinno! Kocha go... kochała! To... nie powinno odejść.
Nigdy.
Podniosła się dopiero, gdy skwar przeszedł i powoli zaczynało robić się ciemniej. Uniosła brodę wyżej, wpatrując się w grób.
Nie zapomni nigdy. To mogła mu obiecać. Nigdy. I odejdzie w odpowiednim momencie. Gdy zakończy to, co powinna. To był jej cel. Powinność. Nie zawiedzie go już nigdy.

/zt



Zobacz profil autora

85 Re: Cmentarz on Sob 24 Sty 2015, 22:56

/z domu

Liluye pojawiła się tu dzień po pogrzebie z muszką w grochy, którą zrobiła dla Naiche, a nigdy nie zdążyła mu jej dać. Z ciężkim sercem stanęła nad świeżym grobem i długi czas po prostu tak stała, z pochyloną głową, płacząc w ciszy. W końcu wyciągnęła z torebki chusteczkę, wytarła twarz, wydmuchała nos i sięgnęła po muszkę. Przyklęknęła przy grobie i położyła ją u jego szczytu, związaną tak, jak powinna być. Przez chwilę pomyślała, że do Tobiasa pasowała raczej muszka na gumce, bo pewnie nie umiał ich wiązać i tak i musiałby kogoś prosić. Albo po prostu nigdy by jej nie rozwiązywał. Uśmiechnęła się przez łzy.
Podniosła się i starala się powstrzymać zalewającą ją falę wspomnień. Zacisnęła zęby i po kolejnych kilku minutach odeszła, choć powoli, z głową zwieszoną, by nie bylo widać jej zapuchniętych oczu.

zt




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

86 Re: Cmentarz on Sro 28 Sty 2015, 09:10

/z domu

Lil przyszła na grób naiche by posprzątać stare kwiaty jeśli jakieś były i podstawić świeże. Gdy to zrobiła ogarnęła okolice najbliższą i usiadła na ławce, a Moira położyła się obok i oparła łeb na łapach. Indianka siedziała, patrząc pusto przed siebie.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

87 Re: Cmentarz on Sro 28 Sty 2015, 17:13

Thomas jeździł bez celu po mieście, jak to miał w zwyczaju robić, gdy nie miał nic do roboty. Zdecydował, że pojedzie do Wild West Town, atrakcji turystycznej tego miejsca. Skoro już zdecydował się zamieszkać w Old Whiskey, chciał poznać choć troszkę historię tego miejsca. Zawsze lubił dziki zachód i z zamiłowaniem oglądał westerny, do czasu, aż ojciec nie sprzedał telewizora na długi. Dlatego właśnie zajechał do WWT. Wysiadł z auta i zaczął spacerować po zabytkowej części miasteczka. W końcu zaszedł aż na cmentarz. Nie namyślając się długo wkroczył na teren nekropoli przechodząc przez trochę już wysłużoną bramę. Przechadzał się jakiś czas między grobami, aż w końcu naszła go ochota by zapalić. Wyjął papierosa, ale jak na złość zapalniczka odmówiła posłuszeństwa. Dojrzał kobietę siedzącą przed jakimś grobem. Głupio było zaczepiać ludzi na cmentarzu, ale nałóg wygrał i podszedł do Liluye.
- Dzień dobry. - Zaczął lekko nieśmiało. - Ma pani może ognia? - Zapytał w końcu dalej walcząc z nieposłuszną zapalniczką.



Zobacz profil autora

88 Re: Cmentarz on Sro 28 Sty 2015, 17:35

Pozbierała jakieś liście z grobu i okolicy. Poprawiła kwaity. I jeszcze raz. I po raz trzeci. Potem znów usiadła i sama nie wiedziała ile czasu minęło. Zaalarmowała ją dopiero Moira, która podniosła łeb z ziemi i chwilę później w ogóle wstała, dając krok w stronę podchodzącego Thomasa. Może i nie była wysoka, ale jej wygląd raczej ludzi odstraszał, wygląd połączony z tym, jaką była kupą mięśni. Ogon ostrzegawczo uniósł się w górę, uszy w przód.. Moira go nie znała i może kochała cały świat, ale głupia nie była. Indianka powędrowała wzrokiem za jej spojrzeniem i zobaczyla Raya. Lekkim dotknięciem pas w łopatkę sprawiła, że Moira wycofała się i usiadła.
- Dzień dobry - odpowiedziala.
- Nie, nie palę - pokręciła głową. Ale palił Loco. I Will. I prawie wszyscy w jej okolicy. Więc siłą rzeczy czasem coś miała.. - Ale chwila - zerknęła w torebkę i wygrzebała z niej jakąś - nie mam pojęcia czy działa - przyznała, podając mu ją.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

89 Re: Cmentarz on Sro 28 Sty 2015, 17:52

Spojrzał na psa, który ruszył w jego stronę. Na początku wzbudził w nim niepokój, jednak widząc, że nie ma zamiaru go zaatakować Thomas się uspokoił. Zaimponowało mu jak właścicielka świetnie nad nim panuje. Nie jest łatwe dobrze wytresować psa.
- Dziękuję. - Powiedział z uśmiechem i wziął zapaliczkę. Na szczęście, w przeciwieństwie do jego własnej działała, więc odpalił papierosa. Głęboko zaciągnął się i powoli wypuścił dym.
Przyjrzał się uważnie kobiecie. Była zamyślona, smuta i zmartwiona. Jakby nie do końca obecna. Widać było, że siedzi tu już od dłuższego czasu. Pewnie bliska jej osoba zmarła niedawno. Zrobiło mu się jej żal. Spojrzał na nagrobek i przeczytał do kogo należał. Naiche. Nic mu to nie mówiło.
- Musiał być dla pani kimś bardzo ważnym, skoro tyle pani u niego siedzi. - Rzucił. - Pewnie by się ucieszył, gdyby wiedział, że bliscy o nim pamiętają. - Dodał, nie wiadomo czy nie bardziej do siebie. Pomyślał, że gdyby teraz umarł, to nikt by nie przyszedł na jego grób.



Zobacz profil autora

90 Re: Cmentarz on Sro 28 Sty 2015, 18:04

Nigdy nie było łatwym panować nad pewnym siebie, doroslym amstaffem, ale Lil z Moirą dogadywały sie doskonale i bardzo często bez słów. Suczka wiedziała, że sprawy z ludźmi (i psami zresztą też) załatwia Indianka, chyba, że dostanie pozwolenie na działanie samemu.
- Pewnie by mnie opieprzył, że marnuję tu życie - westchnęła.
- Proszę sobie zostawić zapalniczkę - zerknęła na Moirę, która wstała i podeszla powoli, oszczędnymi ruchami do Thomasa i zaczęła go obwąchiwać. Nie przeszkodziła jej w tym.
- Nie jest pan stąd, prawda? - zapytała Raya.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

91 Re: Cmentarz on Sro 28 Sty 2015, 19:32

Mężczyzna dał się spokojnie obwąchać psu. Przyjrzał się kobiecie. Miała cechy wskazujące na spokrewnienie z rdzenną ludnością tych ziem. Prawdopodobnie tu mieszkała i dużo wiedziała o okolicy. Postanowił to wykorzystać, w kocu przybył tu by się czegoś dowiedzieć o Old Whiskey.
- Przebywanie na grobach bliskich nigdy nie jest stratą czasu. - Powiedział w zamyśleniu. Ludzie tacy są, że przychodzą na groby zmarłych mając nadzieję, że poczują tam ich bliskość. Po prostu nie chcą się z nimi rozstawać.
- Dziękują bardzo. - Powiedział Thomas chowając zapalniczkę do kieszeni. Na pewno się przyda, przynajmniej do czasu, aż nie znajdzie jakiegoś sklepu i nie kupi nowej. Do tego czasu z jego częstotliwością palenia zdąży pewnie skopcić kilka papierosów.
- Nie, nie jestem. - Odpowiedział na pytanie kobiety. - Korzystam z wolnej chwili i zwiedzam miasto, by się czegoś o nim dowiedzieć. - Dodał.
- A może pani będzie mogła mi coś opowiedzieć o Old Whiskey? - Zapytał.



Zobacz profil autora

92 Re: Cmentarz on Sro 28 Sty 2015, 19:43

- Też tak myślę - pokiwała glową i spojrzała na Moirę która podniosła łeb patrząc co Ray ma w rękach. Kto wie, moze to coś do jedzenia?
- Zostaje pan na dłużej czy wpadł przejazdem? - zainteresowała się i dopytywała dalej. Spojrzała na grób Naiche i wstała.
Widać bylo, że jest chuda. Za chuda. Brakuje jej jakiś 10 kilo by uznać ją za szczupłą, teraz wydawała się wygłodzona.
- Chętnie, ale nie tutaj. Przejdźmy się gdzieś - zaproponowała.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

93 Re: Cmentarz on Sro 28 Sty 2015, 20:01

Spojrzał na psa, który wyraźnie mu się przyglądał. Moira wyglądała, jakby czegoś od niego chciała Nie piesku, nie mam nic do jedzenia.
- Nie wiem jeszcze, myślę, że na dłużej. - Powiedział po chwili namysłu. Sam nie znał odpowiedzi na to pytanie. Przyjechałem tu bez żadnych planów.
Spojrzał jeszcze raz na grób Naiche. Zastanawiał się, kim był ten człowiek i jak zginął. Niby go nie znał i nie powinno go to interesować, ale jakoś go to zaciekawiło. Zdecydował się jednak nie pytać o to kobiety, przynajmniej na razie. Nie znał jej i nie wiedział jak zareaguje na takie pytanie.
- Dobrze, ale niech pani prowadzi. Pani zna lepiej okolicę. - Powiedział z uśmiechem. Pani,pani... - Może będziemy do siebie mówili po imieniu? Tak będzie łatwiej. - Zapytał. - Thomas. - Dodał i wyciągnął do kobiety rękę.



Zobacz profil autora

94 Re: Cmentarz on Sro 28 Sty 2015, 20:10

- Zatrzymał się pan w Rosie? - miała na myśli ich jedyny tutaj motel. Ruszyli do wyjścia z cmentarza, chociaż tak na prawdę płot był tylko rzeczą umowną tutaj. Astka dreptała obok Lil spokojnie, czasem coś wąchajac albo przystajac, ale raczej nie ciągnąc smyczy. To fakt, była dobrze wychowana. Chociaż gdyby smycz przejął Thomas sucz szybko by się zorientowała i zrobiła mu niezłą jazdę bez trzymanki. Liluye już to przerabiała.
- Liluye - odpowiedziała, podajac mu dłoń, a Moira kontrolnie zerknęła w górę, sprawdzając czy wszystko ok z tym człowiekiem co dotyka jej kompana.
Zt - http://www.oldwhiskey.pl/t53p675-nieczynna-stacja-benzynowa




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

95 Re: Cmentarz on Czw 26 Lut 2015, 10:17

31.05.2013

Powiedzmy, że bywała tu codziennie. Tak i teraz przyszła, razem z nieodłączną Moirą. Usiadła przy grobie i spojrzala na wyblakłą od słońca muszkę. A minęła dopiero chwila.. Uśmiechnęła się do siebie, od jakiegoś czasu skupiając się na tym, co było dobre bardziej, niż na tych chwilach kiedy się kłócili albo coś było nie tak. Zauwazyła, że to działa. Przynajmniej dla Moiry.. ale może dla niej też? Cieszyc się i pamiętać o dobrych rzeczach, a nie zamartwiać złymi.
Po spotkaniu z Naiche w jaskini prób też jakoś inaczej na to patrzyła. Opowiedziała co się dzieje ostatnio w OW i u niej. I przeprosiła, że nie wie co u Loli. Musiałaby z nią porozmawiać właściwie.. Oczyściła nagrobek i godzinę później wróciła do domu.
zt




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

96 Re: Cmentarz on Nie 01 Mar 2015, 19:02

/02.06.2013, późny poranek, z domu/

Zaparkowała samochód przed bramą cmentarza. Arthur Seaton z odpowiednim, kwietnym wiechciem oraz spokojnym krokiem ruszył w głąb nekropolii, nie czekając na swoją wnuczkę. Cóż, pewnie nie za bardzo chcąc jakiegokolwiek towarzystwa. Jej rola dziś była jasna - była szoferem, nie potrzebował jej ani teraz, ani, w swoim mniemaniu, w ogóle.
Joan stanęła w bezruchu obok auta. Poprawiła błękitną koszulę, która przyległa jej do pleców, po jeździe. W środku samochodu było chłodno, a na zewnątrz już niedorzecznie gorąco, z tego wszystkiego na jej przedramionach pojawiła się gęsia skórka, organizm wariował na taki szybkie zmiany.
Wolno ruszyła za swoim dziadkiem, nie podeszła do zadbanego grobu. Stanęła nieopodal w cieniu, jaki rzucało drzewo Palo Verde. Chwilę patrzyła, jak dziadek składa kwiatki, które najpewniej zeschną się do wieczora, pozostawione w pełnym słońcu. Oderwała wzrok od nagrobka i mężczyzny, mamroczącego modlitwę? W to wątpiła, po nim prędzej spodziewała się jakiegoś pełnego rozgoryczenia monologu. Wiązanka przekleństw też by pasowała.
Joan przeniosła wzrok na złote pąki spływające z gałęzi drzewa. Kwitło obficie, jak co roku, w końcu to już późna wiosna, prawie lato. I druga rocznica śmierci babci, trzecia wizyta Wharton nad tym grobem, a w sumie obok niego. Nie potrafiła się zmusić do podejścia - ona nie wierzyła, żeby coś było dalej, taka wizja była zbyt przerażająca. Nie potrzebowała przychodzić do rozkładających się szczątków, to było bez sensu.
W końcu oboje z powrotem siedzieli w samochodzie. Chciała włączyć radio, od tej ciszy były już lepsze smętne ballady, w których ostatnio lubował się stary Curwood, ale Arthur zrobił gest, żeby nie odpalała jeszcze odbiornika.
- Zgodzę się. Nie teraz. Nie w tej chwili, ale za niedługo zgodzę się. Nie na tą pierdoloną umieralnię dla starców, bo chcę umrzeć tutaj. Nigdy nie wyjeżdżałem na dłużej stąd. Wiesz to, Joan. - Starszy mężczyzna przerwał na chwilę, ona przygryzła wewnętrzną stronę policzka, nie podobało jej się taka nagła chwila "hej czas na szczerość i odrobinę rodzinnych wyrzutów w ciasnej, samochodowej przestrzeni". - Dlatego nie zrozumiem ani ciebie, ani jej. Ale w każdym razie wolę już, żeby jakiś obcy kręcił mi się po domu. No i będę mógł go wywalić za drzwi - roześmiał się krótko, bez wesołości, z cierpką miną.
- Bo mnie tak głupio wyrzucić - odpowiedziała z prychnięciem.
- Też. Poza tym jesteś taka sama, jak Sarah. Znaczy nie jesteś taką zimną suką – poprawił się po chwili, rozkładając przy tym bezradnie ręce, bo kto by pogodził się z tym, kim się stało jego jedyne dziecko. – Ale nie będziesz w stanie tu usiedzieć. Z San Diego praktycznie uciekłaś. Twoja matka uspokoiła się, jak znalazła te swoje teleskopy, fotony, pulsary i literki przed nazwiskiem. Ty, Joan tego nie masz. I szczerze, na Boga, który mam nadzieję, że czasem patrzy na tą parszywą Amerykę i ten stan, nie wierzę, że znajdziesz.
- W związku z tym jakaś konkluzja? – zapytała zła, wpatrując się usilnie przed siebie.
- Konkluzja? Bawisz się w ojca, zaraz zaproponujesz mi zajaranie trawy czy co tam – machnął lekceważąco ręką, a ona znowu westchnęła ciężko. Ich rozmowy nigdy nie szły lekko, łatwo i przyjemnie.
- Mówię ci, żebyś mogła powoli się przygotować. Będziesz mogła wyjechać, w końcu. – I co ona miała teraz zrobić? Podskoczyć z radości, odtańczyć fandango, upić się?
- Znakomicie. – Zakończyła Joan, włączyła radio, ruszyła gwałtownie. Ostatnio dziadek żegnał się już z życiem z trzy razy - na święta, nowy rok i w na początku maja, bo czemu nie, a teraz wyskoczył, że pozwoli, żeby wynająć mu profesjonalną pomoc. W sumie, żeby jej się pozbyć. Szkoda, że nie namyślił się rok temu, kiedy miała przyjemną propozycję etatu w Bostonie.
W ciszy wrócili do domu.
/zt

Zobacz profil autora

97 Re: Cmentarz on Sro 11 Mar 2015, 21:28

/noc 3/4.05.2013/

Padło na grób Nachosa. Był w końcu najświeższy.
Consuela wiedziała doskonale, że zostanie zepchnięta w ostatni krąg piekielny i będzie się smażyć razem z Judaszem i Hitlerem po wszelkie czasy, za bezczeszczenie nagrobku jej drogiego przyjaciela. Oprócz czekającej jej kary, wymierzonej przez samego Boga, zapewne spocznie też na nią jakaś klątwa indiańska. Chociaż - czy mogło być jeszcze gorzej?
Zapewne z duszą na ramieniu rozgrzebali ziemię, dorzucili Tobiasowi kolegę (teraz sobie przynajmniej mogą w karty pograć), po czym zakopali grób, zanim wzeszło słońce.
Udało im się to bez problemu. Widziały ich tylko dusze martwych przodków.
zt



Zobacz profil autora

98 Re: Cmentarz on Wto 17 Mar 2015, 21:45

/08.06.2013, wieczór, z hotelu "Rosie"/
Przeszła się pod nekropolię. Miała przeświadczenie, że to w sumie żart. Sprawdziła swój telefon i wyjęła drogocenny kawałek papieru. Rozejrzała się po okolicy, a potem spojrzała na mapę.

Zobacz profil autora

99 Re: Cmentarz on Wto 17 Mar 2015, 21:50

Mnożnik na spostrzegawczość, próg 50. Jak przekroczysz, wyznaczasz sobie ścieżkę na koniec cmentarza. Jak nie - błądzisz. 

Zobacz profil autora

100 Re: Cmentarz on Wto 17 Mar 2015, 21:55

61(4) >50

Mapa wskazywała na ścieżkę na kraniec cmentarza, więc i nią ruszyła. Teraz scenariusz w jej głowie układał się następująco: tamta kobieta współpracowała z gangiem nielegalnie handlującym organami i pewnie straci nerkę oraz wątrobę. Mimo tego szła tą alejką.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 4 z 11]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach